Dodaj do ulubionych

Niech mi ktos wytłumaczy...

30.08.10, 19:24

co w tym złego??
www.tvn24.pl/-1,1671444,0,1,handlowal-dziecmi-grozi-mu-5-lat-wiezienia,wiadomosc.html

są ludzie, którzy nie chcą lub nie mogą wychować dziecka, sa ludzie,
którzy tylko o dziecku marzą. Są potwornie długie procedury
adopcyjne, które drastycznie ograniczają mozliwosc legalnego
adoptowania dziecka. I sa przeładowane domy dziecka, w których
dzieciom na pewno nie jest lepiej niż w domu.
Nie mamy tu do czynienia z handlem dziećmi do domów publicznych lub
na organy.
No więc co jest w tym złego??
Czy tym dzieciom na pewno lepiej będzie w biednych lub
patologicznych rodzinach, gdzie będą niechciane, lub w domach
dziecka?
Niech mi ktoś wytłumaczy, bo nie rozumiem...
Obserwuj wątek
    • narsen Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 30.08.10, 19:31
      Można to wszystko zrobić legalnie - adopcja ze wskazaniem. Wtedy odchodzą
      procedury biurokratyczne i zaoszczędza się tak cenny dla dziecka czas. Z tym, że
      to wyklucza finansowe korzyści dla kogokolwiek. Niedobrze jeśli ktoś/pośrednik
      bierze pieniądze za adopcję. To otwiera drogę dla wielu nadużyć. Jest moralnie
      naganne (dziecko=towar) i zupełnie niepotrzebne.
    • kawka74 Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 30.08.10, 19:31
      To:
      Za oddanie noworodka oferował matkom od 30-70 tys. złotych. Sam pobierał
      kilkunastotysięczną prowizję.

      ponieważ to:
      Art. 253. § 1. Kto uprawia handel ludźmi nawet za ich zgodą,
      podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3.
      § 2. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, zajmuje się organizowaniem
      adopcji dzieci wbrew przepisom ustawy,
      podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
    • ywwy Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 30.08.10, 19:36
      To jest nieetyczne!
      Czy chciałabyś się po latach dowiedzieć, że twoja własna biologiczna
      matka przehandlowała po prostu ciebie jeszcze zanim pojawiłaś się na
      tym "padole"? Że byłaś tylko towarem,na który wyznaczono cenę?

      I właśnie chodzi tutaj o te dzieci, którymi się handluje!
      Masz rację, w ogólnym podsumowaniu wychodzi na to samo, szczęśliwi
      rodzice mają maluszka, którego otaczają opieką, ale dziecko wie, że
      jego biologiczna matka nie mogła go zatrzymać, bo nie miała
      warunków, a nie, że jego matka go przehandlowała za gotówkę!
      • verdana Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 30.08.10, 19:38
        Istnieją procedury adopcyjne. Ktos, kto nie chce byc weryfikowany
        przez Ośrodki, ani nie chce czekać, tylko woli zaplacić
        zdesperowanej matce, najprawdopodobniej nie nadaje się na
        adopcyjnego rodzica.
        • niezwykladziewczyna Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 30.08.10, 19:44
          Z drugiej strony rodzice którzy chcą sprzedać swoje dziecko też nie
          nadają się na rodziców.
        • ola Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 30.08.10, 19:52
          te procedury utrącaja ludzi z byle powodu, zamykając im drogę do
          posiadania dzieci legalnie.
          Podałam przykład choroby nowotworowej - znam dziewczynę, która miała
          jako nastolatka wycinanego raka mózgu. Po chemii nie może mieć
          dzieci, ale juz 15 lat jest zdrowa. Nie ma szans na adopcje, choć
          lekarze wróżą jej długie zycie.
          Twoim zdaniem nie nadaje się na matkę?
          To samo tyczy się, np. warunków bytowych. Ośrodek odrzuca ludzi
          którzy żyja w kawalerce, bo nie mają warunków. A jakie warunki ma
          dziecko w domu dziecka??


          verdana napisała:

          > Istnieją procedury adopcyjne. Ktos, kto nie chce byc weryfikowany
          > przez Ośrodki, ani nie chce czekać, tylko woli zaplacić
          > zdesperowanej matce, najprawdopodobniej nie nadaje się na
          > adopcyjnego rodzica.

          • narsen Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 30.08.10, 19:56
            www.adopcjazewskazaniem.com.pl/
            Poczytaj.
          • kawka74 Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 30.08.10, 19:56
            znam dziewczynę, która miała
            > jako nastolatka wycinanego raka mózgu. Po chemii nie może mieć
            > dzieci, ale juz 15 lat jest zdrowa. Nie ma szans na adopcje, choć
            > lekarze wróżą jej długie zycie.

            Musiała źle trafić. W większości ośrodków wymagają odczekania iluś lat po
            wyleczeniu, aby przystąpić do adopcji.
            • verdana Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 30.08.10, 20:00
              Albo nie jest w pełni zdrowa po operacji, ma inne dolegliwości, o
              ktorych nie musi opowiadac...
          • aurita Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 31.08.10, 09:08
            W domach dziecka nie ma zdrowych, adoptowalnych niemowlakow, rozchodza sie jak
            swieze buleczki. Dlatego OA moga przebierac w potencjalnych rodzicach jak
            ulegalkach. Nie zapominaj ze dzieci adoptowane juz raz zostaly osierocone, nie
            bylo by dobrze gdyby stracily takze adopcyjna mame.

            W domach dziecka jest natomiast duzo dzieci
            1) ponad 3 letnich ktorych nikt nie chce adoptowac bo wszyscy chca "dzidziusia"
            2) masa dzieci nieadoptowalnych z powodu polskiego prawa
            Gdyby ta dziewczyna wybrala sobie dziecko starsze (a moze z jakas choroba) to
            zapewne dziecko by dostala, ale ona zapewne woli dzidziusia. Nie oceniam tej
            checi, stwierdzam tylko fakty

            Ja mam znajomych ktorzy blyskawicznie dostali dzieci do adopcji i to niemowlaki
            ale "kolorowe" (i kurne jak ja im zazdroszcze, gdyby tylko moj maz chcial...)
            • majenkir Re: 31.08.10, 21:06

              aurita napisała:
              > W domach dziecka jest natomiast duzo dzieci
              > 1) ponad 3 letnich ktorych nikt nie chce adoptowac bo wszyscy
              chca "dzidziusia"


              Rany! po co komus "dzidzius"?
              Ja, gdybym mogla, urodzilabym od razu osmioletnie wink.
              • kawka74 Re: 31.08.10, 21:23
                Ośmioletnie ze wszystkimi możliwymi problemami dziecka odrzuconego? Z RADem?
      • ola Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 30.08.10, 19:47
        nie pytam, z którym paragrafem kodeksu karnego to jest sprzeczne. To
        wiem. Nie wiem, dlaczego taki przypadek ujety jest w kodeksie jako
        przestępstwo. Handel ludzmi do domów publicznych czy na ograny - ok.
        Ale pomoc (nawet finansowa) w adopcji ze wskazaniem? Bo o to tu
        chodzi - przecież nikt sobie tych dzieci nie przekazywał ot tak.
        Sama adpocja była legalna, facet za pieniądze kojarzył tylko tych
        ludzi. Brał duzo, to fakt, ale gdyby brał symboliczną złotówkę, też
        by dostał 5 lat.
        Że to nieetyczne? A pozostawianie dzieciaka na długie lata w bidulu,
        bo potencjalni rodzice adopcyjni zostali odrzuceni z powodu np.
        przebytej choroby nowotworowej (wyleczonej) jest etyczne?


        Czy chciałabyś się po latach dowiedzieć, że twoja własna biologiczna
        > matka przehandlowała po prostu ciebie jeszcze zanim pojawiłaś się
        na
        > tym "padole"? Że byłaś tylko towarem,na który wyznaczono cenę?
        >

        Wiesz, gdyby moją matka była jakaś alkoholiczka, ojciec by mnie lał,
        a dowiedziałabym się, że chcieli mnie kupić jacys normalni ludzie,
        niemogacy mieć dzieci, to bym się rzeczywiście wkurzyła, ale z
        zupełnie innego powodu niz myslisz.
        • kawka74 Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 30.08.10, 19:49
          Olu,
          może łopatologicznie.
          Człowiek nie jest towarem. Nie jest rzeczą, którą można przehandlować.
          Dla Ciebie nie jest to oczywiste?
          • verdana Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 30.08.10, 19:59
            Jeżeli nie będzie to karane, część osób zacznie rodzić dzieci na
            handel. Urodzi się chore - wybrakowany towar odda sie do DD.
            część osób zacznie kupować dzieci nie po to, aby je kochać, tylko po
            to, by mieć na przyklad towarzystwo dla własnego jedynaka. Kogos,
            kto spełni zachcianke wlasnego dziecka.
            Zresztą, skoro można sprzedać noworodka, to dlaczego nie
            pieciolatka, ktorego rodzice już nie chcą mieć?
            • ola Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 30.08.10, 20:06
              kupować dzieci nie po to, aby je kochać, tylko po
              to, by mieć na przyklad towarzystwo dla własnego jedynaka. Kogos,
              kto spełni zachcianke wlasnego dziecka

              towarzystwo dla jedynaka za 70 tysięcy złotych? No to rodzice mają
              gest. To lepsze nawet niż wypasiony quad. Sorry, ale taki scenariusz
              wydaje mi się mało realny. Taki argument przypomina mi argumenty
              przeciwników in vitro, ze ludzie decydujący się na prcedure in vitro
              traktują dzici jak drogi gadżet. Nie kupuje tego.
              • verdana Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 30.08.10, 20:13
                A dlaczego nie? Samochody też ludzie kupują. Nawet drugie i
                trzecie... A kupienie jedynakowi rodzenstwa nie jest taka rzadka
                motywacją, kiedys czasem po to brano "dzieci z ludu", zeby jedynak
                miał i zabawę i kogos, komu może swobodnie rozkazywać. Kupienie
                dziecka bez żadnego wysiłku, jak rzecz, świadczy o tym, ze dla
                potencjalnych rodziców noworodek nie jest do konca człowiekiem, ale
                rzeczą, ktorą da sie hadnlować.
                Czym innym jest in vitro, trudne procedury, ciąża - bo rodzice chcą
                mieć dziecko. czym innym jest kupienie człowieka - bez wysiłku,
                zdając sobie przy okazji sprawę, ze kupujemy dziecko być moze
                wykorzystując czyjąś bardzo ciężka sytuację.
                Czym Twoim zdaniem różni się kupienie noworodka od odkupienia
                parolatka od rodziców?
                • ola Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 30.08.10, 20:42
                  niczym się nie rózni.
                  Dla mnie ważne jest dobro dziecka.
                  Jeśli ma szanse uniknać ciężkiego zycia w patologii, biedzie lub
                  domu dziecka, ja jestem na tak. Nie widzę w tym nic złego.
                  Państwowy nadzór nie jest dla mnie żadnym gwarantem, że ten proces
                  będzie uczciwszy. Znam (jeszcze z PRL) przypadki przekupywania
                  pracowników ośrodka adopcyjnego, zeby ułatwić adopcję wybranego
                  dziecka.
                  A rozumowanie, że im proces trudniejszy tym jakosc relacji z
                  dzieckiem lepsza - hmmmm. Czy matki, które miały trudne porody i
                  zagrożone ciąże bardziej kochają swoje dzieci od tych, które ciążę
                  znosły dobrze a poród miały krótki?
                  • verdana Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 30.08.10, 21:05
                    Dobro dziecka?
                    Myślisz, ze dziecko , ktore trafia do ludzi, ktorzy je kupili od
                    matki w potrzebie, dobrze trafiło?
                    Że kobiety nie rodziyby na sprzedaż?
                    Że to samo dziecko trafiłoby gorzej, gdyby ktoś zbadał, do jakiego
                    domu trafia/
                    Kupić dziecko, to trochę jak kupić psa. Nie kazdy pies trafia na
                    dobrego właściciela.
                    Nie rozumiesz. matki, ktore sa w ciąży mają czas na oswojenie się z
                    dzieckiem, dzialają też hormony. Adopcja nie jest tym samym, co
                    posiadanie dziecka - rózne też są jej motywy. Ktoś, kto chce mieć
                    dziecko może legalnie adoptować. ktoś, kto uznaje, ze nie ma ochoty
                    się starać o dziecko - albo nie przeszedł procedury - bo na przyklad
                    uznano, ze ma nierealistyczne oczekwania, albo jest psychopatą - nie
                    powinien kupic sobie dziecka, bo chce.
                    • ola Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 30.08.10, 21:25
                      ty też nie rozumiesz.
                      Czy sam fakt, że kupuje psa, świadczy, że bedę go bic i głodzić?
                      Czy sam fakt, ze kupuje dziecko, świadczy o tym, że nie bede dobrym
                      rodzicem.
                      Podałam Ci przykłady ludzi, którzy zostali odrzuceni przez środek
                      adopcyjny, choc wcale nie sa psychopatami. Dlaczego od razu
                      zakładasz, że będą się nad tym dzieckiem znęcać? Dlaczego człowiek,
                      który latami odkłada gruba forsę by wreszcie zostać rodzicem, z
                      automatu ma byc zły?
                      Bardziej jestem w stanie uwieżyć w te matki rodzące na sprzedaż. Ale
                      jest tyle matek, które rodzą dla marnego becikowego, a nawet jeszcze
                      więcej, które rodzą kompletnie bezmyślnie, bo np. zaszły w ciażę po
                      pijaku, albo maja juz 8 dzieci, za które ciągną zapomogi od MOPSu.
                      Potem te dzieci plączą się po nocy po ulicy, a mamusia pijana lezy
                      na melinie... Taka matka jest lepsza niż ta, która nie moze miec
                      biologicznych dzieci, osrodek adopcyjny juz 5 lat ją zbywa, więc
                      ciuła grosz do grosza, żeby wreszcie móc się zaopiekować jakims
                      dzieckiem?
                      • kawka74 Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 30.08.10, 21:31
                        > Czy sam fakt, ze kupuje dziecko, świadczy o tym, że nie bede dobrym
                        > rodzicem.

                        Tak. Człowieka się nie kupuje, to nie rzecz.
                        Nie wiem, jak można tego nie rozumieć.

                        > Podałam Ci przykłady ludzi, którzy zostali odrzuceni przez środek
                        > adopcyjny, choc wcale nie sa psychopatami.

                        Myślisz, że tylko psychopaci odpadają jako rodzice adopcyjni?

                        Dlaczego człowiek,
                        > który latami odkłada gruba forsę by wreszcie zostać rodzicem, z
                        > automatu ma byc zły?

                        Dlaczego temu samemu człowiekowi brakuje determinacji, aby legalnie zostać
                        kandydatem na rodzica adopcyjnego? Skoro nie jest psychopatą, skoro w jego
                        mniemaniu przyczyna jest mało poważna, niech idzie do drugiego, trzeciego i
                        czwartego ośrodka. Skoro nie idzie, to albo faktycznie ma defekt, który nie
                        pozwala na adopcję, albo brakuje mu woli walki i idzie na łatwiznę, tłumacząc
                        sobie, że to nie handel żywym towarem i nie przestępstwo, ale samo dobro.
              • pitahaya1 Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 31.08.10, 09:32
                A jeśli jedynak jest ciężko chory i w przyszłości, gdy rodzice oczy zamkną,
                będzie potrzebował codziennej opieki?
                Czy, gdyby kupno dziecka podyktowane było takimi pobudkami, co nie jest oderwane
                od rzeczywistości, miałabyś obiekcje?
                • kawka74 Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 31.08.10, 21:25
                  > Czy, gdyby kupno dziecka podyktowane było takimi pobudkami, co nie jest oderwan
                  > e
                  > od rzeczywistości, miałabyś obiekcje?

                  Czyli rodzice chcieliby zakupić całodobowego opiekuna dla dziecka?
            • yenna_m Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 31.08.10, 20:39
              dzis beda rodzic dzieci na handel
              potem na czesci zamienne
              tak sobie jakos pojdzie...
              bo w sumie - duzo trzeba dla akceptacji czegos, co dotyka bezposrednio tych,
              ktorzy sami nie moga sie obronic?
      • gazeta_mi_placi Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 31.08.10, 12:09
        >ale dziecko wie, że
        jego biologiczna matka nie mogła go zatrzymać, bo nie miała
        warunków, a nie, że jego matka go przehandlowała za gotówkę!

        Akurat jednego nie wyklucza drugiego.
        Raczej dziecka nie sprzedają matki które świetnie radzą sobie finansowo.
    • gryzelda71 Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 30.08.10, 19:43
      Dzieci to nie towar.
      Mnie zastanawia,co się dzieje z takim dzieckiem,kiedy rodzicom się odpodoba
      bycie rodzicem(zdarzają się przecież rozwiązywania legalnych
      adopcji),porzucają,sprzedają dalej przez tego samego pośrednika?
    • kawka74 Jeszcze jedno 30.08.10, 19:48
      Są potwornie długie procedury
      > adopcyjne, które drastycznie ograniczają mozliwosc legalnego
      > adoptowania dziecka.
      I sa przeładowane domy dziecka, w których
      > dzieciom na pewno nie jest lepiej niż w domu.

      Bzdury.
      Wiesz, co ogranicza możliwość legalnej adopcji? Tchórzliwe i opieszałe sądy,
      które - mimo ewidentnych dowodów nieudolności wychowawczej rodziców, mimo
      wyraźnych dowodów przemocy, mimo braku jakiejkolwiek poprawy, mimo ewidentnie
      złych rokowań - nie mają zamiaru pozbawiać rodziców biologicznych praw. Winne
      jest społeczeństwo, które matkę oddającą dziecko do adopcji piętnuje (mimo że to
      samo społeczeństwo namawia dziewczynę, która chce usunąć ciążę, żeby urodziła, a
      potem oddała do adopcji, potem się nagle zmienia światopogląd).
      O przepełnionych domach dziecka była mowa wielokrotnie - 90% dzieci tam
      mieszkających formalnie ma rodziców.
      Procedury i ośrodki są w tym bajzlu winne najmniej.
      • bi_scotti Re: Jeszcze jedno 30.08.10, 20:35
        To, ze jakas para deklaruje jak bardzo pragnie dziecka i skraca
        droge do jego posiadania poprzez zakup takowego to wcale nie znaczy,
        ze motywem jest wlasnie chec bycia rodzicem. Ludzie klamia! A
        szczegolnie ci, ktorzy maja podejrzane/nieczyste plany i motywy.
        Facet sprzedajacy dzieci moze je np. sprzedac parze fotografow
        utrzymujacych sie z dzieciecej pornografii; moze sprzedac parze
        streczycieli prowadzacych posrednictwo "zywym towarem" dla zamoznych
        pedofilow; moze w koncu sprzedac te dzieci parze zwyczajnie
        niewydolnej wychowawczo lub z najrozniejszymi schorzeniami
        mentalnymi. Czy naprawde tak trudno zrozumiec, ze nawet jezeli
        procedury adopcyjne sa powolne i biurokratyczne, to sa konieczne
        zeby wyeliminowac potencjalnie wieksza krzywde niz np. zycie w domu
        dziecka.
      • falka32 Re: Jeszcze jedno 30.08.10, 22:30
        Moze jakby była legalnie możliwośc zapłacenia za zrzeczenie się dziecka, to te
        rodziny, którym latami nie można odebrać dzieci pomimo ewidentnej przemocy czy
        zaniedbania, nagle przestałyby utrudniać to odebranie? Bo takie dziecko dla
        meliniarzy to są alimenty na starość, coś za coś...
        • kawka74 Re: Jeszcze jedno 31.08.10, 07:14
          To nadal jest handel człowiekiem (i przekupstwo) i nadal jest to nieetyczne. A
          dzieci można odebrać, bo brak zainteresowania jest ewidentny, bo dowody na
          znęcanie się są ewidentne, bo przeszłość matki czy ojca wyraźnie wskazuje na to,
          że im szybciej się dziecko odbierze, tym lepiej dla niego. Tyle że sądy się do
          tego nie kwapią.
      • aurita Re: Jeszcze jedno 31.08.10, 09:10
        > Wiesz, co ogranicza możliwość legalnej adopcji? Tchórzliwe i opieszałe sądy,

        zgadzam sie w 100 %!!!!
    • lola211 Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 30.08.10, 21:42
      Takie sytuacje po prostu niosa za wiele zagrozen dla dziecka.
      Dziecko trafia do rodziny w zaden sposob niezweryfikowanej- tak naprawde nie
      wiadomo, jaki przyswieca im cel.A wcale nie musi byc szczytny, bo wsrod ludzi
      jest calkiem spora rzesza klamcow, obłudnikow i przestepców.Obrazek zawsze
      nieszczesliwej bezdzietnej zdesperowanej pary pragnacej nade wszystko dac cieply
      dom sierotce to obrazek mocno naiwny.
      Co w przypadku, gdy dziecko okaze sie chore? Nie takie jak sie spodziewali?
      Towar uszkodzony powedruje do bidula.
      A co w przypadku, gdy slodki bobasek za kilka lat zacznie sprawiac problemy? Z
      reklamacja odesla do biologicznej matki.Tak sie moze zdarzyc.
      Tam , gdzie sa pieniadze, tam przychodzi pokusa, by zarobic.Niekoniecznie etycznie.


    • emilka_x Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 30.08.10, 21:46
      Dziecko to nie towar, jak można sprzedawać czyjeś życie. Te dzieci rodzone na
      zamówienie to przeważnie rodzą dbające o siebie kobiety które po prostu chcą
      zarobić bo wątpie żeby ludzie wydający na kupno dziecka tyle tysięcy brali je od
      pierwszej lepszej meliniary, zapewne obawiali by się czy dziecko urodzi się
      zdrowe lub w przyszłości nie będzie miało kłopotów z nadużywaniem alkoholu
      • ruda_net Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 30.08.10, 21:53
        Mnie w tej całej sprawie najbardziej zastanawia to, że kupili sobie dziecko, i
        co poszli do urzędu je zapisać? Jak to wyglądało później, przecież, na to
        potrzebne są odpowiednie dokumenty, akt urodzenia, który został wydany na matkę
        dziecka... Dla mnie to nie zrozumiałe.
        • foczkaka Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 30.08.10, 22:38
          tanawiałam - jak to formalnie załatwili.Tez sie nad tym zas
    • deodyma Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 31.08.10, 07:21
      ogladalas wczoraj wiadomosci?
      akurat te dzieci, ktore sa w Polsce, mialy szczescie, poniewaz nie
      wszystkie musza trafic do adopcji.
      sa dzieci, ktore zmusza sie z czasem do zebrania, prostytucji, juz
      nie wspomne o tym, ze handluje sie narzadami dzieci...
      • gabi683 dokładnie 31.08.10, 09:21
        deodyma napisała:

        > ogladalas wczoraj wiadomosci?
        > akurat te dzieci, ktore sa w Polsce, mialy szczescie, poniewaz nie
        > wszystkie musza trafic do adopcji.
        > sa dzieci, ktore zmusza sie z czasem do zebrania, prostytucji, juz
        > nie wspomne o tym, ze handluje sie narzadami dzieci...



        dokładnie !!!!!
        Malo tego dzieci to nie towar handel ludźmi to zło tego świata dzieci sprzedaje
        się do burdeli .By przystojny bogaty zwyrodnialec miał na chwile przyjemności
        malutkiego chłopczyka czy malutka dziewczynkę.
        proponuje obejrzeć film Świnki
      • gazeta_mi_placi Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 31.08.10, 12:12
        Co do prostytucji to raczej starsze dzieci a nie noworodka w którego aby mieć
        zysk z owej prostytucji trzeba inwestować przez lata.
        A handel organami to urban legends.
        Żebractwo też odpada,ile dziecko musiałoby żebrać aby zwróciło się koszt owych
        30-70 tysięcy złotych,zwłaszcza że sprzedawane jest gdy jest malutkim noworodkiem.
        To raczej nie w Polsce i raczej starsze dzieci a nie noworodki.
        • gabi683 Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 31.08.10, 20:48
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Co do prostytucji to raczej starsze dzieci a nie noworodka w którego aby mieć
          > zysk z owej prostytucji trzeba inwestować przez lata.
          > A handel organami to urban legends.
          > Żebractwo też odpada,ile dziecko musiałoby żebrać aby zwróciło się koszt owych
          > 30-70 tysięcy złotych,zwłaszcza że sprzedawane jest gdy jest malutkim noworodki
          > em.
          > To raczej nie w Polsce i raczej starsze dzieci a nie noworodki.




          Oj gazetka gazetka na jakim ty świecie żyjesz
    • d.o.s.i.a Re: Niech mi ktos wytłumaczy... 31.08.10, 21:09
      > Nie mamy tu do czynienia z handlem dziećmi do domów publicznych lub
      > na organy.

      A skad ta pewnosc?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka