Dodaj do ulubionych

Nie podróżuje, nie zwiedza

    • croyance Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 15:18
      Ja bardzo duzo podrozuje, i faktycznie rozszerza to bardzo horyzonty
      etc. Mnie przynajmniej poszerza. Ale, sa osoby, ktore swietnie sobie
      daja rade bez podrozy: taki np. Darwin, poza swoja czteroletnia
      podroza zycia na statku Beagle, nigdy pozniej, az do smierci, nie
      opuscic swojej miejscowosci.

      Innym dobrym przykladem jest Bill Bryson, ktory pisze swietne ksiazki
      podrozniczo-naukowe, chociaz - jak sam przyznaje - niechetnie
      podrozuje i nie przepada za podrozami.
      • kamelia04.08.2007 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 15:33
        no i jest pozytek z takich podrózy dla ciebie. ja mysle, ze to zalezy od mózgownicy, albo ktos jest otwarty i ciekawy i nie traktuje z góry innego, albo tylko mój paryz jest cudny, a cała reszta to gó..., a tubylcy sa prymitywni i smieszni.

        Znam własnie 2 takie mlotki, pierwszy/a jeździ do Grecji albo Dominikany, czy gdzie indziej, a jak łeb był zakuty tak nadal jest.

        Inny przypadek pojechał studiować do Czech i było wielkie olala i jak okropnie, bo kuchnia inna, jezyk czeski, nie ma croissantów. Jak wyjechał, to stwierdziłam, że to bardziej Czesi odetchneli.

        Owe młotki to Paryzanie, takie typy paryskie, przez których reszta Francji niecierpi Paryża
    • rosapulchra-0 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 15:30
      nie zgadzam się z tym zdaniem, mój ojciec za komuny przez kilkadziesiąt lat nie
      dostawał paszportu, a jego wiedza na temat krajów, które chciał odwiedzić i
      odwiedził, gdy zmienił się system w kraju, była ogromnie imponująca. Niejeden
      wakacyjny turysta ze swoim doświadczeniem mógł się schować.
      • jamesonwhiskey Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 16:22
        > odwiedził, gdy zmienił się system w kraju, była ogromnie imponująca. Niejeden
        > wakacyjny turysta ze swoim doświadczeniem mógł się schować.

        wiedze mogl miec, ale jesli gdzies sie nie bylo ,
        to takie lizanie ciastka przez szybe
        • rosapulchra-0 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 16:43
          z tym, że mój ojciec je później zwiedził i zweryfikował wiedzę teoretyczną z
          praktyką, niewiele się różniła.
    • deodyma Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 15:46
      na dzien dzisiejszy z niespelna 3 letnim dzieckiem, to mnie sie po
      prostu nie chce.
      z moim synem to mordega, wiec za taka przyjamnosc to ja dziekuje
      bardzo.
      wole sobie ksiazke poczytac w pieleszach domowychbig_grin
    • beataj1 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 16:19
      To zależy.

      Czy zwiedzanie bez włożenia w to wysiłku jest takie fajne. Bo trzeba zobaczyc wszystkie pozycje z checklisty. I zrobic sobie zdecie przy wszystkich wazniejszych miejscach. Nie wiedząc jednoczesnie po co i dlaczego akurat to miejsce jest warte zobaczenia.

      Kilka tygodni temu byliśmy w Prdze i widziałam turystów latających od kościoła do kościoła, od pomnika do pomnika - nie wiedzących zupełnie nic o miejscach które oglądają. Bo po co? Trzeba to zobaczyć to zobaczyłam (patrzyłam na to 30 sekund a potem poleciałam zobaczyć kolejne miejsce).

      Ważne jest by pochwalić sie że ja z tych nieograniczonych poznawczo co zwiedzają. A że nic nie zostaje w głowie bo po 3 dniach zwiedzania wszystkie kościoły/pomniki/ i inne elementy zlewają się w jedną nic nieznaczącą papke.

      Tak jak zwiedzający paryski Luwr - galopem przez muzeum by zobaczyć 4-5 pozycji i zrobić sobie zdjęcie przy Mona Lisie (bardzo to poznawcze).

      To juz chyba lepiej jechac nad ten basen i spokojnie wypocząc i przywieść jakiekolwiek wspomnienia.
    • truscaveczka Jeszcze mi się przypomniało 11.08.10, 16:41
      Moja córka uczyła się w przedszkolu takiej piosenki:
      Co kto lubi?"
      Jabłka w cieście lubi Grześ,
      a ja wolę budyń jeść,
      każdy przecież co innego
      ma ulubionego.

      Grzesiek lubi gonić psa,
      ja za piłką hopsa-sa,
      każdy przecież co innego
      ma ulubionego.

      Ja coś lubię, a Ty nie
      Ty coś wolisz, a ja nie,
      każdy lubi co innego
      i to sprawa jego.
      • bi_scotti Re: Jeszcze mi się przypomniało 11.08.10, 17:21
        Wlasciwie to zazdroszcze ludziom, ktorzy nie maja wewnetrznego
        parcia na podrozowanie. Mnie gna o kazdej porze dnia i roku.
        Czlowiek wiatr, tak? Weekend spedzony w 100% w domu to dla mnie
        powod do przygnebienia a coz dopiero jakakolwiek czesc wakacji.
        Czasem trzeba sie poddac rzeczywistosci: finanase, zdrowie, remonty,
        dodatkowa praca itp. ale te wakacje, w ktore nigdzie nie
        pojechalismy moge policzyc na palcach 1 reki i mimo uplywu lat,
        wciaz mam poczucie, ze moglismy moze wtedy to jakos lepiej urzadzic
        zeby jednak gdzies pojechac ... wink Ci, ktorym wystarcza lasek,
        piasek i wlasny deck + cooler pelen piwa maja bez porownania latwiej
        w zyciu niz ci z nas, ktorych kusi "... szosy biala nic ..." wink
        • sonic84 Re: Ograniczenia ''poznawcze'' 11.08.10, 22:08
          Pewnie,że jest to forma intelektualnego i społecznego
          ograniczenia.Podróże,oczywiście odpowiednio zaplanowane,wzbogacają umysł i
          ducha,rozbudzają nieznaną polskiej mentalności ''radość życia'',uczą oswajania z
          Innym.Tak więc ich brak nasze wnętrze ograbia..ale to tylko jedna z form
          poznawczego ograniczenia.Równie zubożającym jest totalny brak jakiegokolwiek
          talentu (plastycznego,muzycznego),brak wyobrazni,brak zainteresowań..Te
          wszystkie ułomności zawężają nam pole widzenia,odczuwania,postrzegania,życia.
    • jkl13 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 23:10
      Kogoś, kto nie podróżuje, nie zwiedza, bo nie ma takiej potrzeby - odbieram
      raczej negatywnie. Kogoś, kto nie podróżuje, nie zwiedza, bo nie ma takiej
      możliwości już nie.
      I można nie być ograniczonym poznawczo, nie jeżdżąc po kraju czy za granicę.
      Miałam w pracy taką koleżankę, która nie miała możliwości jeżdżenia po świecie
      czy nawet PL. Ale rozmowy z nią na tematy podróżnicze, wymiana info o
      poszczególnych krajach czy zabytkach były zawsze fascynujące. Choć znała świat
      tylko z tv i programów podróżniczych, chłonęła tę wiedzę całą sobą. Ludzie spoza
      biura byli przekonani, że podróżuje ona bardzo często i to do dość egzotycznych
      krajów. Najfajniejsze sytuacje były, gdy prosili ją o pokazanie zdjęć z tych
      wyjazdów wink Ich mina, gdy dowiadywali się prawdy - bezcenne big_grin
    • ruda_henryka Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 23:54
      Wiesz... ja dużo jeździłam po świecie i europie, ale mogę śmiało
      powiedzieć, że z racji zawodu wiem więcej na temat miast i zabytków
      europy więcej niż przeciętny turysta. i tę wiedzę nie nabyłam w
      podróżach ale na studiach.
      zagranicę prawdziwą poznaje się tak na prawdę nie na wyjazdach tour
      operatorów, ale zupełnie poza. i ktoś kto co roku lata do egiptu i
      tunezji może być mniej obyty niż osoba która jest tam w zupełnie
      innych celach.
      w ogole jeżdżenie za granicę jest dla nas teraz czymś cydownym i
      normalnym i nikt nie pomyśli o tych tysiącach ludzi w socjaliźmie,
      którzy nie jeździli za granicę jak moi rodzice i wcale nie uważam że
      są gorsi
      • phantomka Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 12.08.10, 01:26
        Lubimy jezdzic w nowe miejsca. Nie jest wazne, czy to kraj nasz czy
        cudzy. Lubie poznawac kraj, a glownie ludzi w nim mieszkajacych. Na
        siedzenie na plazy zdecydowanie sie nie nadaje. Troche jednak
        rozumiem ludzi, ktorzy na tych plazach przesiaduja, bo zeby sie
        gdzies ruszyc, trzeba miec fundusze, a te czesto sa juz
        rozdysponowane na sama wycieczke.
        A w nosie mam, czy ktos woli siedziec nad naszym morzem (choc jak
        dla mnie, srednia przyjemnosc biorac pod uwage ceny, syf, tlumy i
        niepewna pogode) czy nad cieplym morzem w cieplych krajach - jego
        pieniadze, jego wybor.
        Widze plusy podrozowania z dzieckiem, bo ono po kazdej podrozy
        siedzi z nosem w atlasie, sprawdza, co gdzie lezy, wypytuje o rozne
        kultury, zwyczaje, itp. I to jest niezaprzeczalny atut jezdzenia
        gdziekolwiek.
    • minerallna Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 12.08.10, 01:39
      Jeśli ma czas i kasę to dla mnie jest nieco dziwny. Zresztą zazwyczaj to przekłada się na inne sfery życia- ogólny brak zainteresowania czymkolwiek poza "własnym podwórkiem".
      Ale to moje spostrzeżenia.
      • myelegans Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 12.08.10, 03:34
        Tez ma rupie w d..pie. Nosi mnie, zawsze chce mi sie tam, gdzie mnie jeszcze nie
        bylo. Nawet w weekendy okazuje sie, ze zawsze jest jakas gora jeszcze nie
        zdobyta, jezioro, po ktorym nie plywalismy, albo niezwiedzone muzeum. Moj maz na
        odwrot, ksiazka, ciepelko, muzyczka i mu jak w niebie, za to jak juz go
        wyciagnem a wyciagac sie daje, tylko ja jestem od organizowania logistyki, typu
        dojazd i noclegi, to mnie zagina ciekawoscia i kondycja. Bardzo lubie z nim
        odkrywac nowe miejsca. Wiele miast europejskich schodzilismy z przewodnikiem
        (ksiazka) i kompasem. Trafialismy do miejsc gdzie turysci nie bywali,
        zadawalismy sie z tubylcami, nie mowiacymi ani slowem w zadnym jezyku, ktory
        wspolnie znalismy. Przelazilismy Pireneje, Dolomity, i Bieszczady.
        Na studiach przewedrowalam z 2 przyjaciolkami stopem prawie cala Europe i nie
        oddalabym tego doswiadczenia za zadne all inclusive pod palmami, ani inny rejs
        po Karaibach.

        Nie oceniam ludzi pod katem checi, czy niecheci do podrowania. Moja jedna
        tesciowa ma tak jak ja, uskutecznia co najmniej 2 podroze miedzykontynentalne
        rocznie, zaczela po 50, jak chlopcy poszli na studia. I tak ja juz nosi od
        cwiercwiecza, we wrzesniu jedzie na Galapagos i do Ekwadoru. Druga tesciowa nie
        podrozuje wcale, dla niej logistyka podrozy, nieznanych miejsc, bariera
        jezykowa, jest prosta droga do rozstroju nerwowego i ma "anxiety attacks", za to
        nie znam nikogo innego z taka znajomoscia filmu, filmoznawstwa z calego swiata,
        wlacznie ze znajoscia calej obsady, rezuserow i calej oprawy pt jak ten film
        powstal. Lubie i szanuje i jedna i druga, chociaz sa diametralnie rozne.
        • d.o.s.i.a Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 12.08.10, 12:25
          > odkrywac nowe miejsca. Wiele miast europejskich schodzilismy z
          przewodnikiem
          > (ksiazka) i kompasem.

          No z tym kompasem to troche przesadzilas... smile

          • myelegans Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 12.08.10, 13:18
            > No z tym kompasem to troche przesadzilas... smile

            absolutnie nie, jak masz plan miasta, to trzeba by jeszcze wiedziec gdzie jest
            polnoc, kompas sie bardzo przydaje smile. Moj maz byl kiedys kartografem, tak mu
            zostalo, ze kompas zawsze ma przy sobie.
            • d.o.s.i.a Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 12.08.10, 13:37
              > absolutnie nie, jak masz plan miasta, to trzeba by jeszcze
              wiedziec gdzie jest
              > polnoc, kompas sie bardzo przydaje smile.

              Prosze, miej litosc.
              • elf_15 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 12.08.10, 13:59
                Nie rozumiem, szczerze mówiąc, o co chodzi. Coś nie tak z tym kompasem?smile Żeby
                się zorientować, gdzie jest północ przyda się kompas.
                • d.o.s.i.a Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 12.08.10, 15:07
                  > Nie rozumiem, szczerze mówiąc, o co chodzi. Coś nie tak z tym
                  kompasem?smile Żeby
                  > się zorientować, gdzie jest północ przyda się kompas.


                  Kurcze, no pracuje ostatnio nad swoim wizerunkiem forumowym (znaczy,
                  wygladzam go troche), a tu na takie kwiatki czasem trzeba odpowiadac.
                  No, ale, co tam. Odpowiem.

                  Przyznam, ze obrazek myelegans z mapa i kompasem do poruszania sie w
                  MIESCIE, mnie zwyczajnie rozbawil. Przypominam, ze stanardowe
                  polozenie mapy to polnoc poludnie i zazwyczaj wystarczy ogolne
                  zorientowanie na punkty na mapie, oraz skrzyzowanie dwoch ulic, aby
                  okreslic swoje polozenie (no chyba, ze nagle nastepuje teleportacja
                  w nieznany punkt). Czasem (olaboga) trzeba przejsc do nastepnego
                  skrzyzowania. Wyciaganie kompasu w takiej sytuacji to jakby budowac
                  most przez kaluze.

                  I do tego cala ta egzaltowana sytuacja, jaka to elegans jest
                  zapalona podrozniczka, brata sie z tubylcami i nagle ten kompas smile
                  No, rozbawilo mnie to po prostu.
              • wieczna-gosia Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 12.08.10, 14:07
                wlasnie dla takich ludzi wymyslili bryloczki z kompasami oraz kompas w
                komorce smile
                • bi_scotti Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 12.08.10, 15:15
                  wieczna-gosia napisała:

                  > wlasnie dla takich ludzi wymyslili bryloczki z kompasami oraz
                  kompas w
                  > komorce smile

                  Ha! Ja posiadam torebke z kompasem wbudowanym w ten breloczek, ktory
                  sie ciagnie zeby zasunac zamek blyskawiczny. I uzywam! W ogole nie
                  rozumiem jak mozna kwestiowac posiadanie i uzywanie kompasu.
                  • d.o.s.i.a Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 12.08.10, 16:10
                    > rozumiem jak mozna kwestiowac posiadanie i uzywanie kompasu.

                    Ja nie kwestionuje posiadania i uzywania kompasu, a jedynie jego
                    uzywanie w miejscu, w ktorym metoda ta jest kompletnie zbedna, bo
                    pieciolatek wyznaczy kierunek bezblednie wodzac palcem po mapie i
                    wiedzac skad wlasnie przyszedl i w ktorym kierunku patrzy.

                    Kompas sluzy do poruszania sie w terenie trudniejszym niz miasto, w
                    warunkach gdy inne metody wyznaczania kierunku zawodza lub sa trudne
                    do zastosowania. Pomijam juz fakt, ze nawet samo ustalenie stron
                    swiata to jeszcze zaden sukces, bo zeby sie poruszac po wlasciwym
                    azymucie to trzeba wiedziec jak sie mapa i kompasem poslugiwac -
                    tak, czy siak, jest to zabawa na teren, a nie miasto (chyba, ze
                    bawimy sie w podchody). Gdybym zobaczyla turyste z mapa i kompasem w
                    srodku miasta, jak dramatycznie wyznacza sobie polnoc to chyba
                    umarlabym ze smiechu.

                    Mysle, ze elegans przesadzila z ta swoja egaltacja turystyczna i nie
                    wierze, ze tego kompasu w miescie uzywa. Tylko pasowalo jej to do
                    obrazka pt. "jaka to ja nie jestem swiadoma turystka" i tak po
                    prostu podkoloryzowala opowiesc.
                    • bi_scotti Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 12.08.10, 16:14
                      Malo widzialas. Latwo Cie rozsmieszyc.
                      • d.o.s.i.a Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 12.08.10, 16:38
                        > Malo widzialas. Latwo Cie rozsmieszyc.


                        A Ty moze z tych, ktore przed skrzyzowaniem zatrzymuja samochod, aby
                        kompasem wyznaczyc sobie dalszy kierunek jazdy...?
                        • myelegans Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 13.08.10, 03:59
                          Cie czepilas tego kompasu. Mam ekscentrycznego meza, ktory nie takie rzeczy nosi
                          przy sobie zawsze. Ma jeszcze 'Swiss Army knife nawet jak chodzimy po miescie,
                          styknie Ci. Czesto nie uzywa mapy tylko idzie na azymut. ale to MY mamy taki
                          model zwiedzania, i nikomu go nie narzucam, ale ciesze sie, ze poprawilam Ci humor.
                          Ja mam bardzo slabe poczucie orientacji przestrzennej, mnie akurat kompas sie
                          przydawal, i mam taki w breloczku przy kluczu. Teraz mam GPS na reke, bo lubie
                          wiedziec jaka trase i ile pokonalam, nawet to wszystko zapisuje i mapuje.
                          Smieszna jestem nie? Ja po prostu lubie chodzic. Nie, w Nowym Yorku kompas mi
                          nei potrzebny, mapa owszem. W malych uliczkach sredniowiecznego miasta owszem.
                        • myelegans Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 13.08.10, 04:00
                          d.o.s.i.a napisała:

                          > A Ty moze z tych, ktore przed skrzyzowaniem zatrzymuja samochod, aby
                          > kompasem wyznaczyc sobie dalszy kierunek jazdy...?

                          Nie potrzeba teraz jest GPS i chwale kazda godzine jego posiadania.
                  • duzeq bi_scotti 12.08.10, 20:25
                    "W ogole nie
                    rozumiem jak mozna kwestiowac posiadanie i uzywanie kompasu".

                    No to wyobraz sobie, ze przesiaklas juz na amen topograficzna
                    mentalnoscia kanadyjsko/amerykanska, ktora w Europie nie
                    obowiazuje. W Kanadzie i Stanach wiekszosc miast zbudowana jest na
                    planie dwoch wspolrzednych (N-S, E-W) wiec zanim sie zalapie
                    porzadnie ten system (co nie trwa dlugo, bo to proste jak budowa
                    cepa), kompas sie ewentualnie moze przydac.

                    W Europie mozesz sie tym kompasem po tylku podrapac.
                    Wiekszosc "ciekawych" z turystycznego punktu widzenia miast
                    zbudowana zostala jeszzcze w sredniowieczu i nawet jezeli plan
                    miast pozniej sie zmienil, nie ma zadnych osi NSEW. Dosia ma racje -
                    bierzesz mape, tu stoi pomnik, tam widac wielkie skrzyzowanie, a
                    tam widac kawalek katedry, zadzierasz glowe, widzisz nazwe ulicy i
                    juz wiesz gdzie jestes.
                    • bi_scotti Re: bi_scotti 13.08.10, 14:07
                      Uprzejmie donosze, ze gdyby nie kompas to pewnie jeszcze bysmy
                      bladzili po Kairze, kilku zadupiastych miasteczkach porugalskiego
                      poludnia, Bilbao, suburbiach Kyoto i paru jeszcze innych miejscach
                      swiata. Moze jestesmy tepi, moze staroswieccy, ale jakos dobrze nam
                      z tym. Mapa przydaje sie w krajach, w ktorych miasta maja nazwy ulic
                      a punkty charakterystyczne sa naprawde charakterystyczne, a w wielu
                      innych czesciahc swiata (chocby wiekszosc Azji i Afryki) mapy miast
                      maja glownie wartosc dekoracyjna. Z kolei wiele miasteczek
                      europejskich szczegolnie z "dziekiego" poludnia Europy ma bardzo
                      nieprzyjemna, acz romantyczna, platanine jednokierunkowych ulic i
                      bywa wyzwaniem. Kompas jest wtedy najlepszym przyjacielem czlowieka.
                      Z kompasem podrozuje od 6 (SZOSTEGO!!!) roku zycia, odkad dostalam
                      pierwszy od taty i odkad bylo to pierwsze "dorosle" urzadzenie,
                      ktorego zasad funkcjonowania bylam sie w stanie nauczyc mimo mojego
                      learning disability. Jezeli ludzie bez learning disabilities radza
                      sobie w zyciu bez kompasow to super ale moj maz, ktory nie ma moich
                      problemow tez nauczyl sie polegac na igle i doceniac jej zalety
                      szczegolnie w miejscach wspomnianych wyzej.
                      Z zyciem na okreslonym kontynencie nie ma to w ogole nic wspolnego.
    • evee1 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 12.08.10, 04:17
      A ja to lubie i jedno i drugie i trzecie, to znaczy lubie ogladac
      nowe miejsca (z tym, ze kiedys wiecej zwiedzalam, teraz
      wiecej "doswiadczam"), ale lubie tez wracac do naszego ulubionego
      miejsca w gorach, gdzie bylismy juz chyba z 7 razy (tradycyjnie
      jezdzimy tam na jeden dlugi weekend w roku), albo drugiego, ktore
      niedawno odkrylismy. No i weekendowe wyjazdy na narty zima.
      Lubie tez czasem spedzic weekend w domu, ale wtedy jest to raczej
      weekend z nastawieniem na prace w ogrodzie (ogrod jest dosc duzy i
      trzeba od czasu do czasu cos w nim zrobic). Latem wymaga to bardzo
      wczesnej pobudki, ale po 10:00 juz sie mozna relaksowac, bo nic sie
      innego nie da wtedy zrobic wink.
    • wyssana.z.palca Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 12.08.10, 07:38

      W liceum i podstawowce mialam taka kolezanke, ktorej rodzice nigdy
      nigdzie nie wyjezdzali. NIGDZIE- ani do pieknych miasto w okolicy,
      ani do rodziny o wakacjach nad morzem nie wspomne. Strasznie jej
      współczułam...
      • elf_15 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 12.08.10, 14:00
        Ale jesteś pewna, że ona się źle czuła z tym? Może nie było potrzeby, żebyś jej
        współczuła?winkwink
    • majenkir Ja nie lubie podrozowac! 12.08.10, 16:28
      Nie lubie nowych miejsc, nie lubie spac w nie swoim lozku, jadac w
      nieznanych mi restauracjach, itd.... Mam wszystko: pieniadze, czas,
      chetnego meza, ale kazdy wyjazd to dla mnie stres. Taka przypadlosc
      glupia, co zrobic...
      • szymama Re: Ja nie lubie podrozowac! 12.08.10, 19:02
        ja tez sie dziwie tym ktorzy maja mozliwosci i nie podrozuja.
        Zwiedzilismy juz kawal swiata, Polske znamy dobrze, inne kraje tez.
        I nie z plazy przyhotelowej. Jedzimy przewaznie we wlasnym zakresie,
        czesto z namiotami, spiac gdzie popadnie i jedzac i pijac z
        tubylcami gdzie tylko sie da. Z dwojka malych dzieci przy boku.
    • beverly1985 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 12.08.10, 19:08
      Negatywny? Gdzie tam! Wychodzę z założenia, ze kogoś nie stać, bo nie miesci mi
      się w głowie, że można nie chcieć wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka