Dodaj do ulubionych

Jecie gotowce?

14.11.10, 12:01
Zainspirowałam się tym wątkiem:
forum.gazeta.pl/forum/w,572,118310501,118310501,gotowe_dania_dla_niemowlat_to_sama_chemia_.html
Od razu przyznam, że jeśli chodzi o żywienie dzieci, to jestem mądra tylko w teorii, praktykę dopiero nabędę. I być może życie mocno zweryfikuje moje poglądy.

W tej chwili kupowanie mrożonych/pasteryzowanych gotowców jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Jestem leniwa i nie gotuję tak często, jakbym chciała. Ratuję się mrożonkami i pasteryzowanymi rzeczami, ale własnymi. Jak robię krokiety, to robię je wtedy, kiedy mam czas. A jak mam czas, to jest mi w sumie wszystko jedno, czy zrobię ich 10 czy 20. Robię 20, połowę mrożę,a potem mam własne. No ale mnie ogólnie garmażerka napawa obrzydzeniem - np. garmażeryjne krokiety wyglądają zawsze na jakieś takie koszmarnie tłuste.

Totalnie nie rozumiem wszelkich fixów. Rozumiem chińską zupkę w robocie, ale gotowy sos do mięsa czy sos do sałatki w proszku to dla mnie zupełne nieporozumienie. Jak już ktoś wkłada wysiłek w przygotowanie potrawy, to jaki jest problem w zrobieniu sosu? Tego fixowego winegreta też trzeba przecież rozrobić z wodą/oliwą/octem. Trwa to może minutę krócej niż zrobienie własnego. A jak ktoś nie ma czasu na to dodanie podstawowych składników, to dlaczego nie zrobić własnej mieszanki w domu i mieć to gotowe, tylko do wsypania?

No i z tego powodu zastanawia mnie powodzenie gotowych dań dla małych dzieci. Nie chodzi mi o właściwości odżywcze, bo wiadomo, że najzdrowsze jest to, co świeże. Ale o sens.
Kupowanie jabłka w słoiku jest dla mnie po prostu absurdem. Rozumiem, że czasami coś takiego się bardzo przydaje, ale dlaczego nie można tego jabłka zrobić samodzielnie? Zrobić 10 własnych słoików, samemu zapasteryzować i mieć na takie okazje. A nawet do codziennego użytku.

Ja tę niechęć do gotowców wyniosłam z domu, mąż również, więc może to są jakieś nasze dziwne uprzedzenia. Nasi rodzice dużo pracowali, więc właśnie zawsze zamrażarka i szafki były bogato zaopatrzone we własne gotowce.
Obserwuj wątek
    • mia_siochi Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 12:12
      Używam gotowców-mrożonek, garmażerki nie ruszam (wyjątek- pierogi malma), fiksów używam z prostej przyczyny: nie mam w domu tych wszystkich składników do przygotowania tego, na co mam akurat ochotę. A nie planuję menu ;P
    • moofka Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 12:21
      z zasady nie, ale sie nie zaklinam
      korzystam jak mi sie spieszy albo nie chce gotowac
      kupuje mrozone pierogi, pyzy,
      jako polgotowiec pesto, ciasto francuskie
      czasem kostke rosolowa, fixow nie, bo roznicy w czasie nie widze czy sypie prawdziwe ziola czy fix

      podobnie z tymi sloiczkami
      od czasu do czasu czemu nie
      nie zawsze chcialo mi sie pichcic zupke ktora potem zostaje rozsmarowana na glowie, blacie, podlodze, a w brzuchu ląduja ze 3 lyzeczki albo 1
      moje dzieci okolo 9 miesiaca byly juz niepapkowe
      • kosher_ninja Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 12:39
        nie zawsze chcialo mi sie pichcic zupke ktora potem zostaje rozsmarowana na glo
        > wie, blacie, podlodze, a w brzuchu ląduja ze 3 lyzeczki albo 1

        Z racji tego, że też o tym myślę, to więcej argumentów mam za gotowaniem własnym, bo taniej to wychodzi. Ile kosztuje przeciętny słoik dla dziecka? 3-4 zł? A produkt w środku to może jest za 50 groszy. To już lepiej ugotowac własne, zapasteryzować, potem zostanie to rozsmarowane, ale w kieszeni zostanie więcej pieniędzy smile
        • ciociacesia zapasteryzowac mozna 16.11.10, 15:02
          ale trzeba miec w czym. takie male dzieciece porce w sam raz na maseczke na twarz.
          u nas sloiczek szedl poczatkowo przez 3 dni. 48 godzin mozna w lodówce trzymac - kupowalam w biedronce po 2,50 wtedy. szybko prosto i na temat. tylko ze to wszystko ma po 30% marchewki. szybko przeszlismy na normalne niepapkowe zarcie
    • gwen_s Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 12:22
      ja nie widzę nic złego w gotowcach... tak jak autorka tamtego wątku napisała, że kupując marchewkę w tesco czy gdziekolwiek w supermarkecie to ona jest naszprycowana chemią...
      Słoiczki to sama wygoda, dla mnie były "niezastąpione". U mnie mama też robiła mnóstwo rzeczy w słoiki, ale jak widziałam jak miała przy tym urobione ręce to mi się odechciewa nawet pytać jak coś zrobić... w domu nie mam już miejsca na spiżarkę, a w pomieszczeniu gospodarczym mam po prostu za ciepło by to wszystko trzymać.
      Tak samo uważam z mlekiem modyfikowanym... młodego karmiłam nie całe 3 mce, teraz zamierzam karmić mc a potem też modyfikowane...
      Sosów z proszku raczej nie jadamy, wolę swój jak już mięso robię. Jedyny z proszku jaki używam to napoli, bo nie lubię babrać się w pomidorach...
      • kosher_ninja Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 12:30
        U mnie mama też robiła
        > mnóstwo rzeczy w słoiki, ale jak widziałam jak miała przy tym urobione ręce to
        > mi się odechciewa nawet pytać jak coś zrobić...

        To chyba zależy od organizacji pracy. Niektórzy mają ręce urobione przy podgrzaniu dania ze słoika (moja babcia miała nawet przy gotowaniu makaronu), a ja i moja mama robimy to niemal przy okazji, w tempie ekspresowym.
        W moim przypadku właśnie też największy problem jest ze spiżarką sad Dlatego więcej mrożę niż pasteryzuję.
        • attiya Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 13:11
          a to ciekawe, nie wiedziałam, że słoiki robi się w tempie ekspresowym: kupowanie warzyw, owoców, mycie, krojenie, wkładanie do słoików, gotowanie zalew, pasteryzowanie.....to raczej godziny nie zajmuje.
          Poza tym takoż co innego wrzucić ogórki do słoika i zalać je, a co innego przygotowywać gotowe obiadki tylko do podgrzania - takie ze słoika.
          No ale ja zawsze mówię, że inaczej to wygląda jak się tylko patrzy z boku a co innego nawet przy super hiper organizacji samemu to zrobić, szczególnie jak w domu jest dziecko albo dwoje dzieci.
          • kosher_ninja Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 13:26
            > a to ciekawe, nie wiedziałam, że słoiki robi się w tempie ekspresowym: kupowani
            > e warzyw, owoców, mycie, krojenie, wkładanie do słoików, gotowanie zalew, paste
            > ryzowanie.....to raczej godziny nie zajmuje.

            Mi to zajmuje nawet mniej niż godzinę (oprócz tego kupowania), właśnie dlatego mnie to dziwi. Widocznie mam wysokie obroty. Wiem, że życie może mi te obroty zmniejszyć, ale teraz się dziwię i tyle.

            I co wy z tym kupowaniem? Normalnie to wam z kranu leci jedzenie???
    • el_jot Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 12:34
      Tak, kupuję jesienią i zimą przeróżne mrożonki warzywne, zdarza mi się kupić pierogi albo pyzy, z fixów ten do kebaba i jak dziecko było małe kupowałam słoiczki,choć zupy własne też robiłam, ale zapewniam cię, że w warzywach kupionych i prztworzonych przez ciebie też jest mnóstwo chemii. Chyba, że masz własny ogródek i ekologiczne, niczym nie posypywane warzywka. A poza tym, nie wyobrażam sobie babrać się ze słoikami, pastami, przecierami. Nie mam na to czasu ani chęci.

      • kosher_ninja Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 12:46
        Nie chodzi mi absolutnie o chemię, bo tutaj to faktycznie musiałabym mieć własny ogródek. I jeszcze nasiona odpowiednie.

        Zastanawia mnie też to przekonanie o babraniu się. Ja mam zaledwie kilka sprzętów kuchennych, które skutecznie mnie w babraniu wyręczają. Babranie to jest właśnie z gotowaniem dla dorosłych, ale pasty i przeciery? Wrzuca się składniki do miksera, po minucie wyjmuje gotowe, przelanie do słoików to kilka minut, a pasteryzowanie odbywa się "przy okazji", bo przecież stać nad tym nie trzeba. Tylko ja to akurat lubię, więc może dlatego mam inne podejście.
        • memphis90 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 15:35
          A widzisz. Ja nie mam miksera, jeszcze się nie dorobiłam. Miałam blender, ale rykiem silniczka budził dzieci z bloku mojego i sąsiedniego, aż wreszcie się popsuł na dobre.
    • katia.seitz Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 13:01
      Kosher_ninja,
      tak to jest, że większości współczesnych, pracujących ludzie nie chce się przygotowywać dań typu przecier na zapas. Czyli mianowicie nie chce im się:

      -kupować warzyw
      -obierać warzyw
      -gotować warzyw
      -wrzucać ugotowanych warzyw do blendera
      -myć blender/mikser po użyciu
      -organizować sobie słoiczki (nie wszyscy mają w domu, ja np. nie mam)
      -myć słoiczki
      -nalewać papkę do słoiczków
      -pasteryzować słoiczki

      lecz wolą to zastąpić jedną czynnością pt.
      -kupić słoiczek
      smile

      Osobiście, od kiedy mam dziecko (mocno zajmujące zresztą w porównaniu z innymi dziećmi w tym wieku), a jednocześnie pracuję, w kuchni spędzam minimalną ilość czasu w porównaniu z czasem sprzed dziecka. Te nieliczne zasoby "wolnego czasu", który posiadam, wolę wykorzystać na zabawę z małym, niż gotowanie.
      Ale nikt ci nie broni robić dań dla dziecka w domu, jakby co -więc nie rozumiem, czemu starasz się tak usilnie przekonać wszystkich, że jest to jedyna słuszna strategia.
      • el_jot Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 13:06
        katia.seitz napisała:

        > > Ale nikt ci nie broni robić dań dla dziecka w domu, jakby co -więc nie rozumiem
        > , czemu starasz się tak usilnie przekonać wszystkich, że jest to jedyna słuszna
        > strategia.
        Też takie odniosłam wrażenie.
      • attiya Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 13:13
        o to to
        a w między czasie dziecię czepia ci się nogi, drugie rysuje po ścianie, pierwszemu trzeba zmienić pieluchę, drugie wspina się po szafkach, woda pod słoiczkiem wygotowała ci się w międzyczasie, garnek trzeba wymoczyć, wyszorować itd itd
      • attiya Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 13:16
        dokładnie, zamiast gotować, pasteryzować, nakładać we 20 słoiczków odpowiedniej wielkości a te też trzeba skądś mieć big_grin, to wolę pobawić się z dzieckiem, odpocząć, zająć się sobą
        Poza tym na rynku jest ileś tam firm przygotowujących gotowce dla dzieci, mają atesty np Instytutu Matki i Dziecka i co? I uważasz, że np ktoś na lewo dopuszcza je do spożycia? Nie chce mi się wierzyć, że wszystkie te firmy dodają do słoiczków chemię.
      • kosher_ninja Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 13:17
        Nikogo nie staram się przekonać, niech każdy robi jak mu wygodnie.
        Jest to po prostu dla mnie niezrozumiałe, bo akurat dla mnie czynności przy zrobieniu słoiczka, rozpisane najdrobniej jak się da, są porównywalne do zrobienia sobie np. dobrego drinka (wybranie alkoholu, wybranie soku, wybranie cytryny, kupienie powyższych, umycie cytryny, kupienie worków do lodu, wcześniejsze zrobienie lodu, kupienie shakera, wyjęcie shakera z szafki, wrzucenie do niego składników, wymieszanie, przelanie zawartości do szklanki, którą też trzeba było kupić, umycie shakera, umycie szklanki).

        Może mam jakieś nadzwyczajne zdolności, że ja akurat robię to szybko. I może mi się to zmieni w przyszłości, kto wie. Ja akurat patrzę na te słoiki głównie przez pryzmat finansów.
        • katia.seitz Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 13:25
          smile

          Zobaczymy, czy przy dziecku będziesz miała czas na robienie sobie dobrych drinków wink Zwłaszcza ot tak, na co dzień, z doskoku.

          A co do zdolności robienia pewnych rzeczy szybko, chętnie się z tobą policytuje - ostatnio upiekłam trzy różne ciasta (sernik, murzynek, tarta z owocami) w 2 godziny razem z czasem pieczenia, kto da mniej?

          Póki nie miałam dziecka, nie sądziłam, że zrobienie sobie makijażu przed wyjściem z domu może być tak problematyczną czynnością. Że wyprasowanie sobie bluzki czy spódnicy to będzie przedsięwzięcie trudne do realizacji bez udziału osób trzecich. Żeby wyjść z domu, od momentu obudzenia się, kiedyś potrzebowałam 40 minut, teraz potrzebuję 1,5 godziny.

          Może teraz już łatwiej będzie ci zrozumieć źródła popularności słoiczków...
        • attiya Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 13:25
          no to po pierwsze nie patrz przez pryzmat finansów, bo jak wyżej napisane, żeby było zdrowo to musisz sporo kasy na to wydać a żywność ekologiczna taka tanie nie jest. Poza tym jak nie chcesz w sklepach wydawać, to musisz pojeździć po wsiach i poszukać kogoś kto sprzeda ci prawdziwie ekologiczne produkty, kawał mięsa ze świni albo krowy, warzywa itd itd. Tylko, że u takiego chłopa tez tanio dziś nie jest bo on też musi na tym zarobić.
          Poza tym porównanie robienia drinka do zrobienia słoiczka jest zupełnie nie trafione. Po jak sobie imprezujesz to zazwyczaj bez dziecka a jak robisz te słoiczki plus zapasy coby później je tylko podgrzać to nie robisz je wtedy gdy ktoś zajmie się dzieckiem bo zazwyczaj twój partner i ojciec dziecka jest w pracy, tylko jesteś sama w domu z dzieckiem, które płacze, marudzi, może czasem jest chore, które nie chce spać, które czasem trzeba ponosić na rękach, pobawić się. I masz w palnie multum innych spraw a poświęcenie godziny albo i dwóch na słoiczki jest zwyczajnym marnotrawstwem. Jak wcześniej wolę ten czas sobie poświęcić.
          • kosher_ninja Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 13:35
            Nie jestem na tyle naiwna, żeby sądzić, że w słoikach to ekologiczne i sprawdzone, a na bazarku sama chemia. W słoikach jest dokładnie to samo, co na bazarku. Po wsiach jeździć nie zamierzam, nie robię tego ze względów ekologicznych, bo w nie nie wierzę. Ekologicznie to mogę mieć u dziadka w ogródku, a to też nie do końca, bo odkąd pamiętam dziadek pryskał kartofle, a leciało to przy okazji na malinki i jabłuszka, które żarłam w ilościach hurtowych i żyję.

            Finansowo więc wychodzi to duuuzo taniej. Koleżance urodziły się bliźniaki i sama mi często mówi, że gdyby kupowała słoiki, to by poszła dawno z torbami. No ale ona wychowuje dzieci razem z mężem, więc znajduje bez problemu na to czas.
            • katia.seitz Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 14:22
              No
              > ale ona wychowuje dzieci razem z mężem, więc znajduje bez problemu na to czas.

              A my oczywiście nie - nasi mężowie po pracy siadają z piwem przed telewizorem (o ile oczywiście w ogóle pracują, a nie siedzą cały dzień z piwskiem pod sklepem big_grin)

              Powiem ci tak - po prostu wolę dziecku książeczkę poczytać, niż robić marchewkę w słoiczku.

              Ja rozumiem, że ktoś chce oszczędzić na słoiczkach, albo po prostu go nie stać - i wcale nie jest to dla mnie dziwne. Ale nie rozumiem, czemu przy okazji musi udowadniać "słoiczkowym" swoją wyższość.
            • attiya Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 14:41
              pacz pani, ja takoż razem z mężem ale w odróżnieniu do męża koleżanki, mój mąż pracuje - o pół do siódmej z rana nie ma go już w domu, wraca 16-17, więc trudno, żeby od razu po powrocie rzucił wszystko i dziećmi się zajmował.
              Nie wiedziałam, że te słoiczki tam mało zajmują ci czasu - rozumiem, że ciągle u ciebie to teoria a nie praktyka skoro dzieci nie ma. Bo wiesz, samo gotowanie trwa jednak trochę dłużej niż 15 minut. No ale ty widocznie surowe miksujesz, tzn zamierzasz miksować
              Uwielbiam teoretyków uncertain
              • kosher_ninja Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 15:14
                Taa, ugotowanie zupy jest dla mnie w sferze teorii. Chociaż gotowanie oczami w sferze teorii u mnie jest, więc może to o to chodzi. Bo ja składniki przygotowuję przez 10 minut, a zupa gotuje się sama, bez mojego udziału - nie musze się na nią gapić przez 2 godziny.

                A w odróżnieniu od ciebie, to koleżanka również pracuje, tak samo jak jej mąż. Chyba jej medal kupię, to nadczłowiek jest po prostu.


                • attiya Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 15:34
                  kup, koniecznie kup ;>
                  ja przebywałam jakiś czas na wychowawczym, wiec zawodowo nie pracowałam, przebywanie na wychowawczym nie jest urlopem wypoczynkowym, aczkolwiek nie jest też jakąś morderczą pracą, więc tym bardziej, jeśli mój mąż wraca po 12 godzinach niebytności z pracy do domu, to go do opieki nad dzieckiem nie gonię. Jako główny żywiciel rodziny takoż ma prawo do odpoczynku.
                  Mam nadzieję, że załapiesz to kiedyś, bo na razie to czysta teoria zapewne dla ciebie big_grin
                  • kosher_ninja Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 15:48
                    A czy jak mąż wraca po 12 godzinach roboty do domu, to wysyłasz go na kebaba albo po mrożoną pizzę? No bo jeśli ugotowanie czegokolwiek przy dzieciach jest czynnością tak strasznie trudną, to rozumiem, że tak.
                    • attiya Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 17:18
                      tak, ma nie wracać do domu bez upolowanego bawołu
                      pisałam o słoiczkach
                      a jeśli chodzi o gotowce, to tak czasem zdarza mi się z nich korzystać, w odróżnieniu do ciebie mam stare, dobre sprawdzone miejsca, gdzie owe gotowce są smaczne i świeże

    • attiya Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 13:07
      to zobaczysz czy przy dzieciach można robić wszystko samemu
      obiad dla rodziny, obiadki dla dziecka/dzieci, wszystko samemu, szukać ofkors - bo nie inaczej - tylko sklepów ekologicznych i jeszcze do trzeciego roku życia karmić piersią
      skoro to wszystko sama chemia, wszystko jest trujące i niedobre, to dlaczego ludzie ciągle żyją a nie umierają dzień w dzień pokotem
      poza tym uważam, że zawsze trzeba wypośrodkować to wszystko i tyle
    • zonka77 warzywa i owoce z hipermarketu 14.11.10, 13:15
      Jeśli komuś się wydaje że robiąc własne przetwory ze zwykłych nieekologicznych warzyw robi dzieciakom coś zdrowego to niestety nie ma racji. Dla przykładu - jabłuszka - te śliczne błyszczące i pięknie pachnące były w tym roku pryskane CHEMIĄ 50 razy w ciągu sezonu.
      Nie wydaje mi się aby w słoiczkach była sama chemia - wręcz przeciwnie jakieś tam normy obowiązują i zdaje mi się że do produkcji są używane warzywa ekologiczne. Nawet jeśli nie - nie jest to gorsze od tego co jest w sklepie.

      Odkąd weszłam w temat żywności i dowiedziałam się jakie świństwa pakuje się do WSZYTKIEGO - od warzyw i owoców, przez kasze, mąki, makarony po mięso i wędliny - przeszłam na żywność ekologiczną. Jest to kosztowne i czasochłonne bardzo (gotowanie, robienie wędlin, chleba itp.) ale uważam że warto.
      W innym przypadku uważam że to takie trochę oszukiwanie siebie. nie dam dziecku atestowanego słoiczka ale dam mu świeżutkie jabłko tak napchane chemią że robaki uciekają żeby nie zdechnąć od tego zdrowego jabłuszka...
      • zonka77 Re: warzywa i owoce z hipermarketu 14.11.10, 13:20
        co do fixow, kostek rosołowych, gotowych przypraw, soli - to oczywiście sam syf i nie używam od dawna. Można zrobić super rosołek bez warzywka i kostki, fajne sosy nie z proszku. Najbardziej śmieszą mnie reklamy typu: wspaniały pachnący i smakowity barszczyk o pięknym kolorze z...torebki. Ja mam barszczyk z mojej maszyny/wyciskarki do warzyw i owoców (nie sokowirówki) taki że można nim malować (tak gęsty i tak mocny kolor) a pyszny taki że nic już nie trzeba dodawać. Czysty sok wyciśnięty z buraków+odrobinę soku z jabłek+dużo czosnku+odrobina cytryny+trochę bulionu własnej roboty i wszystkim uszy odpadają tak wcinają winkPycha.
      • paszczakowna1 Re: warzywa i owoce z hipermarketu 14.11.10, 18:20
        >CH
        > EMIĄ 50 razy w ciągu sezonu.

        Czym się pryska jabłka co drugi dzień?

        >zdaje mi się że do produkcji są używane warzywa ekologicz
        > ne.

        Zdaje ci się, bo na słoiczkach piszą bla bla typu "starannie wyselekcjonowane" z zerowym znaczeniem prawnym.

        >Nawet jeśli nie - nie jest to gorsze od tego co jest w sklepie.

        W sklepie przynajmniej możesz obejrzeć.
        • moofka Re: warzywa i owoce z hipermarketu 14.11.10, 18:22
          jakis mit z ta ekologia
          obecnie na rynku tylko jedna firma robi sloiczki z warzyw z ekologicznych hodowli
          ze specjalnym oznaczeniem bio
          sa duzo drozsze niz gerbery czy bobovity wlasnie dlatego ze oni pozyskuja produkty ze zwyklych upraw
        • pierwsze-wolne Re: warzywa i owoce z hipermarketu 15.11.10, 13:56
          W tym roku chyba wszystko było więcej pryskane - taki rok, że trzeba było ponad to "normalne" pryskać na grzyby, robale ( nie pryska się jabłek co drugi dzień - pryskanie zaczyna się już od kwiatków na drzewach - inaczej to nie ma sensu w kwestii robali)...
          • attiya Re: warzywa i owoce z hipermarketu 15.11.10, 18:58
            pierwsze-wolne napisała:

            > W tym roku chyba wszystko było więcej pryskane - taki rok, że trzeba było ponad
            > to "normalne" pryskać na grzyby, robale ( nie pryska się jabłek co drugi dzień
            > - pryskanie zaczyna się już od kwiatków na drzewach - inaczej to nie ma sensu
            > w kwestii robali)...

            tak przy okazji
            przecież te robale to samo białko smile
            Dlaczego nie jemy tych robali, przecież robal na bele czem nie zeruje big_grin
    • q_fla Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 13:25
      Jeżeli jadam, to baaardzo rzadko w wyjątkowych podbramkowych sytuacjach, raczej poza domem i zazwyczaj nie jestem zadowolona ze smaku.
      Natomiast garmażerka domowej roboty jak najbardziej: pierogi robię zazwyczaj w ilości ok. 200 szt - pół na pół ruskie i z mięsem i z kapustą. Podobnie krokiety i bigos. Potem mrożę i mam ileśtam obiadów z głowy, zwłaszcza wtedy gdy trzeba coś na szybko podać do zjedzenia.
      Unikam wszelkich proszków, kostek itp wynalazków.
      Na świeta przygotowuje mniej, ale wszystko jest domowej roboty, próbowałam kiedyś u kogoś kupnych gotowych uszek - fuuuuuj.
      Słoiczków nie kupowałam, bo aż tak naiwna nie jestem, bo nie wierzę w słoiczkową zdrową żywność i nie miałam zamiaru za to płacić krocie.
    • a.va Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 13:27
      Z całą pewnością jedzenie dla dzieci w słoiczkach jest zdrowsze niż zupka przygotowana w domu. Właśnie z tego powodu, że do zrobienia słoiczków używane są odpowiednie składniki (bo atesty i normy), a marchewka, którą my kupujemy, jest no name (nie wiadomo, gdzie rosła, kto ją nawoził, ile czasu i w jakich warunkach jechała itd.).
      • setia Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 20:00
        a.va napisała:

        > Z całą pewnością jedzenie dla dzieci w słoiczkach jest zdrowsze niż zupka przyg
        > otowana w domu.

        z całą pewnością masz zrobioną wodę z mózgu przez wszechobecny marketing.
    • duzeq Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 13:55
      Nie jemy gotowcow ze wzgledu na kalorycznosc. Niemniej dziecku sloiczkiem od czasu do czasu jeszczce zapodajemy, bo mi sie nigdy nie chcialo i nadal nie chce babrac w kuchni (nie je jeszcze tego samego co my). Dla mnie gotowanie nie jest ani ekspresowe, ani nie nalezy do ulubionych zajec, ani nie mam tak naprawde na to czasu.
      Przygotowanie jedzenia dla nas jest o wiele latwiejsze, bo mieszkam w kraju gdzie mozna kupic pokrojone warzywa roznego rodzaju, wiec nie musze nad tym sleczec, myc, obierac, kroic etc.
    • gryzelda71 Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 13:56
      Ponieważ warzywa,owoce mięsa,nabiał kupuje w sklepie,a nie od zaprzyjaźnionego rolnika co o nawozach i paszach nigdy nie słyszał,to moje jedzenie nie jest wolne od chemii.Więc jak kupię czasem pierogi czy coś gotowego nie mam zatrucia pokarmowego i nie muszę na dietę przejść coby organizm odtruć.
      • kosher_ninja Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 14:13
        Chemia to luz, gorzej z zawartością widoczną.
        Ja miałam takie nieszczęście do garmażerki, że za każdym razem, kiedy miałam z nią kontakt, trafiałam na coś, co wywoływało u mnie niemal wymioty.
        Koleżanka poczęstowała mnie krokietem kapustą i grzybami, a ja trafiłam na jakąś chrząstkę mięsną. Pierogi z kapustą były pierogami głównie z półsurową cebulą. Nie lubię mięsa, nie lubię cebuli, więc dla mnie takie "dodatki" są jak czyjś włos w potrawie.
        • attiya Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 14:43
          to nie wiem gdzie ty to wszystko kupujesz, bo ja tyle lat wiele gotowców kupuje i jakoś ani razu nie zatrułam się jeszcze
          • kosher_ninja Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 15:07
            Ja się nie zatrułam, jest to dla mnie obrzydliwe po prostu. Nie jadam jedzenia, które mnie obrzydza.
            • attiya Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 15:30
              no "pacz pani", bo ja też
              może spróbuj w innym miejscu kupować, bo jeśli ja kupię coś co mi nie smakuje to nie kupuję już tego ale w danym sklepie.
              Mam kilka takich punktów, gdzie kupuję nie tylko dobre, gotowe jedzenie ale i też w miarę tanie, czyli jednak można
              • kosher_ninja Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 15:59
                Jak napisałam na początku - nie kupuje, bo nie lubię. Nie mam ochoty kupować i wywalać, bo to mija się z celem. Żal kasy, nerwów i zdrowia. Wiem, że ludziom to smakuje, ale mi stanowczo nie - zawsze jest za dużo soli, cebuli lub jakieś niezidentifikowane coś, przynajmniej ja tak trafiałam.
                Jestem za leniwa na codzienne gotowanie, więc jak już coś robię, to robię więcej i mrożę. Jak przychodzę z roboty, to lubię mieć jedzenie już. I ma być zjadliwe, a nie rosyjska ruletka. Akurat dla mnie zrobienie czegoś więcej = plus 15 minut roboty. W przypadku zupy = plus 5 minut roboty (dodatkowa obrana marchewka i kilka kartofli, mam megasuper obieraczkę kupioną na bazarze). W zamrażarce mam dzięki temu wybór zup. I wiem, że dla wielu takie mrożonki to coś niezjadliwego, tak samo jak dla mnie garmażerka.

                I zapewne mój stosunek do słoiczków dla dzieci jest taki, bo sama bym tego nie zjadła. Taka jagnięcina z marchewką i groszkiem w słoiku jest dla mnie w tej chwili tożsama z pulpetami w słoiku dla dorosłych. Pewnie gdybym sama jadła te pulpety, to i jagnięcina w słoiku dla dzieci nei byłaby mi taka straszna.
                • attiya Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 17:23
                  kosher_ninja napisała:

                  > Jak napisałam na początku - nie kupuje, bo nie lubię. Nie mam ochoty kupować i
                  > wywalać, bo to mija się z celem.

                  bo my w odróżnieniu od ciebie kupujemy w sprawdzonych miejscach coby później nie wyrzucać żywności

                  Żal kasy, nerwów i zdrowia. Wiem, że ludziom to smakuje,


                  tak, nam smakuje to co jest sprawdzone i smaczne

                  ale mi stanowczo nie - zawsze jest za dużo soli, cebuli lub jakieś niezidentifikowane coś, przynajmniej ja tak trafiałam.

                  no to po co coś takiego kupujesz?

                  > Jestem za leniwa na codzienne gotowanie, więc jak już coś robię, to robię więce
                  > j i mrożę. Jak przychodzę z roboty, to lubię mieć jedzenie już. I ma być zjadli
                  > we, a nie rosyjska ruletka. Akurat dla mnie zrobienie czegoś więcej = plus 15 m
                  > inut roboty. W przypadku zupy = plus 5 minut roboty (dodatkowa obrana marchewka
                  > i kilka kartofli, mam megasuper obieraczkę kupioną na bazarze).

                  naprawdę zupę gotujesz w 15 minut? to chyba z torebki...
                  Bo u mnie porządna zupa gotuje się trochę dłużej, szczególnie jak zaczynam od ugotowania bulionu na mięsie

                  W zamrażarce m
                  > am dzięki temu wybór zup.

                  nie mrożę zup, gotuję co trzy dni

                  I wiem, że dla wielu takie mrożonki to coś niezjadliw
                  > ego, tak samo jak dla mnie garmażerka.
                  >
                  > I zapewne mój stosunek do słoiczków dla dzieci jest taki, bo sama bym tego nie
                  > zjadła. Taka jagnięcina z marchewką i groszkiem w słoiku jest dla mnie w tej ch
                  > wili tożsama z pulpetami w słoiku dla dorosłych.

                  naprawdę? badałaś te składy? czy to tylko takie luźne porównanie kogoś, kto z lekka wydaje swoje opinie?


                  Pewnie gdybym sama jadła te pu
                  > lpety, to i jagnięcina w słoiku dla dzieci nei byłaby mi taka straszna.
                  • nutka07 Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 17:49
                    My to znaczy kto?

                    Nie wiesz jak sa robione i przede wszystkim z czego np. pierogi z miesem, krokiety.

                    Zdarza mi sie jesc kupne rzeczy ale wtedy w ogole nie mysle o tym co jem. Czyms obrzydliwym dla mnie jest znalezienie czegos. Jakis kostek, chrzastek itp.
                    • kosher_ninja Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 18:11
                      No właśnie u mnie taka chrząstka spowodowała, że dłuugo podobnych krokietów (nawet własnej roboty) jeść nie mogłam. Obrzydzenie i już. Ukochany smak kojarzył mi się od razu z tą tłustą chrząstką sad

                      A miałam raz jeszcze gorzej. Dawno, dawno temu kupiłam sobie herbatę karmelową, taką na wagę. Zaparzyłam, zaczęłam pić i nagle, między fusami poczułam mięsko... Zjadłam jakiegoś robaka sad Długo reagowałam na sam zapach karmelu odruchem prawie wymiotnym.
                      To było 10 lat temu, a herbaty o smaku karmelowym nadal do ust bym nie wzięła.
                      • memphis90 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 15:45
                        OMG, ale Ty delikatna jesteś, wojny-kiedy ludzie żarli trawę z pokrzywami- to byś pewnie nie przeżyła wink

                        kochany smak kojarzył
                        > mi się od razu z tą tłustą chrząstką sad
                        Zdecyduj się- tłuszcz czy chrząstka? A ja kiedyś w domowym rosolku pająka znalazłam- czy to znaczy, że domowe jest ble?

                        > .. Zjadłam jakiegoś robaka sad Długo reagowałam na sam zapach karmelu odruchem p
                        > rawie wymiotnym.
                        > To było 10 lat temu, a herbaty o smaku karmelowym nadal do ust bym nie wzięła.
                        O rajuśku. A z mąką zjadasz około 0.5kg zmielonych owadów rocznie.
                        • kosher_ninja Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 17:09
                          W czasie wojny i głodu to pewnie zjadłabym nawet drugiego człowieka, a teraz mogę sobie pozwolić na ogromną delikatność.
                          Czepiasz się dla zasady?
                  • kosher_ninja Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 17:53
                    Nie rozumiem, dlaczego masz problem z tym, że mi moje własne jedzenie smakuje lepiej niż garmażeryjne. To chyba jest normalne, że dla siebie gotuję tak, jak lubię. W garmażeryjnym zawsze byłoby dla mnie coś nie tak, więc nie szukam sprawdzonych miejsc. Przygotowanie większej ilości własnego jedzenia jest dla mnie łatwe, więc nie muszę latać po sklepach i szukać gotowców.

                    A co do zupy - jak gotujesz bulion na mięsie, to stoisz przy nim przez cały czas gotowania? A może przygotowanie składników i wstawienie tego bulionu zajmuje ci tyle czasu? Jak tak, to się nie dziwię, że to dla ciebie takie niesamowite. Bo ja składniki przygotowuję te 10-15 minut, a potem to się gotuje bez mojego udziału.
                    Ale dziękuję ci za odpowiedź - wcześniej wątpiłam trochę w to, że własne słoiczki będzie mi się chciało robić. Teraz widzę, że mam po prostu inne podejście do gotowania, więc raczej się z tym wyrobię.
                    • attiya Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 18:12
                      kosher_ninja napisała:

                      > Nie rozumiem, dlaczego masz problem z tym, że mi moje własne jedzenie smakuje l
                      > epiej niż garmażeryjne. To chyba jest normalne, że dla siebie gotuję tak, jak l
                      > ubię. W garmażeryjnym zawsze byłoby dla mnie coś nie tak, więc nie szukam spraw
                      > dzonych miejsc. Przygotowanie większej ilości własnego jedzenia jest dla mnie ł
                      > atwe, więc nie muszę latać po sklepach i szukać gotowców.
                      >
                      > A co do zupy - jak gotujesz bulion na mięsie, to stoisz przy nim przez cały cza
                      > s gotowania?


                      ale to pytanie retoryrczne? big_grin
                      oczywiście, że nie ale i tak mimo to gotowanie zupy nie trwa 15 minut


                      A może przygotowanie składników i wstawienie tego bulionu zajmuje
                      > ci tyle czasu?

                      ło matko, dziewczyno, wrzucam mięso, po zagotowaniu wody zbieram szum, dodaję przyprawy. Na małym ogniu gotuje się to z godzinę, w międzyczasie obieram warzywa, kroję je, przygotowuję inne składniki. Po godzinie dorzucam warzywa. Po następnej dorzucam resztę składników - w zależności od tego jaka to zupa - jeśli np jest to barszcz ukraiński i dodam do tego gotowanie buraków, przecedzanie, obranie, starcie ich na tarce. Następnie przygotowuję fasolę, obieram ziemniaki, kroję je, kroję także kapustę. Także widzisz, może nie stoję przy garnku 2-3 godzin ale na pewni nie trwa to wszystko 15 minut.
                      Matko, że to trzeba czasem niemal łopatologicznie tłumaczyć....uncertain

                      Jak tak, to się nie dziwię, że to dla ciebie takie niesamowite.
                      > Bo ja składniki przygotowuję te 10-15 minut, a potem to się gotuje bez mojego
                      > udziału.

                      no i co? Później już ani minuty nie poświęcasz?
                      To jakaś uboga zupa - pewnie taka na kamieniu big_grin

                      > Ale dziękuję ci za odpowiedź - wcześniej wątpiłam trochę w to, że własne słoicz
                      > ki będzie mi się chciało robić.


                      Tego będzeisz pewna jak będziesz miała ze dwójkę dzieci, a nie po napisaniu jednego wątku

                      Teraz widzę, że mam po prostu inne podejście do
                      > gotowania, więc raczej się z tym wyrobię.

                      Pewnie, że masz bo teoretyzujesz
                      • kosher_ninja Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 18:28
                        Lubię lekkie zupy, na wywarze warzywnym (nie lubię mięcha). Pewnie moje zupy byłyby dla ciebie za "cienkie", ale dla mnie twoje zapewne za tłuste. Podejście raz na jakiś czas i przyprawienie lub dorzucenie czegoś jest dla mnie prawie niezauważalne.
                        Teoretyzuję na przykładzie koleżanki z bliźniakami. Czerpię z niej przykład, więc może ta teoria mi przejdzie w praktykę. Jeśli teraz zrobienie zupy czy zapasteryzowanie/zamrożenie czegoś jest dla mnie łatwe, to może mi się nie zmieni. Koleżance z bliźniakami się nie zmieniło. Zawsze gotowałaś tylko tak pracochłonne potrawy, nawet przed dziećmi?

                        • attiya Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 19:13
                          kosher_ninja napisała:

                          > Lubię lekkie zupy, na wywarze warzywnym (nie lubię mięcha). Pewnie moje zupy by
                          > łyby dla ciebie za "cienkie", ale dla mnie twoje zapewne za tłuste. Podejście r
                          > az na jakiś czas i przyprawienie lub dorzucenie czegoś jest dla mnie prawie nie
                          > zauważalne.

                          ło matko, naprawdę uważasz, że zupa gotowana na mięsie jest tłusta? Bo jeśli tak to nie o czym tu można rozmawiać ....big_grin Dobre, dobre....

                          > Teoretyzuję na przykładzie koleżanki z bliźniakami. Czerpię z niej przykład, wi
                          > ęc może ta teoria mi przejdzie w praktykę. Jeśli teraz zrobienie zupy czy zapas
                          > teryzowanie/zamrożenie czegoś jest dla mnie łatwe, to może mi się nie zmieni. K
                          > oleżance z bliźniakami się nie zmieniło. Zawsze gotowałaś tylko tak pracochłonn
                          > e potrawy, nawet przed dziećmi?
                          >
                          to myślisz, że zrobienie dobrego gulaszu albo zrazów zabiera 5 minut? Albo babka ziemniaczana czy placki? To że gotujesz wodę z warzywami 15 minut, to nie znaczy, że każdy tak gotuje
                          oj, mówiłam Ci, teoretyzujesz.
                          • moofka Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 19:19
                            no szczerze tez nie wiem jaką zupe robi sie w 15 minut
                            dobra zupa to pracochlonne danie
                            • gryzelda71 Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 19:22
                              Bo jesteś,ślamazarna.big_grinTu każda pani w 15 min ma obiad i bynajmniej nie odgrzewa wczorajszego.
                              • moofka Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 19:33
                                nie no, ja lubie szybko smile
                                ale nawet prosty krupnik - obierz, pokrój, zesłupuj albo zetrzyj
                                dodaj po kolei jak nalezy
                                podsmaz cebulke czy co tam
                                no nie bedzie 15 minut
                                nie mowiac juz i innych zupach
                                barszcz ukrainski na przyklad
                                rosol najszybciej, no ale to na miesie
                                i dwie godizny co najmniej gotuj
                              • nutka07 Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 19:34
                                Ale byl tu jakis czas temu watek, gdzie znalazly sie panie co twierdzily ze caly obiad da sie zrobic w 15-20min. Byl to calkowity czas przygotowania.
                                • moofka Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 19:40
                                  da sie, ale nie dobra zupe raczej
                                  szybki makaron sie da z pesto, suszonym pomidorem itd
                                  grilowana piers z ryzem sie da
                                  kasze z jajkiem sadzonym sie da
                                  pewnie jeszcze pare rzeczy
                                  • lola211 Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 13:09
                                    Moja popisowa zupa pomidorowa: obrac i pokroic grubo warzywa:2 marchewki, 1 pietruszka, cwiartka selera, cebula- 5 minut i laduje na patelni na oliwie.W miedzyczasie w garnku wrze woda/bulion.Warzywa al dente skrapiam cytryna, dolewam szklanke pomaranczowego soku,przyprawy i wrzucam pomidory z puszki sztuk 2.Albo z wlasnych zasobów słoikowych.Wszystko do gara, 2 lyzeczki cukru, dosmaczam aby zlapac proporcje slodko kwasno. 5 min gotuje i 2 min miksuje na krem.Do tego czosnkowe grzaneczki, pokrojenie pieczywa, skropienie oliwa, czosnek, zielona pietruszka - to wszystko trwa jakies 5 kolejnych minut.W pol godziny mam gotowa pyszna zupe.W sezonie ciut dłuzej, bo swieze pomidory trza sparzyc i obrac- co sie robi w trakcie gotowania reszty.
                                    Cebulowa jeszcze szybciej.Wiele zup mozna zrobic na szybko, ale nie polskim sposobem typu mieso do gara i gotowanie długo wywarów, tylko na modłe srodziemnomorska, gdzie warzywa grubo krojone wrzuca sie na patelnie z oliwa, krótko podsmaza i zalewa bulionem/woda.I sa to naprawde pyszne dania.
                                    Jakies 2 godzinne gotowanie zup to dla mnie abstrakt, rosól i owszem, musi długo.
                                    • lacitadelle Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 13:46
                                      > zalewa bulionem/woda.

                                      wodą to szybko, ale ja na wodzie nie lubię, a bulion trochę długo się przygotowuje, więc wychodzi dokładnie na to samo.
                                      • lola211 Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 14:32
                                        Bulion mozna z kostki- to chwila.Dla ortodoksów- własnorecznie przygotowany i zamrozony raz na jakis czas.Albo kostka bulionowa bez glutaminianu i chemii- w wersji ekologicznej.Mnie wystarczy dobra oliwa.
                                    • zoe7 Re: Jecie gotowce? 17.11.10, 07:56
                                      Wszystko spoko,. ładnie, pięknie, tylko skąd ten bulion big_grin
                                • marghe_72 Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 16:53
                                  nutka07 napisała:

                                  > Ale byl tu jakis czas temu watek, gdzie znalazly sie panie co twierdzily ze cal
                                  > y obiad da sie zrobic w 15-20min. Byl to calkowity czas przygotowania.

                                  Bo się da smile
                                  Tylko kwestia tego co kto lubi jeśc na obiad.
                                  Nam wystarczy na przykład talerz dobrego makaronu + sałata
                                  albo treściwe sałatki..
                                  albo ww zupy smile
                                  nie wspominając o wrzuconej na patelnię grilową piersi / polędwicy itp

                                  Dania kuchni tajskiej, chińskiej .. też rtobi się b. szybko. Najwięcej czasu zajmuje pokrojenie składników..

                                  Naprawdę można sobie życie w kcuhni ułatwiać bez konieczności sięgania po duże ilości chemii
                                  • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 17:10


                                    > Dania kuchni tajskiej, chińskiej .. też rtobi się b. szybko. Najwięcej czasu za
                                    > jmuje pokrojenie składników..
                                    >
                                    > Naprawdę można sobie życie w kcuhni ułatwiać bez konieczności sięgania po duże
                                    > ilości chemii


                                    Przeciez chinska to sama chemia (glutaminian...) wink A tu niektore nawet kostki rosolowej nie stosuja, takie sa zdrowe.
                                    • marghe_72 Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 22:11
                                      d.o.s.i.a napisała:

                                      >
                                      > Przeciez chinska to sama chemia (glutaminian...) wink A tu niektore nawet kostki
                                      > rosolowej nie stosuja, takie sa zdrowe.

                                      może knajpiane tak

                                      ja też z tych co nie stosuję kostek wink
                                  • nutka07 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 12:12
                                    Makarony to ja mam w jednym palcu i nie widze problemu jakilosc skladnikow jest ograniczona ale ile mozna. Nawet ja jako 'fanka' mam juz przesyt. Poza tym niektore sosy tez potrzebuja chwile albo dwie.
                                    Salaty tez robimy, ale to wszystko trwa chocby samo przygotowanie skladnikow. Dlatego smieszy mnie to 20min.

                                    A potrawy, ktore gotuja sie 'same' i ja moge sobie w miedzy czasie paznokcie pomalowac to nie sa szybkie potrawy.
                                    • nutka07 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 12:32
                                      *miedzyczasie
                                • attiya Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 18:54
                                  nutka07 napisała:

                                  > Ale byl tu jakis czas temu watek, gdzie znalazly sie panie co twierdzily ze cal
                                  > y obiad da sie zrobic w 15-20min. Byl to calkowity czas przygotowania.

                                  jasne big_grin
                                  należy też do tego doliczyć zmywanie i jedzenie tego obiadu big_grin
                                  • mia_siochi Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 20:05
                                    attiya napisała:

                                    > nutka07 napisała:
                                    >
                                    > > Ale byl tu jakis czas temu watek, gdzie znalazly sie panie co twierdzily
                                    > ze cal
                                    > > y obiad da sie zrobic w 15-20min. Byl to calkowity czas przygotowania.
                                    >
                                    > jasne big_grin
                                    > należy też do tego doliczyć zmywanie i jedzenie tego obiadu big_grin




                                    Ja tam makaron z sosem (nawet niekoniecznie ze słoikatongue_out), czy jakiś inny ryż spokojnie robię w pół godziny, na głowe nie upadłam żeby po pracy przy garach stać tongue_out
                                    • gladys_g Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 20:51
                                      Ale rzucenie na rozgrzaną patelnię 2 steków i szybkie ich obsmażenie podczas robienia sałatki z sałaty, pomidorów, cebulki, z sosem z oliwy i łyżki soku z cytryny naprawdę nie będzie trwać dłużej niz 15 minut.

                                      Albo wrzucenie makaronu na wrzątek i obok na patelni zrobienie czegoś w stylu aglio olio. Lub sosu z pęczka pietruszki, ząbka czosnku, garści orzechów, oliwy, soli i pieprzu. Itp.

                                      Zależy, kurde, co się gotuje i jak. Bo ja to sobie lubię kupić 10 kilo semoliny i robić własny makaron. Do tego sos 'boloński' - tak z godzinkę się gotuje, jak nic. No ale mam taką zajawkę i mam na to czas. Jak wrócę do roboty, z której wracam przed 19, to tak luzacko nie będzie.
                                      • mia_siochi Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 20:56
                                        gladys_g napisała:

                                        > Ale rzucenie na rozgrzaną patelnię 2 steków i szybkie ich obsmażenie podczas ro
                                        > bienia sałatki z sałaty, pomidorów, cebulki, z sosem z oliwy i łyżki soku z cyt
                                        > ryny naprawdę nie będzie trwać dłużej niz 15 minut.

                                        Ok ok, wierzę, ale nie tknęłabym steku, nawet gołą ręką bym tego nie dotknęła. Rozumiem że to przykładtongue_out
                                        >
                                        > Albo wrzucenie makaronu na wrzątek i obok na patelni zrobienie czegoś w stylu a
                                        > glio olio. Lub sosu z pęczka pietruszki, ząbka czosnku, garści orzechów, oliwy,
                                        > soli i pieprzu. Itp.

                                        No przecież pisałam o makaronach, że w 15 min spokojnie się da.
                                        >
                                        > Zależy, kurde, co się gotuje i jak. Bo ja to sobie lubię kupić 10 kilo semoliny
                                        > i robić własny makaron. Do tego sos 'boloński' - tak z godzinkę się gotuje, ja
                                        > k nic. No ale mam taką zajawkę i mam na to czas. Jak wrócę do roboty, z której
                                        > wracam przed 19, to tak luzacko nie będzie.
                                        >
                                        >

                                        O to to właśnie. Nie chce mi się po pracy. Zwyczajnie, najzwyczajniej na świecie mi się nie chce stać przy garach po pracy. Ani tym bardziej np w niedzielę smile
                                    • attiya Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 07:02
                                      no pewnie, że nie big_grin
                                      sama minimalizuję przebywanie w kuchni, ale jakby na to nie patrzeć aby np przygotować kotlety ziemniaczane z sosem pieczarkowym - mniam - to nie ma siły aby to w 15 minut przygotować big_grin
                                    • nutka07 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 12:42
                                      30min to jest duzo dluzej niz 15-20min, prawie polowa. Nie liczy sie wink
                                  • marghe_72 Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 22:13
                                    attiya napisała:

                                    > nutka07 napisała:
                                    >
                                    > jasne big_grin
                                    > należy też do tego doliczyć zmywanie i jedzenie tego obiadu big_grin
                                    to, że Ty nie potrafisz sobie wyobrazić, że można zrobić obiad w mniej niż pół godziny nie znaczy, że jest to nierealne..
                                    • attiya Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 07:05
                                      marghe_72 napisała:

                                      > attiya napisała:
                                      >
                                      > > nutka07 napisała:
                                      > >
                                      > > jasne big_grin
                                      > > należy też do tego doliczyć zmywanie i jedzenie tego obiadu big_grin
                                      > to, że Ty nie potrafisz sobie wyobrazić, że można zrobić obiad w mniej niż pół
                                      > godziny nie znaczy, że jest to nierealne..
                                      >
                                      >
                                      dlaczego nie potrafię? Przecież nie twierdzę, że nie, choć generalnie wielu dań w tak krótkim czasie raczej nie przygotuję.
                                      Choć ofkors jest też duży wybór tzw jak ja to mówię "piętnastominutówek", które sama często stosuję big_grin
                                      • kosher_ninja Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 07:29
                                        Dlatego ja pisałam od początku o własnych gotowcach.
                                        Lodówkę kupowałam specjalnie z większą zamrażarką, żeby mi się to wszystko pomieściło (bo poza tym kuchnię mam małą).
                                        Wywar na zupę gotuję raz na długi czas i mrożę w opakowaniach po serkach lub maśle. Mój mąż ma nadwrażliwość na glutaminian sodu (choroba chińskiej restauracji), więc przynajmniej w domu go w ogóle nie używamy.
                                        Mrożę buraczki (tarte) , zupy (nie zaprawione niczym, czasem sam wywar np. buraczany bez kartofli), mnóstwo innych rzeczy. Przy okazji - po prostu zawsze gotuję więcej, bo to dla mnie żadna różnica, ile gotuję zupy, jak już ją gotuję. Różnica w wielkości garnka i poświęcenia kilku dodatkowych minut.
                                        Mrożę nawet czosnek i imbir, bo nie zawsze mam to akurat pod domem dostępne. We wszystkich książkach kucharskich jest to polecane jako forma oszczędzenia sobie potem czasu.

                                        I przyznam, że w ciąży stałam się ortodoksem strasznym. Nawet wyjście do knajpy jest dla mnie trudne. Dostałam wstrętu do soli. Większość potraw jest dla mnie za słona. Zamawiana pizza średniej jakości odpada od razu, bo zjem z trudem, a potem muszę pić hektolitry wody. Mrożę więc nawet ciasto do pizzy (bo czasami mam na nią ochotę)- po przyjściu do domu po pracy tylko je rozkładam na blasze i sypię składniki.

                                        Zmywania do niczego nie muszę doliczać, bo mam zmywarkę.
                              • attiya Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 18:52
                                gryzelda71 napisała:

                                > Bo jesteś,ślamazarna.big_grinTu każda pani w 15 min ma obiad i bynajmniej nie odgrzew
                                > a wczorajszego.

                                ło matko, masz rację big_grin wycofuję się z dwugodzinnego czy też trzygodzinnego gotowania zupy big_grin
                                wręcz pójdę krok dalej big_grin
                                ja tam zupę gotuję góra 10 minut - kto mnie przebije big_grin
                            • marghe_72 Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 16:50
                              moofka napisała:

                              > no szczerze tez nie wiem jaką zupe robi sie w 15 minut
                              > dobra zupa to pracochlonne danie

                              Niekoniecznie.
                              Poza tym wszystko zależy czym wg każdej z nas jest owa "dobra zupa"
                              dla mnie na przykład to pomidorowa gęsta zupa z czerwoną soczewicą, albo bazyliowa, albo cytrynowa np z ryżem. A takie zypu robi się w trymiga. Pod warunkiem, że (do niektórych) mamy przygotowany wcześniej wywar.
                              A wywar gotuje się sam. Nie trzeba go pilnować
                        • memphis90 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 15:48
                          odejście r
                          > az na jakiś czas i przyprawienie lub dorzucenie czegoś jest dla mnie prawie nie
                          > zauważalne.
                          Jasne, bo musisz oderwać się od książki, filmu czy netu na przykład. A one nie wrzeszczą, kiedy odchodzisz, nie wtykają akurat palca do kontaktu, kiedy Ty chcesz doprawić zupę. Moje dzieci są fantastyczne, ale czasem wodę na herbat gotuję 5 razy, zanim uda mi się zaparzyć.
                          • kosher_ninja Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 17:12
                            OMG, ale ty delikatna jesteś.
                            Moja prababcia przed wojną wychowała samotnie 10 dzieci, ty byś sobie pewnie wtedy z jednym nie poradziła wink
                      • lola211 Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 14:29
                        > ło matko, dziewczyno, wrzucam mięso, po zagotowaniu wody zbieram szum, dodaję p
                        > rzyprawy. Na małym ogniu gotuje się to z godzinę, w międzyczasie obieram warzyw
                        > a, kroję je, przygotowuję inne składniki. Po godzinie dorzucam warzywa. Po nast
                        > ępnej dorzucam resztę składników

                        Matko, a po kiego ty tyle czasu to wszystko gotujesz?
                        • attiya Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 18:59
                          lola211 napisała:

                          > > ło matko, dziewczyno, wrzucam mięso, po zagotowaniu wody zbieram szum, do
                          > daję p
                          > > rzyprawy. Na małym ogniu gotuje się to z godzinę, w międzyczasie obieram
                          > warzyw
                          > > a, kroję je, przygotowuję inne składniki. Po godzinie dorzucam warzywa. P
                          > o nast
                          > > ępnej dorzucam resztę składników
                          >
                          > Matko, a po kiego ty tyle czasu to wszystko gotujesz?

                          poczytaj sobie w przepisach ile się dobrą zupę gotuje
                          taką nie zalewaną wodą
                          • lola211 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 11:46
                            >Po godzinie dorzucam warzywa. Po nast
                            > > > ępnej dorzucam resztę
                            składników


                            No, poczytalam, kuchnie polska nawet.Rosól i owszem, dlugo, taki kapusniak czy fasolowa tez - bo te skladniki wymagaja długiego gotowania.Ale po kiego gotowac GODZINĘ zwykle warzywa typu marchew pietruszka to serio nie wiem.I tak sie je rozdrabnia, po kwadransie sa miekkie.
                            Zup ktore wymagaja długiego gotowania jest zdecydowanie mniej niz tych ekspresowych.
                            Ja długo gotuje gulaszowa, bo tam duzo miesa jest i musi byc mieciutkie.


                            Koci kalendarz- uratuj kocie życie
                  • marghe_72 Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 16:47
                    attiya napisała:
                    > naprawdę zupę gotujesz w 15 minut? to chyba z torebki...
                    > Bo u mnie porządna zupa gotuje się trochę dłużej, szczególnie jak zaczynam od u
                    > gotowania bulionu na mięsie
                    >
                    Bulionu / wywaru można nagotować nas zapas i zamrozić/
                    Wtedy 15 minut spiewająco wystarcza na ogotowanie zupy.
                    Przetestowane wink
                    • attiya Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 19:03
                      pewnie, że można
                      ale nie mam na tyle dużej zamrażarki, żeby jeszcze tam słoiki z bulionem wpychać smile
                      • marghe_72 Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 22:17
                        attiya napisała:

                        > pewnie, że można
                        > ale nie mam na tyle dużej zamrażarki, żeby jeszcze tam słoiki z bulionem wpycha
                        > ć smile

                        z serii szukamy dziury w całym, żeby tylko nie przyznać komuś racji..
                        Nie posiadam zamrazarki, mam lodówke ze zwykłym zamrażalnikiem i spokojnie do niego mieszczeękilka plastikowych pojemników z wywarem (nie muszą być dwulitrowe.. bo toto można rozcienczać)..
                        Poza tym wiele zup da się robić bez wywaru..
                        • attiya Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 07:07
                          ło matko, chcesz to rób, kto ci zabrania big_grin
                          poza tym nie każdy ze swojej lodówki robi przechowalnię bulionów big_grin
                          • marghe_72 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 17:24
                            attiya napisała:

                            > ło matko, chcesz to rób, kto ci zabrania big_grin
                            > poza tym nie każdy ze swojej lodówki robi przechowalnię bulionów big_grin

                            No właśnie robię. I nie usiłuję narzucić swojego zdania w przeciwienstwie do niektórych wink
                            Po prostu wiem, że się da. Bez większego wysiłku..
              • kosher_ninja Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 16:09
                I na fixy też się czasami nabieram.
                Wczoraj robiłam ciasto na piernik. Kupiłam przyprawę do piernika.
                Czytam skład, a tam: mąka pszenna, cynamon, goździki, kolendra, gałka muszkatołowa, ziele angielskie, kakao. I po huk mi ta mąka pszenna w przyprawie, jeśli mam ją w przepisie? Wszystkie dalsze składniki posiadam w domu, więc bez problemu mogłam sama zrobić przyprawę, bez tej mąki. Szczególnie, że najprawdopodobniej w przyprawie jest połowa mąki, a zaledwie drugą połowę (jeśli nie mniejszość) tworzą te pozostałe składniki. I się nie dziwię, że ciasto na piernik mojej mamy pachniało lepiej niż moje sad
                • kropkacom Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 17:31
                  Skoro pachniało lepiej niż Twojej mam to zrób tak jak robiła mama. A nie kupujesz jakieś tam mieszanki żeby sobie udowodnić, że są be.
                  • nutka07 Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 17:50
                    A moze chciala poprostu sprobowac. W czym problem?
                  • kosher_ninja Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 17:59
                    Teraz na pewno mieszankę zrobię sama. Kupiłam gotową z niewiedzy, nie sprawdziłam składu. W przepisie była "przyprawa do piernika", to kupiłam. Ten skład przeczytałam w domu. Wolałabym sobie stanowczo udowodnić, że przyprawa jest cacy.

                    • lola211 Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 12:44
                      To tak jak z wszelkimi torebkami przypraw: wystarczy zbadac sklad i zamiast kupowac przyprawe do: kurczaka, do ryby, do wieprzowiny, do wolowiny -wszystko osobno- samemu z tych skladnikow skomponowac mieszanke.
    • shellerka Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 14:24
      fixów nie używam, bo mają glutaminian sodu w większości.

      używam gotowych mrozonek - mieszanek warzywnych i pierogów. nie wyobrazam sobie zycia bez mrozonego szpinaku, a pierogi mam zawsze w zamrażalniku, bo to mi ratuje życie, kiedy młody nie idzie do przedszkola, a ja akurat nie mam pomysłu na obiad.
      z gotowych rzeczy na stoiskach garmażeryjnych, kupuję takie greckie zdaje sie antipasti czyli np. papryka nadziewana serem, duże oliwki z nadzieniem itp.

      kupuję z wygody.

      • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 18:41
        > fixów nie używam, bo mają glutaminian sodu w większości.


        A jadasz chinskie jedzenie? A tajskie?
    • lola211 Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 14:29
      Wlasnie zjadlam pyszne danie- ryz z kurczakiem w curry.Sos curry ze sloika, pyszny,dobry gatunkowo, bez konserwantów.Plus warzywa z mrozonki ze sklepu.Przygotowanie obiadu zajelo mi 15 minut.Sama pewnie bym ten sos tez zrobila, ale czasem korzystam z dobrodziejstw gotowcow.
      Nie kupuje proszkowanych sosow,fixów, bo to szit.Z garmazerki-w pobliskim barze kupuje na wynos kluski slaskie, bo sama zadnych dan macznych nie robie, oprócz nalesnikow.
      No i nie robie na zapas do mrozenia, bo nie lubie takich odmrazanych dan.

      Wiele osob woli kupic fix w torebce czy sos, bo to wymaga mniej wysilku,a nadaje w prosty sposob daniu smak.Serio nie znam osobiscie nikogo wsrod swoich znajomych i rodziny, kto by mial np swieza kolendre czy estragon w domu jak ja.I imbir i limonki i dobra oliwe, mozdzierz do ucierania przypraw i robienia marynat.Bo mnie osobiscie sie chce i przykladam do tego wage.Ale wiem, ze inni maja inaczej- ich sprawa.

      Co do sloiczkow dla dzieci- to wygoda, oszczednosc czasu i pracy- bo trzeba to wszystko przygotowac, umyc itd.
      • echtom Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 15:55
        > Wlasnie zjadlam pyszne danie- ryz z kurczakiem w curry.Sos curry ze sloika, pyszny,dobry gatunkowo, bez konserwantów.Plus warzywa z mrozonki ze sklepu.Przygotowanie obiadu zajelo mi 15 minut

        Ja podobnie - makaron z mieszanką pesto Kotanyi'ego. Do tego warzywa z mrożonki ze sklepu i surówka - sałata i pomidory od prywaciarza na rynku (nie wiem, czy eko), ogórek z supermarketu. Wszyscy w domu zadowoleni.
      • morgen_stern Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 13:57
        Cytat> Wlasnie zjadlam pyszne danie- ryz z kurczakiem w curry

        Własnie jestem w temacie, w weekend robiłam kurczaka curry, którego przygotowanie zajmuje mniej czasu, niż ugotowanie ryżu do niego. Żadnych gotowych sosów.
        Bierzesz cycka, kroisz na kawałki, obtaczasz w curry, papryce słodkiej i ostrej, podsmażasz cebulkę, na to kurczaka. Jak kurczak dojdzie dodajesz jogurt grecki lub bałkański, mieszasz, doprawiasz, włala. Przecież to jest o wiele smaczniejsze i tańsze od sosów w słoiku.

        A gotowce czasem zjadam, głównie garmażerkę. Ze względu na zainteresowanie się tym, co zjadam oraz na konieczność zaciśnięcia pasa gotuje coraz częściej. A wracam z pracy późno i nie chce mi się stać przy garach, więc robię w tygodniu naprawdę szybkie rzeczy.
        • lola211 Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 14:41
          Przecież to jest o wiele smacznie
          > jsze i tańsze od sosów w słoiku.

          Zalezy od słoika.Przetestowalam juz kilka sosow z M&S i sa naprawde dobre, w delikatesach nabylam pyszny sos curry, firmy nie pamietam.Ostatnio zas kupilam kilka produktów gotowych na stoisku indyjskim,w tym chutney z mango, sosy, przyprawy.W tych sosach jest zielona kolendra i mleko kokosowe i kilka innych skladnikow, ktorych akurat mozna nie miec pod reka.Bo samo curry w proszku to malo.
          Ja nabywam sloiki na wszelki wypadek- gdy czasu brak, a trzeba cos zjesc.By przygotowac porównywalne curry trzeba miec wszystkie skladniki i czas.

          Koci kalendarz- uratuj kocie życie
    • klubgogo Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 15:11
      NIe lubię gotowców, choc czasami na szybko są przydatne. Dziecko je tylko gotowe pierogi z jednej garmażerii, ale nie mrożone. Jako niemowlę przez 3 m-ce jadła trochę słoiczków. Staram sie jednak gotowac sama, zeby było mniej tłusto, i żebym wiedziała, co faktycznie jest w składzie.
    • carmita80 Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 15:37
      ''Gotowce'' czasem, staram sie unikac, rowniez staralam sie unikac gotowych dan kiedy dzieci byly niemowletami, ''testy i normy'' tiiiaaa...reklama dzwignia handlu.

      Gotujac sama wiem co jem, to ja wybieram produkty pod wzgledem jakosciowym, w kazdym supermarkecie wlasciwie wszystko moge kupic w wersji ekologicznej, ale jestem swiadoma, ze chemii calkowicie nie da sie wykluczyc, w dzisiejszych czasach to poprostu niemozliwe, chyba, ze wyhoduje to we wlasnej szklarni, ale mam mala wiec to tylko sezonowo i w niewielkich ilosciach.
      Inna i dla mnie wazniejsza sprawa to jakosc ''gotowcow'', to jakie produkty wykorzystano, jakiego rodzaju tluszcz uzyto i ile, jak juz ktos wspomnial kalorycznosc gotowych potraw jest bardzo duza. Nie lubie tez jesc potraw, kiedy nie wiem co jest w srodku, no i smak, ktory nie dorownuje domowym tzn. tym ktore zrobie sama. Jesli juz musze gotowe to wybieram dania proste, zlozone z jak najmniejszej ilosci skladnikow, niezbyt kaloryczne. Robie to jednak rzadko.
      Sosy w sloikach, czasem, w torebkach raczej nie, wyjatkiem sa granulowane do miesa, ale tez staram sie nie za czesto.

    • echtom Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 15:48
      Odżywiam się w miarę rozsądnie, nie wpiep.rzam chipsów, batonów i hamburgerów, ale w ortoreksję wpędzać się nie zamierzam. Korzystam z sosów z torebek, gotowych mrożonek i garmażu koło domu, gdzie robią na miejscu bardzo dobre jedzenie. Kiedy mam szczyt sezonu wycieczkowego, w ogóle się nie przejmuję, tylko upycham zamrażalnik frytkami i gotową pizzą i jadę na cały dzień w teren. Nie odrzuca mnie od kuchni, lubię czasem wypróbować nowy przepis, ale gotowanie nie jest dla mnie aż tak wielką pasją, bym miała mu poświęcać znaczącą część życia. Poza tym jestem mało sprawna manualnie i proste kuchenne czynności wykonuję dość powoli, więc tym bardziej nie mam motywacji, by wszystko obierać i kroić od podstaw, a do tego kręcić domowy majonez, lepić pierogi i zagniatać makaron tongue_out Moja ciotka miała obsesję na punkcie chemii w żarciu (mieszkała za granicą, gdzie to szybciej przyszło) - żyła 78 lat, a jej mąż, który to olewał, dożył w lepszej kondycji 88, więc nie ma co popadać w przesadę.
    • kropkacom Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 16:18
      Nie używam kostek rosołowych. Liczy się? big_grin Niektóre gotowce są bardzo dobre i wcale nie tak niezdrowe jak próbuje się to przedstawiać.
    • franczii Re: Jecie gotowce? 14.11.10, 22:48
      Gotowcow unikam jesli tylko moge. Z takich zupelnie gotowych dan kupuje jedynie te rozne wloskie pierozki ale tez nie marketowe a te swieze. Nie mam obsesji bo sama makaronu nie robie ani chleba nie pieke ale zeby danie cale ze sloika to co to to nie. Zadne pesto ze sloika, zaden sos do makaronu czy te inne dania na stoisku w markecie nie dorownuja wlasnorecznie zrobionym. Z mrozonek uzywam jedynie groszek zielony bo lubie a sama luskac nie bede, poza tym to swieze warzywa sezonowe ale ja mam latwiej bo we Wloszech przez cala zime jest mnostwo lokalnych warzyw i owocow w kazdym sezonie.
      Co do sloiczkow dla dzieci to tez kierowalam sie zasada zeby jak najmniej przetworzonej zywnosci ale oczywiscie nie uniknelam sloikow ale zupke i przecier warzywny mialam zawsze swoje a sloiczkowe tylko mieso i owoce glownie na roznych wyjazdach i wyczieczkach.
    • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 14:24
      Mieszkam w UK i tutaj rynek gotowcow jest akurat doskonaly, wiec nie ma co porownywac z polskimi. Mozna tu kupic gotowe miesko przyrzadzone tylko do wrzucenia do piekarnika i ma sie pieczyste, albo na chlebek, rozne dania do przygotowania w 5 minut (wszystko pokrojone, warzywa, miesko, swieze przyprawy, wszystko swiezutkie, tylko wrzucic na patelnie), pyszne zupy w kartonie, albo inne rzeczy tego typu. Garmazerki (pierogi, kluski) jako takiej nie maja. To sa rzeczy b. dobrej jakosci (jak i zreszta reszta jedzenia w UK) i nie mam problemu, zeby czasem zakupic sobie jakas juz przyrzadzona rybke i upiec w piekarniku. Nawet czasem smakuje mi to lepiej niz jak gotuje sama.

      Absolutnie uwielbiam tu mrozone warzywa i owoce - swietna jakosc, widac, ze dobrze wyselekcjonowane: np. kupuje mrozone maliny bo kosztuja grosze w porownaniu ze swiezymi, a sa duzo ladniejsze. Fantastyczny jest tez mlodziutki bob, ktory moglabym jesc codziennie, zielony groszek. Niestety, mrozonkom polskim daaaaaleko do tej jakosc (maliny zbite w czerwona mase, groszek zielony stary, bob przejrzaly i brazowy, ble).

      Kupuje tez puszki z powodow podobnych co te w przypadku mrozonek.

      Jesli chodzi o polski produkt, to nie kupuje. Kiedys kupowalam pyszny pieczony pasztek, do czasu, gdy mieso w nim zostalo zastapione jakas pulpa niewiadomego pochodzenia.

      Ogolnie uwazam, ze polskie gotowce sa srednie. Podobne zdanie mam zreszta o normalnym jedzeniu, ktorego jakosc w Polsce (poza pomidorami i kiszonymi ogorkami) pozostawia wiele do zyczenia.
      • franczii Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 14:26
        Ja mieszkam we Wloszech i tu rynek gotowcow tez jest bardzo rozbudowany, moznaby chyba pare miesiecy jesc zroznicowane kupne zarcie ale nie moizna tego porownac ze swiezym w domu zrobionym.
        • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 14:32
          Wiesz, tak samo jak nie mozna porownac mojego gotowania, z gotowaniem mojej mamy i vice versa wink
          • lola211 Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 14:46
            W Polsce kupisz dobre jakosciowo gotowce- tylko za nie słono zaplacisz.Wowczas masz malinki -jedna w jedna dojrzale, jedrne, zamrozone kulki.
            Co do sloikow i zup w kartonach- jak to sie dzieje, ze maja okres przydatnosci wielu miesiecy? Tym sie roznia wlasnie od domowych, swiezych.
            • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 14:48
              > Co do sloikow i zup w kartonach- jak to sie dzieje, ze maja okres przydatnosci
              > wielu miesiecy? Tym sie roznia wlasnie od domowych, swiezych.

              A jak to sie dzieje, ze domowe weki mozna przechowywac pare tygodni, a czasem i miesiecy? A przetwory nawet latami?
              • lola211 Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 15:14
                Dodaje sie do nich konserwant czyli sól albo ocet- niezdrowe jak cholera.Albo pasteryzuje, pozbawiajac reszty skladnikow odzywczych i witamin.
                Najlepsze jest mrozenie, a nie zadne sloiki czy kartony.
                • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 16:52
                  > Dodaje sie do nich konserwant czyli sól albo ocet- niezdrowe jak cholera.

                  bzdura. Zawekowac mozna wszystko, nawet swieze i domowe jedzenie.
                  • lola211 Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 17:01
                    A weki pasteryzujesz czy tak po prostu odstawiasz?
                    I nie bzdura, bo mnostwo przetworów sie soli i octuje,w zaleznosci od tego co chcemy uzyskac.
                    • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 17:18
                      > I nie bzdura, bo mnostwo przetworów sie soli i octuje,w zaleznosci od tego co c
                      > hcemy uzyskac.


                      Tylko, ze dziwnym trafem uchodza za zdrowe, bo przeciez domowe. A zupa z kartonu ze sklepu fuj i ble i sama chemia podobno...

                      W ogole to wkurza mnie ta dyskusja, bo widze tu zupelne uproszczenie: chemiczne jedzenie ze sklepu kontra super hiper zdrowa kuchnia domowa.
                      I tak zapewne twierdzi Pani, ktora zupe gotuje, uwaga, uwaga, 2 godziny. I zapewne ta rozmemlana, rozgotowana, breje bez witamin bedzie nazywala super zdrowa, bo przeciez DOMOWA i bez kostki bulionowej! Nie to co zapasteryzowana zupa z kartonika...

                      Nagle sie okazuje, ze szanowne ematki gotuja tak zdrowo, bez kostek, bez polproduktow, palce lizac. A jak sie poczyta inne watki to sie okazuje, ze ich wersja zdrowego to schabowy z ziemniakami i surowka. A kostka bulionowa to najgorszy syf, ale kuchnia chinska to samo zdrowie...
                      • lola211 Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 17:54
                        Uchodza za zdrowe w tym sensie, ze nie sa nafaszerowane chemia jak niektore produkty sklepowe.Natomiast nie sa zdrowsze od swiezej zupy czy dania.
                        Co do gotowania zupy przez 2 godziny to mam takie samo zdanie jak Ty.Wyjałowiona breja.
                        Co do gotowców- no niestety, ale w tych produktach bardzo czesto stosuje sie polepszacze smaku, skrobie, wypełniacze- przez co taka pomidorowa ma zawiesista konsystencje.Raz czy dwa kupilam, zeby w pracy zjesc i takiego wzdecia jak po tych zupach to ja nigdy nie mialam.
                        • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 18:40
                          > Uchodza za zdrowe w tym sensie, ze nie sa nafaszerowane chemia jak niektore pro
                          > dukty sklepowe.

                          Rany lola. To jeszcze raz. Przyczepilas sie terminu przydatnosci do spozycia zupy z kartonika. Zadajesz retoryczne pytanie, czy ja wiem dlaczego ona tak dlugo jest przydatna do spozycia (w domysle, na pewno chemia). To Ci wytlumaczylam, ze weki tez maja dosc dlugi termin przydatnosci do spozycia a chemii nie zawieraja, wrecz uchodza za zdrowe jedzenie, bo domowe. Wiec, napisz moze wprost o co Ci chodzi, bo inaczej wychodzi jakies pomieszanie z poplataniem. Ja juz nie wiem, czy uwazasz, ze weki tez niezdrowe, czy jak?

                          > Co do gotowców- no niestety, ale w tych produktach bardzo czesto stosuje sie po
                          > lepszacze smaku, skrobie, wypełniacze- przez co taka pomidorowa ma zawiesista k
                          > onsystencje.

                          Ale nie zawsze. Ja pisalam akurat o zupie z kartonika dostepnej na rynku angielskim, w ktorej konserwantow i wypelniaczy nie ma. Zdaje sie, ze przyczepilas sie terminu przydatnosci do spozycia takiej zupy, a nie chemicznych wypelniaczy.
                          • lola211 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 12:08
                            Zatem wyjasnie.Zaden produkt z kartonika, sloika(w tym domowe weki), puszki nie jest pełnowartosciowym posiłkiem.A to dlatego, ze aby byl długo zdatny do spozycia jest albo konserowany chemia albo pasteryzowany, co zabija witaminy.Najlepsze do przechowywania jest mrozenie.
                            Podstawa zywienia czlowieka powinny bc posilki domowe, przygotowywane ze swiezych skladnikow.Zas gotowce od czasu do czasu.Zaden ceniacy sie kucharz nie uzyje gotowca, bo to profanacja sztuki kulinarnej.

                            >w ktorej konserwantow i wypelniaczy nie ma

                            Skad ta pewnosc?
                            • gryzelda71 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 12:16
                              Ja tylko napiszę,że pełne witamin są warzywa wprost z ziemi,krzaczka.Po dniu leżenia jest ich dużo mniej,po tygodniach jeszcze mniej,także pasteryzacja niewiele im zaszkodzi.
                              • lola211 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 12:26
                                Niewiele szkodzi mloze tym zlezalym tygodniami.Bo jesli kupie SWIEZE warzywo to pasteryzacja je ukartupi calkowicie.
                                • gryzelda71 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 12:34
                                  Świeze,znaczy przy tobie zrywane z krzaka pomidory i ogórki sałata z grządki.To są świeze,a nie te co na takie wyglądają.
                                  • lola211 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 12:59
                                    Czyli powinnismy wszyscy miec juz szkorbut.Skoro w warzywach i owocach, ktore laduja na naszym stole jakoby nie ma juz witamin.
                                    • gryzelda71 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 13:24
                                      No sama widzisz,że pasteryzacje nie zabija "na smierć"tych marnych reszteksmile
                                      • lola211 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 14:40
                                        A jadasz tylko pasteryzowane?
                                        • gryzelda71 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 14:45
                                          Nie,ale mam świadomoiść jak niewielka jest różnica między moimi przetworami na zimę i kupiona marchewką w trakcie jej trwania.
                                          • lola211 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 14:54
                                            No wlasnie roznica jest.Im mnie sie zywnosc przetwarza, obrabia,tym lepiej.
                                            • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 14:57
                                              Ty Lola w dalszym ciagu nie rozumiesz, nie?
                                            • gryzelda71 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 14:59
                                              Rozumiem,ze masz szklarnie tak?Bo jeśli kupujesz w sklepach to niewiele jest tam już to utraty.
                                              • lola211 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 16:35
                                                Ale jest.Widac wystarczajaco, by nie chorowac na awitaminozy- zatem jest tego wiecej niz sladowe ilosci.Pozbywanie sie dodatkowo tych skladnikow w procesie konserwowania(bo tym wlasnie jest pasteryzacja przeciez) nie jest najlepszym rozwiazaniem.
                                                • gryzelda71 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 17:03
                                                  Zapominasz,że przetwory robi się latem,gdy faktycznie z grządki wędrują do słoika.Bo jeśli teraz ze sklepowych miałabym robić to samo wolę otworzyć słoik.Oczywiście nie wszystko,bo np sałaty nijak nie przetworzę,więc wybiorę sklepową.
                                                • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 17:42
                                                  Jezu dziewczyno. Pasteryzacja to to samo co gotowanie dluzej o CALE TRZYDZIESCI SEKUND!!!!!

                                                  W pasteryzowanej zywnosci tez sa witaminy i to nie sladowej ilosci. Dokladnie tak jak w gotowanej.
                                                  • lola211 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 19:06
                                                    > W pasteryzowanej zywnosci tez sa witaminy i to nie sladowej ilosci. Dokladnie t
                                                    > ak jak w gotowanej.
                                                    >
                                                    Witaminy maja to do siebie , ze im dłuzej tym ich mniej.Jak sobie przekasisz taka po kilku miesiacach od przygotowania to co tam w niej niby jest?
                                                    Bo co jeszcze pasteryzowanego 30 sekund masz na mysli? Dzemy ,gdzie wiecej cukru niz owoców?Czy salatki z octem, jakich na polkach pelno?
                                                    Pasteryzacja domowa trwa dosc długo, to juz w ogóle fatalnie.


                                                    Koci kalendarz- uratuj kocie życie
                                                  • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 19:19
                                                    No i dalej popisujesz sie wiedza. Witaminy gina w wyniku obrobki cieplnej i swiatla. Zupa ugotowana pol minuty krocej, a nastepnie zakrecona w sloik, odstawiona w ciemne miejsce bedzie miala tyle samo wartosci odzywczych co taka swiezo ugotowana (ugotowana pol minuty dluzej), nawet po miesiacu (o ile wek przetrzyma). Oczywiscie w wyniku pozniejszego podgrzania czesc z tych witamin straci, ale zupe domowa, niewekowana tez podgrzewasz czasem, wiec zadna to roznica.

                                                    > Pasteryzacja domowa trwa dosc długo, to juz w ogóle fatalnie.

                                                    Pasteryzacja domowa, czyli nalewam w sloik, zakrecam sloik i stawiam denkiem do dolu, jest tak samo dlugotrwala i fatalna co... zostawienie zupy w garnku do ostygniecia. To samo mozna robic z wszelkimi innymi daniami. O salatkach z octem nie pisze.

                                                    We wspolczesnej, w miare urozmaiconej diecie, awitaminoza jest tak rzadka, ze te dywagacje na temat rzezi witamin w wyniku pasteryzacji, albo dwusekundowej UHTyzacji (kartoniki), sa smieszne i zaczynaja byc zalosne. Zjedz Ty sobie trzy lyzki zupy wiecej na obiad, jak ci tak malo tych witamin, i przestan jeczec.
                                                  • gladys_g Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 21:04
                                                    Wiesz co - chromolić już te trzy nędzne witaminy na krzyż.
                                                    wzięłam skład pierwszej z brzegu pomidorowej w kartonie dostępnej na rynku polskim:

                                                    Składniki

                                                    przecier z pomidorów, warzywa w różnych proporcjach: marchew, pietruszka - korzeń i natka, seler, por, ziemniaki, woda, bulion drobiowy, mąka ryżowa i pszenna, białka mleka, sól, cukier, sok z buraków ćwikłowych, przyprawy aromatyczno-smakowe, zawiera seler

                                                    Różnica z zupą domową jest taka, że w mojej pomidorowej nie ma: ziemniaków, mąki ryżowej ani pszennej, cukru, soku z buraków ani białek mleka. No i o tą różnicę chodzi z gotowcami - że choćbyś na rzęsach stanęła, zawsze dodadzą Ci do nich czegoś, co jest niepotrzebne i w dużych ilościach niezdrowe.
                                                    No dobra - może są gotowce, w których składzie nie ma nic niepotrzebnego, ale ja takich nie widziałam. Fakt, że nie szukałam smile)) Ale Ty masz obcykany asortyment gotowców, więc zapewne podrzucisz skład super zdrowych gotowcowych zupek, żebyśmy mogli zmienić zdanie co do ich jakości ;p
                                                  • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 23:07
                                                    Dobra. Przyklad zupy, ktora czasem kupuje, a ktora jest dostepna w kazdym chyba sklepie w UK. Tez pomidorowa, zeby bylo porownanie:

                                                    www.newcoventgardenfood.com/range/soup/plumtombasil_300g.asp
                                                    Ingredients:
                                                    Plum tomatoes (43%), water, onions, tomatoes, tomato paste, olive oil, sugar, basil (0.9%), garlic, salt, cracked black pepper, oregano, rosemary.

                                                    Zaloze sie, ze pod wzgledem organoleptycznym i odzywczym sto piecdziesiat razy lepsza od niejednej polskiej zupy pomidorowej na koncentracie pomidorowym.
                                                    To tyle w temacie.
                                                  • franczii Re: Jecie gotowce? 17.11.10, 10:57
                                                    Pewnie lepsza ale na pewno nie lepsza od takiej ze swiezych pomidorow.
                                                  • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 17.11.10, 15:54
                                                    Ale tam sa SWIEZE pomidory big_grin
                                                  • franczii Re: Jecie gotowce? 17.11.10, 17:59
                                                    To prosze wytlumacz mi skad sie bierze roznica w smaku zupy/ sosu przygotowanych ze swiezych pomidorow a zupy/sosu przygotowanych z pomidorow zakonserwowanych w puszce bo roznica jest bardzo wyczuwalna. A pomidory z puszki tez w skladzie maja same pomidory i nic poza tym.
                                                  • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 17.11.10, 18:09
                                                    Naprawde robisz pomidorowke ze swiezych pomidorow?? No coz. Mnie bardziej smakuja pomidory z puszki niz swieze i zawsze uzywam puszkowych. Bo: sa dojrzalsze i slodsze, a te kupowane luzem sa najczesciej niedojrzale i w gotowaniu kwasne, albo zupelnie nie ten gatunek (twarde). Gatunkow pomidorow jest b. duzo. Roznia sie one miedzy soba smakiem. Puszkowe pomidory to inny gatunek niz kupowane luzem. Ot cala tajemnica roznicy w smaku. Pomidory z kartonikow i puszek uwielbiam, jadam hurtowo, stosuje do sosow, zup, lasagne, zapiekanek, passaty uzywam do pizzy itp. Swieze pomidory tylko na kanapke - nie ten smak, nie ten aromat.
                                                    Gdybym mieszkala we Wloszech to owszem, byc moze uzywalabym swiezych pomidorow, ale poniewaz nie mieszkam, to wole uzywac pomidorow w puszcze (nie mylic z koncentratem pomidorowym!).
                                                  • franczii Re: Jecie gotowce? 17.11.10, 18:23
                                                    Akurat w pomidorach jestem oblatana bo mieszkam w krainie pasty z pomidorem, ktora to niedawno zostala wpisana na liste swiatowego dziedzictwa kulturowego, to znaczy nie sama pasta ale cala dieta srodziemnomorska, w ktorej jednak pasta z pomidorem zajmuje najbardziej zaszczytne miejsce.
                                                    I tak, robie ze swiezych i kiedy sa swieze to robie bardzo czesto a kiedy mam tylko puszki to z reguly tylko jako dodatek a nie glowny skladnik potrawy bo po prostu smak jest gorszy.
                                                    W Polsce, w Uk trzeba sie podeprzec puszka, z tym nie dyskutuje. Chodzi tylko o obiektywna ocene, ze danie ze swiezym pomidorem jest w smaku lepsze niz z pomidorem puszkowanym.
                                                  • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 17.11.10, 18:31
                                                    > W Polsce, w Uk trzeba sie podeprzec puszka, z tym nie dyskutuje. Chodzi tylko
                                                    > o obiektywna ocene, ze danie ze swiezym pomidorem jest w smaku lepsze niz z pom
                                                    > idorem puszkowanym.

                                                    Tyle, ze dobry pomidor to jest niestety dobro luksusowe na polnoc od Wloch. Na szczescie mozna go kupic w... puszce. Skoro mieszkasz we Wloszech, to musisz wiedziec, ze ugotowanie zupy z pomidorow, nazwijmy to, unijnych to dosc oryginalny pomysl, a efekt raczej fatalny. Owszem, moge sobie kupic vine tomatos, ale jeszcze na loterii nie wygralam, zeby z tego robic zupe.
                                                  • franczii Re: Jecie gotowce? 17.11.10, 18:52
                                                    Nie wiem co to za gatunek vine tomato. O co chodzi z pomidorami unijnymi?
                                                    Chodzi o afere z chinskimi pomidorami? Jesli tak to wlasnie puszki i passaty sa z nich produkowane. W przypadku swiezych mozna kontrolowac pochodzenie.
                                                  • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 17.11.10, 19:00
                                                    > Nie wiem co to za gatunek vine tomato. O co chodzi z pomidorami unijnymi?

                                                    Sa pomaranczowe i niedojrzale.

                                                    > Chodzi o afere z chinskimi pomidorami? Jesli tak to wlasnie puszki i passaty s
                                                    > a z nich produkowane. W przypadku swiezych mozna kontrolowac pochodzenie.

                                                    Dziekuje. To jest dla mnie dosc wazna informacja.
                                                  • franczii Re: Jecie gotowce? 18.11.10, 09:39
                                                    > Sa pomaranczowe i niedojrzale.

                                                    A chodzi o te holenderskiewink
                                                    We Wloszech tez sa i sie nadziwic nie moge ze mimo mnogosci gatunkow rodzimych ktos skusi sie na te holenderskie bez smaku.
                                                  • mdro Re: Jecie gotowce? 18.11.10, 11:12
                                                    A co jest niezdrowego w soku z buraków? wink I czy tej mąki dodają tyle, że może być to niezdrowe? (mąka jako zagęszczacz pewnie). A jak śmietany do pomidorowej dodać, to białek mleka mieć nie będziesz? I naprawdę nie słodzisz pomidorowej? Bo ja zawsze trochę cukru dodaję, zwłaszcza przy świeżych pomidorach.

                                                    Nb. zup gotowych nie kupuję, ale z półproduktów robię. Buraków kisić mi się nie chce, więc barszcz jest z soku buraczano-jabłkowego, a i po sok pomidorowy nieraz też sięgam. No i sos pomidorowy musowo z butelki (konkretnej marki), "domowy" nigdy mi nie wyszedł taki dobry.
                                                  • lola211 Re: Jecie gotowce? 17.11.10, 14:43
                                                    "BŁYSKAWICZNA" pasteryzacja domowa:

                                                    Pasteryzacja


                                                    Pasteryzacja polega na poddawaniu działaniu wysokiej temperatury zarówno świeżych owoców, warzyw, przecierów i soków, jak również przetworów mięsnych, kompotów, a także dżemów, konfitur i powideł. Obróbka termiczna trwa na ogół krótko (mięsa pasteryzujemy dłużej), dzięki czemu owoce i warzywa zachowują sporo witaminy C. Zarówno świeże, jak i przetarte owoce, warzywa lub uduszone grzyby wkładamy do umytych i wygotowanych lub przynajmniej wyparzonych słoików. Zakręcamy, wstawiamy do naczynia z wodą i gotujemy pod przykryciem przez 20 minut. Soki i przetwory owocowe możemy też konserwować bez pasteryzacji dodając do nich cukier, ale należy pamiętać o tym, ze są wówczas bardzo kaloryczne i nie nadają się do dłuższego przechowywania.



                                                    Pasteryzacja mięsa konserwowanego w słojach



                                                    Mięso możemy zapasteryzować w różnej wielkości słojach i z przeznaczeniem do spożycia w okresie od 1 miesiąca do 6 miesięcy od chwili pasteryzacji. Dlatego powinniśmy pamiętać, że trwałość produktu zależna jest od czasu i wielokrotności pasteryzacji. I tak, słoje o objętości 500 ml gotujemy wraz zawartością - 60 minut przy pierwszej, 40 minut przy drugiej, a 30 minut przy trzeciej pasteryzacji. Słoje o objętości 1 l odpowiednio - 90, 60 i 45 minut, a większe, o pojemności 1,5 litra - 120, 80, 60 minut. Pasteryzujemy mięso w odstępach jedno - dwudniowych. Pierwsza pasteryzacja daje nam trwałość produktu do 1 miesiąca, przy konieczności przechowywania w temperaturze poniżej 10ºC, druga przedłuża nam trwałość do 6 miesięcy, nadal w niskich temperaturach, a trzecia 6 miesięcy nawet bez chłodzenia
                                                  • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 17.11.10, 17:33
                                                    To jeszcze poprosze publikacje naukowa, w ktorej podane beda straty witamin podczas takiego gotowania.

                                                    PS. Ja mam taka publikacje, ale chcialabym Cie zmusic do jakiegos wysilku intelektualnego.
                                        • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 14:46
                                          A co to ma do rzeczy?
                                • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 14:05
                                  > Niewiele szkodzi mloze tym zlezalym tygodniami.Bo jesli kupie SWIEZE warzywo t
                                  > o pasteryzacja je ukartupi calkowicie.

                                  Bzdura. Dowiedz sie najpierw na czym polega pasteryzacja.
                                  • lola211 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 14:48
                                    No na czym polega? Na cieplnej obróbce, ktora pozbawia warzywa, owoce witamin jak kazda inna obróbka cieplna.Im dłuzej sie produkt podgrzewa, tym wiecej tych skladnikow traci.Grzanie gotowanej juz zupy dodatkowo obniza jej wartosciowosc.
                                    Nikt o zdrowych zmyslach nie bedzie twierdzic, ze danie ze sloika jest wartosciowe.Bo nie jest.
                                    • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 14:50
                                      Jezu Lola. Idac Twoim tokiem rozumowania, w ogole gotowane jedzenie jest niepelnowartosciowe, tak?
                                      • lola211 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 16:27
                                        Tak,jest niepelnowartosciowe, dlatego nalezy gotowane uzupelniac surowym.
                                        Stad sugestie jedzenia surówek i surowych owoców.
                                        Lepiej zjesc jablko niz mus jablkowy.
                                        • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 17:40
                                          > Tak,jest niepelnowartosciowe, dlatego nalezy gotowane uzupelniac surowym.

                                          Podobnie jak jedzenie zawekowane. Ameryki nie odkrylas.
                                          • lola211 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 19:07
                                            Zawekowane jest gorsze, bo proces utraty skladnikow odzywczych nie konczy sie z chwila zakrecenia sloika.Takie pasteryzowane jedzone po kilku miesiacach to tylko zapychacz zoładka.
                                            • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 19:20
                                              Twoja ignorancja sprawia, ze chce mi sie autentycznie plakac.
                                            • gryzelda71 Re: Jecie gotowce? 17.11.10, 10:22
                                              A to nie ty pisałaś jakie to przetworu zrobiłaś na zimę.Pytanie PO CO skoro nie ma tam nic wartościowego?
                            • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 14:03
                              > Zatem wyjasnie.Zaden produkt z kartonika, sloika(w tym domowe weki), puszki nie
                              > jest pełnowartosciowym posiłkiem.A to dlatego, ze aby byl długo zdatny do spo
                              > zycia jest albo konserowany chemia albo pasteryzowany, co zabija witamin
                              > y.Najlepsze do przechowywania jest mrozenie.


                              Zgoda co do mrozenia. Ale doucz sie o pasteryzacji. Pasteryzowanie rowniez jest metoda przechowywania zywnosci. Nie jest prawda, ze wyjalawia zywnosc. Pasteryzowanie to podgrzanie np. mleka do temperatury 100stopniu w ciagu SEKUNDY, albo do 85 w ciagu 30 SEKUND. Weki mozna robic w duzo nizszej temperaturze przez 20 minut wieczkiem w dol. Pasteryzacja to NIC w porownaniu z gotowaniem w ogole. 30 sekund pasteryzacji lub 20 minut wekowania nie sprawia, ze obiad przestaje byc pelnowartosciowym posilkiem, ze witaminy wszystkie gina, ze bialko staje sie mniej wartosciowe. Wiec witamin tracisz podczas minuty normalnego gotowania, a nie sadze, ze stoisz nad garnkiem z minutnikiem i gotujesz zupe tylko 15 minut i ani minuty dluzej. Wiec nie demonizuj i nie pisz nieprawdy.

                              Inna metoda pasteryzacji jest metoda UHT (kartoniki) - caly proces lacznie z chlodzeniem trwa raptownie 5 sekund. Wiec mowienie, ze taka zywnosc nie jest pelnowartosciowym posilkiem jest nieprawda.

                              Po drugie, jak sie pasteryzuje to sie nie dodaje chemii. Bo nie ma takiej potrzeby.

                              > Zaden ceniacy sie kucharz nie uzyje
                              > gotowca, bo to profanacja sztuki kulinarnej.

                              A to jest juz zupelnie inna kwestia nie majaca nic wspolnego z wartosciowoscia posilkow.
                              • lola211 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 14:35
                                Pasteryzowanie gotowanej zywnosci to obnizanie jej wartosci juz obnizonej gotowaniem.Tyle w temacie.Nie piszmy o mleku, tylko o zupach, daniach, warzywach.A co do UHT- nie czas ma znaczenie, tylko sam proces.,mleko UHT tylko mleko przypomina.
                                > A to jest juz zupelnie inna kwestia nie majaca nic wspolnego z wartosciowoscia
                                > posilkow.
                                No wlasnie ma znaczenie zasadnicze.Miedzy innymi specjalisci dlatego nie uzywaja gotowcow, bo doskonale wiedza, ze na tym traci JAKOSC.
                                • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 14:42
                                  > Pasteryzowanie gotowanej zywnosci to obnizanie jej wartosci juz obnizonej gotow
                                  > aniem.Tyle w temacie.

                                  O ile? O promil promila??
                                  To po co w ogole gotujesz? Ty wiesz ile witamin sie traci podczas godzinnego gotowania zupy? Przy tym 30 sekund pasteryzacji to przyznasz, ze pikus.
                                  Ale widze, ze nie rozumiesz, tylko uparcie stoisz przy swoim stanowisku, choc wiesz, ze nie masz na nie zadnej obrony. Po prostu masz w glowie rownanie pasteryzacja=wyjalowienie, a jednoczesnie gotowane jedzonko domowe to samo zdrowie.

                                  > Mleko UHT tylko mleko przypomina.

                                  I prosze. Kolejna urban legend.

                                  > No wlasnie ma znaczenie zasadnicze.Miedzy innymi specjalisci dlatego nie uzywaj
                                  > a gotowcow, bo doskonale wiedza, ze na tym traci JAKOSC.

                                  Tu chodzi glownie o odczucia organoleptyczne, a nie zawartosc witamin!
                                  • lola211 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 15:04
                                    Ty wiesz ile witamin sie traci podczas godzinnego go
                                    > towania zupy?

                                    Dlatego nie gotuje zup godzinami?
                                    >Przy tym 30 sekund pasteryzacji to przyznasz, ze pikus.
                                    30 sekund w temp 60 stopni pasteryzuje sie zupe? I ona ma roczny okres przydatnosci? Pycha po prostu- marchewka sprzed roku.

                                    Po prostu masz w glowie rownanie paster
                                    > yzacja=wyjalowienie, a jednoczesnie gotowane jedzonko domowe to samo zdrowie.

                                    Tak, mam.Bo pasteryzacja to sposób konserwacji zywnosci, jak kazda konserwacja negatywnie wpływajacy na nia.Kwestia tylko jak bardzo negatywnie.

                                    > Tu chodzi glownie o odczucia organoleptyczne, a nie zawartosc witamin!

                                    A nie nie, chodzi w ogole o jakosc.Gdyby chodzilo tylko o doznania, to nie szukaliby skladnikow najlepszych z mozliwych, dobrego jakosciowo miesa, bo po przeróbce ciezko jest odróznic, czy swinia byla faszerowana antybiotykami czy nie.
                                    • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 15:50
                                      > Dlatego nie gotuje zup godzinami?

                                      A ile gotujesz? I czy na pewno nie 30 sekund dluzej niz powinnas?


                                      > 30 sekund w temp 60 stopni pasteryzuje sie zupe? I ona ma roczny okres przydatn
                                      > osci? Pycha po prostu- marchewka sprzed roku.

                                      A moze wez lola zacznij od tego, ze najpierw zaznajom sie z tematem, potem jeszcze raz przeczytaj co napisalam, a potem dyskutuj, bo jak narazie to bzdury piszesz.
                                      30 sekund w temperaturze 95 stopni. O temperaturze 60 NIC nie pisalam, wiec mi kitu nie wciskaj.
                                      Roczny okres przydatnosci (albo dluzszy) maja rzeczy UHT, a nie pasteryzowane. UHT to podgrzewanie do 130 przez 2 sekundy - rzeczywiscie straszna tragedia.

                                      > A nie nie, chodzi w ogole o jakosc.Gdyby chodzilo tylko o doznania, to nie szuk
                                      > aliby skladnikow najlepszych z mozliwych, dobrego jakosciowo miesa, bo po przer
                                      > óbce ciezko jest odróznic, czy swinia byla faszerowana antybiotykami czy nie.

                                      To my dyskutujemy teraz o antybiotykach??
                                      Jesli nie wiesz, czym organoleptycznie rozni sie np. makaron ugotowany minute temu, od takiego przetrzymanego w lodowce, to chyba nie mamy o czym rozmawiac.
                                      • lola211 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 16:21
                                        Moze po prostu zostanmy przy swoim.Ja przy swiezej zywnosci, ty przy zupach ze sloika z marketu.Ja jestem przekonana, ze moj sposob zywienia jest o niebo lepszy od menu opartego na najpyszniejszych daniach pasteryzowanych chocby nie wiem jak krotko.Swiezo ugotowana zupa bije na głowe wszelkie przetwory i tego sie bede trzymac.Zarowno pod wzgledem smaku jak i wartosci odzywczych- wystarczy troche na temat poczytac.Grzanie w mikrofali tez krótko trwa, jakos nikt nie twierdzi, ze to super pomysł i nalezy zrezygnowac z kuchenki gazowej.
                                        • carmita80 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 17:08
                                          lola211 napisała:

                                          > Moze po prostu zostanmy przy swoim.Ja przy swiezej zywnosci, ty przy zupach ze
                                          > sloika z marketu.Ja jestem przekonana, ze moj sposob zywienia jest o niebo leps
                                          > zy od menu opartego na najpyszniejszych daniach pasteryzowanych chocby nie wiem
                                          > jak krotko.Swiezo ugotowana zupa bije na głowe wszelkie przetwory i tego sie b
                                          > ede trzymac.Zarowno pod wzgledem smaku jak i wartosci odzywczych- wystarczy tro
                                          > che na temat poczytac.Grzanie w mikrofali tez krótko trwa, jakos nikt nie twier
                                          > dzi, ze to super pomysł i nalezy zrezygnowac z kuchenki gazowej.

                                          Lola masz sporo racji, pomijajac fakt pasteryzacji, to watpliwe aby ''gotowce'' byly gotowane na najlepszych skladnikach, maja spora zawartosc tluszczu a te w wersji ''light'' to jeszcze gorszy s..t, polepszacze smaku, nawet jesli nie sa chemicznie konserwowane to do przygotowywania ich uzywa sie ''kostek'' przemyslowych i wiele innych ulepszaczy. Sztuka gotowania to wlasnie sztuka jest i wymaga wiedzy, sa osoby, ktore nie wiadza jak, nie maja czasu czy checi ale doprawdy przekonywanie innych, ze gotowe produkty sa rownie dobre a moze i lepsze od tych przygotowanych w domu lub malo przetworzonych to nieporozumieniewink
                                          Spoleczenstwo w Uk czy USA i nie tylko ma spora nadwage, ma na to wplyw wiele czynnikow oczywiscie, ale jednym z nich jest spozywanie ''gotowcow'' czesciej niz od czasu do czasu, bo te gotowce wlasnie sa sycace, ale bynajmniej niewartosciowe, zawieraja sporo tluszczu i to byle jakiego.soli oraz chemii. Warto chocby w Uk zasiegnac opinii specjalistow ds. zywienia albo chocby lekarzy - gwarantuje, ze doradza domowe jedzenie.
                                        • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 17:39
                                          Oj Lola, za nic sie nie przyznasz do bledu nie?
                                          • lola211 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 19:12
                                            Nie przyznam sie, bo mam racje.Ty trwasz przy swoim, bo sie zywisz marketowymi gotowcami i to dla ciebie jest argument, ze to jest zdrowe i takie samo jak swieze.Ja wiem, ze da sie jesc. Nawet mieso z konserwy po 20 latach odpowiednio zakonserwowane sie da.Tylko co z tego? Produkty przetworzone, z miesiecznymi terminami do spozycia nie powinny byc podstawa diety, wlasnie dlatego ze sa niepelnowartosciowe i nie tylko o witaminy idzie.
                                            • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 19:22
                                              No i znowu kula w plot. Zamykanie zywnosci w konserwy jest swietna metoda jej konserwowania - dlatego do schronu atomowego zabierzesz konserwe, a nie stara marchew. Znowu wypisujesz urban legends, zamiast sie doksztalcic.
                                              • franczii Re: Jecie gotowce? 17.11.10, 11:00
                                                No do schronu owszem ale na pewno nie dlatego ze to smaczne i zdrowe.
                                                • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 17.11.10, 15:54
                                                  A co jest niezdrowego w konserwie?
                                                  • franczii Re: Jecie gotowce? 17.11.10, 18:09
                                                    Mam jedna mala konserwe miesna w domu firmy Kraft.
                                                    W skladzie ma zageszczacz i zelatyne i jakis konserwant E costam.
                                                    Mieso 75%.
                                                    Nie bede sie klocic jaki to ma wplyw na zdrowie bo i tak w czasach kiedy nie musze sie kryc w schronie tego nie zjem ze wzgledu na smak.
                                                  • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 17.11.10, 18:10
                                                    A ktos Ci kaze kupowac marne konserwy?
                                                  • franczii Re: Jecie gotowce? 17.11.10, 18:25
                                                    Nie wiem czy to jest marna konserwa. Dla mnie kazda jest marna bo wole jedzenie mniej przetworzone. Podaj przyklad niemarnej konserwy to sie moze sie skusze.
                                                  • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 17.11.10, 18:32
                                                    A prosze uprzejmie. Pierwsza z brzegu:

                                                    groceries.asda.com/asda-estore/search/searchcontainer.jsp?trailSize=1&searchString=john+west++tuna&domainName=Products&headerVersion=v1&_requestid=159609
                                                  • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 17.11.10, 18:33
                                                    nie wyslalo sie akurat to co sie mialo wyslac, ale przykladow jest mnostwo:

                                                    John West Succulent Tuna Steak with a Little Brine
                                                    (130g)

                                                    Ingredients
                                                    Tuna (97%) , Water , Salt .
                                                  • franczii Re: Jecie gotowce? 17.11.10, 18:55
                                                    Tunczyk to akurat wiadomo co ma w skladzie.
                                                    Ale daj miesna konserwe.
                                                  • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 17.11.10, 19:04
                                                    Ja akurat nie kupuje miesnych konserw, wiec nie bardzo sie orientuje, a szukac mi sie teraz nie chce.

                                                    Nie wazne przyklady. Nalezalo wykazac, ze konserwa niejedno ma imie, co tez uczynilam. Sa konserwy sto razy zdrowsze od niektorych wynalazkow kuchni piszacych tu ematek, ktore polowe skladnikow kupuja w Biedronce, ale krzycza glosno, ze ich kuchnia najlepsza i najzdrowsza na swiecie, a jedzenie z kartonu, albo puszki jest bezwartosciowe.
                                                    Wiecej udowadniac nie mam zamiaru, bo mnie zwyczajnie to nudzi, a na czyjes plytkie horyzonty myslowe najwidoczniej nie mam wplywu. Jak ktos lubi siac i zbierac wlasne zboze, chodowac swinie, kury, warzywa i owoce, nie kupuje nic w sklepach (bo to przeciez wszystko przetworzone), piecze wlasne wedliny, nie tyka puszkowanego tunczyka, groszku, kukurydzy itp, a sok cytrusowy jest be, bo w kartoniku, to ja mu mowie: Z BOGIEM! Jak ma czas...
                                                  • franczii Re: Jecie gotowce? 18.11.10, 07:52
                                                    Ok, tunczyka w puszce nie moge sie czepic bo lubie, uzywam choc czytalam gdzies ze niezdrowytongue_out
                                                    Ale smak tunczyka w puszce jest zupelnie nie przypomina tego swiezego. Tez zagadka.
                                                  • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 18.11.10, 11:44
                                                    Podobnie jak zagadka jest dlaczego surowy smakuje inaczej od ugotowanego, ten kupiony w jednym sklepie smakuje inaczej od kupionego w innym sklepie, a ten przyrzadzony przez ciocie Wandzie smakuje inaczej niz ten przyrzadzony przez wujka Staszka. Powiem tak: czepiasz sie.

                                                    Swiezego tunczyka nie cierpie, nie umiem go przyrzadzic, jest twardy, suchy i gumowaty. Sto razy bardziej wole tunczyka z puszki, bo jest zrobiony tak jak lubie, do tych celow do ktorych sie nadaje (kanapki, salatki). Na obiad tunczyka z puszki nie podam.
                                              • lola211 Re: Jecie gotowce? 17.11.10, 14:56
                                                Udajesz ciagle ,ze nie rozumiesz.Oczywiscie, ze zywnosc mozna konserwowac.Tyle, ze zywienie sie konserwami nikomu na zdrowie nie wyjdzie.Nie ma wojny, zywnosc jest dostepna powszechnie- nie ma zadnego powodu, by siegac po konserwy o ile nie wedruje sie z plecakiem na ramieniu spiac w namiocie.
                      • gladys_g Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 19:38
                        wiesz, jak sie chce zrobić dobry wywar, to on niestety musi się dlugo gotowac, po to, żeby warzywa (i opcjonalnie mięso) oddały smak. Te warzywa potem nie mają wartości ani smakowych ani odżywczych, można je wyrzucić. A już zupę właściwą robi się wrzucając do klarownego, aromatycznego wywaru warzywa na 15-20 minut.
                        I gwarantuję Ci, że dobrego rosołu nie zrobisz w pół godziny.
                        • d.o.s.i.a Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 20:46
                          Ok. Ma to sens.
                        • lola211 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 12:24
                          Rosól tak, to inna inszosc.I kilka innych zup moze.Cala reszta nie wymaga godzinnego gotowania, ba, nawet nie wymaga uzycia bulionu z miesa, kosci, itd.Jesli ktos gotuje tylko takie, to faktycznie ma problem z ogarnieciem, ze zupe mozna ugotowac w 15 minut- czesto duzo smaczniejsza niz te wygotowane 2 godzinne wywary.
          • franczii Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 17:00
            Mojego gotowania tez z mojej mamy nie mozna porownac choc i jedno i drugie smaczne, swieze, domowe. Mialam na mysli roznice w smaku czyli w jakosci.
      • q_fla Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 18:52
        Wszystko piękne, kształtne, jak z obrazka.
        Tyle, że genetycznie zmodyfikowane. big_grin
        Zdrowia życzę...

        --
        "ja mam jeszcze gorsza teorie. poprostu dzieci zakatarzone przyprowadzane przez rodziców, są poprostu mniej zadbane przez nich. dzieci zadbane nigdy nie przychodzą do przedszkola z katarem. i taka jest róznica" by 18buzka big_grin
    • malila Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 15:03
      Podejmowałam kilka razy próbę podawania swom dzieciom potraw ze słoiczków. Nie wypaliło, bo moje dzieci po "słoiczkach" dostawały wysypki. Bez względu na to, czy była to bobovita, gerber czy hipp. I pomimo tego, że na etykiecie napisane było, że zupka składa się z ziemniaka, marchewki i kaszy kukurydzianej, które to składniki wykorzystywałam w zupach robionych przez moje rączyny. Nie wiem, może mam ręce, które lecząwink

      Sama sporadycznie korzystam z gotowych sosów; może jak by mi bardziej smakowały, to robiłabym to częściej.
      Nie korzystam z gotowych mieszanek przyprawowych, z zupek w proszku też nie.
    • wieczna-gosia Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 15:16
      nie cierpie gotowac
      jest to dla mie czas w 100% stracony.
      nie umiem improwizowac, umiem sknocic kazda potrawe.
      zrobienie 5 krokietow to dla mnie taki sam kosmos jak zrobienie 50 krokietow.
      poniewaz mam wyzsze studia i uwazam ze jestem inteligentna smile oczywiscie opanowalam pewna sztuke (wloz kawal miecha do torebki do pieczenia nasyp tam ziol prowansalskich bo z nimim innym ci nie wyjdzie, sos sojowy, oliwa do piekarnika) przygotowywania miesa, umiem ugotowac ryz (chociaz przyznaje ze duzo sprawniej umiem go spalic). Kompletnie nie rozumiem o co chodzi w salatkach ja umiem pokroic warzywa doprawic cholerstwa nie umiem chociaz bym sie sama poszatkowala.

      ciasta? pamietacie z przedszkola piosenke "najlatwiejsze ciasto w swiecie"? i to jest ciasto ktore pieke. Z pewnym wysilkiem potrafie tez zrobic placki z jablkami oraz z jeszcze wiekszym nalesniki smile

      przydlugi ten wstep bedzie mial swoj final w oswiadczeniu- korzysam z mrozonek i dan gotowych rzadko bo sa drogie i na ogol paskudne w smaku. To co ja gotuje jest zazwyczaj srednio smakowite za to swieze i tansze.

      co do sloiczkow- szkoda mi bylo kasy na sloiczki oraz szkoda mi bylo czasu spedzanego w kuchni zawieralam wiec rozsadny kompromis i kupowalam 10 sloiczkow, a gdy one sie konczyly- napychalam naczynia wlasnoreczna papka i mrozilam. A dzieci dosc szybko uczylam zmiatac kotleta z lapy i zuc papryke co obecnie nazywa sie metoda baby led weaning i podobno jest absolutna innowacja smile
      • marghe_72 Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 17:00
        wieczna-gosia napisała:

        > nie cierpie gotowac
        > jest to dla mie czas w 100% stracony.
        > nie umiem improwizowac, umiem sknocic kazda potrawe.
        > zrobienie 5 krokietow to dla mnie taki sam kosmos jak zrobienie 50 krokietow.

        Bo krokiet to wcale nie taka prosta sprawa. Starsznie dużo "babraniny" smile
        Dlatego krokietów nie robię.
        Jadamy od święta jak nas ktoś poczęstuje

        Kompletnie nie rozumiem o co chodzi w salatkach ja umiem pokro
        > ic warzywa doprawic cholerstwa nie umiem chociaz bym sie sama poszatkowala.
        >
        To nie szatkuj, porwij sałatę i wrzuć do niej kawałaki owego upieczonego mięsa, jakiegos pomidora i do tego sos z oliwy i octu balsamicznego smile
        I już
        Szybko, tresciwie i smacznie

        ciasta? pamietacie z przedszkola piosenke "najlatwiejsze ciasto w swiecie"? i t
        > o jest ciasto ktore pieke. Z pewnym wysilkiem potrafie tez zrobic placki z jabl
        > kami oraz z jeszcze wiekszym nalesniki smile

        NAlesniki w moim mniemaniu są daniem skomplikowanym big_grin
        A bo to trzeba mieszać, smażyć, przekładac / smarować, zawijać.
        Strasznie dużo zachodu smile
        Więcej czasu schodzi mi na zrobieniu nalesników niż upieczeniu kurzej piersi z serem pleśniowym smile
      • marripossa Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 04:42
        > nie cierpie gotowac
        > jest to dla mie czas w 100% stracony.

        O, to to to! Podpisuję się pod tym smile

        >Kompletnie nie rozumiem o co chodzi w salatkach ja umiem pokro
        > ic warzywa doprawic cholerstwa nie umiem chociaz bym sie sama poszatkowala.

        Pod tym też. Potrafię pokroić warzywa i doprawić sokiem cytrynowym. I takie to nijakie w smaku jest.
    • wieczna-gosia Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 15:18
      o jakosci mojego gotowania swiadczyc tez moze fakt ze wszystkie moje dzieci bez wyjatka uwielbiaja dania stolowkowe, z barow mlecznych itd smile
    • an_ni Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 16:25
      wlasciwie nie
      ale juz zapewne wg teorii autorki warzywa na patelnia sa gotowcem
      poimdory z kartonika rowniez
      ba pewnie jogurt i szynka tez
    • marghe_72 Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 16:41
      nie używam:
      zup w proszku.
      gotowych dań na patelnię
      kostek wszelakich
      pomysłow na, fixów..
      dosmaczaczy typu Vegeta
      gotowych dań w słoiku (typu gołabki)

      miewam w domu sosy do makaronu - pesto genovese czy pesto rosso. Ale zdecydowanie bardziej smakują mi zrobione własnoręcznie. Roboty przy nich na 5 minut..

      zawsze mam owoce i warzywa mrożone

      z dań garmażeryjnych kupuję li i jedynie kopytka i kluski śląskie w sprawdzonym sklepie.
      Uzywam puszek - pomidory(głównie poza sezonem) , fasola, ciecierzyca..
      raczej nie jadam owoców z puszki - za dużo cukru..


      cdn jak sobie przypomnę

      Gotować lubię, ale nie znoszę wielogodzinnego sterczenia przy garach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka