Dodaj do ulubionych

Zabijanie się dla domu

17.10.10, 09:15
Po raz kolejny usłyszałam wczoraj rzewną historię budowy domu. Scenariusz identyczny, jak w 90% przypadków, jakie znam (znam akurat te okołowarszawskie, więc może w tym problem?)

Koleś uznał, że kupno mieszkania w mieście jest za drogie, nieopłacalne i głupie (o czym mi wielokrotnie przypominał, gdy sama mieszkanie kupowałam). Lepiej kupić działeczkę 30-40 km od miasta i postawić domek (infantylizm specjalny, bo ma podkreślać łatwiznę całej operacji). Nieduży, ok. 120 metrów. Zaczynaliśmy w tym samym czasie - ja kupno mieszkania, on kupno działki. Ja mieszkanie kupiłam, wyremontowałam (fakt, nie od razu, po jednym pomieszczeniu, ale bez uszczerbku na zdrowiu).
Kolegi działeczka szybko zamieniła się w działę. Gdy ja miałam już dawno sfinalizowany zakup i wpis do księgi, on użerał się z planami, podłączeniami itd. Zniknął wraz z rodziną na ponad dwa lata z mojego życia, bo od rana do wieczora harował na budowie. Jego żona zaszła w ciążę i przez cały okres jej trwania, a potem rok zycia dziecka nie widywała męża. Bo budowa. Kolega w wieku 28 lat wygląda na prawie 40. Jego rodzice i teściowie podupadli na zdrowiu i nerwy im wysiadają, bo budowa. W końcu budowa na tyle się ukończyła, że był w stanie tam zamieszkać z żoną i dzieckiem - ze 120 metrów zajmują 30, bo na resztę ich nie stać (a kredyt mają dużo większy niż ja). I te 30 metrów to też takie nie do końca... 30-40 km do miasta codziennie zamienia się w 4 godziny dojazdu do roboty (no bo żeby działka była w miarę tania, to nie mogła być w miejscu atrakcyjnym).

Nie wiem, kiedy to dokończą. Może za 5 lat. Może za 10. A może za 20, jak moi rodzice. Zawsze przeklinałam mieszkanie w niedokończonym domu. Wolałabym mieszkać w 50 metrach z nimi niż w 200 bez nich, bo bez przerwy pracowali na dom. Dom, który trudno zostawić, gdy się jedzie na wakacje (a na ochronę nie stać, bo nie stać na wykończenie łazienki nawet). Więc nie ma wakacji. Ja miałam chociaz dom w mieście, 5 minut od szkoły. Ale gdybym miała jeszcze z niego przez pół życia dojeżdżać, to znienawidziłabym go totalnie.

Zawsze mnie zastanawia, co tak pcha ludzi do budowy domów, jeśli nie mają na to odpowiednich funduszy. Kupno mieszkania i jego remont można oszacować, a budowa domu.. NO to skarbonka bez dna. A ci budujący myślą (mimo mnóstwa przykładów, że tak nie jest), że to interes życia, że dom prawie sam się zbuduje. No i nie dadzą zarobić tym warszawskim złodziejom, którzy za chore ceny sprzedają mieszkania (fakt, chore, ale tańsze niż dom). I całe swoje życia, najlepsze jego lata, całe zdrowie, wszystkie siły poświęcają domowi.

Ja właśnie sobie siedzę od rana i piję kawkę. A kolega (wiem, bo widziałam się z nim wczoraj) od rana dzisiaj wraz z żoną robią DOM.
Obserwuj wątek
    • elza78 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 09:23
      kolega ma dopiero 28 lat, za dwa dom skonczy bedzie siedzial wygodnie na tarasie z kawka a ty bedziesz sie uzerala z sasiadami stukaniem z dolu odglosami z gory i halasem smile
      co kto woli.
      mieszkalam w kamienicy w miescie teraz mieszkam w domu na przedmiesciach, jedno potwierdze - w zyciu nei wladowalabym sie w budowe chalupy dla zaoszczedzenia kilku groszy zwlaszcza ze deweloperzy stawiajay domy za miastem kupowali ziemie przed boomem w korzystnych cenach i roznica w zasadzie pomiedzy kupnem domu w bialym montazu a budowa deko s ie zaciera...
      my kupilismy gotowy i jestem zajebiscie zadowolona, niewielki kredyt pozwolil nam wykonczyc to i owo, jak na razie nie mamy jeszcze kilku rzeczy zrobionych, ale czas jest, bez stresu to w sumie jak remont mieszkania mieszkac mozna smile
      dojazdy jakos nie zabijaja, ale my mieszkamy 15 km od centrum miasta planuja nam kolej miejska niedlugo smile
      wiec ja napisze tak - dom na przedmiesciach jasne super sprawa ale lokalizacje nalezy mocno przemyslec to raz i w zyciu budowanie wlasnym sumptem...
      • neokawa Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 10:06
        On nie skończy tego domu w przeciągu następnych 5 lat na pewno - chyba, że wygra w totolotka. Wpakował w to wszystko, co miał i czego nie miał. Pieniądze swoje, banku, rodziców i teściów. Dla oszczędności robią teraz wszystko sami, co przekłada się na jakość.

        Gdyby to były dwa lata dla domu i potem kilkadziesiąt na kawkę na tarasie, to nie miałabym nic przeciwko temu. Ale wśród moich budujących się znajomych tylko jedni tak się urządzili, ale oni zarabiają duuużo.
        I moi znajomi nie będą dojeżdżać w miarę krótko do roboty nigdy, bo kupili działki tam, gdzie nie dość, że nie planuje się kolei, to nie za bardzo planuje się również dróg sad

        Ja patrzę na to z perspektywy osoby, której rodzice wpakowali się w takie bagno. I oddałabym wszystkie kawki świata za to, żeby w dzieciństwie mieć rodziców nie myślących cały czas o cholernym domu. Domu, w którym żeby przejść z pokoju do łazienki, trzeba było w zimie się ubrać w kurtkę.
        • elza78 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 10:12
          wiesz ja z perspektywy ostatnich czterech lat nauczylam sie nie rzucac opinii w stylu "o ile nie wygram w totka" zycie szykuje tyle niespodzianek ze nie wiadomo czy kolega bez wygranej w totka za piec lat nei postawi domu sobie rodzicom i tesciom i nie kupi sobei prywatnech helikoptera wink
          wystarczy wymyslic cos na miare naszej klasy np...
          ale wiem o czym piszesz, kazdy kalkuluje swoje ryzyko, oni skalkulowali je na kilka kilkanascie lat poswiecen wiedzieli w co sie pakowali, ja np mam opcje minimum i jesli np mam wybor czy kupowac lustro do lazienki czy jechac na zajebistyt wypad z dzieciakami gdzies tam to jade, lustro poczeka, na dom mam cale zycie, na dzien dzisiejszy wykonczony jest do tego stopnia ze da sie w nim zyc a reszta powolutku, w kurtce w zimie biegac do kibla nie trzeba smile
          co do twojego dziecinstwa - ja mialam takie dzicinstwo z ciaglym remontem niekonczacym sie na starym mieszkaniu... dzieki wink
          • elza78 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 10:14
            a co do drog, miasta rozrastaja sie, sama na dzien dzisiejszy urzedowo podlegam pod miejscowosc gdzie za czasow nastoletnich jezdzilam na biwaki pod namiot nad jezioro smile to ze nie maja tam drog nie znaczy ze za kilka lat ich nie bedzie wink
      • roztoczanka Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 10:12
        Jasne kolega ma 28 lat i za 2 będzie siedział na tarasie i pił kawkę???
        Nie za dwa lata kolega nie bedzie pewnie miał nawet jeszcze tego tarasu dotakowo będzie siedział cały osrany po zimie i zastanawiał się z czego zapłaci za ogrzewanie domu....
        I płakał na samą myśl o następnej i znów wyobrażał sobie jak to rano wstaje bierze łobatę i macha nią przez 2 godziny lub dłużej bo z cholerny śnieg pada. A ja wtym czesie będę siedziała w ciepłym mieszkaniu niewiele mniejszym od jego domu i liczyła sobie czy w tym roku dostanę zwrotu za ogrzewanie 1000 zł czy więcej i na co je wydam... hahaha
        • elza78 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 10:17
          na 60 metrach smile nie rozsmieszaj, kazdy ma to na co go stac, ja mam dom ty masz mieszkanko, o jednym moge cie zapewnic, rachunkow za ogrzewanie metra kwadratowego wcale nie mam wiekszych niz ty, dwa w zimie z lopata nie latam, a bezcenne jest nie slyszec podczas ogladania ulubionego programu w tv jak sasiad z gory pierdzi w swoim kiblu, a na dole uprawiaja ostry seks...
          kawka w takich warunkach - wybacz big_grin
          zatrwazajace jest ze pojecie na temat zarobkow w narodzie jest takie ze w ciagu dwoch lat nei ma sily aby dom wykonczyc, zaskocze cie, sa ludzie dla ktorych srednia krajowa to 1/5 tego co maja na miesiac i wcale nie jest ich malo, kwestia wyksztalcenia tongue_out
          • gryzelda71 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 10:32
            No cóż,każda pliszka swój ogon chwali.
            Mieszkam w bloku,lokalizacja idealna,metraż mi odpowiada,szkoły(bardzo dobre) pod nosem,nie muszę się martwić odśnieżaniem ni zamiataniem obejścia z liści.Może jak dzieci podrosną pomyślimy o budowie na działce 10 km od miasta,a może i nie.Nie będę się szarpać i budować bo panie na forum piszą ze fajniej mieć dom niż mieszkanie.I powiem szczerze,że wcale nie spieszno mi do sprzątania większych powierzchni tylko dlatego,ze forumowe znawczynie ustaliły ze na 4 osobowa rodzinę dom panie MUSI mieć co najmniej 300m2.
            Na marginesie nie znam rodziny co buduje się jak znajomi autorki wątku.Może mam rozsądnych znajomych co umieją policzyć na co ich stać i co jest korzystniejsze?
            • przeciwcialo Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 12:19
              Mi pan dozorca nawet przed garażem odśnieża.
            • elza78 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 21:30
              300m?
              duzo za duzo smile
          • azomim Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 12:45
            sa ludzie dla ktorych srednia krajowa to 1/5 tego co maja na miesiac i wcale nie jest ich malo, kwestia wyksztalcenia tongue_out

            jasne, wykształcenia..............
            może napiszę tylko, że oboje z mężem mamy właśnie coś koło średniej krajowej (on doktor na państw. uczelni, ja muzyk orkiestry symf.).

            to kwestia raczej odpowiedniego ukierunkowania kariery zawodowej, ale na pewno nie wykształcenia.....
            • echtom Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 14:11
              Elza miała na myśli mgr inż. Humaniści to dla niej frajerzy, nie ludzie z wykształceniem.
              • elza78 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 21:40
                oczywiscie, ktos jeszcze ma zludzenia ze rzesze mgr po ekonomii zarzadzaniu i innych wypierdziewach beda zarabiac kase?
            • elza78 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 21:30
              obrotnosci... zawsze twierdzilam ze zarobki ludzi zwiazanych z nauka to hanba dla polskiego panstwa...
          • lineczkaa Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 12:55
            elza78 napisała:

            > na 60 metrach smile nie rozsmieszaj, kazdy ma to na co go stac, ja mam dom ty masz
            > mieszkanko
            > a bezcenne
            > jest nie slyszec podczas ogladania ulubionego programu w tv jak sasiad z gory
            > pierdzi w swoim kiblu, a na dole uprawiaja ostry seks...
            > kawka w takich warunkach - wybacz big_grin

            nie pęknij elza, a już bliskotongue_out
            • elza78 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 14:17
              daje tak samo "racjonalne" argumenty przeciw jak zwolenniczki meiszkanek w blokach smile
      • alabama8 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 11:58
        elza78 napisała:
        kolega ma dopiero 28 lat, za dwa dom skonczy bedzie siedzial wygodnie na tarasie z kawka a ty bedziesz sie uzerala z sasiadami stukaniem z dolu odglosami z gory i halasem smile

        Za dwa lata dom będzie może i skończony. Autorka wątku będzie siedziała z kawą na balkonie, a "kolega" będzie zapierdzielał z kosiarką w ogródku, budował garaż, podlewał trawnik albo kładł kostkę brukową na podjeździe.
        Znam kilka rodzin które postawiły na "dom". Dowożenie dzieciaków do szkoły i przedszkola nie skończy się kiedy będą miały po 8-10 lat. Będą je wozić jeszcze kilkanaście lat. A jak dzieciakowi zachce się pójść na zajęcia dodatkowe po szkole to będą wracać do "domu" po nocy. Rodzice dzieci z "domów" narzekają, że dzieciaki w wieku szkolnym praktycznie nie mają kolegów po lekcjach. Nie mają przyjaciół do których można wpaść po zeszyt bo za daleko. Rodzice dzieci z "domów" narzekają mi na kocioł jaki mają gdy dzieci więcej i jedno ma lekcje na 8:00 a drugie na 11:00. Siedzą te biedaki na świetlicy i albo młodzsze czeka na starsze, albo starsze na młodsze, albo oboje na rodzica który wraca z pracy. Na wspólny weekendowy wypad nie można ich namówić bo w końcu w weekend chcą się nacieszyć hałupą ...
        • elza78 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 12:11
          straszny dramat normalnie, najlepiej mieszkac w zapyzialym bloku z wielkiej plyty jak w hong kongu (takie slumsy) dziecko bedzie mialo bliziutko do osiedlowej szkolki w ktorej nauczy sie wszystkich mozliwych bezprawnych wybykow a koledzy beda je zapraszac pod klatke na blunta big_grin
          sorry, podziekuje smile
          moja sytuacja wyglada tak ze szkola podstawowa i gimnazjum buduja sie na mojej ulicy, do liceum przepraszam ale malo kto chodzi do takiego gdzie podstawa do wybrania tej a nie innej szkoly byla jej odleglosc od domu, to samo z uczelnia...
          koszenie trawy czy prace ogrodowe - wszystko zalezy od wielkosci dzialki, moja ma 450m i spokojnie jako len patentowany daje rade ogarnac smile
          wole prace przydomowe niz pierdzenie sasiada w kiblu i stukanie po sufitach jal dzieci chca sie troche glosniej pobawic.
          • lineczkaa Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 13:15
            elza78 napisała:

            > straszny dramat normalnie, najlepiej mieszkac w zapyzialym bloku z wielkiej ply
            > ty jak w hong kongu (takie slumsy) dziecko bedzie mialo bliziutko do osiedlowej
            > szkolki w ktorej nauczy sie wszystkich mozliwych bezprawnych wybykow a koledzy
            > beda je zapraszac pod klatke na blunta big_grin
            > sorry, podziekuje smile

            Ciekawe rzeczy wypisujesz, a wystarczy Ci wyobraźni że można mieszkać w mieszkaniu które jest niewiele mniejsze od powierzchni przeciętnego bliźniaka, z jednej strony mieć 100 metrów do morza, a z drugiej 200 m do najlepszej podstawówki w mieście. No cuda panie, cuda.
            Taki analityczny umysł, a same skrajności jedynie dostrzega. Każdy Arab to dzikus zabijający córki, a każdy kto nie mieszka w domu za miastem to mieszkaniec wielkiej zapyziałej płyty z dorastającymi przy boku przyszłymi narkomanami. tongue_out
            Tak, dzisiaj mam dzień "znów czepnę się elzy" big_grin
            • aretahebanowska Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 13:43
              Są nawet takie osiedla, które teoretycznie pod wielką płytę podpadają a domy sa małe (2 klatki), niskie (3 piętra) i nie stoją jeden na drugim. Wkoło jest dużo zieleni, kameralnie i względnie cicho a do centrum nie tak strasznie daleko. A, i sąsiadów prawie nie słychać mimo, że niby płyta. Metraż też niezgorszy. Moi rodzice w takim miejscu mieszkają.
              • tacomabelle Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 14:56
                pegeer ? wink

                aretahebanowska napisała:

                > Są nawet takie osiedla, które teoretycznie pod wielką płytę podpadają a domy sa
                > małe (2 klatki), niskie (3 piętra) i nie stoją jeden na drugim. Wkoło jest duż
                > o zieleni, kameralnie i względnie cicho a do centrum nie tak strasznie daleko.
                > A, i sąsiadów prawie nie słychać mimo, że niby płyta. Metraż też niezgorszy. Mo
                > i rodzice w takim miejscu mieszkają.
                • aretahebanowska Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 18:45
                  To miało być złośliwe? Nie PGR. Miasto, nad morzem. Ponoć młode i prężne. Nie zauważyłam też nadmiernego stężenia patologii w okolicy.
              • ahhna Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 14:38
                Są. I w dodatku nieogrodzone płotem, a wcale niezdewastowane i niedewastowane. Ale to przekracza wyobraźnię niektórych smile
            • elza78 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 14:19
              oczywiscie ze starczy wyobrazni, ale przedmowczyni nie starcza ze nie kazdy dom lezy w ciemnej dupie za miedza smile
              trzeba analitycznego umyslu aby dostrzec ironie tongue_out
              co do nacji arabskich juz sie pani merkel nawet wypowiada w ich temacie, wiec nie jestem osamotniona w moich pogladach ze muzulmanie nie dzikusy to jednak wyjatek potwierdzajacy regule...
              ale nie o tym mowa...
          • tiuia Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 23:55
            Slumsy powiadasz...
            Mieszkam sobie w wielkiej płycie. Balkon całkiem spory, za oknem z jednej strony drzewa, z drugiej widok na plac zabaw, potem długo tylko trawa i drzewa, i potem na szkołę i przedszkole, do którego chodzi moje dziecko. Izolacja całkiem przyzwoita (np. teraz nie musimy włączać kaloryferów, chociaż przymrozki już dały się we znaki).
            Do centrum jadę jakieś 15 minut metrem.

            Czasami zastanawiam się nad przeprowadzką za miasto i wybudowaniem domu. Ale jednak nasze obecne mieszkanie ma bardzo dużo plusów. No i fajne jestsmile I sąsiedzi spoko, i dzieci znajomości pozawierały... I chodzę na aerobik 200 m od naszego bloku... No jakoś szkoda to wszystko zostawiać.

            Ps: Menelstwa nie zauważyłam, młodzież jak to młodzież - bywa trochę głośna, ale naprutych i naćpanych nastolatków póki co nie spotykam.
            • elza78 Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 13:49
              coz a nie zauwazylas ironii?
              dla emam jesli dom to dom na zadupiu z wypruwaniem sobie zyl do szescdziesiatki sasiadami palacymi smieci i opony i 10 kilometrami do szkoly i osrodka zdrowia, nie ma innej opcji, to napisalam - w druga strone tez moze nioe byc rozowo
    • kropkacom Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 10:01
      W mojej czy męża rodzinnej okolicy do dzisiaj stoi kilka niedokończonych domów. Część popada już w ruinę. Mam też koleżankę, która szybko zbudowała dom. Dom jest mały ale nie zarzynali się na niego latami. Zbudowali to na co było ich stać. Teraz obserwuje budowę domu naprzeciwko naszego bloku. Jak wróciliśmy z Polski w sierpniu dopiero zaczynała się budowa. Dziś na piętrowym domu jest już dach. Widać, że buduje ktoś kto ma pieniądze. Codziennie widać zmiany. I to to jest optymistyczny widok w porównaniu do tych wiecznie niedokończanych domów o których pisałam na początku.
    • marzeka1 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 10:02
      W budowę domu takim kosztem, jak opisałaś, nie władowałabym się nigdy, nerwów i życia szkoda. Osobiście uwielbiam swoje wygodne mieszkanie w centrum z fajnym widokiem, gdzie do pracy jak mi się chce, mogę pójść pieszo albo kilka minut-podjechać samochodem.
      Ale co kto lubi i woli.
      Jeśli kiedykolwiek miałabym myśleć o domu, kupiłabym gotowy. Tyle że nie mam chęci na dom, moja siostra mieszka w domu, bywam u niej latem, kilka razy w roku pomieszkuję i wiem, na czym polega różnica i tak nie chcę.
      • przeciwcialo Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 12:21
        O to, to. KUpić gotowy a nie budowac od zera.
    • mia_siochi Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 10:16
      W budowę wielkiego domu bez kasy bym sie nie władowała. Taki do 100m to da się "gospodarczo" wykończyć, większy to pochłaniacz kasy, której byłoby mi szkoda.
      Ale w bloku, zwłaszcza w centrum, mieszkać bym nie chciała.
      Wybrałam wariant pośredni- segment w szeregowcu z mini ogródkiem. Mam te swoje kilka metrów trawy, ale nie zarżnę się z ciągłym jej koszeniem. Nie mieszkam w centrum (brrr), ale dojezdzam do niego w max 10 min. No i jak już wykończymy (współczuje szczerze koledze - od pół roku co miesiąc ładujemy w wykończenie min 5-6 tys, a końca nie widac; nie wyobrażam sobie budowy domu w naszej sytuacji) to na długo będziemy mieli spokój wink
      Nie nie, poświęcić życie dla domu? Nigdy.
    • bri Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 10:17
      Porywać na budę bez pieniędzy faktycznie bez sensu. Ale przecież nie każda budowa domu tak wygląda.
      • japanunieprzerywalempanieposle Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 10:48
        ulubionego programu w tv jak sasiad z gory pierdzi w swoim kiblu, a na dole uprawiaja ostry seks..." yyy w bloku z dykty mieszkalas ? ja bym nie chciala, zeby wscibski sasiad mi zagladal przez plot jak to jest na wsi. wole mieszkac w bloku i miec dzialeczke z domkiem za miastem tongue_outtongue_outtongue_out gdzie jade sobie wypoczywac a nie sprzatac i pielic 200 m2 domu i hektary ogrodu
        • gryzelda71 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 10:51
          wole mieszkac w blo
          > ku i miec dzialeczke z domkiem za miastem tongue_outtongue_outtongue_out gdzie jade sobie wypoczywac a
          > nie sprzatac i pielic 200 m2 domu i hektary ogrodu

          Rozumiem,że lokalny mieszkaniec za drobna opłatą utrzymuje weekendowa posiadłość w doskonałym staniesmile
        • marzeka1 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 10:52
          Kurczę, ja to nawet dwa lata temu działeczkę sprzedałam, już teraz wiem, że nie znoszę prac ogrodowych.... chociaż programy typu "Maja w ogrodzie" i inne "lifestylowe" oglądam pasjami.
          • aretahebanowska Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 18:54
            Ooo, ja też nie znoszę tego grzebania się w ziemi, dlatego mieszkanie w domu z ogrodem odpada. Konkretnie odpadło, bo mieliśmy z kolegą małżonkiem wybór, domek z ogródkiem nawet nie tak daleko od centrum (ale jednak z 5 km) albo mieszkanie w zabytkowej kamienicy (o ile kamienice w Gdyni można nazwać zabytkami) w centrum. Wybraliśmy centrum. Sąsiadów nie słyszymy, chyba że im szafa zleci na podłogę, mieszkanie o sporym metrażu z możliwością rozwoju tegoż metrażu (ale to inna sprawa), wszędzie blisko - do kina, na piwo (to w kapciach bo 5 pięter niżej), do teatru, na koncerty. dojazd do pracy raczej bezproblemowy. W życiu nie zamieszkałabym w domku bo brzydzę się pająków i nie mam zacięcia ogrodniczego a mąż do prac technicznych ma dwie lewe ręce. Przyrodniczo realizujemy się w domku na Kaszubach gdzieś tak 1-2 razy w miesiącu, w weekendy. I wystarczy. W żuciu nie wpakowałabym się w budowę domu, chyba nawet mając kupę kasy.
            • echtom Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 19:02
              Areto - przedwojenne kamienice w Gdyni są zabytkami smile Gdynia stanowi unikalny w skali światowej przykład miasta zbudowanego w jednolitym stylu modernistycznym, stąd tak "młodo" uzyskany zabytkowy status. Przy okazji pozdrawiam emamę z Trójmiasta - ja mieszkam w zabytkowej (rok 1910) kamienicy w centrum Wrzeszcza wink
              • aretahebanowska Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 19:10
                Ja wiem, że to prawdziwe zabytki, tylko niemieszkańcy Trójmiasta z reguły jak o tym słyszą to robią oczy jak 5 zł. No bo w końcu jak może być zabytkiem budynek, który 80 czy 90 lat wink.
                • bi_scotti Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 02:12
                  Zespol urbanistyczny Nowej Huty jest mlodszy od Gdyni a takoz i zabytek, na dodatek wpisany na liste UNESCO - to nie wiek czyni cos unikalnym i wartym ochrony. Na szczescie smile
            • nanuk24 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 22:01
              Tez nienawidze grzebania w ziemi i mam dom z duzym ogrodem i w tym ogrodzie zasiana trawe, kilka drzew i kilka krzakow z ktorymi nic nie robie, tylko trawe kosze.
              W momencie kupna domu nie podpisywalam zadnych papierowow, ze zobowiazuje sie grzebac w ziemi, wsadzac i wykopytwac rosliny. tez mi argument.
              • bi_scotti Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 02:14
                nanuk24 napisała:

                > Tez nienawidze grzebania w ziemi i mam dom z duzym ogrodem i w tym ogrodzie zas
                > iana trawe, kilka drzew i kilka krzakow z ktorymi nic nie robie, tylko trawe ko
                > sze.
                > W momencie kupna domu nie podpisywalam zadnych papierowow, ze zobowiazuje sie g
                > rzebac w ziemi, wsadzac i wykopytwac rosliny. tez mi argument.
                >

                Same here smile Tyle, ze ja mam meza, ktory lubi grzebac w ziemi wiec procz trawy jeszcze cos tam sie trafi typu drzewa owocowe i jakies krzaki ozdobne. Najmlodsze dziecie, gdy bywa w domu, przylacza sie do jako-takiego landscaping, bo tez lubi. A ja ... na hamaczek wink
    • kol.3 Re: a propos dojazdów 17.10.10, 10:42
      Jeśli kolega ma 40 km do miasta, to dojazdy go zarżną. Mam w rodzinie i wśród znajomych kilka osób mieszkających pod miastem ok. 15-17 km. Każdy w rodzinie ma samochód. Jedni kuzyni właśnie pękli, po kilku latach uciążliwych dojazdów, korków na wąskich podmiejskich drogach, wracają do miasta, dom zostawią sobie jako weekendowy. Dom to fajna rzecz, zwłaszcza w sezonie letnim, jak pijesz rankiem kawkę na własnym tarasie widzisz jak ptaszki hasają po trawniku. Ale oprócz tego kosztowne naprawy, remonty, strzyżenie trawy, grabienie liści, odgarnianie śniegu, naprawianie ogrodzenia itp.
      • japanunieprzerywalempanieposle Re: a propos dojazdów 17.10.10, 10:58
        Rozumiem,że lokalny mieszkaniec za drobna opłatą utrzymuje weekendowa posiadłość w doskonałym stanie"

        to jest domeczek pietrowy na skraju miasta i ogrod, grzadki, trawnik do latania, szklarnia i drzewka owocowe. fajna sprawa do podlubania ale nie trzeba harowac zeby to utrzymac w dobrej kondycji. zwykla dzialeczka bez zadecia a ile radosci tongue_out
        • gryzelda71 Re: a propos dojazdów 17.10.10, 11:02
          I ten domeczek nie wymaga żadnych napraw,jak w amerykańskich serialach przyjażdają na weekend a tam wszystko aż lśniwink.trawa sam się kosi drzewka owocow jak trwa samoobsługowe,że o szklarni nie wspomnę....
          Pod wrażeniem.
          • japanunieprzerywalempanieposle Re: a propos dojazdów 17.10.10, 11:28
            jak co weekend przyjezdzaja ludzie, ktorzy lubia dlubac w szklarni, w ogrodzie, przy grzadkach. tego trawnika nie jest specjalnie duzo. sprzedalismy dzialke i mamy dom za miastem tez wcale nie super wielki tak samo z ogrodem a pracy jest tysiac pincet sto dziewincet razy wiecej i nie jest to juz taka zabawa i odpoczynek jak na tamtej dzialeczce. tam gdzie mieszkasz na stale rowniez utrzymujesz inne standardy co do otoczenia- co nie znaczy, ze na dzialeczce mielismy syf i krzaczory tam poprostu bylo mniej roboty i mozna sie bylo piescic.
        • przeciwcialo Re: a propos dojazdów 17.10.10, 12:23
          Takiego czegos szukamy.
        • kol.3 Re: a propos dojazdów 17.10.10, 13:32
          Nie mój dom, nie moje zmartwienie.
      • izak31 Re: a propos dojazdów 17.10.10, 11:03
        My tez z mezem przerabialismy temat domu, juz nawet dzialki ogladalismy...Dom jest fajny ale pod warunkiem,ze do w-wy bede jezdzic raz w tygodniu a nie codziennie, poza tym koszty np. ogrzewania są naprawdę spore. Stwierdzilismy, ze kupimy wieksze mieszkanie w w-wie a tak 80-100 km od miasta kupimy domek letniskowy na dzialce rekreacyjnej.
        Dom jest dobry gdy po opłaceniu zobowiazan zostaje kilka tysiecy (i napewno nie jest to kwota 2-3 tys) - mowie o realiach warszawskich.
      • martab15 Zależy co kto lubi .... 17.10.10, 11:09
        Zależy co kto lubi ,my mieszkamy w małym domku.
        Salon z jadalnią ok.36 m2,kuchnia,sypialnia,pokój dla córki,łazienka i pokój gościnny ,strych i piwnica.
        Ogród mamy spory bo ok 1500 m2.
        Ale metraż nam odpowiada,ze spokojem dom ogrzewamy,ogród duży ale lubimy w nim grzebać i ciągle coś zmieniamy.
        Mąż zrobił córce plac zabaw.
        Wiem ,że gdybyśmy się zdecydowali na dom 300 m to nadal byśmy go budowali lub urządzali przez nastepne x lat.Byłby również problem z ogrzaniem takiego molocha.
        Jesteśmy zachwyceni własnym domem i ogrodem ,bo nie wyobrażamy sobie nas w mieszkaniu.
        Ale budowanie wielkiej chałupy aby się pokazac przed znajomymi ,nie mając wystarczającej kasy uważam za wieeeeeelką głupote.

        • kali_pso Re: Zależy co kto lubi .... 17.10.10, 11:17


          ...naprawde sądzisz, że są ludzie, którzy lubią stać w korkach 1.5 godz. w jedna stronę?winkp
          • tacomabelle Re: Zależy co kto lubi .... 18.10.10, 08:06
            Zdecydowana miejszość mieszka w wielich miastach, których takie korki dotyczą.
    • attiya Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 11:13
      też mam dom i wyobraź sobie, że bez kredytu - ja teraz siedzę i piję kawę a ty przez następne 20 czy 30 lat będziesz spłacać kredyt
      nie każdy kto buduje dom, ma kredyt do spłacenia, nie każdy zabija się dla domu, fakt, że przy domu jest wiecej pracy ale i tak tego nie da się porównań do mieszkania w bloku
      sąsiedzi na górze, na dole , z prawej, z lewej...
      na balkon wyjdziesz, to 100 osób z bloku na przeciwko widzi cię - nie pisz że masz widok na jezioro bo i tak nie uwierzę big_grin
      No i już tak na poważnie, jest to jednostronne patrzenie - patrzysz się na kolegę ale przecież nie on jeden ma dom - nie masz szerokiego przekroju osób posiadajacych domy - poza tym on to robi systemem gospodarczo-kredytowym - sam wszystko załatwia a są ludzie, którzy np kupują place ze wszystkimi mediami albo i z domem w stanie surowym albo i wykończonym.
      • japanunieprzerywalempanieposle Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 11:34
        nie każdy kto buduje dom, ma kredyt do spłacenia, nie każdy zabija się dla domu, fakt, że przy domu jest wiecej pracy ale i tak tego nie da się porównań do mieszkania w bloku
        sąsiedzi na górze, na dole , z prawej, z lewej...

        my nie mamy blokow na przeciwko tylko drzewa z kolei przy 'naszym' domu na wsi sasiedzi mieli pole i pare lat pozniej sie wybudowali tak, ze prawie na nasz dom wlezli dobrze, ze laskawie okno zamurowali ;P, bo wychodzico centralnie na nasz balkon. heh roznie to sie uklada i na wsi z domkiem i w miescie w bloku. wszystko zalezy od lokalizacjicji
      • marzeka1 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 11:49
        "na balkon wyjdziesz, to 100 osób z bloku na przeciwko widzi cię - nie pisz że masz widok na jezioro bo i tak nie uwierzę "

        - nie musisz, a taki widok mam smile Jezioro w centrum miasta t nie jest jakieś tam osiągnięcie, gdy mieszka się na Mazurach, gdzie jezior ci dostatek.
        • japanunieprzerywalempanieposle Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 12:09
          o matko to jak caly rok w kurorcie mieszkac tongue_out
      • przeciwcialo Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 12:26
        A ja powiedziałabym że mało kto buduje bez kredytu.
    • echtom Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 11:36
      W życiu nie zdecydowałabym się na dom poza miastem i codzienne dojazdy do pracy i szkoły. Rozważam ewentualny zakup małego domku w niewielkiej odległości od miasta na emeryturze. Zakup - bo opcja budowy odpada.
      • ledzeppelin3 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 11:40
        wykanczamy z mężem drugi dom, i jest to fajna, pasjonująca robota
        Pod warunkiem, że ma się pieniądze, a nie obsadza kible ze śwagrem, bo taniej, a wujo projektował, a teście będą mieszkać na górcetongue_out
        I nie 30 km pod warszawą, tylko 200 metrów od granicy miasta, w willowej dzielnicytongue_out
    • vibe-b Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 11:39

      To jest bardzo banalny i ograny problem. Gosciu porwal sie na cos, na co go nie stac.
      Niestety, przykro stwierdzic, ale Polacy z tego slyna. Kiedys kolega w pracy (mieszkam w SE) zapytal mnie z rozbawionym usmiechem: slyszalaem ze w PL kupa domow stoi niedokonczonych bo ludzie bo ludzie nie maja kasy na budowe? Glupie pytanie? Moze glupie, ale qrde do opinii zlodziej i pijak dochodzi jeszcze idiota.
      • najma78 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 12:36
        vibe-b napisała:

        >
        > To jest bardzo banalny i ograny problem. Gosciu porwal sie na cos, na co go nie
        > stac.
        > Niestety, przykro stwierdzic, ale Polacy z tego slyna. Kiedys kolega w pracy (m
        > ieszkam w SE) zapytal mnie z rozbawionym usmiechem: slyszalaem ze w PL kupa dom
        > ow stoi niedokonczonych bo ludzie bo ludzie nie maja kasy na budowe? Glupie pyt
        > anie? Moze glupie, ale qrde do opinii zlodziej i pijak dochodzi jeszcze idiota.


        Wlasnie, dobre spostrzezenie, ja rozumiem ludzi, ktorzy nie chca mieszkac w mieszkaniach w blokach, tez sobie tego nie wyobrazam. Nie rozumiem tylko po co buduja tak duze domy? W Polsce kraju gdzie dobrobytu nie ma, a stopa zyciowa przecietnego mieszkanca w porownaniu z krajami zachodnimi jest bardzo niska, gdzie zima jest dluga i bardzo mrozna, a wiosna i jesien raczej chlodne, lato krotkie, koszty ogrzewania niesamowicie wysokie. Podrozowanie ze wsi do miast po byle jakich, niebezpiecznych drogach, czesto starymi ciagle psujacymi sie autami itd. Po co ludzie, ktorych nie stac porywaja sie na budowe domow 120-160 m albo wiekszych? Czy tak trudno jest oszacowac potrzeby rodziny i kupic odpowiedniej wielkosci dzialke i zbudowac odpowiedniej wielkosci dom? Mam 4 osobowa rodzine, czyli ja, maz i dwoje dzieci 7 i 3 lata chlopiec i dziewczynka, mamy dom pietrowy, 4 sypialnie (srednie) i lazienka na gorze, zajmujemy 1 syp, dzieci na razie maja wspolna, jedna ma maz, w ktorym miesci sie jego biuro bo czesciowo pracuje w domu i jedna wolna, na dole pokoj dzienny, jadalnia z wyjsciem na ogrod, kuchnia, toaleta i spizarnia. Dom nie jest duzy, miedzy 80-100m, piekny calkiem duzy ogrod wokol, ogrodzenie nie pozwalajace nikomu zagladac, mamy 2 auta, 15 minut do centrum jednego duzego miasta i 20 min. do centrum drugiego, do szkoly dzieci i przedszkoli jak i do pracy mam 20 minut pieszo, maz 15 minut autem. Wlasnie jest cudowne slonce na bezchmurnym niebie, cisza i spokoj, siedze w ogrodzie, i pije kawe, zielen wciaz calkiem soczysta, wiele kwiatow wciaz kwitnie, pies sie bawi, kot wygrzewa na sloncu, swinki morskie baraszkuja po trawie w klatce a kury przygotowuja do zniesienia ekologicznych jajek, synek siedzi w piaskownicy a corka zajada maliny z krzaka, bo wciaz owocuja. Cudownie jest miec dom. Ogrzewanie mamy gazowe wiec wystarczy wcisnac przycisk. Na razie nie bylo potrzeby ogrzewac. Mieszkaniu mowie nie, ale domu 150m nie chce, po co?
        >
        • aniorek Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 14:39
          To prawda, ze w Polsce buduje sie praktycznie wylacznie duze domy. W Finlandii jest cale mnostwo szeregowcow i wolno stojacych o metrazu np. 50 metrow. 2 pokoje, maly ogrod i sauna. Ludzie tutaj nie pojmuja zasady "zastaw sie, a postaw sie". Kupujesz to, na co cie stac.
          • gaja78 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 14:52
            aniorek napisała:

            > To prawda, ze w Polsce buduje sie praktycznie wylacznie duze domy. W Finlandii
            > jest cale mnostwo szeregowcow i wolno stojacych o metrazu np. 50 metrow. 2 poko
            > je, maly ogrod i sauna. Ludzie tutaj nie pojmuja zasady "zastaw sie, a postaw s
            > ie". Kupujesz to, na co cie stac.

            Byłam kiedyś w domu znajomego zamożnego Holendra. Domek miał na oko metraż taki, jak moje mieszkanie w bloku. Facet ma żonę i dwoje dzieci. Tłumaczył mi: "wiem, że to mały dom w porównaniu z tym, co się u was buduje, ale nam to wystarcza".

            Mocno mi to zaimponowało - ten brak ciśnienia na wielki dom z wielkim tarasem w "dobrej" dzielnicy.
      • mruwa9 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 12:49
        bo dla wiekszosci ludzi, ale przeciez rowniez w SE, dom to inwestycja zycia, najdrozsza rzecz, jaka sie kupuje w calym swoim zyciu.Choc Szwedzi nie przywiazuja sie az tak do miejsca i domu i nie maja oporow przed sprzedaza nowo wybudowanej willi. Tylko w Polsce ciagle pokutuje myslenie, ze jak dom, to musi byc wieeeelki, dla dzieci wnukow i prawnukow. Zamiast budowy domu dla siebie, dla swojej rodziny tu i teraz. Ustalajac minimum czy optimum wymagan, a nie hurra- na calego, jak szalec, to szalec.
        A z wlasnego doswiadczenia- 150m2 dla 5-osobowej rodziny, goszczacej krewnych i znajomych od czasu do czasu (ergo- jeden dodatkowy pokoj goscinny) to maksimum, co jestem w stanie ogarnac. To wystarczy, zeby mieszkac wygodnie, zeby kazdy mial swoja przestrzen i zeby jeszcze wyrobic sie ze sprzataniem i ogrzaniem takiej powierzchni.
      • kamelia04.08.2007 Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 00:05
        vibe-b napisała:


        > Niestety, przykro stwierdzic, ale Polacy z tego slyna. Kiedys kolega w pracy (m
        > ieszkam w SE) zapytal mnie z rozbawionym usmiechem: slyszalaem ze w PL kupa dom
        > ow stoi niedokonczonych bo ludzie bo ludzie nie maja kasy na budowe?


        no własnie to jest ta polska gigantomania.

        Wystawic chałupe na 300m2, z ledwoscią wykonczyc 30 m2 i tak sie gnieździc całymi latami.
        Inny wariant - bardziej luskusowy, wykonczyc wszystko, ale mieszkac na połowie albo jednej trzeciej, druga połowa zamknieta na cztery spusty, bo ogrzewanie kosztuje, i tylko dla gosci otwierana.

        Przed chwila ironizowały niektóre, ze mieszkałam na 60m2 (akurat to była moja połowa) i co to za dom 60m2, chyba letniskowy, bo przeciez nikt czegos takiego malego nie buduje.
        We Francji takich "domów phi letniskowych" jest sporo, własnie 60, 70 do 100 m2, oczywiscie sa i wieksze. Koszty eksploatacji, do tego podatek gruntowy (w tym roku wzrósł o 60%) oraz taxe d'habitation zachecaja ludzi do racjonalnego mierzenia sie z tym co by chcieli i z tym co mogą miec.
        • vibe-b Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 09:58

          > no własnie to jest ta polska gigantomania.
          >
          > Wystawic chałupe na 300m2, z ledwoscią wykonczyc 30 m2

          To chyba kwestia wczesniejszej biedy, sposob na odreagowanie traumy.
          Podobnie ktos, kto np. doswiadczyl glodowania, aby czuc sie bezpiecznie, musi miec przepelniona lodowke.
    • alexa0000 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 11:40
      Wszystko zależy nie tylko od sytuacji finansowej, ale tez od charakteru budującego/budujących.
      Ja powiedziałam "po moim trupie". Mój mąż jest z tych, co to wszystko robią sami. Sam fundamenty, sam sciany, sam płytki, no normalnie Sam Sam. Budowa trwałaby latam-obstawiam z 10 co najmnieji;cała forsa szłaby w dom, nic nie mogłabym sobie kupić, nigdzie wyjechać, on w domu byłby niedzielnym gosciem-dziękuję, postoję. Nie daję rady z 55 metrami i sprzątaniem po 2 panach, a ze 150 powiesiłabym się.
      W moim przypadku budowa domu byłaby na 99 % gwozdziem do trumny naszego małżeństwa.
      • ledzeppelin3 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 12:13
        Jak ktoś się porywa na coś, na co go nie stać (firma własna, dom), to kończy w czarnej d..pie.
        Albo mieszka latami w niewykończonym, nieotynkowanym, niedogrzanym budynku, bez podłóg. A potem trzeba podpierać sufit w salonie słupami betonowymi, bo szwagier tak zaprojektował, że się wszystko wali.
        Całe mnóstwo osób wykańcza samemu. Efekty są zwykle WIDOCZNE.
        • alexa0000 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 12:20
          U nas nie chodzi o to, czy nas stać. Chodzi o to, żeby nie kupic gotowego, bo nie jest taki, jaki chciałbym. A jesji taki jest, to z niedoróbkami-dlaczego mam płacić za chałupę, dac komuś zarobić, jesli umiem sam zrobić to od podstaw? Trudno mówić o widoczności efektów samoróbstwa mojego męża, jako, że sam poprawia po innych i zajmuje się budowlanką.

          Taki charakter, po prostu.
        • mruwa9 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 12:28
          Dlatego dom trzeba budowac szybko. I wiedziec, kiedy trzeba dac zarobic innym. Ktorzy maja doswiadczenie, wiedze i narzedzia, ktorzy prace wykonaja po prostu lepiej, szybciej i sprawniej. Bo dlubac samemu mozna do usr..nej smierci, ale czesto sprawdza sie regula- co jest tanie, to jest drogie.
          Mysle, ze przez autorke watku przemawia trauma z dziecinstwa, mieszkania na placu budowy, a jej znajomi byc moze rowniez padli przy okazji ofiara oszustow, pseudofachowcow, zlodziei, bo jesli zadluzyli sie bardziej, niz autorka, a mimo to pieniedzy starczylo ledwie na zorganizowanie prowizorycznej mikroprzestrzeni mieszkalnej , to gdzies te pieniadze musialy utonac.
          Najslabsze ogniwo w polskich warunkach budowlanych to fachowcy, wykonawcy. Nie rzucalabym sie na budowe, gdybym nie miala KIM budowac. I m.in. dlatego zdecydowalismy sie na dom katalogowy, produkowany w fabryce. Im mniej czynnika ludzkiego, im wiecej automatyzacji i standaryzacji podczas pracy, tym mniejsze ryzyko wad, usterek, tym wieksza powtarzalnosc i przewidywalnosc efektu koncowego. I ta filozofia sie potwierdzila: to co zgrzytalo, to momenty, w ktorych decydujacy byl udzial czlowieka w budowie ( a czesciej- brak czlowieka na budowie). Za to dom stanal w jeden dzien, a po miesiacu mozna sie bylo do niego wprowadzic. Ku wielkiej uciesze wszystkich obecnych domownikow smile
    • przeciwcialo Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 12:16
      Pod miastem to mogłabym miec letniskowy. Nie wyobrażam sobie pracowania 30 lat na spłatę kredytu na dom.
      • ledzeppelin3 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 12:26

        Dom ma swój urok, po 28 latach mieszkania w bloku i kilku latach w domu nie wyobrażam sobie teraz powrotu do bloku, szczególnie z masą dzieciaków- na to wielu ludzi się łakomi, tyle że nie mierzą sił na zamiary
      • ewma Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 12:27
        przeciwcialo napisała:

        > Pod miastem to mogłabym miec letniskowy. Nie wyobrażam sobie pracowania 30 lat
        > na spłatę kredytu na dom.

        Są ludzie którzy biorą kredyt na 30 lat kupując 55 m mieszkanie....
        • przeciwcialo Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 12:32
          Fakt.
          • morgen_stern Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 13:03
            Ja wzięłam 30-letni kredyt na czterdziestometrowe mieszkanie, no i co? Mam się powiesić, bo nie było mnie stać na nic innego i nadal wynajmować mieszkanie?
            • przeciwcialo Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 14:02
              Bardziej chodzi mi o to że 30 lat to szmat czasu, rózne rzeczy moga sie po drodze zdazyc.
              • e_r_i_n Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 14:40
                No mogą. Ale czy to znaczy, że nie mając kilkuset tysięcy - a marne 50 metrów w Wwie to już taka kasa - trzeba mieszkać dożywotnio na wynajmowanym?
              • nanuk24 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 19:03
                Gorzej z oplatami za gaz, prad, internet, telefony, ubezpieczenia, bilety na dojazd, paliwo, samchody, podatki - bo to sie placi cale zycie, wiec co to jest 30 lat w obliczu tych innych oplat.

                Tez mi 30 lat, phi. Jak sie ma wlasnosciowe mieszkanie tez sie oplaty robi i to przez cale zycie..

                30 lat tez mi cos...
              • ihanelma Eee tam, kredyt :P 18.10.10, 11:28
                Jeśli kredyt jest dobrze przemyślany (tak jak i zakup nieruchomości) - nie stanowi takiego gigantycznego obciążenia.

                Poza tym akurat 55m mieszkanko w DOBRYM punkcie powinno byc łatwo sprzedawalne w razie czego (kłopotów lub chęci zmiany metrażu na bardziej odpowiedni). Nie ma żadnego problemu ze sprzedażą mieszkania z kredytem hipotecznym - nie jest ważne, czy kupujacy też bierze kredyt, czy nie. Ważne jest, żeby wartość kredytu nie była wyższa od realnej wartości mieszkania (co się czasem zdarza tongue_out)

                A sprzedać dom wcale nie jest łatwo. Wiem, bo próbowałam kupić i w końcu stwierdziłam, że wybuduję, bo sensownego dla mnie NIC nie mogłam znaleźć mimo nominalnie dużej oferty. Dom przeważająca większośc ludzi traktuje jako coś docelowego, mieszkaniu się więcej wybacza - zwłaszcza jeśli dotyczy to młodych ludzi. Podejrzewam, że to działa i w druga stronę - mój dom nie będzie pewnie "sensowny" dla wielu kupujących i troszkę jego sprzedaż potrwa gdybym chciała to zrobić.
                Chociaż oczywiście i domy się sprzedają - jest na szczęście wiele osób, które sama myśl o budowie mrozi albo szukają czegoś w konkretnej okolicy.
                • e_r_i_n Re: Eee tam, kredyt :P 18.10.10, 12:36
                  Dodatkowo, mieszkanie można wynająć, takie 55 metrów szczególnie, jeśli chce się kupić coś innego.
      • agni71 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 14:53
        przeciwcialo napisała:

        > Pod miastem to mogłabym miec letniskowy. Nie wyobrażam sobie pracowania 30 lat
        > na spłatę kredytu na dom.

        Przeciez dom pod miastem nie równa się automatycznie kredyt na 30 lat. My kredyt spłacilismy chyba w 2 lata, od kilkunastu lat mieszkamy całkowicie na swoim smile No, ale my nie rzucilismy sie na budowanie domu 350m....

        Po prostu, trzeba mierzyć zamiary na siły jednak,przynajmniej w tak przyziemnych sprawach jak dom/mieszkanie.

        Z doświadczenia wiem,ze najbardziej na rzekomo astronomiczny koszt ogrzewania domu narzekaja ci, którym pary starczyło do wywalenia 3-kondygnacyjnego domu, ale nie starczylo juz na otynkowanie,zrobienie podłóg itd. wciąz pokutuje przeświadczenie,że "jak juz budowacdom, to okazały", a niekoniecznie spełniający nasze konkretne wymagania i potrzeby.

    • ihanelma Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 12:46
      No, bez przesady, nie każda budowa domu jest takim komediodramatem...

      Wbrew pozorom dom też się da całkiem ładnie zabudżetować, byle budżet był realny, a nie napędzany chciejstwem. Budżet MUSI się domykać i tyle... Budować mogą oboje małżonkowie, w ciąży też się da... Niekoniecznie oznacza to charówę na budowie - właściwie to klasyczne zarządzanie projektem, knktrola budżetu i nadzów logistyczny. Plus sporo wiedzy trzeba wchłonąć żeby móc rozmawiać z wykonawcami o szczegółach i podejmować decyzje. PLUS zatrudnienie dobrych wykonawców i niezależnych fachowców od nadzoru (ale prawdziwych, nie papierowych). I tak zawsze coś pójdzie nie tak, ale generalnie budowa własnego domu potrafi być bardzo fajnym doświadczeniem, jak się ją dobrze przemyśli, zorganizuje i ma odpowiednie środki na całość.

      A skoro pani z tych co tylko firanki dobierają - to męża nie widziała, a biedulek się o 10 lat postarzał, bo przy okazji musiał robić za Zosię Samosię z konieczności. Coś za coś.

      No i lokalizacja - trzeba ją dobrze przemyśleć. A tak naprawdę "zrzędzących" znajomych straszących dojazdami, błotem i zakopaną drogą w zimie się nie słucha. Bo póki się nie mieszka, fajnie na "działę" przyjechać w lecie, popatrzeć na las, ponapawać się ciszą i świeżym powietrzem. A także ceną działki. Otrzeźwienie przychodzi chwilkę później. Jest to do przejścia, ale się troszkę człowiek zderza z siłami natury tongue_out.

      Ja znam i osoby, które się przeliczyły z mieszkaniem (kredyt na 120% w CHF, za duże raty, później wielkość kredytu przekroczyła realną wartość mieszkania, możliwość sprzedaży i zamiany na mniejsze średnia, bo m kupowane w okresie boomu i realnie warte 75% ceny deweloperskiej - i generalnie doopa blada...) Mieszkanie też może być na zadoopiu, wymagać generalnego remontu, mieć wady wymagające dużych inwestycji (nowych też to dotyczy).

      Także - naprawdę trzeba sporo za i przeciw rozważyć przed skokiem na główkę.

      Po prostu - mierz zamiar podług sił...
    • diabel.lancucki Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 12:53
      Ja uwielbiam te 30-40 km za miastem, bo tam jest cisza, świeże powietrze i do miasta można szybko podjechać wink I potem codziennie w korkach ze 2 godz. Warszawa, niestety nie ma jeszcze dobrej komunikacji miejskiej poza centrum. Nawet jak ktoś ma niedaleko kolejkę to musi do niej dojechać, a potem zaparkować, a o to już bardzo trudno. Ale wielu warszawiaków uwielbia spędzać czas w korkach. Hobby takie chyba smile
    • kamelia04.08.2007 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 16:16
      zupelnie ci erozumem.

      Dla mnie jakims wielkim nieporozumieniem jest budowanie/kupowanie domu 30-40 km od miasta, gdzie sie pracuje i gdzie dzieci chodza do szkoly, porazka totalna, bo zeby pojsc po chleb do piekarni trzeba wsiadac do samochodu. Nie mowie, zeby od razu mieszkac przy Marszalkowskiej (w W-wie), ale sa stany posrednie, np. spokojne dzielnice niezbyt oddalone od centrum lub z szybka komunikacja miejska.

      Wiem o co ci chodzi z tym zarzynaniem sie. Chalupa niby wybudowana na 300 metrow, a 4-5 osob sie cisnie na 30 metrach, bo na wykonczenie reszty kasy nie ma, do tego w zimie trzeba w domu chodzic w kurtce, a w lazience na scianie zamast glazury goly beton. Nie mieszkalam tak, bo pierwszt dom moich rodzicow byl wykonczony prawie od razu (wprawdzie standard lat 80-tych, czyli niedobor wszystkiego), ale widzialam jak ludiz obok nas mieli wybudowane pietrowe domy, a calymi latami gniezdzili sie na parterze. Potem jak juz wykonczyli reszte, to sie zarli jak psy, bo rodzina sie powiekszala i nie potrafili ze soba jakos wzglednie zyc

      Ja dziekuje za te kawke na tarasie, skoro z tarasu mozna spasc, bo nie ma balustrady, inna sprawa, to w domu z moimi starymi, to bylo tak przyjemnie, ze czlowiek tylko marzyl, zeby nie byc uzaleznionym i sie wyniesc. W dodatku nie bylo zadnych wyjazdow na wakacje, bo ogrodek-srudek, bo psiarnia, ktora przeciez nie mogla zostac sama bez jedzenia i ciagle praca wokol tego wszystkiego, sobota to byl dzien przeklety.
      Z drugim domem, juz wiekszym, bylo inaczej, bo druga polowa lat 90-tych, wykonczenie trwalo odrobine dluzej (ale tez w miaere szybko), zaopatrzenie w sklepach bylo duzo lepsze, ale kasy nie bylo, wiec wszystko w dosc tanim standacie, nie zawsze ladne. Do tego ogrod, nawtykane krzaczkow, drzewek, iglakow, koszenie trawnika miedzy tym to kara boska..... duzo by pisac.


      A jak sie mieszka w domu, to tez mozna miec upierdliwych sasiadow, a to pala smieci, a to kopca grilem, a to stukaja-pukaja. Widok w domu, to tez nie zawsze na szczyt Tatr, albo na jezioro.


      Teraz mieszkam w mieszkaniu - w dodatku na parterze (dla mnie plus, bo nie musze targac wozka i zakupow), czyli bez balkonu (wczesniej w domu byl, ale nie korzystalam). Nieruchomosc kilkulokalowa, z parkingiem i garazami, kawalkiem trawnika, do tego zamykana. Utrzymaniem czesci wspolnej zajmuje sie firma, a oplata jestem obciazona raz w m-cu.
      Blisko mam do wszystkiego, piekarnie za rogiem, apteka tak samo, laboratoruim, lekarz. Ulica i okolica spokojna, a do baerdzo porzadnego placu zabaw kolo merostwa mam mniej niz 5 minut. Udaje mi sie tez wyjechac na wakacje raz w roku, a jak mam ochote to i na dlugi weekend.
      • kostruszka Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 17:48
        "Ja dziekuje za te kawke na tarasie, skoro z tarasu mozna spasc, bo nie ma balustrady"

        Kurczę, te słowa - niestety - pasują do sytuacji mojej cioci - spadła z niedokończonego balkonu, dom był dwupiętrowy, ale mieszkali tylko na parterze, bo nie stac ich było na wykończenie reszty.
        Była sparalizowana do końca zycia...
    • velluto Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 17:43
      Wszystko zależy, moja koleżanka za tę samą kwotę mogła kupić niespełna 40 metrowe mieszkanie i wybudować 100 metrowy domek pod miastem. Fakt, dłużej to trwa, ale ona akurat miała gdzie się podziać w międzyczasie. Za to korzyść niewspółmierna - zamiast klitki w starym bloku ma trochę przestrzeni.

      Z twojego kolegi coś marny inwestor, skoro tyle mu się schodzi z tym wszystkim, systemem gospodarczym buduje? kredyt wziął za mały, żeby taniej było? kupa ludzi z firmy ma domy, niektórzy w niecałe 2 lata zakończyli inwestycję. Jakiś powód musi być, wg mnie kolega przekombinował i teraz płaci frycowe.
    • mikanm Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 19:08
      Kolega może trochę się przeliczył i dlatego ma teraz problem. Uwierz mi, nie każda budowa i posiadanie domu tak wygląda. Mam wiele przykładów w mojej rodzinie i wśród znajomych, a nie są to jacyś super bogacze bóg wie ile zarabiający. Po prostu trzeba realnie ocenić na co nas stać.

      Ja mieszkania w domu własnym nie zamieniłabym na blok. Ale niech każdy wybierze to co lubi, po prostu.
      • y_y Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 20:23
        mikan, tak sie pacze i pacze na suwaczek i zastanawiam się, czy nie zapomniałaś mi o czymś powiedzieć... wink
        • mikanm Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 20:42
          Hehe ale trafiłaś big_grin No to już wiesz smile
    • rosapulchra-0 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 20:46
      a mnie wychodzi, że masz dziką satysfakcję, że twojemu koledze jeszcze nie udało się zbudować domu suspicious
    • mynia_pynia Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 21:46
      Czasami gonimy za marzeniem, a okazuje się ono horrorem.
      Moi znajomi po przeprowadzce do nowego, pachnącego domku odkryli, że to była okrutna pomyłka, bo nie pasuje im życie za miastem.
      Teraz nie opłaca im się sprzedawać domu, więc powiedzieli sobie, że mieszkają 5 lat i później kupują mieszkanie w mieście i sprzedają dom.
      Inni znajomi są zachwyceni.
      My się przeprowadzamy za miesiąc, mam stresa, nie wiem, dlaczego, bo mieszkałam przez 26 lat na wsi, mam pracę na wsi, więc odpadają korki, ale jakiś niepokój pozostał, dom wykończony, ogród został do zrobienia, na razie zaorany i przygotowany do zimy wink.
      My na wszelki wypadek nie sprzedaliśmy mieszkania i zostawiliśmy pod wynajem, na wszelki wypadek jakby ...
      • nenia1 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 00:21
        mynia_pynia napisała:

        > My na wszelki wypadek nie sprzedaliśmy mieszkania i zostawiliśmy pod wynajem, n
        > a wszelki wypadek jakby ...

        My też nie sprzedaliśmy i naprawdę się z tego cieszę.
        Nam akurat dom przyszedł bardzo łatwo, bo mój facet dostał go od rodziców, nota
        bene, żyją, żyją, bardzo starzy nie są, okolice 60-tki, ale tez ich jakoś do domu nie ciągnęło
        i pozostali w swoim mieszkaniu w blokach.

        Co do wiary, że w domach to taki spokój, hmmm...dom mamy na wsi i w okresie żniw
        niejedno spawanie urządzeń rolniczych o 3 w nocy przeżyłam.
        Dodatkowo obok jest sąsiadka, której nasze rośliny wiecznie robią cień.
        Nieważne, że na podwórku nic nie ma, a w sadzie gniją karoserie starych samochodów. Poczucie krzywdy jakie wywołuje cień spowodowało niszczenia naszych roślin poprzez polewanie ich substancją żrącą.
        Plus nocne powroty panów po spożyciu spod jedynego sklepu we wsi w połączeniu
        z szalonym szczekaniem łancuchowych psów, które dostają szału jak ktoś tylko się zbliża do ogrodzenia.
        Wsi spokojna, wsi wesoła.

        Jakoś ta kawa we własnym ogrodzie, tym bardziej, że w Polsce za wiele dni ciepłych
        i słonecznych nie ma, plus to, że większość ludzi jednak pracuje
        i na delektację kawy zbyt dużo czasu nie zostaje, nie przekonuje mnie do posiadania domu
        na zadupiu.



    • gaja78 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 21:58
      No cóż, kult posiadania jest w nas jako społeczeństwie całkiem silny.
      • mruwa9 Re: Zabijanie się dla domu 17.10.10, 23:52
        ee tam, zaraz kult posiadania..moze po prostu pragnienie wygody, zeby kazdy mial swoj wlasny kat, zeby bylo gdzie wstawic rowery, zeby mozna bylo przenocowac gosci, zeby nie trzeba bylo z parkingu taszczyc toreb z zakupami i dzwigac po schodach, zeby mozna bylo dzieci wypuscic na trawnik, czysty, a nie opieczetowany przez wszystkie okoliczne psy...mozna wymieniac dlugo.
        Cale zycie bylam mieszczuchem z duzego miasta, przekonanego, ze w zyciu sie z miasta nie wyniesie, od paru lat mieszkam na wsi, a wlasciwie przedmiesciach, bo do centrum raptem 10 minut samochodem, i nie mam zamiaru sie stad wynosic. Kocham to miejsce i tyle.
        • gaja78 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 00:55
          Skomentowałam sytuację przedstawioną przez autorkę wątku. Ty też miałaś problem z wykończeniem domu ? Jeśli nie, nie rozumiem co chcesz powiedzieć podpinając się pod mojego posta smile
          • mruwa9 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 09:49
            A czy obgadywany bohater watku nie mial prawa kierowac sie tymi samymi pobudkami? Tesknota za wygodnym zyciem i przestrzenia?
            Nie, nie mialam problemu z wykonczeniem domu. Roboty ziemne zaczelismy w lipcu, wprowadzilismy sie we wrzesniu tego samego roku.
            • gaja78 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 12:53
              mruwa9 napisała:

              > A czy obgadywany bohater watku nie mial prawa kierowac sie tymi samymi pobudkam
              > i? Tesknota za wygodnym zyciem i przestrzenia?

              Jeśli jest tylko tęsknota za wygodnym życiem, to ok. Problem tylko w tym, że wygodne życie można prowadzić na wiele sposobów, czasem droższych, czasem tańszych. Wybór rozwiązania ponad stan nie świadczy o czysto racjonalnych pobudkach.

              Spójrz na ten wątek - pojawiają się posty emocjonalne, czasem ze szczyptą agresji, czasem z poczuciem wyższości nad innymi, inaczej mieszkającymi (!). Bo dom/mieszkanie to czyjeś poczucie wartości.
          • marcelina003 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 10:23
            zabijać sie dla czegokolwiek nie warto ,zycie jest tylko jedno .Faktycznie zdarza sie ,ze zapaleńcy porywają się z motyką na słońce bez analizy własnych finansów ( jak dla mnie to podstawa)Autorka wybrała taka wlaśnie wersje -stać mnie na mieszkanie ,tak wolę .
            .....ale realizacja własnych marzeń ,próba własnych możliwości często nie finansowych kusi i to bardzo .Szkoda ,ze im się nie udało ,ale piszesz ,ze on ma 28 lat , wszystko moze sie zdarzyć .Tak wiec nie spisuj ich jeszcze na straty winkMy z myśla o budowie domu zyliśmy przez 2 lata -tyle trwalo szukanie odpowiedniej dzialki,ciagła analiza finansów i wlaśnie ten strach (jezacy włosy na glowie),że utkniemy wlaśnie w takim ptk jak Twoi znajomi.Śniło nam sie to po nocach -sprzedane mieszkanie ,2 dzieci i my na kolanach przed bankiem smile....hm ,ale warto było ,dobra organizacja budżetu i mamy swój upragniony dom na wsi(5 km od centrum).Pozostaliśmy mieszczuchami,w sklepie kiedy chciałam kupić marchewkę Pani bardzo się zdziwiła ,ze nie mam swojej .Hi hihi tyle ziemi i nic nie uprawiacie ? Uprawiamy trawę winkBudowa trwala od kwietnia ,wprowadziliśmy sie kiedy wszystko było wykończone 30 listopada.Przyznam się ,ze na dłuższą budowę nie mielibyśmy siły ,byliśmy wykończeni emocjonalnie -szybko o tym zapomnieliśmy .Nie wróciłabym do bloku pomimo ,że miałam super sąsiadów .Udalo nam sie zrealizować własne marzenia i ja z perspektywy czasu (e już po pierwszej nocy )wiem ,ze podjęliśmy słuszna decyzjęsmile W finansach nic się nie zmieniło ,koszty ogrzewania nie są zabójcze ,a te brednie (!)o częstych remontach ..hm wszystko jest nowe i przez najbliższe lata nie powinno się psuć ,zimą miły Pan odśnieża drogę i zajezdza także pod dom ,trawę kosimy co 2 tygodnie .Jak narazie mamy frajdę i ustawiamy sie w kolejce do kosiarki.Po sezonie grillowym juz rozpoczelismy sezon kominkowy.
            Ale wychodzę z założenia ,że każdy ma co lubi i na co go stać nic nasiłę wink
            • tacomabelle Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 10:28
              Parafrazując Churchilla - budowa domu to krew, pot i łzy. Ale warto smile

              A gotowego i czy od dewelopera w życiu bym nie kupiła.
    • wbka1 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 11:47
      Pragnę zwrócić uwagę wszystkim marzącym o duzym domu na prace porządkowe. Jeśli nie stać was na zatrudnienie pomocy do sprzatania, bo np kredyty nie pozwalają to trzeba wiedzieć, że te powierzchnie wymagają aby poświęcić im dużo czasu (okna!). Wtedy biega się wokół, tracąc czas na inne ciekawe zajęcia (do wyboru, co tam komu w duszy gra), bo większość będzie poczuwała sie do ogarnięcia domu niż pojechać na kurs językowy, albo na spotkanie z rodziną (taka jestem ''zarobiona'')
      • tacomabelle Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 11:59
        Bez przesady, to nie jest orka, a nie każdy wlaściciel domu realizuje się w wolnym czasie w operze.
        • wbka1 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 12:45
          To prawda, że nie każdy realizuje się w operze, ale tez nie każdy lubi spędzać czas ze ścierką i ze szmatą. I jeszcze jedno, większośc właścicieli czuje się ''przywiązana'' do domu, bo w naszej rzeczywistości, niestety strach zostawić dom bez opieki, a to już bardzo ogranicza, bo zawsze towarzyszy wyjazdom podskórny lęk.
          • tacomabelle Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 12:51
            Spędzam tyle samo czasu ze ścierą co wlaściciel mieszkania o podobnym metrażu.

            Co to znaczy "strach zostawić bz opieki"? Domy z reguły nie sa budowane w środku lasu.Taki sam strach co w bloku. Plusem w stosunku do bloku jest to, że sasiedzi nie sa anominowi. przez 10 lat "na swoim"nigdy nie zaznalam "lęku", podobnie wcześniej mieszkając w domu rodzinnym.

            Skad bierzesz takie ucieszne opowiastki?
            • gaja78 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 12:56
              tacomabelle napisała:

              > Plusem w stosunku do bloku jest to, że sasie
              > dzi nie sa anominowi.

              A w bloku są anonimowi ? Wolne żarty.
              • tacomabelle Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 12:58
                Tjaaa. Sąsiad 2 piętra niżej, ktorego znasz tylko z widezenia.
                • ihanelma Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 13:04
                  Jak ktos myśli, że włamania nie można doświadczyć w starej, nobliwej kamienicy, gdzie "wszyscy wszystkich" znają albo na "porządnym" blokowisku gdzie się człowiek urodził i wychował i tez "wszystkich" zna - to gruuuby błąd sad
                • gaja78 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 13:05
                  tacomabelle napisała:

                  > Tjaaa. Sąsiad 2 piętra niżej, ktorego znasz tylko z widezenia.

                  Mieszkasz koło mnie, że wiesz ?

                  Swoją drogą sama byłam zaskoczona kilka lat temu, jak zżyci mogą być ze sobą ludzie w bloku, więc rozumiem twoje niedowierzanie.
                  • tacomabelle Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 13:27
                    Nie przeczę, też ogladalam Alternatywy.
                    • gaja78 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 13:36
                      tacomabelle napisała:

                      > Nie przeczę, też ogladalam Alternatywy.

                      Ale o co chodzi ? Ty sobie humor poprawiasz takim klepaniem głupot czy jak ?
          • ihanelma Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 13:02
            Mieszkanie w domach obrosło takimi dziwacznymi legendami jak nie przymierzając porządny szkocki zamek duchami tongue_out
            Chyba po to, żeby "normalny człowiek" wiedział, dlaczego ma sobie tym głowy nie zawracać.
          • joanna_poz Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 13:18
            I jeszcze jedno, większośc właścicieli czuje się '
            > 'przywiązana'' do domu, bo w naszej rzeczywistości, niestety strach zostawić do
            > m bez opieki, a to już bardzo ogranicza, bo zawsze towarzyszy wyjazdom podskórn
            > y lęk.

            przesadzasz. szczerze mowiąc nie znam takich ludzi, którzy ze strachem zostawialiby dom.

            my nie mamy nawet alarmów ani monitoringu.
            mam szyby przeciwłamaniowe + polisę od włamań.
            no i sąsiadki z przeciwka i obok, które zawsze spojrzą przez okno czy nikt się nie kręci.

            śpię spokojnie i wyjeżdzam również spokojnie.
          • crises Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 09:14
            > To prawda, że nie każdy realizuje się w operze, ale tez nie każdy lubi spędzać
            > czas ze ścierką i ze szmatą.

            Mycie kibla w domu zajmuje więcej czasu niż mycie kibla w mieszkaniu?

            > I jeszcze jedno, większośc właścicieli czuje się '
            > 'przywiązana'' do domu, bo w naszej rzeczywistości, niestety strach zostawić do
            > m bez opieki, a to już bardzo ogranicza, bo zawsze towarzyszy wyjazdom podskórn
            > y lęk.

            Ubezpieczenia, monitoring, firmy ochroniarskie i alarmy zrobiły "puff" i znikły?
            • japanunieprzerywalempanieposle Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 09:24
              Ubezpieczenia, monitoring, firmy ochroniarskie i alarmy zrobiły "puff" i znikły

              ich uslugi sa o dupe potluc...
              • ihanelma Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 09:55
                Generalizujesz. Są lepsze i gorsze (pewnie też kwestia miesięcznej opłaty). Warto podpisać umowę z firmą, która ma posterunek blisko domu i dojeżdża w sensownym czasie.
      • ihanelma Przepraszam, twojej rodzinie urwało ręce? 18.10.10, 12:59
        Tylko ty zajmujesz się kwestią porządkową? To współczuję.
        Te okna nie są takie straszne i normalna osoba nie myje ich codziennie tongue_out
        A zatrudnienie osoby do pomocy w sprzątaniu nie jest domeną osób "z domów". I jest bardzo wygodną sprawą.
    • aagnes Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 11:47
      Ogolnie sie zgadzam. Jestem jedna z tych osob, ktore wiedza, ze nie chca mieszkac w domu bo bilans za i przeciw wychodzi na przeciw i zadna kawka na tarasie ani romantyczne grabienie lisci czy lezenie na lezaku w samych gaciach mnie nie przekona. Niestety wszyscy moi znajomi, ktorzy zrealizowali, lub sa w trakcie realizacji marzenia pt "domek na wsi/pod miastem/" niestety przeliczyli sie i niekoniecznie finansowo. zapomnieli, ze letnai sielanka trwa u nas 2-3 miesiace a reszta roku to zimno, deszcze, przymrozki beznadziejna pogoda generujaca gigantyczne koszty eksploatacyjne. druga sprawa - moje obserwacje - z letnich wizyt w domkach u znajomych - kupuja te domki, zeby byc na swiezym powietrzu, biegac boso na trawie itp itd a pozniej okazuje sie, ze 90 % czasu spedzaja w domu. bo gorąco, bo sie nosi (w sensie piach do domu!!!), bo mamy taki fajny dom to se w nim siedzimy i nie wiem co jeszcze.
      poza tym kompletnie nie przemyslana sytuacja z szeroko pojetą infrastruktura, poczawszy od sklepu z chlebem i przystanku autobusowego skonczywszy na przedszkolu, szkole, przychodni, aptece itd. wszytsko jest cudnie jak nie potrzebujemy skorzystac, ale jak jest potrzeba i wypada wozic male dziecko codziennie w korkach kilka godzin to dziekuje bardzo.
      domek tak, ale z glową
      • marcelina003 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 11:58
        reszta roku to zimno, deszcze, przymrozki beznadziejna pogoda generujaca giga
        > ntyczne koszty eksploatacyjne.

        a mnie zawsze zastanawia oprócz tych ciaglych remontów (?!) cóz to za gigantyczne koszty eksploatacyjne ?Może ja jakaś dziwna ,nienormalna jestem ,ale takowych nie ponoszę ba...nie mam o nich pojęcia .Może wyjaśnisz proszę ,tak ze zwykłej ciekawości pytam bez podtekstów wink
        • tacomabelle Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 12:02
          Ja też, moim jedynym remontem przez prawie 10 lat był lifting lazienki (stara się znudziła wink plus doklejenie kilku płytek elewacyjnych.

          No chyba że 700 zl za parę metrow drewna do kominka uznać za gigantyczny wydatek, bo poza tym średnie miesięczne koszty mam niższe niż mieszkancy bloków płacacy haracz na pensje prezesów spóldzielni.
        • ledzeppelin3 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 12:16
          PÓŁ roku teraz mieszkaliśmy w wynajmowanym mieszkaniu, bo poprzedni dom sprzedaliśmy i kończymy wykończeniówkę nowego (dziwna figura stylistycznatongue_out). Koszty utrzymania w nowym mieszkaniu, ze wspólnota lokatorów, są niższe niż w domu gdzieś o 1/4. Natomiast patrząc po znajomych i moich rodzicach- bloki, wielka płyta, spółdzielnia- oni więcej bulą miesięcznie, niż my w domu.
          Ogólnie najważniejsza jest okolica. W poprzednim domu wybudowali nam bloki przez płot. Teraz, w mieszkaniu (3-piętrowy nowy blok) mamy bliziutko przez ulicę ujadające całe noce dwa brytany, latem trzeba było zamykać okna względnie wołać policję.
          W naszym nowym domu (bliźniak) okolica jest złożona z nowych domów. To dobrze wróży. Dzielnica tak zwana "willowa" to najlepsza inwestycja. Wiem to po 4 latach przemieszkanych w cudnym ślicznym wolnostojącym domu, a jakże, ale w okolicy slumsiarskiej (Ząbki k. Warszawy).
          Wieś albo podmiejska okolica starych zasiedziałych domków to warsztaciki samochodowe względnie inna uciążliwa działalność "biznesmenów" na podwórkach, piłowanie drzewa ze śwagrem na zimę, ujadające kundle na łańcuchach i przede wszystkim palenie koksem w zimie, co jest gorsze od smogu miejskiego.
          Wolę bliźniaka w "dobrej"tongue_out dzielnicy, niż wolnostojącą "rezydencję" wśrod bloków i starych slumsiarskch domków krytych papą, gdzie nikogo nie stać na formę ochroniarską, więc każdy ma 3 ujadające kundle, a w zimie pali śmieciami.
          Myślę, że trzeci dom to będzie dopiero to w 100%- mówią, że pierwszy dom buduje się dla wroga, dopiero trzeci dla siebie tongue_out
          • marcelina003 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 12:38
            Wieś albo podmiejska okolica starych zasiedziałych domków to warsztaciki samoch
            > odowe względnie inna uciążliwa działalność "biznesmenów" na podwórkach, piłowan
            > ie drzewa ze śwagrem na zimę, ujadające kundle na łańcuchach i przede wszystkim
            > palenie koksem w zimie, co jest gorsze od smogu miejskiego.

            Ja z tych moze nie świetych ,ale bardzo sie zdziwiłam od listopada zamieszkaliśmy w domu jak juz wcześniej pisalam na wsi ,w trakcie sezonu grzewczego i zdziwiłam sie pozytywnie .Wczesniej mieszkałam na osiedlu gdzie oprócz bloków było duzo domków jednorodzinnych.Ludzie palili tam wszystko co sie dało ,czasami smród był nieznośny ,a na wsi sasiedzi tacy normalni .Wiosna obok( ok 500 m) nas wprowadzili się nowi sąsiedzi mlode malżeństwo (ok 25 l)i zaczęło sie palenie absolutnie wszystkiego od styropianu po śmieci .
            Piszesz o wspólnocie ( ja nie jestem jej zwolenniczką)-w mieszkaniu sam fundusz remontowy wynosił ok 100 zł -rocznie 1200 tj ok 2 t wegla,czynsz 270 zł +gaz 60 msc,prąd ok 100sadb]530 zł mieszkanie [/b]dom gaz 38 zl butla na ok 2 msc,śmieci 60 zł ,prąd 200 zł opał 4 tony na cały okres grzewczy ,drzewo do kominka ok 500 zł e jak by nie liczyl taniej w domu
            • ihanelma Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 12:44
              Co do opału - wcześniej mieszkaliśmy w bloku graniczącym ze starymi domkami - od jesieni do wiosny można się było udusić chcąc zaczerpnąć świeżego powietrza. Ludzie chyba kaloszami z oponami palili...

              Teraz na całą okolicę mamy ze dwóch "pacjentów" niby to skrycie podpalających badziewiem - ale od razu wiadomo kto i kiedy. I przestają, bo to oni sa nienormalni tongue_out
          • heca7 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 13:14
            A co Wy z tą kawą na tarsie??? big_grin Wychodzi, że jak ja nie piję kawy to dom mi nie przysługujewink a piję tylko herbatę i mam taras i balkon. Mieszkam na przedmieściach Warszawy dzieci do centrum nie wożę. Szkoły maja blisko do wyboru 3 publiczne, 2 publiczne przedszkola i trochę prywatnych w tym szkoły i przedszkola Sternika. Jest nawet jeden prywatny żłobek.
            Jak ktoś się buduje na wsi to pracy powinien szukać w najbliższej okolicy. Jak się ma małe dzieci to należy wczesniej zrobic wywiad gdzie jest fajna szkoła, czy w ogóle jest przedszkole itd.
            Ogród urządzać według tego co się lubi w nim robic. Jeśli tylko leżeć to rośliny nie wymagające częstej pielęgnacji czy podlewania.
            Co do wiecznie ieukończonych domów to przyznam szczerze najbardzie rzuciły mi się w oczy w Chorwacji. Pół miasteczka to domy bez dachów z wystającymi prętami zbrojonymi do następnego piętrawink
            • ihanelma Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 13:16
              Te pręty np w Grecji pozwalają uzyskiwać znaczne korzyści podatkowe z racji "budowy domu" tongue_out
              Nie wiem jak w Chorwacji, ale może coś podobnego.
            • tacomabelle Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 13:23
              Ja też nie wiem o co z tą kawą lata wink Zwykle na tarasie pijemy coś mocniejszego wink

              Aha ważne aby taras był zacieniony, bo inaczej "picie kawy" na tarasie z ekspozycją od zachodu w pogodne letnie popołudnie nie nalleży do najprzyjemniejszych czyności. Podobnie jedzenie śniadania na "wschodnich" tarasach w sloneczne letnie poranki wink
              • nanuk24 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 23:56
                To ja juz w ogole na dom nie zasluguje, bo wprawdzie kawe pije, ale nieznosze siedziec na tarasie, meble ogrodowe mam, ale uzywane dosc rzadko, w ogole z ogrodu malo co korzystam. Ale kupujac dom absolutnie nie kierowalam sie wizja sielankowaego spedzania czasu pod chmurka i po tym watku sie zastanawiam czy to nie grzech ciezkiwink
            • wyssana.z.palca Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 14:25
              akurat te "wystajace prety" w domach w Chorwacji to nie to, że ich nie stać na wykończenie domu, tylko zalążek na piętro dla rodziny córki/syna. Tam się mieszka wielopokoleniowo i to jest normalka.. smile
        • ihanelma Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 12:41
          Ciekawe jest, że o tych gigantycznych kosztach eksploatacyjnych zawsze piszą mieszkancy mieszkań, nie domów. Zresztą - ciekawe, ile by kosztowało utrzymanie 160m mieszkania w "apartamentowcu". Myśle, że sporo drożej niż domu.
          Zawsze biadolenie dotyczy tych biednych miotających się i starzejących "znajomych" którym palma odbiła i domu się zachciało, nie mogli to żyć normalnie jak ludzie tongue_out Oj, widzę wyraźnie takie rdzennie polskie schadenfreude (ciekawe, że u nas nie ma na to precyzyjnego określenia).

          A remonty - jak remonty. W mieszkaniach też się je robi... Chyba, że nie tongue_out.
          Za to jak wyskoczy poważniejszy remont bloku (a też są takie potrzeby od czasu do czasu) - dopiero zaczyna się jazda. Bo co tych z parteru obchodzi, że ci na górze mają zimno, dlaczego mają płacić za remont czy docieplenie dachu (to jeśli jest wspólnota)... I pani Kasia nie będzie płacić za prace w piwnicach, bo jej nie przeszkadza, że się leje i coś pęka.
          W spółdzielniach tez wcale nie jest łatwo skorzystać z "funduszu remontowego" który płacić trzeba.
          • matsuda Zabijajcie się, zabijajcie 18.10.10, 13:12
            dzięki niektórym, tacy jak my , za jakiś czas będziemy mogli kupić rezydencje waszych marzeń z licytacji bankowej...
            • ihanelma Re: Zabijajcie się, zabijajcie 18.10.10, 13:14
              Jeśli komuś w trakcie budowy zabrakło kasy - niech cię wszyscy aniołowie bronia przed takim zakupem...
              Chyba, że chcesz nabyć skarbonkę z opcją adrenalina plus tongue_out
              • matsuda Re: Zabijajcie się, zabijajcie 18.10.10, 13:18
                nie do końca, ja- mając kasę i nie mając ciśnienia- mam wybór, druga str już niekoniecznie.
                • ihanelma Re: Zabijajcie się, zabijajcie 18.10.10, 13:23
                  Chodzi mi o coś innego. Jak już komuś zaczyna brakować kasy, idzie na różne "oszczędności", czasem bardzo bolesne w użytkowaniu i trudne do naprawy. Trzeba naprawdę uważać.
              • tacomabelle Re: Zabijajcie się, zabijajcie 18.10.10, 13:19
                Dlatego planując budowę domu należy zawsze zalożyć przynajmniej 15-20%na "nieprzewidzine wydatki".

                Nie spotkalam się z sytuacją, aby komukolwiek udalo sie zmieścić w planowanym na początku kosztorysie.
                • ihanelma Re: Zabijajcie się, zabijajcie 18.10.10, 13:25
                  Nie chwaląc się zrobiłam naprawdę dobry i realny kosztorys, na którym się opieraliśmy smile
                  Były przesunięcia i oczywiście wyszło więcej, ale to były decyzje podejmowane z pełnym rozmysłem, a nie oszczędności paniką w oczach.
                  Można to zrobić.
                • mathiola Re: Zabijajcie się, zabijajcie 18.10.10, 13:35
                  nam się udało
        • kamelia04.08.2007 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 17:46
          marcelina003 napisała:


          > a mnie zawsze zastanawia oprócz tych ciaglych remontów (?!) cóz to za gigantycz
          > ne koszty eksploatacyjne ?Może ja jakaś dziwna ,nienormalna jestem ,ale takowyc
          > h nie ponoszę ba...nie mam o nich pojęcia .


          ja ci wyjasnię. Teraz juz nie mieszkam na szczeście w tym slicznym,a jednoczesnie nowoczesnym domku obok cudownych i kochajacych rodziców. Otóz jak dostajesz rachunek za gaz w wysokosci 900-1000 zł na dwa miesiące ogrzewania to przestaje byc to smieszne. Zaczyna byc jeszcze bardziej smutne jak porównasz z wynagrodzeniem netto w wysokosci 1090zł. Do tego dochodza opłaty za prąd, wodę i inne. Powierzchni do ogrzewania było 60m2.
          Na prawde dom był budowany w nowej technologii - oszczednej.

          Tylko mi nie mów, ze trzeba sie wyprowadzic, bo na miescie jest podobnie z cenami za wynajem. tez mozna złośliwie powiedzieć, że trzeba miec lepsza pensje. Ja oczywiście bardzo chetnie - bardzo chetnie podejmę pracę piec razy lepeij płatna.
          • marcelina003 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 18:34
            ja ci wyjasnię. Teraz juz nie mieszkam na szczeście w tym slicznym,a jednoczesn
            > ie nowoczesnym domku obok cudownych i kochajacych rodziców. Otóz jak dostajesz
            > rachunek za gaz w wysokosci 900-1000 zł na dwa miesiące ogrzewania to przestaje
            > byc to smieszne. Zaczyna byc jeszcze bardziej smutne jak porównasz z wynagrodz
            > eniem netto w wysokosci 1090zł. Do tego dochodza opłaty za prąd, wodę i inne. P
            > owierzchni do ogrzewania było 60m2.
            > Na prawde dom był budowany w nowej technologii - oszczednej.




            Hm..dom budowany w nowej technologii,a oszczedny to 2 rózne rzeczy w tym przypadku -czy w trakcie budowy nie mysleliscie o ogrzewaniu bardziej ekonomicznym ?Ja na etapie wyboru projektu brałam to pod uwagę i tak jak juz pisalam utrzymanie mojego domu jest niższe od opłat które mialam w bloku ,ale ........budowa mojego domu była przemyślana .......e o tym też pisałam .Mieszkajac niespełna rok w domu ciagle jestem na etapie poszukiwań nowych technologii,które dodatkowo pozwolą mi na obniżenie kosztów utrzymania domu .np.pompa ciepła ktora z roku na rok jest coraz tansza i bylaby alternatywą dla pieca CO ktory obecnie posiadam .Na etapie budowy zabezpieczyłam nawet msc.dla niej smile
            Nie wspomne juz o materiale z ktorego zostal wybudowany mój dom ......e nudna jestem to nie te forum winkAle to dlugie 2 lata przemysleń ,kosztorysów zeby nie porywać sie z motyką na słońce i nie stać na kolanach w banku=oddawać pól pensji .Moc cieszyć sie domem
            • marcelina003 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 20:06
              a jeszcze tak mnie naszlo dom powierzchnia do ogrzania 60 m?
              To domek letniskowy moze ....nie zaizolowany -taki drewniany czy co ?
              • kamelia04.08.2007 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 23:36
                ok. 120 m, ale moja czesc liczyła 60m. Pisałam juz, ze oszczedny i zaizolowany, czyli nie letniskowy, drwniany z patyków, tylko z cegieł, z izolocja, oknami itd.
                • ihanelma Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 10:00
                  Ja w porywach zapłaciłam tyle zeszłej zimy, przy domu 250m i temperaturze ok.22-23, wtedy BEZ dogrzewania kominkiem. Przy "normalnym" grzaniu zimowym wychodzi mi ok. 700 PLN.

                  W przypadku domu 120m rachunek tego rzędu to totalna masakra. Gdzieś Wam od czorta ciepła uciekało...
                  Jak macie ocieplony dom (elewacja, poddasze)? Tzn czym i jakiej grubości?
                  • tacomabelle Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 10:04
                    No, 700 zł to lekka przesada w drugą stronę. Gaz aż tak tani nie jest.
                    • ihanelma Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 10:52
                      Faktury w sezonie grzewczym mamy wystawiane co 1,5 m-ca. Kwoty sprawdziłam, bo trzymam te papiery smile.
                      Sporo zależy od wysterowania pieca i podłogówki, jej ilości. U nas pierwszy sezon był dość drogi - zawsze jest, ale w następnym serwisant porzadnie nam wysterował temperaturę na podłogówce (obniżył). Wcześniej było nieco zbyt gorąco (nawet dla mnie tongue_out) i rachunki tez były mniej sympatyczne. Prawo pierwszego sezonu - jak najbardziej, ale i kwestia ustawień pieca.
                      W tamtym sezonie byliśmy BARDZO zadowoleni z "wyników" czyli z rachunków mimo takiej zimy jaką mieliśmy. W najgorszym okresie nie grzaliśmy kominkiem (akurat podlegał rearanżacji tongue_out). W tym - się zobaczy. Gaz jest droższy, ale de facto dpiero niedawno włączylismy ogrzewanie, do tej pory wystarczało wieczorne dogrzewanie kominkiem.
                      • tacomabelle Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 11:27
                        Jeśli co póltora miesiąca, to jest to jak najbardziej możliwe. Najcześciej faktury wystawiane są w 2-miesięcznym odstępie.
                • marcelina003 Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 11:09
                  Pisałam juz, ze oszczędny i zaizolowany

                  Oszczędny to on nie jest -nie jestem fachowcem ,ale tak sobie myślę ,ze to kolejna nieprzemyślana budowa domu .Porwałaś sie z motyka na słońce ,chociaż przy Twoich zarobkach ciężko byłoby i mieszkanie utrzymac .........co oczywiscie nie znaczy , że tak ja pisałaś powinnas mieszkać pod mostem .
                  • kamelia04.08.2007 Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 14:09
                    marcelina003 napisała:


                    > Oszczędny to on nie jest -nie jestem fachowcem ,ale tak sobie myślę ,ze to kole
                    > jna nieprzemyślana budowa domu .Porwałaś sie z motyka na słońce ,chociaż przy T
                    > woich zarobkach ciężko byłoby i mieszkanie utrzymac .........co oczywiscie nie
                    > znaczy , że tak ja pisałaś powinnas mieszkać pod mostem .


                    mysle, że sie jednak myslisz, po prostu koszty ekspolatacji domu są wysokie, a sezon grzewczy długi. Pamietam, ze opłaty za prad miałam ok. 100 zł/miesiąc.
                    Ogrzewanie domu budowanego w latach 80-tych jest jeszcze droższe.

                    Juz nie bede sie po raz kolejny powtarzac o nowych oknach zespolonych, a izolcji styropiannem, o izolacji wełna mineralna, o nowym piecu gazowym i kaloryferach z regulacja. Nie uwzgledniłas tez, że innego praojektu architekt by nie wydał. Przyjemnie byłoby płacic za ogrzewanie 100 zł miesiecznie i miec temperature na 200m2 w okolicach 21 stopni, niestety tak nie jest - ogrzewanie powierzchni 60m2 wyniosło w sezonie ok. 900 zł na niecałe 2 m-ce (a było to ze 4 lata temu). Smutne, ale prawdziwe. Nie ma co zwalac na nieprzemyslanosc budowy, motyke na słonce, fuszerki w robocie czy szpary przy kazdej cegle, otwarte na oscierz okna, to tak jest jak sie ma mały biały domek z ogródkiem na przedmieściach.



                    Nie bardzo wiem o co ci chodzi z tym porywaniem sie z motyka na słońce. Ty myslisz, ze wynajecie klity-mikrokawalerki w suterenie byłoby tańsze, no bo 60m2 dla jedej osoby to troche dużo. Przejrzyj ceny wynajmu mieszkań w W-wie i ci wyjdzie, że nie. W blokach miesieczne koszty utrzymania mieszkania tez sa wysokie.
                    Po prostu smiechem jest, że człowiek po studiach na stanowisku urzednika panstwowego ma/miał tak dziadowska pensję, ze go nie stac na utrzymanie własnej osoby, tylko musi/ał korzystac z pomocy rodziców.
                    • pelapa Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 14:23
                      Pałacę mniej za ogrzewanie 160m domu. Wychodzi nam ok 2000 za cały sezon, ponad 7 miesięcy czyli ok 700 zł na dwa miesiące na trzy razy większą powierzchnię. Ogrzewanie gazowe, temperatura "ustawiona" 22,5C. Dlaczego upierasz sę ze masz oszczędny dom? Coś jest zrobione nie tak jak trzeba.
                      • kamelia04.08.2007 Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 23:16
                        pelapa napisała:

                        > Pałacę mniej za ogrzewanie 160m domu. Wychodzi nam ok 2000 za cały sezon, ponad
                        > 7 miesięcy czyli ok 700 zł na dwa miesiące na trzy razy większą powierzchnię.
                        > Ogrzewanie gazowe, temperatura "ustawiona" 22,5C.

                        to ja poprosze o adres twojego dostawcy gazu ziemnego
                        • pelapa Re: Zabijanie się dla domu 20.10.10, 08:49
                          Raczej do mojego kierownika budowy i inspektora nadzoru.
                    • marcelina003 Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 18:07
                      Nie bardzo wiem o co ci chodzi z tym porywaniem sie z motyka na słońce. Ty mysl
                      > isz, ze wynajecie klity-mikrokawalerki w suterenie byłoby tańsze, no bo 60m2 dl
                      > a jedej osoby to troche dużo. Przejrzyj ceny wynajmu mieszkań w W-wie i ci wyjd
                      > zie, że nie. W blokach miesieczne koszty utrzymania mieszkania tez sa wysokie.



                      Zloscisz sie nie wiem na co ,napisalam przeca ,ze z takimi zarobkami to mieszkanie też będzie ciężko Ci utrzymac -nie mowiac juz o wynajmie .


                      Nie ma co zwalac na nieprzemyslanosc budowy, motyke na
                      > słonce, fuszerki w robocie czy szpary przy kazdej cegle, otwarte na oscierz ok
                      > na, to tak jest jak sie ma mały biały domek z ogródkiem na przedmieściach

                      a tu nie zgodze sie całkowicie ;napisałam ,ze porwałaś sie z motyka na słońce ponieważ nie stac Cię na utrzymanie dom,w trakcie budowy nie myślałaś o kosztach jego utrzymania o ekonomicznym ogrzewania i tak właśnie ten maly bialy domek stał sie dla Ciebie koszmarem .To o takich właśnie ludziach jak Ty pisze autorka watku ja zas jestem po drugiej stronie .Mój biały domek jest spełnieniem moich marzeń,nie zabija mnie finansowo...ale tak jak pisalam to 2 lata planowania ,liczenia .Cóż jednym wychodzi drugim nie ,takie zycie
                      • kamelia04.08.2007 Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 23:11
                        marcelina003 napisała:

                        porwałaś sie z motyka na słońce p
                        > onieważ nie stac Cię na utrzymanie dom,w trakcie budowy nie myślałaś o kosztach
                        > jego utrzymania o ekonomicznym ogrzewania i tak właśnie ten maly bialy domek s
                        > tał sie dla Ciebie koszmarem .To o takich właśnie ludziach jak Ty pisze autorka
                        > watku

                        ale skad wywnioskowałas, ze ja projektowałam, budowałam, brałam kredyt itd? To nie jest w ogóle mój dom, ja w nim mieszkałam i to krótko. A skoro mieszkałam, to ponosiłam koszty eksploatacji. Wiem tylko z jakich materiałów i w jakiej technologii był budowany. Tłumacze to nie wiem jak długo.
                        A przy takiej gó...anej pensji to i wynajecie psiej budy byłoby porywaniem sie z motyka na słonce, bo na utrzymanie siebie na niemoim nawet mi nie starczało, bo jeszcze były studia do opłacenia. Ciekawe jaki bank dałby mi choc złotówke kredytu przy takiej pensji?
                        Na szczescie te "piękne" czasy minęły.
                        Widzisz tu gdzies porwanie sie z motyka na słońce?
                        • marcelina003 Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 23:30
                          ale skad wywnioskowałas, ze ja projektowałam, budowałam, brałam kredyt itd? To
                          > nie jest w ogóle mój dom, ja w nim mieszkałam i to krótko


                          hmm...to się pogubiłam ,a tak wogóle to czego dotyczył watek ?Czy nie budowy domu itd,itp?

                          Widzisz tu gdzieś porwanie sie z motyka na słońce?

                          -widzę tylko ,ze sprawa Cię nie dotyczy ,a wściekasz się strasznie

                          Ogrzewanie domu budowanego w latach 80-tych jest jeszcze droższe.
                          Teraz juz nie mieszkam na szczęście w tym slicznym,a jednoczesnie nowoczesnym domku
                          Na prawde dom był budowany w nowej technologii - oszczednej.



                          Dalej nie wiem co to za dom w którym męki przeżyłaś straszne ...nowoczesny,oszczędny i z lat 80-to połączyś się tego nie da zagadka ,rebus czy co ??Rozzalona jesteś ,zawiedziona jakaś ,ale nie moja to wina i tu pomocy w sęsie lepiej płatna praca raczej nie znajdziesz.
                          • kamelia04.08.2007 Re: Zabijanie się dla domu 20.10.10, 01:20
                            alez gdzie tu widzisz złoszczenie sie jakieś? Próbuje spokojnie wytłumaczyc jak chłop wiadomo komu i gdzie, a tu co post, to mi sie wmawia rzeczy coraz bardziej niesłychane.
                            Pomocy w znalezieniu pracy nie szukam, nie wiem skad to nawet wywnioskowałas :-0 . W ogóle wnioski jakies dziwne wyciagasz niewiadomo skad.

                            A rozmowa zaczęła sie o kosztach ekslpoatacji i wyszło, że kazdemu wychodza inne. Tak samo nie może być, bo sie nie da.
          • joanna_poz Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 19:01
            Otóz jak dostajesz
            > rachunek za gaz w wysokosci 900-1000 zł na dwa miesiące ogrzewania to przestaje
            > byc to smieszne. Zaczyna byc jeszcze bardziej smutne jak porównasz z wynagrodz
            > eniem netto w wysokosci 1090zł. Do tego dochodza opłaty za prąd, wodę i inne.

            tylko że taki rachunek za gaz dostajesz 1-2 razy w roku. latem takich rachunków nie masz napewno więc srednia za cały rok wychodzi Ci zupełnie inna, nieprawdaż?

            w domu 130 metrowym moje rachunki za gaz + prad + wode + smieci to ciut ponad 6000 rocznie. czyli troche ponad 500 zł miesięcznie.
            rachunkow za gaz takich jak napisałas nie mam, bo sporo grzejemy kominkiem. więc dorzuce do tego jeszcze ze 150 zł miesięcznie na drewno (na rok kupujemy ok. 10 metrów, na okragło licząc 1800 zł rocznie).
            razem 650 zł.

            w mieszkaniu 44 metrów w/w opłaty wychodziły mi na poziomie 450 zł/ miesięcznie (5 lat temu).
            • mathiola Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 19:06
              metr drewna miesięczne?? surprised
              My kupiliśmy 2 metry na zimę smile
              Ale wieczorami głównie palimy, to fakt.
              • joanna_poz Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 19:11
                10 metrów na rok.
                ale palimy codziennie od połowy października do konca marcasmile

                • mathiola Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 19:15
                  My też. Ale tylko wieczorem. Przykręcamy temp. na piecu i palimy w kominku smile Mi się nawet w lipcu zdarzało palić w zeszłym roku smile No ale na okrągły rok to faktycznie by się przydało tego drewna, tylko ciągle kasa, kasa, kasa......
                  • tacomabelle 1000 zl a 60 m2? 18.10.10, 20:37
                    Nie rozśmieszaj mnie. Mieszkasz w szopie ze szparami na przestrzał? Ja za prawie 250 m2 płaciłam najwyższy rachunek zimą 1025 zł za 2 miesiące. W tym oczywiście gaz do gorącej wody i gotowania.

                    Cóż, poza tym jak ktoś zarabia 1000 zł miesięcznie nie sadzi się na budowę domu. Zresztą budowa takiego o metrażu 60m2 to jakieś nieporozumienie.
                    • kamelia04.08.2007 Re: 1000 zl a 60 m2? 18.10.10, 23:51
                      tacomabelle napisała:

                      > Cóż, poza tym jak ktoś zarabia 1000 zł miesięcznie nie sadzi się na budowę domu
                      > . Zresztą budowa takiego o metrażu 60m2 to jakieś nieporozumienie.


                      przeczytaj, zanim cos napiszesz, bo inaczej ci wyjdą głupoty.

                      Dom był dwa razy wiekszy, ale moja cześć była taka jak napisałam. Nie chce mi sie tłumaczyc dlaczego mieszkałam na 60 metrach z pensja niecałe 1100zł, moze powinnam pod mostem, co?

                      Co do domów o metrazu 60metrów, to pojedź do Francji a sie zdziwisz. jak nie wierzysz, to sobie obejrze=yj to ogłoszenie, oferta wynajmu domu o powierzni własnie 60m2:
                      www.leboncoin.fr/locations/146160742.htm?ca=19_s
            • kamelia04.08.2007 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 23:45
              joanna_poz napisała:


              > tylko że taki rachunek za gaz dostajesz 1-2 razy w roku. latem takich rachunków
              > nie masz napewno więc srednia za cały rok wychodzi Ci zupełnie inna, nieprawda
              > ż?


              no własnie nieprawdaz, bo rachunki za gaz przychodziły co niecałe 2 m-ce, za prad podobnie, w dodatku w tym samym czasie z krótkim terminem płatnosci. Na prawde mozna było wymięc, bo trudno było mniej wiecej oszacowac, z reguły niespodzianka była mało fajna. Sezon grzewczy zaczynał sie na poczatku paxdziernika i trwał do kwietnia, w kwietniu tez sie uruchamiało piec.
              I nie było dogrzewania kominkiem.
              Jak jest teraz to nie wiem, bo juz tam na szczeście nie mieszkam.

              Obecnie za prad płace co miesiac, wysłałam elektrowni informacje o liczbie urzadzeń, liczbie kaloryferów (ogrzewanie jest elektryczne), a oni wyliczyli srednia miesieczna opłate za cały rok. Potem pod koniec roku albo jest nadpłata albo dopłata. Raz miałam nadpłate, a raz dopłate. Taki system bardziej mi odpowiada, niz "niespodziewajka" w postaci 95% pensji.
    • bellatrix01 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 12:42
      Przepraszam, ale popłakałam się ze śmiechu, kiedy czytałam niektóre posty nt. mieszkania w domku jednorodzinnym. Wychodzi na to, że jest to nieustająca walka o przetrwanie w stylu dzicz mnie napadławink
    • mathiola Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 13:11
      kolega to jakiś jełop, wziął kredyt i nie wykończył nawet połowy domu??
      My założyliśmy sobie domek (nie dom) - mieszkanie w moim przypadku odpada - wzięliśmy kredyt taki, żeby ten domek postawić i z grubsza wykończyć - zbudowaliśmy go w ciągu niecałego roku, wprowadziliśmy się i włala.
      No ale fakt, niektórzy uważają że jeśli już coś robić, to z rozmachem!
    • gk102 Kredyt??? przecież trzeba go rozliczyć. 18.10.10, 13:52
      A mnie tam się wydaje, że autorka tego postu po prostu zazdrości koledzewink) Bo jeśli wziął kredyt - to się przecież musi/musiał z niego rozliczyć. O ile wiem kredyt inwestycyny - MUSI być wydatkowany na określony cel - wcześniej uzgodniony co do terminu/zakresu/celu/kosztorysu. Bank robi zdjęcia, żąda faktur etc... prowizorki/brak faktur/szwagier bez faktury - nie wchodzą w grę.
      • gaja78 Re: Kredyt??? przecież trzeba go rozliczyć. 18.10.10, 13:54
        gk102 napisała:

        > Bank robi zdjęcia, żąda faktur etc..
        > . prowizorki/brak faktur/szwagier bez faktury - nie wchodzą w grę.

        Czemu zakładasz, że szwagier nie ma faktur ? wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka