Dodaj do ulubionych

Jak nie wychować psychopaty?

16.11.10, 10:30
Problem dla mnie na razie czysto teoretyczny, ale artykuł B. Pietkiewicz w "Polityce" o matko- i ojcobójcach wstrząsnął mną. Fragment:

"Nie odczuwał ich (wyrzutów)również Eryk – jeden z najstraszniejszych w galerii zabójców z reportaży wydrukowanych w POLITYCE. Ukochany jedynak, uczeń elitarnego ogólniaka na Wybrzeżu, postanowił, że zabije rodziców, zabierze wszystkie aktywa ze swego zamożnego domu i wyjedzie do innego kraju, np. do Rosji, żeby wieść w nim życie człowieka wolnego od chodzenia do szkoły, spędzając czas w dyskotekach, kasynach i restauracjach na poziomie. Podobnie jak morderca rodziców badany przez Teresę Gordon, lubił błyszczeć i imponować w życiu towarzyskim. Ojciec, oficer marynarki, pływał właśnie po morzu. Wystarczyło więc usunąć tylko matkę
Eryk wszedł do kuchni, w której matka zmywała naczynia, i zadał jej cios w głowę od tyłu. Zdołała się odwrócić, zaczęła płakać i prosić o darowanie życia Kolejne razy były już skuteczne. Pojechał potem bawić się do restauracji, jeździł w euforii po mieście, spędził noc w hotelu z dziewczyna za wybrane z karty pieniądze. Lecz zanim zdołał wyjechać do Rosji lub jakiegoś innego raju, pieniędzy do wybrania już nie było.
Nie czuł się winny, wszak nie zabił z podłej chciwości, ale dlatego, że pragnął żyć jak wolny człowiek. Wystosował prośbę do sądu, że ponieważ jego pobyt w więzieniu zapewne się przedłuży, chciałby zabrać następujące swoje rzeczy: serwis obiadowy, komputer, parasol, 15 l wina, łyżwy, sygnet od babki, dwa plecaki, stolik, lornetkę, kart do gry, radiomagnetofon, pelerynę i inne niezbędne mu za kratami przedmioty. Eryk to przykład psychopaty, jakby wyjęty z podręcznika o takich osobowościach.
Jeśli istnieje niedorozwój umysłowy, może istnieć także emocjonalny – mówi Teresa Gordon. Wyprani z uczuć, niezdolni do empatii, wszystko i wszystkich traktujący instrumentalnie. Bez lęku społecznego i, mimo wysokiej najczęściej inteligencji, jakby bez możliwości wyobrażenia sobie skutków tego, co chcą zrobić. Zakładają, że im wszystko się uda. Mili, czarujący, sprytni. Okrutni i bezlitośni."

Całość do przeczytania np. tutaj: jogin.hopto.org/forum/viewtopic.php?p=2059

Oczywiście przypadki opisywane w artykule to ekstrema, ale zaczęłam się zastanawiać, czy jest jakiś model wychowania, który gwarantuje to, że moja potencjalna latorośl nie będzie takim właśnie człowiekiem?
I jeszcze - czy macie taki "wewnętrzny" radar mówiący Wam, że jakiś człowiek jest nie do końca w porządku? Ja myślałam, że nie dopóki kiedyś w pociągu ICE nie spotkałam pracownika WARS-u. Z przyklejonym uśmiechem do twarzy, ślisko-usłużny - niby mój kontakt z nim ograniczył się tylko do zamówienia kawy, a oblał mnie zimny pot, poczułam podskórny lęk i potrzebę natychmiastowej ewakuacji..
I tak się wczoraj zastanowiłam, czy mogłabym tak reagować na własne dziecko i czy ludzie mogliby reagować podobnie. Brr.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 10:34
      Jak nie wychować dziecka, które zachoruje na nerki?
      Pewien rodzaj zaburzeń psychicznych nie jest związanych z wychowaniem.
      • titta Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 16:38
        Ale dziecko np. autystyczne, mozna nauczyc zachowan spolecznych. Psychopate tez mozna pewnie nauczyc, ze cos jest zle, cos dobre i dlaczego (oczywiscie wybor bedzie zalezal od niego).
        Co sprzyja? Zapewne brak wymagan, utwierdzenie w poczuciu wyjatkowosci i tolerowanie zachowan "podejrzanych". I przeciwnie, nadmiar wymagan i brak empati.
      • kragg Re: Jak nie wychować psychopaty? 25.11.10, 17:43
        Tyle że duża część zaburzeń psychicznych to rzeczy nabyte. Można mieć co najwyżej predyspozycje do takich a nie innych zachowań i tylko życiowe doświadczenia (wychowanie) mogą pchnąć w jedną albo drugą stronę.

        Parafrazując trochę twoje stwierdzenie o nerkach: A jak wychować dziecko aby nie było otyłe? - Nauczyć je rozsądnie korzystać z jedzenia, mieć umiar.
        • very.martini Re: Jak nie wychować psychopaty? 25.11.10, 18:00
          > Parafrazując trochę twoje stwierdzenie o nerkach: A jak wychować dziecko aby ni
          > e było otyłe? - Nauczyć je rozsądnie korzystać z jedzenia, mieć umiar.

          Szczególnie w przypadku takich chorób nerek jak dna moczanowa, wiele da się przewidzieć...

          16%VOL
          22%VAT
    • mondovi Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 10:35
      nie, nie ma modelu wychowania, bo nie wszyscy psychopaci są wychowani w patologii. Są predyspozycje genetyczne i wpływy środowiskowe.
      • kragg Re: Jak nie wychować psychopaty? 25.11.10, 17:40
        A wpływ środowiskowy to nie wychowanie?
        Rodzina to też środowisko, rodzina ma też wpływ na to w jakim otoczeniu przebywa dziecko: miejsce zamieszkania, szkoła, czas wolny.
    • broceliande Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 10:39
      Nie wiem, mam jakieś wewnętrzne przekonanie, że nie wychowam kogoś takiego.
      Bo mam skłonność do obwiniania rodziców.
      Jak się daje za dużo materialnie, a poza tym ma się dziecko w d... to możliwe, że gość nie będzie znał zasad, dobra i zła itd.
      On jest raczej socjopatą chyba?
      Jeśli się daje za mało, można mieć złodzieja albo dziewczynę, która się prostytuuje za ciuch.

      Spotkałam dwie dziwne osoby. Jedna molestowana w dzieciństwie, strasznie skrzywiona i druga - taki socjopata. Nie ma tego czegoś w mózgu, które by mu powiedziało, że sąsiadom mówi się "dzień dobry", rozmówcy patrzy w oczy, takie rzeczy.
      • wespuczi Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 15:10
        Nie ma tego czegoś w mózgu, które by mu powiedzi
        > ało, że sąsiadom mówi się "dzień dobry", rozmówcy patrzy w oczy, takie rzeczy.

        myslisz ze socjopata - nie wiem ja mam podobnie, poza tym nie jestem w stanie utrzymac tzw rozmowy o niczym czy o pogodzie - nie nie jestem socjopatka - nikt mnie nie zdiagnozowal ale mysle ze to auztyzm - tak ludzie mysla ze jestem dziwakiem i dzikusem - poza tymi ktorzy zadali sobie trud zeby mnie poznac - mam najlepszych przyjaciol na swiecie...
        • nangaparbat3 Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 15:22
          smile
          Juz Cie lubię smile
        • titta Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 16:46
          Tez jestem "z tej bajki". Czesc ludzi lapie to z ooczenia, czesc z trudem musi sie nauczyc, ze inni oczekuja "gatki-szmatki", a nie przejscia do konkretow smile
          Ale to jeszcze nie czyni z czlowieka osobe niebespieczna wink

          Jednak przez analogie mysle, ze i osobe ze sklonnoscia do psychopati mozna nauczyc empati: moze nie uczuc, a uruchomienia ciagu logicznego myslenia o nadrzednej wartosci zachowan moralnych.
    • iwoniaw Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 10:42
      Pytanie jest równie zasadne jak "Jak nie wychować schizofrenika?" albo "Jak nie wychować dziecka, które dostanie udaru mózgu?"
      • lilith_dclxvi Re: Jak nie wychować psychopaty? 25.11.10, 17:26
        Z tą schizofrenią jest trochę inaczej- predyspozycje są dziedziczne (usposabiające zmiany w mózgu), ale to czy wystąpi, kiedy i w jakiej postaci zależy od czynników środowiskowych- i tu liczy się zdrowa atmosfera w domu, ale człowiek i tak może zachorować (jakaś trauma niezależna od wychowania).
        Psychopatą się jest albo nie - i to od urodzenia, po prostu z wiekiem to się ujawnia dla otoczenia.
        Psychopatia jest związana z brakiem odczuwania lęku, brakiem empatii, nie działaniem układu nagrody i kary (psychopata nie uczy się na błędach, nie jest w stanie odroczyć otrzymania nagrody). Nie mając inteligencji emocjonalnej, zdani są tylko na racjonalną kalkulację. Rodzice tych inteligentniejszych wyuczą ich co jest 'dobre' a co 'złe', ale Ci ludzie tego nie 'czują'; uczucia innych są dla nich zupełną abstrakcją.
        Wczesnymi oznakami psychopatii może być niemożliwość nazwania stanów emocjonalnych schematycznie narysowanych buziek albo taki 'test cukierkowy'- daje się na stolik cukierka, mówi się dziecku, że może go zjeść, ale jeśli poczeka to za 5 minut dostanie 2 cukierki, za 10 min 4 itd. i się wychodzi. Psychopata raczej nie poczeka, nie odroczy przyjemności (oczywiście nie każde dziecko, które od razu zje cukierka jest od razu psychopatą wink
        Ogólnie diagnostyka jest cholernie trudna, bo wystarczająco inteligentny osobnik jest w stanie oszukać wszystkie standardowe testy. Tak naprawdę oszukać nie można tylko testu, który się robi obrazując jednocześnie pracę mózgu (nie liczy się właściwie odpowiedź na pytanie, tylko jakie ośrodki 'świecą się' gdy się je zadaje - czy wywołują adekwatne emocje).
        Rodzina ma odrobiną wpływu na to co się z tym psychopatą później stanie- czy zacznie mordować z siekierą, męczyć po pracy bezbronne zwierzątka czy raczej skończy prestiżową uczelnię i będzie robić zawrotną karierę (po trupach wink
        W czasie wojny psychopaci są świetnymi żołnierzami - nie znając lęku są w stanie podejmować różne ryzykowne akcje, skutecznie zabijać i często dostają medale za odwagę. Jest ich też duży odsetek wśród chirurgów albo w korporacjach i różnych prestiżowych instytucjach.
        • very.martini Re: Jak nie wychować psychopaty? 25.11.10, 18:05
          > ych schematycznie narysowanych buziek albo taki 'test cukierkowy'- daje się na
          > stolik cukierka, mówi się dziecku, że może go zjeść, ale jeśli poczeka to za 5
          > minut dostanie 2 cukierki, za 10 min 4 itd. i się wychodzi. Psychopata raczej n
          > ie poczeka, nie odroczy przyjemności (oczywiście nie każde dziecko, które od ra
          > zu zje cukierka jest od razu psychopatą ;

          Ale sobie wymyśliłaś teorię, o mamo... W ten sposób się sprawdza, czy ktoś wysoki/ niski próg tolerancji na odroczoną gratyfikację, moja mama kiedyś popełniła taki eksperyment na mnie i moim bracie we wczesnym dziecięctwie. Brat swoje cukierki wszamał od razu, ja dzielnie czekałam - a jeśli ktoś w naszej dwójce jest popaprany, to ja.

          16%VOL
          22%VAT
          • lilith_dclxvi Re: Jak nie wychować psychopaty? 25.11.10, 18:49
            O tym 'teście cukierkowym' to mówił pan profesor na Nowowiejskiej- był jeszcze taki z mostem i pociągiem smile
            Psychopaci mają wręcz zerowy próg tolerancji na odroczoną gratyfikację. Przecież pisałam: "oczywiście nie każde dziecko, które od razu zje cukierka jest od razu psychopatą" - może być. Z kolei dziecko, które poczeka aż się tych cukierków niezła górka nazbiera raczej nie powinno budzić podejrzeń o psychopatię.
            • abccbaabccba Re: Jak nie wychować psychopaty? 26.11.10, 02:35
              Jakie to mądre i głębokie! Zapewne test ten wymyślili Szkoci. Albo poznaniacy.
              • april02 Re: Jak nie wychować psychopaty? 26.11.10, 19:25
                Albo Krakowiacy, albo Holendrzy, albo mieszkańcy Papui Nowej Gwinei. Niech żyją stereotypy.
                • abccbaabccba Re: Jak nie wychować psychopaty? 27.11.10, 17:03
                  O, to mamy nadal Państwo Krakowskie?
    • panna.w.paski Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 10:42
      Okej, rozumiem, że nie mogę dziecku zagwarantować cieplarnianych warunków i nie wyeliminuję wszystkich zagrożeń.
      Ale myślałam, że zakładając, że nie zafunduję mu obciążonego genetycznie wink ojca i spapranego dzieciństwa, to uda się to ryzyko teoretycznie zminimalizować.
      Jak to się ma do teorii, że wychowanie dziecka jest jak wkładanie rzeczy do walizki, chętnie powtarzanej na tym forum?
      Przecież jeśli nie włożę okrucieństwa, przyzwolenia na zadawanie cierpienia, braku empatii, wyrachowania itp. to zgodnie z nią, dziecko nie powinno takich cech przejawiać?
      (Wiem, wiem, że to naiwne, ale interesuje mnie kiedy analogia z walizką znajduje zastosowanie, a kiedy już nie).
      • iwoniaw Walizka 16.11.10, 10:48
        porównanie z walizką dotyczy dzieci zdrowych, tzn. o prawidłowej psychice. Podobnie jak normy rozwojowe np. do kiedy mniej więcej dziecko zaczyna wstawać, chodzić, korzystać z nocnika dotyczą dzieci zdrowych fizycznie - różnice osobnicze oczywiście zawsze są (i podobnie jest z różnicami we wrażliwości, poziomie empatii itp. u zdrowych psychicznie ludzi), ale mieszczą się w normie, podczas gdy dziecko np. upośledzone znacznie ruchowo będzie np. w ogóle niezdolne do chodzenia. Tak samo jest z upośledzeniem psychicznym (nie mylić z umysłowym, tzn. tu też jest analogia, ale psychopatia to upośledzenie na innym polu niż np. kretynizm)
        • panna.w.paski Re: Walizka 16.11.10, 10:52
          Dzięki Iwonia smile
          • broceliande Re: Walizka 16.11.10, 11:04
            Znajoma pracuje w szkole specjalnej.
            Opowiedziała mi - a nie miałam o tym pojęcia - że jeśli małe dziecko bedzie się trzymać w kojcu, nie przytulać, nie bawić, nie mówić do niego, ono już nie rozwinie się prawidłowo, nie nadrobi tego.
            Te wszystkie sroczki, raki-nieboraki, kosi-łapci są strasznie ważne.
            Inaczej nie będzie w stanie funkcjonować społecznie, nawiazać więzi.
            • d.o.s.i.a Re: Walizka 16.11.10, 11:35
              Dokladnie. A jak sie jeszcze to dziecko bedzie wychowywalo w przemocy psychicznej, to niestety, ale wychowamy sobie psychopate.
              • iwoniaw Re: Walizka 16.11.10, 11:42
                Nie. Otoczenie i sposób wychowania ma wpływ na rozwój, ale pewnych rzeczy nie zdziałasz wychowaniem. Są ograniczenia - zarówno fizyczne, psychiczne, jak i umysłowe, których nie przeskoczysz przy najintensywniejszej i najtroskliwszej pomocy. Podobnie jak są talenty/zdrowe fizycznie organizmy, które się uchowają w bardzo kiepskich warunkach.
              • lilith_dclxvi Re: Walizka 25.11.10, 17:34
                Nigdy psychopatę- raczej dziecko będzie miało osobowość border-line. Nawet jak zabije rodziców to z nienawiści, będzie przejawiać skrajne emocje- negatywne, skrajne, ale zawsze- żadnej zimnej wyrachowanej kalkulacji. Może mieć też zespół stresu pourazowego - nawet jeśli potem 'zabiło bez emocji' to kiedyś czuło ten ból, silny lęk etc.
      • triss_merigold6 Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 10:51
        Zdaje się, że z artykułu wynika, że nawet najbardziej kochający, troskliwi i uważni rodzice nie są w stanie zapobiec takiej dysfunkcji jaką jest socjopatia. Defekt mózgu po prostu.
        Znałam jednego socjopatę, jego brat - wychowywany w identycznych warunkach - był kompletnie INNY pod względem społeczym i emocjonalnym.
      • mondovi Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 11:08
        > Ale myślałam, że zakładając, że nie zafunduję mu obciążonego genetycznie wink oj
        > ca
        geny nie ujawniają się w każdym pokoleniu.
      • falka32 Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 13:13
        > Przecież jeśli nie włożę okrucieństwa, przyzwolenia na zadawanie cierpienia, br
        > aku empatii, wyrachowania itp. to zgodnie z nią, dziecko nie powinno takich cec
        > h przejawiać?

        No ale jeżeli w głowie nie ma oprogramowania, umożliwiającego zainstalowanie empatii czy sumienia, to nic nie ugrasz. To zaburzenie polega na właśnie takim braku oprogramowania.
    • d.o.s.i.a Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 11:33
      Akurat z psychopatami to nie jest taka prosta sprawa. Nie zawsze brak empatii spowodowany jest zaburzeniami genetycznymi. Jest wiele hipotez, ktore pokazuja, ze prawdopodobnie moze miec to zwiazek z wychowaniem. Nieadekwatnie surowe wychowanie, wysoki poziom stresu w dziecinstwie, to jeden z czynnikow, ktore moga powodowac zmiany w mozgu. Psychopaci czesto wyrastaja w rodzinach zwyczajnie skrzywionych: zbyt surowi rodzice, karajacy za blahe przewinienia niewspolmiernymi karami, w totalnej przemocy psychicznej (czesto sankcjonowanej przyzwoleniem spoleczenstwa). Ogladalam kiedys film dokumentalny o adoptowanym synu, ktorego wychowywali fanatycznie religijni rodzice - na papierze poprawna do bolu rodzina, ojciec pastor, matka dewotka, rodzenstwo adoptowane trzymali krotko, kary byly jedyna metoda wychowawacza, ale przeciez co tydzien cala rodzina chodzila do kosciola, wiec w oczach spoleczenstwa przykladna rodzina... Syn zastrzelil ojca, matka i cale swoje rodzenstwo.

      Dlatego jak slysze jakie ludzie stosuja kary wobec swoich dzieci (dzisiaj przeczytane: wycieranie glowy w moczu, za kare i zakaz kapieli) to po pierwsze zycze im aby kiedys sie to zwrocilo przeciwko nim, po drugie szkoda mi dzieci.

      Mysle, ze slowem kluczem jest tutaj "szacunek".
      • iwoniaw Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 11:39
        Ja nie wierzę, że to kwestia wychowania. Wychowanie może być katalizatorem dla pewnych skłonności, podobnie jak np. sposób żywienia może ujawnić pewne choroby somatyczne. Ale jednak coś innego powoduje, że to jedno z siedmiorga razem wychowywanych dzieci morduje resztę, a sześcioro gdyby nie ono, żyłoby (z innymi obciążeniami i poblemami zapewne).
        • d.o.s.i.a Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 13:09
          Oczywiscie, ze tak. Kazdy jest inny i kazdy ma inna granice "zlamania". Byc moze z siedmiorga rodzenstwa ten jeden mial najslabsza psychike, najmniej przyjaciol, jako jedyny nie wyrwal sie z domu, jako jedyny musial wypic swoj mocz. I ten jeden "pekl". Nie musial zostac psychopata, zeby peknac. Psychopata to jednak skrajny przyklad.

          Jednak czytajac biografie psychopatow to wlasnie wychowanie jest rzecza, ktora wychodzi na plan pierwszy. Czytalas ten fragment o gosciu, ktory zabil ojca bo ten drwil z niego, ze nie zda matury i inne opisane w artykule szykany (mysle, ze byl to jedynie wierzcholek gory lodowej). Gosciu nie wytrzymal i ja sobie doskonale jestem to w stanie wyobrazic.
          • titta Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 17:18
            Zabojstwo w afekcjie to nie psychopatia.
            Psychopata morduje babcie, bo ta wylaczyla mu telewizor, albo zneca sie nad przypadkowa osoba, bo tak.
      • falka32 Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 13:11
        Psychopaci czesto wyrastaja w rodzinach zwyczajnie skr
        > zywionych: zbyt surowi rodzice, karajacy za blahe przewinienia niewspolmiernymi
        > karami, w totalnej przemocy psychicznej (czesto sankcjonowanej przyzwoleniem s
        > poleczenstwa).

        Psychopaci czasem mają po prostu rodziców psychopatów...
      • titta Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 17:14
        <Psychopaci czesto wyrastaja w rodzinach zwyczajnie skr
        > zywionych
        Prawda, jednak to nie wyklucza czynnika genetycznego: rodziny sa skrzywione, bo rodzice sami maja sklonnosci psychopatyczne.
        • d.o.s.i.a Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 19:01
          > Prawda, jednak to nie wyklucza czynnika genetycznego: rodziny sa skrzywione, bo
          > rodzice sami maja sklonnosci psychopatyczne.

          Jednoczesnie przyklad wielu psychopatow wychowanych w rodzinach przysposobionych pokazuje, ze jednak to niekoniecznie genetyka.
          • titta Re: Jak nie wychować psychopaty? 25.11.10, 17:23
            > Jednoczesnie przyklad wielu psychopatow wychowanych w rodzinach przysposobionyc
            > h pokazuje, ze jednak to niekoniecznie genetyka.
            Ale nie wyklucza genetyki: przeciez nie wiadomo kim byli rodzice biologiczni.
    • katia.seitz Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 12:00
      Wiesz, niestety miałam nieszczęście spotkać taką osobę. Od razu ci powiem, że żaden "wewnętrzny radar" ani "przeczucie" tu nie zadziała. Psychopaci są sprytni, umieją manipulować ludźmi - i to właśnie tak, że nie czujesz się manipulowana. Umieją grać na twoich emocjach. Psychopata nie jest człowiekiem, po którym od razu widać, że "coś tam z nim jest nie tak". I to jest właśnie najgorsze.

      Przypadki typu "dziecko zabija własnych rodziców" zdarzają się jednak ekstremalnie rzadko, i tak naprawdę nie można jednoznacznie stwierdzić, na przykładzie przytoczonych artykułów, że to kwestia genów, a nie wychowania. Nigdy nie wiemy, co siedzi w danej rodzinie w środku. Tak więc, radziłabym się zbytnio nie przejmować i starać się wychowywać dziecko z miłością i uwagą (jakoś tak po chrześcijańsku zabrzmiało wink - szansa na wychowanie psychopaty wówczas nie jest duża smile
    • lili-2008 Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 13:03
      Myślę, że tak naprawdę wychowanie niewiele może pomóc (dobre wychowanie, rozsądne, pełne miłości rzecz jasna), czasem złe wychowanie na pewno może wzmóc psychopatyczne zapędy, ale jednak mam swoją teorię, w której tacy ludzie mają po prostu tak spaczone charaktery i najczęściej nie da się już nic z tym zrobić.
      To są dla mnie ludzie chorzy umysłowo, obłąkani, którzy powinni znaleźć się w pokoju bez okien i klamek. Zabójstwo w afekcie, a zabójstwo z zimną krwią, szczegółowo planowane, bez towarzyszących temu emocji to 2 różne rzeczy.
      Tylko chory człowiek może nie czuć żadnych emocji, mordując kogokolwiek, a chyba już zwłaszcza własną matkę. Brr.
      A chorych to się albo trzyma w zamknięciu albo leczy, wychowanie na niewiele się MZ przydaje.
      • d.o.s.i.a Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 14:08
        > Tylko chory człowiek może nie czuć żadnych emocji, mordując kogokolwiek, a chyb
        > a już zwłaszcza własną matkę. Brr.

        Tylko, ze w tym watku zastanawiamy sie skad bierze sie ta choroba. Choroba ma zawsze jakas przyczyne.
        • lili-2008 Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 14:18
          Nawet specjaliści nie zawsze wiedzą skąd się bierze ta choroba, jak można było przeczytać w zalinkowanym artykule.
          Choroby psychiczne mogą mieć przyczyny genetyczne, społeczne, mogą to być po prostu zaburzenia rozwoju, a może czasem wszystko na raz. Takie zmiany w psychice są niesamowicie skomplikowane i nie sądzę, że dojdziecie w tym wątku do jednomyślnościwink
    • krejzimama Oddac do domu dziecka n/t 16.11.10, 13:07

      • grudniowa377 Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 13:10
        Miałam znajomego, którego rodzice traktowali jak księcia.Juz o tym kiedys na forum pisałam. Rodzice bardzo mili, dla niego gotowi zrobić wszystko, traktujący go z szacunkiem. A on? Zupełne przeciwieństwo,. podpada pod katogorie psychopaty.
        To coś w psychice, na to nie zawsze ma wpływ traktowanie.
        • falka32 Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 13:20
          W przypadku psychopaty wychowanie może sprawić tyle, że nie wyrośnie na seryjnego mordercę odcinającego konczyny albo na zapijaczonego przemocowca odsiadującego dożywocie, tylko na eleganckiego rekina biznesu, który nigdy nie skalał swych rączek czymś, co mogłoby być niezgodne z prawem, jeśli (to dobre słowo!) udowodniono by mu to. Co prawda może zniszczyć psychicznie swoich pracowników, przyjaciół i rodzinę, ale nie złamie prawa (albo zrobi to bardzo dyskretnie, np. zleci zabójstwo a nie sam weźmie spluwę), ponieważ woli życie w luksusie, niż w celi, (a nie dlatego, że uważa to za niemoralne).

          to już było linkowane, ale można powtórzyć, artykuł o psychopatach: www.nowamatkapolka.pl/plugins/_newsedit/news/29/index.php?lang=pl
          • iwoniaw Otóż to 16.11.10, 17:07
            Warunki i sposób wychowania na pewno pewne objawy mogą w jakimś stopniu wyhamować (podobnie, jak inne warunki mogą je katalizować - i stąd przykłady licznych psychopatów źle traktowanych w dzieciństwie, u których się podobne zachowania ujawniały), ale upośledzenie psychiczne (podobnie jak fizyczne czy umysłowe) jest po prostu osobnicze i tyle.
          • titta Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 17:08
            Wiesz co, nie jest do konca tak. Sluzylam przez kilka lat za "kieszonkowe sumienie" pewnej osobie cierpliwie tlumaczac przyczyne i skutek, wytykajac uczucia innych. I mialm wrazenie, ze troche dzialalo, tzn. czasem zaczynala wlaczac mu sie pewna analiza.
            A jak by tak rodzice z nim robili, zamiast zachwycac sie jaki to "maly ksiaze" elokwentny, nazywajac babcie czarownica, albo po prostu robiac awanture?
        • d.o.s.i.a Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 15:57
          > go z szacunkiem. A on? Zupełne przeciwieństwo,. podpada pod katogorie psychopat
          > y.

          A po czym wnosisz, ze psychopata?
          Przypomne, ze psychopata, to ktos kto nie odczuwa empatii, a nie kazdy rozwydrzony gnojek.
          • grudniowa377 Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 16:02
            Za dobrze wiem, jak traktuje ludzi.
        • titta Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 17:01
          Traktowanie jek ksiecia, jest czesto przeciwienstwem rozwijania empati. Dziecku pokazuje sie, ze ludzie sa tylko po to by spelniac jego zachcianki i oczekiwania.
      • georgyporgy Re: Oddac do domu dziecka n/t 16.11.10, 15:35
        eeee do domu dziecka myślisz?? Ja bym lobotomię zaryzykowała
    • nangaparbat3 Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 15:20
      Rozwijać empatię, od urodzenia.
      • grudniowa377 Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 15:23
        Patrząc na mojego znajomego, śmiało moge powiedzieć, że nie zgodze się z Twoim stwierdzeniem.
        • nangaparbat3 Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 15:26
          Bo?
          • grudniowa377 Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 15:29
            Patrz mój post trochę wyżej
            • nangaparbat3 Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 16:05
              Ale rozwijanie empatii nie ma nic wspólnego z rozpaskudzaniem dziecka. To uczenie go, że inni ludzie czy zwierzęta podobnie jak ono samo cieszą się, martwią, boją, cierpią. I że nalezy to brać pod uwagę.
              Oczywiście żeby kogos nauczyć empatii trzeba też szanować jego uczucia (czy emocje - dla mnie to to samo, ale niektórzy rozróżniają).
              • grudniowa377 Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 16:20
                Wiesz, sądze jednak, że jego rodzice uczyli go empatii i szacunku do innych osób.
                Tutaj cos jest raczej nie tak z psychika. Bo w nic innego chyba nie uwierze,
                • nangaparbat3 Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 18:58
                  Całe mnóstwo rodziców nie uczy empatii, w ogóle nie wie o co chodzi. Uczą: nie kop psa, bo cię ugryzie
                  a nie: nie kop psa, bo go to boli.
                  • d.o.s.i.a Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 19:09
                    Nie chodzi o uczenie empatii, bo tego czlowiek uczy sie z otoczenia po prostu. Chodzi o to, ze dlugotrwaly stres moze uszkadzac rejony mozgu odpowiedzialne za uczenie empatii.
                    • nangaparbat3 Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 19:59
                      O uczenie też chodzi. Czy raczej "rozwijanie".
    • nangaparbat3 A o tym słyszałyście? 16.11.10, 16:11

      www.bionotatki.com/modules.php?name=Articles&file=article&sid=19
      Myslę, że niedorozwój tych komórek czy wręcz brak może co najmniej sprzyjać psychopatii.
      oglądałam kiedyś całkiem poważny film o wielokrotnych mordercach-ludożercach. Okazało się, że wszyscy (chyba trzej) mieli jednakowe zmiany w mózgu, ale też podobne doświadczenia, traumatyczne, owszem, z dzieciństwa.
      • titta Re: A o tym słyszałyście? 16.11.10, 16:59
        To by wyjasnialo dlaczego w autyzmie czasem pomaga nasladowanie ruchow i zachowan dziecka. (wzmacnianie powiazanie czyjegos ruchu, z reakcja mozgu).

        Trauma (stale wysoki poziom hormonow stresu) powoduje uszkodzenia funkcjonowania mozgu (sprawdzone, udowodnione). Moze te uszkodzenia nie sa zawsze takie same?
        Jest jeszzce jedna rzecz, trudna do uchwycenia. Mozg jest niezwykle plastyczny. Wiele rzeczy moze obejsc lub zrekompensowac utracona funkcjie inna. To jest wlasnie "wplyw srodowiska".
    • narsen Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 17:32
      Recepta -> nieobecny/obecny, ale oziębły uczuciowo lub agresywny ojciec + władcza, apodyktyczna, skrajnie rygorystyczna i także oziębła uczuciowo matka. Dodaj do tego przemoc fizyczną/psychiczną i/lub molestowanie seksualne a masz dostaniesz rasowego psychopatę. Oczywiście geny też grają tu rolę, ale generalnie biografie znanych psychopatycznych morderców są podobne. A i jeszcze - nie każdy psychopata będzie miał w życiu konflikt z prawem (niektórzy preferują zwyczajnie wygodne życie. Ile przy tym istnień ucierpi - nieistotne), tak jak nie każdy morderca jest psychopatą. Na koniec 3 sygnały ostrzegawcze mogące występować w dzieciństwie - męczenie zwierząt, podpalenia i moczenia nocne. Psychopatów jest średnio w społeczeństwie około 4%. Co ciekawe to więcej niż na przykład anorektyczek.
      • grudniowa377 Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 17:34
        To, że ktoś męczy zwiezęta w dzieciństwie to nie oznacza od razu, że ma skłonności psychopatyczne.
        • grudniowa377 zwierzęta n/t 16.11.10, 17:34
        • narsen Grudniowa 16.11.10, 17:41
          Tak samo ten, który moczył się w dzieciństwie w nocy. Zazwyczaj występują wszystkie 3 symptomy naraz.
          Tu proszę -> www.nowamatkapolka.pl/plugins/_newsedit/news/29/index.php?lang=pl bardzo obszerny artykuł o psychopatii dla zainteresowanych.
          • grudniowa377 Re: Grudniowa 16.11.10, 17:51
            No tak, ale to chyba tylko wtedy, jak wystepują trzy naraz, a nie jedno.
            • narsen Re: Grudniowa 16.11.10, 18:07
              A co ja właśnie powyżej napisałam? Dokładnie to.
            • nangaparbat3 Re: Grudniowa 16.11.10, 18:56
              Pewnie. Ja obrywałam muchom nóżki, jedną po drugiej, i patrzyłam, co bedzie. Byłam święcie przekonana, że mucha nie czuje - nic. Ale się nie moczyłam i nie podpalałam.
              • d.o.s.i.a Re: Grudniowa 16.11.10, 19:08
                > Byłam święcie przekonana, że mucha nie czuje - nic.

                Roznica polega na tym, ze ty sie zastanawialas, czy ona cos czuje. Psychopata sie nie zastanawia. Psychopata nie zdaje sobie sprawy, ze ktos czy cos moze cos w ogole czuc i w ogole go to nie obchodzi.
                • nangaparbat3 Re: Grudniowa 16.11.10, 20:00
                  Nie, nie zastanawiałam się - nie przychodziło mi to do głowy.
                  • d.o.s.i.a Re: Grudniowa 16.11.10, 22:36
                    napisalas, ze bylas swiecie przekonana, ze mucha nic nie czuje.
                    Ok, moze sie nie zastanawialas, ale chyba w pewnym momencie jednak juz wiedzialas, ze muchom nozek sie nie wyrywa prawda?
                  • claudel6 Re: Grudniowa 17.11.10, 00:29
                    dżizas, i nikt na to nie reagował?
                • titta Re: Grudniowa 25.11.10, 18:42
                  Psychopate moze to obchodzic, tyle, ze takie przemyslenia nie przychodza mu do glowy. To, ze obchodzi, tez nie wynika z empati: odczucia dyskomfortu, ze ktos cierpial (wspolodczuwanie). Raczej odczucia dyskomfortu, ze on byl przyczyna czyjegos cierpirnia. A przeciez on jest dobrym czlowiekiem i taka sytuacja moze zepsuc mu reputacje (ew. ktos moze sie obrazic i w jakichs sposob przyczynic sie do jego dyskomfortu np. czegos mu nie dac, lub ugryzc (w przypadku zwierzecia).
        • d.o.s.i.a Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 19:05
          > To, że ktoś męczy zwiezęta w dzieciństwie to nie oznacza od razu, że ma skłonno
          > ści psychopatyczne.


          O ile moczenie nocne moze swiadczyc po prostu o stresie, to akurat meczenie zwierzat jest bardzo powaznym sygnalem, ze cos nie tak dzieje sie z psychika. Wskazuje bowiem bezposrednio na brak uczucia empatii. Oczywiscie nie chodzi o rocznego malucha, ktory ciagnie kotka za ogonek (bo on jeszcze nie wie co robi), ale juz 7latek, ktory wyrywa muszkom nozki, albo podpala koty to jest bardzo powazny sygnal ostrzegawczy.
          • grudniowa377 Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 19:16
            Nie nalezy z takich osób od razu robić przyszłych psychopatów
            • d.o.s.i.a Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 19:28
              > Nie nalezy z takich osób od razu robić przyszłych psychopatów

              Dlaczego, skoro prawdopodobnie nimi beda?
              • katia.seitz Re: Jak nie wychować psychopaty? 25.11.10, 23:21
                Dosia, ja wyrywałam muchom nóżki jak miałam z 6 lat. Po prostu nie przychodziło mi do głowy, że to coś złego - skoro i tak muchy się zabija packą na muchy, komary również staramy się utłuc - to czemu nie można tych nóżek wyrywać?

                Zapewniam cię, że psychopatką nie jestem - mało tego, jestem osobą wyjątkowo empatyczną i emocjonalną wink Zwierzęta lubiłam wtedy, jak sześciolatka potrafi, jak i kocham również teraz - mam trzy koty, które mogą za to ręczyć.

                Więc spokojnie z tymi sądami o psychopatycznych dzieciach wyrywających muchom nóżki...
    • anorektycznazdzira Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 17:51
      Nie wierzę w możliwość neutralizacji takich cech u człowieka w wyniku wychowania. Uważam, że to jak leczenie braku kończyny poprzez zdrowe odżywianie: to defekt mózgu.
      • nangaparbat3 Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 19:00
        Myślę, że to absolutnie nie jest zerojedynkowe. Mozna mieć kończynę bez palców, albo do łokcia, albo całkiem nie mieć - i można tym co sie ma świetnie się posługiwać, jeśli pomogą się nauczyć, i tak dalej. No i można nie dać szansy używania zdrowej ręki wink
      • d.o.s.i.a Re: Jak nie wychować psychopaty? 16.11.10, 19:06
        > Nie wierzę w możliwość neutralizacji takich cech u człowieka w wyniku wychowani
        > a. Uważam, że to jak leczenie braku kończyny poprzez zdrowe odżywianie: to defe
        > kt mózgu.

        Chodzi o to, ze ten defekt mozgu powstaje z czasem, pod wplywem pewnych czynnikow: hormonu stresu itp. Psychopaty nie mozna wyleczyc, ale mozna go, jak najbardziej, wyhodowac.
      • narsen Jak powstaje psychopata 16.11.10, 20:57
        Te cechy w wyniku wychowania się nie "neutralizują". Ale też powstają "w wyniku" wychowania. Zazwyczaj. Owszem - historia zna psychopatów z tzw. "dobrych domów", ale są to wyjątki. Naprawdę jednostkowe przypadki nie warte uwagi. Zwykle ta pseudo "normalna" rodzina nie została zbadana zbyt dokładnie. Pewne zachowania rodziców sprzyjają powstawaniu patologii. Ktoś maksymalnie stłamszony, zniewolony i sterroryzowany nie może poprawnie odbierać sygnałów wysyłanych przez społeczeństwo. Jeśli powiedzmy dziecko jest wykorzystywane seksualnie przez rodzica to jak ma interpretować bliskość? Dla niego seks/bliskość to ból. I cierpienie. Takie dzieci od zawsze wiedzą, że "miłość" i cierpienie to jedno i to samo. Nie chcą już czuć czegokolwiek więc "emigrują" do świata wewnętrznego. Do świata bez emocji. Naprawdę nie trudno jest "stworzyć" socjopatę. Pamiętajcie o tym rodzice.
        • anorektycznazdzira Re: Jak powstaje psychopata 16.11.10, 21:42
          Wiesz, w sumie nie znam badań, ale w mojej opinii liczba psychopatów z domów "dobrych" i "niedobrych" jest proporcjonalna do udziału tychże w społeczeństwie.
          Cały czas mam wątpliwości co do tego hodowania. Uważam, ze predyspozycje (czyli defekty) muszą być. W traumatycznych warunkach wychowują się przecież często prawi i szlachetni ludzie. Albo psychopaci. W domach spokojnych, otoczeni miłością też wychowują się często prawi i szlachetni ludzie. Albo psychopaci.
          Podsumowując: mając w domu niestety urodzonego delikwenta z defektem można go do reszty popsuć, owszem. Można nie popsuć i nie wypuścić mordercy i rozpruwacza, tylko, powiedzmy, umiarkowaną świnię czasem wykonującą numer w pracy lub życiu osobistym, ale ogólnie przystosowaną. Ale nadal nie wierzę w wyleczenie psychopatii poprzez wychowanie.
          • d.o.s.i.a Re: Jak powstaje psychopata 16.11.10, 22:40
            > u osobistym, ale ogólnie przystosowaną. Ale nadal nie wierzę w wyleczenie psych
            > opatii poprzez wychowanie.

            Totez nikt tu nie postuluje, ze psychopatie mozna wyleczyc.
            A poza tym. Znasz jakikolwiek przyklad psychopaty, ktory wyrosl w domu spokojnym i kochajacym?
            • june_girl Re: Jak powstaje psychopata 17.11.10, 00:25
              Chociaż to nie do mnie pytanie to odpowiem nie znam smile Ale z psychopatami (takimi prawdziwymi) jest jeden problem. Otóż dzielą się oni na dwie grupy:
              1. takich, którym się nie udało - to ci, którzy lądują w więzieniach za różnego rodzaju przestępstwa - i to właśnie ci są badani przez psychologów, psychiatrów, lekarzy etc. i na podstawie tych badań są opracowywane różnego rodzaju teorie.
              2. takich, którym się udało - to prezesi firm, dyrektorzy, politycy etc. ogólnie ludzie, którzy bez skrupułów dążą do realizacji własnych celów - i ci, z reguły badani nie są. Ba, ich nawet się nie uznaje za psychopatów.
              W związku z powyższym niestety gros statystyk i teorii opartych jest na grupie pierwszej, co daje zafałszowany obraz.
              Z mojej wiedzy wynika, że psychopatia to niestety zaburzenie, którego nie da się ani wyleczyć ani "zmniejszyć" przez najwspanialsze nawet wychowanie i środowisko.
              • narsen Re: Jak powstaje psychopata 25.11.10, 17:06
                "Z mojej wiedzy wynika, że psychopatia to niestety zaburzenie, którego nie da się ani wyleczyć ani "zmniejszyć" przez najwspanialsze nawet wychowanie i środowisko. "

                A kto tu twierdzi, że psychopatę można wyleczyć? Zmiany w mózgu psychopaty są nieodwracalne. Natomiast wspomniane zmiany łatwo wywołać. Poprzez takie a nie inne wychowanie/otoczenie. Oczywiście jak w tym wątku zaznaczono zdarzają się psychopaci z tak zwanych dobrych domów, jest to jednak wyjątek od reguły statystycznie nie godny uwagi.
                • narsen Re: Jak powstaje psychopata 25.11.10, 17:15
                  Przykład: Przypomina mi się jeden: narkoman 20-kilkuletni, adoptowany. Dokonał gwałtu na małym dziecku. Skutek śmiertelny. Ten "człowiek" został adoptowany we wczesnej młodości przez zamożną, wykształconą parę. Pozostaje pytanie - geny czy narkotyki? A może przeszłość? Tak czy inaczej to jeden z niewielu przypadków, kiedy psychopata pochodził z normalnego domu. Z resztą sprawca x lat spędził w rodzinie patologicznej zanim trafił do tej innej. Widać pewnych zmian nie da się cofnąć.
                  • sanna.i Re: Jak powstaje psychopata 25.11.10, 18:52
                    Ale był też kobiety, która adoptowała syna zaraz po urodzeniu, nieba mu przychylala etc. On ją zamordowal, zamurowal i zabral kasę, bo chcial sie bawic. Z absolutnie zimna krwia, zero wyrzutow sumienia.
                • june_girl Re: Jak powstaje psychopata 26.11.10, 02:21
                  Oczywiście jak w tym wątku zaznaczono zdarzają się psy
                  > chopaci z tak zwanych dobrych domów, jest to jednak wyjątek od reguły statystyc
                  > znie nie godny uwagi.

                  Jaki to jest odsetek i czy istotny statystycznie czy nie, nie jesteśmy w stanie ocenić bo wielu psychopatów nie jest zdiagnozowanych jako psychopaci (to jest ta grupa psychopatów, którym "się udało"). Tak jak pisałam powyżej badania są niemiarodajne ponieważ opierają się prawie wyłącznie na ludziach zatrzymanych za popełnienie przestępstw i zdiagnozowanych w więzieniach. O całej reszcie psychopatów (i genezie ich zaburzeń: genetyka vs. wychowanie) nie wiemy prawie nic.
              • titta Re: Jak powstaje psychopata 25.11.10, 18:25
                Moze od wychowania nie bedzie zalezec czy czlowiek bedzie zdolny do odczuwania empati (bo tego sie nie da nauczyc) ale czy nauczy sie kodu spolecznego. Wiec od wychowania zalezec bedzie, czy psychopata stanie sie sadysta wyladowujacym frustracje na innych, ponizajacym dla przyjemnosci, w konsekwecji czasem morderca, czy taczej "tylko" socjopatycznym "dyrektorem", depczacym bez skrupulow po palcach konkurencji i nie umiejacm zbudowac dobrych relacji z plcia przeciwna.
                Btw. Znam psychopate z bardzo dobrego domu (powiedzmy narcyza). Empatie pojmowal tylko na zasadzie wlasnego przykladu (tzn. rozumial, ze kogos moze bolec glowa i nie jest to fajne, bo jego tez czasem bolala, ale nie mogl juz zrozumiec, ze kogos boli gardlo (on nie chorowal) albo, ze ktos jest zmeczony, nie mowiac juz o jakims stanie psychicznym). Nie rozumial, ze pewne jego zachowania moga ranic. Ale tez staral sie innym nie szkodzic swiadomie, nie stosowal przemocy, zadko manipulowal. I nie klamal: nie mowil nic lub byl prawdomowny - do bolu.
          • 3-mamuska Re: Jak powstaje psychopata 26.11.10, 23:40
            Cechy charakterystyczne tego zjawiska:

            brak sumienia i odpowiedzialności wobec innych
            brak wstydu, poczucia winy i skruchy, osoby te nie są zdolne do głębokiej troski o drugiego człowieka
            kontakty międzyludzkie są u socjopatów znikome, nastawione na eksploatację drugiej osoby
            manipulowanie jednostką, wykorzystywanie do własnych celów
            nieprzywiązywanie się do drugiego człowieka, brak reakcji na zaufanie, miłość i czułość; socjopata nie odbiera sygnałów z otoczenia, nie reaguje na przykłady innych, na to co jest normą, a co nie.
            Dlatego mysle ze oni się z tym rodzą i nie jesteśmy w stanie zwalczyć tego zachowaniem, wychowaniem bo z cech wynika ze i tak nie reagują na milosc i czulosc.
            A to ze większość z nich miała ciężkie dzieciństwo moze wynikać z tego ze kiedyś jednak inaczej dzieci się wychowywali, teraz klaps jest czymś złym a kiedyś był norma i o wiele gorsze rzeczy tez.
            Gdyby wychowanie miało wpływ to ,po pierwsze nigdy by się nie trafiali by się psychopaci z " dobrych rodzin" a było by ich dużo wiecej, bo kiedyś wychowanie dzieci pozostawialo wiele do życzenia. A i ja byłaby psychopatka przy wychowaniu mojej matki.
    • kryptopatolog ja wiem jedno 25.11.10, 14:42
      dzieci wychowywane bez stresu i w dobrobycie są życiowymi kalekami. rozpieszczani przez rodziców, wszystko załatwiane za nich, zero zmartwień i totalne odgrodzenie od "złego, biednego, prymitywnego" świata.

      to co z takich dzieci wyrasta nie nadaje się do życia na wielu, wielu poziomach. oczywiście nie umie żyć w związku, nawet z sobie podobnymi jednostkami. z kolei ktoś "zyciowy", może być dla takiej osoby fascynujący (romansik murowany) ale po pewnym czasie się nudzi, lub nerwowo nie wytrzymuje.

      model na niewychowanie psychopaty? a tak ogólniej, model na wychowanie dobrego mądrego człowieka? oczywiście 100% nie istnieje, bo nie wszystko zależy od rodziców. może wpaść w złe towarzystwo, obejrzeć jakiś destrukcyjny film czy przeczytać książkę. zwłaszcza środowisko rówieśnicze może nieźle zniszczyć młodych ludzi. i tu właściwie wszystko jest złe. wielkie miasta są złe, bo pełno dresów i rywalizacja na blokowiskach gdzie trzeba się "przebić" przez tysiące sobie podobnych, zabłysnąć czymś, wiadomo złem najprościej. średniej wielkości miasta źle, bo tam dużo ubogich sfrustrowanych, poza tym patologie nie trzymają się "we własnym sosie" jak w wielkich miastach, tylko razem z normalnymi; i zarażają. małe miasta źle, bo mało pozytywnych wzorców, kulturowej elity która może choć troche zaimponować....

      co może zrobić rodzic?
      1. mądrze wychowywać, a nie egoistycznie. pamiętać o tym, do k... nędzy, że dziecko nie jest jego własnością!!!
      2. nie powielać, świadomie czy nieświadomie, błędów rodziców. jak rodzice krótko trzymali (za krótko) to nie powtarzać tego, tylko na zasadzie wojskowej fali "to ja się teraz wyżyję za te wszystkie lata poniżeń!"
      3. nie trzymać dzieci w złotej klatce, pod kloszem itp. pokazywać mu złe strony świata i życia, niech się nauczy obserwować, i uczyć na błędach INNYCH. także rodziców! (dziecko ma prawo wiedzieć że rodzice nie są idealni, szczególnie nie ma sensu tego ukrywać przed nastolatkami)
      4. nie być egoistą! tak, wiem, pisałem już o tym. ale napiszę raz jeszcze. szczególnie toksycznie wychowuje się córki, tylko sprzątaj i ucz się, tego wymagają rodzice od córek; sprzątaj i ucz się! i żadnych pozytywnych alternatyw. sprzątaj i ucz się!... wiecie, co mam na myśli.....?
      • lonely.stoner Re: ja wiem jedno 25.11.10, 17:49
        psychopata sie czlowiek rodzi, glowna cecha charakterystyczna jest brak empatii - taki czlowiek nie potrafi w ogole wczuc sie/zrozumiec drugiej osoby, po drugie- bardzo obnizony poziom leku- psychopaci prawie w ogole lub w ogole nie odczuwaja strachu. Co to powoduje- to ze innyhc ludzi traktuja jak przedmioty a nie jak zywe istoty, i nie boja sie konsekwencji czynow, im psychopata bardziej intelignenty tym sprawniej maskuje swoje dzialania.
        Takich ludzi wbrew pozorom jest dosc sporo. I oni sie po prostu tacy rodza.
        • lonely.stoner Re: ja wiem jedno 25.11.10, 17:53
          a tu jest dokladnie opisane: typy, charakterystyka, jak rozpoznawac...etc. pl.wikipedia.org/wiki/Osobowo%C5%9B%C4%87_dyssocjalna
      • very.martini Re: ja wiem jedno 25.11.10, 18:12
        > dzieci wychowywane bez stresu i w dobrobycie są życiowymi kalekami. rozpieszcza
        > ni przez rodziców, wszystko załatwiane za nich, zero zmartwień i totalne odgrod
        > zenie od "złego, biednego, prymitywnego" świata.

        No popatrz, ja właśnie jestem takim bachorkiem (ale moi rodzice mają za dużo klasy, by nazwać kogokolwiek, kto stoi finansowo niżej niż oni "biednym i prymitywnym, no way"), i w sumie skończyłam jak wolontariuszka pomagająca odrabiać lekcje dzieciom, których rodzice są właśnie z tego "drugiego" świata. oni swoich dzieci bardzo często nie wychowują w ogóle, czy to w stresie, czy bez, i te dzieci też mają zero zmartwień - ale wynikających z tego, że nikt o nie nie dba, dopóki kurator się nie pojawi i teczka nie zacznie puchnąć, bo się w maju nie okazuje, że same jedynki ze wszystkiegotongue_out
        Tak więc bez wrzucania wszystkich wychowywanych w dobrobycie do jednego wora, proszę, tym bardziej że jeszcze dokładam do tego interesu, chociaż umowa wolontariacka mnie do tego nie zobowiązujesmile

        16%VOL
        22%VAT
        • kryptopatolog Re: ja wiem jedno 25.11.10, 19:04
          ale przecież mi nie o to chodziło, że dziecko z bogatego domu nie może być kimś porządnym. chodziło mi o skrajność, rozpieszczanie dziecka do granic możliwości, złota klatka itp.

          jeśli taka jesteś faktycznie, to cóż, może jeszcze nie znasz życia, bo jego prawdziwych aspektów nie poznałaś. może Twój wolontariat to tylko kaprys, by poczuć się potrzebnym. może później dopiero zderzysz się z prawdziwym życiem, nie to że tylko z jego złymi aspektami, bo te już pewnie znasz, co z tego jeśli przepuszczone przez różowe filtry?

          mam jednak nadzieję, że po prostu jesteś mądrze wychowanym dzieckiem dobrze sytuowanej rodziny, co wcale nie jest takie trudne, zwłaszcza jak rodzice są spełnieni zawodowo, nie muszą frustracji leczyć wyżywając się na dziecku, mają dla niego czas na wychowanie itd itp. w brew temu co można zrozumieć z mojego pierwszego postu, dobrego człowieka łatwiej wychować w zamożnej rodzinie. tyle, że tam jest też wiele pokus, innych, choć równie ciężkiego gatunku jak w rodzinie biednej.
      • nstemi I tak i nie 25.11.10, 23:14
        Preczytałam Twój post i z tymi punktami na koniec się zgadzam! O ile dobrze Cie rozumiem pisząc, ze dziecko nie jest niczyją własnością masz na myśli, ze nie jest przedmiotem, z którym można zrobić co się chce. W 150% zgoda, bez dyskusji.
        Kwestia powielania błędów jest bardzo złożona jak sądzę, myślę że jednak często nawet nieświadomie te błędy możemy powtarzać. Obyśmy tylko umieli je sobie uświadomić!
        Co do punktu 3 i 4 znowu całkowita zgoda, muszę przyznać że bardzo celne uwagi!
        Ale z pierwszej części Twojego postu odniosłam wrażenie (być może zupełnie mylne), ze atakujesz dzieci z zamożniejszych rodzin. Może nie tyle dzieci, ile lepiej sytuowanych rodziców. Nie sądzisz, że to za duże uproszczenie? I to "bezstresowe wychowanie", co znaczy tyle co zimy ogień albo gorący lód smile Ale czy nie jest tak, ze rodzice zewsząd są atakowani takimi wzorcami, poradami, ekspertami itp i zwyczajnie się gubią? I w tym natłoku przeczących sobie porad, chcąc jak najlepiej dla dziecka poddają się temu zerowemu wychowawczemu stresowi? Pomijam ludzi, dla których jest to zwyczajnie wygodne. Po co się wysilać, prawda? Dośc trudno jednak jest zachować zdrowy rozsądek przy tych wszechobecnych "poradach ekspertów", i taki zwyczajny instynkt kochającego rodzica...
    • sanna.i Re: Jak nie wychować psychopaty? 25.11.10, 18:41
      To nie kwestia wychowania, oni się tacy urodzili. Nie mają uczuć wyższych. Nie da się tego naprawić nawet najlepszym wychowaniem
    • telesfor_szuwarek Re: Jak nie wychować psychopaty? 25.11.10, 20:50
      Na początku mały prztyczek.
      Kolejny wątek w stylu "nie chce mi się szukać w google".

      A oto rada prawdziwego internetowego eksperta...

      Żeby nie wychować psychopaty należy przede wszystkim umieć samemu/samej nawiązywać szczere i głębokie relacje między ludźmi oparte na prawdzie - tej brzydkiej i tej pięknej.

      Należy mieć poczucie wartości oparte na realnej pozytywnej ocenie siebie a nie na patrzeniu z góry na innych.
      Należy NIE być zawsze naj, naj, naj. Nie wolno takiej ideologii sprzedawać dziecku.

      Należy też pozwolić dziecku swobodnie wyrażać uczucia, acz nie w postaci agresji fizycznej.
      Nie można swoich życiowych planów opierać na dziecku - jakim "kimś" ma ono być.
      Nie można dziecku mówić zawsze jakie jest idealne, bo to jest zaprzeczanie jego uczuciom. Nie można też go ciągle dołować i poniżać.

      Reszta zrobi się sama.
    • nstemi Nie będę udawać, ze wiem 25.11.10, 22:44
      I że się na tym znam. Bo nie. Ale czy nie jest tak, że psychopatą człowiek się rodzi, podobnie jak może się urodzić z wrodzoną wadą serca. O ile to drugie można rozpoznać i leczyć, tak tego pierwszego już raczej nie. Drugie jest patologią somatyczną, pierwsze psychiczną.
      Wiem, można tu przytoczyć przykłady zwyrodnialców nad którymi w dzieciństwie znęcali się dorośli i pewnie nawet u zdrowego psychicznie człowieka może to jak sądzę wywołać tak poważne zmiany, że prowadzi to do tragedii. Ale też czytałam ten artykuł i to raczej były względnie prawidłowo funkcjonujące rodziny. Może nie idealne (ale u licha, któż z nas jest ideałem), jednak mam wrażenie, ze trudno je nazwać patologicznymi. Czy były to osoby, które urodziły się z taką wadą? Z taką patologią?
    • abccbaabccba Re: Jak nie wychować psychopaty? 26.11.10, 19:09
      > I jeszcze - czy macie taki "wewnętrzny" radar mówiący Wam, że jakiś człowiek je
      > st nie do końca w porządku? Ja myślałam, że nie dopóki kiedyś w pociągu ICE nie
      > spotkałam pracownika WARS-u. Z przyklejonym uśmiechem do twarzy, ślisko-usłużn
      > y - niby mój kontakt z nim ograniczył się tylko do zamówienia kawy, a oblał mni
      > e zimny pot, poczułam podskórny lęk i potrzebę natychmiastowej ewakuacji..

      A tak konkretnie? Co z tamtym człowiekiem było "nie-w-porządku" ? Czy zrobił ci coś złego - czy tylko poczułaś nieracjonalny strach? Może potem dowiedziałaś się, że facet o takim właśnie rysopisie itd. itp. zamordował pół tuzina pasażerek w wagonie Warsu?

      Przeczucia itp. dobre są wtedy, gdy podświadomie wyszukujemy zagrożeń na podstawie już zapoznanych niebezpieczeństw, ewentualnie gdy postrzegamy coś odbiegającego od rutyny a tym samym potencjalnie szkodliwego. Psychopatyczni mordercy? Nie znam i nie wiem jak podświadomość mogłaby mi pomóc ich uniknąć. No, może po prostu unikać przechadzek w minispódniczce nocą w dzielnicy o kiepskiej reputacji. Ale takie zalecenia to banalne są i do tego nie trzeba wykształcać w sobie pozazmysłowego postrzegania.

      Więc jeszcze raz i konkretnie - co takiego w tym tajemniczym pracowniku WARS w ICE było, czy naprawdę znalazłaś się w obiektywnie pojętym niebezpieczeństwie?
      • narsen Re: Jak nie wychować psychopaty? 01.12.10, 21:28
        To bardzo proste do wyjaśnienia. Psychopata nie przeżywa prawdziwych emocji - co najwyżej uczy się jak je naśladować. Bywa, że naśladuje prawie idealnie. Kluczowe słowo - naśladuje. Można być świetnym aktorem. Psychopata będzie jednak aktorem co najwyżej dobrym. Wybitny aktor musi wiedzieć jakie emocje naśladuje. Psychopata - nie ma o emocjach zielonego pojęcia, więc naśladuje mimikę twarzy, ale tzw. "mikro mimiki" (nieuświadomione skurcze mięśni) - nie da się udawać. Właśnie dlatego niektórzy ludzie pomimo świetnej gry aktorskiej psychopaty nadal czują się źle w jego obecności. Nie wiedzą dokładnie co im nie pasuje, ale wiedzą, na pewno, że coś jest nie tak. Przydatna umiejętność. Może uratować życie.
        • abccbaabccba Re: Jak nie wychować psychopaty? 03.12.10, 23:53
          Ależ to nie jest odpowiedź na moje pytanie - co konkretnie potwierdziło słuszność "przeczuć"?

          Ja rozumiem, że niektóre (wszystkie?) "forumowiczki" są całkowicie nieomylne, że nigdy nie mają fobii czy jakiś nieuzasadnionych racjonalnie stanów napięcia przedmiesiączkowego...

          Niemniej jednak, jeżeli piszesz "przydatna umiejętność... może uratować życie" - to chyba wiesz o czym piszesz? Chyba już dziesiątki razy udało ci się uratować uciekając z miejsc pełnych psychopatów, zombi, płatnych morderców i zwyczajnych kiboli? Uciekasz od razu - czy najpierw kropisz wodą święconą?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka