Dodaj do ulubionych

dziwny kolega

15.12.10, 19:16
Witam,
Mój syn ma kolegę z klasy, który (oraz jego mama) chcieliby utrzymywać bliższe kontakty. Ja nie jestem z tego zadowolona, ale nie chciałabym się odwracać. Mamę lubię bardzo, natomiast kolega, nazwijmy go umownie Józek, jest dziwny trochę. Pomijam fakt, że ma wadę wymowy i to dużą (nie mówi r, sepleni), że aż się pytanie nasuwa, którego nie miałam śmiałości zadać, czy on kiedykolwiek chodził do logopedy, bo jakoś tak dziwnie w połączeniu z jego aparycją i umiarkowaną elokwencją to dosyć zraża, to jest dosyć monotematyczny w zabawie. Był u nas w domu 3 razy i za każdym razem chłopaki bawią się w to samo: Józek goni mojego syna do upadłego. Jak się zmęczą (po godzinie), to nie ma innego wyjścia trzeba im puścić film, bo Józek nie chce się bawić w nic innego. Po prostu on sprawia wrażenie średnio rozgarniętego. W klasie chyba czuje się osamotniony. Jest późnym dzieckiem ludzi, którzy mają dwoje dorosłych dzieci i niezbyt ciekawe układy między sobą obecnie. Jest (był?) trochę uzależniony od gier komputerowych, może dlatego nie umie się bawić. Jest też nieśmiały, nie ma ochoty na żadne zajęcia pozaszkolne, albo sportowe, a mama go do tego nie zmusza (co jest dziwne, bo sama była bardzo aktywna sportowo).
Syn nie ciągnie do niego specjalnie ale i nie narzeka na jego towarzystwo. W szkole się nie kolegują zanadto. Widzę, że zarówno Józek jak i jego mama chętnie widzieliby odwiedziny chłopaków u siebie raz w tygodniu, ja wolałabym, aby miał też czas na kontakty towarzyskie z innymi dziećmi, żeby nie stał się przyjacielem-łącznikiem ze światem mało towarzyskiego Józka. Z drugiej strony Józka (i jego mamy, która boleje nad osamotnieniem Józka) jest mi żal i nie chcę się odwracać do nich tyłem.
Co tu robić. Może porozmawiać (nie wymieniając imienia Józka - chociaż pani się i tak domyśli) z wychowawczynią chłopaków w cztery oczy, która zna i jednego i drugiego, fajna babka, może coś doradzi. Ale to takie trochę obmawianie byłoby.
Obserwuj wątek
    • na_pustyni Re: dziwny kolega 15.12.10, 19:56
      Nie bardzo widzę tu problem albo nie kumam o co chodzi. Zrozumiałam, że syn zaprasza tylko tego kolegę? Może rozwiązaniem Twoich wątpliwości będzie zapraszanie również innych dzieci?
    • deodyma Re: dziwny kolega 15.12.10, 20:01
      a ja mysle, ze dzieki takim DZIWNYM rodzicom innych dzieci, jak Ty, to dziecko jest tak bardzo osamotnione.
      szkoda dzieciaka i tyle.
    • iwoniaw Ale w czym problem? 15.12.10, 20:03
      Że twoje dziecko pobawi się raz w tygodniu w czasie pozaszkolnym z kolegą z klasy, który sepleni?
      • panna.w.paski Re: Ale w czym problem? 15.12.10, 20:05
        Nie zapominaj, że jego jedyna aktywność to bieganie za synkiem autorki wątku!
        Gdyby chociaż razem na bungee poskakali..
      • czustka Re: Ale w czym problem? 15.12.10, 20:09
        Trzeba byc mocno porypanym żeby tak pitolic o aparycji kilkulatka ehhh
    • afortunada Re: dziwny kolega 15.12.10, 20:12
      kobieto, masz ego wielkości Mount Everestu chyba.
      a żeś pojechała po biednym dzieciaku - już samo "umowne imię", jakie mu nadałaś, daje tego świetny obraz (mogłoby być bardziej neutralne, a nie nacechowane w jakiś taki pogardliwy sposób).
      i co, ubędzie cię, jak się razem pobawią?
      • morekac Re: dziwny kolega 15.12.10, 20:15
        Synek zacznie seplenić i zarazi się aparycją.
      • sanna.i Re: dziwny kolega 15.12.10, 20:17
        O matko, czemu pogardliwie? Mój ojciec też Józef...
        • afortunada Re: dziwny kolega 15.12.10, 20:28
          no właśnie dlatego - że to imię takie "ze starszego pokolenia", nazywanie nim małego chłopca stanowiącego przykład jakoś tak mnie razi. czemu nie Krzyś, Kamil?
      • triss_merigold6 Re: dziwny kolega 15.12.10, 20:17
        Ja się nie dziwię, że rodzic, który dysponuje ograniczonym czasem, stara się dziecku zróżnicować kolegów, a nie tylko umawiać z jednym w dodatku średnio lubianym.
        • deodyma Re: dziwny kolega 15.12.10, 20:23
          no wybacz, ale to dziecko jest chyba tylko srednio lubiane przez takie niedojdy, jak autorka tego watku, bo jesli ktos zaklada podobny watek i pisze takie bzdety, jak ona, to coz m ozna sobie o takiej myslec...
          teraz wybiera mu kolegow, pozniej bedzie wybierala synkowi zonkebig_grin
          • czustka Re: dziwny kolega 15.12.10, 20:27
            Ale w ogóle o co chodzi z tym mniej lubiany , nie lubiany , to co trzeba przyklejac dzieci do przedszkolnych gwiazd czy liderów klasowych w podstawówkach , dobierac kolegów pod względem aparycji ? Nie kumam...
          • triss_merigold6 Re: dziwny kolega 15.12.10, 20:28
            No cóż, w grupie przedszkolnej, a teraz zerówkowej mojego dziecka były/są dzieci z ADHD, nie integruję się z nimi odwiedzając w domach, bo to dość uciążliwe. Natomiast lata mi równo czy i jak syn kontaktuje się z nimi w klasie lub na świetlicy.
            • czustka Re: dziwny kolega 15.12.10, 20:33
              Cwaniara z ciebie bo żeś wybraniec losu obdarzony dzieckiem bez zaburzeń z dobrą aparycją
    • kawka74 Re: dziwny kolega 15.12.10, 20:18
      Czy Józek robi jeszcze jakieś inne straszne rzeczy oprócz seplenienia, biegania i sprawiania wrażenia średnio rozgarniętego?
      Gdyby Józek był dilerem albo przyuczanym do zawodu synem szefa mafii, zrozumiałabym Twoje wątpliwości, a tak nie rozumiem wcale.
      • aga_sama Re: dziwny kolega 15.12.10, 20:34
        Józek jest inny.
        Inność budzi strach, instynktownie się odsuwamy.
        Dokładnie rozumiem autorkę wątku, sama mam inne dziecko i czasem też się boję.
        Inność sie czuje, wydaje mi się, że to bieganie to tylko najbardziej jaskrawy przykład, tego często nie da się wyrazić słowami.

        A do autorki: z tego co piszesz syn ma innych kolegów, więc bieganie raz na jakiś czas z Józkiem wyjdzie mu tylko na zdrowie. Jeżeli mama Józka będzie chciała "dokleić" dziecko do Twojego, nie wtrącaj się, pozwól synowi zdecydować.
        Józek, traktowany przez Ciebie jako obciążenie, dla Twojego dziecka może być okazją do zdobycia 'doświadczenia mocy". To ważne doświadczenie, kiedy dziecko czuje się mądrzejsze, silniejsze od drugiego, kiedy może kogoś czegoś nauczyć.
        • kawka74 Re: dziwny kolega 15.12.10, 20:56
          Nie podoba mi się sposób opisania sprawy, być może masz rację - autorka nie potrafi sprecyzować swoich obaw i wychodzi na przewrażliwioną snobkę.
          IMO Póki Józek nie robi synowi autorki wątku krzywdy, niech syn decyduje sam.
          • niamn Re: dziwny kolega 15.12.10, 22:15

            wszystkie takie milosierne sie na ematce znalazly, no jaaaasnesmile, bo przeciez sie z ludzmi trzeba bratac, i z glupim i madrym, i niewychowanym i wrednym, o zlosliwym, no jaaaasnesmile
            Ja tam przeprowadzam selekcje jak poznaje ludzi, wyzsze wyksztalcenie, oczytanie, pododobny sposob spedzania czasu wolnego etc., jak ktos w kinie przez pol roku nie byl I ksiazki nie dotknal od czasow szkoly to po co mi taka znajomosc, nic Nas nie laczy, I dziecku tez ma prawo kolezanki i kolegow wybierac (a nie jak w mojej podstawowce gdzie musialam siedziec obok smierdzacego chlopca z wielodzietnej rodziny, wlasciwie to nawet mu wspolczulam, on mnie nienawidzil, bo ja to niby kujon, a ja nienawidzilam tego rownania w dol).

            Do autorki, sprobuj zainicjowac zabawy w grupie, moze z innymi kolegami, sprobuj jakos Jozka zainteresowac innymi zabawami, porozmawiaj z jego matka – moze np. Zorganizujecie wspolny wypad na pileczkarni albo gdzie, no I obserwuj dziecko: jak sie mlody nie chce bawiec z Jozkiem to go nie zmuszaj.
            • kawka74 Re: dziwny kolega 15.12.10, 22:22
              > Ja tam przeprowadzam selekcje jak poznaje ludzi,

              Ja też.
              Ludzi dzielę na głupich i mądrych.
              Współczuję traumy z dzieciństwa.
            • afortunada Re: dziwny kolega 15.12.10, 22:49
              mnie najbardziej urzekł pododobny sposób spędzania czasu.
              pododobny, to że z Dodą? big_grin
            • ira_07 Re: dziwny kolega 16.12.10, 00:48
              bo przeciez s
              > ie z ludzmi trzeba bratac, i z glupim i madrym, i niewychowanym i wrednym, o zl
              > osliwym, no jaaaasnesmile

              A kto tak napisał , zacytujesz? Nikt nie każe się bratać z Józkiem na siłę. Synek autorki wyraźnie go lubi. Takiego sobie kolegę wybrał. Nie jest wredny i niewychowany. Sepleni i pewnie jest brzydki.

              > Ja tam przeprowadzam selekcje jak poznaje ludzi, wyzsze wyksztalcenie, oczytani
              > e, pododobny sposob spedzania czasu wolnego etc.

              Ja tam nie przeprowadzam, wychodzi w praniu. Jak kogoś poznaję to nie wiem ile czyta i czy ma mgr przed nazwiskiem. Z czasem albo sie zbliżamy, albo oddalamy, Normalna sprawa.,

              I dziecku tez ma prawo kolezanki i kolegow wybierac (a nie ja
              > k w mojej podstawowce gdzie musialam siedziec obok smierdzacego chlopca z wielo
              > dzietnej rodziny, wlasciwie to nawet mu wspolczulam, on mnie nienawidzil, bo ja
              > to niby kujon, a ja nienawidzilam tego rownania w dol).

              No i dziecko wybrało. Lubi Józka najwyraźniej.
            • morekac Re: dziwny kolega 16.12.10, 10:12
              Ale to ty przeprowadzasz sobie selekcję znajomych - sama i osobiście. Twoja matka - czy nawet twoja teściowa nie wtraca się w twoje znajomości...
            • miliwati Re: dziwny kolega 16.12.10, 11:25
              niamn napisała:

              > Ja tam przeprowadzam selekcje jak poznaje ludzi, wyzsze wyksztalcenie, oczytani
              > e, pododobny sposob spedzania czasu wolnego etc., jak ktos w kinie przez pol ro
              > ku nie byl I ksiazki nie dotknal od czasow szkoly to po co mi taka znajomosc, n

              No, to ci odselekcjonowani to mają fuksa że nie muszą się zadawać z drętwą dulską która ocenia ludzi po "zewnętrznych objawach inteligencji" i literkach przy nazwiskach.
              Ale tak naprawdę to myślę że trollujesz i że naprawdę to nie jesteś taką buraczycą smile

              • niamn Re: dziwny kolega 16.12.10, 16:47
                miliwati napisała:

                > No, to ci odselekcjonowani to mają fuksa że nie muszą się zadawać z drętwą duls
                > ką która ocenia ludzi po "zewnętrznych objawach inteligencji" i literkach przy
                > nazwiskach.
                > Ale tak naprawdę to myślę że trollujesz i że naprawdę to nie jesteś taką buracz
                > ycą smile

                Trollowac, nie trolluje, i za buraczyce tez sie nie uwazam, i moim znajomi tez mnie nie uwazaja, i az prawie z radosci podskoczylam, ze przynajmniej jedna osoba na forum mnie za buraka nie uwazasmile

                Nie wiem czy zle sie wyrazilam w poprzednim poscie, czy tez moze co po niektore osoby pobieznie przeczytaly, ale to chyba logiczne, ze z niektorymi osobami ma sie malo wspolnego i raczej z takimi osobami blizszej znajomosci nie bedzie, a "odselekcjowani" wcale nie cierpia z tego powodu. Chyba naturalnym jest to, ze chcemy przebywac z osobami podobnymi do Nas, ktore maja podobne zainteresowania, podobny sposob spedzania czasu (np. wola isc do kina niz siedziec w knajpie przez 5 godzin wypijac w tym czasie 7 piw). Tytulem przykladu, wybralam sie z dziewczynami z pracy swego czasu na drinka i wieczor wygladal tak: wszystkie wypily po 2 piwa plus kilka shotow w przeciagu godziny, potem zaczela sie rozmowa na temat programow telewizyjnych typu Jersey Shore, plus kolejne drinki, a jak wychodzilam to ich zabawa bylo rzucanie serwetkami w facetow i glosne komentowanie ich tylkow. Wyjsc do knajpy lubie, drinki tez lubie, ale to jednak nie byl ten klimat.

                Podsumowujac, nie kazdy musi sie przyjaznic z kazdym, jak syn autorki watku chce sie kolegowac z Joziem to przeciez zabranianie mu tego w ogole by mi przeszlo przez glowe, i moze ow Jozio po prostu nieco motywacji i bodzcow do rozwoju potrzebuje i autorka watku moze takowych dostarczyc.
                • totorotot Re: dziwny kolega 16.12.10, 18:44
                  Wow, to strasznie szybko piły-po 2 piwa i kilka drinków w ciągu li i jedynie godziny+wykonanie strzałek w technice origami+celne rzuty w męskie pośladki; gdzie Ty pracujesz, że wyrabiają się Wam tak zwinne ręce i szybkie gardła?
                  \
                  • niamn Re: dziwny kolega 16.12.10, 20:02
                    totorotot napisała:

                    > Wow, to strasznie szybko piły-po 2 piwa i kilka drinków w ciągu li i jedynie go
                    > dziny+wykonanie strzałek w technice origami+celne rzuty w męskie pośladki; gdzi
                    > e Ty pracujesz, że wyrabiają się Wam tak zwinne ręce i szybkie gardła?
                    > \

                    haha, no wiesz u mnie w pracy, nie jak u Ciebie, nie kazdy jest prezesem i zajmuje sie dyskusja na temat trendow we wspolczesnej rzezbie francuskiej po godzinach, i to ze moi wspolpracownicy lubuja sie lapaniu facetow za posladki po kilku drinkach to ich sprawa, tyle ze ja nie mam zamiaru w tym uczestniczyc i w ogole malo Nas laczy.
                • titta Re: dziwny kolega 16.12.10, 19:08
                  Czy "odselekcjonowani" cierpia czy nie, to zalezy od okolicznosci. Sugerujesz, ze dziecko z ktorym nikt nie chce siedziec, czy bawic sie nie cierpi?

                  Ja mam inne doswiadczenia niz ty. W szkole zostalam posadzona w lawce z dzieczynka z biednei, wielodzietnej rodziny. Ojciec alkoholik i takie tam. Tez nie pachniala specjalnie. (5 klasa, wiec mielismy te 11-12 lat). Pamietam ten moment i pamietam swoj to rozumowania. Balam sie "latki" i "zadawania sie z taka" ale tez mialam mocne wewnetrzne przekonanie, ze ludzi nie nalezy oceniac i kazdemu - o ile ta osoba sama chce - trzeba dac szanse. No i zostalam, czyms w rodzaju "mentorki" dla dziewczyny. Ze strachu przed reakcja otoczenia, czego zdis mi wstyd, nie pozwolilam aby to byla blizsza przyjazn. Ale pomagalam w lekcjach, dotrzymywalam towarzystwa po drodze do szkoly (mieszkala w polowie mojej drogi), kilka razy u niej bylam. Dziewczyna byla w porzatku, bez zmanierowania i widocznych skrzywien, tylko troche zaniedbana i slabo rozgarnieta. Mnie nie ubylo, a dziewczyna wyrznie byla szczesliwa, ze ktos jednak sie z nia zadaje. Akurat w mojej klasie bylo dosc wyrazne parcie na dobre oceny i osiagniecia i jesli ktos nie nadazal byl najczesciej wysmiewany i izolowany. Ja oceny mialam bardzo dobre, kontakt z innymi tez, wiec w czym mogla mi ta znajomosc zaszkodzic?
                  • niamn Re: dziwny kolega 16.12.10, 19:42
                    no to fajnie, mnie tez pewnie by nie ubylo, gdyby ow kolega z lawki nie plul mi do plecaka, nie wrzucal tam roznorakich swoich smieci, nie popychal w kaluze i takie inne atrakcje, celowanie we mnie pileczka tenisowa podczas przerw tez sie miesci w tym repertuarze. Akurat w mojej klasie bylo sporo roznych dzieci z biednych rodzin, czesto patologicznych, wiec wbrew temu co sie Tobie wydaje nie jestem i nigdy nie bylam jakas rozkarpyszona panienka, ale metod pani wychowawczyni nie pochwalam i nikt mnie nie przekona, ze byly sluszne. amen.
                    • titta Re: dziwny kolega 16.12.10, 19:47
                      Ja mowie wyraznie o sytuacji w ktorej nikt nie jest obiektywnie poszkodowany. Zeby z kims sie zadawac, czy nawet pomoc*, to ta osoba musi tego chciec i nie wykazywac agresji wobec nas.
                      W omawiane sytuacji Jozek odstaje tylko "socjalnie" i nie pluje.

                      *Sa oczywiscie wyjatki, gdy zadaje sie z kims pomimo agresji ale to dotyczy specjalistow, a nie dzieci.
                      • niamn Re: dziwny kolega 16.12.10, 19:53
                        titta, teraz to mam nawet wrazenie, ze piszemy to samo. Przeczytaj raz jeszcze moje posty i zauwaz, ze wcale nie sugeruje by sie z Jozkiem nie bawic, wrecz przeciwinie pisze, ze dopoki dziecko sie chce z Jozkiem bawic to nie widze powodu by mu tego zabraniac.

                        Oburzyl mnie tylko ton co po niektorych wypowiedzi nakazujacy egalitarnosc i bratanie sie kazdego z kazdym, sorry, ale to raczej utopia niz rzeczywistosc.
                        • titta Re: dziwny kolega 16.12.10, 20:03
                          Mysle, ze ci piszacy nie miali na mysli bratania sie z kazdym (wysoce nie wskazane) ale o nie osadzanie na podstawie wygladu, czy dziwnosci.
                          • niamn Re: dziwny kolega 16.12.10, 20:33
                            ja mialam wrazenie, ze wiele postow krytykowalo autorke za to, ze nie jest zachwycona, ze jedyna zabawa z Joziem to gry komputerowe, telewizor i gonienie sie po mieszkaniu etc. No niewazne, mysle ze kilka dobrych pomyslow w tym watku, mimo wszystko, padlo i miejmy nadzieje, ze okaza sie przydatne.
                • titta Re: dziwny kolega 16.12.10, 19:10
                  niamn, chyba nie zauwazylas, ze rozmowa na temat dziecka, a nie twoich rozrywek.
    • mynia_pynia Re: dziwny kolega 15.12.10, 20:27
      Jakieś dziwne jesteście.
      Ja sama w obecności niektórych czuje dyskomfort, mimo że ich lubię, że czasami miło jest porozmawiać, to dłuższe przebywanie z taką osobą jest dla mnie męczące i czuję, że się poświęcam – nigdy bym nie powiedziała takiej osobie, że coś mnie od niej odtrąca, że jest jakaś bariera, której nie umiem przełamać, nie chcę nawet przełamywać.
      W ogóle jakaś dziwna jestem, bo nie potrzebuje zawierać nowych znajomości. Mam swoich długoletnich znajomych ze szkoły średniej i studiów, z którymi się spotykam na ploty, na piwo i dla towarzystwa a z całą resztą jestem na „cześć, co słychać” i to mi starcza.
      • kawka74 Re: dziwny kolega 15.12.10, 20:57
        Czy syn autorki wątku czuje dyskomfort z powodu obecności Józka? Czy zwerbalizował swoją potrzebę izolacji od nowych znajomości?
        • mynia_pynia Re: dziwny kolega 16.12.10, 16:46
          Czy ty puszczasz dziecko samo do kolegi?
          Czy może odprowadzasz i zostawiasz na kilka godzin?
          Czy może idziesz razem z nim i zostajesz na kawie, herbacie?

          Więc czasami gości się nie tylko kolegę ale równiez i rodzica i o ile rodzice nie są dobrymi znajomymi to średnio przyjemne musi być siedzienie z kimś obcym.
          • titta Re: dziwny kolega 16.12.10, 19:12
            Czy to oznacza, ze ty izolujesz dzieci od ich kolegow, bo nie masz ochoty na poznanie nowych osob w postaci ich rodzicow?
    • luna15 Re: dziwny kolega 15.12.10, 20:28
      Józek może zepsuć panicza / nazwijmy go umownie Charles/.
      • cherry.coke Re: dziwny kolega 15.12.10, 21:21
        luna15 napisała:

        > Józek może zepsuć panicza / nazwijmy go umownie Charles/.

        Cudowne podsumowanie smile
      • afortunada Re: dziwny kolega 15.12.10, 21:45
        big_grin haha! dobre big_grin
      • morgen_stern Re: dziwny kolega 15.12.10, 22:35
        Cytatluna15 napisała:

        > Józek może zepsuć panicza / nazwijmy go umownie Charles/.


        ryknęłam śmiechem smile trafione w dziesiątkę smile
      • marychna31 naprawde niezłe;) nt. 15.12.10, 22:40

      • mikas73 Re: dziwny kolega 16.12.10, 06:58
        big_grin No popłakałam się..
      • totorotot Re: dziwny kolega 16.12.10, 15:45
        luna15 napisała:

        > Józek może zepsuć panicza / nazwijmy go umownie Charles/.

        ;PPP albo Łiliam...
        Wydaje mi się, że autorka najchętniej przyjęłaby przyjaźń syna z nobliwym dzieckiem prawników/lekarzy/biznesmenów, najlepiej dziedzicem wielkiej fortuny, czytający od drugiego roku życia i biegle obsługujący skomplikowane urządzenia elektroniczne. A tu jedyny, który chce się bawić z jej Łiliamkiem to brzydki, ruchliwy, sepleniący chłopiec, no to straszne! Sądzę, że za łaskę obcowania z Twoim synem powinnaś pobierać od jego nierozgarniętej, zapominającej o logopedzie mamusi.
        • totorotot Re: dziwny kolega 16.12.10, 15:47
          OPŁATY powinnaś pobierać od mamusi. Jak biedni to zaproponuj karnet.
    • aga.pier Re: dziwny kolega 15.12.10, 20:36
      no może troche niefortunnie nazwałaś go "dziwnym"
    • kol.3 Re: dziwny kolega 15.12.10, 20:41
      Domniemywam, że syn się " deklasuje" zadając się z jakimś tam Józkiem a nie klasowym celebrytą
    • a.va Re: dziwny kolega 15.12.10, 20:41
      Ale chyba kluczowe jest, co o Józku sądzi Twój syn, a nie ty sama? Lubi z nim przebywać, ganiać się, oglądać filmy? Samego Józka lubi? Jeśli tak, to nie widzę powodu, dla którego należałoby rozluźniać ich kontakty na siłę (żeby się spotykali raz na 2 tygodnie zamiast raz na tydzień?). W ogóle pomysł, że przez spotkania z Józkiem twój syn nie ma czasu na innych przyjaciół jest dziwne - nie mogliby się bawić we trójkę czy czwórkę razem z Józkiem? Muszą tylko we dwóch?
      • triss_merigold6 Re: dziwny kolega 15.12.10, 20:42
        Miejsce. Nie każdy ma miejsce i ochotę gościć kilkoro kilkulatków na raz.
        • a.va Re: dziwny kolega 15.12.10, 20:46
          A co za różnica, czy film ogląda dwóch chłopców czy trzech?
          • gryzelda71 Re: dziwny kolega 15.12.10, 21:01
            Ale różnica czy gania sie 2 czy 4.
            • a.va Re: dziwny kolega 15.12.10, 21:08
              No ok, ale można przecież zabronić im ganiania się po domu, jeśli będą we czterech. To nie wyklucza ich spotykania się.
              • nutka07 Re: dziwny kolega 15.12.10, 21:19
                a.va napisała:

                > No ok, ale można przecież zabronić im ganiania się po domu, jeśli będą we czter
                > ech.

                To jest niemozliwe.
                Jozek nie potrafi nic innego, on potrafi tylko kogos ganiac.
                Jezeli beda we czterech, to bedzie ganial cala trojke po kolei do upadlego.
                Bo Jozek potrafi tylko ganiac.
              • gryzelda71 Re: dziwny kolega 16.12.10, 09:51
                Ale czy trzeba zapraszać,a potem zabraniać wszelkiej aktywności?
                • a.va Re: dziwny kolega 16.12.10, 23:09
                  Nie trzeba w ogóle zapraszać. Ale jak syn go lubi, to warto zapraszać, a jak bieganie przeszkadza, to zabronić biegania. Nie wszelkiej aktywności.
                  • gryzelda71 Re: dziwny kolega 18.12.10, 19:41
                    Ale oni chcą biegać.
    • arbuzowka Re: dziwny kolega 15.12.10, 20:49
      jogo2 napisała:
      (nie wymieniając imienia Józka - chociaż pani się
      > i tak domyśli)

      jaka pani
      dlaczego sie odmysli
      czy ta to forum?
    • sharpless6 Re: dziwny kolega 15.12.10, 21:13
      miałam kiedyś ucznia, sierotę, miał tylko matkę i brata opoxnionego w rozwoju. Miał świetny kontakt z bratem, opiekował się nim, bronił, jak na jego wiek był niesamowicie dojrzały.Nie zawsze sprawdza się zasada: z kim się przestaje takim się staje.
      • monika19782 Re: dziwny kolega 15.12.10, 21:17
        Moja córka też ma wadę wymowy którą ciężko się leczy pomimo wielu wizyt u logopedy, mam nadzieje że nie trafi w szkole na koleżanki które maja takie mamuśki dla których byłaby zbyt mało estetyczna i atrakcyjna. Smutno.
        • monika19782 Re: dziwny kolega 15.12.10, 21:24
          Dodam jeszcze że jezeli ta wychowawczyni to rzeczywiście równa babka to lepiej z nią nie rozmawiaj. Jeżeli tak strasznie cię to męczy nie zapraszaj dzieciaka do domu i tyle.
        • alanis11 Re: dziwny kolega 15.12.10, 21:24
          Widzisz ja mam dziecko z autyzmem które przyciąga aparycją gdy nie wie się o jego zaburzeniach , jest bardzo ładnym chłopcem dodatkowo bardzo dbam o niego i zawsze super wygląda , ludzi to przyciąga jednak gdy dowiadują się o autyzmie zwiewają, standard.
        • jogo2 Re: dziwny kolega 15.12.10, 21:30
          Wiecie co? jesteście z małymi wyjątkami harpie. Same dajecie dowód swojej empatyczności. Jedna naskakuje na mnie, że Józek to wyraz pogardy, druga się czepia, że ona ma córkę z wadą wymowy i że ja wszystkich takich przekreślam. Natomiast od pań supertolerancyjnych i miłosiernych zero, ale to zero sensownej rady. Wiecie co, oprócz mnie nikt tego Józka nie zapraszał do domu z całej klasy. Bo jest taki jak jest. I mają zero problemu do opisywania w jakikolwiek sposób. I sądząc po poziomie serdeczności większości rad ja myślę, że te osoby by w ogóle Józka nie zauważyły i nie miały problemu. Oczywiście, niech sobie taki będzie, niech wzdycha, żeby go jedno dziecko zaprosiło, bo bardzo popularny w klasie nie jest. A co tam. Oczywiście, (z całym szacunkiem dla wszystkich przewrażliwionych mamusiek córeczek z wadą wymowy) jest to urocze kiedy ośmiolatek mówi plose pani a gdzie lowel i ma do tego kilka innych problemów i dlatego jest taki rozchwytywany towarzysko (to też zapewne moja wina).
          • cherry.coke Re: dziwny kolega 15.12.10, 21:35
            Ty na serio to piszesz, czy trollujesz?

            Bo jak na serio, to masz teraz tylko jedno wyjscie - castingi na kolegow.
            • czustka Re: dziwny kolega 15.12.10, 21:41
              Ona ma tak cięzki przekaz że ja tam bym ją na banicję towarzyską skazała , do mnie ktoś taki nie mógłby się zbliżac , zabroniłabym tez moim bliskim.
          • sharpless6 Re: dziwny kolega 15.12.10, 21:39
            jak to zero sensownej rady, przecież napisałam ,że twojemu synowi dobrze to zrobi ta znajomość z tym chłopcem. Naprawdę niewiele jest dzieci, ktore akceptują inność. Dzieci, które są inne są bardzo osamotnione w klasach i nie tylko. Jeżeli powiesz albo zakomunikujesz synowi aby się już z nim nie spotykal, bawił to dasz mu do zrozumienia sama wiesz co.
          • nutka07 Re: dziwny kolega 15.12.10, 21:48
            A Ty zaprosilas i suchej nitki na nim nie zostawilas.
            Moze zrobimy zbiorke i kupimy Ci kwiaty, za ta empatycznosc.
          • sharpless6 Re: dziwny kolega 15.12.10, 21:53
            i nie obrażaj dziewczyn harpiami jakimiś, bo masz na razie fajne dziecko w odrożnieniu od ciebie.
          • deodyma Re: dziwny kolega 15.12.10, 22:17
            jezu, ale z ciebie PRZYGLUPbig_grin
          • monika19782 Re: dziwny kolega 15.12.10, 23:55
            Proszę cię, przyjaciółka mojej starszej też sepleni, to nie zaraźliwe, 30 % dzieci w jej klasie ma mniejszą lub wieksza wadę wymowy, co gorsza jej najlepszy kolega jest gruby !!!!!!!!!!
            Wiekszość takich klasowych Józków z mojej podstawówki teraz sobie radzi lepiej niż ktokolwiek, tylko że ludzie wbrew pozorom byli kiedyś bardziej tolerancyjni.
            Nie chodzi o to że nie chcesz go zapraszac , masz prawo, tylko o sposób w jaki o dzieciaku piszesz, szczególnie o słowo dziwny.
          • franczii Re: dziwny kolega 16.12.10, 08:10
            ale o co sie tak denerwujesz?
            Widac twojemu synowi odpowiada Jozek skoro sie z nim bawi.
            Bedziesz cenzurowac kolegow dziecka ze wzgledu na urode, wade wymowy maja i to ze bawia sie nie tak jak ty bys chciala?
          • faga Jogo jestes bez serca!!!!!!! 16.12.10, 19:10
            Laska, po prostu mnie zatkało!!!!! Nie wszystkie wady wymowy daja się wyleczyć czy skorygować!!! Jeśli wada wymowy jest skutkiem np jakiejs deformacji jak np. przy zespole Mobiusa,nie da jej sie wyleczyć!!! Wg Ciebie ten Józek jest gorszy tylko dlatego, że niewyraźnie mówi?! Czyli takie osoby należyomijać szerokim łukiem wg Ciebie?! Ja mam taka wadę wymowy - seplenię i mam zespół Mobiusa i żaden logopeda nie jest w stanie mi pomóc,bo moja wada wymowy jest skutkiem deformacji szczęki.
            Na szczęście mam dobra pracę , kochanego męża i normalnych przyjaciół, którzy nie oceniaja mnie wedle mojej czystości wymowy.
            Widać, że zycie nie dało Ci w kość, księżniczko na ziarnku grochu!
          • titta Re: dziwny kolega 16.12.10, 19:18
            Czego chcesz? Rady jak sie Jozka pozbyc dyplomatycznie?
            Bo rade ci dalo wiele osob: przestac sie przejmowac. co cie obchodzi, czy ktos inny zaprasza Jozka czy nie? Dlaczego az tak badzo boisz sie opini innych, bo w tym jest problem?
            Zreszta dla mnie, o ile ten Jozek nie robi nic strasznego, nie demoralizuje syna i syn nie wykazuje niecheci wlasnie dlatego zapraszala.
    • cherry.coke Re: dziwny kolega 15.12.10, 21:23
      Nie twoje standardy estetyczno-intelektualne ma spelniac, tylko twojego synka. Chca sie bawic, niech sie bawia. Znudza sie, to przestana i zaczna z kim innym.
    • majenkir Re: dziwny kolega 15.12.10, 21:25
      jogo2 napisała:
      > za każdym razem chłopaki bawią się w to samo: Józek goni mojego syna
      > do upadłego. Jak się zmęczą (po godzinie), to nie ma innego wyjścia trzeba im
      > puścić film, bo Józek nie chce się bawić w nic innego. Po prostu on sprawia wra
      > żenie średnio rozgarniętego


      Na srednio rozgarnietego to akurat wychodzi Twoje dziecie, ktore robi tylko to, co glupi Jozus sobie ubzdura wink.
    • mgla_jedwabna Re: dziwny kolega 15.12.10, 21:29
      Może rozwiązaniem byłoby np. organizowanie spotkań naprzemiennie? Tzn. co dwa tygodnie chłopaki we dwóch, a co dwa tygodnie większa ekipa (np. twój syn, Józek, jeszcze 2-3 kolegów) i wspólne wyjście. Niekoniecznie mega-komercyjne (nie każdego stać, w małych miejscowościach nie ma gdzie), ale choćby na sanki albo na wiosnę niech chłopaki wspólnie się poganiają po parku.

      Zjechano cię tu za "elytarność", ale chyba wiem, czego się obawiasz, pisząc o synku "żeby nie stał się przyjacielem-łącznikiem ze światem mało towarzyskiego Józka". To jednak dośc obciążające psychicznie - być jedynym kolegą, bez którego taki Józek byłby skazany na samotność lub banicję towarzyską. Bo wtedy np. dużo trudniej powiedzieć, że np. akurat dzisiaj wolałoby się pobawić z kim innym albo zgoła samemu (np. pograć na kompie).

      W jakim wieku są chłopcy?
      • jogo2 Re: dziwny kolega 15.12.10, 21:56
        dzięki za zrozumienie. No właśnie nie chodzi mi o to, żeby się w ogóle nie zapraszać, ale nie tak często i nie tylko ten kolega. Postaram się właśnie tak zrobić, zaprosić jego i jeszcze drugiego kolegę, zobaczymy, co z tego wyjdzie.
        • imasumak Re: dziwny kolega 15.12.10, 23:00
          Będą się gonić w trójkę wokoło stołu, jak nie przymierzając bliźniaki z serialu "Klan" wink
          • titta Re: dziwny kolega 16.12.10, 19:43
            Ew. w dwojke znecac nad Jozkiem. Tez tak bywa.
    • nutka07 Re: dziwny kolega 15.12.10, 21:53
      A tu mozesz odreagowac forum.gazeta.pl/forum/w,567,119896738,119896738,Za_co_oberwiesz_na_ematce_.html
    • czar_bajry Re: dziwny kolega 15.12.10, 23:21
      Co tu robić. Może porozmawiać (nie wymieniając imienia Józka - chociaż pani się
      > i tak domyśli) z wychowawczynią chłopaków w cztery oczy, która zna i jednego i
      > drugiego, fajna babka, może coś doradzi. Ale to takie trochę obmawianie byłoby
      > .

      O czym porozmawiać???
      • imasumak Re: dziwny kolega 15.12.10, 23:47
        Jak to o czym? O tym, czy Józek to odpowiedni kolo dla Charlsa.
        • czar_bajry Re: dziwny kolega 16.12.10, 00:48
          big_grin dzięki imasmile- faktycznie jest o czym gadaćtongue_out
      • mgla_jedwabna Re: dziwny kolega 15.12.10, 23:48
        A o tym, że Józek prawie nie ma kolegów w klasie i nieco wyobcowany jest. Ostatecznie od tego jest wychowawczyni, żeby mieć coś do zaproponowania w sprawie integracji Józka z resztą klasy.

        Ja bym tego nie robiła, bo mama tego chłopca mogłaby się poczuć urażona takim załatwianiem sprawy za jej plecami. Ale jest o czym rozmawiać, bez wątpienia.
    • evee1 Re: dziwny kolega 16.12.10, 04:14
      Ale wydaje mi sie, ze spotykanie sie z Jozkiem nie wyklucza chyba mozliwosci spotykania sie z innymi kolegami tez, prawda?
      Moja corka trafila do swojej szkoly w czwartej klasie. Tam, od pierwszego dnia przyczepila sie do niej jedna dziewczynka, nazwijmy ja Dorotka. Dorotka byla takim brzudkim kaczatkiem, ostracyzowana, dosc dziwna, a dzieci smialy sie z niej, bo w pierwszej klasie podobno (czego oczywiscie nikt nie widzial) zrobila siusiu do piaskownicy. Ale brzydka latka do niej przylgnela i dziewczynka nie miala zadnych kolezanek. Moja corka nie bardzo wiedziala co z fantem w postaci Dorotki zrobic, ale wytlumaczylam jej, ze moze jednak powinna czasem z nia sie bawic i od czasu do czasu zaprosic. Poswiecenie nie bylo zbyt wielkie, mojej corce ta przyjazn jakos nie zaszkodzila w kontaktach z innymi, ale sam fakt, ze ona zaakceptowala Dorotke stopnio zaczelo zmieniac podejscie innych dzieci. Sama Dorotka tez troche sie zmienila, chociaz czasami nadal potrafila byc nieco denerwujaca. W kazdym razie przestala byc takim klasowym dziwadlem, ktorego kazdy unikal.

      Mam tez syna, ktorego nikt nie zaprasza na urodziny, bo jest dziwny. Nie sepleni i jest calkiem przystojny wink, ale ma kompletnie inne zainteresowania niz inne dzieci, o ktorych na dodatek potrafi tokowac jak gluszec bez konca. Oczywiscie, mozna nie miec kolegow, ale czasem to boli.
    • komyszka sytuacja niedlugo sama sie rozwiaze 16.12.10, 07:18
      za pewien czas twego syna przestanie bawić "wieczne bieganie" i zacznie wymagac od swego towarzystwa innych "opcji" wspolnego spedzania czasu. jozio nie "wytrzyma konkurencji" - jesli faktycznie jest taki, jakim go opisujesz. wtedy kontakty same sie rozluznią - chyba ze masz zwyczaj zmuszania dziecka do kontynuowania znajomości na zasadzie "wypada, bo on jest inny, trzeba pomoc". jezeli natomiast problem trapi cie bardzo juz teraz- nie umawiaj sie co tydzien, a co 2 lub 3. ostatecznie nie musisz sie nikomu tlumaczyc- tym bardziej ze syn- o ile dobrze zrozumialam- nie jest kumplem jozia na smierc i zycie. nic na siłę.
      • skanke przeprasza, że pytam, 16.12.10, 08:02
        ale o jakim zapraszaniu my mówimy? To już nie te czasy, że jeśli dziecko pyta czy może iść do ...Józka- to idzie- jeśli może i vice cersa. Czy są jakieś specjalne wzory tych zaproszeń, jakieś konwenanse ? Straszne jest gościć kogoś w swoim domu kogo się brzydzimy.
    • changeone A ja mam pytanie do wyrozumiałych mam 16.12.10, 08:29
      czy w życiu realnym też tak samo podchodzicie bez uprzedzenia jak nakazujecie autorce???
      Czy gdyby Józia jedyną zabawą było walenie młotkiem w ścianę (uznajmy, że bez szkód, ale taka mało twórcza zabawa) to też byście podkreślały wspaniałomyślnie "inność" i poszanowanie tej inności?
      Zwyczajnie nie wierzę, bo osamotnienie takiego Józia skądś się wzięło, prawda? W klasie tych chłopców jest więcej dzieci, co nie? Czyli i mam więcej, które omijają Józia wielkim łukiem a Wy przecież jesteście właśnie mamami dzieci z klasy takich Józiów, nie?

      Powiem tak, faktycznie opis kilkulatka jest zbyt oszczerczo opisany, zwłaszcza ta wada wymowy, i na tym się mamy z emamy skupiły. Tak naprawdę to nie wiesz, czy On nie urodził się z poważniejszą chorobą i tylko ciężką pracą rodziców doszedł do tego stanu (bo nie wiesz) czy też jest to faktyczne olanie dziecka przez rodziców i zaniedbanie.
      Co by to nie było, nie jest to wina dziecka i szkoda go. Ale jest bardzo młody i można mu jeszcze wiele rzeczy pokazać i nauczyć. Skoro Cię ten problem nurtuje, to widać, że nie jest Ci tak zupełnie to obojętne. W takim razie szczerze proponuję delikatne włączanie się Twoje do zabawy i sugerowanie w co mogliby się pobawić.
      18 latkowi wychowanemu "na kanapie z pilotem" niewiele już można zaproponować co go zacheciłoby do aktywności ale kilkulatkowi co byś nie zaproponowała czego nie zna, że tak powiem łyknie jako coś extra. A jak nie Ty sama to synka namawiaj na skuteczniejsze proponowanie różnych zabaw. Jak to wszytsko nie pomoże, to tak jak jedna z dziewczyn napisała, z czasem problem się sam rozwiąże, bo Twój syn zwyczajnie zacznie omijać Józia, bo ganianie się w końcu go znudzi....
      • franczii Re: A ja mam pytanie do wyrozumiałych mam 16.12.10, 09:46
        A co jest zlego w malotworczej zabawie PO SZKOLE?
        Ty zawsze i wylacznie tworczo czas spedzasz i twoje dzieci rowniez?
        Coz takiego kontrowersyjnego ten Jozio robi, ze lubi sobie pogonic z kolega? A pokaz mi dziecko ktore tego nie lubi. Zreszta z tego co pisze Jogo to jej syn bierze udzial w tych zabawach wiec chyba mu sie to podoba.
        Poza tym ja pamietam inny watek, w ktorym sie dosc udzielalam i dlatego pamietam Jogo. I tam bodajze tez byl jakis nieznosny chlopak, ktory jej zdyscyplinowane klapsami i nie majace nic do powiedzenia dziecko naklanial do wyglupow. Tak to jest jak sie wychowuje na podporzadkowana sierote nie majaca wlasnego zdania.
        • dragontatoo Józio Józiem ale... 16.12.10, 12:03
          ... ojciec mojej córki też tylko tak potrafi się bawić z niąwink)).
          Czy mam z tego powodu go odseparować? Ja bym znalazła inne powody do utrudniania kontaktu, ale dziecko lubi te "przaśne" zabawy.
          A tata jest sporo starszy od Józia, ma mgr inż. przed nazwiskiem i nie sepleniwink.
          Córka 4,5-letnia lata z tatusiem po mieszkaniu i demolują wszystko dość często.
          Dopięłam swego, potem muszą razem sprzątać.
          Głupsza się nie zrobiławink.

          A tak na serio, nie przejmuj się tak strasznie, spróbujcie chłopca wciągnąć w inne zabawy, zapraszajcie go i inne dzieci.
          Tak, odrzucenie przez klasę nie bierze się bez powodu - ale tym powodem jest często okrucieństwo dzieci. Moja klasa w podstawówce zaszczuła dziewczynę - jehową, której rodzice na domiar złego byli bardzo biedni. Dziewczyna próbowała się otruć, jakoś to się rozeszło, potem odpuścili, chyba z tego powodu. Dobrze, że żyje.
          • titta Re: Józio Józiem ale... 16.12.10, 19:38
            Dobrze, ze nie sepleni, bo wtedy trzeba by bylo jednak odseparowac wink albo przynajmniej powaznie rozwazyc temat.

            Co do seplenienia, moja szkolna anglistka (sic!) miala wade wymowy. Jakos nie wplynelo to na znajomosc tego jezyka. ( Za to wymagajaca byla. Nawet jakies niedobitki leserow wyniosly ten jezyk na poziomie conajmniej komunikatywnym).
            • dragontatoo Re: Józio Józiem ale... 17.12.10, 12:31
              Ale w ciągu tych kilku lat, odkąd dorobił się dziecka, zrobił się gruby...
              I okulary nosiwink.
      • iwoniaw Ja nie jestem wyrozumiała 16.12.10, 11:10
        co nie zmienia faktu, że po pierwsze, nie wpadłabym na to, żeby sporządzać takie szczegółowe i krytyczne charakterystyki kolegów moich dzieci (z uwzględnieniem wieku, przejść i relacji wzajemnych ich rodziców, OMG), po drugie, nie uważam, żeby akurat seplenienie i upodobanie do biegania były jakimiś nienormalnymi sprawami w przypadku kilkuletnich chłopaków (a to, obok - uwaga! - wyglądu, jest przedstawiane w pierwszym poście jako największy problem), po trzecie, jeśli moje dziecko podchwytuje głupie zachowania kolegów, to świadczy to jedynie o preferencjach dziecka (i może - może! - tu należy podziałać; co nie znaczy, że akurat bieganie u 6-10 letniego chłopca jako głóna aktywność w czasie _wolnym_ by mnie niepokoiło). Jak ktoś już napisał - gdyby Józek był patologią, dilerem czy synem mafioza, to możnaby (a w większości przypadków należałoby) rozważać kwestię, czy to na pewno odpowiednie towarzystwo dla dziecka i co zrobić. Ale ograniczać dziecku kontakty z kolegą, z którym dobrze się bawi, bo tamten "niewyględny"? No proszę cię...
        • changeone Re: Ja nie jestem wyrozumiała 16.12.10, 12:08
          Nie pisałam nic o ograniczaniu. Pisałam o pokazaniu chłopcu innych zabaw.
          Nie znam innych wypowiedzi autorki, ale ten zjazd z góry na dół, że taka nietolerancyjna mnie z lekka zdziwił jak również to, że wszystkim angle emamom jest obojętne z kim i jak dziecko spędza czas uncertain W to akurat nie uwierzę.

          Jeśli chodzi o mnie, to szczerze zwracam uwagę na to co moje dziecko robi i tak, ingeruję i ingerowałabym gdybym widziała, że dzień po szkole spędza na kanapie z pilotem w ręku! I nie ma to nic wspólnego z prferencjami. Jeśli dziecku ni pokażemy innego spędzania czasu jak wylegiwanie to tak będzie wylegiwało uncertain A wystarczy pokazac jakieś zabawy czy coś z dzieckiem porobić i jest wielka szansa, ze złapie jakiegoś bakcyla i będzie miało swoje hobby.
          Dlatego autorce zaproponowałam by pokazała bądź podpowiedziała jakieś zabawy czy formy spędzania wolnego czasu!

          Opis dziecka skrytykowałam w pierwszym poście. Opis tym bardziej niesprawiedliwy, że autorka tak na dobrą sprawę nie wie, czy to nie jest chłopak np. po poważnej rahabilitacji i i tak dużo osiągnął.
          • franczii Re: Ja nie jestem wyrozumiała 16.12.10, 16:08
            Oczywiscie, ze ja sie interesuje z kim moje dzieci sie przyjaznia i co robia kiedy sa w domu ich goscie ale litosci, nie wbudziloby moich podejrzen to, ze dziecko chce sie wyszalec po szkole.
            A dziecko o ktorym pisze autorka sie nie wyleguje, wrecz przeciwniebig_grin
      • titta Re: A ja mam pytanie do wyrozumiałych mam 16.12.10, 19:31
        > Czy gdyby Józia jedyną zabawą było walenie młotkiem w ścianę (uznajmy, że bez s
        > zkód, ale taka mało twórcza zabawa) to też byście podkreślały wspaniałomyślnie
        > "inność" i poszanowanie tej inności?

        Jest "innosc" i "innosc". Jest innosc ktora szkodzi, np. gdy ktos zachowuje sie agresywnie, lub przejawia inne zachowania naruszajace czyjas godnosc, czy moralnosc. Zreszta wystarczy, ze jest nudny. Moze byc tez "innosc" ktora wynika z uposledzenia, w tym psychicznego, pochodzenia, koloru skory, niedostatecznej znajomosci jezyka, czy wyksztalcenia, ale w zaden sposob nam nie przynoszaca szkody. O ile oczywiscie glowna motywacja kogos nie jest "co inni sobie pomysla".
        Sa osoby, ktore nie porozmawiaja z kierowca autobusu czy sprzedawczynia w sklepie, bo "sie nie zniza do tego poziomu".
        Nie kazdy ma predyspozycja do bycia "matka Teresa" ale tez mam wrazenie, zewiele osob traktoje ten zekomy brak predyspozycji jako wymowke swojego wlasnego wygodnictwa czy wrecz strachu, ze "jeszcze ktos mnie z TAKA osoba skojazy".
      • ira_07 Re: A ja mam pytanie do wyrozumiałych mam 18.12.10, 19:44
        Walenie w ścianę jest szkodliwe. Józek nie robi NIC szkodliwego!

        > Zwyczajnie nie wierzę, bo osamotnienie takiego Józia skądś się wzięło, prawda?

        Nieprawda, nie chodziłaś do szkoły? Wiele dzieci jest samotnych, bo ktoś uzna je za nigodne uwagi, zazwyczaj klasowy lider. W każdej klasie jest jakiś kozioł ofiarny, którego prawie nikt nie lubi. Miałam w klasie taką dziewczynkę. NIkt jej nie lubił, no nie. Nie wypadało. Bez powodu!
    • jak.z.nut Re: dziwny kolega 16.12.10, 08:29
      Przecież nie muszą się spotykać codziennie.. Mój syn ma różnych kolegów, naprawdę bardzo różnych, także takich, których moja matka pewnie nie akceptowałaby wink miała skłonność do wybierania mi znajomychwink w odróżnieniu od niej akceptuję to i cieszę się jak mama troszkę mniej bystrego delikwenta mówi mi że jej syn po powrocie od nas jest nie do poznaniasmile
      Wyluzuj i daj szansę własnemu dziecku
    • estelka1 Re: dziwny kolega 16.12.10, 10:14
      Wiesz co, też w klasie miałam taką koleżankę. Ba, była jeszcze moją sąsiadką, więc chcąc nie chcąc byłyśmy w jakiś sposób skazane na swoje towarzystwo. Koleżanka nie była lubiana w klasie, bo gruba, w okularach i do tego niesamowicie fantazjowała, więc w opinii dzieci kłamczucha, kiepsko się uczyła (dysleksja i dysortografia, ale kto 20-30 lat temu się tym przejmował). kiepska z wf z racji otyłości, beznadziejna z muzyki czy rytmiki, bo słoń na ucho nadepnął, no po prostu bardzo mało reprezentacyjna koleżanka smile Pochodziła z rodziny, gdzie dużo rzeczy załatwiało się bardzo głośnym mówieniem, wręcz przekrzykiwaniem się. No i zawsze w dyskusjach ostatnie zdanie musiało należeć do nich. Taka też była właśnie moja koleżanka. Pyskata, głośna, czasem wręcz męcząca. A ze ja z racji sąsiedztwa byłam przypisana do mnie, więc niechęć klasy do koleżanki rzutowała również i na mnie. Niby miałam w klasie inne koleżanki, ale jakoś zawsze przypisywano mnie do tej jednej koleżanki. Osiem lat podstawówki minęło, bez jakiegoś specjalnego szwanku na mojej psychice z powodu niechcianej przyjaźni. Potem każda z nas poszła do innej szkoły i ... tak powoli zaczęłyśmy się faktycznie do siebie zbliżać. Dzisiaj dorosłe baby jesteśmy, ba wręcz w średnim wieku i ciągle mamy ze sobą bardzo bliski kontakt. I powiem tylko, że z tych wielkich klasowych paczek i przyjaźni zostałyśmy tylko my dwie i druga para koleżanek. Reszta, jeśli utrzymuje ze sobą kontakty, to bardzo luźne.
    • miliwati Re: dziwny kolega 16.12.10, 11:30
      jogo2 napisała:

      > u 3 razy i za każdym razem chłopaki bawią się w to samo: Józek goni mojego syna

      Myślę że jedynym rozwiązaniem jest przecięgnięcie sznurka w drzwiach i za każdym razem kiedy Józek będzie przebiegał - naprężanie go żeby się potknął i przewrócił. Jeśli będziesz wytrwała, w końcu się zniechęci i przestanie przychodzić.
      • dragontatoo Re: dziwny kolega 16.12.10, 12:05
        Miliwati - lubię to!
        wink
      • czajkax2 Re: dziwny kolega 16.12.10, 21:54
        miliwati napisała:
        Myślę że jedynym rozwiązaniem jest przecięgnięcie sznurka w drzwiach i za każdy
        > m razem kiedy Józek będzie przebiegał - naprężanie go żeby się potknął i przewr
        > ócił. Jeśli będziesz wytrwała, w końcu się zniechęci i przestanie przychodzić.



        Umarłam big_grin
    • dubienka33 Re: dziwny kolega 16.12.10, 11:37
      Młodsze dzieci inności swoich kolegów jeszcze nie dostrzegają, starsze tak. To czy chcą się "posponować" z tymi innymi zależy nie tyle od nich ile od rodziców i pozycji w grupie.
      Dla jednych znajomośc z Józiem jest normalną sprawą, dla jednych obciachem. Czasem taki Józio jest ostatnią deska ratunku. Nie jestem matką, więc trudno mi oceniać postawę tej pani.
      Byłam mało sprawnym fizycznie dzieckiem, za to z duża nadwagą. Też miałam w swoim otoczeniu takie estetki, którym mój wygląd nie komponował się z ich wymuskanym szczupłym wizerunkiem. Z drugiej strony nie pochodziłam z rodziny patologicznej, rodzice pracowali umysłowo. Byłam dobra plastyki, polskiego, języków obcych, a więc wypadało się ze mną kolegować. Dopiero w ogólniaku, gdzie nadwagę miały dwie inne kolezanki poczułam się normalnym, nieodbiegajacym od normy człowiekiem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka