Pisze bo chyba niedługo oszaleję.Mały jest moim trzecim dzieckiem., przy wczesniejszych nie było wogóle takiego problemu. Ale po kolei. Czy któras z was miała tak że w samochodzie jak tylko ujedziemy 100 m lub nawet wczesniej synek zaczyna wrzeszczeć w nieboglosy.Jest pojedzony, wyspany porozglada sie ...i ryk. Nie znam dziecka ktore nie lubilo by jazdy samochodem. Czy któras z was tak miala? Długo trwało zanim dziecku przeszła ta awersja?
Jest bardzo duzy problem gdy musze z nim jechać sama, ostatnio omal nie wylądowałam w rowie

Dzis mam z nim jechac do lekarza ale chyba poprosze sasiadke bo sie boje. a mąż w pracy.
Ach a samochod raczej cicho chodzi a nie jakis rumot wielki robi.