Dodaj do ulubionych

Prorodzinne podejście

26.12.10, 18:09
Kilka dni temu usłyszałam wpowiedź, która, delikatnie mówiąc, mnie zaskoczyła. Pewnie dlatego, ze padła z ust pana, po którym nie spodziewałam się takiego zdania.
Autor wypowiedzi: starszy pan, profesor, znany w Polsce i Świecie, humanista, swojego czasu zajmujący jedno z najwyższych rządowych stanowisk, zapytał mnie jak długo nie było mnie w pracy w związku z urodzeniem dziecka. Powiedziałam, ze 7 miesiacy, pan: ze to dobrze, ze tak krótko, bo kobiety jak siedza w domu z dziecmi to głupieją. Ze on ma teraz pracownice, która lada moment bedzie rodzic i juz zapowiedziała, ze chce iść na 3-letni urlop wychowawczy, a on jej na to powiedział, ze w takim razie, nie ma po co do pracy wracać. Ze inna pracownica, bardzo dobrze sie zaowiadajacy naukowiec, została z dzieckiem 1,5 roku i zupełnie się jej mózg zlasował.
Wstrzasneło mną. Dodam, z pan pracuje na uczelni, jest filologiem, nie ma do czynienia z prężnie działajaca dziedzina nauki, w której postep toczy sie z dnia na dzien i jak ktos wypada na 3 lata z zawodu, to jakby zaczynał od początku kariere.
I tak sobie pomyslałam, ze jak takie zdanie ma profesor, zdawać by sie, mogło osoba światła o otwartym umyśle i poglądach (a facet na prawdę nie jest bucem, który dostał profesurę przez "zasiedzenie" na uczelni, cały czas jeździ po świecie, ma kontakt z róznymi ludźmi i różnymi kulturami, powinien mieć otwarty umysł na poglądy i zmiany zachodzace w świecie), więc, jakby nie patrzac taki autorytet, ma takie zdanie i poglądy, to ja ma sie zmienić podejscie do matek w pracy, jak ma być wdrażana w życie "polityka prorodzinna" ?

Co za stary baran z tego faceta!!
Obserwuj wątek
    • kali_pso Re: Prorodzinne podejście 26.12.10, 18:20

      Też znam osoby, którym po urodzeniu dziecka i byciem z nim w domu"mózg się zlasował".
      I co z tego? też jestem baranica?winkp

      Zamiast wyzywać pana od baranów na forum, trzeba było zadać mu proste pytanie- Ile zna kobiet, które po urodzeniu dziecka do pracy wróciły, niczego im nie ubyło i są dobrymi i twórczymi pracownicami. jakoś nie wierzę, że pan ma tylko z odmóżdzonymi paniami doświadczenie...
      • izak31 Re: Prorodzinne podejście 26.12.10, 18:41
        Ale chyba prorodzinne podejscie nie oznacza,ze kobieta musi uwiazac się z dzieckiem w domu?
    • tully.makker Re: Prorodzinne podejście 26.12.10, 20:02
      Bynajmniej mnie nie dziwi wypowiedz tego pana. Hierarchiczne struktury patriarchalne w ktorych cale zycie funkcjonowal i ktore przyniosly mu "sukces" nie dzialalyby, gdyby nie pogarda dla tego, co kobiece - sposobu myslenia, dzialania, priorytetow wreszcie, i gloryfikacji dzialan ze sfery meskiej. Nie przypadkiem wszak pracujaca matka to nie upokorzenie, choc patriarchat tepi takie podejscie jako zagsarazajace meskiej dominacji, natomiast opiekujacy sie dziecmi ojciec jest darzony pogarda - bo wykonuje role kobieca, a wiec z natury uwazana za podrzedna.

      Ja osobiscie sadze, ze przy dziecku zmadrzalam - wprawdzie dopiero przy drugim, i dotarlo do mnie, ze sa rzeczy wazne i wazniejsze.
    • liliankaa77 Re: Prorodzinne podejście 26.12.10, 20:25
      Pan może i buc i baran, natomiast niejednokrotnie widziałam, co dłuższy brak pracy zawodowej robi z człowieka-niezależnie od płci.
      Podejście do kobiet na rynku pracy nie zmieni się, dopóki to one ( i tylko one) będą chadzały na urlopy wychowawcze, będą wnioskowały o zmniejszenie etatu, zwalniały się wcześniej z pracy, brały zwolnienia na dzieci, podczas gdy mężczyzn te ograniczenia nie dotyczą.
      I nie ma się co dziwić. Prawa rynku.
      • lilka69 Re: Prorodzinne podejście 26.12.10, 20:51
        lilianka-przeciez to o czy piszesz jest gwarantowane przez prawo! urlopy wych, zwolnienia (60 dni w roku), zmniejszony etat do 4 lat zycia dziecka. kobiety tylko to wykorzystuja i nic ponad to.
        ktora z was miala klopoty, ze zgodnie z prawem zyje i ma dziecko? bo ja nie. nawet jak wzielam razem z mezem cale 60 dni zwolnienia.
        • miaowi Re: Prorodzinne podejście 26.12.10, 21:05
          Dla mnie polityka pr\orodzinna to działanie, które nie wysyła mnie do chałupy z pierwszym dzwonem, żebym zupkę gotowala, tylko umozliwia mi zostawienie dzieciaka pod fachową opieką, żebym mogła spokojnie popracować. Dopóki nie będzie pewności i stabilności zatrudnienia, to nie ma o czym mówić. Nie każda kobieta szuka pracy żeby móc zajść w ciążę. Niektóre jednak pracują, chcą pracować i nie życzą sobie, żeby urodzenie dzieciaka je dyskredytowało. Ja tylkoo chcę mieć gdzie pracować.
          • graue_zone Re: Prorodzinne podejście 26.12.10, 21:59
            Dla mnie polityka pr\orodzinna to działanie, które nie wysyła mnie do chałupy z
            > pierwszym dzwonem, żebym zupkę gotowala, tylko umozliwia mi zostawienie dzieci
            > aka pod fachową opieką, żebym mogła spokojnie popracować.

            To po co Ci dziecko, jeśli chcesz je zostawiać pod "fachową opieką", zamiast sama zadbać o SWOJE DZIECKO?
            • miaowi Re: Prorodzinne podejście 26.12.10, 22:18
              Przecież nie prowadzam do żłobka tygodniowego.
              O, przepraszam, wiadomo, że najlepiej dziecku jak się kisi pod skrzydełkiem mamuni 24 na dobę. Pardon, my bad. Ależ ze mnie wyrod, skoro zarabiam i rozwijam się, żeby dać dziecku dobry przykład.
              • graue_zone Re: Prorodzinne podejście 27.12.10, 09:58
                Jaki przykład dajesz roczniakowi? Co zrozumie z Twojego rozwoju, poza tym, ze mama go zostawia? Nie mówię o sytuacjach, gdy nie ma innego wyjścia, ale jednak wszyscy co mądrzejsi pedagodzy, psycholodzy i lekarze zgodnie twierdzą, ze do ukończenia trzeciego roku życia dziecko powinno być pod opieką rodzica. I wybacz, ale samorealizacja zawodowa matki lub ojca malutkiego dziecka powinna stać zdecydowanie na drugim miejscu wobec jej/jego obowiązków względem dziecka.
                • ardzuna Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 18:56
                  graue_zone napisała:

                  > Jaki przykład dajesz roczniakowi? Co zrozumie z Twojego rozwoju, poza tym, ze m
                  > ama go zostawia?

                  Tyle samo, co zrozumie z rozwoju ojca który go zostawia. No chyba że uważasz ze po urodzeniu dziecka rodzice muszą kupą siedzieć w domu bo inaczej gorze dzieciom.
              • graue_zone Re: Prorodzinne podejście 27.12.10, 10:00
                Ale jasne, lepiej wmawiać sobie, ze półroczne czy roczne dziecko wprost uwielbia chodzić do żłobka. W końcu trzeba jakoś uspokoić sumienie...
                • mia_siochi Re: Prorodzinne podejście 27.12.10, 11:05
                  graue_zone napisała:

                  > Ale jasne, lepiej wmawiać sobie, ze półroczne czy roczne dziecko wprost uwielbi
                  > a chodzić do żłobka. W końcu trzeba jakoś uspokoić sumienie...


                  Moje będzie musiało polubić, bo zaraz po macierzyńskim wracam do pracy. Jeszcze na głowę nie upadłam żeby spędzić 3 lata w domu w towarzystwie...hmmm...średnio rozwijającym,nie da się ukryć tongue_out
                  • graue_zone Re: Prorodzinne podejście 27.12.10, 12:09
                    To wyjaśnij mi, po co Ci dziecko? Jeśli nie lubisz jego towarzystwa, jeśli Ci nie rozwija i nie interesuje, jeśli przedkładasz siebie nad jego potrzeby i nie jesteś w stanie z tego zrezygnować nawet tylko na trzy lata? Może lepiej zrezygnować z dziecka w ogóle i "się realizować" zawodowo?
                    • mia_siochi Re: Prorodzinne podejście 27.12.10, 15:32
                      Nie odczuwam potrzeby wyjaśniania Ci czegokolwiek smile
                      • miaowi Re: Prorodzinne podejście 27.12.10, 18:00
                        Też miałam to napisać - czemu dorosły człowiek miałby się tłumaczyć z własnych decyzji?
                        Moje dziecko nie chodziło do złobka bo miałam nianię. I TAK<TAK, zostawiałam czteromiesięczne a nawet młodsze dziecko z obcą babą (o zgrozo) bo ktoś musiał zarabiać na życie. Teraz dziecko ma 4,5 roku i zaczęłam drugie studia wymagające raz na miesiąc 5-dniowego zjazdu (a to wredziszcze, po co jej dziecko, WYSTERYLIZOWAĆ JĄ).
                        Potworne, jak mi jeszcze przyjdzie do głowy zrobić doktorat to chyba zacznę się samobiczować.
                        • graue_zone Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 18:19
                          Ale ja nie pisałam o sytuacjach, kiedy się musi, lecz kiedy chce. Chce zostawiać maleńkie dziecko z obcą osobą (nie mylić z ojcem dziecka) w imię "realizowania siebie". I nie przypisuj mi słów, których nie napisałam. Wyraźnie podkreślałam, że chodzi mi o MALUTKIE dzieci, a nie o 4,5-latki.
                          • miaowi Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 20:03
                            Ależ ja zostawiłam maleńkie, dwumiesięczne.
                            I gdybym nie chciała, zawsze mogłam mieszkać z rodzicami i NIE iść do pracy.
                            Dobiłam cię?
                            • graue_zone Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 21:14
                              Ależ dlaczego miałabyś mnie dobijać? Masz swój sposób na życie, mnie się może nie podobać, prawda? I proszę, nie traktuj mnie protekcjonalnie oraz tak, jakbyś myślała, ze mnie dotkniesz, bo akurat to Ci się nie uda.
                      • graue_zone Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 18:20
                        Nie musisz. Twoje poglądy, Twoje decyzje, Twoje dziecko. Ja uważam inaczej i mam prawo do patrzenia na Twoje decyzje z punktu widzenia swoich poglądów.
                        • mia_siochi Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 18:22
                          A patrz sobie jak chcesz.
                          Kredyty sie same nie spłacą w imię "posiedzę z dzieckiem przez parę lat w domu i będzie super". Ciekawe gdzie po tych kilku latach znajdę pracę, na kasie w biedronce chyba.
                          • graue_zone Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 19:00
                            To pisz, że MUSISZ, a nie opowiadaj o rozwoju. To jest inna sytuacja.
                            • mia_siochi Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 19:10
                              Jedno z drugim się lączy. Nawet gdybym nie musiała to bym nIE CHCIAŁA, bo to żadna frajda. Chłop zarabia trochę ponad 5tys, pewnie wiele by stwierdziło że to wystarczająco żeby nas utrzymać, ale wolę dołożyć drugie tyle, szybko spłacić kredyt a przy okazji nie zamienić się w odmóżdżoną kwokę.
                              • graue_zone Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 21:16
                                Czemu sądzisz, że kobieta, która zostaje w domu TRZY lata (nie pięć ani osiem) ma być od razu odmóżdżona? Czyżbyś sugerowała, że rozwój intelektualny jest możliwy tylko w pracy?
                                • mia_siochi Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 21:24
                                  Nie, sugeruję że rozwój intelektualny możliwy jest przez stymulowanie bodźcami na odpowiednim poziomie;P
                                  Dlatego chodzę do kina, teatru, czytam książki i prasę. I dlatego spędzam czas z dorosłymi, inteligentnymi ludźmi. Niekoniecznie w pracy.
                                  Dla dziecko stymulujące intelektualnie są spotkania z rówieśnikami oraz odpowiednią kadrą pedagogiczną, których też z radością mu dostarczę, w czasie kiedy zarabiać będę pieniądze które zainwestuję w jego rozwój ;P
                              • deodyma Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 21:29

                                mia_siochi napisała:

                                > Jedno z drugim się lączy. Nawet gdybym nie musiała to bym nIE CHCIAŁA, bo to ża
                                > dna frajda. Chłop zarabia trochę ponad 5tys, pewnie wiele by stwierdziło że to
                                > wystarczająco żeby nas utrzymać, ale wolę dołożyć drugie tyle, szybko spłacić k
                                > redyt a przy okazji nie zamienić się w odmóżdżoną kwokę.



                                jezu, to w jakim srodowisku Ty sie kobieto obracasz, jesli kobiety siedzace w domu z dzieckiem, to odmozdzone kwoki...
                                taka odmozdzona kwoka mozna byc nawet wtedy, gdy sie pracuje a i takie niestety znam.
                                • mia_siochi Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 21:36
                                  No proszę Cię, 3 lata siedzenia w domu... To chyba nie wymaga komentarza ;P
                                  Żeby nie było- z płcią to niewiele ma wspólnego, facet po kilku latach myślenia tylko o kupach i zupach też by się w rozwoju cofnął wink
                                  • nanuk24 Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 23:26
                                    > Żeby nie było- z płcią to niewiele ma wspólnego, facet po kilku latach myślenia
                                    > tylko o kupach i zupach też by się w rozwoju cofnął wink

                                    A to niepracujac(nie mowie o siedzeniu w domu, bo z niego kiedys trzeba wyjscwink tylko o kupach i zupach sie mysli? Skoro przyklad wzielas ze swojego zycia, ktore - widac po wypowiedziach - mialas nudne jak flaki z olejem, czego serdecznie wspolczuje, bo takie zycie jest nie do wytrzymania, nie oznacza, ze mozesz wkladac wszytkie niepracujace do swojego worka.
                                    Niepracujac mozna robic naprawde duzo ciekawych rzeczy.
                                    • mia_siochi Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 23:29
                                      Po sposobie argumentacji wnioskuję, że do pracujących nie należysz wink
                                      • nanuk24 Re: Prorodzinne podejście 29.12.10, 00:00
                                        Pudlo. Pracuje, ale sie nie przepracowuje jezeli Cie to pocieszywink
                                  • deodyma Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 23:29
                                    ale w jaki sposob mozna cofnac sie w rozwoju po tych 3 latach siedzenia w domu?big_grin
                                    znam takie cofniete, ktore pracuja i jak to sie ma do siedzenia w domu?
                                  • kali_pso Re: Prorodzinne podejście 29.12.10, 09:03

                                    Twoje myślenie jest proste jak konstrukcja cepa- 3 lata byłam z dzieckiem w domu. Skończyłam studia w między czasie, zapisałam się na podyplomowe, zawsze wiedziałam, że będe pracowac zawodowo, bo tak zostałam wychowana- w kulcie pracy.
                                    Nic mi się nie zlasowało, nie cofnęło, nie odmóżdzyło.
                                    Niesamowite, co?winkp
                    • kali_pso Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 18:35

                      A kobieta z dzieckiem 5-6 letnim według Ciebie się realizuje czy "realizuje"?winkp
                      Czy tylko dla parcujących matek niemowlęt stosujesz taryfę potępieńczą pisząc o ich "realizacji"?winkp
                      • graue_zone Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 19:05
                        Czepisz się. Pisałam wyraźnie, ze CHODZI MI O MAŁE DZIECI, NOWORODKI, NIEMOWLĘTA I OGÓLNIE DZIECI DO OK. 3 ROKU ŻYCIA. I żadną taryfę potępieńczą. Pracująca matka dziecka 5-czy 6-letniego to żaden problem, o ile nie pracuje 12 godzin na dobę i starcza jej czasu dla dziecka. Ale kobiety, która zostawia kilkutygodniowe lub kilkumiesięczne dziecko w imię, tak naprawdę, własnej wygody zrozumieć nie mogę. Bo, nie oszukujmy się, jednak opieka nad wymagającym niemowlęciem, takim z kolkami, płaczącym itp. jest jednak bardziej wyczerpująca (przynajmniej fizycznie) niż praca zawodowa.
                        • miaowi Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 20:05
                          Przeczytaj jeszcze raz swoje ostatnie zdanie i zastanów się, czy naprawdę nie rozumiesz.
                          Przyznaję, gdybym naprawdę bardzo chciała, nie musiałabym wracać wtedy do pracy. Ale nie żałuję. Jedno wiem po tej całej zabawie - drugiego dziecka na pewno mieć nie będę.
                          • graue_zone Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 21:18
                            Przeczytałam. I nie rozumiem. Bo o ile nadal twierdzę, że... (tu patrz ostatnie zdanie), to nie rozumiem, jak można do tego stopnia uciekać przed swoim malutkim dzieckiem, żeby nie chcieć poświęcić mu nawet tej odrobiny swojego czasu i życia.
                            • ylunia78 Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 21:45
                              szkoda czasu na tłumaczenie,dlaczego małego dziecka,nie powinno zostawiac się z obcym kimś w domu.Ja jestem odmóżdżoną babą,siedzę w domu na wych.
                              No właśnie...te 3lata to odrobina czasu w porównaniu z pozostałymi latami przez które będę musiała pracowac po wych,smile
                              • miaowi Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 21:48
                                Własnie. Tu nie chodzi o to, że byś mi tłumaczyła dlaczego NIE NALEŻY zostawiać małego dziecka z nianią (bo ja akurat uważam, że to nie szkodzi), tylko o to, żebyś uszanowała fakt, że ja to dziecko CHCĘ/MUSZĘ/POTRZEBUJĘ z nianią zostawić. I wszystko jedno czy robię to bo chcę, czy bo muszę. Robię to, Tobie przy tym nic nie szkodząc. Uszanuj.
                            • miaowi Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 21:46
                              Ależ można poświęcić odroobinę. Nawet dużo, ale można nie chcieć siedzieć z nim na czterech literach 24 godziny na dobę. Zresztą ile ludzi, tyle wersji, po co mamy się nawzajem krytykować? Ja szanuję kobiety, które siedzą w domu BO CHCĄ, o ile mają możliwości i je na to stać, a w zamian żądam szacunku dla mojego podejścia - że nie chcę i nie potrafię poświęcić tyle, ile inni. I uważam, że nawet jeśli docelowo Twoim zdaniem to szkodzi mojemu dziecku, to nadal nie masz prawa ingerować.
                              • mia_siochi Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 21:48
                                miaowi napisała:


                                > to nadal nie masz prawa ingerować.

                                I Bogu dzięki, co by było gdyby mogła jestem w stanie sobie wyobrazić wink
                                • graue_zone Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 21:53
                                  Nie przesadzasz? A gdzie ja napisałam, że będę ingerować? Ja jedynie wyraziłam swoje zdanie na temat takich ani innych wyborów życiowych.
            • moofka Re: Prorodzinne podejście 27.12.10, 10:38
              >
              > To po co Ci dziecko, jeśli chcesz je zostawiać pod "fachową opieką", zamiast sa
              > ma zadbać o SWOJE DZIECKO?

              oo
              i to jest wlasnie myslenie udupiajace matki ktore pomimo wszytsko probuja pogodzic macierzynstwo z inną aktywnoscia
              se babo znioslas jajo, to je niancz
              do zerowki
              bo mu insi krzywde robią
              no ale jak siedzisz
              to glupiejesz przeciez
              taki kobieta ma wybor w polszy
              albo glupiec albo dzieci krzywdzic big_grin
              same we lbach macie najgorszy mizoginizm
              biedny psor sam nie wymyslil
              z mlekiem matki wyssal
              • cherry.coke Re: Prorodzinne podejście 27.12.10, 15:20
                Jakze to trafne...
              • naomi19 Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 21:46

                w polszy
                gdzie?
        • liliankaa77 Re: Prorodzinne podejście 26.12.10, 21:07
          Przywileje są dostępne dla obojga rodziców, matki korzystają, ojcowie nie, stąd różnica w podejściu na rynku pracy. Pracodawcy wolą dyspozycyjnych pracowników.
          • iwles Re: Prorodzinne podejście 26.12.10, 23:09

            Dopóki będzie dyskryminacja płacowa kobiet, dopóty to kobiety, w większości z racji mniejszych pensji, będa braly zwolnienia i urlopy wychowawcze. Proste, prawda ? Może to od pracodawców należy rozpocząć zmiany ?
            • liliankaa77 Re: Prorodzinne podejście 26.12.10, 23:52
              Moim zdaniem nierówne traktowanie na rynku pracy bierze się z nierówności w zakresie życia rodzinnego/nie na odwrót.
              • iwles Re: Prorodzinne podejście 26.12.10, 23:58

                a moim zdaniem jest wlasnie dokładnie odwrotnie, ponieważ mniejsze płace dotycza takze kobiet, które dzieci (a często nawet męża/życia rodzinnego) nie mają.
                • miaowi Re: Prorodzinne podejście 27.12.10, 18:05
                  To prawda. Wpienił mnie ostatnio znajomy hasłem, że "jak żona przyniesie do domu 5 koła miesięcznie, to on chętnie z dzieckiem posiedzi cały dzień". Bo jak przynosi dwa koła, to właściwie co ta jej praca warta. To niech siedzi, prawda?
                • lilka69 iwles 28.12.10, 16:13
                  a nie sadzisz , ze nizsze place kobiet wynikaja z tego, ze one po prostu ZGADZAJA sie na tak niskie zarobki? ja nie slyszalam o duzych negocjacjach odnosnie placy kobiet podczas szukania pracy. facet mowi-za malo, za tyle nie bede pracowal u pana. a baba-malo ale...no dobrze.
        • liliankaa77 Re: Prorodzinne podejście 26.12.10, 21:08
          I nie chodzi o to, żeby matki z przywilejów nie korzystały, tylko żeby mężczyźni też korzystali, co zwiększy szanse kobiet na rynku pracy.
        • jowita771 Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 18:27
          > lilianka-przeciez to o czy piszesz jest gwarantowane przez prawo! urlopy wych,
          > zwolnienia (60 dni w roku), zmniejszony etat do 4 lat zycia dziecka. kobiety ty
          > lko to wykorzystuja i nic ponad to.

          Niby tak, ale sama mam wrażenie, że niektóre panie nadużywają. Znam jedną, która długo wychodziła wcześniej z pracy, bo "karmiła piersią". Że nie karmiła piersią każdy w pracy wiedział, ale oficjalnie przynosiła zaświadczenie od lekarza i wychodziła, a reszta siedziała i pracowała za nią. Wkurza takie coś. Wydaje mi się, że ten akurat przepis powinien być ograniczony czasowo, nie czarujmy się, dziecku, które nie jest już wyłącznie na piersi, nic się nie stanie, jak dostanie pierś godzinę później, z głodu nie padnie.
          U mnie w pracy chłopaki biorą "tacierzyński" (brrr, co za nazwa!). Szefowie krzywo na to patrzą, ale dobrze, że ojcowie się tym nie przejmują.
      • moofka Re: Prorodzinne podejście 27.12.10, 10:32
        > Podejście do kobiet na rynku pracy nie zmieni się, dopóki to one ( i tylko one)
        > będą chadzały na urlopy wychowawcze, będą wnioskowały o zmniejszenie etatu, zw
        > alniały się wcześniej z pracy, brały zwolnienia na dzieci, podczas gdy mężczyzn
        > te ograniczenia nie dotyczą.

        paradoksalnie im cenniejszy pracownik, na tym wieksze ustepstwa pracodawca jest w stanie isc, zeby taka matka mogla dalej pracowac, a nie wybierac
        wyobraz sobie ze sa matki, ktore wracaja do pracy po wychowawczym, same opiekuja sie chorymi dziecmi oraz bez obciachu i poczucia winy zwalniaja sie na jaselki
        mozesz zazdroscic
    • 18_lipcowa1 Re: Prorodzinne podejście 26.12.10, 22:38
      prorodzinne podejście to jest jak i ojciec i matka mają równe szanse zajmowac sie dzieckiem i pracowac
      jak jest to dziecko gdzie zostawić jak kobieta chce isc do pracy

      a nie to co pie...i stary zramolały profesor
      • liliankaa77 Re: Prorodzinne podejście 26.12.10, 23:56
        18_lipcowa1 napisała:

        > prorodzinne podejście to jest jak i ojciec i matka mają równe szanse zajmowac s
        > ie dzieckiem i pracowac
        > jak jest to dziecko gdzie zostawić jak kobieta chce isc do pracy
        >

        Kobieta i mężczyzna mają dziecko. Mężczyzna idzie do pracy zostawiając opiekę nad dzieckiem kobiecie a kobieta może pracować dopiero
        > jak jest to dziecko gdzie zostawić jak kobieta chce isc do pracy

        Nic dziwnego, że jest jak jest.
        • 18_lipcowa1 Re: Prorodzinne podejście 27.12.10, 12:22
          > Nic dziwnego, że jest jak jest.



          oh i ah nie przesadzaj i nie cyrkuj tu
          jednak to kobieta na macierzynskim siedzi a nie facet
      • kali_pso Re: Prorodzinne podejście 27.12.10, 09:16

        Ale zdaje się, że "prorodzinne podejście" odnosiło sie do wypowiedzi tego pana, a nie, że pan sam tak swoje poglądy określa...
    • deodyma Re: Prorodzinne podejście 26.12.10, 23:06
      szkoda, ze nie zapytalas, w jaki sposob to glupienie sie u kobiet, ktore pozostaja z dziecmi dluzej niz 7 msc, objawia?
      trzeba bylo zapytac o to pana profesorabig_grin
    • lolinka2 Re: Prorodzinne podejście 27.12.10, 00:17
      Pan, obecnie w ok. 60tki, ówcześnie ok dychę młodszy, profesor literatury brytyjskiej, znany w "półświatku filologicznym", w momencie gdy przyszłam do niego na egzamin (termin indywidualny, na mocy zezwolenia od dziekana na ITS) zapytał: Co pani wybiera - chce się pani rozmnażać czy uczyć? Odp: A nie widać, panie profesorze, co wybieram? Obie opcje: chcę się rozmnażać ucząc i uczyć rozmnażając.
      Z egzaminu dostałam 4 (jedna z 10 osób na roku, które zdały w pierwszym podejściu). Pytań więcej nie było.
    • mozyna Re: Prorodzinne podejście 27.12.10, 01:11
      red-truskawa napisała:
      > I tak sobie pomyslałam, ze jak takie zdanie ma profesor, zdawać by sie, mogło o
      > soba światła o otwartym umyśle i poglądach (a facet na prawdę nie jest bucem, k
      > tóry dostał profesurę przez "zasiedzenie" na uczelni, cały czas jeździ po świec
      > ie, ma kontakt z róznymi ludźmi i różnymi kulturami, powinien mieć otwarty umys
      > ł na poglądy i zmiany zachodzace w świecie)


      Moze wlasnie przez ten swiatly umysl i bywanie w swiecie doszedl do takich wnioskow...
    • zuzankas Re: Prorodzinne podejście 27.12.10, 09:11
      A ja uważam, że facet ma rację. I stwierdzam to na swoim własnym przykładzie. Siedzę w domu już trzeci rok (zagrożona ciąża, potem macierzyński i wychowawczy) i pewnie rok jeszcze posiedzę (dziecko łapie infekcje za infekcją - byłabym częściej na zwolnieniach lekarskich niż w pracy - na co dyr patrzy bardzo nieprzychylnym okiem). I widzę, co się ze mną dzieje. Uwsteczniam się - to fakt! Dla dziecka to też nic dobrego, gdy cały czas siedzi pod skrzydełkami mamusi. Widzę, że Julka ma już tego dość.
      • kropkacom Re: Prorodzinne podejście 27.12.10, 10:51
        > Uwsteczniam się - to fakt! Dla d
        > ziecka to też nic dobrego, gdy cały czas siedzi pod skrzydełkami mamusi. Widzę,
        > że Julka ma już tego dość.

        Jak rany, to idź do pracy. I dziecka nie krzywdź wink

        Prawda jest taka, że im bardziej badziewna firma i mało znaczący pracownik, tym łatwiej wypaść. No, ale tu przecież same wartościowe panie i nie do zastąpienia na swoich stanowiskach big_grin
        • zuzankas Re: Prorodzinne podejście 27.12.10, 15:15
          Firma badziewna smile - szkoła smile Wypaść ciężko - gdy ma się potworną ochotę nowości edukacyjno-metodyczne w domu sobie śledzić można.
          Siedzieć w domu - źle. Wrócić tylko po to, żeby zarobić na opiekunkę (zresztą nie ufam obcym babom)- też źle (pensja nauczyciela pokrywa się z pensją opiekunki). Dziecko w przedszkolu - odpada - ciągle choruje!
          Nic, tylko dalej się uwsteczniać sad
      • ylunia78 Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 21:52
        ale co znaczy uwsteczniasz się?
        ja też siedzę na wych,ale w week chodzę do kina,w karnawale na zabawy,spotykam się ze znajomymi itd.Nie mam niańki,babci ani nikogo takiego.Od rodziny mieszkam ok100km.Mam siebie i męża i się nie uwsteczniam jakoś...
    • guderianka Re: Prorodzinne podejście 27.12.10, 10:32
      Hmm..Zauważ że on swojego zdania nie wypowiedział na podstawie lektury czy programu w tv ale że tak powiem na wlasnej skorze doświadczył, a więc miał porówanie z kobieta "przed" i kobieta "po'.Może akurat te dwa przypadki sprawiły, że wyrobił sobie taka opinię. A może sam jest synem takiej matki, która nie poszła do pracy bo poświeciła sie rodzinie ?
      • kub-ma Re: Prorodzinne podejście 27.12.10, 15:52
        Ale naukowiec nie powinien wyrabiać sobie opinii na podstawie dwóch czy trzech przypadków.
        • guderianka Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 20:06
          Nie wiemy czy wyrobił ją sobie na podstawie 2 przykładów- o tych 2 wiemy na pewno
          A jego opinia nie jest naukowa ale prywatną wink
    • izabellaz1 Re: Prorodzinne podejście 27.12.10, 15:20
      Widocznie miał takie doświadczenia smile
    • aagata4 wychowywac dziecko czy wracac do pracy szybko ... 28.12.10, 21:33
      wg mnie powinniśmy mieć wybór. Niektóre z nas potrzebują się samorealizowac poprzez pracę zawodową a inne poprzez opieke nad dzieckiem. Dziecko ma pozytek tylko z mamy, która sie realizuje przy nim. Jeżeli mama czuje powołanie do pracy to wg mnie powinna wracac jak najszybciej do pracy.

      Moim zdaniem polityka prorodzinna powinna umożliwiać wybór a nie decydować za nas co jest najlepsze dla dziecka ... Ja z tych co sie realizują przy dziecku ... Uważam, że jak kobieta siedzi w domu na siłę z konieczności a nie z wyboru to wcale nie jest dobre dla dziecka, lepiej byłoby gdyby mama mogła zarobić na nianię lub mieć możliwość korzystania ze żłobków.

      A takich panow , jak ten profesor to ja znam, nie tylko panów bo i spotykam się z takimi paniami które mają dzieci ...

      pozdrawiam

      Agata
    • ida771 Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 22:04
      Ależ profesor ma rację.
      Po trzech latach przerwy zaczyna się wszystko od nowa. Postęp w nauce nie będzie czekał aż pani wróci z urlopu. Byłam na trzyletnim wychowawczym i do głowy mi nie przyszło że ktoś będzie trzymał przez 3 lata miejsce pracy dla mnie! Macierzyństwo musi się odbyć, wiąże się z wyborami, decyzjami dot. życiowej drogi, na jakiś czas ambicje chowa się do kieszeni i nie ma się co oburzać.
    • ruda_henryka Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 22:33
      Święte słowa... mnie po 3 miesięcznych wakacjach tylko z dzieckiem tak się mózgl zlasował, że nie byłam w stanie 3 zdań sklecić w nowo pisanej pracy. I tak sobie myślę, nigdy więcej.... Nie wszyscy się nadają do siedzenia tylko z dzieckiem, ja widocznie jestem stworzona do innych celów smile))
      • miaowi Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 22:38
        I o to chodzi, żeby sobie każdy robił to, do czego się nadaje i CO CHCE. Bez krzywych spojrzeń z boku.
        • dragontatoo Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 22:59
          I naprawdę uważacie, że 3 miesiące zajmowania się WASZYM WŁASNYM dzieckiem, które jest maleńkie, bezradne i dopiero co się urodziło - to Wam osłabia intelekt? Czyżby on mieścił się więc w wydalonym przy porodzie łożysku? Albo ubywało go przy każdym karmieniu matczynym mlekiem?
          Jeśli tak, to współczujęwink. I już nawet nie będę pytać, po co niektórym osobom dzieci...

          Z własnego przykładu:
          Przeżyłam rok super intensywnego zajmowania się tylko dzieckiem niemal 24 godziny na dobę, z konieczności, ale też i świadomego wyboru. Zapieprz był niesamowity, gdyż córeczka urodziła się jako wcześniak, była rehabilitowana, przez kilka miesięcy leczyłyśmy też poszpitalne zakażenie bakteryjne. Dodam, że jestem samotną mamą i nie za bardzo mam kogokolwiek do faktycznej pomocy.
          Jakoś nie odczuwałam ubytków intelektualnych po tym właśnie czasie, celowo i świadomie, a trochę z powodu sytuacji, przeznaczonym niemal wyłącznie na zajmowanie się małą i brak własnego życia. W wolnych momentach śledziłam w internecie, co się dzieje w kraju i na świecie. Dla odstresowania pisałam bloga. Byłam na bieżąco z potrzebami rozwojowymi dziecka w danym okresie życia. Gdyby mi to było potrzebne, poświęcałabym też jakąś cząstkę czasu na aktualizowanie wiedzy zawodowej. Ale zmieniłam zawód i jak na razie w tym nowym chyba zakończyłam po mniej więcej 3 latach poziom czeladniczywink.
          Mogę szczerze powiedzieć, że w tamtym czasie mobilizowałam gdzieś 3/4 energii dla córki, a ta reszta była związana z istotnymi dla mnie sprawami zawodowymi i życiowo-towarzyskimi. Teraz mała ma 4,5 roku, a ja szukam nowego wyzwania, stałej pracy w moim nowym zawodzie, na lepszych warunkach niż na razie prowadzona działalność. Nie mam poczucia, że mózg mi się zlasował. Takie określenie dowodzi nie tyle głupoty macierzyńskich zajęć (bo jednak po coś ta natura dała nam właśnie dar rodzenia), co zawartości mózgu takie opinie głoszących. Wszystko jest kwestią świadomości, że pojawiło się nowe, ważne zadanie, któremu poświęcamy się przez pewien czas, wcale nie tak długi w perspektywie wielu lat kariery zawodowej. Bo między innymi i TO jest też nasza rola. Jakoś faceci do tej pory nie osiągnęli zdolności rodzenia czy wykarmienia piersią własnego potomstwa.
          • nanuk24 Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 23:10
            big_grin

            To jest nawet smieszne. Nie wiem jakim to trzeba intelektem blyszczec przed porodem, zeby w ciagu trzech miesiecy poszedl on na dnobig_grin i jeszcze tak z duma o tym mowiabig_grin
            • mia_siochi Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 23:16
              nanuk24 napisała:

              > big_grin
              >
              > To jest nawet smieszne. Nie wiem jakim to trzeba intelektem blyszczec przed por
              > odem, zeby w ciagu trzech miesiecy poszedl on na dnobig_grin i jeszcze tak z duma o
              > tym mowiabig_grin
              >

              Jakim geniuszem trzeba być, żeby wyczytać "3 miesiące" tam, gdzie mowa o trzech latach tongue_out
              • nanuk24 Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 23:29
                Geniuszem Ty tez nie jestes z tego co widze.
                Nie odnosilam sie do Twojej wypowiedzi, a Rudej-henryki, ktorej po trzech miesiacch sie mozg zlasowal jak sama przyznala.
          • miaowi Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 23:11
            A co ja wyżej napisałam?
            Masz inne zdanie? Uszanuj. Nie rozumiesz, jak mozna? No, to już Twój problem, ale nie wszystko musisz rozumieć. Nie wszyscy są tacy sami i nie wszyscy nadają się do jednego stylu życia.
            A po co nam dzieci? A to już, z całym szacunkiem, też nasza sprawa.
            • dragontatoo Re: Prorodzinne podejście 29.12.10, 00:25
              Miaowi, zauważ tylko, że tak jak Ty masz prawo do głoszenia, ex-cathedra, swoich poglądów, tak i ja mogę zadawać pytania, bądź przedstawić poglądy swoje.
              Tylko widzisz, ja mogę poprzeć swoje poglądy sporą dozą argumentacji, a nie podejściem: bo to moje zdanie i już.
              Nie mam zamiaru atakować, ale konstruktywnie podyskutować o wszelkich ograniczeniach związanych z godzeniem pracy, macierzyństwa, a i jeszcze pewnie paru innych rzeczy przy okazji. I właśnie - pytać, a przy okazji też i sama zastanawiać się.
              Twierdzenie, że matce mózg się lasuje od opieki nad kilkumiesięcznym niemowlęciem, w jednym z powyższych postów, uważam za ogromnie niedojrzałe i świadczące o tym, że wiele matek postrzega swoje role życiowe bardzo jednowymiarowo. Po prostu przy tym, co przeszłam i przechodzę w związku z opieką nad córką, a przy tym jakoś funkcjonuję w wymiarze zawodowym i ogólnożyciowym - wydaje mi się to bardzo śmieszne... Ograniczenia, znudzenie, brak perspektyw, a być może skrajny egoizm - to tkwi w nas samych. Jeśli ktoś ma kreatywny umysł, zajmowanie się dzieckiem go nie "zdołuje", a zapewne nieźle wzbogaci duchowo i psychicznie.
              Mam też wrażenie, że pozwalamy się naszym pracodawcom wpędzać w kołowrót, gdzie nie ma miejsca na nas same, nasze psychiczne i życiowe potrzeby, na pełnienie również ról biologicznych, od których ucieczką jest tylko chyba całkowita rezygnacja z danej roli, np. matki.
              Dopóki kobiety nie uznają swojego prawa do pełnienia również tej roli w cywilizacyjnym komforcie i poszanowaniu ich naturalnego prawa, dopóki będą z dumą zostawiać 3-miesięczne niemowlęta pod opieką obcych, bądź robić to z powodu sytuacji finansowej - zawsze będą wykorzystywane przez system, a polityka prorodzinna pozostanie frazesem.
              Zauważ, że w niektórych krajach europejskich, bardziej cywilizowanych, istnieje dość silna pomoc państwa w tym zakresie, polegająca np. na o wiele dłuższych urlopach macierzyńskich, systemie zasiłków dla rodzin z dziećmi (niekoniecznie skrajnie ubogich), potem dostęp do DARMOWEJ edukacji przedszkolnej itp. Zamożne białe Francuzki np. mają po 3 dzieci, a odsetek mam wracających do pracy jest we Francji jednym z najwyższych w Europie, m.in. dzięki różnym ułatwieniom.
              Tak, padnie pytanie, kto za to zapłaci... Do znudzenia będę powtarzać, że wolałabym, żeby z moich podatków finansowano dłuższy macierzyński... a nie np. po 15 milionów na łebka w kampanii prezydenckiej, w której kandydaci siedzieli okrakiem na trumnach. Ble.
              Jesteśmy potrzebne naszym dzieciom. A nam potrzebna jest praca, z różnych względów, finansowych, ale też intelektualnych, poznawczych. Jeżeli same siebie uznamy za głupie kury domowe, bo zajmujemy się akurat dziećmi - tylko przez pewien wycinek czasu przeznaczonego na życie zawodowe - tak właśnie będziemy na rynku pracy postrzegane. Dlaczego tak same sobą do cholery pogardzamy, dlaczego pozwalamy innym tak łatwo deptać jedną z najistotniejszych spraw w życiu? Tego mądrego pana profesora też jakaś matka urodziła, wychowała, może faktycznie nie pracowała, dbała o synusia, dzięki czemu nie miał problemów z nauką, szkołą, studiami... a może i dzięki mamusinym obiadkom, i prasowaniu jego koszul miał czas na profesuręwink)).
    • demarta Re: Prorodzinne podejście 28.12.10, 23:43
      jeśli chodzi o mój osobisty przypadek, to ten, wg ciebie - baran - miał 100% racji. po 7 miesiącach już byłam umysłowo zastała, ale to życie za mnie samo zadecydowało, że z dzieckiem w domu musiałam spędzić 2,5 roku.... nie byłam w stanie ot tak wrócić na pełnych obrotach do pracy. potrzebowałam naprawdę dużo wyrozumialości, cierpliwości i okresu ochronnego, żebym się na nowo zaaklimatyzowała jako pełnowartościowy pracownik na swoim (nowym, ale równie, a może nawet bardziej wyagającym) miejscu pracy.

      pan profesor czerpie po prostu z własnego doświadczenia i wie, co mówi. trudno mi nie przynać mu racji... a że to niepoprawne politycznie.... przynajmniej chłop jest szczery wink
      • red-truskawa Re: Prorodzinne podejście 29.12.10, 00:06

        > jeśli chodzi o mój osobisty przypadek, to ten, wg ciebie - baran - miał 100% ra
        > cji. po 7 miesiącach już byłam umysłowo zastała,

        no cóż, moge powiedziec tylko, ze wspólczuje tego zastoju umysłowego po 7 miesiacach, bo mnie się on nie przydarzył. Owszem, wracajac do pracy, po 7 miesiacach własnie, małam pełno obaw, ze tak bedzie, ale po 2 h okazało się ze nie mam najmniejszego kłopotu z wykonywaniem mojej pracy, jakby nie było tych 7 miesiecy przerwy. Jak widac wiec nie jestesmy równi i kobiety nie powinny być skreślane z góry tylko dlatego, ze moze sie przydarzyć "owy zastój umyslowy", bo wcale tak byc nie musi.
        • dragontatoo Re: Prorodzinne podejście 29.12.10, 00:32
          A może ten "zastój umysłowy" to po prostu: brak organizacji, rozmemłanie, zrzucanie lenistwa i odkładania na jutro na opiekę nad dzieckiem? Jeśli ktoś mniej więcej wie, kiedy wróci do pracy, powinien to sobie jakoś zwizualizować, tak starać się sterować rozkładem dnia, żeby potem nie mieć problemu z wyjściem do pracy codziennie o danej godzinie. Może powinien śledzić różne nowiny zawodowe i publikacje choćby przez internet - zamiast spędzać czas na forachwink.
          W miarę możliwości czasowych i finansowych zapisać się na jakieś kursy doszkalające? Uczestniczyć od czasu do czasu w szkoleniach firmowych (uzgodnić z pracodawcą, jeśli ten myśli perspektywicznie i chciałby mieć za kilka m-cy pracownika na bieżąco zamiast powoli i ociężale wdrażającego się niemal od zerawink?
          Możliwości trochę jest, nie wszystkie też wymagają dużego nakładu np. czasu lub pieniędzy, tylko chcieć trzeba, a nie wybrzydzać, że gotowanie zupki nie pozwala się rozwijaćwink.
          • demarta Re: Prorodzinne podejście 29.12.10, 00:55
            jak się ma dziecko wymagające rehabilitacji, w przerwach od rehabiliatcji chorujące non stop na zapalenie płuc/zapalenie oskrzeli, conajmniej raz na miesiąc, z wymaganiem pobytu w szpitalu, to wiesz co? w czterech literach ma się samorozwój, a możliwość beztroskiego gotowania zupki jawi się jako czysty psychiczny relaks. nie da się mierzyć nas wszystkie jedną miarą... na szczęście dla jednych, dla innych niestety.
            • dragontatoo Re: Prorodzinne podejście 29.12.10, 01:58
              Moje dziecko również wymagało rehabilitacji, powiem więcej, historia chorobowa ciągnie się już od patologicznej ciąży, ale nie chcę tu się wgłębiać w szczegóły.
              M.in. dlatego nie podjęłam decyzji o wczesnym powrocie do pracy, bo wiem, że obca osoba nie zaopiekowałaby się moją córką tak dobrze jak ja, a różne działania lecznicze nie byłyby prowadzone rzetelnie (i musiałabym kupę kasy zapłacić komuś dodatkowo za bieganie z moim dzieckiem po specjalistach...).
              Myślę, że mogę wiedzieć, co odczuwałaś zapewne w tamtym czasie. Jednak nie nazwałabym siebie jakąś otumanioną czy nie mogącą się zmobilizować do działania. Po pierwsze - wiedziałam, że na pracę w normalnym wymiarze w tych warunkach szans nie ma. Po drugie - na pewien czas celowo i świadomie odrzuciłam wszelką problematykę zawodową. Nie zaszkodziło mi to intelektualnie. Nie czułam się głupsza czy gorsza od pracujących kobiet, bo nie tylko wykonywana aktualnie praca świadczy o intelekcie i możliwościach z nim związanych.
              Jeśli faktycznie po tych 7, czy iluś tam miesiącach wróciłaś do pracy, musiałaś być potwornie zmęczona i zniszczona stresem spowodowanym zdrowiem dziecka itp.
              No proszę Cię, nie porównuj swoich problemów z osobami, które uważają, że cierpią na jakiś uwiąd, bo przez kilka bądź kilkanaście miesięcy zajmują się swoim malutkim zdrowym dzieckiem. I jeśli by im zależało, to miałyby kontakt ze światem, ludźmi i aktualną wiedzą zawodową itp.
              Ale najłatwiej niektórym kobietom jest zniknąć na 8-9 godzin, wszelkie uciążliwe sprawy pielęgnacyjne itp. zrzucić na osoby trzecie, widzieć swoje dziecko przez 3 godziny dziennie. Ale na sobotnio-niedzielnym spacerku można się dumnie zaprezentować jako posiadaczka (no właśnie) przychówku...
    • allija Re: Prorodzinne podejście 29.12.10, 01:00
      Panu, w pewnym sensie, trudno racji nie przyznać. Przy czym dokladnie nie wiadomo co miał na myśli używając barwnego słowa "zlasował'.
      Sama siedziałam na pełnych urlopach z dwójką dzieci, ileś lat temu jeszcze spokojnie mogłam sobie na to pozwolić. Kiedy po kilku latach wróciłam do firmy zastałam zupełnie inną sytuację, ominął mnie awans w pewnym sensie bowiem nie załapałam się na te zmiany, z powodu nieobecności właśnie. W zasadzie to fakt, że musiałam zaczynać prawie wszystko od nowa. I pewnie udałoby mi sie odzyskac to co straciłam gdyby nie fakt, że wymagałoby to ode mnie mnóstwa czasu, musiałabym być całkowicie dyspozycyjna i myśleć tylko o pracy. A przecież w domu były malutkie dzieci. Dzieci, które właśnie poszły do przedszkola a wiadomo z czym to się wiąże. Kiedy dzieci były chore w domu to ja nie mogłam spokojnie pracować, byłam całkiem rozkojarzona i myślałam tylko o tym czy temperatura nie podskoczyła i czy babcia podała wszystkie lekarstwa. Może to właśnie miał na myśli profesor? bo, przyznam, w takich chwilach pożytek ze mnie w pracy był znikomy, dobrze, że mogłam się wspomóc rutyną ale nic poza tym. Jednak w pewnych zawodach /twórczych/ trzeba oddać się im całkowicie żeby mieć wyniki, trzeba mieć spokojną głowę, trzeba mieć nieograniczony czas, to trochę takie judymowskie podejście i ja się z nim w pełni zgadzam.
      Polityka prorodzinna? no cóż, wszyscy twierdzą, że w Polsce potrzebne są dzieci więc i polityka jest, na papierze. Moim zdaniem kobiecie jest bardzo ciężko pogodzić pracę z wychowywaniem dzieci i zawsze odbywa się to czyimś kosztem, najczęściej właśnie kobiety. Kobiety są zwyczajnie zarobione.
      Ja osobiście bardzo dużo straciłam na macierzyństwie, nie tylko w sensie finansowym ale przede wszystkim zawodowo-ambicjonalnym. No, ale to kobiety rodzą dzieci, póki co, do kogo mieć żal? do Boga? Ja nie mam żalu, że u mnie tak się stało, po prostu stwierdzam fakty.
      Ileś lat temu, jeszcze całkiem niedawno, kobiety nie pracowały zajmując się jedynie domem. Jeszcze moi dziadkowie, przed wojną, reprezentowali taki właśnie model rodziny. Dziadek nie był nikim szczególnym, ot, rzemieślnik, a mimo to spokojnie utrzymywał ze swoich zarobków 7-osobową rodzinę. To było naturalne, tylko bogate kobiety miały ten luksus, że w opiece nad dziećmi wyręczały je opiekunki, nianie.
      Teraz każda kobieta chce lub musi pracować i robią się problemy. Ja nie wiem co jest lepsze, nie podejmuję się tego roztrzygać. Ale odnoszę wrażenie, że babcie-feministki wycięły nam niezły numer. Teraz kobieta musi nie tylko wychowywać dzieci, zajmować się domem ale jeszcze na ten dom zarobić, często samotnie. To ja dziękuję za takie równouprawnienie.
      Bo o tej męskiej pomocy w domu i partnerskich układach to też można by dyskutować i najczęściej to pozostaje jedynie w sferze dyskusji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka