groselha
19.12.10, 20:38
Mam dwoje dzieci, corke (lat 3) i syna (10 miesiecy). Problem polega na tym, ze od niedawna (jakis miesiac, poltora) corka zaczela bic malego, dzis podrapala go do krwi. Wczesniej nie bylo takich sytuacji, wrecz przeciwnie, maly bardzo interesowal corke i bawila sie z nim chetnie, zreszta nadal sie z nim bawi, tylko czasem go bije po glowie i drepie. Zwracam jej uwage, tlumacze, ze go to boli, ze robi mu krzywde. Mimo to, ona nadal go bije jak mysli, ze ja nie widze. Zaczelam ja po takich akcjach zamykac w jej pokoju, mowiac, ze jak sie nie umie bawic, bez krzywdzenia brata, to nie bedzie z nami w pokoju. Wypuszczam ja po 20, 30 minutach. Nie wiem juz co mam robic, maly jest caly podrapany. A przy tym zalezy mi na dobrych relacjach pomiedzy nimi. Moze ja energia roznosi, zimno u nas stracznie od pazdziernika i albo snieg albo deszcz (nie mieszkam w Polsce) i nie wychodzimy juz na tak dlugo jak w lecie i raczej chodzimy na spacery niz place zabaw. A od dwoch tygodni nie wyszlismy wcale (tylko do lekarza i apteki, bo wszyscy w domu chorzy). A moze to normalne? Czy ktoras z was ma podobny problem?