jogo2
15.12.10, 19:16
Witam,
Mój syn ma kolegę z klasy, który (oraz jego mama) chcieliby utrzymywać bliższe kontakty. Ja nie jestem z tego zadowolona, ale nie chciałabym się odwracać. Mamę lubię bardzo, natomiast kolega, nazwijmy go umownie Józek, jest dziwny trochę. Pomijam fakt, że ma wadę wymowy i to dużą (nie mówi r, sepleni), że aż się pytanie nasuwa, którego nie miałam śmiałości zadać, czy on kiedykolwiek chodził do logopedy, bo jakoś tak dziwnie w połączeniu z jego aparycją i umiarkowaną elokwencją to dosyć zraża, to jest dosyć monotematyczny w zabawie. Był u nas w domu 3 razy i za każdym razem chłopaki bawią się w to samo: Józek goni mojego syna do upadłego. Jak się zmęczą (po godzinie), to nie ma innego wyjścia trzeba im puścić film, bo Józek nie chce się bawić w nic innego. Po prostu on sprawia wrażenie średnio rozgarniętego. W klasie chyba czuje się osamotniony. Jest późnym dzieckiem ludzi, którzy mają dwoje dorosłych dzieci i niezbyt ciekawe układy między sobą obecnie. Jest (był?) trochę uzależniony od gier komputerowych, może dlatego nie umie się bawić. Jest też nieśmiały, nie ma ochoty na żadne zajęcia pozaszkolne, albo sportowe, a mama go do tego nie zmusza (co jest dziwne, bo sama była bardzo aktywna sportowo).
Syn nie ciągnie do niego specjalnie ale i nie narzeka na jego towarzystwo. W szkole się nie kolegują zanadto. Widzę, że zarówno Józek jak i jego mama chętnie widzieliby odwiedziny chłopaków u siebie raz w tygodniu, ja wolałabym, aby miał też czas na kontakty towarzyskie z innymi dziećmi, żeby nie stał się przyjacielem-łącznikiem ze światem mało towarzyskiego Józka. Z drugiej strony Józka (i jego mamy, która boleje nad osamotnieniem Józka) jest mi żal i nie chcę się odwracać do nich tyłem.
Co tu robić. Może porozmawiać (nie wymieniając imienia Józka - chociaż pani się i tak domyśli) z wychowawczynią chłopaków w cztery oczy, która zna i jednego i drugiego, fajna babka, może coś doradzi. Ale to takie trochę obmawianie byłoby.