Dodaj do ulubionych

Samotna mama bez pracy

26.11.10, 22:42
Witam
Mam 22 lata i mam poltora roczne dziecko. Życie ulozylo mi sie tak, że wychowuje dziecko sama. Sąd przyznał mi 450 zl alimentów. Na szczescie mieszkam z rodzicami wiec nie musze sie martwic o wydatki typu mieszkanie itd. Ale rodzice nie sa tez w stanie dawac mi pieniedzy na wlasne wydatki,i rzecz jasna rozumiem ich. Czuje sie załamana bo za nic w swiecie nie chce oddac dziecka do zlobka wiec chcialabym znalezc sobie jakos prace na weekendy ale niestety mam jedynie wyksztalcenie srednie a w dzisiejszych czasach to bardzo malo.... Czasami juz nie wiem co mam robic... Kiedy dziecko idzie spac to zazwyczaj siadam do kompa i szukam... pozniej zaczynam plakac i sie zalamywacsad czasem mysle ze to wszystko nie ma sensu.... Moze jest ktos w podobnej sytuacji, kto chcialby wymienic sie swoimi zalami smile
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • alicja_ala Re: Samotna mama bez pracy 26.11.10, 22:51
      dobrze mozna dorobic w weekendy jako kelnerka, jakas pomoc w kuchni.Nie wiem skad jestes...popytaj w okolicznych restauracjach, jakis domach weselnych itp.
    • czar_bajry Re: Samotna mama bez pracy 27.11.10, 00:03
      Posłuchaj chyba nie masz wielkiego wyboru i będziesz musiała oddać dziecko do żłobka- to nie koniec świata i tak dużo dzieci chodzi do żłobka że nie ma w nich miejsc.
      • dragontatoo Re: Samotna mama bez pracy 27.11.10, 00:21
        Zależy, co w tym momencie jest tak naprawdę priorytetem?
        Pieniądze? Rozumiem, że nie na czynsz, nie na jedzenie, ale raczej na własne wydatki typu strój, kosmetyki, kawa z koleżanką, możliwość kupienia czegoś dziecku itp.
        Chęć pójścia do pracy i zarabiania na siebie, żeby nie objadać rodziców? Zawsze chwalebna, a na pewno warto zacząć właśnie od zajęć weekendowych (hostessa, obsługa w pubie, sprzątanie?).
        Bycie z dzieckiem? powiem tak, jeśli byt jest zapewniony, a nie odczuwasz dyskomfortu z tego powodu, że tak naprawdę rodzice Ci dają środki do życia, to poczekałabym ze stałą pracą do momentu pójścia maluszka do przedszkola. Natomiast szukałabym wszelkich możliwości dorabiania w weekendy, nawet dla "obycia" w pracy i zdobywania doświadczeń zawodowych.
        A co jeszcze mi przychodzi do głowy, skoro rodzice są ok, to może warto zamiast pracować, poświęcić te weekendy na zdobycie wykształcenia/umiejętności? Ze szkołą średnią, jeśli nie ma się jakichś praktycznych umiejętności, niewiele można zdziałać... A przez np. 2 lata można już prawie zrealizować pierwszy stopień studiów wyższych/dobrą szkołę pomaturalną itp.
        • elske Re: Samotna mama bez pracy 27.11.10, 08:53
          Albo sprzatanie wieczorami. Ja przez jakiś czas tak pracowałam, kiedy córka miał pół roku.
          • mamakacperka-pl Re: Samotna mama bez pracy 27.11.10, 09:47
            Masz rodziców,którzy Ci pomagają. Masz dach nad głową, nie musisz się martwić o jedzenie,czynsz czy opłaty, a alimenty możesz przeznaczać na dziecko czy po części na siebie. Więc tragedii nie mawink Napisałam to jednak po to byś się nie załamywała,bo niektóre dziewczyny naprawdę zostają SAME i prawie dosłownie na ulicy...
            Twoja sytuacja jest o tyle dobra,że możesz na spokojnie siąść i czegoś poszukać. Jeśli bardzo Cię uwiera,że tak powiem to,że nie wiele kasy masz dla siebie i dziecka,no to faktycznie pozostaje Ci poszukać jakiejkolwiek pracy i dać dziecko do żłobka. Przecież to nie koniec światasmile Dziecko od małego będzie się uczyło kontaktu z innymi ludźmi i dziećmi,a nie tylko mama i mamawink Pozatym nie oddajesz tam dziecka na cały dzień tylko przykładowo na 8 h. A może była by możliwość by Twoja mama odbierała je troszke prędzej i posiedziała z nim te godzinke do Twego powrotu. Dzieć się obędzie z towarzystwem i potem będzie bez problemów chodziło do przedszkolasmile
            No, a jeśli to faktycznie kwestia tylko jakiegoś ciucha czy raczej przyjemności to poszukaj pracy tylko weekendowej.
            Będzie dobrze zobaczysz!!!
    • marzeka1 Re: Samotna mama bez pracy 27.11.10, 16:16
      "za nic w swiecie nie chce oddac dziecka do zlobka "- bo??? Moje dziecko chodziło, bardzo sobie chwaliłam żłobek.
    • burina Re: Samotna mama bez pracy 27.11.10, 17:29
      Kurczę, na miejscu ojca dziecka to bym się nieźle wkurzyła: dzieciaka widuje raz na jakiś czas, kasę, choćby spod ziemi miał wydobyć, ale musi co miesiąc wysłać a mamuśka radośnie oświadcza, że alimenty są 'jej' i że w związku z kaprysem nieoddania dziecka do żłobka ona pracować, albo chociażby przyuczać się jakiegoś zawodu nie będzie.
      Jeśli ojciec dziecka musi umieć zarobić na alimenty, to czemu sąd nie zobowiązał mamuśki do czegokolwiek? Przecież taka osoba jest zupełnie niewydolna wychowawczo! Dziecka szkoda...
      • annamariamuff Re: Samotna mama bez pracy 27.11.10, 17:41
        Ale dlaczego mialaby sie wkurzyc ,chyba ,ze matka sie dzieckiem nie zajmuje. W tej sytuacji ojciec daje kase ,a matka fizyczna opieke . Kasa jej rodzicow czyli dziadkow to chyba nie powinno szanownego ojca interesowac na co wydaja dziadkowie wlasne pieniadze, moga lozyc na niepracujaca corke.Rozumialabym oburzenie gdyby alimenty byly nieprzyzwoicie wysokie ale marne 450 zl .Niech ojciec sie pozajmuje zorganizuje zlobek i opiekunke na czas choroby dziecka i popracuje samotnie wychowujac 1,5 roczniaka a w zamian dostanie 450 zl no poprostu nic tylko w luksusach oplywa kobita
        • burina Re: Samotna mama bez pracy 27.11.10, 18:04
          Wiesz, może gdyby ojciec dostawał te 450zł od matki, to spokojnie by mu wystarczyło (plus jego pieniądze) na zajęcie się dzieckiem.

          Czemu by miał się wkurzyć? Bo alimenty są dla dziecka, on nie ma jakiegokolwiek obowiązku utrzymywania dorosłej kobiety. Sama piszesz, że kwota nie jest oszałamiająca, zatem w całości powinna być przeznaczana na dziecko - odpowiednie odżywianie, szczepionki, pielęgnacja.

          Alimenty to nie jest odszkodowanie za zajmowanie się dzieckiem.

          No i niechby tylko taki ojciec nie płacił alimentów na czas - od razu można mu komornika na głowę sprowadzić. A taka mamuśka? Dziecko nie potrzebuje 24h na dobę jej obecności, a wręcz potrzebuje poznawać świat. Dziecko potrzebuje perspektywicznie myślącej matki. My, jako społeczeństwo, też potrzebujemy dzieci raczej wychowanych częściowo przez żłobki, ale za to z matkami, które nie traktują ich ojców jako kombinacji dawcy spermy ze sponsorem.
          • dragontatoo Re: Samotna mama bez pracy 27.11.10, 19:59
            Burina, za Twoje 450 zł w domu siedzi, czy jak, że się tak bulwersujesz?
            Rodzice - dziadkowie zapewniają wszystko, co jest niezbędne do życia, więc pewnie te 450 zł w całości idzie na dziecko, a pewnie jeszcze i niejedno dzidziuś dostaje od dziadków.
            Gdybym miała takie możliwości i bezpieczeństwo finansowe, w życiu nie posłałabym do żadnego żłobka np. dziecka poniżej 1,5 roku życia. Nie przesadzajmy, niemowlę wózkowe naprawdę może socjalizować się i poznawać świat na spacerach z mamą, a także w kontaktach z innymi, znajomymi rodzicami maluszków. Nie wiem, w jakim wieku tutaj jest dziecko, ale jakoś nie widzę szczególnie fascynujących aspektów żłobka w wypadku np. dziecka 5,6-miesięcznego, gdy byt jest zapewniony.
            Jeżeli jest to problem tylko dodatkowych pieniędzy na własne potrzeby, to praca weekendowa spokojnie na to wystarczy - choć strategicznie myśląc lepsze przyszłościowo byłoby podnoszenie kwalifikacji. Co innego, jeśli rodzice wypominają siedzenie na ich utrzymaniu, wtedy sytuacja robi się niezdrowa...
            Mam małą córeczkę, chciałabym w przyszłości móc pomóc jej na tyle, żeby nie musiała zostawiać maleństwa w żłobku lub przypadkowym opiekunkom - tylko, żeby mogła poczuć się mamą, a potem też i realizować się przez pracę bez poczucia, że zaniedbuje dziecko...
            • burina Re: Samotna mama bez pracy 27.11.10, 20:33
              Zbulwersowały mnie wypowiedzi sugerujące, że zdrowa dorosła kobieta ma pieniądze swojego dziecka wydawać na swoje przyjemności.

              Przecież to nie chodzi o to, że dziecko w żłobku nie wiadomo czego się nauczy, ale o to, że 'żłobkowe' dziecko zyska mamę, która zajmuje się w życiu czymś więcej niż siedzeniem w nieswoich 4 ścianach usprawiedliwiając to opieką nad dzieckiem.

              Naprawdę nie znasz nadopiekuńczych mam? Nie znasz ludzi żyjących z emerytury swoich rodziców?

              No i last but not least, nie będzie Ci głupio, że dziewczynie doradzasz bierność, jeśli ojciec dziecka się pewnego dnia zbuntuje, przestanie płacić kasę i wystąpi o odebranie dziecka od matki, która nie zapewnia mu żadnej przyszłości, zarówno w sensie ekonomicznym, jak i ważniejszym, emocjonalnym?


              Moje, nie moje pieniądze, ale mało to moich podatków idzie na sponsorowanie ludzi, którym ktoś w pewnym momencie nie powiedział szczerze, że czas zakasać rękawy i przestać robić z siebie ofiarę (swoich własnych z resztą decyzji) i nie liczyć na mannę z nieba?
              • dragontatoo Re: Samotna mama bez pracy 27.11.10, 22:53
                Zgadza się, że sugerowanie dziewczynie, żeby żyła z alimentów - to przejaw głupoty i cwaniactwa, ale ona sama nigdzie o tym nie pisze. Czy doradzam bierność? Po prostu wydaje mi się, że lepiej zamiast na harówie na kasie w przykładowej Biedronce skupić się na zdobywaniu konkretnych kwalifikacji. Można założyć plan kilkuletni typu studia wyższe, dwuletni - szkoła pomaturalna bądź roczny czy kilkumiesięczny - są różne kursy zawodowe, niektóre całkiem niezłe. Szkoła średnia niewiele znaczy.
                A spędzenie z dzieckiem w domu roku, dwóch czy trzech - licząc od jego urodzenia - nie oznacza od razu nadopiekuńczości czy rezygnacji z własnej pracy, zarobków i aspiracji. Mam kilka par znajomych, nieco młodszych od siebie, którzy np. mieszkali z rodzicami mając malutkie dzieci rok czy dwa, potem dopiero dziewczyny wracały do pracy, z czasem starali się o jakieś kredyty... Mimo, że przez dłuższy czas była jedna pensja, naprawdę na podstawowe codzienne potrzeby nie brakowało, bo ktoś opłacił większość czynszu, połowę rachunków za media itp. Żyli sobie wygodnie i spokojnie, pomoc zawsze była pod ręką, a dziewczyny prędzej czy później znajdowały pracę - ale zazdroszczę im tego braku presji finansowej...
                Co komu pasuje, zawsze jest coś za coś, a niestety w tym kraju rodzice mają pod górkę. Szybki powrót do pracy wcale nie gwarantuje jej utrzymania przez młodą matkę, a opiekowanie się maluchem często oznacza dla rodzin spore obniżenie standardu życia. Zasiłki rodzinne i kryteria ich przyznawania są śmieszne przy obecnym pułapie kosztów życia, ale to osobny wątek.
                Notabene, oprócz finansowania dziecka istnieje w krio pojęcie "osobistych starań", czyli czynności związanych bezpośrednio z opieką nad dzieckiem. Rodzice są zobowiązani do równych świadczeń, ale wcale nie oznacza to jedynie równego podziału kosztów utrzymania. Jeśli np. jest to dziecko kilkumiesięczne, matka (czasem ojciec) ponosi osobiste starania opiekując się nim i czuwając często praktycznie 24/24 godz, co np. jest równoważne z zaspokojeniem większości potrzeb finansowych małoletniego przez drugiego rodzica. Tak więc sprawowanie osobistej opieki przez matkę nad niemowlęciem nie jest żadną podstawą do odebrania dziecka przez ojca, a często do podwyższenia alimentów. Jeżeli koszty utrzymania gospodarstwa domowego ze strony matki są minimalne bądź całość tych kosztów przejmują na siebie jej rodzice, to nikt się do tego wtrącić nie może.
                Cały czas podkreślam, że chodzi mi o dziecko bardzo małe, w wieku przedprzedszkolnym, które ma zapewnione całkiem niezłe warunki bytowe. Przy czym ta granica wieku oznaczająca powrót matki do pracy może być różna, zależy to od warunków bytowych, stanu zdrowia dziecka, jego zdolności do adaptacji, samodzielności itp., przy czym na te dwie ostatnie rzeczy mamy spory wpływ. Natomiast nie podejmowanie pracy w momencie, gdy dziecko jest usamodzielnione i może spokojnie wpisać się w rytm edukacji przedszkolnej - to już inna bajka. I wtedy faktycznie, jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz...
                Co do podatków - powiem szczerze, że z chęcią zadysponowałabym sama corocznie odprowadzanym przeze mnie podatkiem tak, aby wspomagać dzieci i rodziców. Wydaje mi się to bardziej sensowne niż np sponsorowanie każdemu z kandydatów na prezydenta kampanii po 15 mln, a tak naprawdę głównie na takie właśnie rzeczy idą nasze podatki. Jak ktoś jest u żłoba, to zawsze się zabezpieczy, państwo z nas dusi, ile może, ale nie daje nic praktycznie w zamian, dając wyraźny przekaz: radźcie sobie sami (z finansowaniem rodziny, dostępem do żłobków i przedszkoli, opieki zdrowotnej itp. itd., długo można by wymieniać).
                • malwisul Re: Samotna mama bez pracy 27.11.10, 23:41
                  napisałam ci wiadomośc na priv
              • gazeta_mi_placi Re: Samotna mama bez pracy 29.11.10, 10:28
                Ciekawe, że jak mężatka siedzi z dzieckiem w domu do trzeciego roku życia nikt jakoś tutaj nie wyzywa ją od nierobów, leniwców.
                Jak czasem taka mężatka się żali, że na przykład mąż mówi jej że nic nie robi tylko siedzi w domu z dzieckiem od razu ją pocieszacie, że mąż nie ma racji, że opieka nad małym dzieckiem i domem to czasem większa harówka od pracy w biurze i że jak najbardziej "siedzenie w domu z małym dzieckiem" to praca itp.
                Ale jak to samo robi samotna matka to od razu wyzywanie od leni, mało ambitnych.
                Ciekawa wybiórczość.
                Małe dziecko samotnej matki jest dokładnie takim samym dzieckiem jak dziecko w podobnym wieku mężatki i tyle samo trzeba się nim zająć.
    • sarah_black38 Re: Samotna mama bez pracy 27.11.10, 18:40
      > . Czuje sie załamana bo za nic w swiecie nie chce oddac dziecka do zlobka wiec


      Nie bardzo rozumiem Twoją rozpacz z powodu żłobka! Moja córka chodziła od 9 m.ż. do ukończenia 3 lat. I żadna krzywda się jej nie stała. Wręcz przeciwnie. Dzisiejsze żłobki to nie te przechowalnie sprzed dwudziestu i więcej lat. Żłobek mojej córki był kolorowy, bardzo miłe panie opiekunki, opieka lekarska na miejscu, starsze dzieci uczyły się wierszyków, piosenek ,tańców, wykonywały prace plastyczne, były pikniki integracyjne dla dzieci i rodziców .... długo mogłabym wymieniać. Nie zapominając o bardzo niskiej opłacie - 150 zł /miesiąc plus środki czystości na kwartał.

      Może pójdź do tego żłobka, do którego mogłabyś zapisać dziecko, zobacz jak tam jest, popytaj innych rodziców ( ja tak zrobiłam) a może wtedy zmienisz zdanie? Nic nie wiesz o żłobku i z góry zakładasz ,że za nic w świecie nie oddasz tam dziecka.

      Ja po swoich b.dobrych doświadczeniach z opieką zinstytucjonalizowaną nie oddałabym swojego dziecka w ręce niani, zwłaszcza przypadkowej.

      Poza tym jak zaczniesz myśleć pozytywnie to i pracę szybciej znajdziesz. Powodzenia. A w weekendy idź do szkoły , aby podnieść swoje wykształcenie.
    • tully.makker Re: Samotna mama bez pracy 27.11.10, 20:05
      Opad szczeki. Jak chcesz utrzymac dziekco i siebie, skoro nie pracujesz?
      • gazeta_mi_placi Re: Samotna mama bez pracy 28.11.10, 00:11
        A tak, jak kobieta uczciwie powie jak tu, to od razu, że nie pracuje i leniwa baba, a jak mężczyzna napisze : "żona nie pracuje, siedzi z dzieckiem w domu" to od razu na niego hajda jak na burka, że przecież ona ciężko pracuje, czasem ciężej niż w pracy bo zajmuje się małym dzieckiem i że gość bezczelny tak pisząc lub mówiąc.
        Hipokryzja kochane panienki...
    • ichi51e Re: Samotna mama bez pracy 28.11.10, 10:41
      Czesem jest tak ze rzeczywistosc nasz przygniata. Usiadz spokojnie i zadaj sobie pytanie: Co chce w zyciu robic? Kim chce byc? To ze masz dziecko to tylko w sumie wypadek, 20 lat opieki i bedzie miec wlasne zycie. Jak sobie wyobrazalas swoje zycie nim dowiedzialas sie ze jestes w ciazy? Czy mialas jakis zawod/prace na oku? Czy moze chcialas byc zona i matka? Jesli tak no to teraz masz troche utudnione... Ale nie jest to ciagle niemozliwe - zadbaj o siebie i ruszaj na lowy - dziecko to nie koniec swiata - to etap w twoim zyciu. Nie koniecznie musisz isc na studia - dlaczego kazdy w tym glupim kraju mysli ze papierek to bilet do szczescia? To tylko odroczenie - potem i tak musisz szukac pracy i okazuje sie ze nie masz doswiadczenia, jezykow nie znasz etc... Lepiej zastanowic sie nad jakims pewnym zawodem, wlasnym biznesem (np sklep netowy, ja mialam kiedys taki pomysl zeby zrobic strone dla mam siedzacych w domu i zajmujacych sie robotkami recznymi i potem to sprzedawac - takie misie z wloczki to na pakamerze za 50 zeta chodza!!) nie mysl ze nie umiesz - obslugi kompa mozna sie nauczyc - zarejestruj sie jako bezrobotna i lap wszystkie kursy - moze cos ci sie z tego spodoba? Od siebie dodalabym jeszcze nauke jezykow - zawsze sie oplaca i ile ma sie z tego radosci... A male byle zdrowe bylo ;p
    • carmita80 Re: Samotna mama bez pracy 28.11.10, 11:46
      wyksztalcenie srednie a w dzisiejszych czasach to bardzo malo....

      Za malo do czego? zeby pracowac? Na weekendy mozesz szukac pracy w supermarketach (kasy, obsluga klienta, wykladanie towaru) do pakowania zywnosci, realizowania zamowien internetowych, telemarketingu, restauracje, sklepy ogolnie, szpiatale itp. Moze moglabys zapytac o prace wolontaryjna na jakis czas z mozliwoscia pozniejszego zatrudnienia np. po 6 m-cach, nie musilalabys pracowac codziennie, wybralalabys sobie godziny i dni, a mialabys juz doswiadczenie i poznaliby cie troche. Masz wyksztalcenie ogolne czy jakies konkretne, bo w przypadku ogolnego warto zdecydowac sie na konkretny zawod i zdobyc kwalifikacje.
      • monika19782 Re: Samotna mama bez pracy 28.11.10, 12:47
        Żłobek to naprawdę nie koniec świata. Sa swietn placówki gdzie dzieci swietnie sie czuja i rozwijaja a Tobie pójscie do pracy pomoze nie tylko finansowo moim zdaniem.
        • eskalacjazycia Re: Samotna mama bez pracy 29.11.10, 09:33
          Dziewczyno!
          Daj sobie spokoj z zlobkiem, bo to ostatecznosc. Male dzieci, powinny tam isc jak nie ma wyjscia
          -podwyz mu alimenty (przez niego siedzisz w domu, nie masz kasy, zajmujesz sie dzieckiem, a dziecka do zloba oddawac nie bedziesz, i niech tatus wykaze sie nicijatywa pieniezna)
          pamietaj, ze te alimenty sa teraz na 2 osoby-na Ciebie, bo siedzisz w domu i dziecko przez ktore siedzisz, a 450l to troche malo, co
          jak masz maly dochod idz do pomocy-mzoe Ci cos przynzja-poweidz ze nie prowadzic gospodarstwa z rodzicami, ale SAMA, ze jest dziecko i oni musza Cicos dac-naciskaj. Moze to zabrac meisiace, ale uwierz dla tej stowy czy 2 warto.
          Daruj sobie kelnerowanie, pakowanie i inne duperele. Potrzebny Ci jest zawod.
          Dobry to: fryzjer, kucharz itd... Tego nam w kraju brakuje. Zrob krotki, a tresciwy kurs, podeprzyj doswiadczeniem, idz do urzedu pracy-tam takie kursy sa refundowane!!!!

          jezeli Twoim rodzice palca za Twoje dziecko, to argumentuj to w sadzie, od tego jest tatus, zeby na was placic! Tak-na Was, bo ty siedzisz w domu z dzieckiem, dokaldaja do Ciebie ordzice, a tutatus wypila sie 450zl

          Pamietaj, ze musisz sie zorganizowac.
          idz do urzedy pracy.
          nie oddawaj dziecka
          Wlacz to weekendy.
    • betticzka Re: Samotna mama bez pracy 29.11.10, 11:12
      Jeśli miałabym coś doradzić radziłabym abyś oddała małą do żłobka, a sama szukała pracy. Twoja córeczka nie jest już taka mała, a żłobek uwierz mi może mieć plusy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka