agatina8
24.05.10, 11:28
Witam emamy,
dzisiaj znowu napotkalam na swojej drodze do pracy, a konkretnie w windzie,
przyklad "wychowania" mlodziezy.Ani be ani me...
Podchodzie do windy i do czekajacych mowie dzien dobry, ktos odburknie,
wychodze mowie do widzenia, inni o zgrozo bardzo rzadko.
Wogole nie moge pojac czy mlodziezy czy tez starszych, ktorzy mijaja sie w
korytarzu biurowca bez zwyklego pozdrowienia, wchodza i wychodza z windy tak
samo, jak zwierzeta co glosu nie maja.
Pytam, gdzie jest wychowanie w tych wypancykowanych lalach, wyżelowanych
mlodziencach, starszych Panach i Paniach?
Moze sie czepiam, ale tak mnie wychowano i tak samo wychowuje dzieci, gdzies
wchodze czy wychodze to sie zegnam lub witam.
Mam duza satysfakcje jak moj 6 letni synek mowi dzien dobry do skutku, czyli
dopoki nie otrzyma odpowiedzi, ja az tak upierdliwa nie jestem i sie nie
powtarzam, ale to dziecko....
Czy staracie sie wychowywac dzieci na osoby kulturalne?Nie wspomne o
prosze/dziekuje.
A moze to co opisalam to normalne zachowanie?Powszechne na pewno, ale chyba
niezgodne z zasadami dobrego wychowania?
Pisze o tym, bo mowie szczerze szalenie mnie to drazni i jak to obserwuje, to
mi sie wydaje, ze mam do czynienia z banda kompletnie nie wychowanego
spoleczenstwa, a moze odpornego na dobre maniery?
Pozdrawiam
Aga