Nie chodzi tu o krzepę fizyczną.
Przyszło mi dziś do głowy, że silni mężczyźni to jedno z największych
kłamstw naszej cywilizacji.
Chłopy są słabe psychicznie, za maską zaciętej gęby wrażliwe aż do
śmieszności, podatne na choroby (w dodatku nie dbają o siebie i
jeszcze bardziej pogarszają swoją sytuację), uwikłane w mity
dotyczące męskości, które ich krępują i kneblują, no po prostu mam
poczucie, że ktoś tu nasz wszystkie zrobił nieźle w bambuko.
Moja prognoza jest taka, że wyginą zaniedługo jak dinozaury, bo
natura już teraz zaczyna ich uznawać za zbędnych