Dodaj do ulubionych

Mamy mieszkające na wsi

09.04.04, 22:31
Jestem mamą 3,5 letniego chłopca i 10 miesięcznej dziewczynki. Pracuję, mam
mało czasu dla siebie, ale miewam momenty gdy dopada mnie nuda. Od 2 lat
mieszkamy na wsi i pewnie się zdziwicie, ale brakuje mi wielkomiejskiego
zgiełku. Na spacery z dziećmi wedruję sama, inne mamy nie wychodzą.
Zwyczajowo na spacery chodzi ten kto nie ma nic do roboty. Czy macie jakiś
pomysł, aby ożywić to swoje życie lub same miałyscie podobne przeżycia.
Obserwuj wątek
    • 30i Re: Mamy mieszkające na wsi 10.04.04, 23:01
      Rozwinę trochę moją wczorajszą myśl. Swoją sytuację nakreśliłam krótko bo mąż
      siedział mi za plecami i kazał mi szybko kończyć. To nie jest tak, że dosłownie
      tęsknię za wielkomiejskim zgiełkiem, tylko troszeczkę za atmosferą Warszawy.
      Tam miałam dwie koleżanki poznane na placu zabaw, mamy rówieśników z którymi
      gadałyśmy o wyrżniętych ząbkach itp. Brakuje mi pań, które zaglądały do wózka i
      zachwycały się synkiem. Tutaj to nie wypada, bo mama może się obrazić
      za „zauroczenie dziecka”. Co najwyżej jeśli nawet zajrzał ktoś do wózka to
      usłyszałam „twu. twu na psa urok jakie brzydkie”.
      • asiaasia1 Re: Mamy mieszkające na wsi 10.04.04, 23:26
        o boże ..jestem pod wrażeniem tego "tfu tfu ..."
        nie ma sznas , żebyście przprowadzili się spowrotem do wawy ?
        chyba musisz czuć się samotna żyjąc z ludżmi o innej mentalności ?
        pozdrawiam gorąco !
        asia
    • 30i Re: Mamy mieszkające na wsi 11.04.04, 22:09
      Chętnie wróciłabym do W-wy. Tu na wsi mamy dom, teściowie opiekują się dziećmi
      i w okolicznym mieście znalazłam sobie pracę. Mąż dojeżdża do W-wy, więc pół
      etatu spędza w pociągu. Musieliśmy się przeprowadzić, bo mieliśmy problemy z
      opiekunkami, a dodatkowo obciążeni wynajmowaniem bez szans na własne
      mieszkanie. Sama też pochodzę ze wsi. W w-wie mieszkałam 7 lat. Jeśli jednak
      pojawiłaby się szansa powrotu do stolicy porwałabym jak na skrzydłach.
      Te panie „opluwające” dzieci aby nie zauroczyć ( a czerwonej wstążeczki brak)
      to najczęściej mamy lub babcie młodych dziewczyn z wioski. Może te mamy mają
      nowocześniejszą mentalność, ale ciężko mi złapać kontakt. Próbowałam zaprosić
      na kawę, ale zazwyczaj kończy się na obietnicach. Nawet wczoraj z jedną mama
      3miesięcznej dziewczynki po „święconce” (nawet fajnie się nam gadało)
      próbowałam umówić się na spacer, ale stwierdziła, że córcia jest za mała a na
      dworze zbyt zimno.
      Dziękuję za pozdro.
      • weronikarb Re: Mamy mieszkające na wsi 13.04.04, 13:43
        Witaj! Oj skąd ja to znam smile Tez mieszkam 2 lata na wsi i jejku jak mi ciezko
        sie pzryzwyczajc do ich mentalnosci. Niestety nikogo niemam znajomego, jedynie
        rodzine. Nawet sie nie staram bo tutaj kazdy taki jakis odludek. Ja tutaj z
        widzeniam znam tylko 2 osoby i to dlatego ze jezdze od czasu do czasu
        autobusem. Meza rodzna tu jest to przejde sie do nich spacerkiem z malym, ale
        najczesciej to wysylam tesciowa, bo nie lubie isc przez wies, a kazdy zza
        firanki patrzy smile Pogadaj z tesciami i z mezem czy maja znajomych i jak tu
        zycie towarzyskie wyglada, moze jakos tak przez nich trafisz do kogos
        ciekawego smile Renata
        • 30i Re: Mamy mieszkające na wsi 13.04.04, 21:25
          Jeśli chodzi o nawiązanie kontaktów przez domowników to nic z tego. Rodzina
          teściowej mieszka naprzeciwko i z nimi często rozmawiam, ale to jeszcze
          małolaty. Mój małżonek to raczej nietowarzyski domator i nie ma tam nawet
          kolegi. Ja nie mam oporów aby wychodić z domu i zagadywać do ludzi. Jestem też
          taką prowokatorką co mi tam niech gadają dobrze czy źle ale przynajmniej jest
          się „sławnym”.
          Dziś na spacerku spotkałam dziewczynę, która wyprowadziła się ze wsi do W-wy i
          z dzieciaczkami przyjechała na święta do mamy. Stwierdziła, że ona ma odczucia
          przeciwne do moich, ona tęskni za siedzeniem z dzieckiem w ogródku.
          Stwierdziłam też, że wszystkie młode mamy pochodzą z tej wioski może jakby była
          jakas mama, która tez jest tu nowa to byłyby większe szanse na kumpelstwo
    • pisanka3 Re: Mamy mieszkające na wsi 14.04.04, 11:08
      Witaj,
      Ja juz prawie rok mieszkam na wsi. Pracuje w Warszawie. Bardzo chcialam sie
      przeprowadzic na wies. Jestem przyzwyczajona do mieszkania w domu. Gdy wyszlam
      zamaz zamieszklam w bloku. Czulam sie zle i namowilam meza na zamieszkanie na
      wsi. Jest to typowa wies, gdzie zycie towarzyskie (czyli tzw. plotki) odbywaja
      sie w sklepie wiejskim. Nikoga nie znam. Prcuje, wiec na spacery z corka
      najczesciej chodze do lasu w soboty i niedzile. Zapoznalam dwie panie, ktore
      maja male dzieci. One jednak obie chodza na spacery. Szczerze mowiac nie
      brakuje mi rozmow z innymi mamami, bo wlasciwie codziennie zagladam na forum.
      Wolne dni (jest ich malo) spedzam z corka i mezem. Czasami pojdziemy do moich
      rodzicow, czasami ktos przyjedzie do nas, wiec wlasciwie na zycie towarzyskie
      nie narzekam. W pracy tez mam z kim porozmawiac o moich problemach z dzieckiem.
      Ja jestem zadowolona z powrotu na wies. Znajac kogos bardzo przelotnie nie
      musze mu niczego opowiadac. Na wsi jest tak, ze jak powiesz cos jednej osobie,
      to za chwile wszyscy o ty wiedza. Ja lubie wies, cisze i spokoj.
      Pozdrawiam
      Kasia i Ania
    • ga-mama Re: Mamy mieszkające na wsi 15.04.04, 09:09
      cześć! Nigdy nie omijam okazji,żeby wypowiedzieć się w temacie "życia na wsi: smile
      Już kiedyś o tym pisałam, ale chętnie powtórzę raz jeszcze- trzeba unikać
      skrajności- błędem jest przeprowadzka z wielkiego miasta na "skrajną wieś"(tak
      jak w moim przypadku, buuu, i w dodatku daleko od miasta)i odwrotnie. Co innego
      mieszkać sobie na "wsi" pod W-wą, dojeżdżać tam do pracy, mieć kontakt
      z "cywilizacją" i innymi ludźmi, a co innego siedzieć całymi dniami wśród pól i
      łąk i nie mieć się do kogo odezwać! Mi "regeneracja" sił po życiu w szumie
      wielkiego miasta zajęła jakieś pół roku. Potem przyszła tęsknota za miastem i
      ludźmi, samotność, rozczarowanie i wielki żal do siebie za decyzję o
      przeprowadzce i "popalenie za sobą wszystkich mostów"... Gorąco pozdrawiam
      wszystkie "wiejskie mamy", które nie za bardzo potrafią się odnaleźć tam, gdzie
      żyją smile
    • iju Re: Mamy mieszkające na wsi 15.04.04, 15:27
      Witam,
      ja mieszkam na wsi już od 4 lat, to jest taka prawdziwa wieś, gdzie wszyscy
      znają się z dziada pradziada i ciężko nawiązać kontakty z tubylcami. Na
      szczęście ja mam pracę, ale 1/2 roku siedziałam w domu i byłam załamana tymi
      wiejskimi zwyczajami. teraz też nie mogę powiedzieć żebym się tu z kimś głęboko
      zaprzyjaźniła, ale mam pracę więc moje społeczne potrzeby są zaspokojone, a
      kulturalnie udzielam się w stolicy (120km) lub kiedy gdzieś wyjadę na wakacje.
      Wieś to trudne środowisko dla "nowych", ale dzieci mają tu więcej kontaktu z
      przyrodą, mniej stresów i zdrowe powietrze, mamom żeby nie oszalały radzę
      znaleść zajęcie inne niż dziecko, w moim przypadku pomogła praca. Pozdrawiam i
      życzę pięknej pogody, wtedy wieś jest też piękna.
      • 30i Re: Mamy mieszkające na wsi 20.04.04, 12:48
        Z tymi sklepami to rzeczywiście racja. Moja T jak pójdzie po masło to wraca za
        półtorej godziny. Trudno jej się dziwić nie ma żadnej kolezanki a tak to wie co
        na wsi się dzieje. Cazsami to myślę, że same zamykamy się na nowe kontakty.
        Pomyślcie jeśli ja mieszkałabym w waszej wiosce (a jestem równa babka) to nie
        miałybyśmy szansy się zaprzyjaźnić. Ja pracuję i to nawet z dużą ilością osób
        ale to uczniowie i im o zawarości pieluch nie będę wykładać.
        Na szczęście jest coraz cieplej i powodów do wyjścia na dworek coraz więcej.
    • od79.bieszczady Re: Mamy mieszkające na wsi 02.05.04, 18:30
      Kochana błogosław życie na wsi! Pomyśl od ilu rzeczy chronisz dzieci - spaliny
      dresiarze samochody hałas smród... Ja nienawidze miasta i dlatego za kilka
      miesięcy przenosimy się z mężem na stałe na wieś. Chcemy wychowywać nasze
      dzieci które dopiero sie pojawia w zgodzie z naturą. Przecież możesz swoje
      uczyć szacunku do życia do przyrody a przy tej okazji sama sie czegoś nauczyć.
      Czy to nie jest więcej warte od wielkomiejskiego zgiełku?
      • beecia Mieszkam na wsi 03.05.04, 13:09
        Od urodzenia mieszkam na wsi. W swoim zyciu trzy lata mieszkałam poza domem w
        mieście i spodobało mi się. Teraz mieszkam nadal na wsi w domu moich rodziców
        razem z mężem i malutkim synkiem (3 miesiące). I źle się tu czuję. Na spacerki
        też chodzę sama, nie mam żadnej koleżanki w swoim albo podobnym wieku. Cieszę
        się z tego, że w wieku mojego synka jest już czwórka dzieci we wsi bo może on
        będzie miał blisko kolegów i koleżanki.
        Jednak nie czuję się "sama" bo mamy dużo znajomych, którzy nas czesto
        odwiedzają. A każdy powtarza - "jak tu cicho".
        Mentalność ludzi na wsi jest nie do opisania. Oczywiscie spotkałam się z
        tym "tfu, tfu, jaki on brzydki", "a dlaczego mu czerwonego nic nie
        założyłaś?", "no tak, kto ma dzieciątko ten ma świątko" (to do moich spacerków
        bo niby nic nie robię tylko spaceruję!). Na spacerki chodzę polnymi drogami do
        lasu bo też mnie wkurza spacer przez wieś i podglądanie zza firanki.
        Moja mama jest niezadowolona, że mój mąż spaceruj przez łąki z psem! Bo ludzie
        się śmieją że mój mąż po łąkach i polach z psem biega, widocznie nie ma nic do
        roboty.
        Staram się tego nie słuchać ale jednak...
        Chciałabym mieszkać w mieście ...
        Pozdrawiam
        • 30i Re: Mieszkam na wsi 04.05.04, 19:28
          Beecia my chyba mieszkamy na tej samej wsi, powiedzenie o „dzieciątku i
          świątku” słyszałam już od mojej T i „miłej” pani na ulicy.
          To co mam siedzieć w domu i pozawiązywać szafki na sznurki poustawiać wszystko
          wysoko i pilnować, by mi dzieciaki nie wymieszały zawartości kosza ze
          skarpetkami na przykład. Wolę wyjść na dworek i podziwiać pieski, ptaszki,
          drzewka i nawet te baby zza firanki. Ja odpocznę i dzieci zadowolone.
          Z jedną z dziewczyn umawiamy się na spacer od pół roku. Spotkałam ja w sklepie
          i powiedziała, że nie ma czasu na spacery. Spytałam czy pracuje-Nie.
          Dodam, że żadna z młodych mam nie prowadzi gospodarstwa rolnego, bo wtedy
          rzeczywiście nie ma na nic czasu.
          Oczywiście fajnie, że przyroda, że cisza, ale ja jestem b. towarzyski stwór.
          Dla domatorki życie na wsi to raj.
          Ja chciałabym taką kumpelę co mogę do niej wpaść na 10 min. jak mnie T wnerwi.
          Mam przyjaciółkę w W-wie, spotykamy się przynajmniej raz na m-c, ale przez te
          pół dnia nie możemy się nagadać, wiele spraw po upływie czasu już tak nie
          emocjonuje i traci na aktualności. Kończę, bo maruder mi się włączył.

          • beecia Mieszkam na wsi 05.05.04, 11:46
            Całe szczeście, że mamy dostęp do netu! Ja chyba sie już uzależniłam i siedzę
            przed kompem całymi dniami. Ale niedługo wracam do pracy gdzie szefowa cały
            czas patrzy na monitor to szybko się odzwyczajęsad(
            Pozdrawiam serdecznie.
            • gagunia Re: Mieszkam na wsi 05.05.04, 17:45
              beecia mam tak samo smile siedze jak oszolom jakis, chociaz jestem o tyle w dobrej
              sytuacji, ze mieszkam nad morzem, jest kilka sklepow, plaza, jezioro,
              promenada, zawsze troche ludzi sie kreci - taka sporawa wioseczka. teraz
              zaczyna sie ruch wiec wiecej na spacerach spedzam czasu.
              • 30i Re: Mieszkam na wsi 05.05.04, 22:18
                Ja internet mam od miesiąca i już się uzależniłam. Problem jest natury
                finansowej bo mamy pakiet 15 godzinny z którego korzystam głównie ja a mąż jest
                poszkodowany. Dzieci zresztą też bo czasem coś przeglądam z nimi na kolanach.
                Co do pieska to przecież na wsi to pieski „biegają” na łańcuchach a Wasz ma tak
                dobrze. Dziwne że ludzie mający tak częsty kontakt z przyrodą dziwią się, że
                ktoś naprawdę kocha swoje zwierzaki. Moja ciocia ma kotka, który śpi w domu i w
                dodatku na łóżku, ta to dopiero jest „dziwna” w mniemaniu mojej T.
                Jak nie masz ochoty się uniezależniać od netu to skrobnij coś na : sypien1@
                op.pl. Pomarudzimy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka