Ostatnio wkręcam się w ten temat, uderza w moje czułe punkty - nadmierny konsumpcjonizm, gromadzenie niepotrzebnych rupieci, kupowanie, kupowanie ponad miarę. Ten styl myślenia zawiera się w wielu dziedzinach życia, od urządzania mieszkania i jedzenie po zakupy i stan posiadania.
Kilka linków, gdyby ktoś był zainteresowany:
www.topmenedzer.pl/2010/01/neo-minimalizm-filozofia-zycia/
neominimalizm.pl/minimalizm-czym-i-jaki-nie-jest/
minimalist-ka.blogspot.com/2010/01/dlaczego-minimalizm.html
Mocno to do mnie przemawia, bo nie znoszę przeładowanych, zagraconych mieszkań, miliona niepotrzebnych pierdół w szafach i szufladach, kupowania ponad miarę, mody i marketingu, który wmawia nam, że koniecznie coś musimy mieć etc.
Nie oznacza to od razu pozbycia się wszystkiego i zostawienia sobie 3 par gaci i szczoteczki do zębów

każdy może się minimalizować na poziomie, jaki mu pasuje. Ja to odbieram jako próba opamiętania się.
Nie macie po generalnym sprzątaniu i wyrzuceniu szpargałów uczucia zrzucenia z barków ciężaru? Myślę, że mniej rzeczy to wolność, ich nadmiar to niewola. W weekend robię przegląd szaf ze szczególnym skupieniem na rzeczach, które zawsze było tak szkoda wyrzucić.