zamknij_oczy Wynajmij opiekunkę i zrób coś dla siebie! 25.10.10, 02:51 1. Rozejrzyj się za opiekunką do dzieci. Będziesz mogła zająć się czymś co sprawi ci satysfakcję - zadbać o siebie, zapisać się na fitness, pójść do pracy itp. 2. Prawo jazdy - doskonale, że już je masz. Wielu ludzi może ci tylko pozazdrościć. Znajdź dobrego instruktora, wykup tyle godzin jazdy aż poczujesz się pewnie za kierownicą. Żaden problem. To uniezależni cię od męża. Nie rozumiem osób które są w podobnej do ciebie sytuacji i niejako usprawiedliwiają się - "nie poprowadzę już samochodu, bo 10 lat nie jeżdziłem". To żałosne. Naprawdę niewiele trzeba, żebyś mogła samodzielnie prowadzić samochód. Problem nękania męża zniknie - zarówno ty jak i on będziecie zadowoleni. Robiąc coś dla siebie rozładujesz napięcie które kumulujesz przebywając non-stop z dziećmi. Z czasem być może powróci uczucie, a jak nie to będziesz miała czas na ułożenie sobie życia na nowo. Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
ditchdoc Re: Wynajmij opiekunkę i zrób coś dla siebie! 25.10.10, 08:39 zamknij_oczy napisał: > 1. Rozejrzyj się za opiekunką do dzieci. Będziesz mogła zająć się czymś co spra > wi ci satysfakcję - zadbać o siebie, zapisać się na fitness, pójść do pracy itp > . jezeli juz to maz wynajmie opiekunke bo zona nie zaplaci , naturalnie wtedy te jego 12h w pracy beda przydatne > 2. Prawo jazdy - doskonale, że już je masz. Wielu ludzi może ci tylko pozazdroś > cić. Znajdź dobrego instruktora, wykup tyle godzin jazdy aż poczujesz się pewni > e za kierownicą. maz wykupi jezeli juz > Żaden problem. To uniezależni cię od męża. no, jak pojdzie do pracy Odpowiedz Link Zgłoś
gruszkasia Re: Wynajmij opiekunkę i zrób coś dla siebie! 25.10.10, 09:23 ditchdoc napisał: > jezeli juz to maz wynajmie opiekunke bo zona nie zaplaci , naturalnie wtedy t > e jego 12h w pracy beda przydatne > maz wykupi jezeli juz Widzę że się bardzo zaangażowałeś w dyskusję, szkoda, że patrzysz na świat wyłącznie pod jednym kątem, pieniędzy. To uniwersalna wymówka przed jakąkolwiek zmianą u faceta. Musi tkwić w pracy a potem w domu przed komputerem, bo zarabia. Żona zarobi mniej, więc to on musi 24/h zarabiać. Musi zarabiać, bo to żona wymaga żeby zarabiał. Wszytsko to stek kłamstw uzasadniających nieumiejętność życia z drugim człowiekiem, kobietą. W fazie romansu jeszcze się da, ale gdy trzeba wesprzeć, dać coś od siebie, wszystkie problemy świata zmieniają się w problem pieniędzy rozumiany prostacko = głupio. Ucieczka od partnerki i dzieci pod pretekstem zaspokajania ich potrzeb jest dodatkowo mała i podła. Autorka wątku pisze o niezaspokojonych istotnych potrzebach , swoich i dzieci. Moim zdaniem rzucasz się tak często ze swoimi mądrościami, bo chcesz usprawiedliwić coś podobnego w swoim życiu czy tylko jego rozumieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
ditchdoc Re: Wynajmij opiekunkę i zrób coś dla siebie! 25.10.10, 10:40 gruszkasia napisał: > > Widzę że się bardzo zaangażowałeś w dyskusję, szkoda, że patrzysz na świat wyłą > cznie pod jednym kątem, pieniędzy. To uniwersalna wymówka przed jakąkolwiek zmi > aną u faceta. Musi tkwić w pracy a potem w domu przed komputerem, bo zarabia. Ż > ona zarobi mniej, więc to on musi 24/h zarabiać. Musi zarabiać, bo to żona wyma > ga żeby zarabiał. zadna wymowka jakby mniej pracowal to by mniej zarabial, myslisz ze szanownej pani byloby wtedy dobrze? Koles po 12h w pracy jeszcze spedza 2h z dziecmi co jest godne podziwu no ale zle. Te odpychanie, pyskowki, wyzwiska, ciagle nadasanie u pani malzonki to dlatego ze meza nie ma w domu? Myslisz ze byloby lepiej gdyby byl? Nie. Byloby gorzej. Autorka to standardowa paniusia ktorej maz i dzieci odebraly kariere i zycie, obrazona na caly swiat a najpewniej bez wyksztalcenia, bez szans na "kariere" itd. Przeciez ma prawko ale jezdzic nie bedzie > Wszytsko to stek kłamstw uzasadniających nieumiejętność życia z drugim człowiek > iem, kobietą. W fazie romansu jeszcze się da, ale gdy trzeba wesprzeć, dać coś > od siebie, wszystkie problemy świata zmieniają się w problem pieniędzy rozumian > y prostacko = głupio. gdzie maz nie wspiera? Zajmujac sie dziecmi po 12h w pracy? Co ona robi dla meza? > Ucieczka od partnerki i dzieci pod pretekstem zaspokajania ich potrzeb jest dod > atkowo mała i podła. Autorka wątku pisze o niezaspokojonych istotnych potrzeba > ch , swoich i dzieci. Moim zdaniem rzucasz się tak często ze swoimi mądrościami > , bo chcesz usprawiedliwić coś podobnego w swoim życiu czy tylko jego rozumieni > u. Pytalem wczesniej, zapytam i tytuaj. Myslisz ze autorka zaproponowala opcje mniejszych pieniedzy na poczet dluzszego pobytu meza w domu? Moge sie zakladac o duze pieniadze ze nie. A czasy sa jakie sa, nie wszyscy moga sobie godziny wybierac. Nawet gdy maz wraca na te kilka godzin przed snem, ktore poswieca dzieciom, czy zastaje steskniana i wdzieczna zone czy rozhisteryzowana idiotke ktora jest obrazona bo maz "ciagle pracuje i pracuje" . Niech i ona idzie do pracy, dzieci do przedszkola, znam kilka par ktore tak zrobily i nie ma problemu, co stoi na przeszkodzie tutaj, bo maz nie podwiezie? Daj spokoj, przestan byc naiwna. Odpowiedz Link Zgłoś
gruszkasia Re: Wynajmij opiekunkę i zrób coś dla siebie! 25.10.10, 15:12 ditchdoc napisał: > jakby mniej pracowal to by mniej zarabial, myslisz ze szanownej pani byloby wte > dy dobrze? pytałeś jej o to? Nie, ty zakładasz, że ona , zła i chciwa wygania faceta do ponadnormatywnej pracy. Koles po 12h w pracy jeszcze spedza 2h z dziecmi co jest godne podzi te 12 godzin wziąłeś też z palca. Ona pracuje w domu na okrągło. , bez odpoczynku. Te odpychanie, pyskowki, wyzwiska, ciagle nadasanie u pani malzo > nki to dlatego ze meza nie ma w domu? Myslisz ze byloby lepiej gdyby byl? Nie. > Byloby gorzej. Tego nie wiemy ani ty, ani ja. Autorka wątku sama napisała, że ma wybuchy złości, więc jest w stanie krytycznie spojrzeć na sytuację. Takie objawy b. często są objawami depresji, a jeśli nie, to efektem zamknięcia w domu i braku wsparcia, poczucia, że jest osamotniona i przemęczona. > > Autorka to standardowa paniusia ktorej maz i dzieci odebraly kariere i zycie, o > brazona na caly swiat a najpewniej bez wyksztalcenia, bez szans na "kariere" it > d. Przeciez ma prawko ale jezdzic nie bedzie wiem, że widzisz w niej postać z kreskówki, tę negatywną, widać tak ci bardziej pasuje, ale nadal to tylko twoja opinia, żaden argument, ani żadna pomoc. > gdzie maz nie wspiera? Zajmujac sie dziecmi po 12h w pracy? Co ona robi dla mez > a? Masz o tym wiele razy w wątku. A ona dla męża owszem, jest służącą. > Pytalem wczesniej, zapytam i tytuaj. Myslisz ze autorka zaproponowala opcje mni > ejszych pieniedzy na poczet dluzszego pobytu meza w domu? Moge sie zakladac o d > uze pieniadze ze nie. załóż się, sprawdź,a potem pisz. > Nawet gdy maz wraca na te kilka godzin przed snem, ktore poswieca dzieciom, czy > zastaje steskniana i wdzieczna zone czy rozhisteryzowana idiotke ktora jest ob > razona bo maz "ciagle pracuje i pracuje" . To, że nie rozumiesz jej stanu to jedno, a to, że reagujesz na to wyzwiskami pod jej adresem, to druga sprawa. Tak jak ona ze swoimi potrzebami jest dla ciebie "rozhisteryzowaną idiotką" tak on ze swoimi zachowaniami może być "tępym tchórzem" czy czymś równie uroczym, wiesz? Niech i ona idzie do pracy, dzieci > do przedszkola, znam kilka par ktore tak zrobily i nie ma problemu, co stoi na > przeszkodzie tutaj, bo maz nie podwiezie? > > Daj spokoj, przestan byc naiwna. na razie jest na urlopie, ma pod swoją opieką dwójkę dzieci i jest w ciężkiej sytuacji psychicznej. Odpowiedz Link Zgłoś
santo_inc Re: Wynajmij opiekunkę i zrób coś dla siebie! 25.10.10, 17:54 > > gdzie maz nie wspiera? Zajmujac sie dziecmi po 12h w pracy? Co ona robi d > la mez > > a? > > Masz o tym wiele razy w wątku. A ona dla męża owszem, jest służącą. Czyli jedyne, co ona dla męża robi, to upranie i ugotowanie i czasami oddanie się na chwilę w łóżku? A czy ona wie, co mąż od niej oczekuje? Czy zapytała go, co dla niego jest ważne? Może facetowi do szczęścia nie jest potrzebny porządek czy obiad a mógłby przehandlować pranie za spędzenie miło czasu z żoną? Odpowiedz Link Zgłoś
gruszkasia Re: Wynajmij opiekunkę i zrób coś dla siebie! 25.10.10, 09:25 Jest poniedziałek rano, albo jesteś w domu i bawisz się przy komputerze, albo w pracy, gdzie też, jak mąż tej dziewczyny "ciężko pracujesz". Odpowiedz Link Zgłoś
ditchdoc Re: Wynajmij opiekunkę i zrób coś dla siebie! 25.10.10, 10:41 gruszkasia napisał: > Jest poniedziałek rano, albo jesteś w domu i bawisz się przy komputerze, albo w > pracy, gdzie też, jak mąż tej dziewczyny "ciężko pracujesz". jestem w pracy a ze na biurku komputer to moge 30s na posta poswiecic Odpowiedz Link Zgłoś
magotka11 Re: Wynajmij opiekunkę i zrób coś dla siebie! 25.10.10, 11:34 Skoro on tak rewelacyjnie zarabia to nie tylko na siebie. Ma dzieci i ŻONĘ to niech o nich też zadba. Skoro uważasz że ona powinna prać , gotować itp. to on powinien dać jej tą kasę, to też obowiązek jego a nie uzależnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
gadolinn Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 03:26 Nie przejmuj sie. On cie juz od dawna nienawidzi. Odpowiedz Link Zgłoś
noctivaga Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 08:46 No to pora do adwokata. Jak tak zapracowany to i dziany-skroić gościa porządnie na alimenty i feel free. Odpowiedz Link Zgłoś
patria5 Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 09:14 no to ja będę chyba jedyną, która cię poprze.... nie potrafię ci dać recepty na poprawę stanu rzeczy, bo sama jej szukam ..... u mnie generalnie jest podobnie,co prawda nie mówię mężowi, ze go nie kocham, nie popycham i nie krzyczę, ale czuję tak jak ty... próbuję sobie to jakoś poukładać i dochodzę do wniosku, ze rzeczywiście uczucie już wygasło, a została samotność.... i to mnie osobiście dołuje najbardziej; mąż godzinami w pracy, zarabia na dom - nie ma lekko, jasne, zgadzam się z tym - ale ma to czego ja nie mam - dużo osób wkoło, które mają wspólne cele, różnorodne wyzwania, spotkania z ludźmi... Ja natomiast mam wrażenie, że moje cele monotonne, codzienne, 2 dzieci, dom - to tylko moje obowiązki.... dodam, że też pracuje zawodowo, ale w pracy też jestem sama.... No i tak sie stało że z mężem się po prostu bardzo oddaliliśmy, i co tu zrobić? kiedy już się nie chce chcieć.... Odpowiedz Link Zgłoś
coppermind Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 08:57 biedny ten facet - z taką kretynką 7 lat żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
poezja1983 Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 09:19 ja nie będę Ciebie ganić. jestem 5lat po ślubie. mój mąż był taki jak Twój niepoprawny romantyk........................... do czasu gdy w naszym życiu pojawiło się dziecko (teraz ma 2 lata). też miałam dosyć. miałam wrażenie,że go to wszystko przerosło, że ucieka z kumplami ode mnie i od dziecka,od obowiązków domowych. czułam się jak służąca. nie pomagały żadne kłutnie, krytyczne uwagi, prośby,dosłownie nic. było tak-już wróciłam do pracy, a jak wracałam do domu to wszystko robiłam sama i z dzieckiem na ręku bo mąż zmęczony. juz nawet myślałam o rozwodzie. ale pewnego dnia wpadła mi w ręce książka "dlaczego mężczyźni wolą milczeć a kobiety nie chcą sięz tym pogodzić". przeczytałam choć z pewną dozą powątpiewania. ale chyba pomogło.zrozumiałam że źle rozmawiałam z mężem. zrobiłam tak. mimo że miałam wiele żalu postanowiłam porozmawiać z mężem ostatni raz. poprosiłam go aby znalazł dla mnie czas w sobotni wieczór jak już dzieci położą się spać. nastawiłam się psychicznie że nie będę krzyczeć, obrażać go ani płakać,powiem tylko to co mnie boli i jakie mam propozycje na zmiany. dom był ogarnięty zbobiłam mu herbatkę. wyłaczyłam telewizor.usiedliśmu naprzeciwko siebie. zaczęłam od tego że zależy mi na naszym małżeństwie i że nadal mi na nim bardzo zależy, ale................ wypowiedziałam wszystko co mnie boli. powiedziałam, że czuję się zmęczona domowymi obowiązkami. że za dużo na mnie zwalił, że brakuje mi z jego strony drobnych gestów romantyzmu,że ja tego potrzebuję, że jestem kobietą i jestem zgoła inna niż mężczyzna. że chciałabym poświęcić trochę czasu na zabawę z dzieckiem i poprosiłam żeby mnie czasem wyręczył żebym mogła pobawić się z synkiem. że czasem potrzebuje czasu dla samej siebie i ........................ od czasu naszej rozmowy dużo się zmieniło. teraz wracamy do domu. mąż zajmuje się synkiem. ja robie obiadek, jemy wspólnie bez towarzystwa telewizora. prace domowe podzieliliśmy na dwoje. każdy robi to co mu lepiej odpowiada. np. ja wolę pozmywać naczynia a on podłogi. znaleźliśmy czas na wspólną zabawę z synkiem. mąż przypomniał sobie że żonie trzeba czasem kupić kwiaty albo zwyczajnie poleżeć z nią w łóżku i pomiziać po buzi. jak potrzebuję troche czasu tylko dla siebie to męża wysyłam na spacer z synkiem. ja za to już nie mam protensji jak on czasem wyjdzie z kumplami na piwo. jeżeli ci sie uda to poczytaj tą książkę o której pisałam. a potem spróbój jeszcze raz porozmaiać z mężem. macie dzieci chyba warto spróbować. może uda się naprawić to co się między wami zepsuło,może powróci do Ciebie dawna miłość. daj szansę sobie i jemu. ale jeżeli on nic nie zmieni to nie bądź jego służącą. nie daj się tak traktować. życzę Ci powidzenia i dużo siły, jeszcze więcej cierpliwości. powodzenia i głowa do góry Odpowiedz Link Zgłoś
poppy_pi Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 09:30 Przypomnij sobie co tak kochałaś w swoim mężu, powiedz mu to NA SPOKOJNIE, wytłumacz czego CI brakuje, że kupienie raz w tygodniu kwiatów i odkurzenie mieszkania to nie jest jakieś wielkie poświęcenie z jego strony a Tobie bardzo porprawiłby nastrój. Zacznijcie gdzieś razem wychodzić, dzieci zostawcie pod opieką babci czy niania a sami idzie do kina, na kolacje, do teatru, na wystawę...gdzie tam chcecie, ale razem, tylko we dwoje. Albo jeśli lubisz, zacznijcie spotykac się ze wspólnymi znajomymi, może jakieś kolacje razu Was, raz u nich. Co do zakupów, możesz jeżdzić taksówkami, albo znajdz instruktora, pojeżdxij kila godzi ni zaczniesz sama śmigać samochodem ani sie obejrzysz. Ja jestem z moim facetem 6 lat, jestem podobna do Ciebie, chciałabym żeby wszystko było idealnie...ale tak sie nie da niestety, trzeba się z tym pogodzić, obnizyc trochę poprzeczkę, odnaleźć się w pół drogi...Życzę Ci powortu do szczęścia Odpowiedz Link Zgłoś
fo.xy zrob cos z tym fantem sama... 25.10.10, 09:28 podobno zauroczenie i cala tzw. chemia mija po ok 5-7latach. Jak dlugo bylas z mezem przed slubem? Czy zanim pojawilo sie pierwsze dziecko bylo dobrze? Z tego, co napisalas, z Ciebie samej jest niezle ziolko "ja mam wybuchowy charakter jak jest źle, wyzywam, krzyczę, płacze, potra > fię popchnąć." Maz pracuje, zarabia pieniadze - nie jest latwo utrzymac czteroosobowa rodzine. Praca jest rozna, czasem umyslowa potrafi tez wyczerpac. Wiekszosc facetow nie przepada za robieniem zakupow (zwlaszcza jesli o ciuchy chodzi) - wiec pod tym wzgledem tez mu sie nie dziwie. Dziwie sie skad w Tobie az tak wybuchowy charakter. Piszesz, ze ciagle klotnie - on je prowokuje - przychodzi do domu i od progu zaczyna Cie wyzywac? Zdarza mi sie pracowac do 18-19 i szczerze powiedziawszy, to marzy mi sie po takim dniu kolacja i swiety spokoj do rana. Dlaczego maz ucieka w prace? Nie ma chwili odpoczynku w domu, czy stara sie zarobic na rodzine? a moze jedno i drugie. Dlaczego piszesz, ze on ma cos zrobic? Wydaje mi sie, ze powinnas zaczac pracowac nad swoim charakterem, nauczyc sie panowac nad swoimi emocjami - to Twoje osobiste zadanie. Potem mozecie razem zabrac sie za poprawienie waszych stosunkow w malzenstwie. Chyba, ze uwazasz, ze nie ma to juz sensu, wiec po prostu odejdz - i nie zaslaniaj sie dziecmi, bo ich dobro to chyba skreslilas ze swojej listy Odpowiedz Link Zgłoś
amich7 Re: zrob cos z tym fantem sama... 25.10.10, 09:44 Zgadzam się,że musicie usiąść i wspólnie porozmawiać o Waszej przyszłości.Czy czegoś od siebie jeszcze oczekujecie?Czy dacie radę jeszcze tak żyć?Podzielcie się obowiązkami.Jeśli mąż wraca po 18-tej,tzn.że może rano zająć się dziećmi,a Ty możesz w tym czasie robić coś innego. Poza tym,może warto oporadzić się psychologa rodzinnego? Odpowiedz Link Zgłoś
daga_1 Re:Jesteś po prostu zmęczona, ale chcesz żeby, to 25.10.10, 09:51 mąż wymyślił jak masz odpocząć. A myślę, że on jak pracuje dzień w dzień do 18, to też jest chyba zmęczony. Nie wstaje do dziecka w nocy, a jak ma się wyspać do pracy? Zaproponuj mu siedzenie z dziećmi np. w sobotę, a Ty w tym czasie idź gdzieś sama, oderwij myśli od domowego kieratu. Umów się z koleżanką na zakupy, na kawę. Nie oczekuj od męża żeby stale Cię zabawiał. Jak nie będziesz mieć do niego stale pretensji, to może on też chętniej z Tobą spędzi trochę czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 10:03 mialas czy raczej nasz wszystko o czym marzy kazda kobieta a zamienilas zycie swojej i swojej rodziny w koszmar bez jakiejs autorefleksji wiadra zimnej wody na glowe wiele nie zmienisz postepujesz zwyczajnie glupio, wrecz okrutnie slowa juz cie nie kocham od najblizszej osoby to czesto koniec wsyztskiego a ty je chlopu serwujesz z powodu ze poniewaz robilam dzis pranie, a ty pracujesz Odpowiedz Link Zgłoś
anek80 Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 11:08 Autorko wątku, musisz niestety zrozumieć, że odpowiedzialnośc za małzeństwo spoczywa na WAS obojgu, oboje ponosicie też winę za rozpad waszego związku. Póki tego nie zauważysz, nic się nie zmieni - zmianę musisz zacząć od siebie samej. Daleka jestem od całkowitego krytykowania ciebie, domyślam się że jesteś przemęczona i sfrustrowana, czujesz się osamotniona. Ale nic nie usprawiedliwia twojej agresji wobec męża. Przemoc rodzi przemoc, sama nakręcasz spiralę agresji w swoim domu. Skandaliczne jest to, że dzieci patrzą na to wszystko. Wybuchowy charakter nie jest żadnym usprawiedliwieniem, musisz nad sobą pracować. Piszesz, że nie zostawisz męża dla dobra dzieci. Dla dobra dzieci musisz przede wszystkim skończyć z agresją - wrzaski, wyzwiska czy szarpanina to patologia! Zrozum, że musisz dzieciom tego oszczędzić, bardzo je krzywdzisz. Czy chcesz je wychować na ludzi z problemami emocjonalnymi, nauczone, że każdy problem rozwiązuje się agresją a nie rozmową?! Kiedyś to one znienawidzą cię za to. Musisz próbować z mężem rozmawiać, spokojnie, bez emocji, rzeczowo. Nawet jeśli to dla ciebie trudne, jeśli jest ci przykro. Proś go o konkretną pomoc, mów co czujesz, ale spokojnie. Mężczyźni też mają uczucia, myślę że możecie się jeszcze dogadać, ale nie oczekuj, że to ON musi coś zrobić, że to ON musi się zmienić. Oboje musicie się zmienić. Po co mówisz mężowi że go już nie kochasz, co chcesz uzyskać? Na pewno nic pozytywnego z tego nie wyniknie. Odwagi, więcej wiary i pozytywnego myślenia! I zacznij działać konstruktywnie (bez ciągłych awantur). Odpowiedz Link Zgłoś
themaxmaster Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 10:19 Ale co dokladnie zlego zrobil mąż - jak mniemam ty pierwsza zaczelas go obrazac, wyzywac (bagatelizujac to kategoria -mam wybuchowy charakter), powiedzials mu ze go nie kochasz (co tak naprawde dla mnie jako partnera spowodowaloby spakowanie i wyprowadzke, bo zamyka droge do poprawy - co taki partner ma zrobic - tanczyc spiewac zebys na nowo sie zakochala ?), mimo ze pracuje ponad 40h w tygodniu zarabiajac nienajgorzej skoro stac was na zycie w czteroosobowej rodzinie, ty teraz nie pracujesz, a oczekujesz jego szerokeigo zaangazowania w prace domowe ? Odpowiedz Link Zgłoś
ateofi Wiesz co kobieto, chyba powinnaś pójść na terapię! 25.10.10, 10:21 "Nasze życie to ciągłe kłótnie, on przeprasza, jest dobrze i znowu kłótnie. Niestety ja mam wybuchowy charakter jak jest źle, wyzywam, krzyczę, płacze, potrafię popchnąć. Ja mu mówię, że już go nie kocham, bo już tego nie czuję." Moim zdaniem Twoje ciągłe mówisz mówienie mężowi, że go już nie kochasz powoduje taką a nie inną reakcję z jego strony. Sorry, ale gdyby mi mąż tak nadawał, że jak to on już mnie nie kocha to bym wyrzuciła z domu. Ciągłe awantury i szykanowanie męża, po tym jak przydzie z pracy na pewno nie służą Waszemu związkowi. Mężczyzna po pracy lubi wrócić do do rodzinnego w którym jest ciepła i serdeczna atmosfera, a nie kłótnie o popychanie. Poza tym, co to znaczy, że drugie dziecko było wpadką? Jeżeli w małżeństwie jest aż tak źle, to dlaczego dopuściłaś do ciąży? Wiesz co to zabezpieczenie np. prezerwatywy dla niego lub tabletki dla Ciebie? Sorry, ale cos tu nie gra, bo jeżeli nie kochasz męża, to po co z nim sypiasz? Idź lepiej do dobrego psychologa dziewczyno, a przede wszystkim zacznij dbać o siebie. Wyjdź na zakupy i zostaw dzieci z ojcem na 3 godziny. Na pewno sobie poradzi. "On śpi nie wykąpany na tapczanie. Szlak mnie trafił, wszędzie śmierdzi petami. Pościel i koc do prania, bo się nawet nie umył i wszystko przeszło dymem, całe mieszkanie śmierdzi…" Wiesz co, mój mąż też czasem zaśnie na kanapie bez kąpieli i jakoś nie robię z tego afery. Również mąż nie składa ubrań po sobie. Ja za to lubię układać rzeczy, więc też nie robię z tego problemu, bo moja "brzydsza połowa" ma tak wiele innych zalet, że ta drobna wada nie jest warta kłótni i nerwów. A z tego, co piszesz to szukasz pretekstu, żeby odbić na nim swoje frustracje. Odpowiedz Link Zgłoś
ojca Stokrotne podziekowania :) 25.10.10, 10:42 Dzisiaj normalnie urządzę mojej wspaniałej kobiecie coś ekstra w podzięce, za to, że nie jest taka jak ty . Czasem fajnie sobie uświadomić jakie mam szczęście. Dzięki ! Pozdrawiam wszystkie normalne kobiety. Odpowiedz Link Zgłoś
maxgazeta.pl Dramat 25.10.10, 10:51 Normalnie dramat,jednak od malzenstwa lepiej trzymac sie z daleka a babe trzymac krotko,maksymalnie pol roku Bo im dluzej tym wieksza szansa ze padnie na mozg jak autorce watku.I chyba najwyzszy czas brac lekarstwa,bo prezes Jaroslaw tez odstawil i efekty podobne. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerka beznadziejna jesteś 25.10.10, 10:51 robisz sobie dwoje dzieci i dziwisz się, że musisz się nimi zajmować ... mąż utrzymuje ciebie i dzieci, a dziwisz się że wraca późno i musi w domu usiąść do komputera, że jest zmęczony ... siedzisz w domu i dziwisz się, że trzeba sprzątać, zmywać, gotować, bo wolałabyś posiedzieć z gazetą ... masz pretensje, że mąż wyszedł na piwo z kolegą, nienawidzisz go za to, że się nie wykąpał i przyniósł zapach pubu do domu - to jest faktycznie baaaardzo istotny powód do nienawiści ... ciągle się z nim kłócisz, masz wybuchowy charakter, ciągle masz pretensje i wymówki i dziwisz się, że wam się nie układa, że nie chce mu się do domu szybko wracać ... masz problem nawet z kupnem ubrań dzieciom, nie umiesz prowadzić i wymagasz szofera ... wygląda na to że ze wszystkim masz problem, wszystko jest dla ciebie pod górę, wiecznie skrzywiona i narzekająca jesteś, bardzo zaskoczona tym, że dwoje dzieci to nieustające obowiązki i że mąż musi pracować zamiast ciebie we wszystkim wyręczać i nosić na rękach, a przecież kiedyś było inaczej! rozkapryszona księżniczka, niespełniona primadonna, jesteś na najlepszej drodze żeby zostać samotną matką, bo zapewne małżonek wkrótce znajdzie sobie kogoś sympatyczniejszego, przy kim będzie mógł odpocząć a nie wysłuchiwać koncertu żalów i połajanek, a dzieci widząc cię ciągle skwaszoną i naburmuszoną też przestaną się do ciebie z czymkolwiek zwracać, bo pewnie je pogonisz jak męża. winszuję stosunku do życia, zastanawiam się po co ci drugie dziecko, skoro ewidentnie jest dla ciebie ciężarem, po co ci mąż, skoro postrzegasz go tylko od negatywnej strony i jest dla ciebie wyłącznie obiektem pretensji? klasyczny przykład braku życiowego realizmu, kiedy zamiast prawdziwego życia oczekuje się serialowej idylli i ma za złe wszystko i wszystkim wokół, tylko nie dostrzega się winy w sobie. nie współczuję, bo na to nie zasługujesz, już prędzej twój mąż że trafił na taki beznadziejny przypadek chodzącej życiowej porażki. Odpowiedz Link Zgłoś
nonameuno :( 25.10.10, 11:17 Podpisuje się pod tym, jak czytałem post założycielski, to miałem odruch wymiotny, co za rozmemłany życiowo i mentalnie babsztyl, aż się proszący żeby puścić go w trąbę i niech sobie żyje sam ze swoimi fobiami, pretensjami i niespełnionymi oczekiwaniami! Znamienne jest to, że nie dostrzega żadnej winy w sobie a wszystkiemu winny jest ten niedobry mąż, który pracuje na całą czwórkę i tylko dwie godziny bawi się z dziećmi wysłuchując przy okazji jak bardzo ona go już nie kocha! To anioł jest nie facet, że jeszcze wogóle wraca do domu, gdzie siedzi taki potwór ziejący frustracjami, zniesmaczony tym, że ma dwoje dzieci i domowe obowiązki na głowie, tak jakby to była jakaś niezwykła rzecz i tylko ją to spotykało! Po co wogóle mieć dzieci, zakładać rodzinę, skoro już dawno było między nimi źle, rodzina to jakiś przymus, koniecznie trzeba mieć dzieci skoro tak źle reaguje się na obowiązki z nimi związane? I najciekawsze jest to, że to ON musi coś zmienić, stanąć na głowie i zatrzepotać uszami, żeby JEJ było dobrze, żeby się odnalazła i poukładała, bo ona sama nic nie musi, wystarczy, że wyleje mu na głowę wiadro fochów i pretensji a On już ma wszystko za nią załatwić! Skąd się wogóle biorą takie kobiety i co się dziwić, że jest tyle rozwodów? Odpowiedz Link Zgłoś
maghdalena33 Re: :( 25.10.10, 12:15 Prawie wszystkie rzuciły się na autorkę jaka z niej obrzydliwa baba, jak może żądać aby mąż oprócz pracy cokolwiek zrobił w domu no bo jak to? On pracuje na 2 dzieci więc więcej nic nie można wymagać od jaśnie pana. ren-kam nigdzie nie napisała, że bawi się po 2 godziny dziennie z dziećmi tylko, że jest w domu z nimi codziennie ok 2 godzin a i tak pewnie siedzi odwrócony tyłkiem przy kompie. "On ciągle praca i praca. Przychodzi koło 18. Jest z dziećmi max. 2 godziny, a problemem jes,t żeby ponosić choć małego. Ciągle tylko włączony komputer, praca i praca." W domu nie pomoże nic, zostawia tylko bałagan ale winna Ona bo jak śmie cokolwiek chcieć więcej. "Przyznam, bawi się z dziećmi. Ale jak tylko widzi, że ja po prostu wezmę gazetę i chcę odpocząć, to już ma z tym problem." Czyli jaśnie pan po ciężkiej pracy ma prawo wyskoczyć z kumplami na piwo Ona nie ma prawa usiąść i odpocząć. Autorko współczuję Tobie, na serio. Pracuję zawodowo tak jak mój mąż. Po powrocie do domu dzielimy się opieką nad dzieckiem, sprzątaniem czy gotowaniem. Nie wyobrażam sobie abym miała robić to wszystko sama a jaśnie pan tylko leżał i pachniał, zmęczony pracą i prozą życia. Czym moja praca różni się od Twojej? Niczym. Tak samo ciężko codziennie pracujesz. Nie wiem jakie Ty masz dzieci. Może grzeczne, może mocno absorbujące. Na pewno z Twojego postu można wyczuć frustrację. Jesteś zmęczona. Naganne są na pewno kłótnie przy dzieciach, wyzwiska, popychanie. Wg mnie obydwoje powinniście pójść na terapię. Przypominam, że nie raz wypowiadano się zarówno tutaj jak i na innych forach, że wychowywanie dzieci w domu i prowadzenie domu to taka sama praca jak inne i ciekawa jestem która z was zgodziłaby się na identyczny układ w domu, wracając z pracy wieczorem i zostając ze wszystkim zupełnie sama. No bo jaśnie panu nie można przeszkadzać jak wróci zmęczony do domu. Nieważne, że sama pada na "pysk" ze zmęczenia ale żądanie pomocy od mężczyzny w pracach domowych to bezczelność. Zrobiła sobie dwójkę dzieci niech sama się użera i da facetowi żyć. Mąż od czasu do czasu powie, że kocha i to powinno ją uskrzydlać w pracy na dwa etaty. Odpowiedz Link Zgłoś
poezja1983 Re: :( 25.10.10, 12:36 nonameuno napisał: > Podpisuje się pod tym, jak czytałem post założycielski, to miałem odruch wymiot > ny, co za rozmemłany życiowo i mentalnie babsztyl, aż się proszący żeby puścić > go w trąbę i niech sobie żyje sam ze swoimi fobiami, pretensjami i niespełniony > mi oczekiwaniami! Znamienne jest to, że nie dostrzega żadnej winy w sobie a wsz > ystkiemu winny jest ten niedobry mąż, który pracuje na całą czwórkę i tylko dwi > e godziny bawi się z dziećmi wysłuchując przy okazji jak bardzo ona go już nie > kocha! To anioł jest nie facet, że jeszcze wogóle wraca do domu, gdzie siedzi t > aki potwór ziejący frustracjami, zniesmaczony tym, że ma dwoje dzieci i domowe > obowiązki na głowie, tak jakby to była jakaś niezwykła rzecz i tylko ją to spot > ykało! Po co wogóle mieć dzieci, zakładać rodzinę, skoro już dawno było między > nimi źle, rodzina to jakiś przymus, koniecznie trzeba mieć dzieci skoro tak źle > reaguje się na obowiązki z nimi związane? I najciekawsze jest to, że to ON mus > i coś zmienić, stanąć na głowie i zatrzepotać uszami, żeby JEJ było dobrze, żeb > y się odnalazła i poukładała, bo ona sama nic nie musi, wystarczy, że wyleje mu > na głowę wiadro fochów i pretensji a On już ma wszystko za nią załatwić! Skąd > się wogóle biorą takie kobiety i co się dziwić, że jest tyle rozwodów? chyba nie czytałeś dokładnie pierwszego postu. po pierwsze autorka też pracuje. obecnie jak zrozumiałam jest na macierzyńskim. jesteś facetem? masz dzieci? jego żona to dopiero anioł przychodzi z pracy pierze, gotuje,sprząta,prasuje,zajmuje się dziećmi, dogadza mężowi bo on biedak pracuje. a wieczorem jeszcze pewnie z uśmiechem w sekoswnej bieliźnie ma przed nim paradować bo PANi WŁADCA zarobił nażycie i wszystko załątwione.normalnie mnie rozwalacie. ja miałam podobny problem i rozumiem co to znaczy. jak facet pracuje to nie znaczy że juz spełnił wszystkie swoje obowiązki. kobieta jak przyjdzie z pracy to nie siada przed komputerem, nie idzie na piwo, ale zajmuje się domem. ludzie jacy z was EGOIŚCI. nie skreślajcie tej kobiety i dajcie jej trochę wsparcia. nie jest aniołem dała popalić swojemu mężowi. ale jeżeli mu to nie odpowiadoło to też mógł poprosić ją o chwilę spokojnej rozmowy powiedzieć że rozumie jej przeciążenie ale ma dość tych dąsów. oboje są winni a kto bardziej???????????? chyba nie ma dobrej odpowiedzi. skoro kobieta prosi o pomoc to jej pomóżcie a nie szykanujcie........................ Odpowiedz Link Zgłoś
ugenwillla ale dziwne, że dzieci to obowiązki! 25.10.10, 13:27 "chyba nie czytałeś dokładnie pierwszego postu. po pierwsze autorka też pracuje. obecnie jak zrozumiałam jest na macierzyńskim. jesteś facetem? masz dzieci? jego żona to dopiero anioł przychodzi z pracy pierze, gotuje,sprząta,prasuje,zajmuje się dziećmi, dogadza mężowi bo on biedak pracuje. a wieczorem jeszcze pewnie z uśmiechem w sekoswnej bieliźnie ma przed nim paradować bo PANi WŁADCA zarobił nażycie i wszystko załątwione.normalnie mnie rozwalacie. ja miałam podobny problem i rozumiem co to znaczy. jak facet pracuje to nie znaczy że juz spełnił wszystkie swoje obowiązki. kobieta jak przyjdzie z pracy to nie siada przed komputerem, nie idzie na piwo, ale zajmuje się domem. ludzie jacy z was EGOIŚCI. nie skreślajcie tej kobiety i dajcie jej trochę wsparcia. nie jest aniołem dała popalić swojemu mężowi. ale jeżeli mu to nie odpowiadoło to też mógł poprosić ją o chwilę spokojnej rozmowy powiedzieć że rozumie jej przeciążenie ale ma dość tych dąsów. oboje są winni a kto bardziej???????????? chyba nie ma dobrej odpowiedzi. skoro kobieta prosi o pomoc to jej pomóżcie a nie szykanujcie........................ " Wszystkie takie wypowiedzi prowadzą do jednej konkluzji: ludzie najpierw robią sobie dzieci, a potem ze zdziwieniem dowiadują się, że aby je wychować trzeba się narobić, zrezygnować z wielu przyjemności, zarobić pieniądze na ich potrzeby, poświęcać im czas ... LUDZIE! A CO WYOBRAŻALIŚCIE SOBIE WCZEŚNIEJ?!!! Nie wiedzieliście na przykładzie własnych rodziców, że to ciężka praca, poświęcenie, rutyna, codzienność, niekończące się obowiązki?! I na dodatek - straszne zdziwienie! - wiekszość z tych obowiązków, zwłaszcza jak dzieci są małe, należy do kobiet, bo one muszą ciążę donosić, urodzić, karmić piersią, opiekować się, być przy dziecku, a faceci - o zgrozo! - powinni się w to angażować, jak najbardziej, ale raczej nigdy nie są w stanie matki dzieciom zastąpić i kobiety decydując się mieć dziecko winny o tym pamiętać! Większość rodzin jest tak zorganizowana jak u autorki wątku i większość kobiet przez to przechodzi, trudno - taki okres w życiu, samemu się go wybrało rodząc dzieci - ojciec pracuje, często wraca jak dzieci śpią, bo życie to nie jest bajka i jak chce się zarobić, to zazwyczaj trzeba się narobić, a matka wychowuje dzieci i zajmuje się domem. Oczywiście, nie twierdzę, że jak tatuś pracuje, to może się zwolnić z wszelkiej "domowej" odpowiedzialności, ale pretensje że po pracy chce odpocząć i zbyt mało bawi się z dziećmi są trochę nie na miejscu, ja wracając po pracy marzę zazwyczaj o tym, że wreszcie wyciągnąć nogi i odetchnąć, bo inaczej jutro nie będę zdolna do wypełniania zawodowych obowiązków i myślę, że ojciec tej rodziny ma podobnie! Dzieci to ogromne wyzwanie i jak widać - nie wszyscy umieją im sprostać! Odpowiedz Link Zgłoś
an_ni Re: ale dziwne, że dzieci to obowiązki! 25.10.10, 13:53 a pomyslalas o tym czy ta kobieta po pracy w domu 24/dobe i po wstawaniu w nocy do mniejszego dziecka bedzie miala sily nastepnego dnia? niezastepowalnosc matki to okres pierwszych kilku tygodni a nie miesiace i lata, zreszta autorka ma juz drugie dziecko co do: "ludzie co wyobrazaliscie sobie wczesniej" - to ten apel powinien byc skierowany do meza autorki ! ale do autorki rowniez po trosze, bo widac ze slepo zachwycila sie chyba tylko adoracja pana a nie jego rzeczywistymi zaletami gwarantujacymi szczesliwe zycie malzenskie i rodzinne, tyle ze pan latal wtedy za dupa a nie za rodzina i zabieganie o dupe jest prostsze niz o zone i rodzine zarobic nie kazdy potrafi, to fakt, ale pomijajac ewidentnych trutni, sam fakt pracowania i bycia facetem nie daje praw do zlewania obowiazkow rodzinych i ustawiania sie w pozycji Glowy_Rodziny_ Majacego_Wylaczne_ Prawo_Do_Odpoczynku pani nadal tkwi w bajce - ksiaze dba o mnie i o rodzine, a pan w swojej - "kocham cie zono , powiedzialem ci mile slowko? no to czego jeszcze chcesz? przeciez tak cie to zachwycalo!" tu sie glownie rozmijaja, niestety, bo zona oczekuje nie tylko czulych slowek ale dzialania! a pan maz sie nie poczuwa ani emocjonalnie ani fizycznie. do Autorki - jesli chcesz w tym tkwic - jasno okresl wasze obowiazki: wspolne i oddzielne i nie wykonuj ich za meza, po tylu latach bedzie ciezko zmienic nastawienie meza ale jesli sie choc troche uda to na pewno bedzie miedzy wami lepiej Odpowiedz Link Zgłoś
s_t_a_l_a_k_t_y_t Re: ale dziwne, że dzieci to obowiązki! 25.10.10, 14:02 Droga Pani, Zrozumiałbym, gdyby nosiło Panią (co jak widać dzieje się) po wysłuchaniu racji drugiej strony. Na razie zieje Pani nienawiścią do kogoś, kto nie miał szans opowiedzieć swojej historii i swoje wynurzenia opiera na słowach wypowiedzianych (bardzo obiektywnie) przez Szanowną Małżonkę. Z szowinistycznym pozdrowieniem! Odpowiedz Link Zgłoś
ugenwillla Re: ale dziwne, że dzieci to obowiązki! 26.10.10, 10:20 "a pomyslalas o tym czy ta kobieta po pracy w domu 24/dobe i po wstawaniu w nocy do mniejszego dziecka bedzie miala sily nastepnego dnia?" - a jakiż to dom, w którym trzeba pracować 24 godziny na dobę?!! ma tysiącmetrową willę z basenem i ogrodem i sama to wszystko sprząta i konserwuje a do tego pułk wojska do wyżywienia?! bo jeżeli ma standardowy dom czy mieszkanie + dwoje dzieci i mąż, to wybacz, ale mnóstwo kobiet ogarnia coś takiego z uśmiechem na ustach w 2 - 3 godziny i wcale nie czuje się z tego powodu przepracowana, więcej - ma dużo czasu dla siebie! ostatecznie nie co dzień musi pucować wszystko na błysk, nie co dzień musi przyrządzać obiad z trzech dań, a typowe czynności jak zmywanie czy nastawienie pralki, starcie kurzów itp. doprawdy nie zajmują aż tyle czasu! absorbujący może być w jej sytuacji tylko niemowlak, ale tutaj również sorry - to jej drugie dziecko i chyba wiedziała w co się pakuje?! wydawało mi się, że dzieci ma się w dużej mierze dla przyjemności, nawet jeżeli jest to okupione wstawaniem po nocach i całodobową opieką i jak się tego nie chce przeżywać, to po prostu nie ma się dzieci - znam wiele osób, które z tego rezygnują właśnie dlatego, że dziecko jest praco - i pieniężnochłonne! no bez przesady - dziecko jednak sporo sypia, więc samemu też można się wtedy przespać, przy karmieniu można sobie klapnąć na fotel, dawno wymyślono kojce, chodziki i inne udogodnienia pozwalające zdjąć dziecko z rąk i odetchnąć, można też pomyśleć o niani choćby na krótki czas, prosić o pomoc babcie, pilnować dzieci na zmianę z koleżankami - matkami małych dzieci - słowem, miliony kobiet na świecie rodzi sobie sobie a ona nie potrafi, ot tyle! Odpowiedz Link Zgłoś
an_ni Re: beznadziejna jesteś 25.10.10, 11:28 co tu za oszolomy przylazly na emame, z glownej strony sie zwabily? ale znane nicki z emamy tez mnie zaskoczyly nagonka na autorke "robisz sobie dwoje dzieci"? a co maz ich sobie nie zrobil? 2 godziny z dziecmi to duzy wysilek po pracy? ktos tu sobie kpi? ja i maz pracujemy na pelnych etatach, wracamy do domu wlasnie ok 18 (i nie padamy na twarz, bo nie kopiemy rowow tylko pracujemy przy biurku) i zajmujemy sie dzieckiem i domem razem. czesto sie klocimy o duperele, ktorych nie chce nam sie zrobic, np powstawiac naczyn do zmywarki, wyjawszy wczesniej te czyste, zwykle musi uzbierac sie niezla kupka w zlewie ta kobieta tez pracowala, i bedzie pracowac, pewnie jest obecnie na macierzynskim , ma niedlugo wrocic do pracy a maz nadal nie bedzie pomagal? o to sa jej glowne pretensje oraz o to ze on zycie i obowiazki rodzinne traktuje jako uciazliwosc ! nie dziwne ze jest zniechecona i zla skoro maz nie uczestniczy w obowiazkach, od dawna pobawic z dzieckiem na luzie (a nie po calym dniu ogarniania dwojki dzieci) to kazdy by chcial zyciowa porazka? tak jej zwiazek to zyciowa porazka, sama na to zapracowala, ale wg mnie nie jest jedyna winną. mis pys rzucal slowko kocham cie i nic wiecej sie nie staral wiec to ona jedyna zla? mezus spracowany biedny zrobil z zony sluzaca, opieraczke, kucharke, opiekunke do dzieci , robota jednym slowem i laskawie nagradza ja slowkiem kocham. powinna skakac z radosci! i to kobieta kobiecie tak mowi ? widac tak samo udupione jestescie do autorki - powinnas sie jednak rozwiesc, przynajmniej nie bedziesz musiala ogarniac dodatkowej osoby, i zyc z kims kogo nie kochasz, bo z dziecmi na pewno sobie poradzisz a ojciec bedzie sie pewnie bardziej staral jako niedzielny tatus, jak wiekszosc polskich misiow pysiow i niech sobie go wezmie inna łaskawa, ktora go pochwali ze przyszedl z pracy i spojrzy na dzieci! Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: beznadziejna jesteś 25.10.10, 11:41 Czekaj, czekaj, jazdy emocjonalne pani zaczęła mieć na długo przed drugą ciążą. I to jednak nie jest normalna amplituda nastrojów. Proponowałabym leczenie farmakologiczne i po ustabilizowaniu - spojrzenie z dystansu na siebie, męża i relacje. Odpowiedz Link Zgłoś
chrissis Re: beznadziejna jesteś 25.10.10, 15:08 to po co te drugie dziecko, skoro od dawna wie jakiego ma pana? uważała naiwnie, że więcej dzieci i problemów go odmienią i będzie cudownym tatą i mężem mimo, że do tej pory nie był? ja się w związku nie układa, to dziecko nie jest żadnym rozwiązaniem, podobnie jak mówienie mężowi przy każdej okazji, że go nie kocha, bo do czego to doprowadzi? do tego że sobie znajdzie taką, która go pokocha i jeszcze nie będzie do dzieci i garów zaganiać? wszystko na to wskazuje! Odpowiedz Link Zgłoś
bifka Re: beznadziejna jesteś 25.10.10, 12:12 co tu za oszolomy przylazly na emame, z glownej strony sie zwabily? ale znane nicki z emamy tez mnie zaskoczyly nagonka na autorke - robisz tu za admina i będziesz decydować kto może wejść i napisać komentarz a kto nie?! to publiczny portal i każdy może komentować! reszta wypowiedzi - po prostu bełkot, szkoda słów na komentarz, widocznie jesteś kobietą w typie założycielki wątku, która wychowując dzieci i wstawiając pranie jest tak wykończona życiowo, że wymaga reanimacji ze strony męża wracającego po 12 godzinach pracy, w tym kontekście nie dziwi wzrastająca liczba rozwodów, skoro facet po pracy na całą swoją rodzinę nie może liczyć na obiad i dobre słowo, to po co mu taki balast? widać po tej wypowiedzi jak kobieca roszczeniowość i nieradzenie sobie ze swoim życiem, swoimi emocjami, zawód że mąż jest tylko zwyczajnym ciężko pracującym facetem a nie księciem z bajki potrafią niszczyć związek, a kłótliwość i nieliczenie się z uczuciami najbliższej osoby dobić każdą miłość. skoro dwoje ludzi ma dzieci, zdecydowało się na nie świadomie (mam nadzieję, choć zwykle to kobiety prą do dzieci a obiekcje mężczyzn zbywają "poradzimy sobie" - a potem to on musi zarobić, a ona ma popodorową depresję!), to chyba wiedzieli jaka ilość obowiązków ich czeka i że będą wydatki, na które trzeba będzie zarobić? więc skąd potem to przerzucanie się obowiązkami przy dzieciach zdziwienie że tyle trzeba przy nich cały dzień robić? pretensje, że facet dużo pracuje - może powinien się zwolnić i zostać w domu a żyć będą z opieki społecznej? naprawdę, jak się czyta takie posty o misiach - pysiach i o mężowskich obowiązkach, to się zaczyna współczuć mężczyznom związanym z takimi kobietami i rozumieć, że te skoki w bok czasem są doprawdy uzasadnione, też bym nie chciała wracać do domu, w którym na dzień dobry przewracam się o nieposprzątany bałagan, dostaję dziecko na ręce a kobieta woła mi, że mnie nie kocha i mam coś z tym zrobić! Dałabym w długą i nigdy nie chciała wrócić! Odpowiedz Link Zgłoś
an_ni Re: beznadziejna jesteś 25.10.10, 12:33 czy przeczytasz czy nie przeczytasz i tak piszesz bzdury > - robisz tu za admina i będziesz decydować kto może wejść i napisać komentarz a > kto nie?! to publiczny portal i każdy może komentować! a czy ja zabraniam? komentuje! jak i ty. I nieprawdopodobna bzdura jest wysnuwac taki wniosek! >jak kobieca roszczeniowość i nieradzenie sobie ze swoim życiem, swoimi emocjami, zawód że mąż jest tylko zwyczajnym ciężko pracującym facetem a nie księciem z bajki potrafią niszczyć związek, a kłótliwość i nieliczenie się z uczuciami najbliższej osoby dobić każdą miłość. < ja to widze z innej strony jak juz napisalam: postawa misia_pysia_ciezko_pracujacego i nic nie robiacego w domu potrafi zniszczyc zwiazek, taki zwiazek uchowa sie tylko przy niewymagajacej zonie zasuwajacej na pelne 2 etaty, co ponoc nie zdarza sie na e-mamie, bo przy innych okazjach wszystkie pisza o partnerstwie Odpowiedz Link Zgłoś
bifka Re: beznadziejna jesteś 25.10.10, 12:59 "czy przeczytasz czy nie przeczytasz i tak piszesz bzdury" - w którym miejscu? "ja to widze z innej strony jak juz napisalam: postawa misia_pysia_ciezko_pracujacego i nic nie robiacego w domu potrafi zniszczyc zwiazek, taki zwiazek uchowa sie tylko przy niewymagajacej zonie zasuwajacej na pelne 2 etaty, co ponoc nie zdarza sie na e-mamie, bo przy innych okazjach wszystkie pisza o partnerstwie" - o jakim partnerstwie ty mówisz? partnerstwo jest wtedy, gdy jeden małżonek zarówno pracuje zawodowo, zajmuje się dziećmi i domowymi obowiązkami nie mając prawa wyskoczyć na piwo podczas gdy drugi małżonek TYLKO zajmuje się dziećmi i domowymi obowiązkami i jeszcze wrzeszczy jaki jest z tego powodu nieszczęśliwy? wybacz, ale ja bym olała taki podział obowiązków, nie twierdzę, że dwójka dzieci to pikuś, ale to JEST JAKIŚ JEJ ŻYCIOWY WYBÓR, prawda? decyzja, że będzie mieć dwójkę dzieci i związanych z tym obowiązków, w sytuacji gdy mąż ma absorbującą pracę, w sytuacji gdy już wcześniej w związku się nie układa, w sytuacji konieczności pozostania w domu i odwalania całej tej niewdzięcznej kobiecej roboty, której nie lubi? po co wogóle mieć dzieci, skoro to taki problem je wychowywać i doznawać związanych z tym ograniczeń? wiele kobiet po trupach i za wszelką cenę chce mieć dzieci, a jak już je ma - tragedia, bo dzieci są takie absorbujące i cały dzień trzeba się nimi zajmować, i mąż nie pomaga, bo w pracy, a jak przyjdzie zmęczony, to też chce odpocząć i wogóle niefajnie jest, bo bukiety przestał przynosić i nie ma romantycznych kolacji, bo dzieci płaczą - TO JEST GÓWNIARSTWO i z partnerstwem nie ma nic wspólnego! i na dodatek zamiast wziąć się w garść, pogadać z mężem, ustalić coś, wspólnie popracować nad poprawą, nad podziałem obowiązków, iść na terapię, itp. - ona po prostu ma pretensje, że jej w życiu źle i on powinien coś z tym zrobić, najlepiej po pracy zrobić wszystko za nią, w nocy dać dziecku piersi, a rano znowu do pracy na 12 godzin, bo wszak rodzina ma potrzeby do zaspokojenia! Każdy by miał dość i wolał do takiego domu nie wracać i sądzę, że mąż szybko znajdzie sobie kogoś mnie życiowo sfrustrowanego i roszczeniowego, a ona będzie kolejną samotną matką pomstującą na forach na tych strasznych facetów! Odpowiedz Link Zgłoś
an_ni Re: beznadziejna jesteś 25.10.10, 13:28 bifka napisała: > " - o jakim partnerstwie ty mówisz? tu wlasnie nie ma zadnego partnerstwa i o tym mowie > partnerstwo jest wtedy, gdy jeden małżonek zarówno pracuje zawodowo, zajmuje się dziećmi i domowymi obowiązkami nie mając prawa wyskoczyć na piwo podczas gdy drugi małżonek TYLKO zajmuje się dziećmi i domowymi obowiązkami i jeszcze wrzeszczy jaki jest z tego powodu nieszczęśliwy? < autorka nie napisala ze maz zajmuje sie dziecmi ani ze wykonuje jakiekolwiek obowiazki domowe napisala za to ze np jej prawo do odpoczynku sie nie liczy a zasuwa 24h/dobe nie tak jak maz 12h/dobe takze piszesz bzdury, bo nie doczytujesz wyglada na to ze autorka nigdy nie byla traktowana przez meza po partnersku to jej sie ulalo, nie dziwie sie, tu sie nie ma o co dogadac, z szowinista sie nie da dogadac, bo to on nie zrozumial po co wchodzi w malzenstwo i dzieci. ze jego zarobkowanie (a chocby bylo i wyzsze 5 razy od tego zony) to nie wszystko co powinien wnosic do rodziny. niech sie rozglada taki za inna dowartosciowujaca go, lepiej dla zony, tylko przy takim szowiniscie tylko niewolnica sie odnajdzie, a jak widze po watku - znajdzie sie niejedna Odpowiedz Link Zgłoś
chrissis bifka, masz rację! 25.10.10, 14:45 też to widzę u swoich licznych koleżanek, że najpierw za wszelką cenę dziecko (z wpadki, często pozorowanej, z wymuszenia na niechętnym dziecku partnerze, z długoletniego przekonywania), potem jak najszybciej drugie, a jak już są na świcie - rozpacz, bo tyle obowiązków, bo on nie pomaga, bo mało pieniędzy, bo koleżanki mają nowe ciuchy i czas na plotki a ja nie, bo cały czas uwiązana, bo z mężem to już nie to, bo nie piją sobie z dzióbków tylko wrzeszczą, że nie posprzątane i nie ma obiadu, dziecko zasrane i wyje i nie ma na ratę kredytu za mieszkanie! dzieci to niestety nie tylko śliczne bobaski słodko gaworzące na reklamowych plakatach, ale też choroby, nieprzespane noce, duże wydatki, brak czasu dla siebie, wieczne kłopoty i zmartwienia przeplatane czasem fajnymi chwilami i warto to wiedzieć kiedy się decyduje na dziecko zamiast potem wylewać na forach swoje frustracje, że trudno, ciężko i mąż nie pomaga! on oczywiście nie jest bez winy i korona by mu z głowy nie spadła, gdyby zajął się dziećmi czy ugotował obiad, zrobił zakupy itp. ale czy nie było przypadkiem tak, że ona wymusiła na nim drugie dziecko a on ją ostrzegał, że nie będzie się w nie angażował, bo mu praca na to nie pozwala? bo ja znam taki przykład z życia wzięty, gdy tylko ona chciała kolejnych dzieci a on chciał mieć spokój i wolną głowę do pracy i zostawił ją z trójką, a odchodząc jeszcze jej powiedział, że przecież ją ostrzegał ... skurczybyk, ale można go zrozumieć: masz babo co chciałaś, przeniosłaś dzieci nad małżeństwo ... mierzmy siły na zamiary, nie każdy jest zdolny ogarnąć gromadkę dzieci, może czasem warto poprzestać na jednym, a nawet wogóle ich nie mieć ... Odpowiedz Link Zgłoś
uffa1 A co to znaczy "przestałam kochać..." 25.10.10, 13:30 Jeśli masz na myśli, że nie patrzysz już na męża maślanymi oczami, że nie trzymacie się cały czas za ręce, że nie słyszysz codziennie od męża "Kocham Cię", że mąż nie kupuje kwiatów itd to jednak te gesty nie świadczą o prawdziwej miłości! Nie ma co porównywać jak było kiedyś a jak jest teraz. Ważne aby miłość stawała się dojrzalsza. Warto skorzystać z pomocy jakiegoś dobrego psychoterapeuty, być może razem będziecie w stanie naprawić to co się zniszczyło, ale chyba nie warto czekać na taką miłość pełną emocji.... Odpowiedz Link Zgłoś
zmija9 Re: A co to znaczy "przestałam kochać..." 25.10.10, 14:09 niech mąż odpoczywa ale dlaczego nie widzi tej potrzeby u żony autorce wątku radzę wizytę u lekarza to moze być depresja mi pomógł ja też miałam takie problemy a kiedy frustrację i agresję zaczęłam przelewac na dzieci - pobiegłam po pomoc psychiatryczną postów że mąż zarabia to ma prawo - nie komentuję bo to większe niedojrzalstwo niz zarzucane autorce. a przy dzieciach , ciągłym siedzeniu w domu, niemożności rozmowy z kimś wyzszym poziomem niż dziecko - każdy by zwariował ja po terapi juz mam nawet w doopie że facet od progu ma do mnie pretensję ,że -okruchy na stole - zajmuję mu kuchnię (bo właśnie karmię dzieci) - nie posiedzi pół godziny z dziećmi gdy chcę skoczyć do sklepu - że ja to muszę dwójkę(2latai rok) wytaszczyć z drugiego na spacer i biegać z nimi po mieście załatwiajac ważne sprawy, a on jak starszą weźmie to jest święto i trzeba go pogłaskać po główce - kładzie sie spać przed 21 i pretensje ma że ja chcę książkę poczytać, albo przy kompie posiedzieć (wszystko w drugim pomieszczeniu ale jemu swiatło przeszkadza) mam to wszystko i wiele innych głęboko bo w przeciwieństwie do autorki bóg pokarał mnie miłością do niego. Odpowiedz Link Zgłoś
chrissis Re: A co to znaczy "przestałam kochać..." 25.10.10, 15:16 "postów że mąż zarabia to ma prawo - nie komentuję bo to większe niedojrzalstwo niz zarzucane autorce. a przy dzieciach , ciągłym siedzeniu w domu, niemożności rozmowy z kimś wyzszym poziomem niż dziecko - każdy by zwariował" - czyżby? ja znam masę kobiet, które nie wariują, więcej - są bardzo zadowolone z takiej sytuacji i do pracy iść nie chcą, bo dobrze im w domu i z obowiązkami dziecinno - domowymi! więc może to z tobą i autorką wątku jednak coś nie tak, skoro najpierw chcecie dzieci, a potem fochy i depresja że trzeba się nimi zajmować? zamiast tego trzeba było pracować, robić karierę i nie zawracać sobie głowy rodziną, która wymaga poświęceń, dojrzałości i odpowiedzialności a nie odstawiania cyrku pt: "nie kocham cię i zrób coś z tym, bo mi le z dzieckiem!" równie dobrze mąż może jutro powiedzieć: "mam depresję i nie pójdę do pracy, bo tam ode mnie za dużo wymagają i nie lubię szefa,więc ty idź i zarób a ja teraz posiedzę z dziećmi!" może wtedy będzie ci lepiej? Odpowiedz Link Zgłoś
an_ni Re: A co to znaczy "przestałam kochać..." 25.10.10, 15:35 dlaczego wiekszosc kobiet w tym watku uwaza ze dzieci to glownie odpowiedzialnosc matek?? Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: A co to znaczy "przestałam kochać..." 25.10.10, 17:02 an_ni napisała: > dlaczego wiekszosc kobiet w tym watku uwaza ze dzieci to glownie odpowiedzialno > sc matek?? bo jezeli decyduja sie na taki podzial, ze ona jest w domu a on pracuje to jakby naturalnie wiekszosc obowiazkow domowych spada na nia a te pozadomowe obejmuje maz przez pol dnia ma jedno dziecko bo pisez ze starsze ma w przedszkolu niech mi niekt nei mowi ze robota w domu przy wlasnych dzieciach to jest kamieniolom bylam siedzialam z przyjemnoscia moge jeszcze pralka zmywarka odkurzacz i wygodny wozek nie trzeba codziennie robic pierogow, czasem wystarczy szybki makaron a maz po robocie go chetnie zje z apetytem na nieuprasowanym obrusie w milej atmosferze ze szczesliwa zona do domu w ktorym czeka mnie udreczony agresywny pelen pretensji babon nie chce sie wracac zwyczajnie ile to w tym domu jest obowiazkow zeby sobie zycie tak zatruwac? bez przesady Odpowiedz Link Zgłoś
dynema Re: A co to znaczy "przestałam kochać..." 25.10.10, 17:06 Najweselej bedzie jak juz wroci po macierzynskim do pracy i zastosuje takie samo nastawienie jak jej maz, ktory jest poklepywany po ramieniu przez co poniektorych forumowiczow, czyli wracajac po 18:00 jedyne co bedzies robic to 2 godzinki zabawy z dziecmi. Zdaniem tych osob przeciez ma do tego prawo aby po dniu pracy nic nie robic w domu. Szkoda tylko ze pomoc spoleczna sie zaraz zlosliwie przyczepi ze dziecko w zlobku z wczorajsza pelna pielucha a starszy zemdlal w szkole z glodu bo nie jadl od wczorajszego obiadu w stolowce. I wtedy padnie tekst " Dlaczego MATKA do tego dopuscila?". Po prostu niektorzy maja tak silnie sprane umysly ze nie ogarniaja, ze rodzicow jest dwoje. Odpowiedz Link Zgłoś
chrissis Re: A co to znaczy "przestałam kochać..." 25.10.10, 17:39 nigdzie nikt tak nie napisał, natomiast wszyscy zwracają jedynie uwagę, iż taki podział obowiązków, gdzie on pracuje a ona przejmuje na siebie większość obowiązków związanych z dziećmi i domem nie jest niczym dziwnym i nie jest też żadnym nadzwyczajnym obciążeniem kobiety, bo znakomita większość kobiet robi to i nie dostaje od tego frustracji, depresji czy czego tam jeszcze! rzecz jasna, że facet powinien angażować się w wychowanie własnych dzieci i nikt tego nie kwestionuje, nawet sama autorka, która mówi, że mąż się dziećmi zajmuje, ale jej mało, bo powinien więcej - i tutaj to już jest kwestia sporta, bo trudno oszacować ile to ma być, czy są ku temu warunki, czy mąż faktycznie aż tak zarobiony, czy się po prostu miga - nie wiem, ale na pewno wiem jedno - ona swoją postawą i pretensjami na pewno temu facetowi nie pomaga w opiece nad dziećmi i nad nią! Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Owszem, nieraz dostają 25.10.10, 17:46 Owszem, nieraz dostają i depresji i szajby z frustracji spowodowanej zamknięciem w domu i powtarzalnością monotonnych, niekończących się czynności. Dla mnie kilkumiesięczne zamknięcie w domu z jednym dzieckiem było horrorem, w więzieniu są przynajmniej przepustki. Praca zawodowa, konieczność wyjścia do dorosłych ludzi jest wtedy wybawieniem. Ale jeśli pani ma tez pracować zawodowo to pan przejmuje połowę obowiązków dziecięco-domowych i łaski nie robi. Odpowiedz Link Zgłoś
magotka11 Re: A co to znaczy "przestałam kochać..." 25.10.10, 20:57 chrissis napisała: > ... taki > podział obowiązków, gdzie on pracuje a ona przejmuje na siebie większość obowi > ązków związanych z dziećmi i domem nie jest niczym dziwnym i nie jest też żadny > m nadzwyczajnym obciążeniem kobiety, bo znakomita większość kobiet robi to i ni > e dostaje od tego frustracji, depresji czy czego tam jeszcze! Tak właśnie większość obowiązków a nie wszystkie. A "znakomita większość kobiet" słyszy od swoich mężów "dziękuję" lub inne miłe słowo i ta większość kobiet ma wieczorem miłego męża, który spędza wieczory z nią i z dziećmi a nie przed komputerem. > , nawet sama autorka, która mówi, że mąż się dziećmi zajmuje, Nie, autorka nie pisze, że mąż się dziećmi zajmuje tylko, że jest 2 godz z dziećmi w domu a jak trzeba wziąć Małego na ręce (czyli naprawdę się nim zająć) to jemu się nie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Strażniczki polskiego kołtuna 25.10.10, 21:03 Strażniczki polskiego kołtuna - pan jest i należy go za to nosić na rękach, podsuwać obiad pod dzióbek, robić loda na gwizdek oraz zabierać płaczące dziecko, żeby nie zagłuszało tv. A, i jeszcze być kobietą bezkosztową wyglądajacą jednoczśnie jak topowa modelka. Odpowiedz Link Zgłoś
magotka11 Re: Strażniczki polskiego kołtuna 25.10.10, 21:14 i koniecznie zawsze w domu na posterunku nie marnując czasu na wypoczynek. Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: A co to znaczy "przestałam kochać..." 26.10.10, 08:30 magotka11 napisała: > > Tak właśnie większość obowiązków a nie wszystkie. A "znakomita większość > kobiet" słyszy od swoich mężów "dziękuję" lub inne miłe słowo i ta większość k > obiet ma wieczorem miłego męża, który spędza wieczory z nią i z dziećmi a nie p > rzed komputerem. > znakomita wiekszosc mezow ma prawo przyjsc do domu po robocie, wysciskac dzieci i cmoknac zone zjesc talerz cieplej zupy i chwile dychnac chociaz a potem zostaje mu jeszcze czas zeby sie z dziecmi pobawic wykapac uspic a nie przyjsc i uslyszec pretensje ze ona prala gotowala i sprzatala i ze nie kocha i z kopa jeszcze po prostu pewnego dnia do tego domu nie wroci i ja sie nie dziwie oprocz tego ze musi uprac, bo ja uwazam ze tego akurat nie musi, albo niekoniecznie codzien musi przede wszystkim dbac o szczescie swojej rodziny i o relacje z mezem zasada jest taka KAZDEMU nalezy sie odpoczynek KAZDY w ciagu dnia ciezko pracuje i NAWZAJEM sobie pomagamy od licytowania czy ciezej pracowac w pracy pod presją czy chodzic z dzieckiem na spacer naprawde nikt szczesliwszy nie jest a narastają pretensje kto ma jej do cholery to zycie zorganizowac zeby byla szczesliwa? sama musi i celowo uzylam musi bo ma dzieci dla ktorych ma stworzyc szczesliwy dom i meza, ktory jest dla niej najblizszym czlowiekiem a sadzac z postow to nie jest fotelowy burak przemocowiec tylko chlop jakby dobry i czuly a mam wrazenie ze wszystko co dobre wieczne pretensje zabijają naprawde tez ciezko mi zrozumiec czy opieka nad wlasnymi dziecmi to taka orka tym bardziej jesli ma na to caly dzien a nie musi po robocie z jezykiem gnac dziecko im mniejsze tym mniej klopotliwe a im starsze tym fajniejsze spacer z dzieckiem jest przyjemnoscia zabawa z dzieckiem jest przyjemnoscia zamiast myc podloge jak sie nie chce mozna sie z dzieckiem walnac i spac czlowiek jest wolny i moze robic co chce i lubi byle od czasu do czasu pieluche zmienic i jesc dac > > , nawet sama autorka, która mówi, że mąż się dziećmi zajmuje, > > Nie, autorka nie pisze, że mąż się dziećmi zajmuje tylko, że jest 2 godz z dzie > ćmi w domu a jak trzeba wziąć Małego na ręce (czyli naprawdę się nim zająć) to > jemu się nie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
geehee Re: A co to znaczy "przestałam kochać..." 26.10.10, 09:18 Być może autorka wątku ma trochę racji i mąż faktycznie zbyt mało jej pomaga i zajmuje się dziećmi, ale też po tym co pisze można wywnioskować, że zabiera się do poprawy swojej sytuacji od doopy strony i jedyne co uzyskuje, to niechęć męża i jego dalsze izolowanie się od niej i rodziny! Który facet, ba! która kobieta chciałaby słuchać jęczącego partnera, zawodzącego, że już nie kocha bo ma za dużo obowiązków, a na dodatek agresywnego, wybuchowego, robiącego awantury za wyskok do pubu na piwo? kobieta zaraz kogoś takiego oskarżyłaby o przemoc domową i nie chciała słyszeć o mieszkaniu z nim a ten facet najwyraźniej ciągle to znosi! A z tutejszych postów wynika, że jeszcze powinien cichutko po przyjściu z pracy wziąć się do sprzątania i bawienia dzieci, bo ona musi wypocząć, a on nie, a jak odmawia to już jest polski kołtun i tłamszenie kobiety! I jeszcze to on powinien zadbać o jej szczęście, on powinien coś zrobić żeby było lepiej, coś zorganizować, bardziej ją kochać itp.! A co ona ze swojej strony ma do zaofiarowania? Nic, ona nic nie musi, wystarczy, że męczeńsko zmaga się ze swoimi własnymi dziećmi i jest to dla niej taka orka, że rodzi się pytanie dlaczego i po co ma te dzieci, skoro tak przy nich cierpi? Zamiast rozmawiać z mężem o lepszej organizacji ich życia, ona ma tylko pretensje, zamiast samej się lepiej zorganizować nie potrafi poradzić sobie nawet z kupnem ubrań i tym też najchętniej obarczyła by męża, zamiast starać się o dobrą atmosferę w domu, chociażby dla dzieci, ona od progu serwuje wymówki i zażalenia pod jego adresem! W ten sposób ustawia siebie w pozycji niedopieszczonej księżniczki, którą życie przerosło a jedynym winnym jest mąż, który nie sprostał jej wymaganiom! I to nie ona jest przez męża ustawiana, nie ona robi "loda na gwizdek" - wręcz przeciwnie - chciałaby tak ustawić jego. Odpowiedz Link Zgłoś
magotka11 Re: A co to znaczy "przestałam kochać..." 26.10.10, 13:23 Tak naprawdę to nic nie wiemy o mężu autorki, więc nie ma co go idealizować, że taki dobry bo pracuje i jeszcze 2 godz w domu spędza. Może on po przyjściu z pracy czepia się jej o wszystko? Może to on prowokuje kłótnie? Autorka pisze najwięcej o swoim zachowaniu, więc nie mamy podstaw żeby ocenić, że jest taki dobry czy wręcz przeciwnie. Odpowiedz Link Zgłoś
geehee Re: A co to znaczy "przestałam kochać..." 26.10.10, 13:34 zapewne niewiele wiemy, tylko tyle co napisała autorka, ale czytając to samo wyciągamy odmienne wnioski: dla mnie ona po prostu jest kobietą z gatunku wiecznie niezadowolonych i narzekających na wszystko dookoła, że jej życia nie ułatwia, kwiatów pod nogi nie ściele a zwykłe obowiązki przy dzieciach i domu to dla niej praca ponad siły, a ty od razu ją usprawiedliwiasz, bo przecież od czego jest mąż, mąż jest zawsze wszystkiemu winien, zawsze powinien wyręczać, pomagać, zawsze kobieta jest biedna, sponiewierana a facet to zawsze świnia! i w tym podejściu do tematu tkwi zasadnicza różnica ... Odpowiedz Link Zgłoś
magotka11 Re: A co to znaczy "przestałam kochać..." 26.10.10, 13:58 Dla mnie ona jest osobą, która potrzebuje pomocy. Nie przy dzieciach, sprzątaniu ale ona sama. Może dobrej rady jak wyjść na prostą czy też juz pomocy psychologa jeśli sobie sama nie poradzi. Obwinianie ją o wszystko nie ma sensu. Nie wiemy przecież jak doszło do takiej sytuacji. Kto zawinił itp. Możemy najwyżej doradzić co zrobić by tę sytuację naprawić. i o to właśnie prosiła autorka. Ja już wcześniej pisałam, że powinna zacząć zmiamy od siebie tj nauczyć sie panować nad sobą. Potem powoli wdrażać męża w codziene obowiązki. On nie ma robić wszystkiego ale nie może nie robić nic. Mało to kobiet pracuje i jednocześnie dba o dom i dzieci? A w czym facet jest lepszy, że on nie może? to jednak obowiązek ich obojga - dbać o dom i rodzinę. Jednemu się nie chce a drugie ma pretensje. Jak drugie ma pretensje - pierwszemu nie chce się jeszcze bardziej co rodzi rzecz jasna większe pretensje. W ten sposób nie dojdzie się do niczego. Uważam, że oboje powinni się wziąć za siebie i coś zmienić. Obwinianie tylko jej bo akurat napisała jak się czuje i co robi nie jest wporządku. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerka Re: A co to znaczy "przestałam kochać..." 26.10.10, 14:24 Nie przy dzieciach, sprzątaniu ale ona sama. Może dobrej rady jak wyjść na prostą czy też juz pomocy psychologa jeśli sobie sama nie poradzi. - najlepsza rada jest taka: zdecyduj kobietą czy chcesz być z tym facetem czy nie, bo go faktycznie już nie kochasz (pomijając przyczyny) i w zależności od tego układaj swoje życie. Nie kochasz - rozwodzisz się, zabierasz dzieci, wyprowadzasz się i zostajesz samotną matką i radzisz sobie sama. Koniec i kropka. Kochasz jednak tego faceta i chcesz z nim tworzyć rodzinę - ogarnij się, zorganizuj swoje życie, naucz się najpierw radzić sama, a potem w to, z czym sobie nie radzisz wciągnij małżonka, ale podaj konkrety: nie umiem jeździć samochodem ale chcę się nauczyć, bo to mi istotnie życie ułatwi, no i teraz mąż wie, że trzeba coś zrobić z tym problemem, przypilnować dzieci jak ona będzie na kursie, pieniądze na ten cel odłożyć, babcie o pomoc poprosić itp. Ale jęczenie "jest mi źle i zrób coś z tym" jeszcze nikomu nie pomogło i dla żadnego partnera nie było powodem do większych starań, co najwyżej zniechęca i zniesmacza. Odpowiedz Link Zgłoś
ma_dre Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 17:17 "Niestety ja mam wybuchowy charakter jak jest źle, wyzywam, krzyczę, płacze, potrafię popchnąć." ...i to tyle na temat. Czy komukolwiek chcialoby sie wysilac dla kogos, kto sie tak zachowuje? Wazne jest nie to, o co sie prosi tylko JAK sie prosi. Z twojego postu wnioskuje ze TYLKO on ma sie zmienc. TY nie. Czysbys byla idealem? Moze bys sie tak troche usamodzielnila? Wszelkie zmiany nalezy zaczynac od SIEBIE. Odpowiedz Link Zgłoś
asocial przede wszystkim terapia+ kwestia organizacji 27.10.10, 23:51 Pomijajac kwestie ´´kocham czy nie kocham´´, wyglada to na depresje, warto pojsc chociaz raz do psycho. Nie zaszkodza lekkie leki. Brzmi jak dla czubkow? Wbrew pozorom, to fajna sprawa. Na pewnym etapie depresja przestaje zalezec od ciebie, jest czysto ´´fizyczna´´, cos tam nie styka, a z lekkimi antydepresantami poradzisz sobie z tym w kilka miesiecy. I kolejna sprawa, na przemyslenie na spokojnie. Jak mozna doprowadzic do takiej sytuacji? Brakuje czegos, co ematki nazwalyby egoizmem, ja uwazam za naturalna kolej rzeczy. Nie wiem jak w dzisiejszych czasach wciaz jeszcze mozna doprowadzic sie do stanu sluzacej na kilku etatach. Jesli ja widze, ze zaiwaniam w kuchni, druga reka wieszam pranie, a w miedzyczasie moj facet sie obija, to dostaje opyerdal tak wielki, ze ostatecznie lata po domu z motorkiem w tylku. Od zawsze tak bylo, od samego poczatku, od kiedy wiadomo bylo, ze zapowiada sie na powazny zwiazek, jasno wymagalam wspolpracy. Kazdy brak kolaboracji ze strony faceta byl przeze mnie tak gesto krytykowany, ze chlop szybko sie skapnal, ze bardziej oplaca mu sie pomoc. Moze nie jest zapozno na wychowanie pana (wspolpraca w opiece nad dziecmi/ dom)? akcja- reakcja. Jesli nie chce czegos robic, to przyslowiowym kijem go (to taktyka na pozniej, bo z tego co mowisz, to wciaz wpadasz w histerie, koles nie potraktuje cie powaznie). Ja w pojedynczych przypadkach nie robilam po prostu NIC, ani jedzenia, ani prania, zero sprzatania. I tak mu wjechalam na ambicje (tu zadzialala taktyka przemyslania przez kilka doswiadczonych glow, czysta manipulacja), ze w koncu sam z radoscia zrobil, co bylo do zrobienia. Kazdy chyba mial okres sprawdzania kresu wytrzymalosci partnera (jest taki uroczy/a? to zobaczmy czy zrobi jeszcze to i tamto dla mnie), ale w takich sytuacjach nalezy stawiac granice. Odpowiedz Link Zgłoś
majan2 Re: przede wszystkim terapia+ kwestia organizacji 28.10.10, 02:22 Asocial ma rację! terapia Twoja a może i wasza wspólna, ty musisz znaleźć jakis wentyl (areobik, angielski) i może też leki. Swoja droga chyba jestes nieźle czepialska, ze przepalony petami no są gorsze rzeczy w dobie pralek! Odpowiedz Link Zgłoś
posrane_lub_czasopismo Jestes chora i wymagasz leczenia... 10.12.10, 23:57 twoj maz musi nie miec jaj skoro dal tobie soba manipulowac i sie 'wytresowal'... Jednak te twoje prostackie gierki i manipulacje doprowadza cie tam gdzie zaslugujesz by byc - do upadku. Mezus - mniej lub bardziej bystry - predzej badz pozniej da ci kopala w dupala i voila! Bedziesz mogla sobie sprzatac, gotowac i prac tylko i wylacznie dla siebie - nogi pod koldra tez sama sobie bedziesz grzac, no i bedziesz mogla zawrzec blizsza znajomosc z mimosrodowym, plastikowym przyjacielem. Odpowiedz Link Zgłoś
nadrugiemiania Może jednak... 11.12.10, 00:31 da się uratować twój związek.Poziom dyskusji w tym wątku jest żenujący, zwlaszcza panów, ale wypowiedzi niektórych pań również. Doskonale cię rozumiem.Mamy podobny staż małżeński i podobne problemy z własnymi mężami.Ja również chciałam zakończyć związek, ale jednocześnie nie chciałam .Kocham , kochałam i będę kochac mojego męża.Dlatego postanowiłam nadawac mu nad głową , rozmawiać i gdakać jak kura.Mówiłam "ja czuję ", a nie "ty", "moja wina", a nie " tylko twoja wina" itp. Wiesz trzeba poszukac trochę winy w sobie.Facet to facet.Ma proste myślenie i też prosto musisz do niego mówić, chocby nie wiem jak był inteligentny zrozumie tylko prosty przekaz. Kiedy moje dziecko było małe, a ja byłam na urlopie wychowawczym równiez całkowicie zależna od finansów zarabianych przez męża, dom był na mojej głowie, ale to tylko kwestia organizacji.Jeśli czegoś nie zrobiłam, trudno, nie zdążyłam , zrobię jutro. Podstawą dla mnie była czysta kuchnia i łazienka,.Brudu w pokoju nie było, jednakże porozkładane zabawki, czy tez brak obiadu mnie nie martwił.Trudno poświecałam czas dziecku. Mój mąż też nie wstawał do dziecka w nocy, ale taki mieliśmy układ.On rano do pracy , a ja odsypiałam cięższą noc wtedy kiedy dziecko spało.Ślepy nie był i widział czy noc była w miarę czy kiepska.Na obiad zgrzałam kielbasę i bułę i po klopocie. Jednak zawsze, ale to zawsze mąż i moje dziecko wieczorem mieli czas tylko z sobą.Była to kąpiel.Moja córka ma teraz 4.5 roku i nadal uwielbia jak tatuś kąpie. Powiem ci,że wystarczy usiąść i porozmawiać.Bez oskarżeń , spokojnie, np przy dobrej kolacji, bez kłótni i wyzwisk. Ustalić co i jak.Powiedzieć o swoich oczekiwaniach i zapytac o oczekiwania męża. Zastanowić się co ze swych oczekiwań wzajemnie jesteście sobie spełnić, a które nie są możliwe do zrealizowania.Kochasz męża, bo gdyby tak nie było, nie mialabys do niego pretensji tylko totalny olew.A twoje zachowanie wynika z frustracji.Porozmawiajcie.Nie niszcie tego co was połączyło.Warto w zyciu powalczyć o Miłość, a walke zacząć od siebie.Od analizy własnej osoby i własnych zachowań.Życzę ci powodzenia i aby tobie udało się ...mam nadzieję że mnie sie róznież uda.Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
esr-esr moja rada - wakacje 11.12.10, 14:54 wyjedźcie na wakacje, tylko we dwoje (bez dzieci, tydzień wytrzymają) i postarajcie się spędzic czas tak, żeby jak najbardziej Wam się podobało. możecie się umówić, że jeden dzień dla niego, jeden dla niej, albo robić coś, co sprawia przyjemność obojgu. i nie czepiaj się jak zabrudzi ręcznik, zaleje łazienkę, etc - wzywaj room service Odpowiedz Link Zgłoś
aiwlysji Re: Nienawidzę swojego męża….. 11.12.10, 15:58 do autorki: czas na racjonalne myslenie, facet jest jaki jest, prawo w Polsce nie stoi po twojej stronie. co moze sie wydarzyc: zostawi cie sama z niskimi alimentami i jeszcze odbierze ci pol mieszkania ( bo jest wku...ony na ciebie i ci sie nalezy, to sa przyklady z zycia). przestan sie z nim klocic, nie zmienisz go, to jest TYPOWE polskie wychowanie chlopcow! zrob plan rzeczy, ktore chcesz osiagnac, zacznij go realizowac, bedzie ciezko, ale to jest mozliwe. pamietaj ty wkladasz duzo pracy i milosci w dzieci, one to zapamietaja jak juz sie odbijesz, bedziesz pewna psychicznie, mozesz mysleco io tym jak odstawic pana od siebie ( oczywiscie jesli on w miedzy czasie sie nie zmieni). takie rzeczy trzeba dobrze zaplanowac bo WSZYSTKO bedzie przeciwko tobie. szczegolnie kobiety, one beda dla ciebie najgorsze! to nie jest koniec, to jest poczatek do innych kobiet: przestancie rodzic dzieci tym "palantom", w ogole czemu rodzicie dzieci w panstwie bezprawia? czy nie widzicie, ze "gdy zle" to wy bedziecie za wszystko odpowiedzialne??? jesli juz dzieci to najpier wyjechac z kraju, poznac faceta zagranica, ewentualnie Polaka, ale musi miec juz doswiadczenie z cywilizowanych krajow. zacznijcie dbac o SWOJE interesy, zaden facet nie zadba o nie lepiej od was samych. wierzcie w siebie bo jestescie kobietami, jestescie najlepsze. ps. w nastepnym zyciu jak bedziecie facetami to zatroszczycie sie o ich punkt widzenia to jest wojna! Odpowiedz Link Zgłoś
olcia029 Re: Nienawidzę swojego męża….. 11.12.10, 16:24 przepraszam,nie czytałam wszystkich wypowiedzi. Nikt nam nie wspomina, że życie po ślubie to nie jest bajka. Idealizowane macierzyńswto nie ma za wiele wspólnego z rzeczywistością. Myślę, że zabrnęłaś w ślepy zaułek : zmęczenia, monotonności, wykończenia. Dzieci wysysają z nas energię. Z czasem będzielepiej,wiele matek boryka się z dylematami.Wrócisz do pracki i staniesz na nogi. Póki co może jakaś porada psychologa, albo szczera rozmowa z mądrą przyjaciółką? W jakim mieście mieszkasz? Odpowiedz Link Zgłoś
samanty podobnie jak u mnie 02.04.11, 00:02 witam naprawdę cię rozumiem u mnie jest podobna sytuacja , tylko ja mam 4 dzieci . mąż albo do pożną w pracy . albo robi wyprawę na ryby , w domu z nami spędza tylko godzinę dziennie, bo zawsze ma jakieś wytłumaczenie ze musi wyjść . jak zwracam mu uwagę ze ja tez potrzebuje odpoczynku a dzieci ojca to głupio mi odpowiada, że on tez potrzebuje wolności heh tylko co jest najlepsze on na co dzień ma tą wolność nawet teraz jest godzina 23,57 a go niema bo jest z kolegami , on tego nie rozumie a ja już mam dość . do tego zacznie głupio mi dogryzać co ja będę z tobą w domu robił patrzył się na ciebie , ja już nie wiem czy ja mam męża czy nastolatka który chce się wyszaleć ale moim zdanie to już za późno przy 4 dzieci...ja już nieraz psychicznie nie daję radę naprawdę trza ugotować posprzątać uszykować dzieci do szkoły zaliczyć 2 wywiadówki iść po małego do szkoły wyjść na spacer z najmłodszymi , a on nic jakby to go nie dotyczyło .porostu koszmar Odpowiedz Link Zgłoś
lejla81 Re: podobnie jak u mnie 03.04.11, 19:13 Jakiś wygrzebany z przeszłości wątek, ale napiszę: miałam z eksem identycznie! Wieczne kłótnie, w czasie których ja też nie byłam święta. On rzadko cokolwiek zrobił w domu, dzieckiem zajmował się zazwyczaj wtedy, kiedy ja naprawdę musiałam zrobić coś innego. Pracowaliśmy oboje i podobnie zarabialiśmy. Koniec końców rozstaliśmy. Teraz z perspektywy czasu nie oceniam go nawet źle (chociaż poszło o coś jeszcze, o czym nie chcę już tu pisać), my po prostu do siebie nie pasowaliśmy. Z Obecnym też czasem się kłócimy, też czasem mnie wkurza, ale przenigdy nie doszło do wyzywania, czy popychania się. Z Eksem mieliśmy takie jakieś niedopasowane charaktery, że wzbudzaliśmy w sobie nawzajem agresję. Cieszę się, że mamy to już za sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
ewcia-k26 Re: Nienawidzę swojego męża….. 03.04.11, 19:31 Też mam dwoje dzieci i troszkę rozumiem co czujesz. Męża nie zmienisz. Przede wszystkim zastanów się, co ty możesz zrobić. Jak musi czuć się twój mąż, gdy powiedziałaś mu "Nie kocham cię". Takie słowa zabijają. Może on faktycznie ucieka w pracę przed tobą, przed kłótniami i wrzaskami w domu. Przede wszystkim porozmawiajcie szczerze. Najlepiej nie w domu, przy dzieciach. Na neutralnym gruncie. Nie wyrzucajcie żali, tylko mówcie o tym, co czujecie. Skoro łączyła was miłość, spróbujcie ją odszukać. Małymi kroczkami. Życzę powodzenia. Jeśli chcecie ratować Waszą rodzinę, może jakaś terapia małżeńska? Nie mam doświadczenia w tym, ale ja bym spróbowała wszystkiego. Odpowiedz Link Zgłoś
orsella Re: Nienawidzę swojego męża….. 04.04.11, 18:49 Przykre jest to co piszesz i w jaki sposób to piszesz. Wiele małżeństw przeżywa podobne momenty, które niejednokrotnie trwają latami, ale właściwie wykorzystane życie i możliwości może ten okropny czas nieco skrócić. Nie rozmawiacie z mężem, nie wychodzicie nigdzie wspólnie sam na sam, nie macie wspólnych tematów poza domem i dziećmi. Codzienność was odczłowieczyła, jesteś jak maszyna nieskora do uczuć, mąż czuje się wypalony i stłamszony. Polecam lekturę dość banalną, ale szeregującą nas samych i pozwalającą zajrzeć wgłąb siebie - "Mężczyźni są z Marsa, Kobiety z Wenus". Jeżeli brak uczuć do męża jest na tyle mocny, że nie potrafisz już nawet być dla niego wsparciem, przyjacielem czy zwyczajnym człowiekiem powinnście zajrzeć do poradni małżeńskiej - myślę, że mądrze poprowadzony mąż, zgodzi się na terapię, bo sam jest nieszczęśliwy w tym związku. Jeżeli nie macie siły robić tego dla siebie, zróbcie to dla tych maleńkich, cudownych istot które wydaliście na świat. Więcej siły i wiary w moc miłości! Odpowiedz Link Zgłoś
pamela788 Re: Nienawidzę swojego męża….. 06.04.11, 23:55 Zobacz co ty piszesz,od tego ze ubrania smierdza dymem papierosowym,smierdzi caly dom,koc,posciel itp. Chyba przesadzasz. Piszesz ,ze jestes wybuchowa wyzywasz,a za chwile,ze jak maz cie wyzywa to boli,czyli w jedna strone jest ok,ale juz w druga nie. Mial wrzucic pranie. Ustalasz w domu kto robi takie drobiazgi? Mysle,ze nawzajem szukacie powodu do klotni. Szczera rozmowa by cos tu pomogla. Mniej sie czepiac siebie nawzajem, na wiecej rzeczy przymknac oko,moze to wszystko jakos sie ulozy. Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandra3043 Re: Nienawidzę swojego męża….. 18.12.16, 10:08 Nie zamierzam nikogo dolowac ale czytajac twoja historie potwierdzam się w przekonaniu ze to moj zwiazek jest gorszy niz zly. Nie chce być niemiła ale narzekasz na typowe sprawy...pracuje siedzi na komputerze czasami gdzies wychodzi.Nie tylko u Ciebie tak jest. Czy bije Cię?poniza?zdradza??nie kocha Ciebie dzieci ?jest złym ojcem?? No nie Wiec tu jest potrzebna cheć pracy nad związkiem psycholog terapeuta.Nie uwazam zeby były to powody do nienawidzenia męza ale to moje zdanie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
aagnes Re: Nienawidzę swojego męża….. 18.12.16, 10:55 bardzo mi ciebie zal, ale powiedz mi: po jaka cholere zrobiliscie sobie drugie dziecko?? jeszcze wiecej nieszczesliwych dzieci nam potrzeba? z jednym to rozumiem, zdarzylo sie z "wielkiej milosci" zawsze latwiej isc w sina dal, a z dwojka to przez pare ladnych lat niezły kanał. na pocieszenie ci napisze, ze wiekszosc malzenstw tak wlasnie funkcjonuje: pan i wladca, pracuje, zarabia, a zona to wlasciwie opiekunka do dzieci kucharka i sprzataczka bez prawa glosu, bo nie zarabia na siebie. tak sie wlasnie konczy upupienie swojej osoby w domu z dzieciakami. Odpowiedz Link Zgłoś
bei Re: Nienawidzę swojego męża….. 18.12.16, 10:55 Ciekawe, jak sie potoczyla dalej ta historia, minelo juz szesc lat.... Odpowiedz Link Zgłoś
hallbera.jarlakappi Re: Nienawidzę swojego męża….. 18.12.16, 13:21 >Niestety ja mam wybuchowy charakter jak jest źle, wyzywam, krzyczę, płacze, potrafię popchnąć. > Niestety, choć nigdy tego nie robił, przy kłótniach zaczął mnie wyzywać, bardzo brzydko… te >wyzwiska ciągle słyszę w głowie. Jak można mówić, że się kocha (bo mówi) i tak postępować? Odpowiedz Link Zgłoś