Dodaj do ulubionych

Jak żyć ze skąpym mężem??

09.06.10, 12:52
Założyłam nowy nick, żeby nikt się nie domyslił, że ja to ja.
Już mam dość, muszę się wygadać.
Strasznie jest skapy ten mój mąż. Dziecku nie kupujemy zabawek, bo
wszystko za drogie, syn prezenty dostaje dwa razy do roku z okazji
urodzin i Świąt (głównie od babć i ciotek). Buty dla małego mają
kosztować do 40 zł, inaczej przepłaciłam. Dziecko chodzi do p-la i
co roku muszę stoczyć walkę o zapisanie go na zajęcia dodatkowe
(korektywa, taniec), bo to niepotzrebne przecież.
Na wakacje jeździmy góra na tydzień i to głównie na tanie kwatery,
bo "inni tyle nie wydają co my", a jego rodzice "też nie wyjeżdżali
i żyją". Na feriach zimowych nie byłam od lat, za granicą jeszcze
przed ślubem.
O remont w mieszkaniu usiłuję doprosić się od kilku lat, wciąż nie
ma pieniedzy i w ogóle po co remontować, jak niedługo znowu się
zniszczy? Kazdy mój fryzjer okupiony jęczeniem, jak drogo (on
znalazł miejsce, gdzie obcinaja za 15 zł i ja też tak powinnam). Jak
kupuję jakiś ciuch dla siebie lub dziecka, to nie mówię mężowi
prawdziwej ceny, zeby nie marudził. To samo jak kupuję prezent z
jakiejś okazji dla kogoś z rodziny - on uważa, ze to niepotrzebne,
lepiej nie pójśc do kogoś np. na imieniny i zaoszczędzić kasę.
Sam na siebie też zbyt wiele nie wydaje, nie kupuje żadnych
gadżetów, a ubrania i buty jak już musi.

Co ciekawe, nie zarabiamy wcale mało, choć jego pensja jest wyższa
od mojej. Nie mamy też na głowie kredytów ani większych zobowiązań.
Przez kilka lat rzeczywiście musieliśmy trochę zaciskać pasa i wtedy
jego oszczędnośc trzymała nas w ryzach, ale teraz mamy juz duże
mieszkanie, samochód itp. i wreszcie chciałabym pożyć jak człowiek.
A ciągle słyszę, że jestem rozrzutna, że w tym domu to tylko on
pilnuje wydatków, bo inaczej by sie wszystko rozeszło itp. itp.
Oczywiście czasem się buntuję, ale kosztuje mnie to sporo stresu i
nerwów. Coraz częściej kłocimy się o kasę, robi się nieciekawie...
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 09.06.10, 12:55
      Macie wspólne konto z jedną kartą w jego portfelu?
      • orzechowka do gryzeldy 09.06.10, 13:06
        Mamy wspólne konto, ale kartę mam swoją i oczywiście dysponuję nią
        jak chcę. Nie trzyma mnie też w zamkniętym pokoju i nie wrzuca
        jedzenia przez okienko.
        Chodzi o to, ze kazdy wydatek musi być okupiony gadaniem i
        jęczeniem, a pewne decyzje (wakacje, remont) trudno jest podejmować
        bez zgody drugiej strony...
        • gryzelda71 Re: do gryzeldy 09.06.10, 13:10
          O ile remont faktycznie musi być za obustronną zgodą to zakup butów,czy fryzjer
          już nie.
          • tonik777 Re: do gryzeldy 10.06.10, 09:57
            Chyba, że buty kosztują 5000 zł.
            • ryszard_mis_ochodzki tosię nazywa mamuśka lekkich obyczajów finansowych 10.06.10, 15:21
              co zlego w szastaniu kasa?

              a co zlego w dawaniu na lewo i prawo?
              • kretynofil Ty generalnie masz jakis problem z glowa, co? 10.06.10, 16:02
                Albo raczej: z glowka - bo z Twoich postow bije straszny lek przed
                kobietami, brak akceptacji wlasnej seksualnosci, wysokie cisnienie
                strumienia spermy uciskajacej mozg i jednoczesny absolutny brak
                mozliwosci rozladowania tego cisnienia.

                Moze powinienes odzalowac jakies pietnascie zlotych na jakas brudna
                tirowke? Taka ladna by z Was byla para...

                ---------------

                Ad meritum: co ma wspolnego pragnienie zasluzonego wypoczynku i
                inwestowanie w rozwoj dziecka z szastaniem kasa? Miiiiisiu?
        • kretynofil Zajecia dla dziecka niepotrzebne? 10.06.10, 10:27
          Brawo. Poslubilas idiote. Na dodatek rozlozylas przed nim nogi i
          spodzilas mu dziecko.

          Pozostaje tylko miec nadzieje ze Ciocia Genetyka bedzie laskawa i
          dziecko ma wiecej genow po Tobie - chociaz sam nie wiem czy to
          dobrze, w koncu pobralas sie z idiota.

          A moge zapytac jak bylo przed slubem? Tez byl taki skapy?

          I druga sprawa - czego oczekujesz od forum? Poglaskania po glowie?

          Prosze bardzo: <glask>, <glask>.
          • blotosmetka Re: Zajecia dla dziecka niepotrzebne? 10.06.10, 11:23
            Przecież napisała, że potrzebuje się wygadać smile Ponadto pewnie potrzebuje
            wysłuchania, zrozumienia i przekonania samej siebie, że nie jest taka zła jak
            twierdzi jej mąż. Pogłaskania po główce z pewnością też. Ot zwykłe, kobiece
            potrzeby wink

            A co do meritum... Może warto namówić go na terapię rodzinną?
            • e.i.t.h.e.l Re: Zajecia dla dziecka niepotrzebne? 10.06.10, 17:54
              > A co do meritum... Może warto namówić go na terapię rodzinną?

              Taaaaa, za jego kasę? hehe nigdy na to nie pójdzie...
          • a.pola.z Re: Zajecia dla dziecka niepotrzebne? 11.06.10, 02:27
            kretynofil, aj law ja. średnio 2 razy w tygodniu poprawiasz mi humor.


            a wracając do tematu...może dziewczyna wcale nie jest debilna.
            moja mama tez wyszła za takiego typa (znanego też jako mój biologiczny ojciec) i
            jakieś 40 mln razy pytałam ja jak mogła TEGO nie widzieć i stwierdzała, że 1.
            dobrze się kamuflował, 2. pierwszy raz w życiu spotkała TAKI przypadek, więc
            jeszcze nie umiała patologicznego skąpstwa zdiagnozować.

            mój szanowny tatuś miał teorie rożne, np:
            -na temat wychowania dzieci: 'osiemnaście lat i do wojska albo do pracy' (to
            wojsko to była propozycja dla mnie, jestem jedynaczka)
            - nauka języków: 'polskiego się sama nauczyła, innych tez się sama nauczyć po co
            kurs/nauczyciel? mój kuzyn sam się nauczył angielskiego, słuchając radia.' (sam
            jest absolwentem pedagogiki, co było by śmieszne, gdyby nie było przerażające)
            - zakupu książek: 'w domu są książki, można je sprzedać i kupić nowe, a potem,
            jak już nie będą potrzebne, to znów sprzedać i kupić takie, co akurat będą
            potrzebne' (sytuacja finansowa była dobra ze wskazaniem na bardzo dobra, więc
            nie było potrzeby sprzedawania czegokolwiek.)
            i milion innych autorskich pomysłów.

            na szczęście moja mama miała uniwersalną odpowiedź na teorie. zawierała się ona
            w krótkim i treściwym 'lecz się'.

            no i koleś stosował te samą technikę co mąż autorki tematu,tzn marudził,
            wypominał, analizował i rozkładał po domu paragony ze sklepu etc.

            techniki radzenia sobie z marudzeniem, patent własny mojej mamy:
            podstawowy argument 'pracuję i zarabiam. po to zarabiam, żeby wydawać.'
            i stara dobra zasada 'jak ktoś bredzi, to nie ma odpowiedzi',
            czyli dialogi na cztery nogi typu:
            'czemu tyle jej (czyli mnie) dajesz?',
            odp. 'A komu mam dawać, Kowalskiemu?'

            'przecież nie można TYLE wydawać!'
            odp: 'a założysz się o stówkę, że można wydać jeszcze więcej?'

            'naprawdę musisz to kupić?'
            odp: 'nie muszę. ale chcę!' (plus wyszczerz)

            'musimy oszczędzać'
            odp: 'no dobra, nie kupie tego domu w monte carlo. no widzisz zaoszczędziłam 4
            mln dolców'
            'jesteś niepoważna'
            odp; 'No co ty?' (plus mina lub pokazanie języka)

            z tym, ze moja mama przywróciła normalność starą, znaną metodą zwaną 'rozwód'.
            no i zawsze zarabiała mniej więcej tyle samo lub więcej niż ojciec. i nie mieli
            wspólnego konta, więc jak nie widział jej w sklepie 'w akcji', to mógł się
            domyślać ile wydała.

            nie możesz założyć własnego konta, podać w pracy numeru, tak, żeby tam wpływała
            Twoja pensja i wprowadzić totalnej rozdzielności?
            No i co Twój małżonek robi z pieniędzmi? Mój szanowny tatuś 'oszczędzał dla
            rodziny'. Z tychże oszczędności dla rodziny zaliczył Portugalię, Hiszpanię,
            Grecję (2 razy), Tajlandię, Sri Lankę pewnie coś jeszcze. oczywiście bez rodziny.

            jak już pisał Kretynofil - mam nadzieję, że genetyka będzie dla mnie łaskawa
            nie skończę sprawdzając, czy farba emulsyjna rozcieńczona wiadrem wody kryje
            równie dobrze, co przed dolewką....
            • kretynofil Boskie ;) 11.06.10, 09:41
              Pozdrowienia dla Mamy - Mistrzyni Cietej Riposty wink
            • hreczko chory mąż chora żona 11.06.10, 10:53
              Ok, nie popierał skąpstwa, trudno z takim skąpcem wytrzymać, ale
              jeszcze trudniej z taka baba z takimi cha mski mi odzywkami. Ze to
              miało byc śmieszne, zabawne? Ani trochę, takie cwaniactwo w cha msk
              im wydaniu zawsze mnie irytowało i na miejscu męża twojej matki to
              bym zrobił z babą porządek. Będzie się tu mądrzyc głupio mądra taka,
              ja bym nie pozwolił żeby ktoś do mnie się tak odzywał.

              Dodatkowo nastawiała całe życie córkę, czyli ciebie. Pewnie
              wyniosłas takie same podejście do meża z domu i albo wyszłaś za
              jakiegoś sflaczałego kapcia, któremu pasuje takie odzywanie się albo
              wyszłać za mena podobnego do twojego ojca i teraz kopiujesz
              zachowanie mamusi. W każdym razie to nie jest normalne zachowanie -
              ani męża skąpca, ani żony z głupio-mądrymi odzywkami.
              • a.pola.z Re: chory mąż chora żona 11.06.10, 12:08
                częściowo masz racje, dlatego zakończyło się to rozwodem i powrotem do
                normalności. a kretyńskie odpowiedzi wynikały z tego, ze ciężko sensownie
                dyskutować z kimś kto np właśnie osiąga wyżyny absurdu.

                a do ojca naprawdę nie trzeba było mnie nastawiać - miałam niestety okazję
                poznać gościa i zaliczyć np. udar słoneczny i ciężkie poparzenie (bo
                wypożyczanie parasola i woda w butelkach w tropikach to zbyt duży luksus). swoją
                drogą - zdobyłam nowe doświadczenie - poparzenie słoneczne może dać bąble o
                średnicy 3cm. jak już zachorowałam, to spanikował i kupił mi na stacji
                benzynowej w drodze powrotnej (2 doby autokarem) kanapkę. przez ostatnie 12 lat
                słyszałam o tej kanapce jakieś 400 razy (nie, nie przesadzam). i jakieś 30 razy
                pokazywał mnie (i swoim znajomym!) wyciąg z karty kredytowej z potwierdzeniem
                transakcji.
                • hreczko Re: chory mąż chora żona 11.06.10, 13:46
                  a.pola.z napisała:

                  > częściowo masz racje, dlatego zakończyło się to rozwodem i
                  powrotem do
                  > normalności. a kretyńskie odpowiedzi wynikały z tego, ze ciężko
                  sensownie
                  > dyskutować z kimś kto np właśnie osiąga wyżyny absurdu.
                  >
                  > a do ojca naprawdę nie trzeba było mnie nastawiać - miałam
                  niestety okazję
                  > poznać gościa i zaliczyć np. udar słoneczny i ciężkie poparzenie
                  (bo
                  > wypożyczanie parasola i woda w butelkach w tropikach to zbyt duży
                  luksus). swoj
                  > ą
                  > drogą - zdobyłam nowe doświadczenie - poparzenie słoneczne może
                  dać bąble o
                  > średnicy 3cm. jak już zachorowałam, to spanikował i kupił mi na
                  stacji
                  > benzynowej w drodze powrotnej (2 doby autokarem) kanapkę. przez
                  ostatnie 12 lat
                  > słyszałam o tej kanapce jakieś 400 razy (nie, nie przesadzam). i
                  jakieś 30 razy
                  > pokazywał mnie (i swoim znajomym!) wyciąg z karty kredytowej z
                  potwierdzeniem
                  > transakcji.

                  Nie bronie twojego ojca, pisze tylko, zebyś u matki też zauwazyła że
                  źle was wychowywała.

                  Co do kanapki, to z postu wnioskuję, ze widocznie była jakas sprawa
                  rozwodowa albo matka chodziła po znajomych i obsry wała meża, więc
                  ten próbował sie wybronić, że nie było tak ze nie pomagał. To, że
                  pojechaliście do krajów tropikalnych to czyja była zasługa? Matka
                  sama opłaciła wycieczke a maż tylko za siebie zapłącił, w końcu sie
                  jakos tam znalazł razem z wami.

                  Ludzie mają różne wady (m.in. skąpstwo), ale takie sączenie jadu
                  dzieciom do głów przez matki i nastawianie przeciwko ojcu to równie
                  zła wada, a może nawet bardziej niz skąpstwo.

                  Skąpstwo jest cecha nabytą, bardzo trudną, bądź wręcz niemożliwą do
                  zmiany w wieku dorosłym. Gdyby twoja matka była madra, to by o tym
                  wiedziała i jełśi skąpstwo męża było tak wielkie, że nie dało się z
                  tym żyć, to sie rozwieść, a jeśli było do zniesienia to życ
                  kompromisowo i np, na wycieczki jechac sama z dziećmi (no niestety
                  zapłaciś samej), albo wysłać dzieci na kolonie (i tu mąż łaski nie
                  robi, płaci połowę).
                  • a.pola.z Re: chory mąż chora żona 17.06.10, 19:10
                    > Co do kanapki, to z postu wnioskuję, ze widocznie była jakas sprawa
                    > rozwodowa albo matka chodziła po znajomych i obsry wała meża, więc
                    > ten próbował sie wybronić, że nie było tak ze nie pomagał. To, że
                    > pojechaliście do krajów tropikalnych to czyja była zasługa? Matka
                    > sama opłaciła wycieczke a maż tylko za siebie zapłącił, w końcu sie
                    > jakos tam znalazł razem z wami.

                    to było lata po rozwodzie. a co do wyjazdów itp.
                    a co do 'czyja to była zasługa', to był to kretyński pomysł mojej
                    mamy (tak, uwielbiałam kobietę, ale miała parę kretyńskich pomysłów
                    również) - wysłała mnie z ojcem na wycieczkę (tak, opłaconą przez
                    nią), żebyśmy spędzili trochę czasu razem (bo z nim nie mieszkałam).
                    żeby było zabawniej kieszonkowe dla mnie, dała ojcu, żebym ja nie
                    zgubiła, dlatego cały wyjazd byłam na jego łasce.

                    > Skąpstwo jest cecha nabytą, bardzo trudną, bądź wręcz niemożliwą do
                    > zmiany w wieku dorosłym. Gdyby twoja matka była madra, to by o tym
                    > wiedziała i jełśi skąpstwo męża było tak wielkie, że nie dało się z
                    > tym żyć, to sie rozwieść

                    no toż pisze, że się rozwiodła, bo z gościem żyć się nie dało i nie
                    da nadal.
                    i że jest nabyte to tez wiem. ojciec sam wyprowadził się z domu zaraz
                    po 18 urodzinach, bo... m.in. nie mógł znieść skąpej matki. wink

                    • hreczko Re: chory mąż chora żona 29.06.10, 10:19
                      a.pola.z napisała:

                      > no toż pisze, że się rozwiodła, bo z gościem żyć się nie dało i
                      nie
                      > da nadal.
                      > i że jest nabyte to tez wiem. ojciec sam wyprowadził się z domu
                      zaraz
                      > po 18 urodzinach, bo... m.in. nie mógł znieść skąpej matki. wink
                      >

                      Nie mógł zniesć swojej skąpej matki i sie wyprowadził, a mimo to sam
                      stał sie taki skąpy jak matka.

                      Tak samo jest z dziećmi alkoholika. Syn ucieknie z domu bo ojciec
                      pije, a mimo to z czasem sam stanie się pijakiem. A córka ucieknie z
                      domu bo ojciec pije, a potem wyjdzie za gostka, który z czasem
                      zacznie pić jak jej ojciec. Niestety tak jest, widze to wśród
                      sąsiadów. Teoretycznie syn pijaka powinien trzymać się z dala od
                      alkoholu, ale w praktyce w 95% też pije.

                      Piją nie tylko żule pod sklepem i męty. Też w "dobrych" domach
                      szerzy się pijaństwo, nazywane dobra zabawą, szukaniem okazji do
                      wypicia na święta, jak ja nie cierpię pijaństwa, tych zapitych
                      śmierdzących ry jów, tego polewania. Pijaczki to też ci "sportowcy"
                      co siedą przed telewizorem popijając piwko , kur wa jakie to jest
                      obrzydliwe, te śmierdzące piwem gę by, rzygać mi się chce jak widzę
                      to zapite by dło.
                      Do tego jeszcze po pijaku narobi taki bacho rów (przyszłych
                      pijaczków) i takie dziecioroby jeszcze dostają zasiłki i mają
                      pierwszeństwo w przyjęciu do przedszkola. Co za chory system,
                      wylęgarnia pijaków
                      • hreczko Re: chory mąż chora żona 29.06.10, 10:29
                        hreczko napisała:

                        > Piją nie tylko żule pod sklepem i męty. Też w "dobrych" domach
                        > szerzy się pijaństwo, nazywane dobra zabawą, szukaniem okazji do
                        > wypicia na święta, jak ja nie cierpię pijaństwa, tych zapitych
                        > śmierdzących ry jów, tego polewania. Pijaczki to też
                        ci "sportowcy"
                        > co siedą przed telewizorem popijając piwko , kur wa jakie to jest
                        > obrzydliwe, te śmierdzące piwem gę by, rzygać mi się chce jak
                        widzę
                        > to zapite by dło.
                        > Do tego jeszcze po pijaku narobi taki bacho rów (przyszłych
                        > pijaczków) i takie dziecioroby jeszcze dostają zasiłki i mają
                        > pierwszeństwo w przyjęciu do przedszkola. Co za chory system,
                        > wylęgarnia pijaków

                        To samo palaczki i palacze papierosów. Zrozumcie, że jestescie tak
                        samo uzależnieni od nikotyny, jak narkoman od narkotyków. I że
                        śmierdzicie !!!! Śmierdzicie jak diabli. Do mojej mamy nie dociera,
                        że jest nałogowym nikotynowcem, tak samo jak narkoman. Nie mieszkam
                        z nią i kiedy do mnie przyjedzie to zabraniam palić u mnie w domu,
                        więc wychodzi na podwórko .... co pół godziny. To jest chore, paczka
                        dziennie, to powinno byc leczone tak samo jak alkoholizm i
                        narkomaństwo. Nie cierpię jak palacze smordzą na przystankach, albo
                        w piwnicy biura. Śmierdzicie nikotynowcy, ktos wam to powinien
                        powiedzieć w końcu. Dziwię się mężowi, który nie pali i toleruje
                        smierdząca żonę i odwrotnie. Takie pary, które śmierdzą oboje,
                        jeszcze mogę zrozumieć, ale gdy pali jedno to nie rozumiem. Smierdzi
                        wam z gęby tymi papierosami, skunksy, to jest tak samo obryzdydliwe
                        jak śmierdzący odór alkoholu. Zacznijcie się leczyć z nałogów,
                        alkoholizmu, nikotynizmu, i narkomanii, zamiast wdrukowywać schematy
                        zachowania swoim dzieciom, bo je krzywdzicie, a one będa krzywdzić
                        swoje dzieci. Degeneracja postepuje w straszliwym tempie
                        • imasumak Re: chory mąż chora żona 29.06.10, 15:40
                          Rany, ale krucjata wink

                          Trudno się jednak nie zgodzić.
          • ksartan bardzo radykalny z ciebie koleś,pewnie radzisz 11.06.10, 09:15
            sobie śpiewająco w życiu znawco ludzkich genotypów,dziewczyna chce porady więc
            pisze jak masz pisać pierdoły to nie czytaj
            • kretynofil Technicznie rzecz biorac... 11.06.10, 09:40
              ...moj post byl bardziej na temat niz Twoj - bo ja przynajmniej
              odnioslem sie do jej sytuacji wink

              I co, misiaczku, zatkalo kakalo?
              • ksartan Re: Technicznie rzecz biorac... 11.06.10, 11:08
                całkowicie mnie zatkało z powodu twojej prostoty,homo simplex w pełni zgodny ze
                swoim nickiem
                • kretynofil To bardzo dobrze... 11.06.10, 11:21
                  Ale wiesz o tym ze nadal piszesz nie na temat?

                  I chocbys sie zachnal tysiac razy, westchnal do niebios i wywrocil
                  oczami - to nadal nie napisales nic ciekawego ani odkrywczego, wiesz?
                • imasumak .... 11.06.10, 12:30
                  Prostota to bardzo piękna cecha.

                  ksartan napisał:

                  > całkowicie mnie zatkało z powodu twojej prostoty,homo simplex w pełni zgodny ze
                  > swoim nickiem
        • zdzisiek66 Re: do gryzeldy 10.06.10, 11:26
          Znajdź lepszą pracę, w której będziesz zarabiać więcej od męża.
          Wtedy ty będziesz decydować o budżecie smile
        • mahadeva Re: do gryzeldy 10.06.10, 12:04
          a nie mozecie miec oddzielnych kont i dogadywac sie jak ludzie w XXI
          wieku? co on jest pan i wladca, a Ty jego sluga?
        • zielony.raj [...] 10.06.10, 12:11
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • ixiq111 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 09.06.10, 13:01
      orzechowka napisała:

      > Założyłam nowy nick, żeby nikt się nie domyslił, że ja to ja.

      A dlaczego?

      Podstawowa rada: być niezależną finansowo do męża.
      Zarabiasz, wydajesz i nie pytasz go o zdanie.
      • czar_bajry Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 09.06.10, 13:43
        Założyłam nowy nick, żeby nikt się nie domyslił, że ja to ja.
        >
        > A dlaczego?
        >

        lilka??????big_grin
      • bartek8987 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 10:53
        > Podstawowa rada: być niezależną finansowo do męża.
        > Zarabiasz, wydajesz i nie pytasz go o zdanie.

        A co jeśli mąż zrobi to samo i przestanie łożyć na wspólne wydatki? Może to
        jednak nieopłacalne?
        • orzechowka wątek 10.06.10, 11:00
          Widzę, że wątek trafił na stronę główną niestety i teraz pewnie
          pojawi się tu wielu "specjalistów od wszystkiego".
          Niemniej jednak, dziękuję wszystkim za opinie i słowa wsparcia.
        • eye-witness Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 12:53
          a gdzie jest napisane, ze ona nie lozy na wspolne wydatki? mozna dokladac sie i
          jednoczenie miec na "waciki", nie widze potrzeby konsultowania z moim partnerem
          wszystkich moich wydatkow.
        • ixiq111 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 14:25
          bartek8987 napisał:
          > A co jeśli mąż zrobi to samo i przestanie łożyć na wspólne wydatki?

          Jeżeli pan ma wątpliwości, co do obowiązku współfinansowania
          rodzinnych wydatków, należy załatwić sprawę poprzez sąd rodzinny.
          W żadnym wypadku nie wolno dopuścić do sytuacji, że samodzielnie
          utrzymuje się rodzinę, a pan sknera sobie gromadzi oszczędności.
          • adellante12 [...] 10.06.10, 15:34
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • e.i.t.h.e.l Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 18:01
            Ależ on współfinansuje. Tylko uważa, że niektóre pomysły żony są niepotrzebne, czy przesadzone. Częściowo może mieć rację. Poza tym skąd wiadomo, że on sobie gromadzi te oszczędności? A może chce kupić dzieciom mieszkanie na start na przykład. W tej sprawie zupełnie odradzam sąd rodzinny, bo zamiast zbudować porozumienie to tylko zaogni się sytuację.
    • woman_in_love nie masz wcale źle! :) chłopak mojej koleżanki 09.06.10, 13:02
      narzucał jej jaki ma szampon kupować, jaką pastę do zębów itp. itd..
      Oczywiście nie muszę chyba mówić, że miały to być rzeczy najtańsze. Sam
      też kupował sobie najtańsze.
      • orzechowka Re: nie masz wcale źle! :) chłopak mojej koleżank 09.06.10, 13:11
        Też tak mam niestety. Nie lubie go wysyłać na zakupy, bo zawsze
        kupuje to, co jest najtańsze w danej kategorii - czy jest to ser
        żółty, herbata, czy papier toaletowy. Zwykle są to rzeczy, których
        sama bym nigdy nie kupiła, ze względu na bardzo kiepską jakość.
        • zielony.raj Re: nie masz wcale źle! :) chłopak mojej koleżank 10.06.10, 12:13
          Czy ty go wogole znalaś przed malżeństwem???
          • lia.13 Re: nie masz wcale źle! :) chłopak mojej koleżank 10.06.10, 16:20
            wnioskując z początkowego postu wynika, że owszem znała go, ale na początku u
            obojga było krucho z forsą, zatem zrozumiałe było dla niej, że maż żyje
            oszczędnie, co więcej pewnie nawet podziwiała go trochę za tę jego
            samodyscyplinę. Teraz jednak sytuacja nieco się zmieniła i kobieta chciałaby
            trochę "użyć życia". Pewnie wielu z Was za czasów studenckich jadło najtańsze
            sery i pasztety, a teraz przerzuciliście się na francuskie (taki przykład tylko
            tongue_out). Problem w tym, że jej mąż nadal te najtańsze chce jeść, choć mógłby
            francuskie. I co z tym zrobić? Ja szczerze mówiąc nie wiem, trudno kogoś
            zmienić. Co do wakacji jednak bym się uparła. Może raz pojedzie i mu się spodoba?
        • nett1980 Re: nie masz wcale źle! :) chłopak mojej koleżank 10.06.10, 13:17
          Kochana zrob mu hardcore. Dla niego kupuj przeceniona zywnosc w
          hipermarketach. W soboty, o ile mieszkasz w wiekszym miescie, na
          lumpeksach sa wyprzedaze rzeczy po 1 zl. Wybierz sie i troche
          supertaniochnych ubranek mu kup, koniecznie jakies stare, ale tanie
          buty za...1-2 zl. Aaa patent z mojego ojca- jak robisz pranie, to
          waz skieruj do wanny i zbieraj ta wode w wiadro. Potem wstaw to
          wiadro do wc i polec mu, zeby ta woda splukiwal nieczystosci po
          sobie, bo oszczedzi wode smile
          Dzielicie sie obowiazkami domowymi, bo jesli tylko ty sprzatasz,
          gotujesz, pierzesz, to zrob cennik tych czynnosci i rozliczaj,
          rozliczaj.
          • lia.13 Re: nie masz wcale źle! :) chłopak mojej koleżank 10.06.10, 16:21
            hahaha, no i to jest dobry pomysł big_grin Obśmiać śmieszność smile
          • e.i.t.h.e.l Re: nie masz wcale źle! :) chłopak mojej koleżank 10.06.10, 18:04
            Ale ten facet sam sobie i tak kupuje najtańsze rzeczy, więc jemu różnicy by to nie zrobiło raczej. Gorzej jakby prowokacja mu się spodobała i potraktowałby to spuszczanie wody na serio na przyszłość.
            • lavinka Re: nie masz wcale źle! :) chłopak mojej koleżank 10.06.10, 18:39
              Pewnie by się jeszcze ucieszył,że ma taką gospodarną i oszczędną
              żoneczkę smile))
              • nett1980 Re: nie masz wcale źle! :) chłopak mojej koleżank 10.06.10, 20:28
                Jakby podsunela mu pare razy pod nos podsmiardujacy salceson z
                przeceny, kazala chodzic w wykoslawionych butach za 2 zl i darla
                paszcze, jak nie spuszcza kupy wod z prania, toooo odezwalby sie
                traumy z dziecinstwa. Jak wygrac z bazyliszkiem? Ano lustro mu
                podstawic.
                • lavinka Re: nie masz wcale źle! :) chłopak mojej koleżank 11.06.10, 01:12
                  Nu, jak wojna to wojna smile
      • viviene12 Re: nie masz wcale źle! :) chłopak mojej koleżank 09.06.10, 14:44
        woman_in_love napisała:

        > narzucał jej jaki ma szampon kupować, jaką pastę do zębów itp.
        itd..
        > Oczywiście nie muszę chyba mówić, że miały to być rzeczy
        najtańsze. Sam
        > też kupował sobie najtańsze.

        i zyli dlugo i szczesliwie?
    • iwoniaw Uzyskać rozdzielność majątkową i alimenty na dziec 09.06.10, 13:07
      ko. Skoro mąż jest chorobliwie skąpy, to innej rady nie ma. No chyba,
      że to jednak Ty jesteś utracjuszką wink
    • izabellaz1 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 09.06.10, 13:09
      orzechowka napisała:

      > Założyłam nowy nick, żeby nikt się nie domyslił, że ja to ja.

      Po co? Bo zaburzysz idyllę forum e-mama?
      • matsuda Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 09.06.10, 13:14
        "Nie mamy też na głowie kredytów ani większych zobowiązań" -może tak jest tylko
        dzięki oszczędności Twojego męża?!! Przed ślubem chodziliście na spacery
        częściej niż do kawiarni?
      • zewelinal Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 11:07
        BRAWO!!

        tak to najezdza na wszystkich,a prawda w oczy kole....
    • filipianka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 09.06.10, 13:26
      no dobrze, ale skoro Ty uważasz że możecie sobie pozwolić na to i owo, bez
      popadania w długi, to jaki Twój mąż widzi cel tych oszczędności? dlaczego masz
      sobie nie pozwalać na normalne życie a ograniczać do wegetacji? bo? co Twój
      księgowy robi z nadwyżkami? zbiera na coś czy tak dla samego kiszenia i zabrania
      do grobu?
      • lola211 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 09.06.10, 14:45
        zbiera na coś czy tak dla samego kiszenia i zabrani
        > a
        > do grobu?

        Moze odklada na czarna godzine.
        • mahadeva Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 12:10
          niektorzy lubia sobie oszczedzac - po prostu tak maja
          ale nie rozumiem, dlaczego on oszczedza takze jej pieniadze??
      • bartek8987 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 10:56
        > no dobrze, ale skoro Ty uważasz że możecie sobie pozwolić na to i owo, bez
        > popadania w długi, to jaki Twój mąż widzi cel tych oszczędności?

        dokładnie, autorka wątku napisała na co mąż nie chce wydawać, a nie napisała czy
        mąż informuje ją o tym:
        - ile wydają, a ile zostaje
        - na co zamierza przeznaczyć ewentualne nadwyżki
        • e.i.t.h.e.l Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 18:09
          No właśnie, a to jest kluczowa sprawa, bo może ona myśli, że teraz mają fajnie i mogliby więcej wydawać, a on zapobiegawczo myśli, bo wie, że np. przy 2 dzieci chciałby im kupić mieszkanie, żeby nie musiały zaczynać tak jak on (podobno na początku nie mieliście kasy), może przypuszcza, że za te 15 lat studia będą już płatne, a chciałby dzieci wykształcić. A może po prostu chce mieć godziwe pieniądze na stare lata, a nie jakieś ochłapy z emerytury.
          • a.pola.z Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 02:31
            > może przypuszcza, że za te 15 lat studia będą

            przecież na dzieciach już oszczędza, jeśli żałuje im kasy na zajęcia typu
            gimnastyka korekcyjna!
            to już jest chore.
            • sansiplast Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 07:51
              niektórzy po prostu nie rozróżniają oszczędzania od dziadowania. oszczędzać należy, natomiast dziadowanie na dzieciach i na żarciu to chyba najgorsze co może być. poza tym skąpy 2x traci (i to się sprawdza).
    • koralik12 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 09.06.10, 13:29
      obawiam sie ze tego nie zmienisz w żaden sposób
      • orzechowka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 09.06.10, 13:43
        Zarabiamy bardzo dobrze, na pewno sporo powyżej przeciętnej, a mój
        mąz jest z roku na rok coraz bardziej skąpy.
        Chyba bierze przykład ze swojego ojca - u nich zawsze było zimno, bo
        oszczędzali na opale (nocą spali w futrzanych kamizelkach, a zimą
        chodzili po domu w czapkach na głowach, taki ziąb) i ciemno, bo
        oszczędzali światło. Mąz opowiadał, że jak był dzieckiem, to
        strasznie go denerwowało, że wieczorem nawet poczytać nie mógł, bo
        teśc zabraniał włączać swiatło, a widzę, że teraz robi się taki sam.
        Tylko że jego rodzice nigdy nie mieli kasy, a my mamy, ale co z
        tego...
        • fo.xy Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:15
          hmm... cos mi to przypomina...
          U mnie w domu tata ma nawyki, ktore mnie czasem draznia, ale co
          ciekawe obserwuje calkiem podobne zachowanie u mojego brata (37)...
          mimo, ze wyprowadzil sie z domu zaraz po maturze, to widze coraz
          wiecej podobienstw. Mysle, ze dobrze przyjrzec sie tesciowi od razu
          na poczatku wink
          Bo choc sie chlopak bedzie zapieral - ze on by nigdy w zyciu tak nie
          postepowal jak jego ojciec (bo mu sie to i to nie podoba), to jednak
          z czasem natura zwycieza. A jesli takiemu wytknac niekonsekwencje,
          to jeszcze sie oburzy.

          A takiego jak Twoj maz, to chyba nie da sie zmienic. Ale trwale i
          konsekwentnie mozesz go naprowadzac na normalnosc... wink Watpie, czy
          klamanie, co do cen kupionych rzeczy ma sens. Zwyczajnie nie
          dyskutuj z nim, raczej oznajmiaj fakty wink - "kochanie, ta bluzka
          tyle kosztowala, tanszych w tym kroju nie bylo, poza tym zazwyczaj
          szyja je z materialow gorszej jakosci - wole kupic raz a porzadnie".
          Co do jedzenia, to biorac pod uwage zanieczszczenie srodowiska,
          lepiej wydac wiecej na zdrowsze rzeczy, niz pozniej blagac na
          kolanach o wizyte u specjalisty w ramach nfz lub co gorsza, jesli
          zabraknie zdrowia na czekanie miesiacami w kolejkach, placic ciezkie
          pieniadze za prywatna wizyte... A taki specjalista to stowka na raz
          jak nic sad
        • sotto_voce Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 17:31
          Podsuń mężowi książkę Susan Forward "Toksyczni rodzice". Jest tam
          opisany przypadek milionera żyjącego w podobnym lęku, jak Twój mąż,
          rojącego sobie, że żyjąc megaoszczędnie zasłuży na akceptację ojca
          sknery. Wcale nie uważam, że Twój mąż jest burakiem. Byłby nim,
          gdyby miał kochankę albo wydawał mnóstwo kasy na siebie.
        • hreczko Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 11:15
          orzechowka napisała:

          > Zarabiamy bardzo dobrze, na pewno sporo powyżej przeciętnej, a mój
          > mąz jest z roku na rok coraz bardziej skąpy.
          > Chyba bierze przykład ze swojego ojca - u nich zawsze było zimno,
          bo
          > oszczędzali na opale (nocą spali w futrzanych kamizelkach, a zimą
          > chodzili po domu w czapkach na głowach, taki ziąb) i ciemno, bo
          > oszczędzali światło. Mąz opowiadał, że jak był dzieckiem, to
          > strasznie go denerwowało, że wieczorem nawet poczytać nie mógł, bo
          > teśc zabraniał włączać swiatło, a widzę, że teraz robi się taki
          sam.
          > Tylko że jego rodzice nigdy nie mieli kasy, a my mamy, ale co z
          > tego...

          Do tylko popiera tezę, że jaki ojciec taki syn i jaka matka taka
          córka. Na zdrowy rozum syn ojca-pijak powinien się trzymać jak
          najdalej od alkoholu, w tak nie jest. Też wpada w nałóg.



          Córka alkoholika powinna unikac chłopaków lubiących alkohol, a
          jednak zwykle wychodzi za mąż za takiego, który wczesniej czy
          późbniej będzie jak jej ojciec - pijak.

          Poobserwujcie się nawzajem. Do kobiet: Czy mąż nie przypominał w
          dniu ślubu z WYGLĄDU twojego ojca? A czy po latach małżeństwa nie
          przypomina z CHARAKTERU swojego ojca?

          Też kiedyś nie wierzyłem w to że jaka matka taka córka i że
          niedlaeko pada jabłko od jabłoni. Ale to niestety prawda. Unikajcie
          osób z rodzin patologicznych, bo one są nie tylko skrzywdzone, ale
          one również będą krzywdzić ! To jest silniejsze od nich !
          • takajatysia Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 15.06.10, 09:50
            Jasne, nie ma jak to dobre uogólnienie...

            Mój dziadek był porządnym człowiekiem, jego syn jest alkoholikiem i
            psychopatą. A jego brat porządnym człowiekiem.

            Drugi dziadek, typ hulaki (w złym znaczeniu tego słowa), ma dwóch
            synów. Jeden taki sam hulaka a drugi jest wzorem męża i ojca.

            Także powiedzmy, że reguła "niedaleko pada jabłko od jabłoni" czasem
            działa a czasem nie działa.

            I głupie jest namawianie, żeby kogoś skreślać, bo jedno z rodziców
            miało jakąś tęgą wadę. Zwłaszcza, że niektórzy ludzie zdają sobie
            sprawę z własnych słabości i nad nimi pracują.
            • hreczko Bajki 15.06.10, 11:41
              takajatysia napisała:

              > Jasne, nie ma jak to dobre uogólnienie...
              >
              > Mój dziadek był porządnym człowiekiem, jego syn jest alkoholikiem
              i
              > psychopatą. A jego brat porządnym człowiekiem.
              >
              > Drugi dziadek, typ hulaki (w złym znaczeniu tego słowa), ma dwóch
              > synów. Jeden taki sam hulaka a drugi jest wzorem męża i ojca.
              >
              > Także powiedzmy, że reguła "niedaleko pada jabłko od jabłoni"
              czasem
              > działa a czasem nie działa.
              >
              > I głupie jest namawianie, żeby kogoś skreślać, bo jedno z rodziców
              > miało jakąś tęgą wadę. Zwłaszcza, że niektórzy ludzie zdają sobie
              > sprawę z własnych słabości i nad nimi pracują.

              Tak, tak, przełamujmy stereotypy, nie dajmy sie mądrościom ludowym.

              Wiekszość dzieci alkoholików stanie sie w dorosłym życiu
              alkoholikami, a to że ktoś tam się nie stał, to wyjątek od reguły.

              Dziecko alkoholika jest jak skorpion i nie zmienisz natury tych
              stworzeń - w dorosłym życiu syn będzie pił a skorpion użyje żadła.
              Niw ciskaj ludziom, ze jest inaczej, bo jeszcze się jakaś gł.upia
              ci.pa nabierze na bajki o dobrym Jasiu, który będzie dbał o rodzine,
              a nie pił jak jego ojciec i pół rodziny. A potem będzie na forum
              szukać pocieszenia bo maż pije, a ona nie ma na jedzenia dla dzieci,
              które tez będa alkoholikami.
              • takajatysia Re: Bajki 15.06.10, 20:36
                Ale mi zarzucasz, ze piszę nieprawdę?

                Nie wiem po co miałabym to robić. W takie proste dziedziczenie alkoholizmu też
                nie wierzę, po prostu przeczą temu moje obserwacje.

                Na ten przykład większość osób kocha swojego współmałżonka a dużo jest takich,
                którzy równocześnie nie lubią teściów. Gdyby wszyscy byli dokładnie tacy jak
                rodzice, to by tak nie było.
      • emilly4 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 09.06.10, 13:43
        Nie ma nic gorszego na swiecie niz wspolne konto z partnerem smile
        Meza wybierali rodzice, czy ty sama? Nie widzialas jaki byl przed slubem?
        Twoj maz sie nie zmieni, a to co on robi w stosunku do ciebie to egoizm.
        Albo staniesz sie wspolniczka skapca, albo jego wrogiem. Skoro maz robi awantury
        o wydane pieniadze na jedzenie, ubrania, zuzyty prad, czy wode...pomysl co zrobi
        kiedy zalozysz osobne konto...wyliczy ile jestes mu winna za czynsz, podzieli
        wydatki na 2 (??!!)...a skoro ty zarabiasz mniej, to on wygral.
        Wspolczuje.
        • bartek8987 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 11:01
          > pomysl co zrob
          > i
          > kiedy zalozysz osobne konto...wyliczy ile jestes mu winna za czynsz, podzieli
          > wydatki na 2 (??!!)...a skoro ty zarabiasz mniej, to on wygral.

          Moim zdaniem sprawiedliwy podział w małżeństwie wygląda inaczej:
          dochody należy zsumować, dokonać płatności za wspólne wydatki (kwestia ustalenia
          co to znaczy), a nadwyżkę podzielić po równo pomiędzy obu partnerów.
          • ahhna Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 12:34
            Całkowiecie się zgadzam. Może jeszcze dodać do tego wspólne konto na
            oszczędności, na które każde wpłacałoby tę sama kwotę ze swojej
            połówki, żeby na ekstra lub nieprzewidziane wydatki było.
          • eye-witness Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 13:00
            tiaaa, juz to widze, jak facet, ktory zarabia np. 2 razy wiecej niz jego zona,
            godzi sie na "po rowno"wink
            • hellulah Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:21
              Ja tak mam. Było że długi czas zarabiałam dwa razy albo i trzy razy więcej od mojego męża, teraz on zarabia półtora do dwóch razy więcej, konto wspólne, opłacamy wydatki stałe i żarcie/chemię, z reszty każdy bierze ile chce, faktycznie mąż nie ma ciśnienia na ciuchy czy kremiki albo perfumy, a ja mam, więc moje kieszonkowe bywa większe; jak trzeba wydać więcej na coś związanego z jednym z nas (nie podam przykładów bo są specyficzne smile ), to się liczy i jeśli jest kasa, się wydaje. Raz jedno, raz drugie, kasa wspólna i bez dzielenia włosa na czworo.
    • osa551 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 09.06.10, 13:34
      No niestety "widziały gały co brały" - takie chorobliwe skąpstwo chyba było
      wcześniej widoczne?

      Poza tym wkurza mnie takie podejście internautek. Tak to wszystko u ich w
      porządku, a jak jest jakiś problem to, żeby nie zaburzyć idyllicznego obrazka
      chowają się pod innymi nickami. totalna hipokryzja
      • orzechowka nowy nick 09.06.10, 13:48
        Nowy nick, bo forum czyta siostra męża i nie chciałabym, zeby w ten
        sposób do niego dotarło to, co piszę.
        Dlaczego mnie oceniasz? Skąd wiesz, ze wcześniej pisałam coś o swoim
        życiu prywatnym i było to idylliczne? Zastanów się wcześniej, zanim
        coś takiego napiszesz...
        • lolinka2 ojjj, orzechowka 09.06.10, 13:53
          no tak bo przecież nie wolno hipopotama spod stołu wywlec... jak się o
          nim nie mówi, to go nie ma i należy zużyć wszystkie siły na
          utrzymywanie otoczenia w tym przeświadczeniu

          a cierpieć należy w milczeniu
        • pieskuba Re: nowy nick 09.06.10, 13:55
          I sądzisz, że siostra męża, która też chodziła w domu w czapce zimą,
          nie dawana jej czytać dla oszczędności światła itd, nie pozna po
          Twoim opisie swojego rodzinnego domu, swoich własnych rodziców, żony
          swojego własnego brata?
          • kretynofil Pa-pum, tsssss! 10.06.10, 10:33
            Trafiony, zatopiony wink
        • viviene12 Re: nowy nick 09.06.10, 14:46
          orzechowka napisała:

          > Nowy nick, bo forum czyta siostra męża i nie chciałabym, zeby w
          ten
          > sposób do niego dotarło to, co piszę.

          i tak bedzie wiedziala, bo jej ojciec tez gasil swiatlo jak poczytac
          chciala.
        • deodyma Re: nowy nick 09.06.10, 18:36

          orzechowka napisała:

          > Nowy nick, bo forum czyta siostra męża i nie chciałabym, zeby w
          ten
          > sposób do niego dotarło to, co piszę.




          a jesli siostra sie dowie, ze ma skapego brata, to co z tego?
        • senseiek Musialaby byc totalna idiotka,zeby sie nie skapnac 10.06.10, 10:22
          > Nowy nick, bo forum czyta siostra męża i nie chciałabym, zeby w ten
          > sposób do niego dotarło to, co piszę.
          > Dlaczego mnie oceniasz? Skąd wiesz, ze wcześniej pisałam coś o swoim
          > życiu prywatnym i było to idylliczne? Zastanów się wcześniej, zanim
          > coś takiego napiszesz...

          Musiala by byc totalna idiotka, zeby sie nie skapnac, ze to o Was chodzi, po tym co juz powiedzialas o sobie i o jego rodzinie.

          "Chyba bierze przykład ze swojego ojca - u nich zawsze było zimno, bo
          oszczędzali na opale (nocą spali w futrzanych kamizelkach, a zimą
          chodzili po domu w czapkach na głowach, taki ziąb) i ciemno, bo
          oszczędzali światło. Mąz opowiadał, że jak był dzieckiem, to
          strasznie go denerwowało, że wieczorem nawet poczytać nie mógł, bo
          teśc zabraniał włączać swiatło, a widzę, że teraz robi się taki sam.
          Tylko że jego rodzice nigdy nie mieli kasy, a my mamy, ale co z
          tego... "
          • lia.13 Re: Musialaby byc totalna idiotka,zeby sie nie sk 10.06.10, 19:34
            tak w sumie, to po tym fragmencie o spaniu zimą w futrzanych kamizelkach naszło
            mnie podejrzenie, że autorka postu jest trollem i problem nie istnieje. Skąd to
            podejrzenie? Ano stąd, że zdarzało mi się czasem jechać zimą do nieużywanego na
            co dzień domku rodzinnego, w którym po tygodniu nieużytkowania temperatura
            spadała do 12 stopni Celsjusza. Doprowadzenie domu do normalnej temperatury
            zajmowało ze 24 godziny ostrego palenia w piecu. I jakoś nigdy nie wpadłam na
            pomysł, aby spać w futrzanej kamizelce. Raczej dodatkowy koc na kołdrze wystarczał.
            • senseiek Re: Musialaby byc totalna idiotka,zeby sie nie sk 10.06.10, 20:13

              > tak w sumie, to po tym fragmencie o spaniu zimą w futrzanych kamizelkach naszło
              > mnie podejrzenie, że autorka postu jest trollem i problem nie istnieje. Skąd to
              > podejrzenie? Ano stąd, że zdarzało mi się czasem jechać zimą do nieużywanego na
              > co dzień domku rodzinnego, w którym po tygodniu nieużytkowania temperatura
              > spadała do 12 stopni Celsjusza. Doprowadzenie domu do normalnej temperatury
              > zajmowało ze 24 godziny ostrego palenia w piecu. I jakoś nigdy nie wpadłam na
              > pomysł, aby spać w futrzanej kamizelce. Raczej dodatkowy koc na kołdrze wystarc
              > zał.

              Akurat ja sobie potrafie wyobrazic zimno.. wink
              Moja matka w swojej firmie w zimy miewala tak zimo, ze chodzila nawet w dzien w futrzanej kamizelce. Mimo ogrzewania non-stop pomieszczenia..

              Wydaje mi sie, ze ona nawet wspomniala, ze dom ojczysty jego meza byl na wsi. No to sobie wyobraz np. lata 40-50-te XX wieku na wsi..
            • caysee Re: Musialaby byc totalna idiotka,zeby sie nie sk 10.06.10, 21:23
              Lia, kiedys bylam u rodziny na wsi zima (wschodnia Polska). Mimo ze grzali w
              piecu, a ja z kuzynka spalam w lozku przy tym piecu, to mimo grubej koldry i
              koca, spalismy w dresie nalozonym na pizame, szaliku i do tego czapce, bo jak na
              zewnatrz bylo -30, to w drewnianym domu nawet mimo pieca bylo STRASZNIE zimno.
        • m_vivendi troll i basta 10.06.10, 17:25
          ja tam uwazam ze wszystkie tego typu posty to trollowanie

          schemat jest prosty - napisanie rozpaczliwego listu w stylu
          - dlaczego tesciowa sie wtrąca
          - obiadki u jego mamusi obowiazkowa katorga
          - chorobiliwie zazdrosny mąż / żona
          - czy musze dawac dziecku antybiotyk czy wystarczy witaminka gdy ma
          40stopni gorczaki od 4 dni

          i tak dalej i tak dalej
          wszystkie takie glupawe tematy - w ktorych NIC NIE DA SIE ZMIENIC!!
          pisane z perspektywy ofiary
          i od razu setki odpowiadajacych.

          Czym sie tacy trollerzy kierują, co ich motywuje?
          Jesli nakrecanie tematow na pierwsza stronę gazet to pół biedy,
          ale czesto sa to problemy psychiczne - syndrom Herostratosa.

          Wszyscy to mają ale kazdy chcialby wiele razy
          wszyscy zaprzeczą ale kazdy czeka ze sie zdarzy

          wiec to jest potrzebne , naprawde potrzebne
          trollowanie jest potrzebne smile)) - voila!
        • misself Re: nowy nick 10.06.10, 20:53
          orzechowka napisała:

          > Nowy nick, bo forum czyta siostra męża i nie chciałabym, zeby w ten
          > sposób do niego dotarło to, co piszę.

          No, na pewno nie skojarzy faktów...
      • lola211 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 09.06.10, 14:51
        A ja to swietnie rozumiem.Napiszesz pod stałym nickiem i masz
        przes.rane, bo przy kazdej nadarzajacej sie okazji ta sprawa bedzie
        wyciagana - jest kilka nickow, ktore specjalizuja sie w takich
        zagrywkach.
      • kitty4 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 09.06.10, 17:18
        Nie widziały gały co brały - bo orzechówka pisze WYRAŹNIE - że jej
        mąż z roku na rok robi się coraz bardziej skąpy.
        Przed ślubem lub na początku małżeństwa sytuacja mogła być
        całkiem inna, a poza tym autorka napisała również że w czasach kiedy
        musieli bardziej niż obecnie zaciskać pasa ,patalogiczne skąpstwo
        jej męża nie było tak widoczne i dzięki niemu mają w chwili obecnej
        dużo lepszą sytuacją finansową.
        Więc nie widziały gały co brały !
    • kosmitka06 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 09.06.10, 13:42
      Faktycznie to co piszesz brzmi nieciekawie.
      Ja co prawda mam odmienny problem z moim mężem, on znowu jest bardzo
      rozrzutny i ja szczerze powiem, że nie umiem sobie z tym poradzić.
      Może dlatego, że to ja jestem bardziej oszczędna ale oczywiście z
      umiarem smile Mój z kolei nie oszczędza jeżeli chodzi o dziecko.
      Twierdzi że mała to powinna mieć bo np. inne dzieci też mają a
      dlaczego ona ma byc gorsza.
      Zwykle twierdzi że stac nas na to, oczywiście grubsze wydatki
      planujemy.

      O butach... no cóż takie do latania mogą być i tańsze ale takie
      wyjściowe raczej już troszkę kosztują a co za tym idzie są zdrowsze.
      Co do przedszkola- moja mała nie chciała kiedyś chodzić na jez.
      angielski, powiedziałam o tym mężowi że może faktycznie ją trzeba
      wypisać bo to nie ma sensu. Mój mąż na to "a nie będzie Ci przykro
      jak Twoje dziecko będzie wyprowadzane do innej sali bo mam je
      wypisała" pomyślałam sobie no fakt, teraz nie chce a pozniej może byc
      jej przykro. Może i Ty podejdz tak swojego męża, powiedz mu że to
      tylko dziecko dlaczego ma być gorsze od innych?!
      Co do wyjazdów na wakacje też możesz porozmawiać z nim w ten sposób.
      Przecież taki wyjazd tygodniowy nie kosztuje wiele, kwatery
      najtańsze- no ale po co jechać i się mordować. Ty zajmij się
      organizacją- zawsze możesz ściemnić że nie było już wolnych miejsc
      tam gdzie jest taniej.
      Co do fryzjera to chyba nie pokazujesz mu rachunku, raczej nie musi
      wiedzieć ile zapłaciłaś.
      Porozmawiaj z nim, że nie macie przecież żadnych rat ani specjalnych
      wydatków. Jeżeli masz ochotę to kup sobie coś i olej totalnie sprawę,
      jak zapyta to powiedz: "przecież pracuję" kupiłam sobie bo miałam
      taką ochotę. A i tu radziłabym abyś kupowała tylko sobie i dziecku.
      Jak mu się podrą majtki czy spodnie, powiedz "po co kupować, szkoda
      kasy, można pozszywać" wink
      Nie daj się bo będzie jeszcze gorzej.
      Pozdrawiam
      • czar_bajry Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 09.06.10, 13:48
        Mój pierwszy mąż też był bardzo skąpy- chociaż ja twierdziłam ze chytrytongue_out
        gdyż dla siebie nie żałował.
        Ja nie umiałam walczyć o swoje, chociaż pewnie wiele z Was zapyta się o jakie
        swoje? Przecież wtedy byłam jeszcze gó...ara i chodziłam do szkoły, owszem ale
        wydawało mi się że skoro ja zajęłam się dzieckiem i domem to on powinien ten dom
        utrzymać i zgadza się utrzymywał tylko wszystko ponad było okupione gadaniem i
        twierdzeniem - a po co...
        Rozstaliśmy się i skąpstwo nie było przyczyną.
        • penelopa40 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 09.06.10, 14:02
          no, dobrze, mam takie pytanie, skoro dobrze zarabiacie i mąż tak
          mało wydaje i tobie nie daje wydawać to co robi z tymi pieniędzmi,
          odkłada na starość, na przyszłość dziecka, ma lokaty, inwestuje ????
          zapytaj go na co zamierza te fundusze przeznaczyć?
          bo o ile racjonalne oszczędzanie jest wskazane to trzeba, jeśli
          można korzystać z możliwości życia, dopuki jestescie młodzi, zdrowi,
          dziecko małe.... no i przecież do grobu tych milionów nie zabierze...
          • conspicuousfrom Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 17:03
            wiesz, to dobre pytanie, tez je sobie zadalem
    • franczii Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 09.06.10, 14:07
      nie moglabym zyc ze skapcem. Skapstwo to cecha ktora dyskwalifikuje faceta w
      moich oczach w sposob natychmiastowy i nieodwolalny. Facet ma byc szczodry i
      miec gest.
      Kiedys mialam skapego chlopaka, jedno wyjscie do jakiegos lokaliku, jeden
      komentarz na temat cen, odliczanie co do grosiczka za herbate i czar pryslbig_grin
      • imasumak Całkowicie się zgadzam 10.06.10, 14:52
        franczii napisała:

        Facet ma byc szczodry i miec gest.

      • three-gun-max Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 14:54
        Panienki, o których wiadomo że kochają pieniądze tak jak ty również podlegają dyskwalifikacji smile No, chyba że sobie człowiek z góry zaplanuje sumę jaką może przeznaczyć na noc z taką smile
        • imasumak Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:03
          three-gun-max napisał:

          Panienki, o których wiadomo że kochają pieniądze tak jak ty również podlegają
          dyskwalifikacji smile


          To kobiety wybierają samców, nie odwrotnie.


          No, chyba że sobie człowiek z góry zaplanuje sumę jaką może
          przeznaczyć na noc z taką smile


          Fakt, skąpy facet nie powinien się łączyć w pary i tworzyć rodziny. Wszak mając
          rodzinę, nie da się zaplanować każdego wydatku.
          Dlatego najlepiej niech zostanie przy sporadycznych kontaktach z dziwką.
          • three-gun-max Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:09
            imasumak napisała:


            > To kobiety wybierają samców, nie odwrotnie.

            Hm, pomarzyć fajna rzecz. Pamiętam jak mnie kiedyś "wybrała" pewna "atrakcyjna" pani na której widok miałem ochotę zwrócić posiłek. Happy endem to się dla niej nie skończyło smile


            > Fakt, skąpy facet nie powinien się łączyć w pary i tworzyć
            > rodziny. Wszak mając
            > rodzinę, nie da się zaplanować każdego wydatku.
            > Dlatego najlepiej niech zostanie przy sporadycznych kontaktach z
            > dziwką.

            A skąd. Facet może (i większość tak robi) znaleźć sobie normalną kobietę, która nie musi szukać krótkotrwałych podniet w kupowaniu coraz kolejnych rzeczy.
            • iwles Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:29


              > normalną kobietę, która
              > nie musi szukać krótkotrwałych podniet w kupowaniu coraz kolejnych rzeczy.


              gra wstępna zamiast butów dla dziecka ?
              • three-gun-max Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:37
                A te buty to koniecznie muszą być za 200 zł smile
                • iwles Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:40


                  lubisz skrajności, prawda ?
                  albo 40 zł, albo 200 zł. a dlaczego nie 99,99 ?
                  i nie mów, że nie ma różnicy jakościowo-zdrowotnej pomiędzy butami za 40 zł, a
                  butami za 100 zł.
                  • lavinka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 18:44
                    Zazwyczaj obie pary są wyprodukowane w Chinach, tylko jedna ma metkę
                    polską a druga zagramaniczną. Mam trochę butów droższych i tańszych.
                    Tańsze o dziwo okazują się solidniejsze smile
                    • imasumak Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 18:52
                      Ciekawa teoria. Ja jednak widzę różnicę między butami z buti albo
                      ccc, a butami kupionymi w bartku czy u Ryłki.
                      Zaręczam, ze nie jest to różnica tylko w cenie.
                      • lavinka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 01:15
                        No, w ccc bym nie kupiła, to fakt. Ale te droższe wcale nie lepsze
                        niestety. Skończyło się na butkach z jakiegoś sklepu na hali na
                        Koszykach(niestety nie wiem, gdzie go przenieśli!). Ja w ogóle rzadko
                        kupuję buty, jak wreszcie jakieś na mnie pasują(nie obcierają mnie)
                        to noszę latami do zdarcia podeszwy. Bo wiem,że drugich takich nie
                        znajdę latami. Dlatego poleciałam do tej Biedronki i kupiłam sandałek
                        na zapas, może na dwa sezony wystarczą wink
                        • imasumak Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 08:36
                          A ja bardzo lubię Ryłkę dla siebie, jakość świetna, a cena umiarkowana. Dzieciom
                          kupuję w Bartku, w Ecco, bo widzę przełożenie ceny na doskonałą jakość i tu mnie
                          nikt nie zdoła przekonać, że buty z Biedronki będą lepsze wink
                    • ichi51e Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 19:05
                      Pytanie czy buty za 40zeta (vs 200) to naprawde oszczednosc. Moj
                      ojciec nigdy mi nie zalowal - jak jechalam kiedys w gory, jeszcze w
                      liceum, kupil mi buty do trekingu - full wypas, bardzo drogie byly jak
                      pamietam. Sluza mi do dzis (12 lat minelo) zabieram je w trase co
                      roku, do tego chodze w nich w zimie, jako ze kozaka nie trawie -
                      wygladaja ciagle jak nowe, nic sie z nimi nie dzieje - pewnie mnie
                      przezyja. A moj narzeczony juz 3 tania pare kupuje w ramach
                      oszczednosci...
                      • lavinka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 01:17
                        Jak już napisałam w jakimś innym poście - buty w góry to zupełnie
                        inny gatunek. Tu mam swój górny pułap 500zł(granica rozsądku,nie łażę
                        aż tak dużo). Oszczędzam na obuwiu miejskim, masowym. Jest kiepskie
                        bez względu na cenę, to i nie przepłacam.
                        • imasumak Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 09:14
                          lavinka napisała:

                          Jest kiepskie bez względu na cenę, to i nie przepłacam.


                          Nie masz racji. Idź kiedyś do Ecco czy do Ryłki i po przymierzaj.
                          Albo kup sobie oryginalne crocsy - odczujesz natychmiast na własnej stopie, że
                          się tak wyrażę, co to znaczy wygodny but. W crocsach się czujesz, jakbyś biegała
                          na bosaka.
            • imasumak Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 16:42
              three-gun-max napisał:

              Hm, pomarzyć fajna rzecz. Pamiętam jak mnie kiedyś "wybrała" pewna
              "atrakcyjna" pani na której widok miałem ochotę zwrócić posiłek


              To nie jest żadne marzenie pieseczku. Tak stanowi natura.
              Cóż, jednak nie każdy samiec ma szczęście mieć powodzenie u atrakcyjnych kobiet tongue_out.
              Innymi słowy wart Pac pałaca, a pałac Paca

              A skąd. Facet może (i większość tak robi) znaleźć sobie normalną kobietę,
              która nie musi szukać krótkotrwałych podniet w kupowaniu coraz kolejnych rzeczy.


              Nie popadaj w skrajności, to takie niemęskie.
              Zakupy, takie konieczne do normalnej egzystencji (w tym się mieszczą również
              buty za 200 PLN dla dziecka, bo wyobraź sobie dobre obuwie dziecięce wcale nie
              jest tańsze niż to dla dorosłych) nie są dla mnie i podejrzewam większości
              kobiet absolutnie żadną podnietą.
              Uznaje inne podniety, o których nie wypada pisać publicznie.

          • conspicuousfrom [...] 10.06.10, 17:09
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • claudel6 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 09.06.10, 14:35
      dzizas, załóż sobie własne konto i nie tłumacz się ze swoich wydatków za SWOJE
      pieniądze.
      ja w ogóle nie wiem, jak dorosły człowiek może nie miec własnego konta?
      • viviene12 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 09.06.10, 14:49
        claudel6 napisała:

        > dzizas, załóż sobie własne konto i nie tłumacz się ze swoich
        wydatków za SWOJE
        > pieniądze.
        > ja w ogóle nie wiem, jak dorosły człowiek może nie miec własnego
        konta?


        z tego co kiedys pisali to np. Jaroslaw Kaczynski takiego nie
        posiada, tylkopensje na konto mamy przelewac kazal hehe
      • iwles Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 09.06.10, 14:56

        czyli co ?
        Swoje konto i ze swoich pieniędzy finansować - nie tylko siebie i dziecko, jedzenie, ubrania, ale i wszelkie remonty wspólnego domu i wakacje i inne "ekstrawagancje" ?
        czyli proponujesz życie nie razem, ale obok siebie ?
        dwa papiery toaletowe, dwa mydła, dwa mleka w lodówce i zaznaczanie kreską, czy ktoś komuś nie podpija ?

        To faktycznie - po co takie małżeństwo ?

        a pan mąż to kwalifikuje się na terapię.
        • nowel1 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 09.06.10, 17:32
          Jest jeszcze coś pośrodku - wspólny obszar (remonty i mleko w lodówce)
          i własny kawałek kasy, który można wydać na piątą parę butów, jeśli się
          chce.
          Kwestia komunikacji; czasem nie da się uwspólnić wszystkiego i wcale to
          nie przekreśla małżeństwa, wręcz przeciwnie.
          • iwles Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 09.06.10, 20:55

            moze przeczytaj dokladnie jeszcze raz pierwszy post i wtedy zauwazysz, że
            wlasnie chodzi jej o ten wspolny obszar - buty dla dziecka, remont mieszkania,
            wakacje, a nie tylko o fryzjera.
            • gabrielle76 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 10:16
              autorko współczuję Ci, nie wyobrażam sobie zycia z takim skapcem
            • lavinka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 18:47
              Moim zdaniem autorka zbyt długo traktowała męża jak bankomat i te się
              zbuntował. Gdyby o początku mieli osobne konta i osobne życie
              finansowe, a wspólnymi wydatkami dzielili się po równo - pan nie
              czułby się wykorzystywany. I tak pewnie wszystko idzie z jego
              pieniędzy, bo jak mniemam wydatki na remont nie poszłyby z pensji
              autorki, bo zwyczajnie jej na ten remont nie stać. I coś czuję,że mąż
              to wie.
              • donkaczka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 19:15
                nie oceniaj innych wedlug siebie

                jesli w malzenstwie jes moje twoje i wyliczanie sobie wydatkow, to cos jest niehalo
                to jest wspolnota stolu i loza, wiec kasa wspolna i wydatki tez
                problem tu lezy w skrajnym sknerstwie pana, nie rozrzutnosci pani
                • lavinka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 01:21
                  Wiesz, jeśli pani za dużo wydaje to nie dziwota że pan jej wylicza.
                  Zwłaszcza,że kiedyś tak nie było, tylko trwa od niedawna.

                  Ja bym nie dopuściła do takiej sytuacji, bo mój partner nie ma wglądu
                  do mojego konta ani ja do jego. I spokój. Jakieś tam wspólne wydatki
                  lecą mniej więcej po połowie(bez kalkulatora,ale jednak). Ktoś kupi
                  jedno, ktoś kupi drugie, raz jeno zrobi przelew, raz drugie... raz
                  jedno zapłaci za kolację czy kawę w kawiarni, raz drugie... nie
                  wyobrażam sobie jednak, bym miała wydawać na mojego fryzjera jego
                  pieniądze.

                  Ale co kto lubi.
                  • iwles Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 11:19

                    > Ktoś kupi
                    > jedno, ktoś kupi drugie, raz jeno zrobi przelew, raz drugie... raz
                    > jedno zapłaci za kolację czy kawę w kawiarni, raz drugie...



                    ale jak jedno zapłaci to drugie wsadza nosa i krytykuje, że to pierwsze
                    przepłaciło ?
                    U autorki jest własnie ten problem - krytykowanie zbyt drogich (wg niego)
                    zakupów, skoro istnieją tańsze (ale o tym, że są gorsze jakościowo, a ich na te
                    troszkę lepsze stać - to milczy).
                    I wcale autorka nie traktuje męża jak bankomat - bo zarabia, a pieniądze są
                    wspólne, bo prawdopodobnie mają wspólnotę majątkową.
        • claudel6 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 12:32
          ale własne konto jest pierwszym krokiem do nietłumaczenia sie ze wszystkich
          wydatków. sytuacja, w której pracująca kobieta nie ma własnego konta jest dla
          mnie patologią, cała reszta jest dalszym ciągiem tej patologii.
          co do wspólnych wydatków - nie tłumaczyć się, odpowiadać, ze wg Ciebie te rzeczy
          są potrzebne i już.
          • iwles Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 13:11

            ale powiedz, w imię czego ona ma sama finansować wszystko, a on ma gromadzić i
            ciułać na koncie swoje pieniądze ?

            to podejścia męża nie zmieni, podejrzewam, że w dalszym ciągu będzie mu trudno
            zaakceptować sam fakt, że coś tam kosztowało więcej.
            Problemem jest samo nastawienie faceta do wydawania pieniędzy, a całkowite
            ignorowanie go i robienie sobie z niego wroga sytuacji w domu nie poprawi. Nie
            mówiąc już o tym, że fajnie jest pojechac na wakacje razem, całą rodziną.
            • claudel6 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 13:21
              nie, ale dlaczego? maja wspólne konto tak? zostaje wspólne konto, na które
              wpłacają proporcjonalnie do zarobków, i każdy moze dysponowac srodkami z tego
              konta (wiec ona również wykupić wspólne wakacje), a oprócz tego własne konta, na
              którym on sobie ciuła ile chce, a ona wydaje, na co chce.
              inna sprawa, ze tak, oczywiście masz racje, to jest jedynie techniczne
              rozwiązanie problemu, a nie prawdziwe naprawienie tej sytuacji. na jej
              naprawienie nie mam recepty, bo takich ludzi chyba bardzo trudno się zmienia.
              • chomsterek Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 14:28
                Moim zdaniem to nie zadziała. Prawdziwie skąpy małżonek obliczy średnią
                podstawowych wydatków z ostatnich kilku miesięcy i będzie wpłacał na wspólne
                konto dokładnie połowę tej kwoty. Jeśli żona dorzuci drugie tyle, pieniędzy
                wystarczy jej na rachunki i w miarę tanią żywność - nic poza tym. Wiem z
                własnego doświadczenia, że ludzie podobni do opisywanego męża uważają zakup
                obuwia, odzieży, książek za ekstra wydatek (a więc nie mieszczący się w
                podstawowym minimum), natomiast wakacje w jakimś droższym miejscu to już dla
                nich (zbędna) fanaberia. Skoro ojciec żałuje własnemu dziecku na buty czy
                dodatkowe zajęcia w przedszkolu, to na pewno nie przeznaczy na potrzeby rodziny
                takiej kwoty, żeby po sfinansowaniu tych wszystkich rzeczy starczyło jeszcze na
                urlop.
                • lavinka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 18:50
                  No to na urlop pani z dzieckiem pojedzie sama bez męża(BTW czy jemu
                  przypadkiem nie o to chodzi?). smile
            • soasia Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 14:13
              do iwles - bardzo słuszna uwaga! Osobne konto dla skąpca to tylko
              zachęta i ułatwienie mu życia, wtedy to dopiero zacznie oszczędzać
              na całego a żonie powie "chcesz to sobie kup" ale swojej kasy nie
              da. Mam ja takiego w domu i gdybym tylko pozwoliła mu na
              samodzielność w tym względzie to ja bym na tym straciła. Do
              założycielki forum- nie wiem jak twój mąż ale mnie mojego powoli
              przez 25 lat udało się ucywilizować i teraz nia narzekam, a
              wszystkie jego marudzenia poprostu zlewam.
              • lavinka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 18:51
                A co jest złego w tym,że będzie oszczędzać własne pieniądze? Jego
                sprawa. Gorzej, gdy nie będzie chciał płacić za przedszkole itp, ale
                od tego to już są sądy. Albo zwyczajnie wyprowadzka "do mamusi" i po
                problemie.
            • lavinka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 18:49
              Dlaczego wszystko? Opłaty po połowie, jedzenie uśredniane po
              połowie(takie rzeczy można przewidzieć), raz jedno płaci raz drugie,
              albo zwracają sobie w gotówce różnicę. Kalkulator - takie fajne
              urządzenie smile
              • lola211 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 14.06.10, 12:38
                > albo zwracają sobie w gotówce różnicę.


                Czyli kazde zyje za swoje.

                Moze tobie taki uklad odpowiada- ale nie jest to rozwiazanie do
                zaakceptowania przez ogół.Gdyby mi facet kazał dokladac, rozliczac
                sie z kalkulatorem w rece to bym pana szybko pozegnala.
          • caysee Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 21:44
            > sytuacja, w której pracująca kobieta nie ma własnego konta jest dla
            > mnie patologią

            ???
            Po wyjsciu za maz tylko rozszerzylismy konto meza, tak ze mam do niego pelne
            prawa i swoja karte. Nie mamy z tym ZADNYCH problemow i nie jestesmy z pewnoscia
            zadna patologia. Kochamy sie, szanujemy i ufamy, wiec nie widze powodu,
            zeby prowadzic dwie kasy domowe. A jak mam ochote sobie kupic torebke za 300zl
            albo aparat za dwa tysiace, to kupuje, a on jest zadowolony, ze ja jestem
            zadowolona z zakupu i wie, ze nie jest to jakas chwilowa fanaberia i nie
            wyrzucam pieniedzy w bloto. I to dziala w dwie strony, przy czym on zdecydowanie
            mniej wydaje na jakies zabawki.
            • hreczko "sprawiedliwy" układ wg kobiet 15.06.10, 11:54
              caysee napisała:

              >> Po wyjsciu za maz tylko rozszerzylismy konto meza, tak ze mam do
              niego pelne
              > prawa i swoja karte. Nie mamy z tym ZADNYCH problemow i nie
              jestesmy z pewnosci
              > a
              > zadna patologia. Kochamy sie, szanujemy i ufamy, wiec nie
              widze powodu,
              > zeby prowadzic dwie kasy domowe. A jak mam ochote sobie kupic
              torebke za 300zl
              > albo aparat za dwa tysiace, to kupuje, a on jest zadowolony, ze ja
              jestem
              > zadowolona z zakupu i wie, ze nie jest to jakas chwilowa fanaberia
              i nie
              > wyrzucam pieniedzy w bloto. I to dziala w dwie strony, przy czym
              on zdecydowani
              > e
              > mniej wydaje na jakies zabawki.
              >

              ŁĄł, facet jest jeszcze zadowolony smile

              Ja znam takiego, co lubi płacic podatki, to chyba jakiś krewny
              twojego męża smile

              Kobiety bardzo często traktują męża jako bankomat, a nie jak
              partnera. Skoro zachciało się równouprawnienia, dostępu do pracy i
              równego podziału obowiązków w domu, to może niech obowiązuje równe
              dokładanie się do domowego budżetu?


      • akle2 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 11:07
        I co, dzięki własnemu kontu remonty będzie robiła sama i sama
        płaciła za zajęcia dziecka w przedszkolu i za wczasy? No, chyba że
        sama na nie pojedzie to tak. Do tego nie trzeba mieć konta - skoro
        nie jest na utrzymaniu męża i sama zarabia to też nie musi się
        tłumaczyć absolutnie ze wszystkiego, niezależnie czy ma konto czy
        nie. Ale też nie wszystkie wydatki są tylko na nią, zrozum to.

        -----
        Zwycięzca bierze wszystko.
    • mloda0242 hm? 09.06.10, 14:51
      Ty zarabiasz "powyżej przeciętnej", mąż jeszcze więcej, żyjecie bardzo
      oszczędnie, nie podróżujecie, nie remontujecie, nie macie kredytów - gdzie zatem
      podziewają się pieniądze?
      • verdana Re: hm? 09.06.10, 14:57
        Człowiek skapy nie wydaje pieniedzy nie dlatego, ze na cos
        oszczędza. Nie wydaje, zeby te pieniądze mieć. Nie na coś
        konkretnego, tylko tak.
        Moim zdaniem sa dwa rozwiązania - jedno to oddzielne konto. Z tego
        konta się nie rozliczasz przecież. Tylko pewnie w ten sposób szybko
        okaze się, ze Ty utrzymujesz rodzinę, a maż oszczedza.
        Drugie - to spisywać wydatki Twoje i męża. O ile okaże się, ze mąż
        zarabia na przyzwoite zycie, a Wasze dziecko nie bardzo ma ubranie i
        przyzwoite jedzenie, ze Ty głównie placisz za wszystko - wystąp do
        sadu o alimenty.
        • cherry.coke Re: hm? 09.06.10, 15:04
          verdana napisała:

          > Człowiek skapy nie wydaje pieniedzy nie dlatego, ze na cos
          > oszczędza. Nie wydaje, zeby te pieniądze mieć. Nie na coś
          > konkretnego, tylko tak.

          Ej nie zgodze sie. Ja bynajmniej nie jestem skapa, a odkladam bez specjalnego
          celu, ot tak na oszczednosci. Potrafie w tym celu zrezygnowac z wydatku, ktory
          tak naprawde jest zachcianka czy gadzeciarstwem - chodzi mi np. po glowie nowy
          laptop, ale wiem, ze poprzedni jest absolutnie w porzadku, wiec wole miec te
          kase na koncie niz kupowac sobie gadzet, bo ladny. Kupie, jak stary sie
          beznadziejnie zepsuje albo przestanie wyrabiac sie przy zadaniach, do jakich go
          potrzebuje.

          Skapstwo pojawia sie chyba wtedy, kiedy odmawia sie sobie wszelkich
          przyjemnosci na rzecz posiadania kasy jako takiego.
          • verdana Re: hm? 09.06.10, 15:32
            Ja też. Bo logika formalna się klania - nie każdy odkladający by
            mieć, wypadek" jest skąpy. Kazdy, kto jest patologicznie skąpy,
            oszczędza by mieć.
            • cherry.coke Re: hm? 09.06.10, 16:35
              A to spoko. Myslalam, ze ktos mi atakuje przyjemnosc oszczedzania smile
              • verdana Re: hm? 09.06.10, 17:55
                Ja tez lubię oszczedzać, aby po prostu mieć kasęsmile
        • triss_merigold6 Re: hm? 09.06.10, 15:08
          Kierowanie się ambicją i pokrywanie wszystkich wydatków domowo
          dziecięcych z oddzielnego konta to strzał w kolano IMO, bo zaraz się
          okaże, że pan mąż nie widzi potrzeby współfinansowania -jego
          zdaniem - nadprogramowych wydatków.
          Problem w tym, żeby mąż zechciał dostrzec, że fajne życie nie
          sprowadza się do zaspokojenia minimum potrzeb biologicznych i nie
          strzelał fochów o fryzjera, wakacje czy zabawkę dla dziecka.
      • lola211 Re: hm? 09.06.10, 15:18
        gdzie zate
        > m
        > podziewają się pieniądze?

        Na lokacie, koncie oszczednosciowym, ulokowane w funduszach?
        • izak31 Re: hm? 09.06.10, 16:27
          Rozdzielność majątkowa, osobne konta, osobne gotowanie - niecg sam
          je gó... a Ty dla dziecka i siebie kupuj to co dobre. To juz jest
          patologiczne skaptstwo i lepiej nie bedzie. Na Twoim miejsacu
          pomyslałabym o wyjsciu awaryjnym: własne konto i własne mieszkanie.
          Nawet jakbys miala wynajc - piszesz,ze dobrze zarabiasz wiec
          powinnas dac sobie rade. Ale jeski zdecydujesz sie na rozwod to
          czeka Cie ciezka batalia i niezle show w walce o alimenty.
        • kowalka33 Re: hm? 09.06.10, 16:28
          dokładnie skapi tak naprawdę nie odkładają na coś tylko żeby mieć-odkładana
          grupa kasa wcale nie będzie spozytkowana na jacht, podróz dookoła swiata czy
          super starość (wtedy dopiero zrobi się skąpy)
          jest tez prawdopodobne cze potomek bedzie musiał sie utzrynywać za swoje-bo
          niech sie zycia uczy....Twój mąż ma to z domu-pewnie buntował się strasznie w
          młodości ale teraz powiela schemat z domu...Ja bym tam porozmawiała , moze
          siostra której tak się obawiasz coś pomoże (może jej dziadowanie obrzydło)
          zwyczajnie. A moze mąż musi nabrać przkonania że jedzenie dobrych rzeczy jest w
          gruncie rzeczy tańsze , bo nie wydasz na lekarza za 20 lat, że fajnie jest zjeść
          coś w resyaturacji , kupić coś fajnego sobie czy dzieciom. I dobrze też jest
          oszczędzać jakis procent dochodów , inwestować i tu dryg do oszczędności i
          systematyczność w tym jest jak znalazł,
    • ms135pt Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 09.06.10, 17:35
      Rozwiedź się albo ustalcie rozdzielność majątkową- jak pieniądze są skapione i
      składowane na wspólnym koncie to powinno być ich spooooro. Wtedy będziesz mogła
      żyć normalnie kupować buty droższe niż 40 zl ( btw gdzie sa tak tanie buty poza
      klapkami, japonkami i plastikowymi sandałkami, plastikowe kozaki kosztują kolo
      dwóch stów) no chyba że pieniądza "wyszły" mężowi gdzieś w kasynie albo na
      panienki i ten wstydząc sie szaleje z oszczędzaniem.
    • deodyma Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 09.06.10, 18:39
      w zwiazku z tym , ze maz na wszystko skapi zapewne na koncie sa
      pokazne oszczednosci?
      jesli ich nie ma, to gdzie ta kasa jest???
    • burza4 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 09.06.10, 19:38
      wprowadź zmiany - jedno konto na życie z marginesem na wspólne wydatki, reszta
      do waszej dyspozycji. I nie tłumacz się z tego na co wydajesz swoje zarobki.
      Metodą zdartej płyty powtarzaj "zarobiłam - to wydaję wg własnego uznania". I
      nie tylko w przypadku większych zakupów, ale dla treningu - tak odpowiadaj
      stale. Nie wdając się w polemikę.

      Mało to fajne, ale skoro ma chore nawyki, to można i trzeba wyrobić w nim nowe.
      Odłożysz na wakacje - jedź z dzieckiem i znajomymi, trudno.
    • senseiek moze zbiera na przyszle alimenty jak go rzucisz? 10.06.10, 09:54
      moze zbiera na przyszle alimenty jak go rzucisz? wink
    • inezka Hej! 10.06.10, 09:57
      Powiedz mężowi, że we Wrocławiu (czyli w dużym mieście) na
      Śródmieściu (czyli, jak nazwa wskazuje, właściwie w centrum miasta)
      można znaleźć zakład fryzjerski, u którego strzyżenie męskie
      kosztuje od 8 do 12 złotych i wyjaśnij mu, że jest rozrzutny i że
      widocznie jest słabo zmotywowany do oszczędzania!
      smile
      • beatrycja.30 Ciężka sprawa 10.06.10, 10:21
        Nie wiem co co poradzić oprócz rozmowy z mężem.

        My też nie mamy aż tak małych zarobków (wielkich tez nie) ale troche co miesiąc
        odkładamy, tyle że nie jest to skąpstwo, ale odkładanie na wyjazd wakacyjny, na
        stare lata, na nowy samochód itp.

        Wam się pewnie udaje odłozyc kilka tysięcy miesięcznie. Czy maż tak sobie
        oszczędza czy ma jakis cel?
      • orzechowka Re: Hej! 10.06.10, 10:45
        Ale to własnie jest tak jak napisała verdana, on trzyma te pieniądze
        po to, zeby je mieć. Boli go każda wydana złotówka.
        Wiadomo, że się z tego powodu z nim nie rozwiodę, bo trochę zalet
        jednak ma, ale jestem już zmęczona tym wiecznym jego wyrzekaniem i
        wypominaniem mi mojej rozrzutności. Tym bardziej że ja od zawsze też
        byłam raczej oszczędna (siostra męża kiedyś powiedziała, że
        dobraliśmy się w korcu maku pod tym względem), ale to co się teraz
        dzieje, to nawet dla mnie za dużo. Zero przyjemności w życiu, tylko
        wciąż rozmowy o kasie.
        Zaczęło się w czasach, kiedy spłacaliśmy kredyt, a ja byłam na
        wychowawczym, ale teraz sytuacja jest niby inna, a on dalej płacze
        nad kazdym wydatkiem. Co najgorsze, naprawdę UWIERZYŁ, ze gdyby nie
        on, to poszlibyśmy z torbami... Nie przekonuje go nawet to, jak
        widzi, o ile więcej zabawek niż nasz synek mają inne dzieci lub jak
        nasi mniej zarabiający znajomi jadą na wakacje za granicę.
        Oddzielne konto niewiele zmieni, bo główny problem to wydatki
        wspólne i na dziecko, ja na siebie naprawdę niewiele wydaję.
        • bartek8987 Re: Hej! 10.06.10, 11:09
          No właśnie, jedyna szansa na uratowanie małżeństwa, to przekonać go, że nie
          należy odkładać tak dużo jak tylko możliwe, ale np. połowę tego, a połowę wydać
          na przyjemniejsze życie.
        • mahadeva Re: Hej! 10.06.10, 12:26
          dobrze zarabiajaca kobieta moze byc nawet samotna matka i sobie
          poradzi, po co jej truteń na glowie - zycie jest jedno!
          jak ktos napisal: załóż wlasne konto, kupuj rzeczy sobie i dziecko,
          jesli on przestanie placic za mieszkanie, to wynajmij lub kup sama i
          juz
        • eye-witness Re: Hej! 10.06.10, 13:07
          ale ze swoich pieniedzy mozesz chyba kupic to, co dla ciebie i twojego dziecka
          dobre, tak?

          kobieto, jedz na wakacje (bez niego i za swoje), zaszalej, odpocznij.
        • wj_2000 Re: Hej! 11.06.10, 00:08
          orzechowka napisała:
          > lub jak
          > nasi mniej zarabiający znajomi jadą na wakacje za granicę.

          Pewnie biorą kredyt i jadą!
          Grecy też tak robili. I zrobiło się im nieciekawie.
        • a.pola.z Re: Hej! 11.06.10, 03:00
          jeśli nie chcesz się rozwodzić, to zaciągnij gościa do psychologa.
          ty masz już dość, ale najbardziej przerąbane będzie miało dziecko.

          kiedyś na forum był watek o rozpieszczaniu dzieci i tam kilka osób pisało, że
          rodzice ciągle gadali o kasie, oszczędzali, mówili jak to nie ma w domu kasy, a
          potem się okazało, że to tylko skąpstwo i dzieciaki czuły się oszukane etc.

          swoją droga - nie wiem jak jest teraz w szkole, podejrzewam, że przez ostatnie
          kilkanaście lat niewiele się zmieniło, aaale... za moich szkolnych czasów
          brutalna rzeczywistość wyglądała tak, ze markowe ciuchy, kosmetyki i gadżety (od
          pierdół typu prenumerata jakiegoś magazynu, do droższych zabawek typu gitary
          elektryczne etc)miały dużo wspólnego z 'pozycją towarzyską'. ja rozumiem, że sa
          ludzie, których na klimaty typu markowe ciuchy zwyczajnie nie stać, ale dziecko
          czy nastolatek, o ile nie jest totalnym idiota, załapie, że 'taka jest sytuacja,
          wszyscy musimy oszczędzać, siła wyższa, NIE MOZEMY sobie na to pozwolić' etc. a
          co innego mieć świadomość, że mamy duże mieszkanie, mamy samochód, oboje rodzice
          mają dobrą pracę, a ja mam z tego ***, bo tak. rodzice znajomych się poświęcają,
          biora nadliczbówki, żeby dorobić, żeby dziecko miało na kurs językowy, albo żeby
          kupić mu fajny prezent na 18tkę, żeby nie czuło się gorsze od kolegów, a moi
          rodzice spokojnie i bez wyrzeczeń mogliby mi kopsnąć parę stów, ale tego nie
          robią, bo NIE CHCĄ i maja w *** moje samopoczucie.

    • triss_merigold6 A dla mnie to takie... niehigieniczne 10.06.10, 10:32
      Takie życie Z WYBORU na poziomie niemalże minimum biologicznego jest wręcz
      niehigieniczne. Kupowanie najtańszego żarcia - fuj fuj. Życie w zapuszczonej,
      nieodświeżanej chałupie - fuj fuj. Wyjazd na wakacje nie tam gdzie przyjemnie
      tylko tam gdzie najtaniej - mordęga.
      Zero radości, zero drobnych przyjemności, bo wszędzie czają się KOSZTY I
      WYDATKI. Nie dziwię się, że się kłócicie.
      • orzechowka Re: A dla mnie to takie... niehigieniczne 10.06.10, 10:48
        Niestety trafiłaś w dziesiątkę, tak właśnie jest.
        • triss_merigold6 Re: A dla mnie to takie... niehigieniczne 10.06.10, 11:05
          Szczerze mówiąc straciłabym pociąg seksualny do takiego faceta.
          Facet nie musi finansować moich wydatków kosmetyczno-ubraniowych, nie musi
          widzieć sensu w wydawaniu na manicure i fryzjera ale nie ma prawa pisnąć na ten
          temat krytycznie.
          • adellante12 Re: A dla mnie to takie... niehigieniczne 10.06.10, 15:43
            Triss... problem w tym ze Ty jestes osoba niezalezną i zrównoważoną zarówno
            mentalnie jak i finansowo. wink))
            Dla większosci forumowiczek te pojecia to abstrakcja. Wiekszość takich
            histerycznych watków bierze się z sytuacji kiedy zonka tupała nózką a mąż
            powiedział "NIE".... No i się zaczyna jakiej to ona gehenny w domu nie
            przechodzi....

            Pisze że kilka lat zaciskali pasa bo musieli. Moze facet teraz odkłada na koncie
            "bezpieczny bufor" a dla niej kilka tysi na koncie to kilka tysi które mozna tak
            fajnie rozpirzyć....
            • iwles Re: A dla mnie to takie... niehigieniczne 10.06.10, 15:55

              bezpieczny bufor - owszem, ale tylko z nadwyżki.
              Bezpiecznemu buforowi na przyszłość kosztem tu i teraz zdecydowanie mówię NIE.
            • triss_merigold6 Re: A dla mnie to takie... niehigieniczne 10.06.10, 15:58
              Przecież kobieta pisze, że od dawna pracuje i zarabia powyżej średniej krajowej,
              a mąż jeszcze więcej i na wiele takich normalnych, codziennych rzeczy ich stać
              bez dupościsku. Poza tym wzorzec domowy pana męża jest deko hard corowy.
              Rozumiem np. kupowanie ubrań na sezonowych wyprzedażach, niewydawanie na tony
              zalegających w łazience kosmetyków czy zwracanie uwagi na to, żeby nie lać
              bezmyślnie wody.
              Ale już próby oszczędzania na zajęciach dodatkowych dla dziecka (które są w
              przedszkolu, w ramach czasu tam spędzanego) czy wyjazd na urlop tylko na tydzień
              to absurd. Podobnie z butami. Niekoniecznie trzeba kupować ecco, ale skórzane
              półbuty dla dziecka kosztują więcej niż 40 zł.
              Rozumiem odkładanie na jakiś konkretny cel - większe mieszkanie, duży remont,
              samochód, wycieczkę etc. ale nie takie sobie kiszenie na koncie.
      • green-blue-eye Re: A dla mnie to takie... niehigieniczne 10.06.10, 10:52
        pare lat temu wynajmowalam mieszkanie z para znajomych.oni to dopiero byli
        skapi!odzzielne jedzenie w lodowce,wzajemne pretensje kto komu zjadl jogurt albo
        jablko.kupowaniei najtanszych,czesto przeterminowanych produktow
        spozywczych.zero przyjemnosci.naprawde zero!ona w jednej "wyjsciowej"bluzce do
        tej pory wychodzi do baru czy dyskotek.a zarabiali te same pieniadze co ja czyli
        bardzo dobre.nie odkladali na nic konkretnego.na wakacje nigdy nie jezdzili.dla
        mnie takie zycie to koszmar!rozstali sie po 1,5 roku takiego zycia...a ja sie
        wyprowadzilam po 6 miesiacachtongue_out
      • tsuranni fuj-fuj? LOL 10.06.10, 14:24
        chcesz być higieniczna to się umyj... byle nie za często, bo możesz naturalną
        florę bakteryjną skóry ukatrupić...
      • lavinka Re: A dla mnie to takie... niehigieniczne 10.06.10, 18:55
        No, bo wyjazd w jakieś tanie polskie góry pod namiot to jest takie
        okropieństwo. Biedne dziecko, jeszcze mu się spodoba i do końca życia
        nie zazna luksusu robali w Tunezji wink
        • donkaczka Re: A dla mnie to takie... niehigieniczne 10.06.10, 19:04
          namiot moze byc atrakcja dla nastolatkow, sami planujemy kupic kiedys woz
          kempingowy i powloczyc sie z dzieciakami, ale gdy dzieci sa male, to jest to absurd
          a swiat jest piekny i ciekawy, ograniczanie sie do jednego kraju jest bez sensu
          • lavinka Re: A dla mnie to takie... niehigieniczne 11.06.10, 01:12
            Hm. W ostatnie wakacje widziałam rodzinę z trójką dzieciaków, byli
            bazowymi ze dwa tygodnie i dzieciarnia był zachwycona pomimo częstych
            deszczy smile W każdym razie się nie nudziły, bo na bazie ciągle coś się
            dzieje... jak się jedzie po namiot z grillem i tylko po to by
            siedzieć cały czas bez zajęcia przy radyjku to faktycznie dzieciarnia
            może zanudzić się na śmierć.
    • adoptowany Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 10:40
      jak to jak masz zyc,bo nie rozumiem? Zyj tak jak twoj maz,a
      dokladnie tak jak on meczy sie z rozrzutna zona.Proste..malzenstwo
      to kompromis ,a nie dominacja mojego "widzi mi si"
      • orzechowka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 10:51
        A to teraz głupotę napisałeś. Ostatnie co można o mnie powiedzieć,
        to że jestem rozrzutna, choć mój mąz próbuje mi to wmówić.

        adoptowany napisał:

        > jak to jak masz zyc,bo nie rozumiem? Zyj tak jak twoj maz,a
        > dokladnie tak jak on meczy sie z rozrzutna zona.Proste..malzenstwo
        > to kompromis ,a nie dominacja mojego "widzi mi si"
        • adoptowany Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 14:26
          orzechowka napisała:

          > A to teraz głupotę napisałeś. Ostatnie co można o mnie powiedzieć,
          > to że jestem rozrzutna, choć mój mąz próbuje mi to wmówić.


          ..a to dobre,to tylko ty tak twierdzisz,a swoja droga co zlego
          jest w butach dla malego dziecka ktore kosztuje 40pln?Zwlaszcza,ze
          za chwile i tak z nich wyrosnie.Cos mi sie wydaje ze faktycznie maz
          nie przesadza mowiac ze jestes mamuska z lekka raczka na
          zakupach.Prywatna rada zyczliwego ojca..daruj synowi te lekcje
          tanca..8)
          • hellulah Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:28
            To złego w butach za 40 zł że są z plastiku i zaparzają, zapacają
            stopę, a ich materiał nie "pracuje" razem ze stopą (nie jest
            odpowiednio elastyczny).
            • adoptowany Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 17:25
              hellulah napisała:

              > To złego w butach za 40 zł że są z plastiku i zaparzają, zapacają
              > stopę, a ich materiał nie "pracuje" razem ze stopą (nie jest
              > odpowiednio elastyczny).


              cokolwiek mijasz sie z realiami,kazdy produkt dla dzieci musi
              miec atest i certyfikat dopuszczajacy do obrotu na terenie RP.Wiec
              dzieciak bezpiecznie moze nosic takie buty.Reszta wywodow drogich
              pan jest konfabulacja na temat Bogu ducha winnego meza jednej z
              was.Bzdety i nic wiecej.Zegnam.
              • iwles Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 17:28

                adoptowany napisał:

                > cokolwiek mijasz sie z realiami,kazdy produkt dla dzieci musi
                > miec atest i certyfikat dopuszczajacy do obrotu na terenie RP.Wiec
                > dzieciak bezpiecznie moze nosic takie buty.Reszta wywodow drogich
                > pan jest konfabulacja na temat Bogu ducha winnego meza jednej z
                > was.Bzdety i nic wiecej.Zegnam.



                kup sobie klapki na rynku za 39,99 i klapki Reeboka za 130 zł i chodź w nich
                dzień w dzień przez całe lato w upały 30-stopniowe, wtedy zobaczysz różnicę.
                • lavinka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 18:59
                  Ja mam sandałki z biedronki za 19,90 i wcale mi się nie zapacają.
                  Porządna chińska produkcja, zupełnie jak ecce tylko jedno zero mniej.
                  Materiał ten sam - drugi sezon w nich tuptam smile W życiu nie miałam
                  wygodniejszych butów, a pomyśleć że rzuciłam się na nie z powodu
                  koloru wink
                  • donkaczka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 19:02
                    nie ecce a ecco
                    i juz widze, jakie to "to samo" nie rozmieszaj mnie
                    to ze nie widzisz roznicy, nie znaczy, ze jej nie ma, to znaczy, ze takie masz
                    wyczucie jakosci i poziom wymagan
                    • lavinka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 01:09
                      Wyobraź sobie,że mam stopy księżniczki. Większość butów, zwłaszcza
                      tych markowych(już po założeniu i przejściu parę metrów po sklepie
                      czuję podrażnienie skóry) rani moje stopy do krwi. Trafienie
                      sandałków, które mnie nie obcierają za niespełna 20zł uważam za coś w
                      rodzaju cudu, dlatego dokupiłam 2 pary na zapas smile Jakość dziś nie
                      równa się cenie niestety, zejdź na ziemię dziewczyną, wszystko to
                      produkcja z Chin lub Tajwanu. Z baaaardzo tanich materiałów.

                      Nie oszczędzam tylko na trepkach trekingowych, muszą mieć mocną,
                      nieślizgającą się podeszwę. Tu potrafię wydać i pińcet
                      złotych(rozbój,ale co robić-tańszych nie robią). No ale obuwie ze
                      sklepów sportowo-turystycznych zawsze jest droższe. Mam wrażenie,że
                      tylko u nich cena rzeczywiście odzwierciedla jakość materiałów. W
                      skajoskórki nie wierzę, przejechałam się nie raz(całe stopy w
                      plastrach).

                      Reasumując - kupując but nie patrzę na cenę,ale na to czy moja stopa
                      dobrze się w nim czuje. Moja wina,że te z Biedronki mi przypasowały?
                      wink
                      • lola211 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 14.06.10, 12:49

                        Widocznie nigdy w zyciu nie mialas na stopach porzadnych butów,
                        skoro wypisujesz takie herezje.Ja potrafie na pierwszy rzut oka
                        ocenic ktore badziewie kosztuje 20 zł, a ktory but 200.Bo to WIDAC
                        gołym okiem.Wiec nie chrzan, ze nie ma zadnej roznicy.Buty za 20 zl
                        smierdza plastikiem, sa najczesciej brzydkie i z daleka widac, Ze
                        wykonane z byle czego.
                        To, ze cos jest produkowane w Chinach nie oznacza z automatu złych
                        materiałow i kiepskiej jakosci.Kwestia- na czyje zamówienie sie robi
                        i za ile ma sie wyprodukowac.Chłam sprzedawany w Polsce za 20 zł a
                        markowe buty - to zupelnie co innego, mimo ze obie pozycje sa made
                        in china.
              • donkaczka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 19:09
                hehe podobnie kazdy fotelik samochodowy ma atest i certyfikacje, a polozwa z
                nich nie przechodzi testow zderzeniowych
                te normy i certyfikaty znacza, ze produkt nie zawiera niedozwolonych zwiazkow
                itp, nie mowi nic o konstrukcji, uzytych materialach i jakosci wykonania
                dobrze ze sie zegnasz, bo szkoda durnych wpisow zasmiecajacych watek
                • adoptowany Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 10:49
                  a skad akurat wiesz,ze polowa czegos tam nie przechodzi testow,co?
                  moze cos bardziej konkretnie,bo wodolejstwa nie uznaje za fakt.I
                  jeszcze jedno tak juz na koniec to ci powiem,ze jak tak czytam
                  niektore z was to zaczynam rozumiec dlaczego czasami wyrastaja z
                  waszych dzieciakow zarozumiale egoistyczne bufony,a ich tatusiowie
                  uciekaja od ich wspanialych mamusiek.Watek raczej powinien przyjac
                  nazwe jak zyc z kims kto wyzej sra niz d..e ma.
                  • donkaczka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 11:31
                    a co? rozumiem, ze nigdy tabeli z testami zderzeniowymi fotelikow na oczy nie
                    widziales, a dzieci wozisz w stryopianie z tesco, bo przeciez ma homologacje?
                    to nie dziwiota, ze rzecz duzo mniej istotna niz buty takie budzi w tobie reakcje
                    miales zmilczec, rob to lepiej, bo laurke prostaka tylko sobie wystawiasz
    • nielenin pokochaj go a zrozumiesz jego motywacje 10.06.10, 11:02
      i wtedy jest szansa na rozmowę. A dziś to oddlasz sie od nadziei na normalny
      zwiazek nazywając go ak na forum
      • triss_merigold6 Re: pokochaj go a zrozumiesz jego motywacje 10.06.10, 11:07
        Nazywa skąpca skąpcem. Co w tym niestosownego?
        Żałowanie dziecku na zajęcia dodatkowe przy pełnym koncie jest obrzydliwe.
        • nielenin Re: pokochaj go a zrozumiesz jego motywacje 10.06.10, 13:43
          triss_merigold6 napisała:

          > Nazywa skąpca skąpcem. Co w tym niestosownego?
          > Żałowanie dziecku na zajęcia dodatkowe przy pełnym koncie jest obrzydliwe.

          Nazywanie tak swojego meża publicznie świadczy o tym że ona go nie szanuje. A to
          znaczy że jest źle w ich związku.
          Najpierw powinna naprawić te relacje /pokochac go/ a to pozwoli zrozumieć jej
          motywacje drugiej strony i normalnie porozmawiac a nie szukać potwierdzenia że
          on jest winny i zły.
          • aandzia43 Re: pokochaj go a zrozumiesz jego motywacje 10.06.10, 14:19
            Klecha...?
            • nielenin Re: pokochaj go a zrozumiesz jego motywacje 11.06.10, 10:49
              aandzia43 napisała:

              > Klecha...?
              >

              To o rodzinie i miłości juz tylko ksiądz mówi ?
    • brak.slow z Tobą coś nie tak 10.06.10, 11:11
      to z Tobą jest coś nie tak. Jak kobieta, która jest na tyle
      zaradna/wykształcona (czyli inteligentna)
      może sobie pozwolić na taką
      tyranię w domu? Bo inaczej tego nie nazwę tylko tyranią właśnie. Zyłabym w
      ciągłym stresie, gdybym musiała z wydawania własnych ciężko zarobionych
      pieniądzy się tłumaczyć. Jesteś dorosłą osobą i nikt nie ma prawa Cię rozliczać!
      Zrozum to.

      Skoro pan mąż tak oszczędza to zażądaj sobie wyciągu z kont i sprawdź co dzieje
      się z pieniędzmi. Masz do tego takie samo prawo jak on, w końcu on ogranicza też
      twoje pieniądze, a TY nawet nie wiesz co się z nimi dzieje. Może wydaje na
      dziwki, może przegrywa na giełdzie, w kasynie, albo kogoś wspomaga finansowo.
      Rusz głową i zadbaj o własny interes.
      Kompltnie nie rozumiem twojego problemu, jesli zarabiasz powyzej przeciętnej to
      znaczy, że stać Cię na różne rzeczy. Jedź na wakacje sama z dzieckiem albo z
      kimkolwiek, nie wiem dlaczego ograniczsz swoje życie do niego?
      • saphire-2 Re: z Tobą coś nie tak 10.06.10, 11:39
        > Kompltnie nie rozumiem twojego problemu, jesli zarabiasz powyzej przeciętnej t
        > o
        > znaczy, że stać Cię na różne rzeczy. Jedź na wakacje sama z dzieckiem albo z
        > kimkolwiek, nie wiem dlaczego ograniczsz swoje życie do niego?


        Ja trochę autorkę posta rozumiem. Mój mąż nie jest skąpy co prawda, ale nie
        chciał wydawać na wyjazd letni więcej niż 5 tysięcy, bo szkoda i po co. Nasz
        dochód to teraz około 8 tysięcy, bywa większy a jemu było żal. Niby pieniądze
        są, a żal ich wydać. Tylko że my mamy nowe i duże mieszkanie, dopiero po remoncie
        • brak.slow Re: z Tobą coś nie tak 10.06.10, 12:15
          taa tylko, że oni mają juz wszystko ustawione. mieszkanie jest, samochod jest,
          kredytu nie ma, pieniądze jakies odłożone chyba są?
          nie wiem czy wiesz, ale wakacje są czlowiekowi potrzebne tak zwyczajnie dla
          zdrowia. nawet gdzies o tym czytalam, ze to niedobrze jest, gdy pare lat z rzędu
          czlowiek nie moze nigdzie pojechać sad((
        • lavinka Re: z Tobą coś nie tak 10.06.10, 19:00
          Ile? Jezu, tyle to ja prze cały rok na wszystkie wyjazdy nie
          wydaję... a ja myślałam,że jestem rozrzutna bo kilkaset złotych w
          miesiącu wydaję na ciuchy wink
      • nielenin Re: z Tobą coś nie tak 10.06.10, 13:45
        Jakie swoje, jakie podziały ? To po co małżeństwo ? Wskazujesz jej droge do
        rozpadu małżeństwa.
        A ja jej radze pokochać męża i to pozwoli zrozumieć jego motywacje i porozmawiać
        a nie obmawiać go publicznie.
        • wolna_wola Re: z Tobą coś nie tak 10.06.10, 16:59
          > A ja jej radze pokochać męża i to pozwoli zrozumieć jego motywacje i porozmawia
          > ć
          > a nie obmawiać go publicznie.

          a ja ci radze sie publicznie nie wypowiadac, bo bredzisz.
          Milego dnia.
          • nielenin Re: z Tobą coś nie tak 11.06.10, 10:52
            wolna_wola napisała:

            > a ja ci radze sie publicznie nie wypowiadac, bo bredzisz.
            > Milego dnia.

            Tak mówisz swoim bliskim rano ? Bredzisz i miłego dnia.
            GW Ci to zrobiła ?

            A wogóle to po co Ty sie do mnie odzywasz?
            Ona zadała pytanie i jej odpowiadam a Ty sie ...
    • attiya Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 11:17
      a dlaczego kupujecie zabawki dwa razy w roku? Nie możesz sama iść do sklepu i
      kupić swemu dziecku zabawki? Boisz sie? Pozwolenia pana nie masz?
      • anjaj Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 12:33
        Właśnie, może trzeba postawić go przed faktem dokonanym,
        czyli: "kupiłam naszemu dziecku jego wymarzoną zabawkę bo pomógł mi
        przy porządkach", "ja gotuję więc ja wybieram składniki(Może jak
        zobaczy różnicę w smaku w makaronie za 4 zł a tym za 1 zł to się sam
        przekona... (bo rozumiem, ze tu też o takie "oszczędzanie"
        chodzi)) ", "szary papier toaletowy drapie mnie w pupę, więc kupiłam
        ten delikatny...", "kupiłam dwa bilety do kina i Cię zapraszam
        ukochany mężu, jeśli nie chcesz iść to ODDAM twój bilet komuś pod
        kinem", "kupiłam tą droższą lampkę bo jest solidniej wykonana i na
        pewno nie zepsuje się tak szybko a przecież lampka jest potrzebna,
        żeby oczy się nie zepsuły" itd.. i uargumentować mu kazdy zakup. A
        małe teoretycznie nie potrzebne pierdołki argumentować, że
        zaszalałaś i już. Nie uczestniczyć w kłótniach, niech sobie krzyczy
        sam a powtarzać mu spokojnie, że to było potrzebne i że ci przykro
        że on myśli inaczej.
        Co do remonu to postąpilabym podobnie, kupiłabym wszystkie potrzebne
        rzeczy, "zgubiła" paragon, żeby nie mógł oddać i powiedziała, że
        skoro to już mamy te farby to może pomalujemy pokój... Na początku
        się obrazi, ale skoro się kochacie to sie nie rozwiedziecie z powodu
        farby... Jak mu przejdzie złość to powiedz, że brakowało Ci jego w
        sklepie do pomocy wyboru kolorów...
        I tak robiłabym rodzinne zakupy sama i kupowała rzeczy które uważam
        za te nam potrzebne do czasu aż partnerowi znudziłoby się robić o to
        awantury i przyłączylby się do mnie smile
        Nie wiem, czy te moje wypociny na coś się przydadzą, czy może już
        tak próbowałaś go tak "podejść"... Życzę dużo szczęścia i
        cierpliwości smile
        • burza4 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 12:51
          anjaj napisała:

          > Właśnie, może trzeba postawić go przed faktem dokonanym,
          > czyli: "kupiłam naszemu dziecku jego wymarzoną zabawkę bo pomógł
          mi > przy porządkach", "ja gotuję więc ja wybieram składniki(Może
          jak > zobaczy różnicę w smaku w makaronie za 4 zł a tym za 1 zł to
          się sam > przekona... (bo rozumiem, ze tu też o takie "oszczędzanie"
          > chodzi)) ", "szary papier toaletowy drapie mnie w pupę, więc
          kupiłam > ten delikatny...", "kupiłam dwa bilety do kina i Cię
          zapraszam > ukochany mężu, jeśli nie chcesz iść to ODDAM twój bilet
          komuś pod > kinem", "kupiłam tą droższą lampkę bo jest solidniej
          wykonana i na > pewno nie zepsuje się tak szybko a przecież lampka
          jest potrzebna, > żeby oczy się nie zepsuły" itd.. i uargumentować
          mu kazdy zakup.


          w imię czego miałaby się poniżać zabiegając o akceptację normalnych,
          codziennych wydatków? argumentowanie każdego zakupu jest chore i
          jeszcze szerzej otwiera furtkę do polemiki, ona jest żoną a nie
          gosposią, która musi się rozliczać z pieniędzy na zakupy.

          jedynym stosownym argumentem jest "zarobiłam, kupiłam i nic ci do
          tego". Potrzeba remontu? to trzeba wymusić składkę na wspólne
          wydatki z odpowiednim margineesm, i z tych pieniędzy odłożyć na
          remont. A potem informuje się małżonka, że w przyszłych tygodniu
          przychodzi wynajęta ekipa, bo nie ma się ochoty dłużej żyć w slumsie.
          Słowem - wziąć sprawy w swoje ręce i nie pozwolić sobie na równanie
          w dół.
          • triss_merigold6 Dokładnie 10.06.10, 13:08
            Dokładnie. Nie należy pozwolić sobie na równanie w dół. Nie pozwolić sobie na
            znacznie niższy poziom życia niż możliwy, bo to zwykłe dziadowanie.
            Otwartym tekstem: wyjazd do najtańszych kwater, z własnym prowiantem, gotowanie
            na jakiejś parszywej kuchence ziemniaków czy makaronu tylko po to, żeby
            zaoszczędzić na kosztach, przez ludzi, którzy mają kasę jest DZIADOWANIEM.
    • chrissis załóż oddzielne konto 10.06.10, 11:36
      i nie pozwalaj się tyranizować! tylko jak znam życie, to wkrótce się okaże że ty
      utrzymujesz dom i kupujesz wszystko co potrzeba tobie i dziecku a mąż ...
      oszczędza jeszcze więcej! możesz spróbować z nim porozmawiać i uświadomić go, że
      oszczędzać owszem, zawsze warto, ale nie kosztem życia na skraju ubóstwa bo
      życie ma się tylko jedno! jeżeli to oszczędzanie ma jakiś cel, np. kupno
      mieszkania, samochodu, wyjazdu wakacyjnego to ok, ale odmawiać dziecku zabawki i
      stale jeść pasztetową dla samej idei to chore i tyle! przypuszczam, że skończy
      się to wielką awanturą a on i tak się nie zmieni, bo widocznie ma to w genach.
      pocieszające jest to, że po jego śmierci wasze dziecko odziedziczy fortunę, bo
      skoro nic tylko oszczędza, to zostanie po nim zasobne konto!
      • nielenin Re: załóż oddzielne konto 10.06.10, 13:47
        nie słuchaj rad które prowadzą do pogłębienia konfliktu. To oszalałe baby co nie
        kochaja swoich mężów tak radzą. Ty go kochaj i to pozwoli Ci zrozumieć jego
        motywacje. To że jest w waszymzwiązku źle to widac po tym jak publicznie o nim
        piszesz.
        pracuj nad scalenie a nie zniszczeniem.
        Samotne laski Ci zazdroszczą i dlatego radzą Ci droge do rozwodu
        • w.i.l Dokładnie o to chodzi. Jest wiele kobiet 10.06.10, 14:47
          arogantek, egoistek, które absolutnie nie kwalifikują się do żadnego
          związku bo nigdy nie idą na zgodę. Są stale skłócone.
          Te starają się podjudzać inne do rozpalania konfliktów.

          Ciekawe czy Twój mąż na innym forum nie założył wątku o żonie-
          rozrzutnicy?smile
          Prawda może leżeć pośrodku.
          • framp a są jeszcze jakieś inne kobiety?!! 10.06.10, 17:26
            Chyba jakieś nieszczęśnice "przy mężu", które nie mają innego wyjścia i chodzą 5
            lat w jednej kiecce, którą mąż im łaskawie zakupi!
            Ja masz swoje pieniądze to nikt ci nie może narzucić jak masz żyć i nie ma to
            nic wspólnego ze związkiem i miłością, po prostu kupujesz co chcesz i tyle. I
            nie podejmuj kłótni w tym temacie, to twoje prawo robić ze swoimi pieniędzmi co
            uważasz. A jeżeli UMÓWICIE się z mężem dobrowolnie na odkładanie na coś, co
            oboje uznacie za ważne, np. remont - wtedy ok, każde z was się ogranicza z
            wydatkami albo jeszcze lepiej - UMAWIACIE się z czego rezygnujecie (np. knajpy,
            kino, drogie kosmetyki itp.) i oboje przestrzegacie umowy. Uświadom go w tym
            temacie - spokojnie i bez awantur. Dziś już nie XIX wiek żeby mąż decydował o
            twoim życiu, nawet niepracujące kobiety współdecydują o wydatkach a ty nie
            umiesz zadecydować o swojej kasie?
            • nielenin Re: a są jeszcze jakieś inne kobiety?!! 11.06.10, 10:56
              framp napisała:

              > Chyba jakieś nieszczęśnice "przy mężu", które nie mają innego wyjścia i chodzą
              > 5
              > lat w jednej kiecce, którą mąż im łaskawie zakupi!
              > Ja masz swoje pieniądze to nikt ci nie może narzucić jak masz żyć i nie ma to
              > nic wspólnego ze związkiem i miłością, po prostu kupujesz co chcesz i tyle. I
              > nie podejmuj kłótni w tym temacie, to twoje prawo robić ze swoimi pieniędzmi co
              > uważasz. A jeżeli UMÓWICIE się z mężem dobrowolnie na odkładanie na coś, co
              > oboje uznacie za ważne, np. remont - wtedy ok, każde z was się ogranicza z
              > wydatkami albo jeszcze lepiej - UMAWIACIE się z czego rezygnujecie (np. knajpy,
              > kino, drogie kosmetyki itp.) i oboje przestrzegacie umowy. Uświadom go w tym
              > temacie - spokojnie i bez awantur. Dziś już nie XIX wiek żeby mąż decydował o
              > twoim życiu, nawet niepracujące kobiety współdecydują o wydatkach a ty nie
              > umiesz zadecydować o swojej kasie?

              Małżeństwo to nie prawo i umowy tylko miłość, zrozumienie i dawanie siebie. Taki
              model 2 związanych ze sąbą niczym ludzi to nie jest małżeństwo. To biznes. A
              wtedy tak. Zyski trzeba mnożyć i dzielic i u notariusza obowiązki spisywać i
              sądem przymuszać.

              a jak jedna ze stron zachoruje i nie spełnia tych umów to co ?

              Opamiętajcie się dziewczyny bo nigdy nie bedziecie miały rodziny
              tylko układ.
              • framp Re: a są jeszcze jakieś inne kobiety?!! 14.06.10, 18:03
                lepiej mieć układ niż być tyranizowanym co do własnych pieniędzy, jeżeli mąż
                tego nie rozumie, to i tak żadną sensowną rodziną nie będą, bo on najwyraźniej
                jest głuchy i ślepy na potrzeby swoich bliskich i jest gotów im zafundować obóz
                koncentracyjny byle tylko przyrastało na koncie. z kimś tak mało empatycznym
                nawet największą miłością niczego się nie wskóra, kogoś takiego kochać
                zwyczajnie nie warto.
        • soasia Re: załóż oddzielne konto 11.06.10, 10:50
          Dobra rada pod warunkiem wszkże, że działa w obie strony. A tu widzi
          mi się,że twoim zdaniem to ona ma się dostosować do niego. Brak w
          tym wzajemnego uczucia i szacunku, jeśli to tylko dotyczy jednej
          strony. Niech on też pracuje na scalenie a nie tylko żąda i wymaga.
          Inaczej co to za związek, to jakiś cholerny patriarchat, no chyba że
          jesteś nielenin wielbicielem W. C.
          • nielenin Re: załóż oddzielne konto 11.06.10, 10:58
            soasia napisała:

            > Dobra rada pod warunkiem wszkże, że działa w obie strony. A tu widzi
            > mi się,że twoim zdaniem to ona ma się dostosować do niego. Brak w
            > tym wzajemnego uczucia i szacunku, jeśli to tylko dotyczy jednej
            > strony. Niech on też pracuje na scalenie a nie tylko żąda i wymaga.
            > Inaczej co to za związek, to jakiś cholerny patriarchat, no chyba że
            > jesteś nielenin wielbicielem W. C.

            Zgadzam sie z Tobą. ja nie przesądziłem o winie tylko pokazałem że ona nie jest
            na drodze do naprawy związku jeśli szuka potwierdzenia że mąż jest zły. Co on
            robi nie wiem ale mam nadzieję że pracuje nad sobą a nie obmawia żonę po forach

            pzdr
            • soasia Re: załóż oddzielne konto 14.06.10, 11:03
              Zauważyłam, że większość rad na tym forum i na innych dot. problemów
              w związku prowadzi po najmniejszej linii oporu do radykalnych cięć
              a najczęściej rada brzmi "to się rozwiedź". Nie jest łatwo żyć z
              kimś, kogo cały pogląd na życie kłóci się z twoim. Kogo tak naprawdę
              poznawało się dopiero po ślubie. Mój mąż też miał tę cechę i przez
              lata udało mi się go zmienić, choć to długa i wyboista droga. Były i
              są też inne problemy, nie wszystko łatwo jest znieść, ale jeśli z
              drugiej strony jest jakakolwie wspólpraca, to warto próbować.
              Przecież nikt nas nie zmuszał do wspólnej drogi,nie namawiał,
              podjęłam decyzję i konsekwencje muszę ponieść. Ech życie...
          • nielenin Wiesz co soasiu.Zastanowiłem się.WyjdzieszZa mnie? 11.06.10, 11:11
            Bardzo spodobało mi sie to co napisalaś.
            Jesteś w swojej postawie tak niepospolita że aż ... no nie wiem co smilesmile

            Więc pozdrawiam serdecznie a w poście obok odpowiadam.
            a Dwa posty piszę bo nie chcę mieszac oświadczyn z dyskusja smile

            Miłego dnia i oby Polskie chłopaki spotykały więcej takich dziewczyn jak Ty smile

            • soasia Re: Wiesz co soasiu.Zastanowiłem się.WyjdzieszZa 16.06.10, 13:34
              Jestem zasmile i dzięki za miłe słowa.
    • deodyma Re: autorko watku... 10.06.10, 11:55
      a ja wciaz sie zastanawiam nad tym faktem, co sier dzieje z ta
      ZAOSZCZEDZONA KASA?
      czy ona jest caly czas na koncie, czy zniknela?
      co sie dzieje z tymi pieniedzmi, bo o tym nie piszesz nic?
      jsli maz nie chce wydawac kasy i oszczedza nawet na zarciu pomimo
      Waszych dobrych zarobkow, to kasy powinno co miesiac przybywac choc
      po trochu?
      to gdzie ta kasa sie podziewa?
      jest na koncie, czy nie?
      • saphire-2 Re: autorko watku... 10.06.10, 12:02
        > to gdzie ta kasa sie podziewa?
        > jest na koncie, czy nie?
        >

        Dobre pytanie.
        • lavinka Re: autorko watku... 10.06.10, 19:02
          Przecież autorka pisała,że to ona ma kartę. Czyli wiadomo,gdzie się
          podziewają smile
          • deodyma Re: autorko watku... 12.06.10, 00:14
            no i co z tego, ze ma karte?
            na koncie powinno troche tej kasy byc, jak mezus tak na wszystko
            skapi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka