Dodaj do ulubionych

Moj kot wszpitalu:(

08.09.10, 18:22
Prosze nie przenosic tego watku na kocie forum. Potrzebuje tylko pocieszenia. Wlasnie zostawilam swojego kota w szpitalu- ma pilna operacje na zablokowany pecherzsad Gdyby nie otrzymal natychmiastowej pomocy, w ciagu nastepnych kilku godzin juz by nie zyl, a i tak jeszcze nic nie wiadomosad Czy ktoras z was miala podobne przejscia? Dobrze sie skonczylo?
Najsmieszniejsze jest ze czesto doprowadza mnie ten futrzak do pasji,a teraz prawie placze, bo tak sie martwie. I nawet jak vet zapowiedzial ze to moze kosztowac ok £ 1000 malo mnie to obeszlo. Bo czy mialam inne wyjscie?
Obserwuj wątek
    • elza78 Re: Moj kot wszpitalu:( 08.09.10, 18:24
      mialam podobne przejscia, nie skonczylo sie dobrze uncertain nie pociesze cie niestety.
      kastrowany kocur?
      • julinekk Re: Moj kot wszpitalu:( 08.09.10, 18:36
        Tak, kastrowany. I jak sobie teraz czytam, to popelnilam mase bledow a propos jego pielegnacji. Glupia baba ze mniesad. Nie dosc ze kastrowany to jeszcze niewychodzacy, ze stalym dostepem do jedzenia i to w dodatku suchego. Wcale sie teraz nie dziwie ze zachorowal.
        • elza78 Re: Moj kot wszpitalu:( 08.09.10, 18:44
          moj weterynarz mowil ze w zasadzie kastraty sa predysponowane do kamicy, ale niekoniecznie, mial tez zdrowe niekastrowane kocury z ta przypadloscia uncertain
          moj kocur z kamieniami nie byl kastrowany, probowalismy go ratowac przez kilka miesiecy jezdzilismy na cewnikowania i inne cuda i niestety nie udalo sie go wyleczyc sad
          lekarz mowil ze trudno uchwycic moment kiedy jeszcze da sie cos zrobic bo ta choroba nie daje jakichs alarmujacych objawow wtedy, a kiedy objawy sa zazwyczaj jest juz ciezko cokolwiek zrobic.
          mam nadzieje ze w twoim przypadku sie uda, powodzenia.
          • agusiah Re: Moj kot wszpitalu:( 08.09.10, 19:25
            A kotek też to dotyczy? Bo tak właśnie hoduję swoją i aż zbladłam, jak to poczytałam. Trzymam kciuki, żeby z kotkiem wszystko było oksmile
            • elza78 Re: Moj kot wszpitalu:( 08.09.10, 19:29
              o kotkach nie slyszalam to raczej przypadlosc kocurkow szczegolnie kastrowanych
              • sadosia75 Re: Moj kot wszpitalu:( 08.09.10, 19:32
                Nasze kocury kastrowane i poki co odpukac wszystko z nimi ok. poza jednym tlusciochem, ktory za nic w swiecie nie rozumie, ze jest na diecie. a zrozpaczony z glodu kot potrafi skolowac jedzenie w ciagu sekundy.
                mam nadzieje, ze kot autorki watku szybko wroci do zdrowia i bedzie znecal sie nad swoja pania rownie skutecznie jak przed choroba.
            • kawka74 Re: Moj kot wszpitalu:( 08.09.10, 19:39
              U kotek jest o tyle łatwiej, że ich cewka moczowa jest szersza i krótsza, więc kamienie (choćby struwity, które ma ogromna liczba kotek) łatwiej uchodzą i nie powodują takich komplikacji, jak u kotów.
              Moja kota już kilka razy lądowała u weta, bo się bałam, że dzieje się coś strasznego, ale wszystko było w porządku. Ale do końca życia będzie jadła wyłącznie RC Urinary, a od czasu do czasu musi dostawać furagin.
            • mallard Re: Moj kot wszpitalu:( 10.09.10, 09:26
              agusiah napisała:

              > A kotek też to dotyczy?

              Chyba dotyczy.
              Widoczna na zdjęciu ciotka (sterylizowana, imię Fila, lat obecnie 12), regularnie miewała częstomocz z krwią, czasem bardzo obficie. Zastrzyki, antybiotyki, furaginy, cyklonaminy itp. pomagały na miesiąc, a potem apiać wszystko zaczynało się od nowa! Po przejściu na "mokrą" karmę jak ręką odjął! Od wielu już lat, siusiu piękne, żółciutkie i pachnące wink (nauczyła się załatwiać bez żwirku, więc widać)
              [img]https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/pi/gd/wle6/jm8KHtgtBrDsQujYQX.jpg[/img]
        • mirmunn Re: Moj kot wszpitalu:( 08.09.10, 20:59
          julinekk napisała:

          > ze stalym dostepem do jedzenia i to w dodatku suchego. Wcale sie tera
          > z nie dziwie ze zachorowal.

          sucha karma jako taka nie spowodowała problemu - mnie lekarz powiedział, że Urinary nawet powoduje większe pragnienie, takie jest też i jedno z jej zadań
          faktycznie, zauważyłam, ze po zmianie karmy napełniam miski wodą 2 razy dziennie, bo są prawie puste- zamiast raz. I kuweta pełniejszasmile
          ale karmię tak, że dzielę jedzenie - daję porcję ok. 3 razy dziennie, tyle żeby zjadły, karma nie stoi w misce
          jak są głodne, to czekają koło miski i wtedy im sypię po trochu
    • miaowi Re: Moj kot wszpitalu:( 08.09.10, 19:57
      Miałam dokładnie to samo. Kot miał problem z nerkami i pęcherzem, płakał przy sikaniu, musiałam go oddać na dwa dni do szpitala na cewnikowanie i obserwację. Strasznie potem był smutny, posikiwał po domu - przeżył to... Ale od tamtego czasu nie mial już żadnych kłopotów - a to już ze dwa lata będą albo i trzy. Potem kupowałam mu karmę dla kastratów - niekoniecznie jakaś strasznie firmowa, zwykła na wagę ze sklepu zoo wystarczy. I dużo wody. Wyszedł z tego i od tamtego czasu jest odpukać zdrowy jak rydz.
      • mirmunn Re: Moj kot wszpitalu:( 08.09.10, 20:43
        mój kastrat staruszek dostał RC urinary, miał lekko podniesioną kreatyninę i mocznik na granicy normy.
        Wet powiedział, że to podstępna i bezobjawowa choroba, dlatego często jest za późno.
        Doradził badania krwi, po ich zrobieniu zmieniliśmy karmę, młodsza kicia też dostała odpowiednią karmę bytową.
        Zyczę zdrowia kotu, jak z tego wyjdzie, badaj mu krew co jakiś czas.
        Oprócz spokoju, masz także gwarantowane niezapomniane przezycia smile- my goniliśmy z wetem kocieja po całym mieszkaniu prawie (wezwałam lekarza do domu, bo jeszcze szczepiłam towarzystwo). A jak był bulwers przy goleniu łapki!
        Trzymaj się.
        • miaowi Re: Moj kot wszpitalu:( 08.09.10, 21:02
          Mój się obraził o to, że dostał kroplówę, a potem nie dał sobie wepchać furaginu do pyszczka. Trzymaliśmy go we trójkę z rodzicami, a ten się darł i gryzł. My z matką wyglądałyśmy jak ofiary przemocy domowej.
    • miska_malcova Re: Moj kot wszpitalu:( 08.09.10, 20:50
      przeszłam ze swoim kocurem dokładnie to co Ty. Jeszcze na usg wyszło, że może mieć raka sad Na całe szczęście, to jakies złogi były i wyglądały na usg jak nowotwór

      Nic się nie martw! Będzie dobrze. U nas było dobrze, kocur szybko się zregenerował. Wzięłam urlop, aby go pielęgnować smile Wydałam sporo kasy, ale to domownik i przyjaciel
    • julinekk Re: Moj kot wszpitalu:( 08.09.10, 22:08
      Dziekuje wszystkim za wpisy. Niedawno dostalam telefon od veta - Felix obudzil sie z narkozy, wszystko poszlo oksmile Teraz czekamy do jutra, czy zacznie sikac sam, czy znowu sie przyblokuje.
      Tak na marginesie, co dzieje sie w przypadku, kiedy kot nie jest ubezpieczony a wlasciciel nie ma wystarczajaca duzo pieniedzy? Chyba mam wiecej szczescia niz rozumu bo to jednak spora kwota. A co jak bym jej nie miala? Kot nie mogl czekac....
      • iuscogens Re: Moj kot wszpitalu:( 08.09.10, 22:41
        Nie pocieszę, niedawno mi sunia zmarła sad(((((((((((((
        • kasia191273 Re: Moj kot wszpitalu:( 08.09.10, 23:18
          trzymam kciuki za kociastego!!!!!!!
          • mirmunn Re: Moj kot wszpitalu:( 09.09.10, 07:24
            poproszę o wieści o Felixie - zresztą samo imię kocieja oznacza "szczęściarza"smile
            • julinekk Re: Moj kot wszpitalu:( 09.09.10, 20:25
              Najnowsze wiesci sa takie, ze okolo poludnia Felix mial wyjety cewnik, ale nie udalo mu sie samemu wysikac. Teraz jest spowrotem zacewnikowany i zostaje w szpitalu na nastepna noc. Wet mowi, ze moze jest tylko zestresowany i dlatego nie sika, a nie zatkany znowu. W kazdym razie miala dzwonic gdyby musiala go jeszcze raz odtykac dzisiaj, ale do tej pory nie dzwonila, wiec jestem dobrej mysli. Faktycznie Felix jest dosc nerwowym kotem, mam nadzieje ze do jutra bedzie ok.
              Jak z tego wyjdzie,kupie mu fontanne do picia i ubezpiecze (tyle ze nawrotow tej choroby ubezpieczenie nie pokryjesad )
              Dzieki za wsparcie i trzymajcie dalej kciuki.
    • bswm Re: Moj kot wszpitalu:( 09.09.10, 20:28
      julinekk napisała:

      > Prosze nie przenosic tego watku na kocie forum. Potrzebuje tylko pocieszenia. W
      > lasnie zostawilam swojego kota w szpitalu- ma pilna operacje na zablokowany pec
      > herzsad Gdyby nie otrzymal natychmiastowej pomocy, w ciagu nastepnych kilku godz
      > in juz by nie zyl, a i tak jeszcze nic nie wiadomosad Czy ktoras z was miala pod
      > obne przejscia? Dobrze sie skonczylo?

      Tak, ja tak miałam, myślałam, że umrze - tak wył całą noc i chodził po ścianach z bólu.
      Raniutko miał operację i potem na specjalistycznej karmie dożył 15 lat w zdrowiu.
      Będzie dobrze, trzymam kciuki!
      • julinekk Re: Moj kot wszpitalu:( 09.09.10, 20:37
        Dziekismile mam nadzieje ze u nas bedzie podobnie i uda mi sie nie zbankrutowac. Teraz najbardziej martwie sie tym ze to cholerstwo moze sie odnawiac, a na wydawanie tysiaca funtow za kazdym razem mnie nie stac. I co wtedy? Moze ktos ma jakas rade jak to rozwiazac?
        • poecia1 Re: Moj kot wszpitalu:( 10.09.10, 09:50
          Mój kot (wiek słuszny bo 18 lat skończone) jak tylko mu się zaczynają problemu tego typu to dajemy mu furagin i jest jak nowy.
    • julinekk update 10.09.10, 20:19
      Felix jest juz w domu, ale nadal sam nie sika - wet mowi ze to ze stresu. Jutro rano mamy kontrolna wizyte, jesli do tego czasu nie zacznie sam sikac to bede musiala go zostawic w emergency hospital na weekend.
      Zapraszam do wspolnej modlitwy o siku Feliksawink
      (i przepraszam jesli ktos poczul sie urazony tym bluznierczym wpisem)
      • nenia1 Re: update 10.09.10, 21:23
        Trzymam mocno kciuki za Feliksa, imię dobrze mu wróżysmile.

        A przy okazji, bo sama mam dwulatka kastrowanego, praktycznie na suchej karmie
        z RC (od czasu do czasu troche mięsa). W czym tkwi twoim zdaniem problem,
        bo piszesz o fontannie, czy przczyną kłopotów twojego kocura jest to, że pił zbyt
        mało wody?
        • julinekk Re: update 11.09.10, 11:59
          Jak sie dowiedzialam niedawno (duzo za pozno niestety) to ze kot jest kastrowany, na suchej karmie, ze stalym dostepem do jedzenia i nie cwiczony regularnie - to wszystko sa czynnniki ryzyka. W pecherzu tworza sie wtedy zlogi, kamienie, krysztaly itp. i moga w kazdej chwili zatkac cewke moczowa. Duzo picia to podstawa.
          Co do Felixa to chyba trace nadzieje. Dzis znowu bylismy u weta - Felix nadal nie chce sikac, chociaz nie ma fizycznej blokady. Miesnie pecherza nie dzialaja prawidlowo, bo ciagle ma zapalenie. Musze mu doslownie wyciskac siku. Jak nie przejdzie to bede musiala go uspicsad(
          • an_ni Re: update 11.09.10, 12:32
            ojjj przpomnial mi moj koteczek sprzed lat, niestety te same problemy nie skonczyly sie dobrze
            ale teraz pewnie jest lepsza opieka wet.
            • verdana Re: update 11.09.10, 19:46
              Spróbuj może go poić strzykwką. Tak robilismu z poprzednim kotem, gdy nie chciał sikać. Nabierasz do strzykawki (bez igły!) wody i wstrzykujesz w kącik ust.
              Tylko musisz miec pewność, ze kot nie sika z nerwów, a nie z przyczyn technicznych.
              • julinekk Re: update 11.09.10, 21:05
                Verdana, ale on pije i je, tylko ze nic nie wychodzi. Dzis przez caly dzien musialam mu sciskac pecherz co pare godzin zeby cos wyszlo. Vet mowi ze ma zapalenie pecherza i miesnie nie pracuja normalnie. Troche sie dziwie ze nie zostawila go na cewniku dopoki infekcja nie przejdzie, ale moze u kotow to sie inaczej leczy. Tyle dobrego ze nie musi byc w szpitalu przez weekend.
                Martwie sie ze jak to tak dalej potrwa to bede go musiala uspic z braku pieniedzy na leczenie - skora mi cierpnie jak o tym mysle.
                • anika772 Re: update 11.09.10, 22:24
                  Szkoda kotka, mam nadzieję że wyzdrowieje. I tak miał szczęście, że Ciebie stać było na tę operację. Powodzenia.
                • niutaki julinekk jak kot? sika juz? n/t 12.09.10, 09:51

                  • julinekk Re: julinekk jak kot? sika juz? n/t 12.09.10, 12:13
                    Sam Jeszcze niesad Musze go nadal wyciskac zeby mu pecherza nie uszkodzilo bardziej. Wczoraj wieczorem myslalam ze sie znowu zatkal - na szczescie nie. Poza tym wszystko z nim ok - je, pije, bawi sie, tylko tego siku nie moze zrobic. Przetrwalismi 24h bez emergency, mam nadzieje ze w koncu mu sie zacznie poprawiac. Ciagle jest na lekach i dostaje tylko mokre jedzenie. Nawet kocie mleko dzis wypilsmile
                    Dzieki za zainteresowanie, bede informowc jak sie sytuacja rozwija.
                    • nenia1 Re: julinekk jak kot? sika juz? n/t 12.09.10, 12:47
                      Strasznie mi przykrosad
                      Wyobrażam sobie co możesz przechodzić.
                      Sama mam dwa koty, 14 letnią kotkę i dwulatka kocura.

                      Nie tracę nadziei i dalej trzymam kciuki za ciebie i twojego kotka.
                      Wirtualnie ściskam. Trzymaj się.

                      A jakby jeszcze skonsultować z innym weterynarzem przypadek Felixa?
    • mia_siochi Re: Moj kot wszpitalu:( 12.09.10, 10:23
      Mam persa, a persy są dużo bardziej podatne na kamienie struwitowe niż inne rasy.
      Przeszliśmy razem kroplówki, cewnikowanie itp. koszt kosmiczny.
      Pomogła dopiero odpowiednia karma (sucha! wzmaga pragnienie, a kot musi dużo pic; teraz jak nie ma wody w misce to przychodzi mnie ochrzaniawink ) i od prawie 4 lat mamy spokój smile
    • prophetess.pl Off topic 12.09.10, 10:34
      Problem to sucha kama. W naturze koty nigdy nie jedzą suchej karmy i wszystkie koty jedzą to samo i nikt im niczego nie gotuje - produkowanie 10 rodzajów karm co praktykuje RC to wyciąganie kasy. Myszy lub kurczęta (co na zachodzie jest coraz bardziej popularne) - tyle do szczęscia koty potrzebują.
      Nasze koty myszy nie dostają, ale karmimy je BARFem i oczywiście, że nie jest tak tanio i łatwo jak na karmie suchej, bo musimy sami im mieszanki robić, bilansować itd, ale jest taniej niż na puszkach i zdrowiej niż na puszkach. Nasza znajoma - hoduje koty od wielu lat została "nawrócona" na BARFa i widzi pozytywne zmiany w swoich kotach a jej "nerkowiec" ma dużo lepsze wyniki - bez RC urniary lecz na BARFie dla nerkowców...
      Tu bilbila BARF: chatul.pl/viewforum.php?f=45&sid=c3d53d0e504a15f9200661a735dce154
      • lili-2008 Re: Off topic 21.09.10, 12:22
        Dzięki za linka. Cały czas się zastanawiam, czy odpowiednio karmię futro, a sprzeczne informacje wetów (w tym jednego na forum animalii, który zaleca suchą karmę i nic poza nią) mieszają mi w głowie. Wiedziałam, że najlepsza dla kota dieta to taka, jak w naturze, czyli myszki, ptaszki i owady, ale nie miałam pojęcia, że przygotowanie idealnie zbilansowanej mieszanki jest tak proste.
        Jestem w trakcie edukacji na podanej przez Ciebie stronce www i mam zamiar wprowadzić taką dietę swojemu kocurowismile
    • julinekk Re: Moj kot wszpitalu:( 13.09.10, 15:03
      Ostatnie wiesci sa takie, ze nadal musze kota odsikiwac co pare godzin. Dostal nowe leki rozkurczowe i uspokajajace, ale za to dzis od rana malo jadl i pil, wydaje sie jakis osowialy i ciagle spi. Tych nowych lekow duzo nie udalo mu sie zjesc wiec to raczej nie od nich. Juz nie wiem co mam z nim robicsad
      • niutaki Re: Moj kot wszpitalu:( 14.09.10, 12:17
        biedaksad trzymam kciuki za futrzaka, zeby wyzdrowial. Trzymaj sie, musi byc dobrzekiss
    • julinekk nowe wiesci 14.09.10, 18:12
      Felix ciagle z nami. Wczoraj odlecial na valium, dzis jest troche przytomniejszy i kilka razy probowal skorzystac z kuwety. Cos mu sie nawet udalo samemu wycisnac. Nie chce zapeszac, ale wyglada na to ze troche z nim lepiej.
      Wszyscy, ktorzy trzymacie kciuki, trzymajcie dalej - to dzialasmile
      • nenia1 Re: nowe wiesci 14.09.10, 18:58
        julinekk napisała:

        > Wszyscy, ktorzy trzymacie kciuki, trzymajcie dalej - to dzialasmile

        O kurcze, to supersmile

        Bo aż się bałam wątek otwierać, żeby nie przeczytać że z Felixem gorzej.

        Trzymam kciuki dalej za kocinkę i za ciebiesmile

        Powodzenia.
    • julinekk Re: Moj kot wszpitalu:( 17.09.10, 15:23
      Felix umarl dzis ranosad - prawdopodobnie z powodu niezdiagnozowanej choroby serca, ktora uaktywnila sie w czasie naszych zmagan z pecherzem.
      Dzieki wszystkim za wsparcie.
      • gryzelda71 Re: Moj kot wszpitalu:( 17.09.10, 15:53
        Współczuje.
        • zonajana Re: Moj kot wszpitalu:( 17.09.10, 16:28
          Przytulam.

          Sama dopiero co pozegnalam kocurka z powodu nierozpoznanej cukrzycy, wiem jak beznadziejnie sie czujesz.
      • niutaki Re: Moj kot wszpitalu:( 17.09.10, 16:05
        Ojej, tak mi przykrosad wspolczuje Ci bardzocrying
      • kropotkina Re: Moj kot wszpitalu:( 17.09.10, 16:18
        Współczuję bardzo. I podziwiam, że tak o niego walczyłaś.
        • kasia191273 Re: Moj kot wszpitalu:( 18.09.10, 00:36
          Bardzo mi przykro.
          • tysia77 Re: Moj kot wszpitalu:( 18.09.10, 19:43
            Przykro mi bardzo.
            • pasikonik10 Re: Moj kot wszpitalu:( 18.09.10, 21:14
              baaardzo mi przykro....
      • kali_pso Re: Moj kot wszpitalu:( 18.09.10, 21:22

        Bardzo mi przykro...trzymaj się.
    • julinekk Re: Moj kot wszpitalu:( 19.09.10, 12:15
      Dzieki wam wszystkim za slowa wspolczucia. Nie spodziewalam sie.
      Teraz do mnie dociera jak wazne miejsce w naszym zyciu (moim i syna) zajmowal Felix, chociaz czasem nie widzialam go caly dzien. Wszystkie te drobne rzeczy, ktore robil, codzienne rytulaly przypominaja mi o nim - zawsze mnie wital przy drzwiach, interesowal sie kazdym halasem, siedzial ze mna wieczorami i mruczal, udeptywal i podstawial glowke do pocalowania w najmniej odpowiednim momencie. Teraz jest tak pusto w domu bez niegosad
      Jak byl to czaesm mnie mocno wkurzal, jak go nie ma to placze na kazde wspomnienie. Sama siebie zaskakuje, jak bardzo mi go brakuje, a kiedys myslalam ze to "tylko" kot.
      • elza78 Re: Moj kot wszpitalu:( 19.09.10, 17:22
        szkoda, zawsze smutno jak zwierzak odchodzi, tak jakby umarl ktos z rodziny - swiety Franciszek mowil ze zwierzeta to nasi mniejsi bracia, cos w tym jest, ja strate mojego kocura odchorowalam strasznie uncertain
        dlugi czas nie bylo zadnego zwierzaka w domu, dopiero rok temu po dwoch latach od tego jak wpadl pod samochod zdecydowalismy sie na kupno nowego, alekazdy jets inny.
        sciskam i sily zycze aby przetrwac te smutne dnisad
      • nenia1 Re: Moj kot wszpitalu:( 19.09.10, 17:48
        Bardzo przykra wiadomośćsad
        Miałam nadzieję, że będzie inaczej.
        Jedyne pocieszenie, że Felix w swoim ziemskim życiu
        miał kochającą rodzinę.

        Trzymaj się julinekk.
        • julinekk Re: Moj kot wszpitalu:( 19.09.10, 19:47
          Wiesz co jest najdziwniejsze? ze Felix prawie wyzdrowial po problemach z pecherzem, zaczal sam sikac, a umarl na serce.
          O tyle dobrze ze nie musialam go sama usmiercac z powodu braku pieniedzy i ze bylam z nim w domu w jego ostatnich chwilach i trzymalam go na rekach - moze bylo mu latwiej.
          No i syn zdazyl sie z nim pozegnac.
          • nenia1 Re: Moj kot wszpitalu:( 19.09.10, 20:01
            Ponad dwa lata temu zmarła moja kotka.
            Też czasem mnie denerwowała jak ciebie Felixsmile.
            To chyba normalne, kociska czasem dają popalićsmile

            Gdy nie udało się jej uratować, nie mogłam jakoś pogodzić się
            z faktem, że do końca nie wiem co było przyczyną, bo właściwie
            siadło jej prawie wszystko.
            A nie była jeszcze taka stara - miała niecałe 10 lat.

            To był koniec listopada, dzień po urodzinach mojej córki, z samego rana.
            Mieliśmy jechać na kolejny zastrzyk, ale jak z nią przyjechaliśmy do lecznicy
            już było po wszystkim.

            Co ciekawe, we wrześniu miała wszelkie badania, łącznie z rtg i wszystko było
            idealnie. Dwa miesiace później w ciągu tygodnia odeszła pomimo intensywnej opieki weterynaryjnej.

            Rozmawiałam później z koleżanką weterynarzem - jak to możliwe?
            Odpowiedziała mi, że jej dobry kolega, weterynarz zajmujący się głównie kotami, powiedział
            jej kiedyś, że koty to takie zwierzęta zupełnie niepodobne do innych zwierząt.
            Jakby były przybyszami z Marsa. Zagadkowe. Dziwne. Nieprzewidywalne.

            Pozdrawiam cię serdecznie.
          • deelux Re: Moj kot wszpitalu:( 20.09.10, 14:58
            Wiem co czujesz. Nasza kotka zdechła miesiąc temu, była z nami 14 lat.
            Z dnia na dzień urusł jej brzuszek. Okazało się, że to wodobrzusze. Lekarze jednak nie mogli zdiagnozować od czego to się wzięło. Wet przekonał nas, że potrzebna jest operacja. Jak ją otworzyli okazało się, że to ogromnny rak, który zaatakował już wszystkie narządy. Nic nie dało się już zrobić. Kotce podano więcej narkozy i umarła na stole operacyjnym. Do dziś jednak nie mogę się pogodzić z tym, że nawet się z nią nie pożegnaliśmy. Jak ją usypiali naiwnie sądziłam, że nawet jak będzie rak to ją zaszyją i umrze w domu. Niestety, tak się nie stało sad
            Przeryczałam tydzień w domu. Dopiero jak zdechła poczułam jak dom jest pusty bez niej. Bez jej deptania, przytulania się i mruczenia.
            Ehh jak sobie to wszystko przypomne to znów płacze sad
            • julinekk Re: Moj kot wszpitalu:( 20.09.10, 16:13
              Deelux, dziekuje ci za ten post. Przykro mi z powodu twojej kotki, ale dobrze wiedziec ze jest ktos kto przezywa podobnie. Wokol mnie sa ludzie, ktorzy owszem, mowia ze rozumieja, wspieraja itd, ale ja mam wrazenie ze wedlug nich przesadzam - ze to tyko kot i plakanie po katach to juz za duzo. A jednak poplakuje sobie czasami w najmniej spodziewanych momentach. Mam nadzieje ze wkrotce obydwie znajdziemy pocieszenie.
              Pozdrawiam.
              • lili-2008 Re: Moj kot wszpitalu:( 21.09.10, 10:42
                Ja Cię doskonale rozumiem, chociaż nigdy nie straciłam zwierzaka. Mam kocura, wykastrowanego, niedawno przeszedł na suchą karmę i strasznie się boję, że mogą pojawić się mu kamienie. Staram się dawać mu dużo wody, zachęcam go nawet do picia, gdy idę do łazienki, ale boję się, że i tak pije za mało. Chcę mu zacząć podawać karmę RC Young Male, ale najpierw musi się skończyć worek tej, co mam w tej chwili.
                Po Twoim wątku obiecałam sobie, że pójdę z nim na początku przyszłego m-ca do weta na kontrolę.
                Nie potrafię sobie wyobrazić tego, że kiedyś odejdzie ode mnie. Kocham go, jakby był moim dzieckiem (pewnie niektórym wydaje się to głupie). Kiedyś już był w kocim szpitalu, gdy spadł z balkonu (3 piętro). Uderzył pyszczkiem o coś i miał lekko pęknięte podniebienie. Na szczęście nie było to nic wielkiego, ale przeżyłam to okropniesad
                Teraz biedak nie wychodzi na balkon, bo po przeprowadzce na swoje nie mam możliwości zabezpieczenia balkonu - cholerna gwarancja na odnowioną rok temu elewację.
                Wiem, jak to jest kochać futrzaka i nie dziwię się, że bardzo to przeżywasz.
                Ściskam mocno.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka