Dodaj do ulubionych

Obrażacie się?

29.12.10, 12:28
Tak mi przyszło na myśl po przeczytaniu kolejnego wpisu o nietaktach, złośliwościach i ich odbiorcach.

Z jakiego powodu obrażacie się?
Co to dla was znaczy "obrazić się" - jakie są konsekwencje takiego stanu rzeczy?


Osobiście twierdzę, że się nie obrażam. Jeśli nawet ktoś zachowa się wobec mnie nietaktownie, to przeważnie znajdę okoliczności łagodzące, osobę próbującą mnie obrazić zbywam skinieniem ramion i myślę o niej, że jest biedną, złośliwą istotą niegodną mego przejęcia.

Kiedy widzę, że ktoś zdał sobie sprawę ze swojego nietaktu lub złosliwości i próbuje to naprawić jestem otwarta na tę osobę.

Raz jeden zdarzyło się, że wyciągnęłam długofalowe konsekwencję w postaci nierozmawiania, niewidywania się, braku szacunku - po dłuższym czasie osoba mnie co prawda nie przeprosiła, ale jej zachowanie w okolicznościach kiedy jednak mieliśmy ze sobą jakąś styczność wskazywało, że zdała sobie sprawę ze swego buractwa i chyba żałuje.
Dziś stosunki są poprawne a nawet dość ciepłe.

A jak u was?
Na męża na ten przykład?
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Obrażacie się? 29.12.10, 12:39
      Coraz rzadziej, od kiedy przestałam przejmować się duperelami i doszukiwać się w czyjejś wypowiedzi drugiego dna. Z tym, że mi to przyszło "z wiekiem".
    • wuika Re: Obrażacie się? 29.12.10, 12:43
      Ja się jakoś nie obrażam. Nie wiem, może jestem mało wrażliwa, albo wybitnie asertywna i się nie daję, albo rodzina taka grzeczna i nie podskakuje wink Pewnie byłoby o co, gdybym się uparła, ale chyba też mi się nie chce smile
      Jak się tak uprzeć i poszukać, to połączenie tego, że otaczają mnie mili ludzie i tego, że nie dam sobie wchodzić na głowę i jeśli ktoś jedzie po bandzie, to od razu się dowiaduje - nie ma co potem kisić urazy, bo od razu jest wyjaśniane. Ale z przewagą tego pierwszego. Usiłuję poszukać jakichś zdarzeń, za które mogłabym się obrażać w ostatnim czasie i jakoś nie dostrzegam.
      • ewelsia Re: Obrażacie się? 29.12.10, 12:47
        Nie jestem typem obrażalskiej i nigdy nie byłam. Może , w najtragiczniejszych momentach relacji z teściową to tak smile
        Ale teraz luzik.
    • kropkacom Re: Obrażacie się? 29.12.10, 12:47
      Jeśli chodzi o błahostki to się nie obrażam. W najgorszym wypadku nie szukam z taką osobą kontaktu.
    • imasumak Re: Obrażacie się? 29.12.10, 13:19
      Czasami się obrażam, ale bardzo szybko mi przechodzi i nie jestem pamiętliwa.
      Nie potrafię się też obrażać na najbliższych, zwłaszcza na dzieci.
    • peggy_su Re: Obrażacie się? 29.12.10, 13:20
      Słowo "obrazić się" jest bardzo pojemne. Co innego strzelić mężowi focha, a co innego zerwać kontakty ze znajomymi bo coś tam. O ile fochować w stosunku do męża mi się zdarza, raczej na wyrost i dla zasady, bo jak jest poważny problem to załatwiamy go inaczej - o tyle obrażanie się na innych hmm... Różnie to bywa. Jak ktoś bliski zrobi mi przykrość niechcący, to staram się go tłumaczyć i nie robię scen. Jak mnie rani celowo, olewa, no to relacja się siłą rzeczy rozluźnia czy nawet urywa. Niemniej gdyby druga strona wyraziła chęć powrotu do dawnego stanu to czemu nie. Moze po prostu nikt mi tak serio nie dopiekł?

      Natomiast dalsze osoby - ludzie w pracy, dalsi zanjomi, teściowa - zdarza się że ktoś palnie jakiś mega nietakt, obrazi mnie, czy celowo czy nie - właściwie nie wnikam. Na niektóre zachowania czy teksty jestem przygotowana bo zdarzają się notorycznie. Jesli mogę, po prostu nie utrzymuję kontaktu, jeśli nie mogę, po prostu dystansuję się i stosuję ciętą ripostę.
    • thegimel Re: Obrażacie się? 29.12.10, 13:32
      Nie umiem się obrażać. Jak mi coś leży na wątrobie, to wolę od razu powiedzieć o co biega, a jak ktoś mi mocno zajdzie za skórę, to prędzej zrobię awanturę niż się obrażę.
      • mamakasienki1 Re: Obrażacie się? 29.12.10, 13:43
        Ja to raczej mówię, że strzelam focha, bo to trwa chwilkę, no i oczywiście nie za często żeby się cłopina nie przyzwyczaił.
        • thegimel Re: Obrażacie się? 29.12.10, 15:25
          Ja focha nie strzelam, raczej strzelam piorunami, ale też staram się metody nie nadużywać, żeby się chłop nie przyzwyczaił.
    • piegowata9 Re: Obrażacie się? 29.12.10, 13:49
      U mnie jest różnie. W przypadku dzieci od razu wykładam kawę na ławę. W przypadku męża: na ogół zamykam się w sobie na chwilę, a że ślubny ciszy nie znosi: stara się otworzyć tę ostrygę wink

      Wśród znajomych i dalszej rodziny mam 2 przypadki zerwania kontaktów. W obu druga strona ciężko musiała się napracować, żeby od takiego stanu doprowadzić. Nie wykluczam jednak, że w jednym z przypadków za jakiś czas będzie "amnestia". Drugi jest niereformowalny i ostateczny. Czasami tak jest zdrowiej.
    • solaris31 Re: Obrażacie się? 29.12.10, 14:11
      ja nie jestem z obrażalskich, nawet jeśli ktoś mocno mnie czymś dotknie. nie obrażam się, ale gdzieś tam w sercu taka drzazga jednak siedzi. trudno mi się zapomina, ale nie chowam urazy w sensie - jak mnie nie przeprosisz, to z tobą nie gadam.

      • miaowi Re: Obrażacie się? 29.12.10, 15:03
        No tak, przeprosiny są mile widziane. Ale ja miałam o czym innym - mam, a raczej miałam, znajomego, który uparcie twierdził, że on się nigdy nie obraża. Po czym w kilku sytuacjach, a w końcu i w mojej, jak coś poszło nie po jego myśli, to zerwał kontakt i przestał rozmawiać. Ale nadal twierdził że on się nie obraża. No to jak to nazwać?
    • fajka7 Re: Obrażacie się? 29.12.10, 16:29
      Ciekawe pytanie zadałaś, bo czasami się sama zastanawiam czy bywam obrażona na kogoś albo ktoś mnie nawet pyta: "obraziłaś się?"
      Ja w sumie nie wiem co to znaczy, stwierdzam.
      Wśród moich emocji znajduję wiele takich, które powodują, że np. czasowo się odcinam, zamykam w sobie, nie dążę do kontaktu czy trudno jest mi zebrać myśli i bardzo się skupiam, ale nigdy nie wynika to z faktu, że czuję się obrażona, ale np. smutna, wściekła, podłamana, zmęczona, poirytowana itd. i daję sobie prawo do spokojnego przeżycia w/w uczuć na przykład w milczeniu.
      Obrażona to taka, co się odcina murem, jest bez kontaktu, odzywa się wyłącznie w sprawach niezbędnych o ile i traktuje otoczenie z góry, tak? To nie miewam takich akurat stanów.
      • lila1974 Re: Obrażacie się? 29.12.10, 22:25
        Też się wlanie zastanawiam, co to tak na prawdę znaczy.
        Kiedy mąż mówi: "obraziłaś się?" to ja zaprzeczam ... przeważnie pyta wtedy, kiedy ja czuję żal i w konsekwencji się zacinam. I irytuje mnie, że mi zarzuca to obrażanie, ale może on tak własnie to postrzega smile
        • fajka7 Re: Obrażacie się? 29.12.10, 22:41
          "Kiedy mąż mówi: "obraziłaś się?" to ja zaprzeczam ... "
          "I irytuje mnie, że mi zarzuca to
          > obrażanie"

          No właśnie Lila, o tym myślę. Też zaprzeczam, bo nie przypominam sobie, żebym była obrażona, ale jest mi na przykład w danej chwili przykro. Albo szlag mnie trafia ze złości. Tak czy owak potrzebuję chwili dłuższej lub krótszej, żeby emocje poukładać, zastanowić się gdzie tkwi sedno, żeby niepotrzebnie pyska nie piłować i idę załatwiać temat. Dlatego wydaje mi się, że się nie obrażam - bo zawsze, gdy już jestem w stanie zrobić to w miarę z sensem, powiem o co mi chodzi, możliwie dokładnie i bez histerii.
          A obrażanie się kojarzy mi się z czymś mocno dziecinnym. Z takim zacinaniem się bez kontaktu, gdzie druga strona może kompletnie nie wiedzieć o co biega. Z pytaniem "co się stało" i odpowiedzią "nic" lub "już ty dobrze wiesz co" a pysk wykrzywiony i nadęty, czyli tzw. "foch" smile Tak nie potrafię, bo jak nie powiem o co mi chodzi, to mam wrażenie wiszenia w jakiejś beznadziejnej donikąd nie prowadzącej próżni i normalnie czuję jak ze mnie życie ulatuje, taki jest ten stan energożerny. Ja muszę powiedzieć, muszę być w kontakcie, bo się uduszę smile
          • imasumak Re: Obrażacie się? 30.12.10, 13:56
            fajka7 napisała:

            Z takim zacinaniem się bez kontaktu, gdzie druga strona może kompletnie nie wiedzieć o co biega.

            W takim sensie nigdy nie bywam obrażona. Nie u mnie miejsca na ciche dni czy niepodejmowanie rozmowy gdy ktoś ma wolę wyjaśnienia nieprzyjemnej sytuacji.
    • mozyna Re: Obrażacie się? 29.12.10, 17:01
      Na swiecie jest 6mld ludzi. Gdybym miala przejmowac sie, ze ktos z nich mnie nie lubi/obgaduje itp, itd...to juz dawno popelnilabym harakiri.
    • anorektycznazdzira Re: Obrażacie się? 29.12.10, 22:33
      Obraziłam sie permanentnie na mojego szwagra buraka , który nie wie, że własnym gościom mówi się "dzień dobry" oraz nie stosuje żadnych cywilizowanych systemów współpracy z otoczeniem, o ile to otoczenie nie zarabia tyle, ile on. Dla mnie może się grzać, nie zwracam uwagi na jego ewentualne przebywanie w pobliżu.
      • lila1974 Re: Obrażacie się? 29.12.10, 22:39
        Ale konkretnie?
        Jak to obrażenie wygląda?
        • igge Re: Obrażacie się? 12.09.13, 14:08
          obie babcie tzn i moja mama i moja teściowa obrażają się nonstop o wszystko co nie idzie po ich myśli, o każdą rzecz, którą chcemy zrobić inaczej niż one by sobie życzyły. Fochują się bardzo krótko ale dokuczliwie, nie mam czasami do nich siły, działą mi to na nerwy smile
          Ani ja, ani mąż ani dzieci nie strzelamy focha nigdy (raz ograniczyliśmy z babciami kontakt na kilka miesięcy bo chciałam odpocząć od ich pomocy po jakiejś kłótni) Babcie generalnie są kochane, pomocne, można na nie liczyć w każdej sytuacji i w ogóle są super - tylko mają nieznośniy zwyczaj, żeby zawsze wiedzieć wszystko lepiej i strzelać focha jak my chcemy inaczej. Moja mama jest dodatkowo złośliwa i dziś np słysząc, że umawiam się przez telefon z teściową na zebranie syna rzuciła obrażonym i kąśliwym tonem, że " nie jestem godna pójść na zebranie do wnuka" (w domyśle druga babcia godniejsza, niby bardziej ją szanujemy a ona to ta gorsza babcia)
          Nie mam siły czasem na kontakty, i to częste, z osobami fochującymi sie nonstop, nawet najbliższymi sad osobami. Ale cóż, babci foch do jutra przejdzie i jak gdyby nigdy nic pojawi się promienna z szarlotką na jeździe konnej dziecka. A ja muszę jeszcze popracować nad sobą, żeby szybciej i łatwiej "olewać" fochy, nie przejmować się nimi i robic swoje, nie zwracając uwagi na babcine obrażalstwo. Dzisiaj słowa babci mnie zranily ale muszę się uodpornić na fochy i nie dzwonić przy jednej babci do drugiej, bo w mojej mamie budzi się natychmiast duch rywalizacji i wspólzawodnictwa o nasze i wnucząt uczucia sad
    • redheadfreaq Re: Obrażacie się? 12.09.13, 14:18
      Nie mam takiego zwyczaju - mówię tu o fochach nie wiadomo o co (z cyklu "Wiem, że nie wiesz o co, ale masz się domyśleć").

      Natomiast bywa, że ktoś mnie czymś wkurzy (wlezie z butami w moje kompetencje w robocie, spóźni się bez uprzedzenia o tym fakcie, podczas gdy ja stawałam na uszach, by zdążyć, etc). Wówczas jednak dosadnie wyrażam swoje niezadowolenie (bez bluzgów i obrażania), a później jeszcze chwilę "paruję" i mało się odzywam, żeby nie palnąć czegoś, czego będę żałować.
      • puza_666 Re: Obrażacie się? 12.09.13, 14:26
        redheadfreaq napisała:


        >
        > Natomiast bywa, że ktoś mnie czymś wkurzy (wlezie z butami w moje kompetencje w
        > robocie, spóźni się bez uprzedzenia o tym fakcie, podczas gdy ja stawałam na u
        > szach, by zdążyć, etc). Wówczas jednak dosadnie wyrażam swoje niezadowolenie (b
        > ez bluzgów i obrażania), a później jeszcze chwilę "paruję" i mało się odzywam,
        > żeby nie palnąć czegoś, czego będę żałować.

        O mam podobnie. Pracuje nad tym zeby powtrzymac sie od rzucania miesem, nie zawsze mi wychodzi...
    • rosapulchra-0 Re: Obrażacie się? 12.09.13, 14:19
      Obiektywnie to mąż łatwo ze mną nie ma. Potrafię zrobić scenę o jakieś totalne g.wienko, ale nie umiem się długo gniewać. Jemu też nie daję takiej możliwości. Jakoś tak, najpóźniej się godzimy w łóżku, no nie umiemy spać obok siebie, śpimy razem i to zdecydowanie razem, a potem złość mija i nawet nie wiadomo, o co poszło.
      Za to na niektórych znajomych potrafię się obrazić śmiertelnie i nie odezwać.. dopóki mnie nie przeproszą. Na dzieci nie umiem się gniewać, pokrzyczę, postraszę i zaraz zapominam, co skubaniutkie skrzętnie wykorzystują suspicious
    • default Re: Obrażacie się? 12.09.13, 14:30
      Na męża czasem tak, ale tego nie liczę, bo to najczęściej po prostu element takiej małżeńskiej "gry strategicznej" smile
      Na osoby, które lubię - nie, jak czuję się urażona, to od razu to mówię i wyjaśniamy sobie sytuację.
      Na osoby, które są mi obojętne - też nie, bo ... są mi obojętne smile
      Na osoby, których nie lubię - hmm, z takimi osobami w ogóle unikam kontaktów, niezależnie od tego czy mnie obraziły, czy nie.
      Tylko raz w życiu obraziłam się śmiertelnie i zerwałam wszelkie kontakty z osobą, którą naprawdę lubiłam i uważałam za (niemal) najlepszą przyjaciółkę. Ale to co zrobiła zraniło mnie bardzo mocno.
    • quelquechose Re: Obrażacie się? 12.09.13, 14:57
      Jesli chodzi o zachowanie w stylu karanie kogos milczeniem, to raczej nie. W dziecinstwie za to bylam w tym mistrzynia (nauczylam sie od taty wink), ale byla to moja jedyna bron w stosunku do starszego brata - nie byl w stanie tego zniesc, a ja napawalam sie zemsta, gdy czolgal sie o moje przebaczenie big_grin To zachowanie skutecznie wykorzenila u mnie mama, bo tego nie znosi (tez miala trening z moim tata).
      Natomiast potrzebuje czasem momentu dla siebie po klotni, czy jakims nieporozumieniu, albo gdy ktos sprawi mi przykrosc, zeby tak emocjonalnie dojsc do siebie. Nie trwa to jakos dlugo - nie zatracam sie w tym, bo wiem, ze mogloby sie to przerodzic wlasnie w jakis glupi konflikt. Jak mi przejdzie zal i zlosc, to od razu zaczynam gadac z ta osoba.
    • 18lipcowa3 Re: Obrażacie się? 12.09.13, 15:26
      Nie obrażam się.
      • gonabe Re: Obrażacie się? 12.09.13, 17:56
        Na męża nie, jak coś jest nie tak, to czasem wychodzę z pokoju by np. nie zacząć krzyczeć, bo tego nienawidzę (kojarzy mi się z oznaką słabości). Jak ktoś wyrządzi mi krzywdę, lub obraża mnie dokucza mi nagminne ucinam kontakty, bo po co mi w otoczeniu osobę które sprawiają mi przykrość. W pracy się nie obrażałam, bo dyrektorowi obrażać się nie wypada, w ogóle pokazywać emocji nie wypada... Więc jak ktoś coś z..bał dostawał nagane, jasno i rzetelnie przedstawione przez moją osobę co ów pracownik spierdzielił...
        Nie obrażałam się na przyjaciół nigdy, czasem stawali się przyjaciółmi byłymi i tyle...
    • edelstein Re: Obrażacie się? 12.09.13, 18:11

      Nie obrazam sie,dzialajacych na moja niekorzysc slowem i czynem traktuje z buta i rozjezdzam Jak czolg.Jestem msciwa.
    • klubgogo Re: Obrażacie się? 12.09.13, 18:47
      Nie obrażam się, podobno strzelam focha, ale to wersja męża.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka