Juz cholera nie moge, wszedzie włosy (koty długowłose) odkurzam dwa razy dziennie. Obgryzają kwiaty i wymiotują, drapią dywan mimo ze maja drapaki, wszystko niszczą, roznosz zwir wszedzie bo kazdy (2) musi iść do kuwety pokopać co godzine.... Jeden ciagle ma kłopoty z układem pokarmowym i śmierdzi kupą w domu wiecznie. Leją sie ze sobą i ciagle jest zamieszanie. Młody zjada te włosy i żwir. W nocy nie spią tylko drą ryje i biegają co doprowadza mnie do pasji. Naprawde mam dość. Siedze w domu z dzieckiem więc ma ich wszystkich po dziurki w nosie. Zawsze bardzo kochałam zwierzaki, szczególnie koty ale jakbym mogła je komus oddać byłabym szczęśliwa.......... Jestem zmęczona i wiecznie wściekła, nie potrafie już tak ich kochać jak kiedys. Jak sie do mnie jakiś zbliża to mam ochote dać w łeb.....
Wiem że to paskudne i sama je wziełam ale musiałam sie wygadać.
Tyle zniszczeń miałam dziś w domu że to masakra....
Może ktoś przygarnie?