Dodaj do ulubionych

Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych

01.10.10, 13:01
Niedawno słyszałam, że dąży się do tego by dzieci z upośledzeniem lekkim, a nawet średnim oraz z zniepełnosprawnością ruchową pozostawały w szkołach masowych. W perspektywie mają być likwidowane klasy i szkoły integracyjne, bo integracja ma byc powszechna, w każdej placówce...
Trochę mnie to przeraża, po pierwsze: nie każdy ma przygotowanie do pracy z takimi dziećmi, po drugie: klasy są zbyt liczne, po trzecie: jak prowadzić lekcje, skoro ma nie być nauczyciela wspomagającego? A co z barierami architektonicznymi? A pomieszczenia do zabiegów higienicznych? (przewijanie, podawanie leków itp)
Wiele jest pytań, a ustawa wchodzi 1 stycznia w życie i zaczną się powolne zmiany.
Obserwuj wątek
    • fogito Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 13:03
      Znaczy się próbujemy dobić do cywilizowanego świata. Nareszcie!
    • tylna.szyba Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 13:09
      Nie mam dziecka uposledzonego ale widzialam meke dzieciakow z uposledzeniem w szkolach tzw. integracyjnych. Dzieci nieuposledzone mialy w d.. integracje, w zwiazku z czym dochodzilo do obrzydliwego wyszydzania dzieci "innych".
      Znani mi rodzice dzieci uposledzonych sami zrazygnowali z normalnej szkoly na korzysc szkoly specjalnej, w ktorej to ich dzieci dostaja wystarczajaca ilosc uwagi ze strony nauczycieli i umieja sie lepiej odnalezc wsrod kolegow i kolezanek.
    • mimka23 Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 13:13
      Ostatnio jedna mama z mojego otoczenia wahała się czy posłać syna do "normalnej" szkoły czy do specjalnej. Chłopak jest upośledzony w lekkim stopniu, chodził do normalnego przdszkola i musiał już tam powtarzać rok. Kobieta miała wątpliwości, ale posłała go do szkoły specjalnej i nie żaluje. Kurcze to straszna perspektywa moim zdaniem, bo te dzieci zniknęły by w tlumie, skoro nawet takie nieśmiałe dziecko czasem znika.
    • gazeta_mi_placi Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 13:14
      Dziecko z lekkim upośledzeniem umysłowym nie wymaga przewijania ani leków.
      • zebra12 Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 13:19
        Ale dzieci z niepełnosprawnością ruchową juz czasem tak.
        • gazeta_mi_placi Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 13:45
          Też jestem ciekawa jak to wygląda w takich sytuacjach.
          Ale czy czasem do takich szkół nie jest wymagane,aby chore lub upośledzone dziecko było w czynnościach higienicznych samodzielne?
      • iuscogens Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 18:27
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Dziecko z lekkim upośledzeniem umysłowym nie wymaga przewijania ani leków

        oczywiście ze może wymagać.
    • wieczna-gosia Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 13:27
      nie widze powodu dla ktorego uczen wymagajacy specjalnej troski nie mial dostac jej w publicznej szkole. Zorganizowanie zarowno opieki pielegniarskiej jak i wspomagajacego nauczyciela jest jak najbardziej mozliwe.
      • matsuda obyśmy nie równali w dół... 01.10.10, 13:31
        n/t
        • kropkacom Re: obyśmy nie równali w dół... 01.10.10, 13:37
          Jeśli będziemy izolować dzieci z lekkim upośledzeniem to będziemy równać w dół. Inna sprawa czy szkoły są na to gotowe. Ale może jak się ludzi postawi przed faktami to wszystko ruszy.
          • atowlasnieja Re: obyśmy nie równali w dół... 01.10.10, 13:50
            nie wierzę by ruszyło! Poza tym dyrektorzy poczekają aż "normalne" dzieci tak dadzą popalić tym "innym" że będą zwiewały "tam gdzie ich miejsce", albo będą odmawiały przyjęcia dziecka właśnie z powodu braku warunków lokalowych (czy przeciętna tysiąclatka ma windę lub chociażby dostosowaną toaletę?)
        • nangaparbat3 nie bój nic 01.10.10, 14:24
          dno blisko, możemy się już tylko odbic
      • iuscogens Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 18:30
        wieczna-gosia napisała:

        > nie widze powodu dla ktorego uczen wymagajacy specjalnej troski nie mial dostac
        > jej w publicznej szkole. Zorganizowanie zarowno opieki pielegniarskiej jak i w
        > spomagajacego nauczyciela jest jak najbardziej mozliwe.

        nie masz chyba wieczna-gosiu wielu kontaktów z osobami upośledzonymi??
        Uważasz, ze problem sprowadza się do pielęgniarki i nauczyciela??
        Powodów jest mnóstwo a najważniejszy to taki, ze na takich eksperymentach najbardziej tracą najsłabsi, czyli dzieci upośledzone.
    • atowlasnieja Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 13:46
      jak nie wiadomo o co chodzi to zawsze chodzi o pieniądze. Klasy integracyjne są drogie, w mojej miejscowości klasy integracyjne są w tysiąclatce - toż to karygodne marnotrawstwo miejsca (te sale mogą pomieścić do 30 uczniów a integracyjne mają mieć coś koło 10 -15)! W momencie jak znikną klasy integracyjne większość rodziców wycofa swoje dzieci z "masówek" i przerzuci je do specjalnych ale co to obchodzi decydentów liczących każdy grosz? W naszym pięknym kraju zawsze to był temat tabu zamiatany pod dywan.
      • fogito Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 13:58
        Pieniądze powinny iść za dzieckiem, które wybiera szkołę jaką chce lub rodzice chcą. Tak to działa w cywilizowanych krajach .Oczywiście, ze zaraz podniesie się larum ile to będzie kosztować i itd., ale nie oszukujmy się NFZ i Ministerstwo Edukacji wywalają miliony w błoto i jakoś nikt krzyku nie podnosi. Ostatnio wywalali na pomarańczową wykładzinę na placach zabaw, bo kolor mógł być tylko jeden i w efekcie okazał się droższy od np. czerwonej.
        No ale Polak potrafi ;/
        A co do "normalnych" dzieci to przydałiby się im normalni rodzice, bo co z tych dzieci wyrośnie poza perzem i burakami.
        • grzalka Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 14:09
          Wiecie ile ludzi z lekkim upośledzeniem żyje nawet o tym nie wiedząc? Skończyli szkoły masowe, bez nauczycieli wspomagających, potem zawodówki i wtopili się w społeczeństwo. Też jestem zdania, że się cywilizujemy, najlepiej sobie radzą niepełnosprawni (i ruchowo i intelektualnie) rzucani na głęboka wodę- jednak
          • atowlasnieja Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 14:17
            pod warunkiem, że nie mają nieszczęścia trafić na nadopiekuńcze matki które z dziecka upośledzonego w stopniu lekkim potrafią zrobić kalekę z 1 grupą inwalidzką bo całe życie latają niemal z puchowymi poduszeczkami żeby ich latorośl nie zbiła sobie tyłka gdy się potknie - a potem wyrasta lebioda
            • kajmanik to raczej nie jest dobry pomysł 01.10.10, 14:39
              nie obawiacie się odnizenia poziomu ? wiadomo,ze najczęsciej jest tak ze ,,najsłabsze ogniwo" ciiągnie grupę w dół. tym bardzie ze uwaga szeroko rozumianych pracowników szkoły skupiona będzie na dzieciach uposledzonych/niepełnosprawnych. nie uwazam tego za dobry pomysł, podobnie jak nie zdecydowałabym sie aby moje zdrowe dziecko chodziło do klasy integracyjnej
              • marychna31 kajmanik 01.10.10, 15:13
                W kazdym społeczeństwie istnieje pewien odsetek osób niepełnosprawnych. Jeśli to normalne, nie np. faszystowskie społeczeństwo to takie osoby nie są zamykane w gettach tylko żyją pośród osób pełnosprawnych. Ważne żeby i niepełnosprawni i pełnosprawni potrafili obok siebie żyć. Niepełnosprawni, żeby potrafili sobie radzić, umieli prosić o pomoc, znali swoje prawa, uczyli się od pełnosprawnych a pełnosprawni, żeby dostrzegali więcej niz czubek własnego nosa, potrafili udzielić pomocy, żeby posiadali umiejetnośc empatii i byli wrażliwi na potrzeby słabszych. Gdzie wszyscy mają się tego uczyć? Szkoła, normalne codzienne życie to do tego najlepsze miejsce.

                Umiejętność życia w zróżnicowanym społeczeństwie, wrażliwość na potrzeby słabszych, gotowość i wiedza na temat niesienia pomocy, altruizm, bezinteresowność, tolerancja - to wszystko może wynieść człowiek pracujący, uczący się w gronie niepełnosprawnych. Jest to wiedza, doświadczenie i umiejętności bezcenne, nawet istotniejsze (choć przecież niewykluczające się) od wiedzy "książkowej".

                I tak na koniec: masz świadomość, ze twoje zdrowe dziecko w każdej chwili może stać się niepełnosprawne? Wystarczy chwilowe niedotlenienie na skutek zakrztuszenia, nieuwaga na ulicy, choroba zakaźna.... chciałabyś, żeby wtedy, z dnia na dzień ktoś powiedział twojemu dziecku w szkole do której chodzi: " wynocha stąd kaleko do getta, tu chodzą tylko ładni i zdrowi a ty nam psujesz powietrze i zaniżasz poziom" i wyrzucił je do szkoły "dla gorszych"? Pamiętaj, ze zdrowie nie jest dane raz na całe życie i bardzo łatwo znaleźć się nagle po drugiej stronie. Jak byś wtedy chciał być traktowana?
                • kajmanik Re: kajmanik 01.10.10, 15:50
                  częsciowo zagadam się z twoją argumentacja. ale przedszkole czy szkoła podstawowa to moim zdaniem zbyt wczesna pora na integrację z uposledzonymi. niepełnosprawnosć ruchową kolegi mozna dziecku prosto wytłumaczyc. ale jak wyjąsnisz dlaczego upośledzone umysłowo dzoiecko jest takie jakie jest? no a altriuzm w dzisiejszych czasach nie jest zaletą tylko balastem.
                  • titta Re: kajmanik 01.10.10, 15:58
                    Ale jak wyjąsnisz dlaczego upośledzone umysłowo dzoiecko jest takie jakie jest?
                    Tak samo jak niepelnosprawnosc ruchowa. Jeden ma chora roczke czy nozke, inny nerwy/osrodki nerwowe w mozgu i dlatego czasem mysli lub zachowuje sie inaczej.
                  • kali_pso Re: kajmanik 01.10.10, 18:16
                    ale przedszkole czy szkoła podstawo
                    > wa to moim zdaniem zbyt wczesna pora na integrację z uposledzonymi.

                    hehehehehhe..gorszej głupoty to jak tutaj jestem od lat kilku, nie czytałam- halo, obudź się!- integracja od jak najmłodszych lat to właśnie remedium na przypadki kiedy dorośli potrafią zapytać- "Po co dzieciom uposledzonym nauczanie?"- ( takie zdanie udało mi sie usłyszec, od wydawałoby się pełnosprawnego umysłowowink
                    Toz nikt nie będzie wymagał aby 5-latkowi tłumaczyć dokładnie kwestię chromosomu 21..litości...
                    • guderianka Re: kajmanik 01.10.10, 20:16


                      > ale przedszkole czy szkoła podstawo
                      > > wa to moim zdaniem zbyt wczesna pora na integrację z uposledzonymi.


                      Hmm
                      Chodzimy z moją Straszą na rożne zajęcia. Dla niepełnosprawnych. Opiekunką/trenerską corki jest kobieta (medalistka) na wózku. Ze wzruszeniem obserwowałam ostatnie zajecia podczas których Młodsza córka (chodzi z nami bo nie mam jej z kim zostawić) bardzo sie nudziła a PaniTrenerka powiedziała do niej : Chodź, poszukam Ci czegoś. I Młodsza poszła. Idąc za PaniąTrenerką jadącą na wózku , zupełnie naturalnie, rozmawiając i zagadując. A gdy stanęła koło drabinek i zobaczyła pewnego niepełnosprawnego młodzienca na wózku, z dużym garbem i powykrzywianego powiedziała : Mama, a ten Pan ma moją tasmę ? (Bo niepełnosprawny ćwiczył z tasma ktora Mlosza przyniosła sobie z kantorka ) A na basenie jakoś córka nic nie pyta o Paulinę, która nie ma jednej reki. I to nie dlatego, że nie widzi. Ale dlatego że od 2lat zna tych ludzi, dlatego że od malego jest oswajana z tematem i z problemem. I traktuje ludzi niepełnosprawnych na równi ze sprawnymi. I to jest właśnie integracja/
                      • zuzanka79 Re: kajmanik 01.10.10, 22:18
                        Ja bym też poddała dyskusji stwierdzenie, że przedszkole czy szkoła to zbyt wczesna pora na integrację.

                        moim zdaniem żadna pora nie jest za wczesna o ile rodzice dzieci sprawnych wpoją w swoje pociechy tolerancję i szacunek dla innych już od najmłodszych lat. Takiej nauki nie można przerzucić ani na szkołę ani na przedszkole. Z tym wychodzi się z domu. Jeśli się tego z domu nie wyniesie o integracji nie ma mowy.
                        To tak samo jak naśmiewanie się z kogoś słabszego, biedniejszego, kujona.
                        Dziś przed szkołą ( już po lekcjach) mama jednego z kolegów klasowych mojego syna mówi, że Szymek ryczy w samochodzie, bo się z niego koledzy z Klasy B śmiali, że ma babskie tenisówki. A tenisówki wcale nie były babskie tylko .... fioletowe. Żaden nie zauważył, że miały naszywkę piłki do nogi, ale wszyscy widzieli, że fioletowe. Szok normalnie.
                        Jeśli tak trudno wytłumaczyć dziecku, że nie ma podziału na kolory babskie i chłopskie to co dopiero nauczyć szacunku i tolerancji uncertain.
                        Mamy XXI wiek, a mentalnie jesteśmy w średniowieczu.
                  • marychna31 Re: kajmanik 01.10.10, 18:39
                    > no a altriuzm w dz
                    > isiejszych czasach nie jest zaletą tylko balastem.

                    Naprawdę tak uważasz? Nie chciałabyś spotykać altruistów na swojej drodze? A w rodzinie -pasowałoby ci gdyby twoje dzieci, mąż, rodzice kierowali sie tylko wyrachowaniem względem ciebie?

                    A w czym normalnym ludziom altruizm przeszkadza? Moim zdaniem balastem może być tylko dla płatnego mordercy, wymuszacza haraczów, prostytutki etc. Lekarzowi, nauczycielowi, artyście tylko w pracy pomaga.
                    • kajmanik Re: kajmanik 02.10.10, 21:06
                      no cóz, moim zdaniem altruista to ktoś kto daje przyzwolenie na wykorzystywanie go w imię tzw. wyższych wartości. a to nie kojarzy się dobrze. przywołujesz przykład rodziny- tu nie ma mowy o altriuźmie tylko o uczuciach. w stosunku do osób obcych wystarczy (mniejsza lub większa) tolerancja.
                      moze to dziwne ale moja córka nie widziała nigdy nikogo upośledzonego umysłowo. nawet kiedy przypadkowo mogła zobaczyć taką osobę odwracałam jej uwagę - jest za mała na takie doświadczenia. a niepełnosprawność kojarzy jej się tylko z wujkiem chodzącym o kulach z nogą w gipsie. i wolałabym aby na razie tak pozostało.
                      • guderianka Re: kajmanik 03.10.10, 10:02
                        A jak umrze jej babcia to powiesz , ze spi albo wyjechala daleko ?
                        Myślisz, że chronienie dziecka przed ZYCIEM jest właściwe ? Ja myślę , że nie bo predzej czy później zaskutkuje szokiem, że świat jest jednak okrutny, ludzie umierają a niepełnosprawni umysłowo i ruchowo naprawde istnieją.
                      • fogito Re: kajmanik 03.10.10, 11:17
                        kajmanik napisała:


                        > moze to dziwne ale moja córka nie widziała nigdy nikogo upośledzonego umysłowo.
                        > nawet kiedy przypadkowo mogła zobaczyć taką osobę odwracałam jej uwagę - jest
                        > za mała na takie doświadczenia. a niepełnosprawność kojarzy jej się tylko z wuj
                        > kiem chodzącym o kulach z nogą w gipsie. i wolałabym aby na razie tak pozostał
                        > o.

                        To w szoku jestem po prostu surprised Nie widziała nigdy np. dziecka z zespołem Downa? To wydaje mi się prawie niemożliwe. Może nie jest to głębokie upośledzenie umysłowe, ale mam nadzieję, że twoje dziecko miało styczność z takimi osobami.
                        Mój syn w zeszłym roku chodził do szkoły z chłopczykiem z zespołem Downa, który świetnie sobie radził w szkole. Był lepszym uczniem niż wielu tzw. "normalnych uczniów". I nie lądował na dywanie u dyrektora z powodu agresji jak niektórzy z jego rozpaskudzonych przez rodziców kolegów.
                        • kropkacom Re: kajmanik 03.10.10, 11:28
                          fogito, gdzie Twoje dziecko chodzi do szkoły? Bo jakoś myślę, że nie w Polsce? smile

                          Dla mnie postawa tej forumki to jakiś dramat normalnie.
                          • fogito Re: kajmanik 03.10.10, 19:49
                            kropkacom napisała:

                            > fogito, gdzie Twoje dziecko chodzi do szkoły? Bo jakoś myślę, że nie w Polsce?
                            > smile

                            Jak najbardziej w Polsce, w W-wie. Syn ma za sobą 3 lata w przedszkolu i zerówce Montessori z wykładowym angielskim a teraz od września chodzi do szkoły brytyjskiej.
                            Ja odbiłam się od polskiego systemu jak od muru. Szukałam przedszkola dla syna z oddziałami integracyjnymi, ale żądano ode mnie orzeczenia, którego nie mieliśmy, bo diagnozowaliśmy dziecko w Stanach. Nie udało się a ja straciłam cerpliwość i serce do skostniałego polskiego systemu i wysłałam dziecko do szkoły angielskiej. No i problem zniknął.
                            To samo dziecko, ale ludzie już inni. I w tym tkwi największy problem - w ludziach i ich nastawieniu.


                            > Dla mnie postawa tej forumki to jakiś dramat normalnie.

                            No dramat, ale jakże powszechny w naszym polskim grajdołku uncertain I jak my mamy do Europy dociągnąć i kiedy sad
                      • kropkacom Re: kajmanik 03.10.10, 11:18
                        > moze to dziwne ale moja córka nie widziała nigdy nikogo upośledzonego umysłowo.
                        > nawet kiedy przypadkowo mogła zobaczyć taką osobę odwracałam jej uwagę

                        Chwalisz się czy żalisz? Bo chwalić się normalnie nie ma czym. Moje młode chodziły z chłopcem lekko (nie wiem jak się to fachowo nazywa) upośledzonym umysłowo i traktowały to normalnie. Twoje dziecko pewnie nie będzie widziało jak się zachować i zareaguje agresją. Mogę napisać tylko: Boże, chroń przed dziećmi takich rodziców !
                        • kajmanik Re: kajmanik 03.10.10, 16:16
                          w przedszkolu do którego chodziła moja córka nie było dzieci uposledzonych ani niepełnosprawnych, w szkole też ich nie ma a ponieważ staram się ograniczyć jej kontakt z takimi problemami nie miała okazji takich dzieci widzieć. co do śmierci - wie co i jak, uznałam ze ten temat jest odpowiedni dla prawie 6 latki, co nie znaczy że zabrałabym ze sobą dziecko na pogrzeb. i nie sądzę aby mała zareagowała na widok niepełnosprawnego agresywnie- raczej będzie trzymała dystans. i tyle z mojej strony na ten temat.
                          • fogito Re: kajmanik 03.10.10, 19:16
                            kajmanik napisała:

                            > w przedszkolu do którego chodziła moja córka nie było dzieci uposledzonych ani
                            > niepełnosprawnych, w szkole też ich nie ma a ponieważ staram się ograniczyć jej
                            > kontakt z takimi problemami nie miała okazji takich dzieci widzieć.

                            Nic dodać nic ująć.

                            • verdana Re: kajmanik 04.10.10, 14:31
                              I w ten sposób staje się osobą uposledzoną spolecznie.
            • grzalka Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 15:15
              atowlasnieja napisała:

              > pod warunkiem, że nie mają nieszczęścia trafić na nadopiekuńcze matki które z d
              > ziecka upośledzonego w stopniu lekkim potrafią zrobić kalekę z 1 grupą inwalidz
              > ką bo całe życie latają niemal z puchowymi poduszeczkami żeby ich latorośl nie
              > zbiła sobie tyłka gdy się potknie - a potem wyrasta lebioda

              no to się jakby wyklucza- nadopiekuńcza matka dziecka na głęboką wodę nie rzuci, ba, znam takie co z dziecka zdrowego potrafią zrobić niepełnosprawne

              ale nie o tym tu mowa
        • 3-mamuska Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 16:36
          fogito napisała:

          > Pieniądze powinny iść za dzieckiem, które wybiera szkołę jaką chce lub rodzice
          > chcą. Tak to działa w cywilizowanych krajach .Oczywiście, ze zaraz podniesie si
          > ę larum ile to będzie kosztować i itd., ale nie oszukujmy się NFZ i Ministerstw
          > o Edukacji wywalają miliony w błoto i jakoś nikt krzyku nie podnosi.
          Dokladnie,mj syn ma specjalne potrzeby w nauce,i pieniadze ktore sa dla niego przyznane ida za nim,w zeszlym roku szkolnym pieniadze szly do szkoly podstawowej, teraz poszly za nim do gimnazjum.Za te pieniadze szkola placi za lekcje jeden na jeden,teraz ma 10 godzin w tygodniu.
          Kazda szkola chetnie przyjnuje dzieci,bo to wiecej pieniedzy dla szkoly i dodatkowe punkty w rankingch a i wyzej w rankingu tym wiecej dodtacji.
          I szkola sie stara ,bo jesli rodzice maja jakiekolwiek watpliwosci to mozna zadzwonic i szkola na kontrole.
          3 lata temu napisalam skarge,bo szkola nie informowala mnie o wizytach psychologa,ktory obserwowal syna w szkole.W raporcie od niego byly podane wytyczne jak postepowac,jak pomagac sie uczyc,nie doatlismy kopi.PO liscie szkola miala kontrole co 3 miesiace,i dokladnie bylo sprawdzane na co ida pieniadze,przyznane synowi,oraz to co nauczyciele robia i jakie postepy dziecko robi.
          Wlasnie czytalam post matki ,ktora ma syna w zwyklym przedszkolu i dostal w twarz od nauczycielki bo uderzyl inne dziecko,a chlopiec jest diagnozowany o Zespol Aspergera.
          Nauczyciele nie wiedza jak sobie radzic z dziecmi z problemami.
          Pewnie wiekszos nauczycieli nie naaje sie do takiej pracy,trzeba miec naprwde stalow nerwy i niewyczerpane poklady cierpliwosci.
          • atowlasnieja Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 04.10.10, 14:26
            3-mamuska napisała:
            > Nauczyciele nie wiedza jak sobie radzic z dziecmi z problemami.
            > Pewnie wiekszos nauczycieli nie naaje sie do takiej pracy,trzeba miec naprwde s
            > talow nerwy i niewyczerpane poklady cierpliwosci.

            Właśnie dlatego uważam, że powinny pozostać szkoły integracyjne. Chyba byś wolała posłać dziecko tam gdzie nauczyciel ma psi obowiązek wiedzieć jak sobie radzić z "problemem" niż liczyć na ślepe szczęście, że w przeciętnej placówce oświatowej trafisz na pedagoga z prawdziwego zdarzenia.
    • kali_pso Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 14:36

      Po pierwsze- nie ma czegoś takiego, jak "średnie uposledzenie"- jest lekkie, umiarkowane, głębokie
      Po drugie- dzisiaj w szkołach specjalnych ktos pracuje- wyobrażasz sobie, że dopuści sie do zwolnienia na bruk takiej liczby osób? Watpię, byc może więc częśc z nich znajdzie zatrudnienie w masówkach.

      Poza tym, myśle, że kazdy nauczyciel powienien liznąc trochę pedagogiki specjalnej- może wówczas mniej byłoby pedagogów z przerostem ambicji i większy nacisk na indywidualizację byłby. No i nie zapominajcie, że dzieci z deficytami jest coraz więcej- cena za postęp medyczny, ot co.
      • wieczna-gosia Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 15:43
        to jedna rzecz a druga jest taka ze coraz wieksza liczba osob z niepelnosprawnosciami moze normalnie pracowac- nie w zakladzie pracy chronionej np. tylko w normalnym zawodzie. I potrzebny jest trening przebywania wsriod ludzi- roznych ludzi, o roznym nastawieniu i stopniu empatii.
      • zebra12 Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 15:46
        Tak, fakt, chodziło mi o stopień umiarkowany. Takiego dziecka nigdy nie mieliśmy, ale z lekkim upośledzeniem mamy kilkoro.
        Co do zwolnień nauczycieli, to właśnie przed wakacjami był artykuł na temat likwidacji szkoł specjalnych. Chyba rząd szuka oszczędności.
        Co zaś do przerostu ambicji, to uważam, że ten problem byłby w dużym stopniu zdredukowany, gdyby dostosować wymagania do potrzeb ucznia nie tylko na lekcji, ale również na sprawdzianie np po 6 klasie. Inaczej te dzieci sa pokrzywdzone, bo na co dzień jest nad nimi parasol dostosowawczy, a tu bum! sprawdzian musza pisać ten sam i tak samo jak ucznowie piątkowi i szóstowi.
    • super-mikunia Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 15:39
      Niedawno słyszałam, że dąży się do tego by dzieci z upośledzeniem lekkim, a naw
      > et średnim oraz z zniepełnosprawnością ruchową pozostawały w szkołach masowych.


      edukacja inkluzyjna była zawsze, rodzic dziecka upośledzonego, niepełnosprawnego mógł/może posłać dziecko do szkoły powszechnej, tylko niewiele z tych rodziców o tym wiedziało a poza tym szło na rękę nauczycielom, którzy mówią kolokwialnie chcieli "problem" wypchnąć ze swej wspaniałej klasy..
      • yogisia Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 16:02
        Ja mam upośledzone dziecko (na razie 4,5 r.) i trochę mnie dreszcz po plecach przeszedł. Nie dlatego, że jestem przeciw integracji - wręcz przeciwnie - ale szkoły chyba jeszcze nie są na to przygotowane. Przecież dopiero zaczęła się akcja z sześciolatkami i ile z tym kramu!
        Wolałabym, żeby najpierw zaczęto powszechne do takiej integracji przygotowanie. Dla dzieci niepełnosprawnych pedagodzy specjalni, logopedzi, asystenci, sale, fizjoterapeuci, dostosowanie architektury....no... ten cały inny świat, który dobrze by było wprowadzić do szkół powszechnych, oczywiście. Ale jest jeszcze druga strona medalu: żeby integracja działała w takich placówkach dobrze, to przecież trzeba do tego przygotować zdrową grupę i uczniów i nauczycieli. Przecież nauczyciele czasem nie wiedzą (bo nikt ich tego na studiach nie uczył) jak sobie radzić z ADHD czy dzieckiem z wadą słuchu albo serca albo padaczką... a co tu mówić o upośledzeniu! Dzieci często też nie wiedzą, jak się zachować wobec dziecka, które zachowuje się inaczej niż one (dziwnie, nienormalnie) i reagują często panicznie jak na każdą inność, żadna sensacja to nie jest. Tu jedna pogadanka na godzinie wychowawczej czy zebraniu z rodzicami nie wystarczy.
        Boję się, że coś zostanie zarządzone, ale nie przygotowanie sad Obym się myliła....
      • gofer73 Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 16:06
        Idea tzw włączenia z powodzeniem stosowana w krajach cywilizowanych jest może i piękna ale podzielam wątpliwości związane z tym w jaki sposób będzie realizowana w naszym kraju.
        Sama mam dziecko niepełnosprawne ruchowo (za to bardzo sprawne intelektualnie) i zaczynam stawać przed dylematem co dalej (syn ma 5 lat i potrzebuje stałej opieki).

        Niby prawidłowo powinien funkcjonować w pełnym włączeniu w szkole rejonowej ale z drugiej strony
        a) szkoła faktycznie może być nieprzystosowana dla osób na wózkach
        b) nauczyciele nieprzeszkoleni do pracy z osobą niepełnosprawną
        c) nie wyobrażam sobie aby rodzic musiał towarzyszyć takiemu dziecku podczas lekcji by np zapewnić mu bezpieczeństwo bo we włączeniu nie o to chodzi. Ale też znając nasze realia nie mogę liczyć na to, że Państwo bądź Gmina zapewnią takim dzieciom przeszkolonego aystenta albo opiekę wykwalifikowanej pielęgniarki. Niestety sad
      • grzalka Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 02.10.10, 16:36
        super-mikunia napisała:


        >
        > edukacja inkluzyjna była zawsze, rodzic dziecka upośledzonego, niepełnosprawne
        > go mógł/może posłać dziecko do szkoły powszechnej, tylko niewiele z tych rodzic
        > ów o tym wiedziało a poza tym szło na rękę nauczycielom, którzy mówią kolokwial
        > nie chcieli "problem" wypchnąć ze swej wspaniałej klasy..

        teoretycznie masz rację, ale w praktyce to wygląda zupełnie inaczej- bardzo trudno jest wywalczyć miejsce dla dziecka niepełnosprawnego w szkole powszechnej czy przedszkolu, w większości przypadków opór dyrekcji jest nie do przejścia
    • titta Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 15:54
      Co do dzieci z uposledzeniami umyslowymi mozna sie zgodzic (ze wzgledu na dobro samego dziecka, ktore wymaga wiecej uwagi) to zupelnie nei rozumiem kwestji dzieci uposledzonych fizycznie: odgrodzenie dziecka od normalnej nauki z rowiesnikami barierami architektonicznymi to po prostu wstyd. Wiekszasc z nich nie potrzebuje tez zadnego specjalnie przygotowanego nauczyciela, chyba, ze ktos ma na mysli zwykla empatie.
      Ps. Moj przyjaciel, na wozku, z ogromnymi problemami w samodzielnym poruszaniu sie jest nauczycielem w publicznej szkole. Swietnie sie sprawdza, szczegolnie w pracy z tzw. trudna mlodzieza. Nie do pomyslenia w Polsce, prawda?
    • zebra12 Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 15:54
      literka.pl/3/39336/newsletter?f=literka_01062010&a=41/10
      To już było wiadomo, ale teraz znikną klasy i szkoły integracyjne, bo KAŻDA będzie interacyjna.
    • ihanelma Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 16:08
      Jeśli chodzi o niepełnosrawność ruchową - to chyba naturalne...
      Ale upośledzenie umysłowe - nie bardzo sobie to wyobrażam. Jeszcze integracja socjalna - tak. Ale de facto te dzieci powinny się uczyc zupełnie inaczej niż reszta klasy. Jeśli by nauczyciel próbował robić coś na poziomie percepcji dziecka upośledzonego zaniża poziom dzieci zdrowych. Jeśli "poleci" programem ogólnym, będzie to bez sensu dla dziecka upośledzonego.
      Zupełnie tego nie widzę.
      • verdana Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 16:43
        mam mieszane uczucia. dzieci niepełnosprawne ruchowo powinny na 100% uczyć się razem, to wyłącznie problem techniczny. Ale dzieci z innymi uposledzeniami wymagają innego rodzaju nauki - dzieci głuche musza nauczyć się jezyka, ktorego nie znaja, techniki czytania z ust i mowienia, niewidome braila i umiejętnosci poruszania się samodzielnie - absolutnie nie widzę możliwosci zrobienia tego w szkole masowej, w trakcie normalnych lekcji. Nauczyciele z Lasek twierdza, zę dzieci niewidome powinny koncczyć dostosowaną do nich podstawówkę, dopiero potem mogą iść do szkół masowych, inaczej będą miały klopoty z nauką do konca życia.
        A dzieci z uposledzeniem umyslowym? Trudno powiedzieć - syn miał w klasie kolegę, było jak najbardziej OK. Ale ja z kolei uczylam dziewczynę uposledzona - absolutny, totalny koszmar - ona nie cnie rozumaiała ani z lekcji, ani z podreczników, a co najgorsze była zupełnie odrzucana przez kolegów. O tym pisze też w ksiązce "Cela" Sobolewska - jej córka w normalnej szkole nie miała znajomych, znalazla ich dopiero w gimnazjum specjalnym. I tu niestety, jest mur nie do przeskoczenia...
        • 3-mamuska Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 16:53
          verdana napisała:I tu niestety, jest mur nie do przesk
          > oczenia...
          Bo wiesz dlaczego?czytajac wypowiedzi niektorych matek,widac jaka panuje tolerancja w spoleczenstwie i czego ucza swoje dzieci.
          • verdana Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 17:46
            Nie, to wcale nie musi być wina matek.
            Powiedz szczerze - jesteś dorosła, czy masz wśród swoich znajomych osoby uposledzone umyslowo? I chodzi mi nie o podopiecznych, nie o osoby, ktorymi sie zajmujesz, ale o przyjacół, z którymi zwyczajnie się spotykasz?
            przykro mi, bardzo trudnio jest wymagac od mlodzieży, aby przyjaźnila się z osoba, ktora nie bardzo rozumie, co się do niej mowi - moze się nią opiekowac, moze współczuć, ale przyjaźnić się, plotkować na przerwach - nie będzie.
            Oczywiscie, dotyczy to tylko niektorych osób z uposledzeniem, ale niestety, to nie jest problem tylko wychowania.
        • fogito Re:Verdana 01.10.10, 21:18
          verdana napisała:

          Ale dzieci z innymi uposledzeniami wyma
          > gają innego rodzaju nauki - dzieci głuche musza nauczyć się jezyka, ktorego nie
          > znaja, techniki czytania z ust i mowienia,

          Chyba ne wiesz o czym piszesz. Dzieci głuche w tej chwili dostają implanty i wielokrotnie mówią lepiej niż ich słyszący rówieśnicy. Chodzą do szkół masowych i często są prymusami. Mój syn ma niedosłuch, jest dwujęzyczny i chodzi do szkoły brytyjskiej.
          Myślę, że brak wiedzy to podstawowy problem w integracji.

          • verdana Re:Verdana 01.10.10, 21:52
            Chyba nie wiesz, o czym piszesz.
            Implanty są dobre, pod warunkiem, ze nie jest uszkodzony nerw. jest wiele rodzajów gluchoty, ktorym implatnt nie pomoże lub w minimalnym stopniu. Dzieci, ktore mają implanty i słyszą nie są już głuche i nie o nich mowimy - tu chyba nie ma w ogóle dyskusji. Podobnie jak dzieci z wadą wzroku -9 w okularach mogą chodzić do normalnej klasy, nie są niewidome...
            • fogito Re:Verdana 02.10.10, 08:28
              verdana napisała:

              > Chyba nie wiesz, o czym piszesz.

              Podrzucam do poczytania
              www.nerwiak.fora.pl/font-color-green-problemy-z-narzadem-sluchu-i-wzroku,30/aparat-sluchowy-implant-slimakowy-implant-pniowy,110.html
              . Dzieci, ktor
              > e mają implanty i słyszą nie są już głuche i nie o nich mowimy - tu chyba nie m
              > a w ogóle dyskusji.

              A jednak zdziwiłabyś się ile osób określa dzieci z implantami określeniem głuche i ilu nauczycieli panikuje na ich widok

              • verdana Re:Verdana 02.10.10, 15:07
                Za idiotów nie odpowiadamsmile
      • little_fish Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 17:33
        Pracuję z dziećmi upośledzonymi w stopniu umiarkowanym i znacznym w szkole specjalnej i nie wyobrażam sobie włączenia tych dzieci do klas masowych. Może mam ograniczoną wyobraźnię, ale naprawnę nie wiem jak mogłyby funkcjonować te dzieci w klasach nawet 20 osobowych. Moim skromnym zdaniem takie działanie zakłóci naukę jednych i drugich. Obawiam sie niestety że większość ludzi którzy o tym decydują nigdy nie mieli okazji pracować z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie i nie mają pojęcia jak szerokie spektrum zachowań prezentują te osoby. Podejrzewam, że w masowej wyobraźni taki upośledzony, to Maciek z "Klanu". który grzecznie siedzi i trochę wolniej się uczy. A co z dzieciakami które maja kilka ataków padaczki w ciągu dnia? a co z tymi które maja silne reakcję lękowe? lub są bardzo pobudzone? krzyczą pozornie "bez powodu" Że nie wspomnę o skrajnych przykładach dzieci np. niewidomych z całą masą stereotypii (ruchowych i wokalnych), o maksymalnie wycofanych upośledzonych autystykach czy wreszcie o dzieciach z głębokim upośledzeniem umysłowym? Co z nimi? Wbrew pozorom tych "trudnych" dzieci wcale nie jest tak mało. Moim zdaniem najlepiej byłoby zlikwidować szkoły specjalne, a w masowych szkołach utworzyc klasy specjalne - niech sie dzieciaki integrują na zajęciach muzycznych, plastycznych, teatralnych itd, a dydaktyczne niech odbywają się na dotychczasowych zasadach
        • kali_pso Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 18:21
          Obawiam sie niestety że większość ludzi którzy o tym dec
          > ydują nigdy nie mieli okazji pracować z osobami niepełnosprawnymi intelektualni
          > e i nie mają pojęcia jak szerokie spektrum zachowań prezentują te osoby

          Obawiam się, że możesz mieć racje, a raczej na pewno ją maszsmile
          Ja pracuję w specyficznej szkole specjalnej- bez przerwy trafiaja się mądrzy inaczej, którzy mają super pomysły na edukację dzieci chorych, od których włos sie jeży na głowie..
          • iuscogens Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 18:46
            Przede wszystkim mieszacie niepełnosprawnych ogółem z upośledzonymi.
            Naprawdę ktoś z was sobie wyobraża jak rozwój i integrację dziecka upośledzonego w tzw."normalnej klasie"???
            Moja siostra to przeżyła w integracyjnej, to był koszmar, jest w specjalnej i nagle okazało się, ze ma kolezanki, kolegów, intelektualnie rozwija się o wiele lepiej, jest o wiele bardziej samodzielna.
            Ten pomysł podoba się chyba tylko tym, którzy upośledzonych to w Klanie widzą.
            • verdana Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 18:50
              Otóż to - nigdy mi nie bylo żadnej mlodej dziewczyny tak żal, jak mojej uczennicy, przeciaganej przez matkę przez "masową szkołę".
              Nie rozumiała lekcji, nie rozumiała kolegów, wracała do domu i plakała, ze jest glupia. A matka całe dnie siedziała i odrabiała z nią lekcje, ktore naprawdę - na nic się tej dziewczynie w życiu nie przydadzą.
              • iuscogens Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 19:09
                verdana napisała:

                > Otóż to - nigdy mi nie bylo żadnej mlodej dziewczyny tak żal, jak mojej uczenni
                > cy, przeciaganej przez matkę przez "masową szkołę".
                > Nie rozumiała lekcji, nie rozumiała kolegów, wracała do domu i plakała, ze jest
                > glupia. A matka całe dnie siedziała i odrabiała z nią lekcje, ktore naprawdę -
                > na nic się tej dziewczynie w życiu nie przydadzą.

                no właśnie, to jest zazwyczaj chora ambicja rodziców, którzy nie potrafią pogodzić się z tym, że mają upośledzone dziecko.
                Mojej siostrze z pogranicza lekkiego i umiarkowanego upośledzenia wiedza o tym czym jest dopełnienie nie jest potrzebne, bo to jest abstrakcja, której nie łapie. Za to niedawno została wybrana przez innych uczniów gospodarzem klasy i musi załatwiać rożne sprawy w imieniu klasy (z pomocą nauczycielki czasami) - jest dumna jak paw wink
                w normalnej nigdy by nie miała takiej możliwości, bo nikt by jej nie wybrał po prostu.
                każdy człowiek czuje się najlepiej w otoczeniu ludzi, którzy są do niego podobni. Dziecko upośledzone w normalnej klasie raczej sie tak nie czuje i nadopiekuńczość nie ma tu nic do rzeczy.
          • little_fish Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 18:48
            najgorsze jest to, że jedna głupia decyzja słabo poinformowanego ministra może zniszczyć to, co szkoły specjalne z trudem przez lata sobie wypracowywały (ilość dzieci w klasach, w większości dobrze wyszkolona kadra po wielu kursach i studiach, specyficzne pomoce i metody pracy), a potem ockniemy sie z ręką w nocniku i stwierdzimy, że obecność znacznie upośledzonego Krzysia, który mówi parę artykułowanych dźwięków i z trudem pojmuje otaczającą go rzeczywistość na lekcji fizyki w gimnazjum poważnie ociera sie o granice absurdu i nie bardzo wiadomo, co z tym fantem zrobić, bo powrotu do szkoły specjalnej już nie będzie. Hurra-optymizm integracyjny najcześciej wypływa od osób, które nie mają pojęcia o problemie edukacji upośledzonych umysłowo. Natomiast osoby niesprawne fizycznie, z dysfunkcjami wzroku czy słuchu powinny uczęszczać do szkól masowych i mieć wsparcie w wysokowyspecjalizowanej kadrze - ale to chyba tylko marzenia...
            • verdana Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 18:53
              Nie, uczenie dzieci głuchych w szkołach masowych nie jest dla nich dobre - one musza naprawde nauczyć sie bardzo wielu rzeczy, ktorych w szkolach nie ma - i nie znają języka, więc mają nawet problem ze zrozumieniem podręczników.
              Im potrzebne są szkoły, przynajmniej do poziomu liceum, ktore nauczą języka migowego, artykulacji, czytania z ust, języka - tego zadna szkoła, ani nauczyciel wspomagający nie zapewni.
              • little_fish Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 19:54
                właściwie dokładnie tak samo jest z dzieciakami niewidzącymi - niezbędne zajęcia z poruszania sie w terenie, czynności samoobsługowych, nauce braila. I po raz kolejny potwierdza się to, że im bardziej zagłębimy się w techniczne szczególy tym bardziej okazuje się, że ta integracja nie bardzo ma sens uncertain
              • fogito Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 21:22
                verdana napisała:

                > Nie, uczenie dzieci głuchych w szkołach masowych nie jest dla nich dobre - one
                > musza naprawde nauczyć sie bardzo wielu rzeczy, ktorych w szkolach nie ma - i n
                > ie znają języka, więc mają nawet problem ze zrozumieniem podręczników.
                > Im potrzebne są szkoły, przynajmniej do poziomu liceum, ktore nauczą języka mig
                > owego, artykulacji, czytania z ust, języka - tego zadna szkoła, ani nauczyciel
                > wspomagający nie zapewni.

                Jak wyżej napisałam - czy ty masz pojęcie jak teraz funkcjonują dzieci głuche? Zapewne nie zdajesz sobie sprawy, że większość ma implanty i słyszą i mówią bardzo dobrze. Ja spotykam takie dzieci w poradni i powiem ci, że zatrzymałaś się w swoich ocenach jakieś dobre 20 lat temu.
    • guderianka Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 20:09
      W końcu coś się dzieje. Może dzięki zlikwidowaniu "psuedointegracji", która jest teraz nastanie czas prawdziwej integracji, w której nie będzie sztucznie tworzonych tworów mających spełniac funkcje, których spelnic się nie da gdy robi się coś na siłę.
      • yogisia Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 20:32
        Dawno nie czytałam tak rzeczowego, fajnego wątku. To miłe, że nikt nikogo nie opluwa tylko rzeczowo dyskutuje smile

        Moja upośledzona córka na razie jest w przedszkolu specjalnym, ale widzę jasno jak bardzo odbiega styl pracy, rodzaj pomocy i w ogóle cała metodyka od zajęć dla dzieci zdrowych. A im dalej tym problemów wiecej
      • little_fish Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 20:32
        Oby tylko nie okazało się, że za jakiś czas całe mnóstwo "trudnych "przypadków" (które wszkole specjalnej są chlebem powszednim) zostanie skierowane na nauczanie indywidualne, bo nie nadaje się do funkcjinowania w klasie i tym sposobem wyrzucimy tych uposledzonych umysłowo poza nawias społeczeństwa.
        Całkowita integracja osób z głębszym upośledzeniem umysłowym jest dla mnie fikcją. Każdy z nas ma braki i ograniczenia, oni mają ich szczególnie dużo. Musimy tworzyć dla nich miejsce w społeczeństwie tak by, przy tych swoich ograniczeniach mogli w nim funkcjonować najlepiej jak potrafią, by mieli prawo i możliwość godnego i szczęśliwego życia, ale nie możemy ich na siłę wtłaczać w ramki, do których nie pasują.
        Co będzie z tymi dziećmi po gimnazjum? Gdzie mają iść? W tej chwili mają szkoły przyspasabijące do pracy i możliwość edukacji do 24 roku życia - gdzie mają iść jak im to zabierzemy? Na uniwersytet? Czy siedzieć w domu?
      • bi_scotti Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 20:33
        To jest kwestia, ktora NAPRAWDE trzeba rozpatrywac indywidualnie, ewaluowac wraz ze wzrostem kazdego poszczegolnego dziecka i CALY CZAS dostosowywac taktyke i metody do mozliwosci i potrzeb ucznia/studenta. Sa dzieci uposledzone umyslowo, ktore calkiem dobrze radza sobie w pierwszych klasach szkoly podstawowej przy nieznacznym wsparciu asystenta by doswiadczyc regresu na etapie dojrzewania, kiedy to juz uczeszczanie do reguralnej high school przestaje byc dla nich benefitem. Sa i takie, ktore wrecz przeciwnie, wlasnie w/po okresie dojrzewania zaczynaja osiagac swoj wiekszy potencjal i calkiem OK ucza sie na etapie high school. Nie mam pojecia jak wyglada kwestia kwalifikowania dzieci do poszczegolnych szkol w PL, ale kazdy pomysl wiazacy sie z jakimis ogolnymi rozwiazaniami dla tak bardzo zroznicowanej populacji jaka sa osoby o roznych stopniach uposledzenia (umyslowego i/badz fizycznego) musi budzi obawy, ze zabraknie mechanizmow chroniacych przypadki "wyjatkowe", z ktorych de facto ta akurat populacja sie sklada! Jak to mawial pewien stary lekarz w przychodni na Solcu "wszystko mozna, byle z wolna i ostrozna" wink
        • little_fish Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 01.10.10, 20:45
          no i faktycznie najlepiej byłoby, gdyby pozostało tak jak (przynajmniej w teorii) jest teraz - po otrzymaniu orzeczenia rodzic może zdecydować jaki typ placówki wybierze. Dzieci głebiej upośledzone, które dobrze funkcjonują niech idą do szkoły masowej,(zakładając, że każda masowa szkolła staje się integracyjna) pod warunkiem, że będą tam miały odpowiednią pomoc i ktoś będzie z nimi odpowiednimi metodami pracował. Ci, którzy wymagają specyficznych warunków niech trafią do szkoły specjalnej.
          Jest tylko jeden problem: obawiam się, że dla pomysłodawców tych zmian integracja i dobro osób uposledzonych to tylko przykrywka, a tak naprawdę chodzi o pieniądze - zamknijmy drogie w utrzymaniu szkoły specjalne, wpuśćmy te dzieciaki do masówek i po problemie! Rozwiązanie optymalne - każde dziecko trafia do najlepszej dla siebie placówki i otrzymuje niezbędne warunki rozwoju i edukacji jest po prostu cholernie drogie!
    • indigo_kid miałam w klasie niepełnosprawnego 01.10.10, 21:07
      miałam w klasie niepełnosprawnego fizycznie, wyobraźcie sobie niczym nas (normalnych dzieci) nie zaraził, jego ułomność nie udzieliła się nam, co niektórym wyda się to karygodne, ale "musieliśmy" mu pomagać w poruszaniu się po szkole (podstawówka lata 80/90-te, więc zero przystosowania dla inwalidów).
      Miał nauczanie indywidualne i do szkoły przychodził raz w tygodniu, dzięki temu nie był tylko numerem na liście, znał nas, my jego, nawiązały się przyjaźnie, uczestniczył w życiu klasowym poza szkołą. My normalne dzieci nie ucierpieliśmy na tym ani trochę. Uważam, ze nasza edukacja społeczna zyskała na tym.
      • little_fish Re: miałam w klasie niepełnosprawnego 01.10.10, 21:15
        upośledzony też nikogo niczym nie zarazi - ale sama zauważ - nie uczył się z wami, miał nauczanie indywidualne, większość czasu spędzał w domu, a nie z wami - dlaczego? do dupy taka integracja. Poza tym nie był upośledzony umysłowo, a o takich osobach tu mówimy. Przyswajał treści omawiane na lekcjach, mówił wyraźnie, a nie w specyficzny sposób, nie zakłócał przebiegu zajęć swoim zachowaniem.
        To o czym Ty piszesz to tylko tolerancja dla niepełnosprawnych, a nie integracja. Ta ostatnia na niektórych płaszczyznach pozostanie niestety fikcją lub pobożnym życzeniem
        • indigo_kid Re: miałam w klasie niepełnosprawnego 01.10.10, 21:27
          nie był codziennie bo wtedy był taki system, chore dzieci się izolowało w domach. Nasz kolega miał duże szczęście, bo dzięki dużej aktywności swojej mamy i pomocy dyrektor i nauczycieli można było doprowadzić do takiej integracji.

          Wiesz jeżeli zacznie się dzieci uczyć, ze upośledzony nie jest debilem (poza przypadkami, gdy choruje na debilizm) to dzieci przestana tak traktować odmienność.
          Wyjdźmy z ciemnogrodu nie ukrywajmy niepełnosprawnych na "strychach" i nie piszmy o tolerancji w tym kontekście. Widzę, że nasze społeczeństwo jeszcze musi dużo dorosnąć. Jeżeli w taki sposób dyskutuje się o obecności niepełnosprawnych w instytucjach publicznych.

          • little_fish Re: miałam w klasie niepełnosprawnego 01.10.10, 21:51
            nie bardzo wiem, co rozumiesz po pojęciem "chory na debilizm" - bo debil to według starej i nie używanej już terminologii jeden ze stopni upośledzenia umysłowego, podobnie jak kretyn zresztą. Tak więc idąc Twoim tokiem rozumowania upośledzona osoba upośledzona umysłowo to właśnie debil.
            I nie mówimy tutaj o edukacji młodzieży w zakresie tolerancji dla osób uposledzonych - to powinno być jasne dla każdego. Mówimy o wprowadzeniu do klasy każdego dnia i na kazdą lekcję osoby upośledzonej. Co ona miałaby tam robić? Wyobrażasz sobie taką lekcję? Bo ja nie potrafię. I niestety pochopne decyzje mogą spowodować to, że dzieciaki tych upośledzonych kolegów będą traktować jak debili, bo pozbawione właściwej opieki i pracy terapeutycznej upośledzone dzieci nie poradzą sobie z asymilacją w środowisku klasy.
          • yogisia Re: miałam w klasie niepełnosprawnego 01.10.10, 21:51
            Ale tu właśnie jest mowa o dzieciach chorujących na "debilizm" smile Teraz się to nazywa "niepełnosprawność intelektualna" w stopniu lekkim / umiarkowanym.
            Są różne rodzaje niepełnosprawności i chyba ta ruchowa to najmniejszy pikuś społeczny. Niepełnosprawności intelektualnej boją się nie tylko dzieci, co ja świetnie rozumiem, bo gdybym nie była mamą mojej córki, to też bym się jej pewnie czasami bała, albo przynajmniej dziwnie na nią patrzyła...
            Kiedy zaczynałam przygodę z niepełnosprawnością i zaczęłam nawiedzać szpital dziecięcy to sama (a dorosła kobieta byłam rzecz jasna!) nie wiedziałam gdzie oczy podziać.

            Dlatego sądzę, że fajnie by było ludzi dużych i małych z niepełnosprawnością intelektualną oswajać, nawet jeśli "takie" dzieci czasami gryzą... Ale chyba nie likwidując dla nich dostęp do szkoły specjalnej.
            • little_fish Re: miałam w klasie niepełnosprawnego 01.10.10, 22:01
              otóż to - zmiany nazewnictwa nie zmieniają istoty problemu: ten debil/upośledzony umysłowo/osoba z niepełnosprawnością intelektualną to cały czas ten sam Krzyś czy Hania, który ma swoje deficyty, ograniczenia i problemy. Sprawa akceptacji osób upośledzonych jest ważna i bardzo trudna, jednak zajęcia dydaktyczne moim zdaniem nie są właściwym miejscem aby tej akceptacji uczyć. Jest wiele innych możliwości, które mogą przynieść ogromne korzyści dla obu stron
              • czar_bajry Re: miałam w klasie niepełnosprawnego 01.10.10, 22:31
                dzieci z niepełnosprawnością lekką czy też ruchową nie powinny mieć problemu ( a raczej jest to moim pobożnym życzeniem) w zwykłej szkole.
                Jednak dzieci o znacznym stopniu upośledzenia powinny uczęszczać do szkół specjalnie dostosowanych do ich potrzeb i nie mam tu na myśli komfortu dzieci zdrowych tylko właśnie te upośledzone. To one powinny być na pierwszym miejscu i szkoła powinna być dostosowana do ich poziomu i możliwości. Sądzę że raczej niewiele skorzystają w zwykłej szkole, chyba tylko sztukę przetrwania opanują.
    • fajka7 Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 02.10.10, 00:55
      Dla porządku: upośledzenie może być lekkie, umiarkowane, znaczne i głębokie. Czyli kategorie są 4.
      Lekkie powinny sobie poradzić na poziomie podstawówki i chyba sobie radzą. Nie wiem jak umiarkowane, natomiast znaczne i głębokie z pewnością nie, ale tego chyba nikt nie proponuje?
      • zebra12 Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 02.10.10, 07:02
        fajka7 napisała:

        > Dla porządku: upośledzenie może być lekkie, umiarkowane, znaczne i głębokie. Cz
        > yli kategorie są 4.
        > Lekkie powinny sobie poradzić na poziomie podstawówki i chyba sobie radzą. Nie
        > wiem jak umiarkowane, natomiast znaczne i głębokie z pewnością nie, ale tego ch
        > yba nikt nie proponuje?



        Poradzą sobie, ale tylko, gdy mają inny program nauczania. Bo ze zwykłym niestety nie są w stanie sobie poradzić. Szkoła podstawowa to nie tylko czytanie, pisanie i dodawanie. A najczęściej takie dzieci opanowują jedynie takie umiejętności.
        • moofka Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 02.10.10, 08:19
          > Poradzą sobie, ale tylko, gdy mają inny program nauczania. Bo ze zwykłym nieste
          > ty nie są w stanie sobie poradzić. Szkoła podstawowa to nie tylko czytanie, pis
          > anie i dodawanie. A najczęściej takie dzieci opanowują jedynie takie umiejętnoś
          > ci.

          poradza w sensie ze przetrwają do konca?
          haselka tolerancja i integracja
          w polskiej szkole to chyba tylko jako sztuka dla sztuki
          a ja bym na to spojrzala od strony dzieci z uposledzeniem
          najpierw
          czy i ile oni skorzystają
          nie czarujmy sie brudne polskie tysiaclatki to tylko takie wlasnie do 'poradzenia' sa
          jak w poslkiej szkole funkcjonuje przecietny dyslektyk? czy dziecko nadpobudliwe?
          to juz jest jest koszmar
          a glebsze problemy?
          szkola specjalna jest najlepszym i najbardziej przyjaznym miejscem z punktu widzenia dziecka o specjalnych potrzebach na te chwile jednak
          wiem co oferują i jedne i drugie
          jest ogromna roznica
          • fogito Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 02.10.10, 09:20
            moofka napisała:

            > nie czarujmy sie brudne polskie tysiaclatki to tylko takie wlasnie do 'poradze
            > nia' sa
            > jak w poslkiej szkole funkcjonuje przecietny dyslektyk? czy dziecko nadpobudliw
            > e?
            > to juz jest jest koszmar
            > a glebsze problemy?

            Ale czyż nie nadszedł właśnie czas, aby każda szkoła publiczna oferowała coś więcej niż przechowanie przez kilka godzin jak największej liczby dzieci w hałasie i ścisku.

            > szkola specjalna jest najlepszym i najbardziej przyjaznym miejscem z punktu wid
            > zenia dziecka o specjalnych potrzebach na te chwile jednak
            > wiem co oferują i jedne i drugie
            > jest ogromna roznica

            Problemem jest etykieta jaką się dziecku po szkole specjalnej przylepia. I idąc tokiem twojego rozumowania dobrze byłoby, aby zwykłe szkoły oferowały każdemu dziecku specjalne traktowanie. W wielu krajach się to udaje, więc dlaczego u nas ma się nie udac?
            • moofka Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 02.10.10, 11:35
              > Problemem jest etykieta jaką się dziecku po szkole specjalnej przylepia. I idąc
              > tokiem twojego rozumowania dobrze byłoby, aby zwykłe szkoły oferowały każdemu
              > dziecku specjalne traktowanie.

              nie uwazam ze kazdemu
              jesli ma byc bardzo indywidualnie jest nauczanie domowe jeden na jeden
              natomiast uwazam ze istotą dobierania uczniow do klas czy grup w ktorych maja sie uczyc sa podobne potrzeby edukacyjne i rozwoj psychospoleczny
              stad w klasach sa rownolatki
              stad sa klasy profilowane, gdzie uczniowie o podobnych talentach rozwijaja je w podobnym tempie i kierunku
              i wtedy edukacja w grupie ma szanse sie udac
              (szczerze mowiac czasme nawet zastanawiam sie nad celowoscią koedukacji big_grin)
              roznicowanie w imie tolerancji az tak bardzo odleglych potrzeb edukacyjnych bedzie ze szkoda
              dla uczniow ktorzy mogli by duzo wiecej i tych uczniow niepelnosprawnych intelektualnie dla ktorych zamkniete kolo i wierszyk o ptaszku jest ogromnym osiagnieciem
              integracja tak - ale niekoniecznie przez wspolne siedzenie w szkolnej lawie
              a przez wspolne wycieczki, imprezy, projekty, prace jednych na rzecz drugich itd
              na przyklad

              jest jeszcze inny aspekt, wstydliwie pomijany bo pewnie padnie zarzut o nietolerancji
              ale ja go porusze
              osoby uposledzone czesto niestety nie przestrzegają norm zycia spolecznego bo ich nie poznaly albo nie sa w stanie opanowac
              bywaja agresywne, moga byc zagrozeniem dla innych dzieci

              moje dziecko jakis czas chodzilo do grupy z uposledzonym chlopczykiem
              byl agresywny plul bil i szczypal, pani mowila ze nie wolno go draznic przy czym draznieniem byl jakikolwiek kontakt
              nie byl ulubionym towarzyszem zabaw, czesto uciekal pani praktycznie wiekszosc uwagi musiala poswiecac jemu
              w opinii zintegrowanych i nauczonych tolerancji dzieci chlopczyk nie byl glupi tylko robil glupie rzeczy
              na wszeli wypadek i tak wolaly go omijac bo byl nieobliczalny i sie go baly

              jestem po cyklu wykladow z pedagogiki specjalnej,
              wykladowcy, ktorzy zjedli zeby na integracji i pracy z niepelnosprawnymi intelektualnie zgodnie twierdzili ze w proponowanej formie tzw integracja bedzie koszmarem dla wszystkich
              a najgorsza rzecza jaka mozna zrobic jest wlasnie zabrac osrodki specjalne ktore maja fachowcow, zaplecze i warunki, jakich nie ma polska szkola publiczna

              W wielu krajach się to udaje, więc dlaczego u na
              > s ma się nie udac?
              • fogito Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 02.10.10, 12:20
                moofka napisała:



                > jest jeszcze inny aspekt, wstydliwie pomijany bo pewnie padnie zarzut o nietole
                > rancji
                > ale ja go porusze
                > osoby uposledzone czesto niestety nie przestrzegają norm zycia spolecznego bo i
                > ch nie poznaly albo nie sa w stanie opanowac
                > bywaja agresywne, moga byc zagrozeniem dla innych dzieci

                Wiesz - takich, którzy nie przestrzegają norm życia społecznego jest wielu i wcale nie uważają się za niepełnosprawnych intelektualnie np. kierowcy, którzy parkują na miejscach dla niepełnosprawnych, czy blokuja swoimi samochodami innych parkujących i wrzucają światła awryjne. I najczęściej robią tak ludzie o wysokim statusie finansowym, bo wydaje im się, że mogą wszystko.
                Poza tym w szkołach masowych jest mnóstwo agresywnych dzieci, których nikt nie diagnozuje, bo mieszczą się w normie. Co nie zmienia faktu, ze bija innych, palą papierosy, biorą narkotyki i nagrywają sprośne filmiki na komórkach i wrzucają do netu.
                Pytanie, kto tu potrzebuje pomocy i kto jest agresywny.


                > uwagi musiala poswiecac jemu
                > w opinii zintegrowanych i nauczonych tolerancji dzieci chlopczyk nie byl glu
                > pi tylko robil glupie rzeczy

                > na wszeli wypadek i tak wolaly go omijac bo byl nieobliczalny i sie go baly

                Mój syn też się boi chamskich agresywnych dzieci, ale to są tzw. normalne dzieci i nikogo raczej nie dziwi ich zachowanie.

                > jestem po cyklu wykladow z pedagogiki specjalnej,
                > wykladowcy, ktorzy zjedli zeby na integracji i pracy z niepelnosprawnymi intel
                > ektualnie zgodnie twierdzili ze w proponowanej formie tzw integracja bedzie kos
                > zmarem dla wszystkich
                > a najgorsza rzecza jaka mozna zrobic jest wlasnie zabrac osrodki specjalne ktor
                > e maja fachowcow, zaplecze i warunki, jakich nie ma polska szkola publiczna

                Jasne. Boją się o swoje ciepłe posadki zapewne. Może gdyby niektórzy z tych specjalistów wyściubili nosy poza nasz polski grajdołek to zobaczyliby, że taki system może spokojnie funkcjonować w szkołach publicznych. Po prostu szkoła zatrudnia odpowiednich specjalistów do konkretnego dziecka. Tylko specjalista musi się wtedy bardziej postarać, czego wielu polskim specjalistom się nie chce.


                • yogisia Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 02.10.10, 15:08
                  > Jasne. Boją się o swoje ciepłe posadki zapewne. Może gdyby niektórzy z tych spe
                  > cjalistów wyściubili nosy poza nasz polski grajdołek to zobaczyliby, że taki sy
                  > stem może spokojnie funkcjonować w szkołach publicznych. Po prostu szkoła zatru
                  > dnia odpowiednich specjalistów do konkretnego dziecka. Tylko specjalista musi s
                  > ię wtedy bardziej postarać, czego wielu polskim specjalistom się nie chce.

                  Fogito, dlaczego tak generalizujesz? Znam na razie tylko trzy ośrodki specjalne w moim mieście ale nie wierzę, że to jakieś ekstra-super wyjątki. Kadra zaangażowana, kontakty z zagranicą mają, są na bieżąco, szkolą się, pomoce fajne, podejście indywidualne jest. Naprawdę sobie chwalę i więcej widzę czasem bylejakości w zwykłej szkole.

                  Generalnie podoba mi się pomysł pójścia specjalisty za dzieckiem. To się samo narzuca. No ale jak to w praktyce będzie na lekcji w wyższych klasach szczególne? Wszystkie dzieci mówią o czymś wspólnie a Jasiu, który nie łapie potęg, stopniowania czy wzorów siedzi w kącie ze swoją panią i robi to, co przypada na jego poziom, tyle, że siedzi w tym samym pomieszczeniu? Czy siedzi w takiej klasie, na jakim poziomie ma rozwój intelektualny - czyli np. ma 15 lat i chodzi do trzeciej klasy? To jakieś głupie.

                  Bardzo mi się spodobał pomysł, żeby lekcje jako takie były osobno, a integracja na zajęciach artystyczno-sportowych.
                  • fogito Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 02.10.10, 18:23
                    yogisia napisała:

                    > Fogito, dlaczego tak generalizujesz?

                    Może generalizuję, ale robi to większość. Gdyby tak nie było nie wrzucano by wszystkich niepełnosprawności do jednego worka.

                    Znam na razie tylko trzy ośrodki specjalne
                    > w moim mieście ale nie wierzę, że to jakieś ekstra-super wyjątki. Kadra zaanga
                    > żowana, kontakty z zagranicą mają, są na bieżąco, szkolą się, pomoce fajne, pod
                    > ejście indywidualne jest. Naprawdę sobie chwalę i więcej widzę czasem bylejakoś
                    > ci w zwykłej szkole.

                    Skoro ci specjaliści tacy super, to nie powinni się bać pracowania z tymi samymi dziećmi w zwykłej szkole.


                    >
                    > Generalnie podoba mi się pomysł pójścia specjalisty za dzieckiem. To się samo n
                    > arzuca. No ale jak to w praktyce będzie na lekcji w wyższych klasach szczególne
                    > ? Wszystkie dzieci mówią o czymś wspólnie a Jasiu, który nie łapie potęg, stopn
                    > iowania czy wzorów siedzi w kącie ze swoją panią i robi to, co przypada na jego
                    > poziom, tyle, że siedzi w tym samym pomieszczeniu?

                    Nie. Zwykle to jest tak, że Jasio uczestniczy normalnie w lekcji a pośniej ma dodatkowo lekcję matematyki lub czegoś tam z czym sobie nie radzi. Niektórzy to nazywają zajęciami wyrównawczymi i zdarzają się one wielu "normalnym uczniom". Jest też opcja, że ów specjalista uczestniczy z dzieckiem w zajęciach podstawowych, bo spektrum potrzeb może być ogromne i należy je dostosować do dziecka.

                    > Bardzo mi się spodobał pomysł, żeby lekcje jako takie były osobno, a integracja
                    > na zajęciach artystyczno-sportowych.

                    Pełna integracja to traktowanie wszystkich jednakowo i pomoc tym, którzy tego potrzebują. Wyłączenie z jakiś zajęć to już nie jest żadna integracja.
                    • moofka Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 02.10.10, 19:39
                      Pełna integracja to traktowanie wszystkich jednakowo i pomoc tym, którzy tego potrzebują. Wyłączenie z jakiś zajęć to już nie jest żadna integracja.

                      a ja sie nie zgodze
                      jednakowo nie widzac deficytow?

                      pierwszy z brzegu i bliski mi problem
                      zajecia logopedyczne
                      w panstwowej szkole mojego syna jest jeden logopeda
                      i ma 3 godziny w tygodniu na cala szkole !
                      w zasadzie to pani ktora uczy czegosc innego

                      w szkole specjalnej pracuje 5 logopedow, z ktorych kazdy ma full etat i sporo nadgodzin
                      'normalny' szkolniak juz raczej logopedy nie powinien potrzebowac
                      dzieci z deficytami jeszcze dlugo dlugo i to wytezonej pracy potrzebowac będą

                      czy integracja w tej wersji zaklada wobec tego zatrudnienie w kazdej szkole 5 logopedow?
                      czy rezygnacje z nich w ogole i jeden usredniony program dla wszystkich
                      poniewaz trezba traktowac jednakowo?
                      • verdana Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 02.10.10, 21:49
                        Ależ nie da się traktować wszystkich jednakowo. Choćby dlatego, ze dzieci z uposledzeniem, siedzac w klasie "masowej" traktowane "jednakowo" nie rozumieją tego, co jest na lekcji, a gdy maja specjalnego nauczyciele i inne zajęcia - cóz, czy naprawdę myślicie, ze one tego nie widzą? Że nie czują się gorsze od kolegów, ktorzy rozumieją lekcje bez problemu? Być moze dzieci uposledzone w głębszym stopniu nie przezywają tak bardzo tego, ze nie są w stanie zrozumieć tego, co dla innych jest proste - ale wiele dzieci uposledzonych w stopniu lekkiem jest skrajnie przygnębionych - kazda lekcja pokazuje im, ze są mniej zdolni od kolegów.
                        I tego w zaden sposób przeskoczyć się nie da.
                        • fogito Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 09:16
                          verdana napisała:

                          > Ależ nie da się traktować wszystkich jednakowo.

                          Oczywiście, że się nie da. Chodzi o to, żeby dzieci miały taką samą szansę do wybrania szkoły do której chcą chodzić. A szkoła taka ma zrobić wszystko, żeby dzieciak w niej dobrze funkcjonował. Póki co dzieciaki z problemami zamykane są w gettach i żyją na uboczu społeczeństwa.

                          - ale wiele dzieci uposledzonych w stopniu lekkiem jest
                          > skrajnie przygnębionych - kazda lekcja pokazuje im, ze są mniej zdolni od kole
                          > gów.

                          A skąd ty to możesz Verdana wiedzieć jak się czują dzieci z lekim upośledzeniem w zywkłych szkołach, skoro te dzieciaki chodzą teraz do szkół specjalnych. Pamiętaj też, ze wiekszość dzieciaków z lekkimi zaburzeniami nigdy nie zostaje zdiagnozowana i nigdy nie otrzymują właściwej pomocy.
                          Poza tym wszystko zależy od kadry pedagicznej i od zmian w jej nastawieniu należy zacząć.

                          • moofka Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 09:59
                            Pamiętaj też, ze wiekszość dzieciaków z lekkimi zaburzeniami nigdy nie zostaje zdiagnozowana i nigdy nie otrzymują właściwej pomocy.

                            oo zdanie klucz
                            ale czy to nie integracja ich krzywdzi?
                            jako jedni z wielu trafiaja do klasy ze zdrowymi dzieciakami, gdzie realizuja program i sa jednakowo traktowane, czyli to co ty postulujesz
                            gdzie najczesciej maja beznadziejną samoocene, bo widza ze jakby sie nie staraly to podobnych wynikow nie osiagną
                            gdyby w pore trafily do osrodkow specjalnych zmniejszono by wymagania
                            pracowano z nimi jak nalezy
                            a oni nie czuli by sie najgorsi
                            bo dzieciakow na ich poziomie, z podobnymi problemami byloby wiecej
                            bo oprocz potrzeby usilnej 'integracji' z zwyklej szkole sadze ze dziecko ma wieksza potrzebe afiliacji
                            a te bardziej moze zaspokoic grupa podobna pod wzgledem poziomu rozwoju i problemow
                            • fogito Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 10:14
                              moofka napisała:

                              > Pamiętaj też, ze wiekszość dzieciaków z lekkimi zaburzeniami nigdy nie zosta
                              > je zdiagnozowana i nigdy nie otrzymują właściwej pomocy.

                              >
                              > oo zdanie klucz
                              > ale czy to nie integracja ich krzywdzi?

                              Krzywdzą ich rodzice i nauczyciele, którzy nie zauważają problemu i nie umieją dzieciom pomóc.

                              > jako jedni z wielu trafiaja do klasy ze zdrowymi dzieciakami, gdzie realizuja p
                              > rogram i sa jednakowo traktowane, czyli to co ty postulujesz
                              > gdzie najczesciej maja beznadziejną samoocene, bo widza ze jakby sie nie staral
                              > y to podobnych wynikow nie osiagną

                              Nie osiagną wyników, bo trudno o takie wyniki w klasie, gdzie nauczyciel ma 35 uczniów. Tylko najzdolniejsi mający wsparcie w rodzicach i zajęcia pozalekcyjne pójdą na studia i osiągną coś więcej w życiu.

                              > gdyby w pore trafily do osrodkow specjalnych zmniejszono by wymagania
                              > pracowano z nimi jak nalezy
                              > a oni nie czuli by sie najgorsi

                              W takiej sytuacji szkoły "normale" by opustoszały, bo okazałoby się, że większość potrzebuje wsparcia w nauczaniu.

                              > bo dzieciakow na ich poziomie, z podobnymi problemami byloby wiecej
                              > bo oprocz potrzeby usilnej 'integracji' z zwyklej szkole sadze ze dziecko ma w
                              > ieksza potrzebe afiliacji
                              > a te bardziej moze zaspokoic grupa podobna pod wzgledem poziomu rozwoju i probl
                              > emow

                              Owszem tak, ale to, że szkoły publiczne nie są przygotowane do indywidualnego traktowania każdego ucznia to nie jest wina dzieci, tylko dorosłych.

                          • verdana Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 15:58
                            Skąd wziełaś informacje, ze nie chodzą? Owszem, zdarza się, wcale nie tak rzadko, znam takie dzieci w szkołach masowych, czytałam "Celę", miałam taką dziewczyne w klasie.
                            Są klasy integracyjne, które przyjmują takie dzieci i wiele z nich czuje się tam fatalnie, niestety.
                            • fogito Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 19:36
                              verdana napisała:

                              > Skąd wziełaś informacje, ze nie chodzą?

                              W większości nie chodzą.

                              , zdarza się, wcale nie tak rzadk
                              > o, znam takie dzieci w szkołach masowych, czytałam "Celę", miałam taką dziewczy
                              > ne w klasie.
                              > Są klasy integracyjne, które przyjmują takie dzieci i wiele z nich czuje się ta
                              > m fatalnie, niestety.

                              Pytanie czemu czują się tam fatalnie? I co można zrobić aby czuły się dobrze?
                              >
                              • verdana Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 04.10.10, 09:13
                                Nic, w wypadku wielu dzieci. Nie wiem dlaczego przyjmuje sie,z e dziecko z uposledzeniem jest głupsze niż w rzeczywistosci i że da się "nabrać" na takie zabiego , jak inny program, inne ocenianie, dodatkowy, wspomagający nauczyciel. Owszem, są dzieci, które całkiem nieźle czują się w klasach masowych, ale wiele z nich bardzo boleśnie odczuwa choćby to, ze nie rozumie nie tylko tego , co mowi nauczyciel, ale w wielu wypadkach nie rozumie także kolegów. Jest w sytuacji dziecka znacznie mlodszego, ktore chodzi do klasy ze starszymi, oni o czyms mowia, a ono nie chwyta aluzji i dowcipów.
                                Nawet, jeśli dzieci są życzliwe, to raczej "zajmą" się takim kolegą, niż z nim zwyczajnie, normalnie zaprzyjaźnią. Cudów nie ma.
                                • yogisia Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 04.10.10, 13:52
                                  Dzięki, verdana smile
                                • fogito Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 04.10.10, 14:02
                                  verdana napisała:

                                  > Nic, w wypadku wielu dzieci. Nie wiem dlaczego przyjmuje sie,z e dziecko z upos
                                  > ledzeniem jest głupsze niż w rzeczywistosci i że da się "nabrać" na takie zabie
                                  > go , jak inny program, inne ocenianie, dodatkowy, wspomagający nauczyciel.

                                  No cóż. Tak to właśnie funkcjonuje w wielu krajach europejskich i w Stanach i póki co to kraje te osiągają lepsze efekty w szeroko pojętej integracji osób niepełnosprawnych. Polska pod tym względem nie ma się czym pochwalić i sądzę, że długo nie będzie miała czym, bo najtrudniej jest zmienić mentalność ludzka.

                                  .
                                  . Cudów nie ma.

                                  A ja jestem naiwną optymisyką i liczę na cud. I mam nadzieję, że następne pokolenie wiele w tej kwestii zmieni.
                                  • verdana Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 04.10.10, 14:36
                                    Nie, w tych krajach funckconuje inna integracja. W szkolach sa klasy przeznaczone dla dzieci o "specjalnych potrzebach" - integracja odbywa się na lekcjach wf-u, plastyki, na boisku - ale nie na fizyce.
                                    Obawiam się,z ę w ogóle nie rozumiesz problemu - nie chodzi tu o "mentalność ludzka" tylko o to, ze zdrowe dziecko nie zaprzyjaźnie się tak po prostu, z dzieckiem uposledzonym - nie będzie mu zwierzało swoich tajemnic, nie poprosi o poradę w sprawie konfliktu z rodzicami. Może być przyjazne, ale zaprzyjaźnić się nie moze.
                                    Wiele lat bywałam w towarzystwie, gdzie osoby zdrowe zapraszały na imprezy swoich licznych podopiecznych i przyjaciół - mlodzież i doroslych z upośledzeniem umyslowym. "Przyjaźń" byla tu tylko w dekoracjach - te same przyjęcia, wspolne tańce , ale podział był boleśnie widoczny. Jak na przyjęciach, gdzie bawią sie dorosli z dziećmi, dzieci sa mile widziane, ale dorosli mają jednak swoje własne sprawy.
                                    • fogito Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 04.10.10, 17:11
                                      verdana napisała:

                                      > Nie, w tych krajach funckconuje inna integracja. W szkolach sa klasy przeznaczo
                                      > ne dla dzieci o "specjalnych potrzebach" - integracja odbywa się na lekcjach wf
                                      > -u, plastyki, na boisku - ale nie na fizyce.

                                      Tematu fizyki nie drążyłam, ale podrążę. I jest lepiej niż ci się wydaje.


                                      > Obawiam się,z ę w ogóle nie rozumiesz problemu - nie chodzi tu o "mentalność lu
                                      > dzka" tylko o to, ze zdrowe dziecko nie zaprzyjaźnie się tak po prostu, z dziec
                                      > kiem uposledzonym - nie będzie mu zwierzało swoich tajemnic, nie poprosi o pora
                                      > dę w sprawie konfliktu z rodzicami. Może być przyjazne, ale zaprzyjaźnić się ni
                                      > e moze.

                                      Wiesz, przyjaźń to jedno a szanse otrzymania edukacji na dobrym poziomie w dobrym otoczeniu to drugie.
                                      Ja się nie przyjaźnię z wieloma zdrowymi ludźmi, bo z wielu względów mi nie odpowiadają.
                                      Możemy tak sobie odbijać piłeczkę do końca świata, ale ja cieszę się, że coś sie zmienia a ty szukasz dziury w całym.


                      • fogito Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 09:06
                        moofka napisała:

                        > a ja sie nie zgodze
                        > jednakowo nie widzac deficytow?

                        deficyty to widać w każdej grupie tzw. "normalnych" dzieci


                        > pierwszy z brzegu i bliski mi problem
                        > zajecia logopedyczne
                        > w panstwowej szkole mojego syna jest jeden logopeda
                        > i ma 3 godziny w tygodniu na cala szkole !
                        > w zasadzie to pani ktora uczy czegosc innego
                        >
                        > w szkole specjalnej pracuje 5 logopedow, z ktorych kazdy ma full etat i sporo n
                        > adgodzin
                        > 'normalny' szkolniak juz raczej logopedy nie powinien potrzebowac
                        > dzieci z deficytami jeszcze dlugo dlugo i to wytezonej pracy potrzebowac będą
                        > czy integracja w tej wersji zaklada wobec tego zatrudnienie w kazdej szkole 5 l
                        > ogopedow?
                        > czy rezygnacje z nich w ogole i jeden usredniony program dla wszystkich
                        > poniewaz trezba traktowac jednakowo?

                        Integracja polegałaby na zatrudnieniu tylu logopedów ilu jest dzieciom w szkole potrzebnych. Czyli specjaliści pracujący w szkołach specjalnych znaleźli by się w szkołach zwykłych.
                        Poza tym chyba nie zdajesz sobie sprawy jak wiele polskich dzieci potrzebuje logopedy właśnie w wieku około 6, 7 lat. Bo niestety rodzice nie zauważają problemów z mówieniem dopóki taki dzieciak do szkoły nie trafi. I okazuje się wtedy, że siedmiolatek sepleni i mówi niewyraźnie.
                        Ja chodzę z synem do logopedy od 4 lat z racji niedosłuchu. I zauważam, że dzieci z niedosłuchem (implanty, aparaty) mówią niejednokrotnie lepiej/wyraźniej niż ich słyszący róweśnicy, których rodzice bagatelizują problemy, bo dziecko takie malutkie więc ma prawo mówić jak bobasek.
                        Mój syn jest dwujęzyczny i mówi bardzo dobrze w dwóch językach. I cały czas będzie chodził do logopedy, pomimo, że już pewnie nie musi. Bo poprawne piekne mówienie to jest umiejętność, która zanika wśród młodzieży polskiej.



                        • moofka Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 09:49
                          zgodze sie ze zaniedbuja - u siedmiolatka jest to juz patologia jednak
                          u dzieci zdrowych takie rzeczy powinno sie wylapywac na poziomie przedszkola czy wrecz zlobka
                          w przedszkolu mojego dziecka problem zaniedbano bo zal bylo na logopede i 60% dzieciakow na uroczystym pozegnaniu w gali
                          zegnalo pseckole i poslo do skoly - uroce
                          jednak zadaniem szkoly jest glownie uczyc
                          praca z uposledzonymi to raczej terapia i rehabilitacja
                          nie wiem czy naprawde da sie swietnie realizowac obydwa te cele w jednej placowce
                          kiedy rzeczywistosc wciaz skrzeczy
                          a nauczycielom zamyka sie ksero na klodki bo kasy zal
                          ty nagle widzisz w polskiej podstawowce obok pani od polskiego ktora zazwyczaj nie ma pojecia o dysleksji
                          gdzie malo ktora szkola ma terapie pedagogiczne - chcesz widziec dzieci z uposledzeniem, ktore maja zapewnione swoje specyficzne potrzeby

                          wiesz jak wyglada szkolna przerwa w podstawowce? huk i halas porownywalny ze startem odrzutowca
                          to sa warunki, w ktorych nawet zdrowe niesmiale dziecko sie nie odnajdzie od razu
                          a co dopiero dziecko uposledzone
                          to nie jest kwestia tolerancji
                          a przygotowania i organizacji
                          i odmiennych potrzeb
                          • kropkacom Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 10:06
                            W Polsce chyba około 40 procent dzieci uczęszcza do przedszkola. Także często pierwszym momentem na wyłapanie wad wymowy jet właśnie szkoła.
                            • fogito Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 10:17
                              kropkacom napisała:

                              > W Polsce chyba około 40 procent dzieci uczęszcza do przedszkola. Także często p
                              > ierwszym momentem na wyłapanie wad wymowy jet właśnie szkoła.

                              Tak właśnie jest i niestety najczęściej jest jeden logopeda na 500 uczniów i w efekcie dzieciaki utrwalają wady wymowy i potem okazuje się, ze mówi maturzysta a ty nierozumiesz, co on tam burczy pod nosem. Bo nikt mu nigdy nie powiedział, że mówienie wymaga otwarcia ust i prawidłowego oddychania o układzie języka nie wspominając.
                              A szkoła wprowadziła testy i testuje na potęgę ku chwale ojczyzny. Tylko mówić poprawnie niewielu już potrafi.
                              • moofka Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 10:31
                                no tak wlasnie
                                potwierdzacie to, o czym ja pisze od kilkunastu postow
                                polska szkola nie radzi sobie z typowymi problemami zdrowych dzieciakow
                                nie poradzi sobie tym bardziej z uposledzonymi
                                • kropkacom Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 10:49
                                  To trzeba żeby sobie zaczęła radzić. Szkoła nie może być tylko miejscem gdzie są dzieci przeciętne. Bo wychodzi na to, że dzieci radzące sobie lepiej lub gorzej od reszty są wywalane za nawias.

                                  I wady wymowy to nie jest upośledzenie.
                                  • fogito Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 11:10
                                    kropkacom napisała:

                                    > To trzeba żeby sobie zaczęła radzić. Szkoła nie może być tylko miejscem gdzie s
                                    > ą dzieci przeciętne. Bo wychodzi na to, że dzieci radzące sobie lepiej lub gorz
                                    > ej od reszty są wywalane za nawias.

                                    Te radzące sobie gorzej lądują w szkołach specjalnych a te radzące sobie lepiej w szkołach prywatnych. A masowa szkoła kształci na poziomie przeciętnym. I każdy kto chce więcej doucza się poza szkołą.


                                    > I wady wymowy to nie jest upośledzenie.

                                    Dokładnie. To zwykłe zaniedbanie, które w odpowienim momencie powinno być skorygowane. A, że nie jest to już inna sprawa.
                                    • kropkacom Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 11:13
                                      Dodam tylko, że nie każda wada wymowy da się szybko skorygować.
                                      • fogito Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 11:19
                                        kropkacom napisała:

                                        > Dodam tylko, że nie każda wada wymowy da się szybko skorygować.

                                        To też prawda, ale u dzieci do 5 roku życia można wiele skorygować. Im dalej w las tym gorzej. I dlatego dzieciaki lądujące w szkole w wieku 7 lat często gęsto mają duże problemy z wymową, jeśli rodzice bagatelizowali problem.
                                  • moofka Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 11:45
                                    kropkacom napisała:

                                    > To trzeba żeby sobie zaczęła radzić. Szkoła nie może być tylko miejscem gdzie s
                                    > ą dzieci przeciętne. Bo wychodzi na to, że dzieci radzące sobie lepiej lub gorz
                                    > ej od reszty są wywalane za nawias.

                                    jaką masz propozycję na rozwiązanie tego problemu?

                                    bo ja nie bardzo to widzę, dużo wymagam od szkoły, ale cudów nie zdziała

                                    moje dziecko w pierwszej klasie się nudzi biedaczysko - wolalabym, żeby miał ekstra zajęcia o poszerzonym stopniu trudności i zajęcia ruchowe, bo go nosi
                                    inna mama postuluje mniej religii na rzecz angielskiego
                                    miedzy nimi niech sie znajdzie dziecko z uposledzeniem, dla ktorego angielski to strata czasu a potrzebuje rewalidacji
                                    podejdzmy do wszystkich indywidualnie
                                    bardzo cie prosze o propozycję

                                    > I wady wymowy to nie jest upośledzenie.

                                    zaiste tongue_out
                                    • kropkacom Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 11:54
                                      Tak, trzeba przejść od kuźni przeciętniaków do szkół gdzie stawia się na indywidualne podejście. Ktoś postulował, że to proste, łatwe? Oczywiście jak wyjdzie to zobaczmy. Bo jeśli będzie tak, że do szkół nagle wrzuci się odgórnie nakaz nie spławiania dzieci z problemami (wszystko jedno w którą stronę) i tylko tyle, to klapa i tragedia. Jeśli zaś będzie tworzyć się mniejsze klasy, tam gdzie potrzeba da dodatkowego nauczyciela, logopedę itd., może to zdać egzamin.
                                • fogito Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 11:07
                                  moofka napisała:

                                  > no tak wlasnie
                                  > potwierdzacie to, o czym ja pisze od kilkunastu postow
                                  > polska szkola nie radzi sobie z typowymi problemami zdrowych dzieciakow
                                  > nie poradzi sobie tym bardziej z uposledzonymi

                                  Teraz sobie nie poradzi, ale przecież mówimy o tym, że mają nastąpic zmiany. Że wykwalifikowani specjaliści mają znaleźć się w szkołach pańswtowych tam, gdzie dzieci, które będą ich potrzebowały.
                                  Wiem, że jestem idealistką, ale od czegoś trzeba zacząć. Bo Polska niestety ciągnie się w ogonie Europy jeśli chodzi o masową edukację.
                              • kawka74 Małe sprostowanie 03.10.10, 11:15
                                > A szkoła wprowadziła

                                Nie szkoła.
                                Szkoła chętnie miałaby testy w dupie, bo jest to zawracanie głowy i niepotrzebny stres, zwłaszcza dla tych dzieci, które sobie ze stresem poradzić nie umieją. Mieć jednak w dupie nie może, bo z tego rozliczają ją rodzice dostający histerii z powodu 38 punktów ze sprawdzianu po szóstej klasie. Ani to wina rodziców, ani nauczycieli.
                                Pretensje proszę kierować do odpowiedniego ministerstwa.
                                • fogito Re: Małe sprostowanie 03.10.10, 11:22
                                  kawka74 napisała:

                                  > > A szkoła wprowadziła
                                  >
                                  > Nie szkoła.
                                  .
                                  > Pretensje proszę kierować do odpowiedniego ministerstwa.

                                  Prawda, ale to był skrót myślowy. Powinnam napisać w szkole wprowadzono testy. A jak dzieciak ma się wypowiedzieć przed tablicą, to rodzice często interweniują, bo dzieciątko się poważnie stresuje wystąpieniami publicznymi. I mamy potem takie dorosłe kwiatki w TV czy w polityce, które zdania po polsku sklecić nie potrafią. Żal serce ściska. A podobno Polacy nie gęsi...
                                  • kawka74 Re: Małe sprostowanie 03.10.10, 21:58
                                    > Prawda, ale to był skrót myślowy.

                                    OK. Chodzi mi po prostu o to, że często szkołę obarcza się odpowiedzialnością za sprawy, na które nie mają najmniejszego wpływu.

                                    A jak dzieciak ma się wypowiedzieć przed tablicą, to rodzice często interweniuj
                                    > ą, bo dzieciątko się poważnie stresuje wystąpieniami publicznymi.

                                    Powiem Ci, że przez dziesięć lat pracy miałam jednego takiego ucznia - rodzice prosili, żeby oszczędzić mu wystąpień publicznych, oszczędziłam, bo nie widziałam powodu do działania na siłę, a potem powoli pracowaliśmy wszyscy nad tym, żeby ten stres opanować.
                                    Cała reszta dzieci albo się rwie do wystąpień, albo przynajmniej nie ma nic przeciwko.

                                    I mamy potem
                                    > takie dorosłe kwiatki w TV czy w polityce, które zdania po polsku sklecić nie p
                                    > otrafią.

                                    Tak się dzieje nie tylko z powodu rzekomego lub prawdziwego stresu (zresztą kto się stresuje wystąpieniami, niech trzyma się z dala od stanowisk tego wymagających), ale i z powodu braku obycia z własnym językiem. Jeśli się człowiek posługuje - góra - setką wyrazów i buduje co najwyżej zdania pojedyncze rozwinięte, bo polski trudna jenzyk, bo książki gryzą i właściwie po co komu gramatyka i znaki przestankowe, to czemu się dziwić?
                          • fogito Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 10:09
                            moofka napisała:

                            > zgodze sie ze zaniedbuja - u siedmiolatka jest to juz patologia jednak
                            > u dzieci zdrowych takie rzeczy powinno sie wylapywac na poziomie przedszkola cz
                            > y wrecz zlobka
                            > w przedszkolu mojego dziecka problem zaniedbano bo zal bylo na logopede i 60% d
                            > zieciakow na uroczystym pozegnaniu w gali
                            > zegnalo pseckole i poslo do skoly - uroce

                            No "uroce", ale taki sposób wyrażania się dzieci w pierwszych klasach jest niesety częsty.

                            > jednak zadaniem szkoly jest glownie uczyc
                            > praca z uposledzonymi to raczej terapia i rehabilitacja

                            Owszem - szkoła ma uczyć i na nauce się należy skupić. Ale nauka to nie tylko wysiedzenie kilku godzin w szkole i potem odrabianie pracy domowej przez następnych kilka godzin - tak to teraz właśnie wygląda w większości państwowych szkół.

                            > nie wiem czy naprawde da sie swietnie realizowac obydwa te cele w jednej placow
                            > ce
                            > kiedy rzeczywistosc wciaz skrzeczy
                            > a nauczycielom zamyka sie ksero na klodki bo kasy zal
                            > ty nagle widzisz w polskiej podstawowce obok pani od polskiego ktora zazwyczaj
                            > nie ma pojecia o dysleksji
                            > gdzie malo ktora szkola ma terapie pedagogiczne - chcesz widziec dzieci z uposl
                            > edzeniem, ktore maja zapewnione swoje specyficzne potrzeby

                            Ja chcę widzieć, że polska szkoła się powoli zmienia. A niestety od samego biadolenia zmian nie bedzie. To, że nie ma pieniędzy a szkoły są przeładowane to jest zadanie ministerstwa, żeby tak nie było. Może zamiast budowania świątyń powinniśmy się skupić na budowaniu szkół i przedszkoli. Mniej dzieci w jednej szkole to większa szansa na indywidualne potraktowanie..


                            >
                            > wiesz jak wyglada szkolna przerwa w podstawowce? huk i halas porownywalny ze st
                            > artem odrzutowca
                            > to sa warunki, w ktorych nawet zdrowe niesmiale dziecko sie nie odnajdzie od ra
                            > zu
                            > a co dopiero dziecko uposledzone

                            No i właśnie tak nie powinno być. Dla żadnych dzieci. Dlatego ja wybrałam szkołe prywatną, w której czegoś takiego nie ma i jest szansa, że dziecko zostanie potraktowane jak człowiek.


                            > to nie jest kwestia tolerancji
                            > a przygotowania i organizacji
                            > i odmiennych potrzeb

                            Owszem i to jest zadanie dla rządącej ekipy, ministerstwa edukacji i ministerstwa zdrowia, żeby coś zmienić w polskiej szkole i nie traktować jej jak przechowalnię. Szkoły powinny być mniejsze lub podzielone na sekcje dla młodszych i starszych, powinny być dostosowane dla osób poruszających się na wózkach, powinny mieć wykształaconą kadrę dobrze zarabiającą itd itp.
                            Wiem, że teraz tak nie jest, albo jest w niewielu szkołach, ale od czegoś trzeba zacząć. Bo poza zmianą infrastruktury szkolenej potrzebna jest nam zmiana mentalności kadry pedagogicznej i rodziców. To jest praca od podstaw, ale od czegos trzeba zacząć, bo póki co nikt nie widzi powodów do zmian. Może wysłanie dzieci niepełnosprawnych do szkół bedzie impulsem do zmian korzystnych dla wszystkich dzieci - tych zdrowych i tych troszkę mniej zdrowych.
                    • little_fish Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 11:41
                      fogito, czy Ty widziałaś kiedyś jak funkcjonuje osoba z umiarkowanym upośledzeniem umysłowym - dzieci, które uczę czesto mają problem żeby zapamiętać jaka jest pora roku i czym się charakteryzuje, o czytaniu i pisaniu nie wspomnę i według Twojej teorii mają siedzieć w np. w II klasie gimnazjum na fizyce, matematyce, chemii i języku niemieckim jak na tureckim kazaniu nie rozumiejąc ani słowa, a potem mieć "zajęcia wyrównawcze" czyli niby co? Te zajęcia, które w szkole specjalnej noszą nazwę "funkcjonowania w środowisku" - czyli np. trzy godziny, a potem logopedia (niezbędna w większości przypadków) i gimnastyka korekcyjna czy fizjoterapia (też niezbędna)?
                      Poza tym kwestia ogromnych kosztów wyposażenia - w mojej szkole jest około 100 dzieci upośledzonych w stopniu głębszym (czyli umiarkowany i znacznym), mają do dyspozycji czterech logopedów i dwa gabinety, sale do rehabilitacji ruchowej, salę do integracji sensorycznej i stymulacji polisensorycznej (koszt każdej do co najmniej kilkadziesiąt tysięcy). Po właczeniu tych dzieci do szkól masowych znikną one w około 30 szkołach, w wiekszości małych , wiejskich - jak myślisz, w każdej szkole będą dysponowali takim sprzętem? czterema specjalistycznymi salami dla jednego dziecka? Nie wierzę. I w ten sposóm zintegrujemy dzieci pozbawiając je szans na pełen rozwój.
                      • fogito Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 12:07
                        little_fish napisała:

                        > fogito, czy Ty widziałaś kiedyś jak funkcjonuje osoba z umiarkowanym upośledzen
                        > iem umysłowym

                        Wydaje mi się, że tak, skoro do szkoły syna chodził w zeszłym roku chłopiec z zespołem Downa. Uczył się bardzo dobrze i pewnie nadal się uczy. Ja przeniosłam syna do innej szkoły.

                        - dzieci, które uczę czesto mają problem żeby zapamiętać jaka jes
                        > t pora roku i czym się charakteryzuje, o czytaniu i pisaniu nie wspomnę i wedłu
                        > g Twojej teorii mają siedzieć w np. w II klasie gimnazjum na fizyce, matematyce
                        > , chemii i języku niemieckim jak na tureckim kazaniu nie rozumiejąc ani słowa,
                        > a potem mieć "zajęcia wyrównawcze" czyli niby co?

                        Nie ja jestem specjalistą więc nie ja będę układała plan zajęć. W każdym razie system taki funkcjonuje w Stanach i jakoś sobie radzą.

                        > Poza tym kwestia ogromnych kosztów wyposażenia - w mojej szkole jest około 100
                        > dzieci upośledzonych w stopniu głębszym (czyli umiarkowany i znacznym), mają do
                        > dyspozycji czterech logopedów i dwa gabinety, sale do rehabilitacji ruchowej,
                        > salę do integracji sensorycznej i stymulacji polisensorycznej (koszt każdej do
                        > co najmniej kilkadziesiąt tysięcy). Po właczeniu tych dzieci do szkól masowych
                        > znikną one w około 30 szkołach, w wiekszości małych , wiejskich - jak myślisz,
                        > w każdej szkole będą dysponowali takim sprzętem? czterema specjalistycznymi sal
                        > ami dla jednego dziecka? Nie wierzę. I w ten sposóm zintegrujemy dzieci pozbawi
                        > ając je szans na pełen rozwój.

                        Problem w tym, żeby pieniądze, sprzęt i specjaliści poszli za dzieckiem. I o to mają zadbać rządzący. Nie sądzę, żeby zostały zlikwidowane wszystkie szkoły specjalne, ale moim zdaniem więszość dzieci powinna znaleźć się w szkołach masowych. A o jakość tych szkół powinni zadbać dorośli. O te wszystkie sale i zajęcia, które przydadzą się również zdrowym dziediom.
                        • little_fish Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 13:26
                          po pierwsze z.Downa może powodować również lekki stopień upośledzenia umysłowego i tak najprawdopodobniej było, skoro piszesz, że dobrze się uczył. Po drugie - jesli swoje wypowiedzi opierasz na podstawie obserwacji jednego chłopca - to sorry ale nie bardzo wiesz o czym mówisz wypowiadając sie na temat funkcjonowania i edukacji osób uposledzonych. Nie wiem jak funkcjonuje dokadnie ten system w Stanach więc z tym polemizować nie będę, ale logicznie na to patrząc to nie da się po prostu tak ułożyć planów. Po trzecie - pieniądze mają iść za dzieckiem - jest to super założenie, ale biorąc pod uwagę polskie realia, pozostanie to tylko w teorii i wiejska szkoła, która często nie ma sali gimnastycznej nie zpakuje kupy kasy w specjalistyczny sprzet. I po czwarte - jesli właczy się dzieci upośledzone do szkoły masowej, to te ostatnie na pewno zosytaną zlikwidowane, zapewne wszystkie - właśnie z powodów finansowych (no bo skoro wyposażymy wszystkie szkoły w drogi sprzęt i specjalistów, to na kwiatek nam jeszcze szkoły specjalne?)















                          • fogito Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 18:48
                            little_fish napisała:

                            > po pierwsze z.Downa może powodować również lekki stopień upośledzenia umysłoweg
                            > o i tak najprawdopodobniej było, skoro piszesz, że dobrze się uczył.

                            Zapewne, ale czyż nie jest w Polsce tak, że dzieci z zespołem Downa niezależnie od stopnia upośledzenia lądują w szkołach specjalnych? To zasługą rodziców tego chłopca było, że funkcjonował dobrze w zwykłej szkole.

                            Po drugie
                            > - jesli swoje wypowiedzi opierasz na podstawie obserwacji jednego chłopca - to
                            > sorry ale nie bardzo wiesz o czym mówisz wypowiadając sie na temat funkcjonowan
                            > ia i edukacji osób uposledzonych.

                            No cóż nie jestem specjalistą i nie mogę opisać ci wielu przypadków.

                            Nie wiem jak funkcjonuje dokadnie ten system
                            > w Stanach więc z tym polemizować nie będę, ale logicznie na to patrząc to nie d
                            > a się po prostu tak ułożyć planów.

                            Da się. W Stanach funkcjonuje w obrębie jednej szkoły i jednego rocznika wiele podgrup dzieci - tych szczególnie uzdolnionych, które mają dodatkowe zajęcia, tych przeciętnych co się nie wysilają i tych, które mają jakieś trudności w nauce.
                            Problemem w Polsce jest brak chęci na zmiany ze strony szkół i pedagogów. Bo wielu rodziców na pewno by chciało.

                            Po trzecie - pieniądze mają iść za dzieckiem
                            > - jest to super założenie, ale biorąc pod uwagę polskie realia, pozostanie to
                            > tylko w teorii i wiejska szkoła, która często nie ma sali gimnastycznej nie zpa
                            > kuje kupy kasy w specjalistyczny sprzet.

                            Infrastrukturę da się dostosować, jeśli zamiast narzekać zaczniemy pieniądze przeznaczac na właściwe cele. W mojej rodzinnej wsi stanęła wypasiona podstawówka i nic jej nie brakuje.


                            I po czwarte - jesli właczy się dzieci
                            > upośledzone do szkoły masowej, to te ostatnie na pewno zosytaną zlikwidowane,
                            > zapewne wszystkie - właśnie z powodów finansowych (no bo skoro wyposażymy wszy
                            > stkie szkoły w drogi sprzęt i specjalistów, to na kwiatek nam jeszcze szkoły s
                            > pecjalne?)

                            Szkoły specjalne w jakiejś liczbie zapewne będą musiały zostać utrzymane, ale na pewno liczba uczniów do nich uczęszczająca powinna się zmniejszyć. W Stanach (znowu) takie szkoły nadal funkcjonuj
                            >
                            >
                            >
                            • little_fish Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 19:18
                              Fogito napisała"W Stanach funkcjonuje w obrębie jednej szkoły i jednego rocznika wiele podgrup dzieci"
                              właśnie o tym pisałam w jednej z poczętkowych wypowiedzi - klasy specjalne w szkołach masowych, a nie dzieci uposledzone w zwykłych klasach.
                              Piszesz że nie jesteś specjalistą - i o ty właśnie chodzi kiedy niepecjaliści próbują reformować rzeczy o których nie mają pojęcia. Lekkie upośledzenie w zespole Downa zdarza sie bardzo rzadko, dzieci lekko upośledzone w szkołach masowych to wcale nie rzadkość - o wielu z nich nawet nie wiesz, że są upośledzone, bo cech zewnętrznych brak
                              • fogito Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 20:39
                                little_fish napisała:

                                > Fogito napisała"W Stanach funkcjonuje w obrębie jednej szkoły i jednego roczn
                                > ika wiele podgrup dzieci"
                                > właśnie o tym pisałam w jednej z poczętkowych wypowiedzi - klasy specjalne w sz
                                > kołach masowych, a nie dzieci uposledzone w zwykłych klasach.

                                Ale nie zapominaj, że dzieci większość lekcji mają razem. Niektóre zajęcia mają osobno i np. ktoś tam idzie do logopedy, ktos na lekcje pianina, a ktoś na dodatkową matematykę. To nie jest taka selekcja jak ci się wydaje.
                                Mnie chodzi głównie o możliwość wyboru a w Polsce póki co tego nie ma.

                                > Piszesz że nie jesteś specjalistą - i o ty właśnie chodzi kiedy niepecjaliści p
                                > róbują reformować rzeczy o których nie mają pojęcia.

                                A nie uważasz, że gorzej jest kiedy specjaliści zamykają możliwośc pełnej integracji społecznej swoich podopiecznych? Skoro w innych krajach europejskich da się coś zrobić to zapewne da się zrobić w Polsce. Bo chyba nie uważasz, że obecna sytuacja jest dobra?


                                Lekkie upośledzenie w zesp
                                > ole Downa zdarza sie bardzo rzadko, dzieci lekko upośledzone w szkołach masowyc
                                > h to wcale nie rzadkość - o wielu z nich nawet nie wiesz, że są upośledzone, bo
                                > cech zewnętrznych brak

                                Zgadza się, ale od wyłapania tego są rodzice i właśnie odpowiedni specjaliści, których przecież w szkołach masowych póki co nie ma.
          • kali_pso Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 02.10.10, 10:16

            O ile za dzieckiem niepełnosprawnym pójdą do masówek specjaliści, którzy zajmowali się nim w szkołach specjalnych, nie będzie źle- te dzieci maja specjalne potrzeby i w ss zajmował się nimi sztab ludzi, którzy usprawniali itp. Pytanie brzmi, czy decydenci to im zagwarantują w szkołach masowych. A będzie to doskonały sprawdzian intencji rządzących- czy chcą te dzieciaki wyrzucić poza nawias społeczeństwa, czy też naprawdę chcą integracji.
          • fajka7 Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 23:03
            "poradza w sensie ze przetrwają do konca?"

            Co innego mam na myśli. Wydaje mi się, że powinno być tak, żeby dzieci z upośledzeniami lekkimi mogły znaleźć dla siebie miejsce w szkole podstawowej, odpowiednio oczywiście przygotowanej. Podobnie jak inne dzieci z deficytami, ale nieupośledzone.
            Dociera do mnie, że obecnie nie jest to możliwe z wielu powodów, ale sądzę, że można chociaż próbować do tego dążyć, bo wydaje mi się to dobre, dla wszystkich.
            No bo w jakim kierunku ma iść nasze szkolnictwo?
        • kali_pso Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 02.10.10, 10:11
          > Poradzą sobie, ale tylko, gdy mają inny program nauczania.

          Ale to chyba oczywista oczywistość. Chyba nikt sobie nie wyobraża potegowania w wykonaniu dziecka z uposledzeniem w stopniu umiarkowanym, litości. Likwidacja szkół specjalnych nie oznacza, że dzieci te nie będa potrzebowały indywidualnych programów nauczania ucząc się w szkole masowej. A że to sporo roboty dla nauczyciela to insza inszość- dzisiaj klasy specjlne liczą czasem po 5 czy 6 osób- każda z nich ma swój program, ucząc sie w szkole specjalnejwink

          Mam obecnie w zespole ucznia umiarkowanego z klasy 6( uczę tam przyrody)- wymaga to ode mnie przygotowania indywidualnych kart pracy specjalnie pod niego( chociaz i tak moje karty pracy sa indywidulane , nawet w przypadku dzieci w normie)- ale u nas będzie on tylko jakieś 6 tygodni- co ciekawe chodzi do zwykłej masówki w jakiejś pipidówcewinkp
    • gku25 Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 02.10.10, 10:18
      Chodziłam do szkoły, która w założeniu miała być integracyjna. Od tego czasu w integrację wierzę dokładnie tak samo, jak w resocjalizację więźniów. Czyli wcale.
    • ga-ti Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 02.10.10, 16:42
      Ruchowo tak, ale szkoły muszą być dostosowane "architektonicznie", żeby dzieci mogły poruszać się, korzystać z toalety bez pomocy innych.
      Intelektualnie, zwłaszcza bardziej niż lekko - nie.

      Znam szkołę masową, gdzie jedno skrzydło zajmuje szkoła specjalna. Integracja na wszelkich imprezach "po lekcyjnych". Wychodzi całkiem nieźle.
      Mam koleżankę, która pracowała w klasie integracyjnej jako nauczyciel wspomagający. Siedziała w ostatniej ławce ze swoim uczniem i przerabiała z nim materiał dostosowany do niego, inny niż reszta klasy. Mieli siedzieć cicho i nie zakłócać lekcji.

      Nie boję się osób upośledzonych, nie brzydzę, nie wstydzę, ale uważam, że likwidacja placówek specjalnych (i nie stworzenie takowych "specjalnych" miejsc w szkołach masowych) będzie dla nich ze stratą.

      Ktoś ma bardzo komercyjny pomysł, byleby na tym inni nie cierpieli uncertain
      • bi_scotti Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 02.10.10, 18:20
        A mozecie cos napisac jak wyglada obecnie przygotowanie zawodowe uczniow/studentow z roznym stopniem uposledzenia umyslowego? Moi studenci z tej grupy ucza sie np. pracy w kuchni, w bibliotece, w szpitalu, w niewielkich zakladach produkcyjnych. Wiadomo, czesc nigdy nie bedzie w pelni samodzielna, ale ci ktorych mozna wspomoc w usamodzielnieniu sie to calkiem spora grupa.
        • ga-ti Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 10:44
          Z tego, co mi wiadomo to dziecko po gimnazjum jeśli jest up. w stopniu lekkim (i pewnie w umiarkowanym w górnej granicy) idzie do szkoły zawodowej też specjalnej i uczy sie zawodu. Głębsze stopnie up. maja warsztaty terapii zawodowej, na które bardzo trudno się wcisnąć, bo jest ich mało, dużo za mało. W takich warsztatach osoba pracuje, uczy się życia, samodzielności, w różnych pracowniach, np. plastycznej, ceramicznej, stolarskiej, fotograficznej, prac domowych (jakieś szycie, haftowanie, gotowanie...). Uczą się także, jak planować i robić zakupy, jak prowadzić gospodarstwo domowe, jak radzić sobie w urzędach, jak poradzić sobie samemu w życiu, wychowawcy/instruktorzy przygotowują do życia bez rodziców. W lepszych placówkach można liczyć na zajęcia muzyczne, teatralne, fizjoterapię itp.
          Część osób z głębszym up. niestety trafia do domów pomocy społecznej. Tam też są warsztaty terapii zawodowej, ale ich życie jest znacznie "smutniejsze". Choć byłam kiedyś w takim ośrodku bardzo dobrze wyposażonym, z mnóstwem zajęć, terapii, ale chyba niestety to taka pokazowa placówka, w większości tak różowo nie jest uncertain
          • little_fish Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 12:10
            do szkoły zawodowej mogą iść tylko dzieci z upośledzeniem lekkim, gdyż warunkiem przyjęcia do szkoły jest napisanie egzaminy gimnazjalnego, którego uczniowie z upośledzeniem umiarkowanym nie piszą (nawet jeśli uczą się w klasach dla uczniów z upośledzeniem lekkim).
            Dla uczniów z upośledzeniem umiarkowanym są klasy/szkoły przysposabiające do pracy no i warsztaty terapi zawodowej lub ośrodki aktywizacji zawodowej.
    • akusia_26 Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 11:21
      Witam! Pisze na emamie pierwszy raz jednak w tym wątku chciałabym wrzucić swoje trzy grosze.

      Jestem mama 9 latka z upośledzeniem umysłowym w stopniu lekkim który chodził do masowej szkoły.Diagnoza syna trwała kilka lat i dopiero pod koniec ubiegłego roku szkolnego przeniosłam go do SS.To była najlepsza decyzja jaka mogłam podjąć.Syn świetnie się w niej odnalazł obecnie nauka i samo chodzenie do szkoły sprawia mu przyjemnośćsmile

      Gdyby połączono SS z masowymi czy dzieci upośledzone w rożnym stopniu miałyby szanse na np.10 godz rewalidacji tygodniowo?Czy szkoły miałyby możliwość i miejsce na utworzenie sal do terapii SI?Czy logopeda psycholog i pedagog byłyby na porządku dziennym i mógłby zapewniać im stałą opiekę ?? Osobiście w to wątpię.
      • verdana Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 16:02
        Otóż to.
        dzieci uposledzone czesto nie potrzebują "wyrównywania" - potrzebują innych zajęć.
        • yogisia Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 03.10.10, 22:09
          Czytam ten wątek z wypiekami na twarzy, bo moje osobiste dziecko być może wywinduje się na umiarkowane upośledzenie. O lekkim pewnie będziemy marzyć smile Co nas czeka za dwa lata?

          Bardzo chciałabym mieć wybór, do jakiej szkoly pójdzie oraz możliwość przeniesienia w trakcie. Jeśli moja córka nie będzie radziła sobie w szkole integracyjnej, nie chciałabym, żeby za wszelką cenę równano ją w górę. No bo, jesli nie będzie rozumieć na wielu lekcjach, to co? Drugie tyle będzie zostawać po lekcjach? Czy w imię tak pojętej integracji mogę zaproponować metodę odwrotną? Proszę posłać zdrowe dziecko na zajęcia z dziećmi uposledzonymi, niech się z nimi nauczy podstaw a potem, po lekcjach, ma zajęcia wyrownawcze "w górę"....

          Własciwie targają mną sprzeczne uczucia. Z jednej strony bardzo się cieszę, że opinie na forum są ogólnie oświecone, ale z drugiej nie mogę pozbyć się wrażenia, że integracja po polsku (czyli wkładanie uposledzonego umysłowo dziecka do jednej klasy z dziecmi zdrowymi) to często plan ciągnięcia za uszy w górę, bez liczenia się z potrzebami tegoz dziecka. Tak jakby na intelektualnych wyżynach był jakiś lepszy świat...

          A przecież integracja polega chyba na tym, że nie dzielimy ludzi na lepszych i gorszych, tylko sobie ładnie żyjemy razem bez strachow i każdy wykorzystuje swoje talenty... Nie każdy dostanie przecież Nobla.

          Jakiś kompromis, możliwość manewru przed pojsciem do szkoły i w trakcie jest konieczna.
          • fogito Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 04.10.10, 06:40
            yogisia napisała:

            >
            > Jakiś kompromis, możliwość manewru przed pojsciem do szkoły i w trakcie jest ko
            > nieczna.
            >

            Ależ własnie o to chodzi - o możliwość wyboru. Póki co jest niewielka albo rzadna.
            • yogisia Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 04.10.10, 13:47
              Hm, zaplanowanie, że wszystkie dzieci lekko i umiarkowanie upośledzone umysłowo pójdą do masowych szkół nie stwarza możliwości wyboru. Z pierwszego postu zrozumiałam, że takie właśnie są plany ustawodawcy. Jeśli za dzieckiem pójdzie najszerzej pojęte dostosowanie szkoły to ok.
              • aga_sama Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 04.10.10, 17:03
                Żadna szkoła masowa nie poradzi sobie z dzieckiem ze skomplikowanymi potrzebami edukacyjnymi, jeżeli nie dostanie na to kasy.
                Nie ma żadnego sensu wtłaczanie na siłę dzieci upośledzonych do szkół masowych, jeżeli nie zmieni się ustawy o samorządzie terytorialnym. Teraz gmina dostaje na każde dziecko ze specjalnymi potrzebami zwiększoną subwencję oświatową. Niestety nie ma przepisów, które obligowałyby gminę do przekazania kasy do szkoły, która realizuje potrzeby dziecka. Drogę se zrobią, urząd wyremontują...
                • kostruszka Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 04.10.10, 22:48
                  Właśnie jestem po "szkoleniu" dotyczącym włączania dzieci o specjalnych potrzebach edukacyjnych do szkoły masowej (uczę w szkole podstawowej).

                  Temat wzbudza wśród nauczycieli bardzo wiele emocji, ponieważ nie czujemy się przygotowani do pracy z dziećmi z takimi problemami. Tym bardziej, że powiedziano nam BARDZO WYRAŹNIE, ze nie zostanie zmniejszona liczba dzieci w klasie, nie będzie nauczycieli wspomagających, dodatkowych etatów dla logopedów itp. - to tylko pobożne życzenia!!!
                  Wszystko ma opierać się na indywidualnym programie dla takiego dziecka opartym na wytycznych z PPP lub orzeczeniu.
                  Powiem szczerze, nie bardzo sobie wyobrażam uczenie w klasie, w której będzie kilka osób o specjalnych potrzebach eduk. Przez dwa lata mialam w jednej klasie ucznia z zespołem Aspergera. Obliczyłam kiedyś, że na każdej lekcji musiałam tylko jemu poświecić ok. 10 minut, czasami więcej. Mając kilkoro takich dzieci w klasie, kiedy będę uczyć "normalne" dzieci?
                  Dlaczego nikt głośno nie mówi o tym, ze te dzieci będą musiały radzić sobie same, bo uwaga nauczyciela będzie skupiona na dzieciach z deficytami? Już teraz przeciez trudno odpowiednio zająć się wszystkimi uczniami w klasie, jeśli w zespole trafi się kilku dyslektyków, ktoś z nadpobudliwością, ktoś często chorujący i wymagający szczególnej pomocy z racji zaległości.
                  Gdy dojdą do tego uczniowie np. z upośledzeniem umysłowym, nauka na takim poziomie jak dotychczas stanie się praktycznie niemożliwa.
                  Jestem przekonana, ze po jakimś czasie - raczej wcześniej niż później - znowu powstaną "getta" (jak ktoś się tu wyraził). Tylko tym razem będą to prywatne szkoły dla "normalnych" dzieci, których rodzice z różnych powodów nie będą chcieli, by uczyły się one razem z dziećmi niepełnosprawnymi umysłowo, bardzo zaburzonymi itp. Wielu moich znajomych deklaruje chęć zabrania dziecka ze szkoły masowej, bojąc się równania w dół.
                  Patrząc na to, jak przygotowywana jest ta "reforma" wcale się im nie dziwię, niestety.


                  • fogito Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 05.10.10, 06:50
                    kostruszka napisała:

                    > Temat wzbudza wśród nauczycieli bardzo wiele emocji, ponieważ nie czujemy się
                    > przygotowani do pracy z dziećmi z takimi problemami. Tym bardziej, że powiedzia
                    > no nam BARDZO WYRAŹNIE, ze nie zostanie zmniejszona liczba dzieci w klasie, nie
                    > będzie nauczycieli wspomagających, dodatkowych etatów dla logopedów itp. - to
                    > tylko pobożne życzenia!!!

                    Jeśli to prawda co piszesz to znaczy, że nasi rządzący słyszeli, że gdzieś dzwoni, tylko nie wiedzą w którym kościele.

                  • yogisia Re: Dzieci z upośledzeniem w szkołach masowych 05.10.10, 19:25
                    kostruszka napisała:

                    > Temat wzbudza wśród nauczycieli bardzo wiele emocji, ponieważ nie czujemy się
                    > przygotowani do pracy z dziećmi z takimi problemami. Tym bardziej, że powiedziano nam BARDZO WYRAŹNIE, ze nie zostanie zmniejszona liczba dzieci w klasie, nie
                    > będzie nauczycieli wspomagających, dodatkowych etatów dla logopedów itp. - to
                    > tylko pobożne życzenia!!!


                    To ja emigruję.... bo inaczej musiałbym się modlić o to, żeby moje dziecko osiągnęło znaczny poziom uposledzenia sad(((

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka