Dodaj do ulubionych

Mamusie niemowy

17.06.10, 09:14
Wiem, wiem. Zaraz mi napiszecie, że nikt nie ma obowiązku ze mną
rozmawiać, że naruszam prywatność, a poza tym jestem brzydka,
odpychająca i to z tego powodu. Ale ja i tak zapytam: Mamusie
dlaczego nie chcecie rozmawiać? Siedzę z jakąś mamą na brzegu
piaskownicy, nasze pociechy w środku zgodnie jedzą piasek, jesteśmy
we dwie w odległości metra, zagaduję więc: jak się mieszka na nowym
osiedlu, yyyy dobrze i cisza, a jak tam sąsiedzi? yyyy dobrze i
przerażony wzrok: "Boże czego ta baba ode mnie chce?". Siedze na
ławce w wielkiej ciąży obok mnie dziewczyna także z brzuchem. No cóż
zaczynam, jakże niedyskretnie: kiedy finał? w lipcu i cisza grobowa.
Ups znowu zgwałciłam kogoś swoją chęcią do gadania. Jadę windą, moja
4-latka, mamusia i jej 4-latka. Zagajam jak tam w przedszkolu?
Mamusia usmiecha się wymijająco-przepraszająco. No tak nie
porozmawiamy. Mamusia nie umie mówić. Wiem, że dziewczyny są
zmęczone, przepracowane, miały ciężką noc, ciężką laktację, cięzki
kredyt, ciężkie życie. Ale żeby aż tak? Obcy są be? Tylko rodzina
jest cacy?Podczas moich czteroletnich wózkowych peregrynacji, pośród
placów zabaw, ławek poznałam naprawdę tylko jedną dziewczynę i to
ona mnie zaczepiła (Aniu jesteś boska!!!). strasznie nędzny bilans
Obserwuj wątek
    • prismi Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 09:28
      przyłączę się. Oj tak, smutne to i dla mnie. Niedawno sie
      przeprowadziłam i w poprzednim miejscu wiecej było starszycvh osób,
      zawsze sie w windzie pogadało, sąsiedzi pamiętali imię córki,
      zagadywali itd. Tutaj - ladne nowe zamknięte osiedle, blok przy
      bloku i CISZA. Mnóstwo młodych małżenstw z dziećmi, i NIC. CISZA w
      windzie, cisza na spacerach. I widać niechec do nawiazywania
      kontaktów. Jedynie pani sąsiadka w starszym wieku na mój widok
      niesamowicie sie ucieszyla ze wreszcie bedzie miała sąsiadke! (ma
      obok, ale bardzo nierozmowni - jechalam windą) pogadalysmy chwilke i
      pani sie barsoz ucieszyla ze ma taka fajna sasiadke. Mieszka sama,
      wiec nie dziwie sie ze "umiera" na tym osiedlu. Mysle ze to jednak
      takie nasze pokolenie..
      • noneczka1983 Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 09:50
        Przyłączam się, u mnie na osiedlu same młode małżeństwa same młe
        dzieci, a pogadac mozna tylko z jedna sasiadką (znałam ja wczęśniej-
        to chyba dlatego)
    • mage-ssi Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 09:52
      ja to juz na sali poporodowej byłam w szoku nikt słowem nie chciał sie
      odezwać...na spacerach to samo a ja nawet 10-latków zaczepiam smile ale udało mi
      sie zagadać jedną dziewczynę z dzieckiem w podobnym wieku i teraz spacerujemy
      razem smile
      • ma_niusia Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 10:05
        Czytając to mam wrażenie, że to taki "urok" nowych osiedli wink My mieszkamy w
        starej kamienicy, chodzimy do bardzo starego parku i niemal wszystkie mamusie
        się znają, znają wiek i imiona swoich dzieci nawzajem a jak nawet nie to
        przynajmniej witają się szerokim uśmiechem.
    • atrapcia Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 10:15
      Co ja bym dała kobito żebyś mieszkała gdzieś obok mnie big_grin U mnie
      wygląda to tak, że nie mam żadnych znajomych tu gdzie mieszkam -
      przeprowadziłam się do innego, zupełnie obcego miasta (dla mojego M),
      miesiąc później byłam w ciąży (to chyba przez to morskie powietrze
      ;D)... I przez całą ciążę nie wyprawiałam się zbyt daleko, chyba z
      obawy przed zagubieniem... I tak zleciała ciąża, później kolki, zęby
      i teraz nie mam nikogo żeby gębę otworzyć a mamusie na spacerkach nie
      chcą gadać... Liczę na to, że jak młoda będzie troszkę większa to w
      końcu znajdę jakąś koleżankę... A jak nie to będzie trzeba szukać w
      pracy (jak już do niej pójdę) uncertain
      • path04 Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 21:41
        atrapcia, a co to za nadmorskie miasto? smile
        • atrapcia Re: Mamusie niemowy 19.06.10, 09:09
          Gdańsk smile
    • jogi.nka Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 10:18
      EEEE tam, ja mieszkam na starym osiedlu, a jak ostatnio zaczepiłam
      sąsiakę, która mieszka 2 piętra niżej i ma córkę 2 tyg. starszą od
      mojej to głowę spuściła, coś pod nosem odpowiedziała i cisza.
      Masakra jakaś. Wzięłam wózek i odeszłam, już jej nie zaczepię. bo po
      co mam się narzucać. Ja nie szukam przyjaciółki, tylko uważam, że
      jak się mieszka w jednej klatce i ma się dzieci w jednym wieku, to
      fajnie by było ze sobą rozmawiaćsmile
    • masafiu Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 10:26
      Rozumiem Cie doskonale. Ja to sie z roku na rok przeprowadzam ciagle
      do nowych, wynajmowanych mieszkan i ciezko nawiazac staly kontakt.
      Teraz znowu sie musze przeprowadzic a juz znalazlam fajna znajoma z
      3letnia dziewczynka i z nast malenstwem w drodze. Ja mam
      7,5miesiecznego chlopca wiec fajnie by sie bawili pozniej razem.

      Lubie pogadac o pie...ch dzieciecych z mamami. Ale musze
      przyznac,ze tak mi sie pozmienialo jak dziecko urodzilam.
      Jak nie mialam dziecka to,wiadomo znajomych czesciej spotykalam na
      imprezach itd.

      Teraz wiekszy deficyt, my rzadziej wychodzimy do knajp to i sie
      pogadac chce z kims nowym. W sumie to nie kumam dlaczego tak wiele
      kobiet z dziecmi nie chce pogadac. OK ,ich sprawa ale zaloze sie,ze
      czesc z nich po prostu nie wie jak rozwinac rozmowe. Tak mi sie
      wydaje.... A moze to takie wielkie 'nie twoj interes'... Tacy
      jestesmy o(d)grodzeni w swoich nowoczesnych osiedlach,ze pogadanie z
      sasiadka nie jest cool i jakies wsiowe sie im wydaje?
    • namrata86 Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 10:41
      Ohhh my też nie tak dawno się przeprowadziliśmy. Szczerze powiedziawszy, na
      placu zabaw nie znam nikogo, nikt się nic nie odzywa, a widuje wciąż te same
      osoby z dziećmi. W bloku zagadują tylko starsze babcie zazwyczaj. Cóż mogę z
      nimi pogadać o małym dziecku sad Na szczęście w końcu jakoś zaczęłam się
      dogadywać z sąsiadką która ma córkę młodsza od mojego synka o 3 miesiące. Ale
      dobre i to! Jeszcze trochę i będą się razem bawić, może pójdą do jednego
      pobliskiego przedszkola. Ale żeby zamienić ze sobą słowo zajęło nam dobre kilka
      miesięcy.
    • paul_ina Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 11:32

      A ja Wam powiem - mi się po prostu nie chce z nikim obcym gadać. Jak
      jestem ze swoim dzieckiem to jestem tylko z nim, odpoczywam od
      kontaktów z dorosłymi, a moje dziecko jest jeszcze za małe na
      czerpanie przyjemności z towarzystwa innych dzieci, więc spacerujemy
      z wózeczkiem, często ją wyciągam i opowiadam o tym, co widzi, podaję
      soczek, chrupki, zabawki, no i 2 - 3 godziny popołudniowo-
      wieczornego spacerku jak z bicza trzasł.
      Pomijam fakt posiadania stada znajomych, z którymi utrzymujemy
      rozwinięte kontakty, w tym par po sąsiedzku, oraz wygadywanie się w
      pracy i do męża.
      Naprawdę, po prostu nie chce mi się gęby otwierać do obcych ludzi i
      już. Nie jestem spragniona kontaktów towarzyskich zawieranych na
      ulicy.

      Za to pocieszę Was, że opiekunki biegają stadami i dużo ze sobą
      rozmawiają smile
    • b.bujak Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 11:43
      ja jestem taka "niemowa"...
      - nie lubię mówić, żeby mówić - rozmawiam wtedy, gdy mam cos konkretnego do
      omówienia; rzeczywiście trochę unikam albo grzecznie zbywam osoby, które gadają
      z nudów i dla zabicia czasu;
      - na podwórku odpoczywam od domowego i "pracowego" jazgotu, często obmyślam
      rózne tematy i chyba rzeczywiście trochę niezręcznie mogę coś burknąć, gdy ktoś
      wyrwie mnie z zamyślenia...
    • nakomiadanka Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 11:53
      Super!
      Zauważyłam to jak już byłam w ciąży,ponieważ szukałam jakiejś
      bratniej duszy. Jestem w dużym mieście i nie mam nikogo z kim
      mogłbym podzielić się swoimi przeżyciami, a koleżanki bez
      dzieci ,więc inne te rozmowy.

      Dlatego zaproponuje wspólne spacery na polach
      mokotowskich.Codziennie tam spaceruję i nie udało mi się nikogo
      poznać
      Mama 2miesiecznej Zosi
    • pagaa Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 12:13
      ja rzadko się rozgaduję na podwórku. z sąsiadami spoko sobie
      pogadamy, w windzie też,a potem każdy sobie. tak w piaskownicy, to
      jak ktoś zagada, to spoko mogę chwilę pogadać, ale z tym ostrożnie,
      bo parę razy się nadziałam na takie gaduły, że o rety i potem nie
      można siębyło odczepićuncertain w parku poznałam kiedyś jedną dziewczynę i
      do tej pory naprawdę się kolegujemy, często się umawiamy na wspólne
      spacery, odwiedzamy się. a tak to znajomi stali, Ci co byli, albo
      nowi z nowej pracy itd. nie zapomnę tatusia na huśtawkach kiedyś
      zagadał, to potem musiałam słuchać"danielku powiedz opel, powiedz
      seat itd.", ja rozumiem rozpierająca dumę, ale ...uncertain albo z niektóre
      chcą gadać tylko o dzieciach ito swoich, a ja czasem mam ochote
      pogadać o czymś zupełnie innym. myślę, że często to są takie właśnie
      obawy matek przed rozgadywaniem się w tej piaskownicy, że potem nie
      będą mogły uciec od gaduływink
    • agnese1987 Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 12:52
      Ja na osiedlu ciagle mijam te same mamy a zadna z zadna nie rozmawia. Dzieci w bardzo podobnym wieku. Kiedys moja mamla "zagadala" jedna mamusie i tak sobie spacerowalysmy rozmawiajac jak dzieci usnely.
      Moj M mowi ze mam sobie jkolezanke znalesc a ja hmm no znalazlam ale kolege i szczerze mam go juz dosyc bo sie ciagle zali na zone
    • leneczkaz Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 13:04

      Niemowlę nieruchome miałam w czasie zimowym to nie było kogo zaczepiać bo
      chodziłam jako jedyna w mrozy wink.
      Potem miałam już koleżanki z którymi się spotykałam na spacerkach lub w różnych
      miejscach, więc nie musiałam zagadywać obcych.

      Obecnie mam już skocznego syna i zaczął się wyścig 'co moje umie'. Niby jako
      mama jestem dumna z syna, ale miałam ostatnio taką sytuację, że spotkaliśmy
      baaardzo fajną mamę z (jak się później okazało) rówieśnikiem syna. Mój latał po
      zjeżdżalniach, drabinkach, gadał, fikał. A jej gugał coś pod nosem i tylko za
      rączkę w koło chodził. W pewnym momencie ktoś mnie spytał o wiek dziecka, a ta
      mama, że jej syn w tym samym wieku, ale jakiś 'słabiej rozwinięty':/. No i mi
      się zrobiło głupio, jej też i się zabrała. A była naprawdę fajną mamą do pogadania.

      Czasami są takie syt. że jestem gburem jak widzę, że z daną mamy i tak się nie
      dogadam bo np. jej pierwsze pytanie to "a mu nie zimno?" (25 stopni, a mój bez
      czapki).

      Też mieszkam w grodzonym osiedlu i nie znam prawie nikogo, ale już za m-c się
      wyprowadzam na moje stare osiedle na którym znam masę ludzi (także mam) więc
      będzie wesoło wink
    • kawka74 Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 13:12
      Szczerze mówiąc - nie chce mi się.
      I nie cierpię podwórkowych zaczepiaczy, gaduł i przygodnych znajomości.
    • mniemanologia Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 13:28
      Wiesz co, ja nie chcę rozmawiać, bo nie lubię takich "small talk",
      nie umiem po prostu.
      Nie chce mi się nawiązywać znajomości w piaskownicy, bo to potem
      takie zobowiązujące może być i się nie uwolnię big_grin
      Na szczęście nie muszę, uff.
      • mmala6 Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 14:48
        ja też z tych co to się nie chce. Z pierwszym synem było inaczej, nowe
        osiedle, ludzie i dzieci się zapoznawały. Zapoznałam wystarczającą
        ilość, teraz z drugim nie chce mi się poznawać nowych i gadać o
        pierdołach. Nie jestem niemowa, czasem, jak mi się chce, to pociągnę
        rozmowę, zwłaszcza jeżeli chemia zadziała. Ale gadać żeby gadać, to
        szkoda mi energii. Wolę sobie coś poczytać i korzystać z wolnej chwili.
    • budzik11 Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 15:54
      Właśnie dlatego nie chodzę na place zabaw. Nie cierpię rozmów o dupie Maryni z
      obcymi. Przychodzę posiedzieć, pobawić się z dzieckiem, podumać, zamyślić się, a
      nie umilać czas towarzyską pogawędką o niczym z kimś nieznajomym, z kim łączy
      mnie tylko ta ławka. Bez sensu.
      • mumi7 Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 22:43
        No cóz, na tym polega życia w społeczeństwie, żeby czasem pogadać o
        dupie Maryni i to na dodatek z kimś obok siebie, nawet całkowicie
        wczesniej nieznajomym. A klasa danego człowieka ujawnia się właśnie
        w momentach takich jak ten: mistrzami w tym są Anglicy, właśnie
        wróciłam z wesela w Anglii i jestem pod wrażeniem grzeczności oraz
        umiejętności konwersacyjnych tych ludzi (zostaliśmy z mężem
        posadzeni obok ludzi po 60, wydawałoby się kaplica - a milszej
        rozmowy ze świeca szukać).

        Nie trzeba traktowac ludzi jak potencjalnych wrogów lub zabójców
        zabijających gadatliwością, wystarczy życzliwie podejśc do sprawy.
        No, ale to kwestia klasy
        • kawka74 Re: Mamusie niemowy 18.06.10, 07:54
          Zatem ja się bardzo cieszę, że jestem jej pozbawiona. Naprawdę.
        • byakhee Re: Mamusie niemowy 18.06.10, 15:40
          Bzdura - to nie kwestia klasy, tylko osobowosci. Ludzie sa
          niesmiali, nie lubia sie rozgadywac itd...

          Ja tez niespecjalnie duzo gadam z innymi mamami. Owszem usmiechne
          sie, cos tam powiem, ale to tyle. Nie lubie sie rozgadywac przy
          wiekszej ilosci osob, a juz tym bardziej jesli ich nie znam.

          A na spacerze, jak Cie ktos zaczepi, to niestety najczesciej chca
          tylko o dzieciach gadac - no a ile mozna mowic o dziecku, nawet
          jesli swoim?
          • joshima Re: Mamusie niemowy 18.06.10, 20:58
            No sorry, ale nawet nieśmiały, czy mało rozmowny człowiek powinien umieć
            grzecznie powiedzieć, że nie ma ochoty na pogaduszki zamiast burczeć coś pod
            nosem ze spuszczoną głową. To jest jednak kwestia klasy.
            • byakhee Re: Mamusie niemowy 18.06.10, 22:35
              Byc moze. Ale dla mnie jednakowo kwestia klasy jest nie zaczepianie
              obcych ludzi na ulicach, ktorzy nie cha byc zaczepieni. A latwo
              rozpoznac tych co sa zamysleni i pochlonieci soba, od tych, ktorzy
              sie usmiechaja i nie unikaja kontaktu wzrokowego.

              Niesmiali ludzie raczej nie potrafia wypowiedziedz slow "pzepraszam,
              ale nie chce z pania rozmawiac, bo pani nie znam", wlasnie przez
              niesmialosc. Ja bym nigdy tak nie powiedziala, bo nie chcialabym
              nikogo urazic. Wole sie usmiechnac i powiedziec gora slowo czy dwa,
              majac nadzieje, ze gadula sie sama zniechceci. smile
            • kawka74 Re: Mamusie niemowy 19.06.10, 15:13
              Jeśli już jesteśmy przy klasie, to może warto się zastanowić, czy ma ją ktoś,
              kto z nudów zaczepia obcych ludzi, wyciąga ich na spytki, ma pretensje, że nikt
              nie chce z nim wejść w długą konwersację, a potem opisuje to w mało przyjemny
              sposób.
              • joshima Re: Mamusie niemowy 19.06.10, 16:19
                No wiesz wszystko zależy w jakim stylu te zagajenie rozmowy się odbywa. Nie
                piszę tu o autorce wątku, ale ogólnie.
                • kawka74 Re: Mamusie niemowy 19.06.10, 21:18
                  > No wiesz wszystko zależy w jakim stylu te zagajenie rozmowy się odbywa

                  Racja.
          • mumi7 Re: Mamusie niemowy 24.06.10, 00:39
            Owszem, bywają ludzie nieśmiali. Ale nawet nieśmiali są w stanie
            zamienić grzecznościowo parę słów - wiem, bo mam koleżankę, która
            pali sie gorejącą czerwienią, gdy tylko otworzy usta. Ale jednak
            przez te usta czasem się coś wydobywa.

            Co do rozmów o dzieciach - gdzieś tu napisałam, że należy monolog
            dzieciofilny zamienic na dialog w innych kwestiach. Czasem się nie
            da niestety, wiem: niekóre mamy są nieprzemakalne na inne tematywink
        • budzik11 Re: Mamusie niemowy 19.06.10, 20:54
          mumi7 napisała:

          > mistrzami w tym są Anglicy,

          Anglicy sa akurat mistrzami w trzymaniu innych na dystans, zwłaszcza obcych, a
          ZWŁASZCZA obcokrajowców.

          właśnie
          > wróciłam z wesela w Anglii i jestem pod wrażeniem grzeczności oraz
          > umiejętności konwersacyjnych tych ludzi (zostaliśmy z mężem
          > posadzeni obok ludzi po 60, wydawałoby się kaplica - a milszej
          > rozmowy ze świeca szukać).

          Tych, to znaczy wszystkich Anglików czy akurat tej pary? Jedna jaskółka itd.
          A o czym rozmawialiście? O karmieniu piersią/butelką, obrotach, gorączkach,
          krostach, chrzcinach, kupkach, zupkach, spaniu w nocy, nowych umiejętnościach,
          powrocie do pracy, "grzeczności" itp? Gdybym miała spędzić czas z parą
          60-letnich Anglików, tez pewnie byłby to miło spędzony czas. Gdyby zagadnęła
          mnie jakaś rozsądna osoba w piaskownicy, na jakiś ciekawy temat - proszę bardzo,
          mogłabym godzinami. Ale niestety rozmowy nad piaskownicą wyglądają najczęściej
          tak: "Ile ma? To tak jak mój...
          Danielek/Arturek/Natanek/Olunia/Wikunia/Pierdziunia. A przewraca się na plecki?
          A piersią pani karmi? Bo ja to nie miałam pokarmu, szybko przeszliśmy na
          butelkę. A noce przesypia? Nie? Bo mój to od 2 miesiąca sam zasypia i przesypia
          całe nocki. A chrupeczki je? Bo mój
          Danielek/Arturek/Natanek/Olunia/Wikunia/Pierdziunia to mógłby nic innego nie
          jeść, a taki niejadek, co ja się namęczę, żeby obiadek zjadł/a, tylko te chrupki
          i chrupki, czasem bynajmniej Danonka zje... Ale potem takie kupy robi. A pani
          X... robił kiedyś takie kupy? Bo ja już nie wiem, od czego. I jeszcze taka
          wysypka mu się zrobiła, może alergia, ale nie wiem, na co..."
          Fajne? Niefajne. Nie lubię opowiadać obcym o swoim dziecku a tym bardziej nie
          lubię wysłuchiwać historii o obcych dzieciach. A NIGDY nie zaczepiono mnie w
          innej sprawie. Dlatego nie wchodzę w takie gadki.
          • mumi7 Re: Mamusie niemowy 24.06.10, 00:36
            budzik11 napisała:
            >
            > Anglicy sa akurat mistrzami w trzymaniu innych na dystans,
            zwłaszcza obcych, a
            > ZWŁASZCZA obcokrajowców.

            Jeśli styl i sposób traktowania nas przez Anglików na rzeczonym
            wyjeździe był trzymaniem na dystans, to, na Boga, chcę być trzymana
            na dystanswink

            >
            Ale niestety rozmowy nad piaskownicą wyglądają najczęściej
            > tak: "Ile ma? To tak jak mój...
            > Danielek/Arturek/Natanek/Olunia/Wikunia/Pierdziunia. A przewraca
            się na plecki?
            > A piersią pani karmi? Bo ja to nie miałam pokarmu, szybko
            przeszliśmy na
            > butelkę. A noce przesypia? Nie? Bo mój to od 2 miesiąca sam
            zasypia i przesypia
            > całe nocki. A chrupeczki je? Bo mój
            > Danielek/Arturek/Natanek/Olunia/Wikunia/Pierdziunia to mógłby nic
            innego nie
            > jeść, a taki niejadek, co ja się namęczę, żeby obiadek zjadł/a,
            tylko te chrupk
            > i
            > i chrupki, czasem bynajmniej Danonka zje... Ale potem takie kupy
            robi. A pani
            > X... robił kiedyś takie kupy? Bo ja już nie wiem, od czego. I
            jeszcze taka
            > wysypka mu się zrobiła, może alergia, ale nie wiem, na co..."

            Owszem, zgadza się, jakieś 90% rozmów tak się zaczyna. Ale w
            rozmowie biorą udział dwie osoby, co oznacza, że strona
            niezainteresowana kupami/zupami/wysypkami może spróbowac zmienić
            temat. Jesli się uda - good for youwink Jesli nie-wysłuchujesz o
            kupach, zupach, wysypkach 5 minut, po czym podajesz tyły. Wystarczy
            nawet nie fizycznie, a w taki sposób, że odpowiadasz na tyle
            zdawkowo, że nawet osoba o najgrubszej skórze wyczuje
            niezainteresowanie frapującymi ją tematami.
    • kajos5 Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 16:23
      spacer z dzieckiem jest dla mnie odpoczynkiem i nie lubię rozmawiać z obcymi o
      niczym.
      ----
      https://www.suwaczki.com/tickers/0158io4p9l60xp0s.png
      • nvera Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 18:13
        A mnie się zwyczajnie nudzi...dziecko głównie śpi a ja się snuję w
        ciszy...czasem gadam przez tel. ale w tych godzinach to z reguły wszyscy w
        pracy. I chętnie pogadałabym z jakąś mamą dziecka w podobnym wieku, ale jakoś
        nie mogę spotkać. Spaceruję chyba w mało popularnych miejscach. Jak jakaś mama
        ma ochotę to chętnie pospaceruję razem-Kraków grzegórzkismile
        • magdafront Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 21:13
          A gdzie konkretnie spacerujesz po Grzegorzkach? Ja obchodze cala
          Wisle wzdluz i wszerz w Krakowie wink
          • nvera Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 22:05
            Zazwyczaj okolice ronda Mogilskiego (działki, os.Oficerskie, park przy Chopinie)
            mogę zawędrować dalejsmile
            • magdafront Re: Mamusie niemowy 18.06.10, 07:16
              Kurcze, dla mnie to dosc daleko sad Jestem z Ruczaju, najdalej
              dochodze wzdluz Wisly do Galerii Kazimierz
              • nvera Re: Mamusie niemowy 18.06.10, 11:04
                z |Ruczaju pod galerie kazimierz?? niezła jesteśsmile
    • minerwamcg Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 18:41
      Czasem mam nastrój na gadanie, czasem nie mam. Generalnie na spacerach raczej
      gadam do dziecka, niż do otoczenia - ale jak się otoczenie odezwie, może liczyć
      na życzliwą odpowiedź, choć nie zawsze na dłuższą rozmowę. Jak chcę kogoś
      sympatycznego zagadnąć, to pytam przede wszystkim o jakiś szczegół dotyczący
      jego dziecka - to trafia w dziesiątkę, o swoich dzieciach lubią mówić wszyscy smile
    • 1.tulipanna Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 20:04
      moja mała na spacerze słodko śpi, a ja spaceruję i odpoczywam
      często rozmawiam z męzem przez telefon i zdaję mu relację co dziś
      takiego cudownego mała dokonałasmile
      nie chce mi się gadać z obcymi
    • misia_matysia Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 20:31
      Ja wolę wgrać sobie audiobooka i posłuchać, albo jakiejś dobrej muzyki albo po prostu mówić do mojego dziecka. Gadanie o dzieciach non stop jest nudne. Od tego mam koleżanki a nie obcych ludzi. No i ten wyścig które dziecko jest piękniejsze, lepsze, lepiej się rozwija brrr.
    • madzialenak3 Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 21:00
      ooo to wychodzi na to że ja jestem taka sama jak autorka wątku...winkchetnie
      zagaduje inne mamy jesli tylko maja chec porozmawiac
    • memphis90 Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 21:18
      Kochane mamy- a czy pracujecie, czy siedzicie z dzieckiem w domu? Bo jak
      siedzicie, to pewnie Wam się nudzi i chętnie byście gębę do kogoś rozumnego i
      dorosłego otworzyły. A ja na przykład w pracy muszę sporo gadać, tłumaczyć,
      odpowiadać na mądre i głupie pytania- i po powrocie zwyczajnie już mi się nie
      chce. Nawet z mężem nie mam czasem siły dyskutować nt. co na obiad, a już tym
      bardziej na spacerze omawiać z obcą osobą termin porodu czy kolor wiaderka. Co
      nie znaczy, że obcy są be- po prostu czasem potrzeba mi ciszy i spokoju...
      • budzik11 Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 22:16
        memphis90 napisała:

        > Kochane mamy- a czy pracujecie, czy siedzicie z dzieckiem w domu? Bo jak
        > siedzicie, to pewnie Wam się nudzi i chętnie byście gębę do kogoś rozumnego i
        > dorosłego otworzyły.

        Ja od prawie 4 lat nie pracuję zawodowo (co nie znaczy, że "siedzę" z dzieckiem
        w domu), i wcale mi się nie nudzi. Inteligentny człowiek nigdy się nie nudzi, a
        rozrywką i zajęciem umysłowym dla niepracującej matki niekoniecznie musi być
        inna matka tongue_out
        • memphis90 Re: Mamusie niemowy 18.06.10, 09:10
          Pewnie, zgadzam się. Ale zakładam, że czasem miło buzię otworzyć do kogoś
          innego- nie tylko do niemowlakasmile I rozumiem, że ktoś ma taką potrzebę, choć
          mnie osobiście nudzą rozmówki w piaskownicy.
          ---
          "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
          Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
          Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
    • zona_gabaja Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 21:37
      ja raczej gadam,zreszta na wsi mieszkam to i mamusiów mniej, tylko taka jedna
      mnie wkurza,bo caly czas porownuje swoje dziecko do mojego i zawsze wita mnie
      slowami: jaaa cieee W OGOLE nie widuje na spacerach!!! zawsze mam ochote odp:bo
      cie unikam.
      • daniella31 Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 21:56
        Ja tez szukałam "bratniej duszy"kiedy 8 lat temu urodziłam córeczkę ,a pół roku
        wcześniej zamieszkałam w nowym miejscu.Niestety znalazłam jedną dopiero jak
        córka miała 1,5 roku.Teraz znam sporo mam(głównie mam kolezanek mojej córki)Mój
        synek ma 3 ,5 msc i znowu poszukuje mamy do pogadania ...Dzisiaj juz jedną
        poznałam ,wydaje sie w porządku.Lubię rozmawiać z innymi mamami, na temat
        Naszych pociech,chociaż nie zawsze umiem odezwać się pierwsza.
        • zonajana Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 22:25
          Rok temu sie przeprowadzilam do innej dzielnicy i przez ten rok, to jedynie z
          sasiadami zzaplotu pare razy rozmawialam.
          Ale, kiedy 3 tygdonie temu urodzilam dziewczynke, nagle znam wszystkich sasiadow
          z calej ulicy. Ludzie po prostu mnie zaczepiaja i rozmawiaja. W dodatku 3 domy
          dalej urodzila sie pare dni pozniej rowniez dziewczynka. Jej rodzicie juz u nas
          byli pare razy. Tak wiec dziecko ewidentnie zwiekszylo ilosc kontaktow
          spolecznych. Na razie mi to nie przeszkadza, w koncu z duma pokazuje moja
          pocieche, ale moze byc tak jak inne dziewczyny pisza. Jak wroce do pracy i caly
          dzien bede musiala mielic ozorem, to na spacerze moze jedynie bede pragnac ciszy.
    • mumi7 Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 22:47
      Wydaje mi się, że czasem wiele zależy od tego, czy ktoś ma wokół
      siebie wielu ludzi. Ja nie mam, mieszkam w mieście, gdzie nie mam
      rodziny i znajomi także pozostali gdzie indziej, więc chetnie
      nawiązuję konwersację. Niektóre dziewczyny mają jej tj. tej
      konwersacji aż za dużo wśród mam, teściowych, koleżanek i dlatego
      wola ciszę.

      Ale generalnie wydaje mi sie, że ludziom brakuje ogólnie ogłady
      towarzyskiej i umiejętności rozmowy, nawet o niczym - niestety wiele
      dziewczyn spotykanych przy piaskownicy to, hm, no mówiąc wprost
      buraki i umysłowe miernoty, o ciasnoscie horyzontów nie wspominając;-
      ) Może dlatego nie rozmawiają, bo boją się obnażyć?smile)
      • mmala6 Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 23:19
        nie ma to jak budowanie poczucia wyższości w piaskownicy- pewnie
        głupia, dlatego się nie odzywa. Może za mądre pytania zadajesz?tongue_out Skoro
        posiadasz tak wysokie umiejętność w komunikacji to z łatwością powinno
        Ci przyjść dostosowanie poziomu konwersacji do rozmówcy.
        • mumi7 Re: Mamusie niemowy 24.06.10, 00:27
          Nie buduję hierarchii w piaskownicywink To moje obserwacje, pewnie
          obciążone błędem, choć może tylko statystycznymwink
          Chodzi o to, moja droga, że żeby coś dostosować w ramach
          konwersacji, konwersacja musi się w ogóle toczyć - a z tym bywa
          cięzko, nawet na elementarnym poziomiewink
      • wilma.flintstone Re: Mamusie niemowy 18.06.10, 19:49
        mumi7 napisała:

        wydaje mi sie, że ludziom brakuje ogólnie ogłady
        > towarzyskiej i umiejętności rozmowy, nawet o niczym - niestety
        >wiele dziewczyn spotykanych przy piaskownicy to, hm, no mówiąc
        >wprost buraki i umysłowe miernoty, o ciasnoscie horyzontów nie
        >wspominając


        I wlasnie dlatego to co napisals wyzej o klasie i umiejetnosci
        poprowadzenia lekkiej konwersacji nie jest do konca prawda. Ja, na
        przyklad, owszem, zagadana rozmawiam i nie uciekam, aczkolwiek jak
        ognia unikam konkretnego umawiania sie na nastepny dzien, wymiany
        numerow telefonu itd., bo osoba napotkana w piaskownicy to
        przewaznie wlasnie mamusia gadajaca tylko o zupach, kupach, zebach i
        porodach. Ale nawet nawet taka ostroznosc nie wyklucza sytuacji, w
        ktorej trzeba bedzie pozniej na spacery chodzic kanalami, coby sie
        nie natknac na nudziare, a takie miewaja parcie na towarzystwo, bo
        porzebuja dac ujscie potokowi slow. Nikt nie ma na czole wypisane
        czy jest nasza bratnia dusza, zas prawdopodobienstwo spotkania
        takowej w osiadlowej piaskownicy jest niemal bliskie zeru, niestety.
        • mumi7 Re: Mamusie niemowy 24.06.10, 00:25
          I wlasnie dlatego to co napisals wyzej o klasie i umiejetnosci
          > poprowadzenia lekkiej konwersacji nie jest do konca prawda. Ja, na
          > przyklad, owszem, zagadana rozmawiam i nie uciekam, aczkolwiek jak
          > ognia unikam konkretnego umawiania sie na nastepny dzien, wymiany
          > numerow telefonu itd., bo osoba napotkana w piaskownicy to
          > przewaznie wlasnie mamusia gadajaca tylko o zupach, kupach, zebach
          i
          > porodach.

          Właśnie o tym piszę - brak ludziom umiejętności prowadzenia lekkiej
          rozmowy - która to rozmowa w założeniu trwa tyle, ile spacer, zabawa
          pociech w piaskownicy etc. Po czym żegnamy sie mile i już -
          wystarczy tego dobrego. Nie jest już absolutnie do ucięcia sobie
          miłej pogawędki konieczna wymiana telefonów czy ponowne umawianie na
          konkretną godzinę konkretnego dnia. Powyższe to zesztą zwykle
          zabójstwo dla lekkiej, miłej rozmowy.

          Inna sprawa, że czasem widac, jak bardzo inni potrzebują się
          wygadać - tak zwyczajnie po ludzku, nie z potrzeby wylania
          określonej liczby słow na godzinę (vide: pustoty umysłowe, lanie
          wody dla lania wody), ale dlatego, że autentycznie łakną towarzystwa
          innych ludzi. Po rozpoznaniu takiego gatunku zwłaszcza nie uciekam,
          wysłuchuję i kiwam głową - już się nie spotkamy, a ten człowiek ma
          poczucie zrozumienia. Ech, no prostując zaraz, nie jestem z gatunku
          Matek Teres z Kalkutywink, ale mam sympatię dla ludzi potrzebujących
          wsparcia.

          A na marginesie, droga wilmo, czasem nawet w piskownicy znajdzie się
          bratnia dusza - byleby jej na siłę nie szukac albo by ona nas nie
          szukaławink
    • jerzozwierza Re: Mamusie niemowy 17.06.10, 23:29
      Na ogół idąc na spacer i wracając z niego spotykam sąsiadów i
      zaliczam z nimi serię gadek szmatek o dziecku, pogodzie, życiu i
      jego przejawach i nie mam ochoty gadać w piaskownicy z niewygadaną
      mamą- bo wolę z moim dzieckiemsmile Zwłaszcza, że rozmowy mam w
      piaskownicy- te, które miałam okazję słyszeć- są śmiertelnie nudne.
      Nie każdy człowiek ma coś ciekawego do powiedzenia... Raz się dałam
      zaczepić jednej mamie i się od niej nie mogłam odczepić przez 3
      godziny-a miałam w planie miłą drzemkę na słońcu jak młody zaśnie...
      Aczkolwiek z autorką wątku pogadałabym na spacerku- z zasobu słow
      wnioskuję zupełnie nie nędzny ilorazsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka