alanis11
15.09.10, 13:49
Jak już Wam kilka razy pisałam jestem mamą niepełnosprawnego dziecka które w tym roku zaczęło edukacje w szkole podstawowej. Byłam przygotowana że będzie ciężko i faktycznie jest.Długo mogłabym pisać o problemach jakie ma moje dziecko , jak trudno mu funkcjonować w nowych okolicznościach. Zaczynam mnie wkurzac otoczenie które w kółko piepszy mi farmazony w stylu jak ty mozesz sie przejmowac , a czemu nie olejesz , a nie myśl o tym , przestan sie stresowac itd
Podchodzę do sprawy emocjonalnie , poniewaz jestem matką ale też dlatego że jestem jedyną zaangażowaną osobą w sprawy mojego dziecka. Moja matka i teściowa pouczają i uspakajają mnie telefonicznie , żadna z nich nie kwapi się do pomocy bo to problem , mąż owszem zajmie sie domem zrobi wszystko co zechce ale szkoła , terapia, to juz nie jego działka , umywa ręce bo niby nie wie jak sie poruszać. Do szkoły przywożę małego na 2 lub 3 godziny lekcyjne gdzie ma zajęcia zintegrowane + indywidualne z kilkoma nauczycielkami wymiennie więc też żadna z nich nie jest obciążona czy przejęta sytuacją ,bo z jakiej niby racji. I tak na prawdę tylko na mnie spoczywa ogrom pracy , zmagan a co za tym idzie i co uwazam za normalne także stresu.
Wszyscy w okół klepią mi że przesadzam że za bardzo przezywam a mnie zaczyna to coraz bardziej wkurzać. Faktycznie lekko jest radzic komus z dystansu bo jakkolwiek rodzina znajomi przejmuja sie naszą sytuacją ,ich problem bezposrednio nie dotyczy więc siedzą i dziwią jak można sie tak stresować. urocze.