Dodaj do ulubionych

Pogrzeb dylemat

12.01.11, 18:41
Pracuję w dwóch szkołach, dzisiaj w jednej dowiedziałam się, że jutro jest pogrzeb ojca mojej dyrektorki. Jutro mam zajecia w drugiej szkole, oddalonej od miejsca pogrzebu jakieś 70 km, więc nie mogę być i na pogrzebie i w szkole. Dyrektor mi powiedział, że mogę wziąć jutro urlop bezpłatny, co wiąże się z trochę mniejszą pensją. Na pogrzeb wolałabym pójśc, bo w szkole pracuje tylko 8 nauczycielek, specyficzna atmosfera, pracuję tu od września, mam umowę na czas określony, zależy mi na jej przedłużeniu. Ponieważ w szkole tej jestem tylko dwa dni, siłą rzeczy nie uczestniczę czynnie w życie tej szkoły, przez co nie za bardzo mnie te baby lubią, takie odnoszę wrażene. Lubią mnie chyba uczniowiesmile
To co: poszłybyście na pogrzeb i wzięłybyście bezpłatny urlop czy poszłybyście normalnie do pracy?
Obserwuj wątek
    • ib_k Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 18:44
      > To co: poszłybyście na pogrzeb i

      zdecydowanie nie, chodzę tylko na pogrzeby bliskich mi ludzi (żywych czy zmarłych)
      • rosapulchra-0 Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 18:45
        też bym nie poszła
        • w_miare_normalna Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 18:48
          Ja bym poszła.
          Chodzę na pogrzeby znajomych/sąsiadów, nie tylko rodziny.
          Chyba za tą jedną nieobecność nie ściągną Ci całej wypłaty ?
      • marychna31 Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 18:50
        > zdecydowanie nie, chodzę tylko na pogrzeby bliskich mi ludzi (żywych czy zmarły
        Chodzisz na pogrzeby żywych?!
        • ib_k Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 18:59
          > Chodzisz na pogrzeby żywych?!

          rzeczywiście, składnia dziwna, sedno sprawy to bliskość, obojętnie czy zmarłego czy żywego, np byłam na pogrzebie ukochanego dziadka przyjaciółki którego nigdy nie poznałam, ale nie będę na pogrzebie sąsiadki z którą codziennie wymieniam tylko "dzień dobry"
    • hummer Na pogrzeb idzie się z szacunku dla kogoś. 12.01.11, 18:47
      el_jot napisała:

      > Pracuję w dwóch szkołach, dzisiaj w jednej dowiedziałam się, że jutro jest pogr
      > zeb ojca mojej dyrektorki. Jutro mam zajecia w drugiej szkole, oddalonej od mie
      > jsca pogrzebu jakieś 70 km, więc nie mogę być i na pogrzebie i w szkole. Dyrekt
      > or mi powiedział, że mogę wziąć jutro urlop bezpłatny, co wiąże się z trochę mn
      > iejszą pensją. Na pogrzeb wolałabym pójśc, bo w szkole pracuje tylko 8 nauczyci
      > elek, specyficzna atmosfera, pracuję tu od września, mam umowę na czas określon
      > y, zależy mi na jej przedłużeniu. Ponieważ w szkole tej jestem tylko dwa dni, s
      > iłą rzeczy nie uczestniczę czynnie w życie tej szkoły, przez co nie za bardzo m
      > nie te baby lubią, takie odnoszę wrażene. Lubią mnie chyba uczniowiesmile
      > To co: poszłybyście na pogrzeb i wzięłybyście bezpłatny urlop czy poszłybyście
      > normalnie do pracy?

      Jeśli liczy się to, że będziesz li tylko miała urlop bezpłatny, to nic się nie stanie, jak Cię tam nie będzie, a Ty będziesz miała dodatkową dniówkę.
      • el_jot Re: Na pogrzeb idzie się z szacunku dla kogoś. 12.01.11, 18:51
        To nie dodatkowa dniówka, nie będę miała zapłacone za sześc godzin, bo tyle jutro mam lekcji. To jest w ramach tygodniowego planu.
        • hummer Re: Na pogrzeb idzie się z szacunku dla kogoś. 12.01.11, 19:00
          el_jot napisała:

          > To nie dodatkowa dniówka, nie będę miała zapłacone za sześc godzin, bo tyle jut
          > ro mam lekcji. To jest w ramach tygodniowego planu.

          To idź na te 6 godzin. Instytucję płaczek już zniesiono dawno.
          • gazeta_mi_placi Re: Na pogrzeb idzie się z szacunku dla kogoś. 12.01.11, 19:37
            big_grin
    • estelka1 Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 18:49
      Jeśli czujesz, że powinnaś iść na pogrzeb (a myślę, że tak jest, skoro pytasz), to odżałuj te kilka złotych wypłaty i wybierz się na cmentarz, tym bardziej że dyrektor nie stwarza żadnych problemów. Za to dla Twojej dyrektorki Twoja obecność będzie czymś ważnym. Ps. Wiem, o czym mówię. Na pogrzebie mojej mamy było mi miło, że byli ze mną moi przyjaciele, znajomi i ludzie z którymi pracuję.
      • bi_scotti Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 18:54
        Domyslam sie, ze te potracona dniowke traktujesz jako ewentualna inwestycje w przedluzenie umowy w szkole dyrektorki, ktorej zmarl ojciec. Jesli uwazasz, ze jest to inwestycja warta zachodu, to pojscie na pogrzeb ma sens. Strasznie mala szkola - tylko 8 nauczycieli - liczysz, ze Cie tam kiedys zatrudnia na stale?
        • el_jot Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 18:59
          Na stałe nikt nie ma umowy. Dlaczego uczniowie mają mieć co rok nowego nauczyciela od języka?
    • joasiek.1 Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 18:55
      Jeśli zechcą ci przedłużyć umowę to i bez obecności na pogrzebie to zrobią. A jeśli nie zechcą, to nie przedłużą nawet jeśli będziesz wychodziła z siebie, chodziła na wszystkie pogrzeby, siedziała codziennie po godzinach. Tym się więc nie kieruj. Do małego grona, znającego się od lat faktycznie trudno się dostać i być od razu zaakceptowaną. Czy pójście na pogrzeb coś zmieni? Może na początek z jakąś jedną pańcią postaraj się zakolegować.
    • eilian Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 19:09
      szczerze mówiąc to nie rozumiem tego obyczaju chodzenia na pogrzeby ludzi, których nigdy nie widziało się nawet na oczy (domyślam się, że ojca swojej dyrektorki nie poznałaś). Wsparcie dla osoby, która straciła kogoś bliskiego, ok, ale tu chyba wystarczy złożyć kondolencje.
      A już motywacji w stylu "idę na pogrzeb bo zależy mi na dobrych układach w pracy i przedłużeniu umowy" zupełnie nie pojmuję.
      Poza tym wszystkim, to pogrzeb jest raczej smutnym, dołującym wydarzeniem i chyba trzeba być masochistą żeby być na nim obecnym jeśli się nie musi.
      • angazetka Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 19:14
        Pamiętam taką scenę z "Domu", jak Andrzej Talar z kolegami poszli na pogrzeb kogoś z rodziny profesora, u którego mieli egzamin za kilka dni. Dość załosne mi to się wydaje.
        • el_jot Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 19:22
          angazetka napisała:

          > Pamiętam taką scenę z "Domu", jak Andrzej Talar z kolegami poszli na pogrzeb ko
          > goś z rodziny profesora, u którego mieli egzamin za kilka dni. Dość załosne mi
          > to się wydaje.
          Ok, przeczytaj mój post niżej.
        • bi_scotti Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 19:28
          angazetka napisała:

          > Pamiętam taką scenę z "Domu", jak Andrzej Talar z kolegami poszli na pogrzeb ko
          > goś z rodziny profesora, u którego mieli egzamin za kilka dni. Dość załosne mi
          > to się wydaje.

          Jak mawiali "staro-Polacy" - dzien bez podlizywania = dzien stracony wink
        • volta2 Re: Pogrzeb dylemat 14.01.11, 07:37
          jestem na świeżo, oni nie poszli dlatego że to pogrzeb, tylko żeby się kościele pokazać i głośno śpiewy odprawiać, tak by zostać zauważonym. a gdyby profesor poszedł na ślub - to oni też by poszli. ważne było to że idą do kościoła, a nie że na pogrzebsmile

          no, ale motywacja w sumie podobna, tu chodzi o pracę/umowę, tam o egazmin.

          a że żałosne, to prawda...
      • el_jot Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 19:20
        Zgodziłabym się z tobą w całości,tyle, że ten pogrzeb to jest wydarzenie w tej szkole, jadą wszyscy uczniowie od kl. III do VI, organizowany jest autobus, który odwiezie i zawiezie dzieci. Na początku jak się dowiedziałam o pogrzebie też pomyślałam, że wystarczy jak złożę kondolencje (nawet nie wiem jak to się robi), ale jak zobaczyłam co się dzieje w szkole to zaczęłam się zastanawiać i stwierdziłam, że chyba nie chcę być jedyna, która na ten pogrzeb nie pojedzie, za wyj. małych dzieci. Tak to wygląda w małym, ciasnym wiejskim środowisku. Dodam jeszcze, że pogrzeb ma miejsce jakieś 15 km od szkoły. Ach, odwołane są obiady dla dzieci.
        • ib_k Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 19:24
          że ten pogrzeb to jest wydarzenie w tej
          > szkole,....

          żartujesz, prawda??
          • el_jot Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 19:28
            Nie, przeczytałaś cały post czy tylko fragment?
            • angazetka Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 19:31
              Ale wiesz, jak to wszystko wygląda? Że nikogo w szkole nie interesuje to, że ktoś umarł, ktoś dla dyrektora ważny. Wszyscy skupiają się tylko na tym, żeby zrobić pokazówkę i spęd na pogrzebie.
              • el_jot Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 19:38
                Tak, dokładnie tak jest. Nie podoba mi się to, ale nie powiem tego głośno, bo: powody jak w pierwszym poście.
            • ib_k Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 19:31
              przeczytałam, ale nie uwierzyłam, posądzam cię o wyuzdane poczucie humoruwink
              • el_jot Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 19:39
                Nie, ja nie żartuję, wcale mi nie jest do śmiechu.
                • gupia_rzona Re: Pogrzeb dylemat 13.01.11, 13:20
                  wkurzyłabym się jako matka dziecka, któremu zamiast na lekcje każe się iść na pogrzeb jakiegoś nieznanego człowieka. Serio.
                  Jeśli wogóle to nie jest Twoja chora fantazja uncertain
            • kali_pso Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 19:36

              Masz irytującą manierę wyśmiewania wszystkiego, co dzieje się w tej "ciasnej" wiosce, w której mieszkasz i pracujesz- ciemnogród normalnie z tych opisów się wyłania i ty jedyna oświecona...

              Pojmij w końcu, że jest to mała, zamknięta społeczność, w której ludzie się znają i panują inne relacje niz w anonimowym wielkim mieście. Zawsze będzie coś czego nie zrozumiesz, tylko po co za kazdym razem obwieszczasz to na forum, szukając poklasku bo to takie wiejskie zwyczaje, a ja jestem dama z miasta i ponad to...

              Nie chcesz jechać? To nie szukaj wymówki tylko bądź odwazna i nie jedź.
              Nie sądze, aby zwolnić się chcieli z powodu absencji na pogrzebie.
              Ale może popracuj nad stosunkiem do tych ludzi, którymi trochę gardzisz, chociaz może tego nie widzisz....
              • el_jot Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 19:44
                Opacznie zrozumiałaś moją wypowiedź. Mam do tego takie podejście a nie inne, bo przy okazji różnych uroczystości dawano mi do zrozumienia, że wypada na nich być. Moim zamiarem nie jest wyśmiewanie tego środowiska, tylko poznanie waszych opini. I tyle.
        • joasiek.1 Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 19:35
          Na pogrzeb ojca dyrektorki dzieci zabierają? To nie jest normalne. Ale małe wiejskie szkoły mają swoje własne zasady
          A jeśli chodzi o pracę w szkole, to najlepiej mają w większości szkół "mierni, bierni, ale wierni". Takie powiedzenie kiedyś usłyszałam i widziałam na własne oczy, że w praktyce rzeczywiście często tak jest. To już może lepiej idź na ten pogrzeb.
          • el_jot Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 19:45
            joasiek.1 napisała:

            > Na pogrzeb ojca dyrektorki dzieci zabierają? To nie jest normalne. Ale małe wie
            > jskie szkoły mają swoje własne zasady
            > Dokładnie.
    • joanna.pio Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 19:17
      przecież w szkołach nadal funkcjonuje coś takiego, jak "zastępstwo koleżeńskie". Nie możesz skorzystać z takiej opcji?
      • el_jot Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 19:23
        Nie mogę, bo nie dam rady wziąć zastępstwa za koleżankę, jestem w tej szkole tylko do marca.
    • minnie_su Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 19:36
      Ja tylko chcialam przypomniec, jak bardzo jestesmy rozpoznawalni. daje glowe, ze w rzeczpospolitej jest tylko jedna szkola podstawowa zatrudniajaca 8 nauczycieli, ktorej dyrektorka jutro bedzie chowala ojca. Jesli zaplacze sie na to forum tutaj jakas inna nauczycielka z tej szkoly, albo jej siostra, albo mama ktoregokolwiek z dzieciakow, albo ktos z rodziny dyrektorki, albo ktokolwiek, kto mieszka w tej wsi, od pierwszego zdania twojego postu beda wiedzialy,kto to pisze. Dlatego troche z niepokojem patrzylam, jak beda sie twoje wpisy rozwijaly. Ogolnie stwierdzam - nie jest zle smile. Nie powiedzialas nic, co by moglo Ci jakos rzeczywiscie w karierze zaszkodzic.

      To tylko tak ogolnie, do wszystkich, dla przypomnienia- be careful!
      Dziekuje za uwage.
      • kali_pso Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 19:37

        Cóż, jest jeszcze historia tego forum, a tam już więcej popisów tej pani...ale te wsioki pewnie forum nie czytają, więc co jej tam....
        • el_jot Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 19:52
          Hmm, jakoś tak szczególnie jesteś wyczulona na punkcie tych "wsioków", a daję sobie rękę uciąć, że ani razu w żadnym swoim poście nie użyłam tego słowa na określenie ludzi z któymi przyszło mi żyć i pracować. Oj, Kalipso, chyba jakieś kompleksy. To ja powinnam nie raz i nie dwa czuć się urażona postami w stylu: Wiejskie weselne zwyczaje, oczywiście w negatywnym sensie, wiocha w ubraniu itp itd bo ja mieszkam na wsi właśnie.
      • gazeta_mi_placi Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 19:40
        Która? big_grin
        • konto_b_poczty Re: Pogrzeb dylemat 14.01.11, 12:18
          wyciete z innego postu autorki - "miejscowość ok.20 km od Węgrowa"... nauczycielka jezyka z warszawy, corka 5 lat i maz "mysliwy' wink z forum mozna sie duzo dowiedziec wbrew pozoromm, osoba stamtad sobie dopasuje
    • gosia_np3 Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 19:38
      Jedź el_jot. Ja mam taką samą pracę, też pracuję w dwóch szkołach, na zmianę - dzień w jednej, dzień w drugiej i też była taka sama sytuacja, że zmarł ojciec jednej z dyrektorek. Tyle, że ja musiałam się urwać z dwóch lekcji, więc zgodziła się na koleżeńskie (których nie mogłam odpracować - z góry to było wiadomo). Ale jakby się nie dało inaczej wzięłabym bezpłatny. Jeśli się pojawisz na pewno będzie to mile widziane.
      • el_jot Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 19:48
        Dzięki za zrozumienie.
        • gosia_np3 Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 20:02
          Jeszcze coś Ci powiem, bo ja pracuję w takim układzie już czwarty rok. Takie sytuacje bardzo zbliżają w tak małych środowiskach. Ja przez pierwsze dwa lata byłam jakby poza gronem, czułam się jak obca, która jest tam z doskoku i nie jest w nic angażowna. Ale właśnie po tym jak mnie zobczyli na tym pogrzebie, potem jeszcze ze dwie wycieczki w gronie i zaczęli we mnie widzieć koleżankęsmile Teraz mam tam nawet dobre koleżanki!wink
    • shellerka Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 19:51
      nie rozumiem takiego chodzenia na pogrzeby kogos, kogo sie nie znalo praktycznie.
      i o ile potrafię zrozumiec, ze milo jest gdy najlepsza przyjaciolka przyjdzie wesprzec, kiedy chowa się ojca, o tyle nie potrafię zrozumieć wycieczek i delegacji pracowych.
      na mnie robi to wrażenie - idziemy zobaczyc rodzinke i poobserwować kto przyszedł.
      i potem kondukt idzie rozgadany, rozbawiony i tyle.

      ostatni tlumaczylam to mojej babci, ktora stwierdzila ze musi pojechac na pogrzeb tescia córki siostry dziadka (wcale nie takie skomplikowane). bo przeciez ona go znała. na moje, ile razy go widziała w zyciu, po namysle oznajmila ze dwa. nie pojechała.
      • hellulah Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 20:25
        > nie rozumiem takiego chodzenia na pogrzeby kogos, kogo sie nie znalo praktyczni
        > e

        Ja rozumiem. Rozumiem, że rodzinie, która powiadamia o pogrzebie, może być miło widząc, że na pogrzebie jest tłum ludzi. Nawet jeśli to nieco złudne, ale jednak robi wrażenie, że zmarła osoba była szanowana i jest pamiętana. Jeśli nie chce się gości na pogrzebie, nie powiadamia się o ceremonii. To indywidualna sprawa, jak kto chce i jak czuje. Nie uważam "dużych" pogrzebów za obowiązkowe, ale rozumiem je i pochwalam.

        Najsmutniejsze pogrzeby to były te, na których było kilka osób na krzyż i to wcale nie dlatego, że rodzina chciała kameralnej ceremonii. Po prostu mało komu chciało się przyjść, albo mało kogo osoba zmarła znała bliżej, czy choćby służbowo, za życia.

        Wiesz, kiedy się poryczałam na pogrzebie mamy, tak już solidnie? gdy zobaczyłam, że przyszły panie ze sklepu Społem, gdzie mama robiła zakupy. Nie z małej dziupli za rogiem, tylko z takiego większego marketu. Mama owszem robiła tam zakupy i czasem zagadała do tych pań, panie wiedziały też o mamy chorobie, ale mimo wszystko. Taka jedna z tysięcy klientek, ale ją na tyle zapamiętały, że chciało im się.

        Ja byłam i jestem wdzięczna wszystkim, którzy przyszli towarzyszyć w ostatnim pożegnaniu mojej mamy. Nie miałam wrażenia, że ktokolwiek przyszedł aby zacytuję "zobaczyć rodzinke i poobserwować kto przyszedł". A nawet jeśli - to co z tego? fajnie było widzieć, że tylu ludzi ruszyło się z domu, choć nie musiało.

        > i potem kondukt idzie rozgadany, rozbawiony i tyle.

        Wiesz, w wielu kulturach na stypach się pije i tańczy. Pogrzeb to jest także taka cezura, jakiś krok na drodze do przepracowania żałoby. Nie oczekiwałam od nikogo darcia szat, wręcz przeciwnie. Śmiech pomaga oswoić śmierć. Ale nie zaobserwowałam na żadnym pogrzebie nikogo śmiejącego się. Mam inne doświadczenia.

        Co do Twojej babci, potrzeba wzięcia udziału w pogrzebie niekoniecznie musi się łączyć z jej uczuciami wobec tego powinowatego. Już bardzie obstawiałabym uczucia wobec własnego nieuchronnego końca.

        Co do autorki, to szczerze mówiąc, nie wiem. Nie doradzę jej, to indywidualna decyzja. Ja starałabym się przełożyć i odrobić zajęcia (nie wiem, czy w szkole można) aby nie tracić zarobku, ale poszłabym. Najpierw spróbowałabym też wybadać, jakie są obyczaje okołopogrzebowe w tej społeczności, czy autorka jest tam oczekiwana czy pogrzeb ma być kameralny i nikt nie zauważy jej nieobecności.

    • attiya Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 19:51
      idź do pracy smile
    • lola211 Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 20:03
      Biorac pod uwage calokształt- ja bym poszla na pogrzeb.


      Koci kalendarz- uratuj kocie życie
    • reges Nie pojechałabym 12.01.11, 20:13
      będąc na Twoim miejscu. Dyrektorka i tak nie zauważy Twojej nieobecności, a masz ważny powód, by nie pojechać- pracujesz i nie ma kto Cię zastapić. Po powrocie dyrektorki do pracy złożyłabym kondolencje w stylu "Przykro mi, że nie mogłam pojechać, współczuję Pani straty itp".
      Urlop bezpłatny wzięłabym, gdybym musiała pojechać na pogrzeb kogoś bliskiego (nie mając już wypoczynkowego).
      • el_jot Re: Nie pojechałabym 12.01.11, 20:16
        reges napisała:

        >> Urlop bezpłatny wzięłabym, gdybym musiała pojechać na pogrzeb kogoś bliskiego (
        > nie mając już wypoczynkowego).
        Nauczyciel nie ma urlopu wypoczynkowego jak jest w Kodeksie Pracy, są ferie, wakacje, przerwy świąteczne. I tak to wg niektórych za dużowink
        • reges Re: Nie pojechałabym 12.01.11, 20:22
          Nauczyciele pracują nie tylko w szkołach. W przedszkolach mamy urlopy wypoczynkowesmile
          • el_jot Re: Nie pojechałabym 12.01.11, 20:24
            No taksmile
        • reges A poza tym... 12.01.11, 20:26
          myślę sobie, że gdyby chodziło o pogrzeb mojego taty, nie wymagałabym od koleżanek czy dyrektorki obecności na pogrzebie. Na pewno jakaś delegacja by poszła, ale przecież sama wiem, że przedszkola z takiego powodu nie zamkniemy i ktoś po prostu musi pracować. Nie przyszłoby mi do głowy oczekiwać, że ktoś weźmie z powodu "mojego" pogrzebu urlop bezpłatny. Dla mnie to jest urlop zarezerwowany na sytuacje podbramkowe, po prostu ostateczność.
          • arwena_11 Re: A poza tym... 12.01.11, 20:46
            Ciekawe czy rodzice tych dzieci wyrazili zgodę na udział w pogrzebie zamiast normalnych zajęć. Ja bym nie wyraziła, znam ciekawsze zajęcia dla dzieci.
            A na twoim miejscu kupiłabym kwiaty w kwiaciarni wysyłkowej, na pewno dostarczą dyrektorce i będzie wiedziała, że nie mogłaś być ale się postarałaś
      • feniks_z_popiolu Re: Nie pojechałabym 14.01.11, 06:16
        Dołączam się do zdania, nie jedź.
        Po pogrzebie złożysz kondolencje. I tak będziesz bardziej zapamiętana niż w tym wycieczkowym tłumie. Swoją drogą dziwny zwyczaj aaale... co kraj to obyczaj
    • mondovi Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 21:17
      Dyrektor mi powiedział, że mogę wziąć jutro urlop bezpłatny, co wiąże się z trochę mniejszą pensją. Na pogrzeb wolałabym pójśc, bo w szkole pracuje tylko 8 nauczycielek, specyficzna atmosfera, pracuję tu od września, mam umowę na czas określony, zależy mi na jej przedłużeniu. Ponieważ w szkole tej jestem tylko dwa dni, siłą rzeczy nie uczestniczę czynnie w życie tej szkoły, przez co nie za bardzo mnie te baby lubią, takie odnoszę wrażene

      Z całym szacunkiem, dla Ciebie pójscie na pogrzeb to wybór miedzy mniejszą pensją a potencjalną akceptacją/przedłużeniem umowy..Ciekawa jestem, co wybierzesz.
    • kota_marcowa Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 22:50
      Po pierwszym poście miałam napisać nie idź, ale dalsze wpisy zmieniają postać rzeczy. Znam osoby z takich małych wiejskich środowisk i rozumiem o czym piszesz. Dyrektorka szkoły w tak małej mieścinie jest KIMŚ. Z tego co mówisz, pogrzeb to będzie wielkie wydarzenie (autobusy z dziećmi), każdy będzie prześwietlony na wylot, podejrzewam, że jeżeli nie pójdziesz, to jako jedyna i zapewne popularności ci to nie przysporzy.
    • kingadaw Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 23:10
      ja też n-l z małej miejscowości.
      Pojechałabym, tu wszyscy się znają, szkoła jak piszesz nieduża, ale presja i owszem.
    • amilos Re: Pogrzeb dylemat 12.01.11, 23:23
      a masz jeszcze opiekę do wybrania? Wiem,że może być Ci jej szkoda,bo kiedyś może się naprawdę przydać na zdrowe dziecko,ale to lepiej,niż stracić dniówkę. Mi na przykład opieka przepadła(tzn.nie dopilnowałam i jeden dzień mi został i nie wybrałam go)
    • burza4 Re: Pogrzeb dylemat 13.01.11, 11:34
      Dla mnie oczekiwanie czegoś takiego to paranoja. Wymuszanie na paru klasach uczestnictwa w pogrzebie... brak słów. Ja bym nie poszła, ograniczając się do kondolencji, nie lubię sobą kupczyć.

      W ogóle nie przyszłoby mi do głowy uczestnictwo w pogrzebie rodziny kogoś z pracy - to prywatna uroczystość a nie event towarzyski dla całej okolicy. Zresztą ostatnią rzeczą, której bym sobie życzyła w takiej sytuacji to delegacja obcych osób z firmy.
      • zuzanna56 Re: Pogrzeb dylemat 14.01.11, 12:37

        burza4 napisała:

        > Dla mnie oczekiwanie czegoś takiego to paranoja. Wymuszanie na paru klasach ucz
        > estnictwa w pogrzebie... brak słów. Ja bym nie poszła, ograniczając się do kond
        > olencji, nie lubię sobą kupczyć.
        >
        > W ogóle nie przyszłoby mi do głowy uczestnictwo w pogrzebie rodziny kogoś z pra
        > cy - to prywatna uroczystość a nie event towarzyski dla całej okolicy. Zresztą
        > ostatnią rzeczą, której bym sobie życzyła w takiej sytuacji to delegacja obcyc
        > h osób z firmy.


        Popieram.
    • drinkit Re: Pogrzeb dylemat 13.01.11, 12:20
      Idź na pogrzeb, ale kup tańszy wieniec, to się strata wyrówna.
    • volupte01 Re: Pogrzeb dylemat 13.01.11, 13:25
      Pokorne ciele dwie matki ssie .
    • imasumak Wiesz co? Podziwiam Cię za to, 13.01.11, 23:05
      że wyskoczyłaś z tak kretyńskim problemem.
      Nie przyszło by mi do głowy radzić się w tak oczywistych sprawach. No chyba, że jak Ci nie zapłacą za te 5 godzin, to Twoja rodzina pójdzie z torbami smile
      • el_jot Re: Wiesz co? Podziwiam Cię za to, 13.01.11, 23:13
        Podziwiam cię za to, ze nie znając mojej sytuacji oceniasz mnie w ten sposób. To po pierwsze. Po drugie - nie chodzi mi wcale o te pieniądze, chociaż dla mnie małe nie są, chodziło mi o nakreśłenie całej sytuacji. Dziękuję za uwagę.
        • imasumak Re: Wiesz co? Podziwiam Cię za to, 13.01.11, 23:24
          el_jot napisała:

          Podziwiam cię za to, ze nie znając mojej sytuacji oceniasz mnie w ten sposób.


          Oceniam Cię w tej konkretnej sprawie na podstawie tego, co napisałaś. W innych sprawach, których nie znam, nie wypowiadam się


          • el_jot Re: Wiesz co? Podziwiam Cię za to, 13.01.11, 23:27
            imasumak napisała:

            > el_jot napisała:
            > [i]
            > Podziwiam cię za to, ze nie znając mojej sytuacji oceniasz mnie w ten sposób.[/
            > i]
            > Właśnie w tej jednej sprawie oceniłaś mnie bardzo krzywdząco.
            > Oceniam Cię w tej konkretnej sprawie na podstawie tego, co napisałaś. W innych
            > sprawach, których nie znam, nie wypowiadam się
            >
            >
      • el_jot Re: Wiesz co? Podziwiam Cię za to, 13.01.11, 23:22
        imasumak napisała:

        > że wyskoczyłaś z tak kretyńskim problemem.
        > Nie przyszło by mi do głowy radzić się w tak oczywistych sprawach.
        Dla ciebie oczywista sprawa co? iśc czy nie isć na pogrzeb? bo dla wielu, nawet tutaj się wypowiadających nie jest to takie oczywiste. Życie nie jest tylko czarne białe, nawet w tak kretyńskim przypadku jak tentongue_out
        • maghdalena33 Re: Wiesz co? Podziwiam Cię za to, 14.01.11, 08:20
          Wydaje mi się, ze powinnaś iść. To mała społeczność w jakiej mieszkasz i inne tam panują zwyczaje. Skoro przeprowadziłaś się na wioskę to nic innego nie pozostało Ci jak dostosować się do zwyczajów jakie tam panują. Zawsze to milej mieszkać wśród ludzi którzy Cię znają i lubią.
          Wiele jest (dla osób z miasta dziwnych zwyczajów i obyczajów) na wioskach. Mają wady ale mają również wiele zalet.
          Idąc na pogrzeb okazujesz wsparcie i szacunek osobie pogrążonej w żałobie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka