Dodaj do ulubionych

Raniąca bezmyślność

19.12.10, 14:26
Tak mnie naszło po przeczytaniu wątków dotyczących sączowskiej tragedii, ale i po kilku rozmowach z koleżankami, które bardzo łatwo rozgrzeszają facetów z ich bezmyślności, dla kobiecej nie miały az takiej wyrozumiałości. Mój gigant intelektu parę lat temu, kiedy ze starszym synem byłam w szpitalu, wsadził młodszego niepełnosprawnego(nie chodzi, nie mówi) i uspośledzonego umysłowo do wanny a sam zabrał psy i wyszedł z nimi na 10 minut spacer. Pewnie nigdy bym się o tym nie dowiedziała gdyby nie to, że w tym czasie zadzwoniłam do niego na komórkę i dowiedziałam sie gdzie jest on a gdzie dziecko. Do dzisiaj się dziwię, że telefon nie eksplodowałwink Mój mąż jest ciężkim idiotą kompletnie pozbawionym wyobraźni i nawet nie wie jakie miał cholerne szczęście, że temu dziecku nic sie nie stało, bo ja nie uznałabym tego za nieszczęśliwy wypadek.
To jest bezmyślność ciężkiego kalibru , która tylko dzięki ogromnemu szczęściu nie skończyła się dla nas tragicznie, ale na co dzień mogłabym mnożyć przykłady w nieskończoność. nie myślę tu o przypadkach, które po prostu się zdarzają kazdemu raz na jakiś czas. Myślę tu o bezmyślności wynikającej z egoizmu, wygodnictwa itp. Nigdy nie znajdowałam dla niej usprawiedliwienia. Czy uważacie, że taka codzienna bezmyślność, która rani partnera jest mniejszym złem niż przewinienie jakiegoś większego kalibru np. zdrada? Czy wyrządza ona mniej szkód w małżeństwie/związku? W mniejszym wymiarze wpływa na nasze uczucia do współmałżonka/współmałżonki?
Za uwagi "jak można tak pisać o własnym mężu" bardzo dziękuję i tak nie trafią, jako, że właśnie mam ochotę go zabić. "Widziały gały co brały" też na mnie nie działają.
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 14:34
      Ludzie generalnie nie są idealni i różne głupoty im się tam w głowach lęgną. Zaprzeczy ktoś?

      Oczywiście inna sprawa, że są jednostki totalnie sfiksowane, z którymi nawet jak zostawisz chomika to nie pewności czy tenże zwierzak eksperyment przeżyje.
    • triss_merigold6 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 14:35
      Tia... zawsze by okazjach nieszczęśliwych wypadków dzieci gromko pada pytanie GDZIE BYŁA MATKA?
      Nie rozgrzeszam z bezmyślności i uważam, że masz rację. Jest zdecydowanie gorsza i bardziej destrukcyjna niż ta mitologizowana zdrada, bo zagraża życiu i zdrowiu dzieci. Część kobiet rozgrzesza panów, bo taki mają kod kulturowy: ot, to tylko facet, ma IQ ziemniaka wprawdzie, ale to takie słodkie, taka wzruszająca głupotka.
      Eks w kwestiach dziecięcych bezmyślny nie był i nie jest, raczej bardzo ostrożny. Aktualny zebrał op.... na razie raz, jak na prośbę "daj dziecku mleko", dał zimne prosto z lodówki, niepodgrzane.
      • gazeta_mi_placi Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 14:53
        Masz rację.
        Kiedyś na Niemowlaku był wątek typu "Co zabawnego zrobili młodzi tatusiowie przy niemowlęciu" ( różne kwiatki były ), tylko Lipcowa napadła na inne forumowiczki że gdyby daną rzecz zrobiła młoda mama a nie tata to reszta by na nią napadła jak można być taką kretynką i debilką a tutaj wszystkie Panie uważają, że to tylko zabawne.
        Reszta na nią wsiadła, że psuje taki fajny, zabawny wątek o nieporadności ( i głupich pomysłach wink ) młodych tatusiów.
        • kropkacom Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 14:57
          Gazetko, a co Ty na tym forum robiłeś? big_grin

          > Kiedyś na Niemowlaku był wątek typu "Co zabawnego zrobili młodzi tatusiowie
        • triss_merigold6 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:01
          Cóż, gdyby natura premiowała bezmyślność i brak wyobraźni to ten gatunek by nie przetrwał. Nieporadność jest zabawna u dwulatka, u dorosłego faceta wyłącznie wk...a.
          Nie umiesz? To zapytaj, naśladuj, rób dokładnie według instrukcji, wykonuj polecenie bez pyskowania a dlaczego tak.
      • verdana Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 17:20
        Nawet niemowleciu dawałam niepodgrzane.
        • superslaw Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 17:29
          no coż...mój małożonek bywał bezmyslny jesli chodzilo o wychowanie córki, gdy ja byłam na studiach w soboty , wlókł mala do matki autobusem na wies...deszcz , śnieg /..ale gdzieby folie na wozek zalożył..mala wracała przemoczona, zmarznieta..a ja afer..cud boski ze to dziecko mi sie nie pochorowało..teraz przy synku który jest astmatykiem , choruje czesto,stary lata jak z piorkiem..-nie chodzmy, tu za zimno dla dziecka....
          • superslaw Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 17:35
            ale wiecie co moja tesciowa jest tez taka nieodpowiedzialna. O synka przestala sie juz upominać zeby go przywozić bodziecko trzeba pilnować, podawać leki..o córke tez sie upomina zeby do babci przyjechała i ostatnio własnie moja 11 latka dostala stan zapalny skóry dosc mocny, bo babcia mnie nie poiformowała ze skóraw takim stanie iją natłuszczała zamiast wysuszać, do apteki po wapno nie chcialo sie jej isc..i tera mówi dzieckuże ma prawo zeby córka do niej przyjeżdzała..a ja po prostu nie chce jejnarażac na ten brud który jest u nic, na psa na ktorego jest uczulona no i na zimno w domu..tyle razy jej mowilam zeby nie prała rzeczy córki bo moje dziecimaja uczuleniei potem cierpia..a gdzieby ona posłuchała..a ja..jestem jakas dziwaczka..
            • siasiunia1 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 18:05
              cholercia a ja właśnie myślałam że sie skórę po odczynie alergicznym (typu azs) natłuszcza właśnie a nie wysusza. czyli teściowa jednak dobrze robiła.
              • ciociacesia no wlasnie nie natluszcza sie 19.12.10, 18:34
                przy azs bo tluszcz blokuje pory i jest jeszcze gorzej.
              • superslaw Re: siasiunia 19.12.10, 19:27
                po odczynie alergicznym typu azs zgadzam sie, ele moja Doma dostała TAKĄ JAKBY ROPNĄ POTÓWKE kurcze cos okropnego to było...całe ciało w takim odczynie zapalnym...
              • jowita771 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 20:43
                Moja córka ma AZS. Po natłuszczaniu swędzi ją jeszcze bardziej. Ja nawilżam.
      • myelegans Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 17:46
        > Eks w kwestiach dziecięcych bezmyślny nie był i nie jest, raczej bardzo ostrożn
        > y. Aktualny zebrał op.... na razie raz, jak na prośbę "daj dziecku mleko", dał
        > zimne prosto z lodówki, niepodgrzane.

        Nie, no straszne. Pije z lodowki od niemowlectwa, zyje, ma sie dobrze, tata tez pije zimne. Do glowy by mu nie przyszlo podgrzewac.
        • superslaw Re: myelegans 19.12.10, 17:51
          pozwole sie niezgodzić.Jesli ktos jest nieprzyzwyczajony do picia zimnych z lodowki napojów to bedzie chory, ..ja tak wlasnie w lecie zrobiłam..pewnego dnia wypiłam piwwko zimne prosto z lodowy i zaniemówiłam na 3 dni...
        • triss_merigold6 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 20:49
          To amerykański zwyczaj? Jak chodziłam do szkoły w Stanach to szokowało mnie właśnie m.in. popijanie obiadu zimnym mlekiem z kartonika. Konkretnie, sam pomysł, żeby mlekiem popijać obiad z mięsem i warzywami, wywoływał odruch wymiotny.
          • e_r_i_n Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 23:49
            Przyłączę się do zdziwienia - co jest złego w mleku prosto z lodówki? smile
          • aniorek Re: Raniąca bezmyślność 20.12.10, 00:47
            triss_merigold6 napisała:

            > To amerykański zwyczaj?

            Gdzie tam, cala Skandynawia tak robi, w Holandii ponoc tez.
      • vibe-b Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 18:47
        Tez mnie zdziwilo to niepodgrzane mleko jako w ogole jakikolwiek problem. Czy Twoje dziecko ma moze obnozona odpornosc, jakies nawracajace anginy albo cos w tym rodzaju? Bo jesli nie, to po prostu histeryzujesz przez duze H.
      • ma.pi Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 18:57
        triss_merigold6 napisała:

        Aktualny zebrał op.... na razie raz, jak na prośbę "daj dziecku mleko", dał
        > zimne prosto z lodówki, niepodgrzane.

        Zakladam, ze nie mowisz o noworodku.

        Moj to by dpsta; op..., jakby dal dziecku podgrzane mleko, bo by mi sie dziecie darlo, ze ojcec chce go otruc smile
        • triss_merigold6 Wyjaśniam mleko 19.12.10, 19:22
          Moje dziecko pije ciepłe mleko, płatki kukurydziane też je z ciepłym. Zimnego NIE LUBI i twierdzi, że po zimnym boli go brzuch. Ja zimnego mleka (poza zsiadłym i odrobiną do kawy) nie tknę.
      • indigo_kid Re: mały OT 19.12.10, 20:31
        triss_merigold6 napisała: Aktualny zebrał op.... na razie raz, jak na prośbę "daj dziecku mleko", dał > zimne prosto z lodówki, niepodgrzane.

        oo ja sama od niemowlęctwa dawałam prosto z lodówki, co prawda nie mleko, ale wszystko inne. A mleko w temp pokojowej, nigdy ciepłe/gorące.
        • triss_merigold6 Re: mały OT 19.12.10, 20:46
          Zimną zupę też byś dała? Zimnego kotleta?
          Ja nie i nie uważam tego za dobre. Zimne powinny być np. lody ale nie mleko. Sama mleko lubię, ale zimne wywołuje we mnie odruch wymiotny. Płatki zalane zimnym mlekiem - paw natychmiast.
          Odporność ma potomek nierewelacyjną.
          • nanuk24 Re: mały OT 20.12.10, 02:54
            Rozumiemwink
            Ale platki/kulki i tym podobne wynalazki powinny byc jadane z mlekiem zimnym lub w temp pokojowej wlasnie po to by zachwaly te platki kruchosc a z cieplym mlekiem robi sie breja, a wtedy to ani smaczne ani estetycznewink Do cieplego mleka to platki owsiane, kasza manna...mniam!wink
          • lineczkaa Re: mały OT 20.12.10, 08:48
            triss_merigold6 napisała:

            > Płatki zalane zimny
            > m mlekiem - paw natychmiast.
            O matko, ja mam zupełnie odwrotnie. Płatki zalane ciepłym mlekiem powodują odruch wymiotny. Bleee koszmar kolonijnych śniadań, ciepła zupa mleczna big_grin.
    • gryzelda71 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 14:37
      To co opisujesz jest po stokroć gorsze dla związku.Bo jak pan zdradził to masz czarno na białym i możesz te walizki pakować(własne lub pana),a tak?Bo przez jakiś długi czas się łudzisz,ze się zmieni,że pewnie przesadzasz....rodzina pewnie doda,że mogło być gorzej i tak lecą te latka....
    • anorektycznazdzira Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 14:40
      Zagrania kwalifikujące go do gigantów intelektu zdarzały się mojemu mężowi, a jakże, ale na szczęście sporadycznie i z tendencją zniżkującą. Na wszystkie reagowałam, nie mam z tym problemów. Nie szkoda mi popsuć dobrej atmosfery i podrażnić faceta, kiedy idzie o dzieci. Wiem, ze gdyby było inaczej, t.j. zdarzałyby się często a tendencji do przemyśleń nie byłoby widać- miałabym problem być z facetem. Tak, sądzę, że ciężej byłoby mi przełknąć to, że naraża nasze dzieci, niż to, że np. mnie zdradził.
      • joanna35 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 14:58
        Akurat nie do końca chodziło mi o dzieci, bo w większości znanych mi matek odzywa sie lwica w odpowiedzi na "tatusiowe" zagrania wobec potomstwa. Bardziej zastanawia mnie przechodzenie do porządku dziennego nad bezmyślnością wobec żony/męża. Podam przykład z piątku - pojechałam na onkologię umówić termin zabiegu. Mój mąż uparł się, że mnie zawiezie. Ok. Podjeżdżamy pod parkomat przy wjeździe na teren onkologii i widzę, że mój mąż ma dylemat, no bo jak wjedzie to będzie musiał załacić całe 2 zł. a on nie miał w planach dotrzymywania mi towarzystwa. Proponuję więc, ku wielkiej radości mojego ślubnego, że dojdę te 200m. Ktoś powie - jesssuuu o co tej kobiecie chodzi. No właśnie - o bezmyślność, bo przecież nie o przejście tych 200metrów, chociaż na dworze było -13 i wiało jak diabli. Aha, był ciąg dalszy - kiedy w domu powiedziałam mu co tym myślę usłyszałam: "przynajmniej miałem gdzie zawrócić". Odpowiedziałam mu:" alez oczywiście, przecież zawsze chodzi tylko o Ciebie i twoją wygodę". To tylko przykład, ale mam nadzieję, ze wiecie o co chodzismile
        • purpurowa_komnata Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:02
          Ja wiem niestety...
          A co do
          Twojego pierwszego posta: pewnie pan był zdziwiony i obrażony o co Tobie chodzi?
          • purpurowa_komnata Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:04
            Ps. Zajrzyj na pocztę-pozdrawiam.
        • na_pustyni Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:05
          Egoista, fakt. Ja bym mu dała 2 złote i kazała się wieźć te 200 metrów. Awantury bym nie robiła, bo już by nie było o co. Trzymaj się, współczuję.
        • triss_merigold6 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:08
          Niezbyt to fajne, ale lata obserwacji mówią, że mężczyzna wspina się na wyżyny empatii, przewidywania i dobrej woli, dopóki ma wewnętrzne przekonanie, że MUSI się starać. Musi, bo jak przestanie to za dużo ryzykuje. A jak nie musi, to sobie odpuszcza.
          • joanna35 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:21
            Powiem tak - to był tylko przykład, co do mojego męża to ja nie mam złudzeń i chyba powinnam być wdzięczna Bogu/losowi za tę chorobę. Właśnie jestem na etapie weryfikacji róznych pseudoprzyjaciółek, członków rodziny itp. Mnie naprawdę interesuje samo zjawisko, bo zaobserwowałam je w każdym znanym mi bliżej związku, ale moje koleżanki nie widzą problemu. Podobno przesadzam. A tak w ogóle to się zgadzam z tym co napisałaś, z drobnym "ale" - Triss mój mąż ryzykuje bardzo dużo - własną wygodę. Myślisz, że znajdzie drugą taką kretynke do zajecia się dwójką chorych, nie swoich dzieci?
            • triss_merigold6 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:31
              On nie jest w stanie sobie wyobrazić, że mogłabyś go zostawić. No, nie jest. Znakomita większość mężczyzn tego nie ogarnia. Zresztą prawdopodobnie nie zostawiłabyś dzieci z nim na dłużej pod jednym dachem i zdanych na jego opiekę.

              Taki przykład mi się przypomniał (ilustrujący niebotyczne zdumienie pana): W poprzedniej pracy z aktualnym pracował facet - żonaty, dwoje nastoletnich dzieci, alkoholik. Pani żona naście lat znosiła różne sceny, płakała, groziła rozwodem etc. klasyka. W końcu znalazła pracę, poszła do AA dla współuzależnionych, wyniosła się z dziećmi i złożyła pozew o rozwód. Pan kilka miesięcy twardo twierdził, że luzik, baba mu niepotrzebna, bo to zła kobieta była. Po pierwszej sprawie rozwodowej powiesił się, tym razem skutecznie (bo wcześniej uprawiał szantaż próbami samobójczymi). Komentarze facetów "jakie to straszne, smutne etc., on się nie spodziewał rozwodu". A ja się pytam A CZEGO SIĘ Q... SPODZIEWAŁ?!
              • joanna35 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:41
                Pisząc ten post nie myślałam o rozwodzie tylko o śmierci. Mimo wyników histopatologii trzech lekarzy twierdzi, że to nowotwór złośliwy. Mój starszy(12 letni) syn powiedział "mamo jak Ty umrzesz to my bedziemy mieli przesrane", a mój mąz jest wykształconym człowiekiem, na kierowniczym stanowisku...
                • przeciwcialo Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:57
                  Tylko co z tego kierowniczego stołka jak o drugim człowieku nie umie pomyśleć. Smutne.
                  • joanna35 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 16:12
                    Może gdyby był facetem po zawodówce( z całym szacunkiem dla wszystkich uczciwych facetów po zawodówce) to łatwiej byłoby mi go usprawiedliwić i nie wymagać.
                    • anorektycznazdzira Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 17:47
                      Ależ kierownicze stanowisko, BTW często sprzężone z wyższym a nie "niższym" wykształceniem, często przewraca w doopie i rzuca się na mózg dając opłakane efekty, w przeciwieństwie do zawodówek itp. Egocentryzm większości znanych mi kierowników średniego szczebla bywa nie do wytrzymania a to, jak traktują rodziny powoduje, że nóż się w kieszeni otwiera.
                      Nieważne.
                      Trzymaj się i mimo wyników histologii myśl pozytywnie w tym sensie, że nie przyjmuj tego jako wyroku, tylko po prostu jako problem, a nastawiaj się, ze zostaniesz ze swoimi dziećmi. Pozdrawiam!
                      • superslaw Re: dziewczyny...nasuwa mi sie takie stwierdzenie 19.12.10, 17:55
                        jesli kobieta jest zaradna, silna, potrafi sobie poradzić..to facet ..a kij..poradzi sobie, da rade..nie ma inicjatywy zeby pomoc, może potowarzyszyć..bo przeciez zona to twardziel..a jak ma nieporadną pipcie to sie robi męski, odpowiedzialny i pomocny??no ja niestety z tych pierwszych , ambitnych dlatego wiecznie musze sama sobie radzić.. choc pewnie tomoja wina...
                        • gryzelda71 Re: dziewczyny...nasuwa mi sie takie stwierdzenie 19.12.10, 17:58
                          Tylko weź pod uwagę,że te samowystarczalne stają się takie często dopiero w małżeństwach.Bo okazuje się ,że maż d...pa nie facet
                          • przeciwcialo Re: dziewczyny...nasuwa mi sie takie stwierdzenie 19.12.10, 18:15
                            Albo facet sie nie stara bo damskiego Terminatora ma w domu co to wszystko umie, wszystko załatwi i nie da sobie prawa do słabości wink . Czasem trzeba byc blondynką wink
                      • jowita771 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 20:56
                        > Ależ kierownicze stanowisko, BTW często sprzężone z wyższym a nie "niższym" wyk
                        > ształceniem, często przewraca w doopie i rzuca się na mózg dając opłakane efekt
                        > y, w przeciwieństwie do zawodówek itp. Egocentryzm większości znanych mi kierow
                        > ników średniego szczebla bywa nie do wytrzymania a to, jak traktują rodziny pow
                        > oduje, że nóż się w kieszeni otwiera.

                        To fakt. Znam babkę, która została sama w domu na tydzień z półtorarocznym dzieckiem i w zagrożonej ciąży, bo mąż-kierownik pojechał na wyjazd z pracy na narty. Nigdy wcześniej na nartach nie jeździł i jedynym argumentem "za" było to, że taka okazja mu się prędko nie powtórzy. Powiedziałam chłopu, że gdyby on w takiej sytuacji rozważał wyjazd, to ja rozważyłabym rozwód, bo dla mnie to egoizm nie do pomyślenia.
                • kub-ma Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 16:01
                  Przykre jest to co piszesz. Myślę, że na tym etapie nie myś co będzie po śmierci. Wielu rzeczy teraz nie rozstrzygniesz, przyjdzie na nie pora. A wtedy często okazuje się, że problem sam się rozwiązał lub znajduje się świetne rozwiązanie niejako przypadkiem.
                  Napiszę jeszcze, że czytając Twoje posty od jakiegoś czasu muszę przyznać z uznaniem, że jesteś silną kobietą i w tej kwestii Cię podziwiam.
                  • joanna35 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 16:08
                    Dziękismile Niestety, gdybym była to już dawno powinnam się wymiksować z tego układu, bo to nie jest tak, ze ja czegoś nie widzę. Widzę, aż za dobrze, tylko w mojej sytuacji nie ma dobrych dla mnie samej rozwiązań, ja mogę wybrać tylko mniejsze zło.
                • ledzeppelin3 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 20:20

                  Mimo wyników histopat
                  > ologii trzech lekarzy twierdzi, że to nowotwór złośliwy.


                  Może to nowotwór o tzw miejscowej złośliwości... Tak czy owak, histpat jest ok, a to znaczy, że szanse są duże... Trzymaj się, Joanno.
                  • jowita771 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 20:59
                    No, trzymaj się. Bądź dobrej myśli, nowotwór jelita jest jednym z najlepiej rokujących.
        • anorektycznazdzira Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 17:38
          Joanna, wiem oczywiście o co chodzi, ale inaczej bym zareagowała w opisanej przez Ciebie sytuacji. Na miejscu, jeszcze w aucie usłyszałby co myślę, a nie po powrocie. Ma to tę zaletę, że sprawa byłaby załatwiona na gorąco, nie zdążyłabym się rozżalić przemyśliwując sytuację przez ileś czasu podczas poważnej wizyty. Nie zrozum mnie źle, bo też uważam, że powinien sam wymyślić, jaka była Twoja sytuacja i jak on powinien się zachować. Skoro nie wymyślił jednak, to lepiej go śmiechem zabić na miejscu ("A ty żonę SAMĄ na onkologię wyprawiasz??? Przez zaspy i w ten mróz??? Dwa zeta ci szkoda czy co się z tobą dzieje?!" - lub coś podobnego). Wbrew pozorom ludzie bywają wyuczalni, ale muszą mieć materiał do nauki. Foch (nawet uzasadniony!!!) takim materiałem nie jest. Ot- życie. Nie zawsze da się jednocześnie osiągnąć to, co by się chciało dokładnie TAK jak by się chciało. Czasem to, co by się chciało, trzeba osiągać tak, jak to się akurat w danych realiach da.
          • joanna35 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 17:50
            Tylko widzisz, mnie już sie nie chce. Oczywiście, to wszystko mnie boli, ale już jakiś czas temu przeszła mi ochota cokolwiek tłumaczyć. Ja nie mam siły i ochoty wychowywać 46 letniego faceta, zwłaszcza, że nie udało mi sie to przez 14 lat. Wiem jedno - nie da się wszystkiego "zwalić" na ojca(teścia) egoistę. Mój mąz od 26 lat nie mieszka z rodzicami i nie żyje na pustyni, głupi też nie jest.
            • anorektycznazdzira Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 17:59
              Rozumiem. I masz całkowitą rację, ze pan jest dorosły i w 100% odpowiedzailany za swoje postawy i zachowania.
        • ledzeppelin3 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 17:41

          no bo jak wjedzie to będzie
          > musiał załacić całe 2 zł. a on nie miał w planach dotrzymywania mi towarzystwa
          > . Proponuję więc, ku wielkiej radości mojego ślubnego, że dojdę te 200m. Ktoś p
          > owie - jesssuuu o co tej kobiecie chodzi.

          Mąż zachował się jak ostatni burak, a nie dżentelmen. Niestety, obawiam się, że masz rację, niewymagające, samodzielne panie-stachanowce zdziwią się, o co się rozchodzi, bo przecież można dojść spacerkiem a najlepiej samodzielnie się zawieść, co to, lelija?
    • 18_lipcowa1 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:03
      Ja już dawno napisałam że narażenie mnie a zarazem dziecka na np życie w nędzy z winy partnera czy właśnie jakąś taka głupia bezmyślność narażająca życie lub zdrowie to mały pikuś w porównaniu ze zdradą.
      Bez mrugnięcia okiem wykopałabym starego gdyby ciągnął córkę autem na sankach, albo gdyby zastawił nas w kasynie ryzykując że wyląduję pod mostem.
      Gdyby puknął inną panią a potem gorzko żałował- nie rozwalałabym związku.
      Gdyby mnie z jakiejs głupoty albo ze strachu okłamał- też bym wybaczyła.
      Niektórym Paniom się to nie mieści w głowie. Trudno.

      Przykład ojca ze śląska to przyklad bezdennej głupotu i braku wyobraźni.
      Zostawienie dziecka w kąpieli też.

      Jakoś kobiety takich głupot nie robią, od faceta wymagam tego samego.
      Ale tak- zgadzam się byle zafajdanym portkom się wybacza wiele więcej niz sobie samej, koleżance, siostrze czy teściowej.
      • gryzelda71 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:16
        > Bez mrugnięcia okiem wykopałabym starego gdyby ciągnął córkę autem na sankach,

        Czyżby?
        • triss_merigold6 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:20
          IMO skoro pan z głupoty jest do czegoś takiego zdolny, to jest zdolny także do wielu innych niebezpiecznych zachowań i nie wolno mu ufać.
          • kropkacom Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:22
            Może dostał błogosławieństwo na ten kulig od żony?
            • 18_lipcowa1 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:24
              kropkacom napisała:

              > Może dostał błogosławieństwo na ten kulig od żony?


              jesli dostał to oboje są idiotami
            • gazeta_mi_placi Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:49
              Ty byś się zgodziła na taki kulig Kropko?
              • kropkacom Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 16:52
                Nie. I propozycji takiej nigdy nie miałam od męża.

                Jako dziecko, w takim kuligu brałam udział (genialny sąsiad). Na szczęście nigdy nic się nie stało.
          • gryzelda71 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:23
            Ufać nie trzeba,ale jak czytam o tym wystawianiu walizek ze spólnego mieszkania za jakąś głupotę czy kretynizm to śmiech mnie ogarnia.No ale napisać można wszystko,wszak nikt sprawdzać nie będzie.
            • 18_lipcowa1 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:26
              gryzelda71 napisała:

              > Ufać nie trzeba,ale jak czytam o tym wystawianiu walizek ze spólnego mieszkania
              > za jakąś głupotę czy kretynizm to śmiech mnie ogarnia.No ale napisać można wsz
              > ystko,wszak nikt sprawdzać nie będzie.


              Za glupotę? Uwazasz narazanie zycia dziecka za glupotę?
              Napisalam przeciez ze za zdradę bym nie wykopała, natomiasy za inne rzeczy tak.
              Tak kolezanko- wykopalabym gdyby facet ktory na codzien jezdzi bo taką ma pracę i wie co sie dzieje, a jednoczesnie jest ojcem czyli poniekad odpowiada za czyjes zycie -zrobił taki numer.
              • gryzelda71 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:29
                Napisałaś za kulig za samochodem.
                Nie interesowałaby cię jak to wyglądało?
                • 18_lipcowa1 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:33
                  gryzelda71 napisała:

                  > Napisałaś za kulig za samochodem.
                  > Nie interesowałaby cię jak to wyglądało?


                  Nie, nie interesowałoby mnie za jakim samochodem, na jakiej drodze i w ogole.
                  Za sam kulig za samochodem dziecka.
                  Moj mąz jest kierowcą, zna się na autach, drogach, na sytuacjach na drodze, wie co sie dzieje z kuligiem jak auto zakręca/hamuje itp. Każdy kto kieruje autem powinien to wiedziec.
                  Obraziłoby go to gdyby ktokolwiek zarzuciłby mu nawet mysl o tym że wziąłby tak dziecko, tak samo jak jechanie po kieliszku, jechanie bez fotelika.

                  Są rzeczy ktorych ustalać nie musimy i z gory wiemy ze się ich po prostu nie robi.
                  • gryzelda71 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:37
                    Pieprzysz,tyle powiem.
                    • el_jot Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:42
                      gryzelda71 napisała:

                      > Pieprzysz,tyle powiem.
                      A jak mąż doporowadzi swoją bezmyślnością (tak jak w tym przypadku) do śmierci i kalectwa dziecka, też uważasz, że można nad tym przejść do porżadku dzienniego i powiedzieć, ach kochanie, mówi się trudno i trzeba żyć dalej????
                      • gryzelda71 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:45
                        Przykro mi,ze nie łapiesz co pisze.
                        • el_jot Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:49
                          Ależ łapię, łapię. Byle na przekór...
                          • kali_pso Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:53

                            Chyba jednak nie do końca...

                            Lipcowa twardo dowodzi, że wystawiłaby walizaki za sam pomysł zorganizowania kuligu przez męża- w swietle jej dotychczasowych dokonań na polu "ja bym nigdy" i późniejszego ich weryfikowania, to, co wypisuje w tym watku może budzic powazne zastrzeżenia i watpliwości wink
                            I zdaje sie oto Gryzeldzie chodzi...
                            • malila Naprawdę trudno 19.12.10, 16:11
                              się z Tobą, Kalipso, nie zgodzić.
                              Dodam jeszcze, że biorąc pod uwagę jak Lipcowej zmienia się na przestrzeni jej dziejów definicja głupoty, aż sie prosi o rozważenie kwestii na temat tego, kiedy Lipcowa wystawi te walizki sama sobie;P
                            • 18_lipcowa1 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 16:19
                              och jeju jaka ty konsekwenta...

                              widzisz roznice miedzy " ja nigdy''- i teraz bym nie poszla tu i tam, niezrobila se dziecka, nie wyszla za maz, nie rozwiodla sie itp itede OD ''mojemu jednemu dziecku zagraza niebezpieczenstwo''

                          • gryzelda71 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:53
                            No nie łapiesz.
                            słowo kulig za samochodem ty widzisz rozpędzone auta w dwóch kierunkach,zakręty pod kątem 90 st , kierowce nawalonego i tuzin sanek z maluchami.
                            Ja wiem,że może to być przednia i bezpieczna zabawa.Jak się jest myślącym człekiem.
                            • nutka07 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 16:07
                              Zwykle dzieciece sanki nie sa chyba odpowiednim sprzetem, do ciagniecia przez auto.
                              Moze zeby dzieci mialy radoche caly rok, doczepiac latem wozki do samochodow.
                              • gryzelda71 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 16:14
                                Dlaczego nie?
                                • dorota.alex Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 16:18
                                  Oprócz wszelkich innych zarożeń typu wynoszenie na zakręcie lub wjechanie pod zderzak przy hamowaniu to taka jazda przy rurze wydechowej jest samym zdrowiem!
                                  • gryzelda71 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 16:22
                                    Tak jak i spacery z noworodkiem chodnikami obok ruchliwych ulic.
                                • joanna35 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 16:19
                                  Wiecie co, abstrahując od rzeczy oczywistych, to powiem Wam, że mieszkałam kiedyś w sąsiedniej wsi i zimy tam są piękne, a ulice rzadko kiedy sypane solą czy odsnieżane więc rozumiem dlaczego facet wpadł na ten pomysł.
                                  • przeciwcialo Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 16:25
                                    To mógł sam pociągnąc sanki. Ostatnio na takiej drodze auto mi tańczylo, nie wyobrażam sobie sanek jeszcze doczepionych.
                                    • joanna35 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 16:29
                                      Ależ ja go wcale nie usprawiedliwiam, ale jednego jestem pewna - chciał dzieciakom sprawić przyjemność, tylko wyobraźni zabrakło, tyle, ze to też go nie tłumaczy. Z drugiej strony - mogło sie udać, jak być może wiele razy wcześniej . Skąd ja mam wiedziec co facet myślał?
                                  • el_jot Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 17:34
                                    Ja mieszkam na wsi, drogi nieodśnieżone, nawet planuję robić zdjęciajak wygląda moja droga do pracy. Mam cudny, bajkowy, zasypany śniegiem las za bramą, no i mam samochód terenowy , zimy śnieżne od kiedy tu mieszkamy czyli od pięciu lat i nigdy, przenigdy nie wpadłabym na to, żeby przyczepić sanki z dzieckiem do samochodu terenowego i zrobić dziecku kulig. Tak Gryzelda,do tej przenigdy i jestem tego pewna, że nigdy tego nie zrobię w przyszłości.
                                    • gryzelda71 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 17:40
                                      Czy to,że ty czegoś nie zrobisz to dowód,że każdorazowo kończy się to śmiercią?
                                • el_jot Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 17:38
                                  Nie wystarczy ci za odpowiedź to co się stało na Śląsku? Marna ta twoja prowokacja.
                                  • gryzelda71 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 17:42
                                    Prowokacja?
      • gazeta_mi_placi Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:24
        Właśnie.
        Pamiętam jak forumki z Niemowlaka na Ciebie wsiadły w wątku "Co głupiego przy niemowlaku zrobili wasi mężowie" (albo bardzo podobny temat wątku).
        Bo u Pana to bardzo zabawne , ale jak to samo zrobi matka i przyzna się do tego na forum to od razu jest wyzywana od nieodpowiedzialnych kretynek.
        • 18_lipcowa1 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:29
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Właśnie.
          > Pamiętam jak forumki z Niemowlaka na Ciebie wsiadły w wątku "Co głupiego przy n
          > iemowlaku zrobili wasi mężowie" (albo bardzo podobny temat wątku).
          > Bo u Pana to bardzo zabawne , ale jak to samo zrobi matka i przyzna się do tego
          > na forum to od razu jest wyzywana od nieodpowiedzialnych kretynek.


          Dokładnie. Jak tatuś kupi kalafior zamiast selera to jest ha ha ha i hi hi hi- z forum wzięte.
          Jak tatuś da dziecku do jedzenia coś na co jest uczulone jest ha ha ha i hi hi hi- z forum wzięte.
          Jak tatuś nie wie jakie dziecko przyjmuje leki to jest ha ha ha i hi hi hi - z forum wzięte.
          Jak tatuś załozy córce spodenki młodszego synka tak że potem trzeba rozcinać by zdjąc to jest ha ha ha i hi hi hi- z forum wzięte.
          Jak tatuś nie zna rozmiaru jakie nosi jego dziecko, nie wie ile waży, mierzy itp to jest ha ha ha i hi hi hi- z forum wzięte.

          Nie daj boże jak coś z tego co wymieniłam zrobi teściowa. Żyły przegryzą.

          • gazeta_mi_placi Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:43
            A tak, wsiadły na Ciebie bo zepsułaś wątek który w pierwotnym zamyśle miał być "śmieszny i zabawny" big_grin
      • przeciwcialo Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:59
        Od facetów wymaga sie mniej co uważam za niesprawiedliwe. Facetowi w społeczeństwie więcej uchodzi.
    • kub-ma Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:50
      Na stan związku wpływa kupe rzeczy i ta bezmyślność wynikająca z egoizmu też. Generalnie brak egoizmu lub jego nadmiar to destrukcja dla związku. Tylko większość nas kobiet jest tak skonstruowana, że łątwiej nam podjąć decyzję o rozstaniu po tej przysłowiowej zdradzie, niż patrząc na stan własnego związku.
    • wespuczi Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 15:51
      moj na poczatku mial takie ciagoty - powiem ze dalej mu nie ufam jak jest dzieciakami na 100% bo ma czasami dziwne pomysly i jak go z nimi zostawiam to musimy miec wszystko obgadane - druga strona medalu jest taka ze ja z kolei przejmuje sie za bardzo i analizuje wszysko...

      np jak nam sie dziecko numerro uno urodzilo, kupil samochod wrocil do domu, polozylismy dziecko spac - a ono z takich co spalo po 12 godzin - nie rozumial dlaczego nie chce z nim jechac na przejazdzke jego nowym nabytkiem - godziny tlumaczenia...
      teraz jest duzo duzo lepiej...
      • asocial Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 16:43
        majac lat 20, pojechalam z ojcem i siostra na ´´kulig´´naszego (tj. mojego i siostry pomyslu). Pojechalismy do pobliskiego lasu, odnalezlismy malo uczeszczana droge (powtarzam, lesna, bez zakretow, rond, i korkow) podpielismy sanki do auta, ojciec jechal maksymalnie wolno. impreza trwala jakies 20 min, nie powiem, fajnie bylo.

        Nie mam pojecia, na jakiej drodze ten koles jechal z dzieciakami i z jaka predkoscia, ale jestem przekonana, ze mimo bezdennej glupoty, kolesiowi sie juz mocno oberwalo: w koncu to on na wlasne oczy widzial sanki POD autobusem. I nie sadze, zeby byl takim kretynem, ktory to teraz mysli ´´a co caly ten harmider´´. Raczej podejrzewam go o bezdenna rozpacz i poczucie winy. Kazdy z nas popelnia czasem bledy, niektore tragiczne w skutkach. I gdyby ktos zapomnial, swiatecznie przypomne, ze zadna z Was nie jest doskonala matka.

        joana, w kontekscie twojej choroby, zachowanie meza bylo beznadziejne. Jednak, gdybys nie byla chora, nie mialabym pretensji do meza; w koncu to on jest kierowca...
        • karra-mia Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 17:11
          > Nie mam pojecia, na jakiej drodze ten koles jechal z dzieciakami i z jaka predk
          > oscia, ale jestem przekonana, ze mimo bezdennej glupoty, kolesiowi sie juz mocn
          > o oberwalo: w koncu to on na wlasne oczy widzial sanki POD autobusem. I nie sad
          > ze, zeby byl takim kretynem, ktory to teraz mysli ´´a co caly ten harmider´´. R
          > aczej podejrzewam go o bezdenna rozpacz i poczucie winy. Kazdy z nas popelnia c
          > zasem bledy, niektore tragiczne w skutkach. I gdyby ktos zapomnial, swiatecznie
          > przypomne, ze zadna z Was nie jest doskonala matka.

          Nigdy nie zrozumiem tej tendencji tłumaczenia głupty,że on swją karę już poniósł. Prawda poniósł, jednak dziecko to nie jego własność, on nie zepsuł sobie samochodu z własneh głupoty; on własną głupotą doprowadził do śmierci człowieka (wszystko jedno czy to jego dziecko czy nie). I tu akurat już jego cierpienie jest mało ważne - uważam. powinien cierpiec, bo z bezmyslności pozbawiła dzieciaka życia, a drugiego być może zdrowia. Tego się nie da w żadne sposób wytłumaczyć.
          I tak, nie jestem idealną matka, ale są rzeczy, które moja wyobraźnia ogarnia i których nigdy nie zrobię ani ja ani mój mąż, bo to po prostu niebezpieczne.
        • nutka07 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 17:35
          Wiesz sa osoby, ktore nie beda widzialy winy w tym, ze doczepily sanki do auta tylko, ze akurat autobus jechal bo gdyby nie jechal byloby wszystko w porzadku albo gdyby pozniej wyjechali to nic by sie nie stalo.

          Ja nie rozumiem jak mozna miec tak nawalone w glowie, zeby zrobic cos takiego. Tak samo ja woza dzieci poupychane bez fotelikow, no przeciez nie sa winni Ci ktorzy na to pozwolili. Jak cos sie stanie no to co? Wypadek. Wypadki sie zdarzaja.
    • grave_digger Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 17:38
      bardzo refleksyjny wątek.
      • joanna35 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 17:57
        grave_digger napisała:

        > bardzo refleksyjny wątek.

        Ale chyba nie dokładnie o to mi chodziłosmile Nie chciałam zakładac kolejnego wątku o tragedii w Sączowie, ani tym bardziej otwierać wątrobę i wylewac na forum całą zgromadzoną we mnie zółć. W piątek przeczytałam w ostatnim "Sensie" wywiad z Pakosińską i ona tam własnie mówi, ze nie lubi ranienia innych bezmyślnością. Ja też nie. I tak jak napisałam - jest bezmyślność, która kończy sie tragicznie i jest taka codzienna, która pogrzebała moje małżeństwo - nie zdrada(przynajmniej w sensie tradycyjnym), nie bicie, nie wyzwiska, nie alkohol, tylko bezmyślnośc mojego męża i co za tym idzie , albo przed nieuważność(mój 5-6 letni syn pare lat temu powiedział:" mamusiu, jaki ten tatuś nieuważny"). I dokładnie o to w tym wątku mi chodziło, o tego typu bezmyślność, no, ale trochę namąciłam. Może teraz napiszecie co o tym sądzicie?
        • kawka74 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 18:08
          Ja mam, póki co, tylko jedną refleksją - jakie to musi być cholernie męczące.
          Zakładam, że wychodzę za człowieka dorosłego, któremu nie trzeba patrzeć na ręce i na którego można liczyć, a w rezultacie wykonuje się i swoją, i jego robotę. Bo jak zostawić z takim, excuses le mot, trepem dziecko, ryzykując, że 'nie pomyśli' i stanie się coś nieodwracalnego? Jak liczyć na to, że zrobi, zapamięta, nie pomyli - nawet jeśli to są drobiazgi, od których świat się nie zawali, jak długo można wytrzymać?
          • joanna35 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 18:13
            Dokładnie Kawko, nie wiem jak inne e- matki, ale ja w którymś momencie poczułam, ze jestem tym strasznie zmęczona, jego egoizmem/wygodnictwem i brakiem jakiejkolwiek woli zmiany, dorośnięcia do pełnionych ról. I tak sobie żyjemy obok siebie i tylko tak sobie myślę, ze gdyby nie to chore dziecko wszystko byłoby łatwiejsze.....
            • przeciwcialo Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 18:26
              Zawsze taki był?
              • joanna35 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 18:35
                Nie wiem, może, ale ja zmiany zauważyłam dopiero po urodzeniu chorego syna, kiedy okazało się, ze zostałam sama z "problemem".
                • przeciwcialo Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 18:37
                  Jak ciebie traktował, tez sobie robił herbate a tobie nie? Taki przykład.
                  • joanna35 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 19:10
                    Pamiętam, ze była jazda o obiad, tzn. jak on wracał z pracy, a ja byłam w domu to obiad wyjeżdżał na stół, jak było odwrotnie to czekał az wróce i ten obiad zrobię, ale wystarczyły chyba dwie rozmowy i obiad na mnie czekał. Nie pamiętam szczegółów, ale pierwsze cztery lata małżeństwa jawią mi się , jeżeli nie jak pasmo szczęścia, to po prostu dobrze. Przez pierwsze dwa lata byliśmy sami, więc w ogóle sielanka, potem urodził się starszy syn i mąż był bardzo zaangażowany - karmił, kąpał , wstawał w nocy. Pierwszy raz , który odczułam jak oberwanie obuchem w głowę nastapił w środku ciąży z drugim synem(to on bardziej niż ja chciał drugie dziecko). A jakieś 5 miesięcy po urodzeniu go zauważyłam, ze jestem sama z dwójką maleńkich dzieci. Oczywiscie, nie w sensie jego(męża) fizycznej obecności.
          • kawka74 Errata 19.12.10, 18:17
            > Ja mam, póki co, tylko jedną refleksję -
        • anorektycznazdzira Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 18:21
          Joasia, wybacz, ale absolutnie się nie zgadzam: dla mnie, oczywiście opierając się tylko na opisach, centrum problemu stanowi powalający wprost EGOIZM. Ten facet, to sobek, egocentryk, zero empatii. Bo gdybym wiozła na tę cholerną onkologię sąsiadkę, to bym ze zwykłego ludzkiego odruchu spytała, czy z nią nie wejść albo jakoś inaczej nie pomóc, o najbliższym z rodziny nie mówię w ogóle. Bezmyślność dla mnie to za mało, żeby wyjaśnić takie zachowanie, chyba, ze to tylko taki zabieg stylistyczny w tekście, na który się powołujesz i jest kwestią umowną, a wszyscy i tak wiemy, o co chodzi.
          • joanna35 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 18:28
            Anorektyczna to naprawde był tylko przykład czegoś co zdarzyło sie niedawno i dlatego tak utkwiło w pamięci. Zachowanie mojego męża od kolonoskopii mnie nie zaskoczyło. Owszem, rozczarowało(który to już raz?), ale nie zaskoczyło. Gdyby było lato pewnie dałabym przykład jak wraca z synkiem ze spaceru i rzuca się do wodopoju i nawet przez mózg mu nie przemknie myśl, że dziecko też spragnione; albo robi SOBIE kolacje i tylko sobie(mnie nie ma w domu), a dzieci czekają aż ja wrócę. Ojcem jest od 12 lat.
            • anorektycznazdzira Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 18:32
              No egol do zerzygania (wybacz), naprawdę rozumiem, ze już Ci się nawet nie chce tłumaczyć. I szczerze Ci życzę nie tylko zdrowia, ale i takiego poukładania czy tez otwarcia nowych możliwości w życiu, żebyś je sobie dobrze ułożyła bez tego gościa.
        • grave_digger joanna 19.12.10, 18:28
          mój były mąż był m.in. taki bezmyślny.
          dlatego jest były.
          a tobie życzę dużo siły w swej własnej bezsilności. pozdrawiam.
          • joanna35 Re: joanna 19.12.10, 18:32
            Droga grave_digger mój mąż też pewnie byłby już były gdyby nie pewne "drobnostki":
            1. chore dziecko i związana z nim logistyka
            2. drugie chore dziecko i logistyka
            3. utrzymanie dwójki chorych dzieci(leczenie biologiczne kosztuje sporo)
            4. niemożność liczenia na członków dalszej rodziny
            i aktualnie - moja choroba, jak będzie czas pokaże.
            • grave_digger Re: joanna 19.12.10, 18:37
              mhm
              jak dobrze zrozumiałam, to nie są twoje biologiczne dzieci? czy tylko jedno jest twoje?
              wiesz, rozumiem tę twoją sieć powiązań
              jednak sądzę, że nie ma sytuacji bez wyjścia.
              • joanna35 Re: joanna 19.12.10, 19:26
                Dzieci są moje osobiste, tylko jedno z nich poddawane jest leczeniu smile Widzisz, ja wiem, ze nie ma sytuacji bez wyjscia, tylko u mnie to wyjście stanowi wybór między wyjsciem złym a gorszym. Gdybym miała dwójkę zdrowych dzieci w wieku szkolnym to po rozwodzie chodziłabym sobie do pracy, zajmowała się domem, dziećmi, spotykała od czasu do czas z koleżankami i być może pojawiłby sie jakiś pan i szansa na szczęście i wielką miłośćsmile W obecnej sytuacji moje wyobrażenie przyszłosci(nawet bez moich problemów zdrowotnych) przedstawia się następująco - mieszkam w kawalerce/dwupokojowym mieszkanku z dwójką nastolatków, pracuję na zmiany jako pielegniarka ledwo wiążąc koniec z końcem, mąż utrudnia mi życie jak może. Ciągle szukam kogos do pomocy przy dźwiganiu, znoszeniu, wnoszeniu itp. młodszego syna, który jest coraz większy i cięższy, a ja coraz starsza i słabsza oraz do opieki nad nim kiedy ze starszym musze jechac do sąsiedniego województwa na kontrolę. To jest wersja porozwodowa. Jest jeszcze druga - zostaję z tym facetem , z każdym rokiem jest gorzej(w sensie jego egoizmu i nieliczenia się ze mną i z moimi potrzebami), zostaję ze świadomoscią, że owszem przypilnuje młodszego kiedy mnie nie ma, ale to wszystko, zostaję z kimś komu nie ufam, ale mam dobre warunki finansowe/bytowe i ja i dzieci. Biorąc pod uwagę, ze nie wierzę, żeby jeszcze cokolwiek dobrego spotkało mnie w życiu to nie jest zła opcja, tylko dlaczego na myśl o niej chce mi się wyć?
                • epistilbit Re: joanna 19.12.10, 19:28
                  Bo w tym wszystkimi nie ma miejsca na Twoje szczęście. Joasiu, a dzieci rokują szansę na wyleczenie? A opcja ty + dzieci + wysokie alimenty + opiekunka?
                  • joanna35 Re: joanna 19.12.10, 19:35
                    Starszy ma nieswoiste zapalenie jelit(choroba leśniewskiego crohna), młodszy ma porażenie lewostronne, nie chodzi, nie mówi, jest znacznie opóźniony w rozwoju, wszystko przy nim trzeba zrobić - ubrać/rozebrać, umyć, w większości nakarmić itp. W zaleznosci od momentu dnia i jego humoru, albo idzie to wszystko dość lajtowo, albo jest szarpanina i próba sił. Młodszy chodzi do płatnej szkoły dla dzieci z autyzmem, starszy jest leczony biologicznie eksperymentalnie ostatnio rok, od następnego płacimy. Leczenie przynosi efekty, ale Bóg raczy wiedzieć jakie w przyszłości mogą być powikłania po tym leczeniu, o powikłaniach samej choroby nie wspomnę.
                    • epistilbit Re: joanna 19.12.10, 19:39
                      Joanno, nie wiem, co Ci napisać. To strasznie dużo jak na jednego człowieka. Ja myślałam, że to co mnie spotyka, to jest szczyt wszystkiego, ale to, co Ciebie spotyka to przecież na 3 osoby za dużo...
                    • grave_digger Re: joanna 19.12.10, 19:41
                      co do finansów - są jeszcze alimenty na dzieci.
                      rozumiem, że teraz nie pracujesz?
                      • joanna35 Re: joanna 19.12.10, 19:46
                        Nie i to jest największy błąd w moim życiu, ale wtedy myślałam, że robie , ze tak trzeba. Dzisiaj tak bym nie postąpiła.
                  • joanna35 Re: joanna 19.12.10, 19:44
                    Opcja jest bardzo kusząca, tylko widzisz łaska pańska na pstrym koniu jeździ, konkretnie na humorzastym. Wolałabym nie być zależna od alimentów mojego męża, a przynajmniej nie tylko, a ze swojej pensji nie zatrudnię opiekunki, bo nie wyżyjemy. O dorobieniu zapomnij, bo nie bedę miała z kim zostawić niepełnosprawnego syna.
                    Kochane to naprawde nie jest tak,ze mnoże przeszkody, ale ja nie mogę myslec tylko o sobie, ja muszę myśleć o dzieciach - przede wszystkim. 10 lat temu, kiedy urodził sie mój młodszy syn założyłam różowe okulary, które chwilę temu zdjęła ze mnie moja choroba. Ja dopiero teraz zobaczyłam jak bardzo mam przesrane - nie żalę się, to zwykłe stwierdzenie faktu. Pociesząjce jest to, że chodze na terapię, mam świetną psycholożke, która bardzo chce mi pomóc, a ja bardzo chce z tej pomocy skorzystac, więc może kiedyś odważę się zaryzykować, ale na pewno nie dziś, nie jutro i nie za rok.
          • agusiah Re: joanna 19.12.10, 20:38
            Mój BYŁY też. Współczuję i trzymam kciuki.
    • vibe-b Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 19:00

      Co do bezmyslnych tatusiow to ja mam swoja prywatna teorie: im czesto brakuje instynktu (macierzynskiego, tak). Matka z racji urodzenia dziecka ma szosty zmysl, zdolnosc przewidywania jakiej nie maja inni osobnicy wlaczajac w to kobiety bezdzietne. Do tego wniosku doszlam kiedys gdy po kolejnym bezmyslnym zachowaniu mojego meza relacjonowalam bezdzietnej kolezance (zalilam sie) ze maz naraza dzieko na to czy owo a ona , zdziwiona jakby bardzo, zapytala mnie gdzie ja nabylam wiedze o potencjalnych niebezpieczenstwach. To, co mi sie wydawalo zdrowym rozsadkiem jej wydawalo sie byc wiedza zdobyta w trakcie studiowania ksiazek okolodzieciecych.
      Wydaje mi sie wiec, ze fakt stania sie matka zaostrza zmysly. Osoby "postronne", w tym ojciec niestety, nie ma tego instynktu chronienia potomstwa. To, co kobieta matka ma zakodowane w postaci odruchu bezwarunkowego niemal, facet musi miec wytlumaczone, przemyslane i przestudiowane.
      • epistilbit Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 19:23
        Vibe pisząc że ojciec jest osobą postronną dla dzieci usprawiedliwiasz pseudo tatusiów i zrzucasz troskę na barki matek....
        • vibe-b Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 19:50
          Napisalam w cudzyslowie. Nic nie zrzucam, probuje wytlumaczyc dlaczego matkom jest latwiej byc rozsadna. Nie oznacza to ze tatus jest zwolniony z myslenia. Ale wlasnie- ojciec musi pomyslec a matka robi automatycznie. Zebys zrozumiala o co mi chodzi to wezme Triss i jej przyklad z podaniem zimnego mleka dziecku. Ona uwaza, ze zimne mleko szkodzi dziecku. Nie sadze zeby musiala byla wykonan jakis dlugi proces myslowy by dojsc do tego wniosku- ona po prostu wie to jako matka. Zas ojczym (ide o zaklad ze ojciec by sie tak samo zachowal) nie wpadl na to, bo najpierw musialby a)okreslic problem b)postawic teze c) przeprowadzic przewod myslowy d)wyciagnac wniosek. Triss mogla sobie spokojnie darowac te 4 elementy. Tak to widze smile
          • triss_merigold6 O toto 19.12.10, 20:41
            W sumie niezły mi wyszedł ten przykład z mlekiem, niby drobiazg ale charakterystyczny. Ojciec mojego dziecka CZYTAŁ na opakowaniach modyfikowanego w jakiej powinno być temperaturze i po zrobieniu MIERZYŁ temperaturę tzn. butelka z termometrem mierzyła. Ja nie, robiłam odruchowo.
            Odruchowo wiem, że zimne mleko przed wyjściem do przedszkola/szkoły w zimny dzień to zły pomysł i że nie jest dobrze popijać zimnym mlekiem kanapkę z wędliną. Aktualny to pojmie i zapamięta jak wyjaśnię. Niemniej op.... dostał za nieuwagę, widział dziesiątki razy jak dzień zaczyna się od PODGRZANIA dziecku mleka. Widział i nie widział jednocześnie.
            • vibe-b Re: O toto 20.12.10, 09:21
              Ojciec mojego dziecka CZYTAŁ na opakowaniach modyfikowanego w jakiej po
              > winno być temperaturze i po zrobieniu MIERZYŁ temperaturę tzn. butelka z termom
              > etrem mierzyła. Ja nie, robiłam odruchowo.

              Dokladnie o to mi chodzilo.
              U nas bardzo jaskrawo ten mechanizm widac, gdy dzieciak zachoruje. Mi wystarczy 1 sekunda i rzut oka i wiem ze chory. Maz wie to, dopiero gdy zmierzy mu temperature albo gdy dziecko juz sie zaczyna pokladac z powodu zlego sampoczucia smile
        • asiara74 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 19:52
          O bezmyślności chłopów zrobiłam dziś wywiad mojemu mężowi gdy na środku ulicy jeden taki tatuś tak się zajął sankami że zapomniał o dziecku(ok. 2 latka) które wlazło prosto pod moje nogi tak że o mało nie wycięłam na środku chodnika. Dziecko równie dobrze mogło wyjśc na ulicę pod samochód. Nawiązałam oczywiście do wczorajszej tragedii na co mój się nafuczył i stwierdził że nie ma ochoty słuczac moich wywodów.
          No właśnie oni robią głównie to na co mają ochotę, nie przewidując co może się stac
      • duch_mariana Re: Raniąca bezmyślność 20.12.10, 01:55
        > Osoby "postronne" , w tym ojciec niestety, nie ma tego instynktu chronienia potomstwa.

        W przypadku matek to zazwyczaj jest chronienie przed drobiazgami albo wyimaginowanymi niebezpieczeństwami, z pominięciem tych realnych. U nas było to tak, że nakupowała zatyczek i pozabezpieczała gniazdka, w których już od dawna nie było prądu, natomiast wkręciła haki w spróchniałą futrynę i powiesiła młodej huśtawkę.
    • hummer Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 20:53
      joanna35 napisała:
      > Czy uważacie, że ta
      > ka codzienna bezmyślność, która rani partnera jest mniejszym złem niż przewinie
      > nie jakiegoś większego kalibru np. zdrada?

      Jako samiec odpowiem na drugie pytanie. Nie zdradza się, gdy jest dobrze. A teraz odpowiedź na pierwsze pytanie. Nie dotyczy to osób, niemyślących.

      W tego Sylwestra będę się bawił z dziewczyną, którą pokochałem i z którą wiąże jakieś plany. Jednocześnie na tym sylwestrze będzie ma przyjaciółka i kochanka zarazem. Dziewczyna wie o tym. Wiem i ja, że osobiście, gdybym chciał coś przeskrobać dostanę po gębie od przyjaciółki. Do zdrady trzeba dwojga partnerów. Faceci są zbyt wygodni by szukać czegoś co mają.
    • mama303 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 21:17
      Dzisiaj widziałam, jak sanki ciągnął tatuś samochodem a mamusia sie z radością przypatrywała. Głupota nie zależy od płci.
    • jowita771 Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 21:30
      Myślałam kiedyś o tym przy okazji czytania artykułu o prostytutkach, nawet była dyskusja na tym forum. Gdyby mój mąż poszedł do prostytutki, to dla mnie największym problemem byłoby to, że naraził moje zdrowie i życie, bo mógł mi przywlec HIV do domu. I tego bym nie wybaczyła.
    • demarta Re: Raniąca bezmyślność 19.12.10, 21:50
      mam demona bezmyślności w mojej najbliższej rodzinie. właściwie niejednego....
      demonem number 1 jest moja osobista matka. po pierwsze pamiętam doskonale na co narażała mnie samą niejednokrotnie i w różnoraki sposób, ot taki spec od debilistycznych poczynań. dodam, że nie obeszło się od konsekwencji wartych prokuratora, tylko.... w tamtych czasach były amnestie, sresje i inne......
      demonem number 2 jest matka mojego męża. pomysły z dupy rodem wzięte, konsekwencje tragiczne w skutkach.....

      nie mogę użyć tu jako przykłądu istoty płci męskiej, albowiem w mojej rodzinie i w rodzinie męża mężczyźni wymierają w tempie ekspresowym, nie mam doświadczeń.

      sedno sprawy: jak sobie z tym radzę? nie staram się nawet! jedna babcia ma zakaz pozostawania z dziecięciem mym sam na sam, druga może, ale pod warunkiem, że w moim domu, w mojej okolicy i wg ściśle przygotowanego i przemyślanego planu. dodam, że jestem przeszczęśliwa, że dziecię me już rejestruje i zdaje relacje z pobytów z babciami. inaczej nie dowiedziałabym się, że jedna z babć mimo złych doświadczeń niczego się nie nauczyła i nie tylko swoje ale i moje dziecko bezmyślnie wystawia na srogie w konsekwencjach zagrożenia.

      P. S.

      joanna, ty nie jesteś człowiekiem, ty jesteś czołgiem! idziesz przez świat po mega grudach..... życzę zdrowia, siły i wyrwałości, a jakby coś, to sama wiesz...
    • imasumak Re: Raniąca bezmyślność 20.12.10, 00:11
      Burzę raz na sto lat każdy związek przeżyje, pod warunkiem, że oboje chcą przeżyć.
      Natomiast codzienne gafy wynikające z egoizmu i bezmyślności, są na dłuższą metę nie do strawienia.
    • annvangier Re: Raniąca bezmyślność 20.12.10, 08:27
      moj facet dostal i oper... i nauczke ja raz malutka za mocno na takiej karuzelce zakrecil, upadla na miekka ziemie ale od tej pory jego glupota sie nieco ograniczyła, zreszta jakby cos jej sie stalo to byłoby po gosciu i tyle....
      tez sie zastnawiam jak to jest ze jak zrobi/nie zrobi cos mama to to jest tępa c....
      a jak facet to taki slodki gluptasek, ale p[rawda jest taka ze to kobiety sa najgorszymi szowinistkami
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka