triss_merigold6
13.08.10, 20:05
Na innym forum jakiś czas temu był przekomiczny tekst o panu
obsadzonym w roli przyjaciela. Przyjaciela, który zawiezie,
podwiezie, porozmawia długo, zaprosi do kina/knajpy, dokształci z
matematyki (wstaw dowolne), przyniesie ciężkie, kota nakarmi, cieszy
się, że ukochana spędza z nim czas i liczy na rozwój znajomości. Ale
powoli, bo nie chce naciskać i w ogóle jest subtelny oraz niemacho.
A tymczasem pojawia się jakiś atrakcyjny typ, który ukochaną po
prostu bierze i wyprowadza z imprezy. Przyjaciel pozostaje
zadziwiony ale potem ukochaną pociesza, głaszcze, znów jest na każdy
telefon i liczy, że ONA go dostrzeże jaki wartościowy.
Miałyście takich? Przyznam, że miałam i korzystałam z całym
okrucienstwem młodości, doskonale wiedząc, że przyjaciel chciałby
zupełnie czegoś innego. Wygodni byli, nie powiem, ale rola
przyjaciela jest IMO aseksualna.
Z aktualnym wspominaliśmy sobie niegdysiejsze techniki rwania i
opcję "na przyjaciela" wybierały takie męskie ofiary. Jeden się
zniechęcił dopiero jak mu trzech kolegów puknęło niezobowiązująco
wybraną księżniczkę.P