lila1974
29.12.10, 12:28
Tak mi przyszło na myśl po przeczytaniu kolejnego wpisu o nietaktach, złośliwościach i ich odbiorcach.
Z jakiego powodu obrażacie się?
Co to dla was znaczy "obrazić się" - jakie są konsekwencje takiego stanu rzeczy?
Osobiście twierdzę, że się nie obrażam. Jeśli nawet ktoś zachowa się wobec mnie nietaktownie, to przeważnie znajdę okoliczności łagodzące, osobę próbującą mnie obrazić zbywam skinieniem ramion i myślę o niej, że jest biedną, złośliwą istotą niegodną mego przejęcia.
Kiedy widzę, że ktoś zdał sobie sprawę ze swojego nietaktu lub złosliwości i próbuje to naprawić jestem otwarta na tę osobę.
Raz jeden zdarzyło się, że wyciągnęłam długofalowe konsekwencję w postaci nierozmawiania, niewidywania się, braku szacunku - po dłuższym czasie osoba mnie co prawda nie przeprosiła, ale jej zachowanie w okolicznościach kiedy jednak mieliśmy ze sobą jakąś styczność wskazywało, że zdała sobie sprawę ze swego buractwa i chyba żałuje.
Dziś stosunki są poprawne a nawet dość ciepłe.
A jak u was?
Na męża na ten przykład?