Pracuję w dwóch szkołach, dzisiaj w jednej dowiedziałam się, że jutro jest pogrzeb ojca mojej dyrektorki. Jutro mam zajecia w drugiej szkole, oddalonej od miejsca pogrzebu jakieś 70 km, więc nie mogę być i na pogrzebie i w szkole. Dyrektor mi powiedział, że mogę wziąć jutro urlop bezpłatny, co wiąże się z trochę mniejszą pensją. Na pogrzeb wolałabym pójśc, bo w szkole pracuje tylko 8 nauczycielek, specyficzna atmosfera, pracuję tu od września, mam umowę na czas określony, zależy mi na jej przedłużeniu. Ponieważ w szkole tej jestem tylko dwa dni, siłą rzeczy nie uczestniczę czynnie w życie tej szkoły, przez co nie za bardzo mnie te baby lubią, takie odnoszę wrażene. Lubią mnie chyba uczniowie

To co: poszłybyście na pogrzeb i wzięłybyście bezpłatny urlop czy poszłybyście normalnie do pracy?