A propos wspominkowych wątków - pamiętacie ulubione kluby do których się chodziło w czasach studiów? Studia w Białymstoku - "dniowym" klubem były "Herkulesy" (nawet nie wiem czy jeszcze istnieje) z racji odległości. Jak było okienko między zajęciami to się tam wyskakiwało na ploty. A jak było ciepło to chodziliśmy do "Kibla" - taki pub w parku przerobiony z miejskiego szaletu

Nawet z wykładowcami tam chodziliśmy na piwo

A nocnym klubem było "Metro". Nie wiem czemu wydział sobie właśnie go upatrzył - od samego siedzenia i wdychania można było się najarać. Aaaaa... i jeszcze "Odeon". Kurdę... ciekawe czy to jeszcze istnieje. Aż się wzruszyłam...
Leneczkaz - są jeszcze te kluby?