Dodaj do ulubionych

Mam dośc moich kotów..... poważnie.

14.02.11, 15:37
Juz cholera nie moge, wszedzie włosy (koty długowłose) odkurzam dwa razy dziennie. Obgryzają kwiaty i wymiotują, drapią dywan mimo ze maja drapaki, wszystko niszczą, roznosz zwir wszedzie bo kazdy (2) musi iść do kuwety pokopać co godzine.... Jeden ciagle ma kłopoty z układem pokarmowym i śmierdzi kupą w domu wiecznie. Leją sie ze sobą i ciagle jest zamieszanie. Młody zjada te włosy i żwir. W nocy nie spią tylko drą ryje i biegają co doprowadza mnie do pasji. Naprawde mam dość. Siedze w domu z dzieckiem więc ma ich wszystkich po dziurki w nosie. Zawsze bardzo kochałam zwierzaki, szczególnie koty ale jakbym mogła je komus oddać byłabym szczęśliwa.......... Jestem zmęczona i wiecznie wściekła, nie potrafie już tak ich kochać jak kiedys. Jak sie do mnie jakiś zbliża to mam ochote dać w łeb.....
Wiem że to paskudne i sama je wziełam ale musiałam sie wygadać.
Tyle zniszczeń miałam dziś w domu że to masakra....
Może ktoś przygarnie?smile
Obserwuj wątek
    • whitney85 Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 15:42
      No po takiej reklamie to napewno.
      Swoją drogą wiem o czym piszesz - moje 2 dają w kość bardzo a ich ulubione zajęcie to skoki nad niemowlakiem.
    • broceliande Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 15:43
      Ojej, rozumiem.
      Ja kiedyś kochałam psy. Teraz mam dziecko i psa (po mojej mamie wzięliśmy) i okazało się, że pies tylko mnie denerwuje.
      Pełno sierści, wywleka śmieci z kosza i czasem je g...o.
      Masz szczęście, że wychodzić i sprzątać nie musisz.
      • tempera_tura Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 16:02
        Ta ..................jakby Ci sie zesrał kilka razy do łóżka to zmieniłabys zdanie...
        • nople Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 18:59
          Jeśli jest to nietypowe dla nich zachowanie (wcześniej nie zdarzało się coś takiego, tylko grzecznie korzystały z kuwety), to przyczyną moze być jakaś nowa dla nich sytuacja/zmiana, która je stresuje. Czasem nerwowość właściciela też tak wpływa na zwierzaka, że zaczyna z powodu stresu zachowywać się inaczej niż zwykle.
    • morgen_stern Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 15:48
      Ja to wszystko rozumiem. Dlatego zawsze piszę i mówię, że jeśli ktoś chce wziąć zwierzę do domu, to niech się dobrze, ale to dobrze zastanowi. Bo można mieć niekłopotliwych domowników, a można dostać cały pakiet problemów w prezencie.
      Natomiast martwi mnie to, że piszesz o nich tak, jakby ci robiły na złość. Zdajesz sobie sprawę, że ich zachowanie jest właściwie zupełnie normalne? Przecież to tylko ZWIERZĘTA, ludzie... i nie są winne temu, że masz zły nastrój i "siedzisz z dzieckiem w domu", więc się na nich nie wyżywaj.
      • broceliande Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 15:51
        To chyba nie jest tak naprawdę "... poważnie".
        Ja bym mojego psa nie oddała.
      • tempera_tura Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 16:05
        Mam koty od 11 lat i dopiero teraz mam "kryzys" nie jestem zapewniam Cię początkująca.
        Dodatkowo jestem na wychowawczym ale pracowałam i bede pracowała ze zwierzętami. Nie rób ze mnie nieodpowiedzialnego gnojka bo nim nie jestem. Jestem zmęczona i tyle.
        Gdzie przeczytałaś ze sie na nich wyżywam? Co to wogole ma znaczyć?
        • morgen_stern Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 16:14
          Nie rób z siebie nieodpowiedzialnego gnojka, to cię nie będę tak traktować.
          Jeśli ci srają do łóżka, to musi być tego jakiś powód. Jest sporo fachowej literatury, poczytaj i się dowiedz. Długowłose trzeba często wyczesywać. Koty mają prawo nie chodzić do kuwety parami, tylko sr..., kiedy im się zachce. Mają prawo olewać drapak, a gdzieś drapać muszą. Nie chce ci się - oddaj, będziesz miała święty spokój. No chyba że nie tylko kotami jesteś zmęczona smile
          • lejla81 Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 16:31
            Ojej, Morgen, jak Cię lubię, dlaczego Ty zawsze musisz być najmądrzejsza? Dziewczyna pisze, że pracuje ze zwierzętami, to chyba wie co i jak. Ciebie nic nigdy nie frustruje? Mnie moje własne dziecko czasem doprowadza do szewskiej pasji (chociaż oczywiście doskonale wiem, że to tylko trzylatek), nie mówiąc już o psie. Ten mentorski ton jest czasem dobijający.
            • morgen_stern Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 16:38
              Ja też mam czasem dość, ale nie siedzę i nie obwiniam moich kotów za całe zło tego świata, może dlatego mam zerową tolerancję. Na kocim forum pisałam o moich problemach z kocurem i tez miałam zwątpienia. A w pierwszym poście nie widzę nic o próbach rozwiązywania problemów, chyba że coś przeoczyłam?
              I nie jestem najmądrzejsza, tylko na ogół mam rację tongue_out
              • sanna.i Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 09:04
                Ależ ona nie obiwnia kotów za "całe zło tego świata", tylko za zniszczenia i syf, które jej te koty robią w domu. Szczerze powiedziawszy, i tak jest wyjątkowo cierpliwa. Ja bym je oddała gdzieś, mając totalnie w nosie co o mnie pomyślą jakieś pańcie z forum.
                • estelka1 Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 10:53
                  Jakby głównym problemem była właśnie opinia jednej czy drugiej pańci z forum. Kobieto, zwierzak to nie zabawka, że znudzi się, czy przeszkadza, to won z nim. Co do autorki wątku, jest zmęczona, znużona i różne niefajne myśli chodzą jej po głowie. Bywa. O ile nie krzywdzi kotów, nie wywala ich z domu, bo ma dość, nie robi nic złego. Od głupich myśli do czynów jest jeszcze spory kawałek drogi
                • gazeta_mi_placi Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 16.02.11, 09:56
                  A gdzie byś je oddała? Wiesz chętnych na kota znajdziesz szybko pod warunkiem że koty małe lub na przykład rasowe lub wyjątkowo ładne i w młodym wieku, na zwykłe dachowce, starsze niż kilka miesięcy nie ma chętnych.
          • morekac Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 17:27
            U mnie na 3 koty są 4 kuwety... I co?
            I g..o. Zawsze jest coś nie w kuwecie. wink
          • tempera_tura Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 18:32
            Nie tylko, teraz jestem zmaczona kotami i Toba!
            • morgen_stern Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 19:28
              No widzisz, jest to też pewne rozwiązanie - przenieś swój gniew na mnie, to przynajmniej koty trochę odpoczną tongue_out
      • asia_i_p Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 06:47
        Zdałaś egzamin. Możesz lecieć na "Niemowlaka" i przyłączyć się do chóru młodych idealnych, które każdej sfrustrowanej i wykończonej młodej matce zapodają "Ja to bym się na moją niunię nie mogła tak złościć", "A co ty myślałaś, że dziecko to lalka" i moje ukochane, aż najeżone ukrytą agresją, "Nikt nie mówił, że będzie łatwo".
        Można się wściec na dziecko. I można się wściec na kota. Chociaż to tylko dziecko i tylko kot i niczemu nie są winni.
        • morgen_stern Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 09:11
          No dobra, może rzeczywiście trochę przesadziłam smile pewnie nie czepiałabym się tak bardzo, gdyby choć napisała, co próbowała robić. Nie lubię bezproduktywnego marudzenia.
    • mia_siochi Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 17:16
      Napiszę co ja bym zrobiła (pewnie większość tych rzeczy robiłaś, ale co mi tam tongue_out)

      -na kłaki przyznam nie mam pomysłu
      -kwiaty obgryzają- kup im kocią trawę. Pewnie nie pomoże, ale napewno pomoże spryskiwacz do kwiatów, jak nim je potraktujesz.
      -wymiotowanie- karma odkłaczająca
      -żwirek i śmierdząca kupa: kup żwirek drewniany dla persów, do tego wycieraczkę przed kuwetę; zapachy pochłonięte, łapy wytarte; karma TYLKO sucha dobrej jakości (nie śmierdzi; cuchnie po mokrym żarciu)
      -darcie ryja i bieganie- Royal Canin Calm czyni cuda... do tego dołożyłabym uspokajacz stresnal

      Madrzę się, sory, ale mam takie 2 gnojki...
      • tempera_tura Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 18:34
        Dzieki, szczególnie za wycieraczke (nie wiedziałam ze takie cudo jest, znalazłam na allegro,) i uspokajaczsmile
        • mia_siochi Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 18:46
          Tego typu mam i się sprawdza:

          allegro.pl/trixie-gumowa-wycieraczka-przed-kuwete-37x45cm-i1427758015.html
      • gacusia1 Kocia trawa powoduje jeszcze wieksze wymioty 14.02.11, 18:45
        Sluzy ona jako odklaczacz wink wiec nie nalezy przy niej podawac juz karmy na odklaczanie,bo sie nam autorkach w kocich rzygach utopi tongue_out
        • mia_siochi Re: Kocia trawa powoduje jeszcze wieksze wymioty 14.02.11, 18:47
          O ile koty trawę będą żreć, bo moje do niej sikają wink
      • gazeta_mi_placi Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 20:09
        Ten RC po jakim czasie działa?
        • mia_siochi Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 20:21
          Moje po 2-3 dniach były wyluzowane, ale może to siła mojej sugestii wink
    • nullah1 Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 18:24
      Proponuje obcinanie pazurów specjalnymi nożyczkami dla kotów (15-20 zł), to będą zdecydowanie mniej drapać. Poproś weta, niech ci pokaże jak to robić, bo można mocno zwierzę okaleczyć, ale jak się raz zobaczy, to już łatwizna.
      I jeszcze jedno, ja po urodzeniu dziecka, na swojego ukochanego kota przez pół roku nie moglam patrzeć, potem mi przeszłosmile
    • gacusia1 Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 18:42
      Biedactwo smile
      Kilka rad
      1. Pod reka zawsze musi stac spryskiwacz do kwiatow,znaczy w tym przypadku do kotow wink Jak zaczynaja drapac dywan,podgryzac kwiaty to woda potraktowac.
      2. Kuwete zamienic na zamknieta i do tego jeszcze postawic w miejscu,gdzie dziecko nie ma dostepu,do kuwety sypac sode oczyszczona(pochlania smrod) albo specjalny proszek do tego celu.
      3. Kupic szczotke,ktora nie tylko wyczesuje ale i goli nadmiar wlosia.
      4. Odkurzac 3 razy w tyg a nie 2 razy dziennie,bo frustracja gotowa wink
      5. Dla kota z problemami ukladu pokarmowego kupic karme specjalistyczna.
      6. W kazdym pokoju umiescic odswiezacz powietrza
      To byloby na tyle... A dla Ciebie- MELISKA big_grin
      • elka323 Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 18:56
        Mam 2 sztuki - kocicę i kocurka i też potrafią dać popalić.Jak jest spokój to ok , ale jak dostaną wścieklizny , to nie daję rady ich wyłapać i tylko łapię , co zrzucą.Ale ja je uwielbiam , i domownicy też , i na duuuużo im pozwalamy.Na szczęście nie mam z nimi specjalnych problemów zdrowotnych , ale bardzo dużo cierpliwości , mnie koty uspokajają , nawet jeśli szaleją po domu.Może musisz przetrzymać ten kryzys ? Gdy Ty się uspokoisz , to i koty będą spokojniejsze ?
    • mruwa9 Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 19:24
      a oddac kotow nie mozesz? W dobre lub jakiekolwiek rece? Albo zrobic z nich koty podworzowe? Dokarmiac- ok, ale niech spadaja na zewnatrz.
      Nie wytrzymalabym z takimi zwierzakami w domu.W ogole nie lubie zwierzat w domu.
      • gazeta_mi_placi Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 19:49
        Co masz na myśli pisząc " w dobre lub jakiekolwiek" ? uncertain
        • ewelsia Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 19:59
          "jakiekolwiek" ręce to ma mruwa właśnie.
          • na_pustyni Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 20:04
            dobre!
        • mruwa9 Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 20:23
          do schroniska na przyklad, jesli nie znajdzie sie konkretnej chetnej osoby.
          • nenia1 Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 20:33
            Byłaś kiedyś w schronisku?

            Może przejdź się i pooglądaj w jakim stresie są tam zwierzęta
            zdarzają się koty, które umierają, bo nie chcą jeść, ze strachu i z rozpaczy.

            Zastanów się przez chwilę co piszesz, bo sobie wystawiasz świadectwo.
            • sanna.i Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 09:06
              No ale ona też żyje w wielkim stresieb teraz. Dlaczego uważasz, że stres kotów jest ważniejszy niż jej własny?
              • katia.seitz Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 10:47
                Nie no, jasne. Wkurw na bałagan w domu jest rzeczywiście wystarczającym powodem, żeby skazać kota na śmierć.
                Jak twoje dziecko będzie cię wprawiać "w wielki stres", to też je oddasz?
                I teraz wyobraź sobie sanno - że są ludzie - i jest ich wielu - dla których porównanie do siebie kota i dziecka jest jak najbardziej odpowiednie. Jedno i drugie to zależna od nas, słabsza istota, za którą ponosimy odpowiedzialność.
          • kiira_korpi Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 20:42
            A po co do schroniska? Nie lepiej na śmietnik wywalić, co nie, Mruwa?
            Po co ma czas tracić i benzynę spalać.
          • gazeta_mi_placi Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 21:02
            A czemu zwierzęta mają cierpieć na skutek złej decyzji właścicielki? Gdzie odpowiedzialność za swoje czyny? W Polsce schroniska to często umieralnie dla zwierząt.
            W Polsce nie ma nakazu nabywania psów/kotów/kanarków, nie chcesz/nie lubisz zwierząt to ich nie masz, nie kupujesz, nie bierzesz od koleżanki której oszczeniła się suka, nie ma obowiązku posiadania psa czy kota.
            A jak już się zdecydowała na posiadanie zwierzęcia niech ponosi konsekwencje, pies czy kot to nie pluszowa zabawka którą można cisnąć w kąt jak się znudzi.
            Jak ma ważne powody aby pozbyć się zwierząt (np.silna alergia u członka rodziny czy zagrożenie agresją) niech znajdzie naprawdę dobre ręce, ale nie schronisko.
            Tu jednak "ważnym powodem" jest konieczność odkurzania mieszkania big_grin
            Dobre ....
            Swojego starego rozrzucającego skarpetki i przepocone podkoszulki też wyrzuci? A jak dziecko okaże się jeszcze większym syfiarzem odda do domu dziecka?
          • aandzia43 Panie, panowie! Kołtun polski na gościnnych występ 15.02.11, 00:12
            Plica polonika, czyli kołtun polski na gościnnych występach na cywilizowanym Zachodzie. Ambasador buraczanego Ciemnogrodu - Mruwa9.
            Jak to dobrze, ze nie lubisz zwierząt w domu - jest spora szansa, że żadne nie wpadnie w twoje łapska.
            • moofka Re: Panie, panowie! Kołtun polski na gościnnych w 15.02.11, 10:51
              aandzia43 napisała:

              > Plica polonika, czyli kołtun polski na gościnnych występach na cywilizowanym Za
              > chodzie. Ambasador buraczanego Ciemnogrodu - Mruwa9.
              > Jak to dobrze, ze nie lubisz zwierząt w domu - jest spora szansa, że żadne nie
              > wpadnie w twoje łapska.

              czemu ty sie nie zglaszasz do opieki nad smierdzacymi kocurkami temperatury?
              na foro to kazda milosniczka zwierzat jest
              a jedna mruwa szczerze napisala to co wiekszosc by zrobila jakby jej sierciuchy do lozka robily
              • seniorita_24 Re: Panie, panowie! Kołtun polski na gościnnych w 15.02.11, 11:04
                No patrz, a ja moje stałe i tymczasowe gdy nasikają lub co gorsza nasrają poza kuwetą staram się zdiagnozować u weta lub na podstawie własnego doświadczenia. Nie powiem, że jest dla mnie szczytem radości prac i szorować intensywnie mieszkanie (tak aby koty nie wyczuwały zapachu i nie utrwaliły sobie zwyczaju załatwiania się w niewskazanych miejscach). Wkurza mnie to, ale nie kończy się to oddaniem czy wyrzuceniem "złośliwego" zwierza. Częściej leczeniem, zamykaniem danego pokoju i moją konsekwencją.
                A zabierać komuś kota, bo sam nie może ruszyć tyłka do weta nie zamierzam. Tak jak sprzątać po jego nieogarniętym dziecku. Chyba dorosła osoba może ponosić odpowiedzialność za swoje decyzje i opiekować się zwierzęciem jeśli kiedyś postanowiła dać mu dom.
                Widzę, że u niektórych szybciej z domu wylatuje niesubordynowane zwierzę niż mało lojalny mąż, no ale wykopać kota łatwiej niż chłopa suspicious
                • moofka Re: Panie, panowie! Kołtun polski na gościnnych w 15.02.11, 11:10
                  u mnie w hierarchii maz, a nawet dziecko tongue_out
                  stoi wyzej kota
                  chociaz wiem ze na ematce to rzadkie myslenie
                  srajace po lozkach bydlaki zwlaszcza przy malym dziecku dluzej niz miesiac by miejsca nie zagrzaly
                  w imie czego zadreczac siebie, domownikow i zwierzaki? konsekwencji?
                  to ja mam ja w zadku, tylko krowa nie zmiania zdania
                  nawet w kwestii kota
                  pojechalyby na goscinne wystepy lapac myszy w okolicznych stodolach
                  no ale musze szybko dodac zeby nei byc forumowa cruella
                  kocham zwierzaczki i kotow w smole nie topie tongue_out
                  • aandzia43 Re: Panie, panowie! Kołtun polski na gościnnych w 15.02.11, 12:05
                    Właściwie to mogę się podpisać po postem Seniority - jej stanowisko jest również moim stanowiskiem. Nie zabiorę do siebie kotów naszej bohaterki, bo mam aktualnie 4 swoje, poza tym nie zamierzam wyręczać kogoś w rozwiązywaniu jego problemów i zdejmować mu z barków zobowiązania. Chociaż współczuję dziewczynie, bo wiem, jak upierdliwie może być czasem ze zweirzakami pod jednym dachem. Czy muszę pisać takie oczywistosci, że chamstwem, buractwem i okrucieństwem jest wywożenie dorosłych, przyzwyczajonych do domu kotów (tym bardziej wydelikaconych rasowców) do jakiejś stodoły, czy oddawanie do schroniska?! No chyba muszę, chociaż to i tak nie trafi do zakutych łbów. Czy nie można zacząć od prób rozwiązywania problemów kocich z pomocą weterynarza i innych osób znających się na rzeczy? A jeśli to nie pomoże i np. zagrożone jest zdrowie dziecka, to w ostateczności wyszukać naprawdę bardzo dobry, odpowiedni dla sierściucha dom? Czy to nie jest naturalna konsekwencja ponoszenia odpowiedzialności za stworzenie, które się wzięło pod swój dach? Nie dmij w trąby i nie opowiadaj o swojej hierarchii, bo to jest hierarchia wszystkich kobiet - najpierw rodzina, potem zwierzęta. Niższy szczebel w hierarchii domowej nie oznacza jednak pozycji przedmiotu, nie sądzisz? A Mruwa zdaje się tak właśnie podchodzić do zwierząt. Nie tylko Mruwa napisała tu prawdę. Zakładam, że większość też napisała swoją. Tylko jej prawda jest taka... prostacka.

                    P.S. Wychowałam i wyprowadziłam na prostą kilka znalezionych w niemiłych okolicznościach śmierdzieli. Taką mam pasję, a co wink Wiem, co to jest sajgon w chałupie, szkody i straty. Nie namawiam nikogo do zabawy w ratowanie bezdomnych kotków opałach, bo to zajęcie dla wytrwałych. Ale jeśli ktoś bierze na siebie odpowiedzialność na zwierzę, trzyma je w domu parę lat i pozwala przywiązać mu się do siebie i dobrych warunków, to niech zakończy sprawę, jak człowiek honoru.
                    • papalaya kocia mama 16.02.11, 11:14

                  • seniorita_24 Re: Panie, panowie! Kołtun polski na gościnnych w 15.02.11, 12:17
                    Moofka, ale rozumiem, że ty nie masz zwierząt? Nie zmuszasz się do tego by je mieć, bo wiesz z czym by to się wiązało czy masz niekłopotliwy egzemplarz?
                    Biorąc kota czy psa chyba wcześniej orientujemy co to może oznaczać i albo na początku rezygnujemy gdy opieka nas przerasta albo bierzemy na klatę futrzaka z całym dobrodziejstwem inwentarza.
                    U mnie mąż i ja jesteśmy na pewno w pewien sposób podporządkowani kotom, ale nam to zbytnio nie przeszkadza. Wiemy np. że nie kupimy sobie skórzanej/skóropodobnej kanapy (na szczęście i tak takie nam się nie podobają zbytnio) bo zostałaby ulubionym drapakiem, nie będziemy hodowcami kwiatów (uff) bo będą poobgryzane, musimy mieć w budżecie przeznaczoną odpowiednią kwotę na żarcie i żwirki a czasami na nieplanowane wydatki na weta. No i tak bywa, że zamiast np. wyskoczyć na weekend zostajemy w domu, bo akurat kot jest podczas leczenia. Tyle, że wiedzieliśmy o tym (może nie w szczegółach) na początku kociej drogi. Chcieliśmy oboje mieć koty i mamy. Dla mnie te minusy są tylko 1% z całokształtu naszego współdzielenia życia z kotami i nie przeszkadzają nam do tego stopnia abyśmy woleli nie mieć kotów.
                    A cierpliwość też się czasem kończy i lecą inwektywy, a czasem pogróżki i gąbka lub coś podobnego w kierunku upierdliwego, rozwalającego idealny porządek futrzanego "złośliwca".
                    Dziecko jak się pojawi to ustawi się samo w domowej hierarchii.
                    • morgen_stern Re: Panie, panowie! Kołtun polski na gościnnych w 15.02.11, 14:41
                      Moofka uwielbia się chwalić tym, co zrobiłaby sierściuchom oraz jak nisko one stoją w jej hierarchii domowej, co jest groteskowe w zestawieniu z faktem, że kota nie ma tongue_out nie wiem, gdzie tu powód do dumy, to, że jest na przekór? Bo teraz wszyscy kochają zwierzęta, no to ja powiem, że ich nie cierpię, łał, ale jestem odważna, trendi i wogle pod prąd tongue_out

                      To ja też może napiszę, że mam głęboko w de na ten przykład konie i one stałyby u mnie najniżej w hierarchii, zaraz po kotach! tongue_out
                      • seniorita_24 Re: Panie, panowie! Kołtun polski na gościnnych w 15.02.11, 14:56
                        Jak nie ma to dobrze, bo wtedy należałoby pisać "współczuję tfoim kotą" wink Jakby mnie ktoś np. obdarował nagle ustawicznie rozdartymi czwórką małoletnich dzieciątek, i to tez nie byłabym zachwycona i z braku snu i ładu miałabym ochotę zamknąć je w pralce. Na szczęście los nie jest dla mnie tak "łaskawy" a sama nie palę się do masowej produkcji.
                        • moofka Re: Panie, panowie! Kołtun polski na gościnnych w 15.02.11, 18:57
                          seniorita_24 napisała:

                          > Jak nie ma to dobrze, bo wtedy należałoby pisać "współczuję tfoim kotą" wink Jakb
                          > y mnie ktoś np. obdarował nagle ustawicznie rozdartymi czwórką małoletnich dzie
                          > ciątek, i to tez nie byłabym zachwycona i z braku snu i ładu miałabym ochotę za
                          > mknąć je w pralce. Na szczęście los nie jest dla mnie tak "łaskawy" a sama nie
                          > palę się do masowej produkcji.

                          big_grin
                          i znowu
                          dzie kot, dzie dzieci
                          tylko dziwnym trafem to nie ja bezkotna siedze na foro ekociara
                          a bezdzietne wielbia koty na foro dla ematek wink
                          • aandzia43 Re: Panie, panowie! Kołtun polski na gościnnych w 15.02.11, 20:03
                            Ja zaś, małodzietna, wielbię koty namacalnie, nie platonicznie na forach kocich wink Czy może coś przegapiłam i nie uświadomiona jestem, że forowanie na jakichś ekotach jest trendy, a dbanie o koty własnoręcznie passe? Ale ja starej daty jestem, mniej wirtualna, taka bardziej w żywej tkance unurzana wink
                          • katia.seitz Re: Panie, panowie! Kołtun polski na gościnnych w 15.02.11, 22:11
                            > a bezdzietne wielbia koty na foro dla ematek wink

                            Sama jesteś bezdzietna. Ja mam dziecko i planuje kolejne. Hm?
                          • seniorita_24 Re: Panie, panowie! Kołtun polski na gościnnych w 16.02.11, 09:39
                            A skąd wiesz czy i jak bardzo bezdzietna jestem w tej chwili tongue_out ??
                            • morgen_stern Re: Panie, panowie! Kołtun polski na gościnnych w 16.02.11, 10:25
                              Jedyną bezdzietną z kotami w tym towarzystwie jestem ja tongue_out ale kiedy weszłam na ematkę, to bliżej mi było wtedy do dziecka niż do kota tongue_out
                              • myga Re: Panie, panowie! Kołtun polski na gościnnych w 16.02.11, 11:36
                                kiedy weszłam na
                                > ematkę, to bliżej mi było wtedy do dziecka niż do kota
                                __________
                                Dobrze, ze w pore sie zorientowalas. Nie musze wspolczuc twoim dziecia...
                                • morgen_stern Re: Panie, panowie! Kołtun polski na gościnnych w 16.02.11, 11:54
                                  Myga, masz jakąś obsesję na moim punkcie? Cokolwiek to jest, jest żałosne tongue_out
                                  • myga Re: Panie, panowie! Kołtun polski na gościnnych w 16.02.11, 12:04
                                    > Myga, masz jakąś obsesję na moim punkcie?
                                    _________
                                    chyba sie przeceniasz, tak tylko, czasem z lekka mnie wqrwiasz tongue_out
                                    • morgen_stern Re: Panie, panowie! Kołtun polski na gościnnych w 16.02.11, 12:34
                                      Aaaa, to w porządku.
                  • gazeta_mi_placi Re: Panie, panowie! Kołtun polski na gościnnych w 15.02.11, 16:24
                    Ty na starość też możesz sr... do łóżka big_grin
              • katia.seitz Re: Panie, panowie! Kołtun polski na gościnnych w 15.02.11, 11:55
                > czemu ty sie nie zglaszasz do opieki nad smierdzacymi kocurkami temperatury?
                > na foro to kazda milosniczka zwierzat jest
                > a jedna mruwa szczerze napisala to co wiekszosc by zrobila jakby jej sierciuchy
                > do lozka robily

                To ja też napiszę szczerze, o sobie.
                Mam trzy koty. Wszystkie przygarnięte. Jedną wywaliła właśnie taka laska, co chciała mieć kolejnego kota, a potem się okazało, że to jednak kłopot.
                I ośmioletnia, bezzębna kotka trafiła do schroniska, nie radząc tam sobie z jedzeniem. Spanikowana, wystraszona. Długo by pewno nie pożyła.
                Teraz jest u nas i jest jej bardzo dobrze.
                I wiesz co? Tydzień temu nasrała nam na łóżko. Wyprałam narzutę, zadbałam o to, by pachniała niezbyt przyjaźnie dla kota (zapach cytrusów), mąż wyczyścił dokładnie kuwety (oczywiście sprzątane są dwa razy dziennie i tak, ale tym razem było to gruntowne szorowanie). I tyle w tym temacie.
                Gdyby się powtarzało, poszłabym do weterynarza. Kocur nam nasikał kilka razy na łóżko - okazało się, że ma kryształy w moczu. Po leczeniu przeszło jak ręką odjął.
                I też mam małe dziecko. Które stoi w hierarchii wyżej niż kot. Co jednak nie oznacza, że kot jest dla mnie sprzętem domowym, który można usunąć z domu, gdy przeszkadza. Pomiędzy dzieckiem a przedmiotem jest doprawdy duża przestrzeń wink - w której jest właśnie miejsce dla zwierząt.
    • hexella Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 20:36
      dzięki Tobie ostygłam nieco w swoich kocich pragnieniach. do tej pory miałam psa i nie sądziłam, że z kotami jest taki kołowrotek.
      • gazeta_mi_placi Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 21:03
        Z dziećmi większy kołowrotek...
        • katia.seitz Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 22:12
          Święta prawda! smile
        • hexella Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 08:05
          niby tak, ale ja z tych odpowiedzialnych właścicieli - jak juz sie zdecydowałam, to na bruk nie wywalętongue_out
          kotową decyzję postanowiłam bardziej przemyślećsmile
        • sanna.i Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 09:07
          Strawiasz znak równości między dziećmi a kotami? Niektórzy to naprawdę mają...kota.
          • seniorita_24 Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 09:53
            Koty są grzeczniejsze i szybciej się uczą gdzie się załatwiać tongue_out
          • platynowa_kostka_rubika Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 14:35
            > Strawiasz znak równości między dziećmi a kotami?

            Znak równości jest tu rzeczywiście niewłaściwy - dzieci są dużo bardziej kłopotliwe i niszczycielskie niż koty tongue_out
      • mia_siochi Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 22:43
        hexella napisała:

        > dzięki Tobie ostygłam nieco w swoich kocich pragnieniach. do tej pory miałam ps
        > a i nie sądziłam, że z kotami jest taki kołowrotek.

        Mam 2, faceta i babeczkę. Kochają się miłością szczerą, miały kryzys po przeprowadzce do nowego mieszkania, teraz jest już ok. To cudowne sierściuchy, gaduły i cwaniaki.
        Domyślam się, że pojawienie się młodego w domu ("o jeju, a co to? nowe zwierzątko?" - koty dzieci nie znają) będzie kryzysem, ale taki kryzys przezyje bez wyjątku pies, kot i kanarek.
        A koty mają tę przewagę nad psem (pomijam górowanie inteligencja, to chyba oczywistewink ), że można je zostawić same na kilka dni nawet. A problem wyprowadzania nie istnieje smile No i nie śmierdzą mokrą sierścią tongue_out

        Tak, miałam i psa i koty, mam porównanie.
        • hexella Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 08:20
          mia, wnoszę z suwaczka, że to juz niedługo dzień prawdy nastanie i o ile nie boję się o Twoje koty, to juz Twoja wytrzymałość poddana będzie ciężkiej próbiewink Zyczę jednakowoż, aby kociarstwo przyjęło nowe zwierzątko z pełną aprobatą i nie strzeliło focha pt. "ja tu rządzę"smile

          A co do przewagi kotów nad psami w zakresie smrodków, to autorka wątku ma nieco inne zdaniewink
          • mia_siochi Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 10:37
            Moja wytrzymałość codziennie jest testowana- teraz gnojki biegają po schodach góra-dół, w międzyczasie zaliczając wszystkie pomieszczenia wink ale nie mają zapędów przywódczych, chłop uciął w zarodku, więc o "kto tu rządzi" się nie martwię wink

            Kocie smrodki autorki wynikają z czegoś innego, niz mokra sierść wink



            hexella napisała:

            > mia, wnoszę z suwaczka, że to juz niedługo dzień prawdy nastanie i o ile nie bo
            > ję się o Twoje koty, to juz Twoja wytrzymałość poddana będzie ciężkiej próbiewink
            > Zyczę jednakowoż, aby kociarstwo przyjęło nowe zwierzątko z pełną aprobatą i n
            > ie strzeliło focha pt. "ja tu rządzę"smile
            >
            > A co do przewagi kotów nad psami w zakresie smrodków, to autorka wątku ma nieco
            > inne zdaniewink
    • daga_j Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 20:38
      Ja mam jednego kota, wysterylizowaną kotkę prawie 11 letnią. Jakoś nie mam takich problemów jak Ty, może wynika to z tego, że jest sama i nie ma z kim się kłócić (z innym kotem). Jak przez 2 lata mieszkaliśmy u teściów i oni mieli kota wtedy starszego (teraz już nie żyje tamten) to nie polubiły się. Myślałam, że to będzie kwestia czasu jak zaczną spać przytulone do siebie jak na pocztówkach wink Niestety najbliżej bywały od siebie metr, który się bardziej zbliżył to od razu był przeganiany z wrzaskiem. Ale jeśli Twoje koty znają się od dawna (?) to chyba nie powinny tak się kłócić? Albo nie są po kastracji? Sądzę, że zabieg jest konieczny jeśli nie chcesz ich rozmnażać, a może i kłótnie zmaleją.
      Dziwi mnie też nocne bieganie, nasz kot jednak przyzwyczaił się do trybu życia domu i większość czasu śpi, ale to też pewnie wynika z tego, że jako zwierzę jest sam, w nocy raczej śpi, od czasu do czasu akurat musi pogrzebać w kuwecie i jest to niemiły do zasypiania dźwięk. Kuweta stoi w przedpokoju, żwirek tylko tam się wysypuje, od czasu do czasu zamiatam, wiadomo i nie roznosi się po całym domu na szczęście. Dywanów nie mam to mi nie drapie wink Kwiatów doniczkowych nie mam to mi nie zjada, jak mam w wazonie świeże to od razu wyjmuję tę ostrą trawkę bo zawsze ja zjada i rzyga. Czyli minimalizuję "pokusy". Ma normalną sierść i raczej kłaków nie znajduję. Dzieci nigdy nie zjadały brudów z ziemi ani kociego jedzenia, uff. Ot, powiedziałam Ci jak jest u nas.
    • xxx-25 Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 21:38
      Hehehe oj ja też mam takie dni, miną nerwy zniszczenia się zamaskuje i cholery znów się kocha wink
    • katia.seitz Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 22:55
      Co do roznoszenia żwiru i smrodu kupy.
      Czy masz kuwetę krytą z drzwiczkami i filtrem węglowym? Bo u nas to wyeliminowało problem smrodu i znacznie zmniejszyło kwestię żwirku.
      A że dziecko zjada włosy - nie przejmowałabym się. Mój od prawie dwóch lat zjada i jakoś żyje tongue_out
    • niya Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 23:12
      Właścicielka kotów ma ich chwilowo dość nie róbcie z niej wyrodnej baby co się na kotach wyżywa! każda z nas przy napiętrzających się problemach w końcu wybucha, ja nie doczytałam w jej poście żadnych złych zamiarów wobec zwierząt. Sama mam dwa koty i wiem jak czasem potrafią dać popalić wink.
      Temperatura jeśli koty Ci dosłownie srają w pościel to zapewne dają ci do zrozumienia że nie tolerują jakieś zmiany w ich życiu i może to być wszystko od nowego zapachu, domownika po zły żwirek w kuwecie wink. Na długie futro pomaga regularnie wyczesywanie go co przy okazji uspokaja kota bo dla niego to pieszczoty, na zżerane kwiatki kup trawę dla kotów, na wynoszony żwirek cóż, tylko zmiotka i szufelka smile.
      Życzę dużo cierpliwości!
      • pasquda77 Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 14.02.11, 23:31
        a na śmierdzące koopy dobra karma, któryś Royal neutralizuje te aromaty i nie śmierdzi po kocim dekupażuwinkJak moja Persica jadła kocią Gilpe to po wizycie w kuwecie trzeba było maski p/gaz wkładaćtongue_out.Odkąd je Royala jest spokój.
        • mia_siochi Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 10:43
          Jest taki neutralizujacy zapachy, ale serio- kupska po Royalu są wyjatkowo mało smrodliwe. Ale po suchym. Za mokrego nie ręcze. A już na 200% najgorsze są po szitach typu saszetki Whiskasa tongue_out
    • turzyca Roomba? 15.02.11, 01:03
      Albo jakis inny odkurzacz samobiezny?
    • mrs.solis Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 01:56
      Ja najpierw stracilam serce dla swojego kota ,pozniej dla dziecka. Tak jak ty bylam wiecznie zmeczona i zla. Dziecko dawalo mi popalic maksymalnie (taki wiek) kot za to zaczal srac gdzie popadnie. Nie wiem czym to jest spowodowane. Kuwete ma czysta ,zwirek zawsze ten sam. Sika do kuwety ,ale kupa obowiazkowo poza kuweta. Skonczylo sie tak,ze w tej chwili jestem na antydepresantach. Z dzieckiem sie poprawilo,z kotem wcale. Codziennie albo wycieram podloge,albo szoruje dywan z gowna i juz wiem,ze wiecej zwierzat miec nie bede. Kota mam od 15 lat.
      • kota_marcowa Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 11:33
        Kota mam od 15 lat.

        Tzn. kot ma 15 lat? To bardzo dużo jak na kota, może to jakieś problemy związane z wiekiem, albo sters. Pogadaj z wetem, jeżeli to nie choroba, to może da coś kotu na uspokojenie, albo poradzi co robić.
        • gazeta_mi_placi Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 16.02.11, 10:03
          No tak, to problem, ludzie często nie radzą sobie ze starzeniem się innych ludzi np. swoich rodziców, trudno wymagać żeby radzili sobie ze starzeniem zwierzaka, najlepiej żeby zawsze by był na etapie młodego i zdrowego zwierzaka, a tu taka przykra niespodzianka...
          Jest stary i zaczyna chorować, z bezproblemowego zwierzaka zrobił się problemowy...
          Jest na to wyjście, pluszowa maskotka, po 15 latach przy odpowiednim traktowaniu dalej może być jak nowa, no i nie będzie robiła pod siebie...
          • seniorita_24 Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 16.02.11, 10:21
            Też jestem za braniem pluszowych.
          • mrs.solis Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 16.02.11, 15:11
            MOze cie to zdziwi ale zgodze sie z toba. Jasne ,ze bym wolala mlodego i zdrowego kota,a nie starego,ktory sra gdzie popadnie. Jesli chodzi o starzenie to chyba mi nie powiesz,ze wiekszosc ludzi doskonale sobie radzi ze starzeniem sie swoim,swoich rodzicow czy zwierzat.
    • best-bubu Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 07:12
      > Tyle zniszczeń miałam dziś w domu że to masakra....
      > Może ktoś przygarnie?smile

      ekspert do spraw reklamy to z ciebie nigdy nie będzie big_grin
    • attiya Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 08:02
      do Morgen się zgłoś - ona jak nic przygarnie je big_grin
      • morgen_stern Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 09:12
        Cytat> do Morgen się zgłoś - ona jak nic przygarnie je big_grin

        spadaj tongue_out
    • pomarola Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 08:09
      Doskonale Cię rozumiem - też mam czasem ochotę pourywać łebki swoim 4 kotom. Najmłodsza leje się ze starszą, uganiają się z wrzaskiem po domu (także w nocy), rozwalając wszystko po drodze. Kot najchętniej wychodzi w środku nocy i w tym celu budzi mnie, wyjąc przeraźliwie nad uchem. W doatku ma taki kaprys, że nie wyjdzie oknem w sypialni, ale tylko głównym wyjściem, w związku z czym niemal codziennie muszę koło trzeciej w nocy dymać przez cały dom w te i z powrotem, żeby księcia wypuścić. Najstarszy kot przwywlókł do domu świerzba, którym zaraził wszystkie i codziennie wieczorem mam do czyszczenia 4 pary uszu (a co tydzień wizytę weta z zastrzykami). Kłaki fruwają wszędzie, na kanapie lepiej nie siadać w ubraniu, w którym chce się potem wyjść, w kuchni okolice misek są na okrągło zasypane chrupkami, a kawałki mokrego poprzyklejane do ściany nad miskami (?). Na blacie w kuchni nic nie można zostawić, bo zaraz "wyleci w powietrze". Mała ostatnio zaczęła wywalać ziemię z doniczek - latem wyżywa się w ogrodzie, teraz nie chce wychodzić, bo zimno, więc pożytkuje energię w inny sposób sad Gorzej, że nie chce też wychodzić za potrzebą, wpadła na genialny pomysł, że można się załatwić do wanny lub brodzika ! Siki to pół biedy, bo leje wprost do odpływu, gorzej kiedy nawali kupsko np. rano już po moim wyjściu do pracy - po całym dniu leżenia w wannie kupa tak skutecznie "aromatyzuje" łazienkę, że nie da się do niej wejść sad
      Więc może Cię to trochę pocieszy - nie tylko Ty masz przechlapane! Ja czekam z utęsknieniem na wiosnę - wtedy kociarnia większość czasu spędza na dworze i staje się dużo mniej absorbująca.
      • poppy_pi Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 08:48
        Ja też mam czasem dośc moich któw, a szczególnie Młodej! Zachęceni bezproblemowością Starszej przygarnęlśmy jakieś półtora roku temu Mlodą i skończył się spokój w domu . Nie wiedziałam, że koty moga tyle GADAĆ! Starsza w ogóle nie miauczy a mała całymi dniami i nocami nadaje. Teraz przechodzi pierwszą ruję i po prostu miałam ją ochotę wyrzucić dziś na balkon w nocy tak wyła wink Sądziedzi też pewnie zachwyceni byli ;P Kupę robi zaraz obok kuwety i jeszcze próbuje ją zasypać więc żwirek mam w całej łazience. Jak cokolwiek jest w kuwecie sika do wanny! Kocie kudły są wszędzie, bo spryciule potrafią otworzyć każda szafę. Pół wypłaty idzie mi na rolki do czyszczenia ubrań wink Nie wspomne o fakcie zmiany tapet na farbę w całym domu bo z lubościa wszystkie tapety wydrapała ;P
        Ale i tak je kocham nad życie i nie oddam wink
        • morgen_stern Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 09:15
          CytatPół wypłaty idzie mi na rolki do czyszczenia ubrań wink

          A propos rolek, to ja używam już tylko tych wielorazowych, które spłukuje się pod bieżącą wodą. Jedną kupiłam chyba w Leroy, a druga w OBI albo Praktikerze, w każdym razie na pewno w którymś z marketów budowlanych, polecam.
          • marcelina003 Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 10:21
            Witam , wlaścicielka kotów jestem od 18 lat wink Wiem już ,że to uparte stworzenia i mogą dac w kość .
            1 Kwiaty -poszłam na łatwiznę i nie posiadam tych które one lubia podjadac (yuki,palmy-gwiazda betlejemska jest skrzętnie ukrywana ) doszlam z tym juz do perfekcji obdarowana nimi w nowym domu zrobiłam selekcje i rozdalam na drugi dzień smaczniejsze kąski.
            2 sierść -hm ja mam pokrowce które się super odkurzają (zdejmuja do prania) ,wcześniej w ulubionych msc kotów miałam kocyki (czysciłam je gumową rekawica )
            3 kuweta uzywam zwirku silkikonowego -zero smrodu -kupy sprzatam na bieżąco
            4 nie posiadam żadnych małych dywaników w łazience -ograniczam chęci kastrata do posikiwania gdzie popadnie (niestety takowe posiada crying )
            5 nocne biegi -przerabialiśmy to tez -w dzień za kazdym razem jak siadam na dlużej to wołam jasnie pana -budząc go złośliwie podtykam zabawki pod nos .Albo poprostu czeszę futrzaka .
            wieczorem starsza córka nauczona zabiera futro do sypialni ,jak jej nie ma ja wołam i tak udalo nam sie nauczyć koty ,ze idziemy razem spać -nie lataja i nie wariują po nocy .Przyjemne z pożytecznym cisza i futro na nogach czy poduszce mruczy wink
            6 problemy z jedzeniem ,trawieniem miała stara kotka ulgę przyniosła zmiana karmy co kot to inna musisz szukać u nas od 10 lat sprawdza sie Purina .

            Ja tez mialam dosyć kotow i miłośc do zwierzaków przeplatała sie z pytaniem po kiego groma je braliśmy ,ale w miarę upływu czasu mamy coraz to nowe rozwiazanie na problemy z nimi ,trochę z sieci od kociarzy ,od znajomych .Koty to najbardziej cwane zwierzęta jakie znam ,zlośliwe ,pamietliwe ,ale i urocze ,oddane .Hm.,..tego nie musze Ci tłumaczyć mam nadzieje ,że uda Ci sie znależc sposób na problemy z nimi .
            Ps .po jakim czasie kot przyzwyczaja sie do psa ? Mam Podhalankę ,którą kocur notorycznie przegania ,ona uosobienie spokoju z małym zaciekawieniem on agresor czekajacy tylko żeby przyłożyć biednej po pysku i tak już drugi rok .........dlugo jeszcze?
            • poppy_pi Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 16.02.11, 12:44
              Moja kotka cały czas była złośliwa wobec mojego psa. Przeganiała go z miejsca w którym spał i z lubością się tam mościła wink Teraz tak samo wobec niej zachowuje się moja młodsza kotka wink
          • kawka74 Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 12:06
            Ja nie używam rolek wcale - kupujemy szeroką taśmę malarską, działa lepiej i wychodzi jakieś dwieście razy taniej, niż rolki. Kiedy odkłaczałam fotel, tylko taśma dała radę.
          • poppy_pi Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 16.02.11, 12:39
            morgen_stern napisała:

            > CytatPół wypłaty idzie mi na rolki do czyszczenia ubrań wink
            >
            > A propos rolek, to ja używam już tylko tych wielorazowych, które spłukuje się p
            > od bieżącą wodą. Jedną kupiłam chyba w Leroy, a druga w OBI albo Praktikerze, w
            > każdym razie na pewno w którymś z marketów budowlanych, polecam.

            Dzięki, muszę wypróbować.
    • labellaluna Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 10:45
      Ja to czegoś nie rozumiem. Jak ktoś decyduje się na dziecko, to liczy się z tym, że będzie pisało po ścianach, tłuste łapki będą na meblach i super płaskim telewizorze, że trzeba zabezpieczyć wszystkie rogi stołów, że nie kładzie się zwisających obrusów, bo zostaną ściągnięte wraz w gorącą herbatą wprost na dziecko, że jak dziecko je to wszystko wkoło jest ubabrane.
      Ale jak się bierze do domu psa/kota to już wielkie zdziwienie bo nagle tu sierść na dywanie, kwiatki zjedzone, wyjadanie jedzenia pozostawionego na blacie i że sierść fruwa w powietrzu, tak jakby człowiek nie gubił włosów (nie dalej jak w niedzielę teściowa zaserwowała mi schabowego z jej własnym włosem).

      Niestety, jak się posiada zwierzaka to trzeba do niego dostosować mieszkanie. Ja mam kota. Nie mam kwiatów (była jedna paprotka - uschła bo panna ją poobgryzała), nie zostawiam nigdy przenigdy żadnego jedzenia, żadnych desek do krojenia na wierzchu, nie mam wykładzin ani dywanów, tylko małe dywaniki.Owszem, czasem kot rzyga, ale żaden problem posprzątać z paneli. Ja to nawet ma wystrój mieszkania dopasowany pod kolor kota, dzięki czemu mniej widać sierść na podłodze i kanapie (używam narzuty, które łatwiej doczyścić niż całą sofę).

      A na za długą sierść kota może pomóc strzyżenie - niektórzy skracają sierść np. persom i wyglądają wtedy jak lwy, co zwłaszcza latem jest praktyczne bo kotu jest chłodniej.

      Poza tym, wydaje mi się, że założycielka wątku po prostu nie zajmuje się kotami, stąd te problemy. Sierść wszędzie? Trzeba czesać. Problemy z trawieniem? Zmiana żywienia. Itd.
      • kota_marcowa Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 11:38
        To strzyżenie to bardzo dobry pomysł. Kot czuje się lepiej i nie trzeba sprzatać sierści po całym domu. No i czesanie odpada. Pers moich rodziców często jest golony i bardzo to lubi. Fakt, że nie wygląda to ładnie, jeżeli zależy ci na wyglądzie, to wystrzyz im okolice tylka, to nie będą brudzić się kupą.
      • mia_siochi Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 11:50
        labellaluna napisała:

        > A na za długą sierść kota może pomóc strzyżenie - niektórzy skracają sierść np.
        > persom i wyglądają wtedy jak lwy, co zwłaszcza latem jest praktyczne bo kotu j
        > est chłodniej.

        To jest doskonały pomysł.
        Robię tak co wiosnę, wcześniej załatwiałam tak też śp persa mojej matki. Koty przeszczęśliwe. Można w salonie, jeśli kot to zniesie. Ja załatwiam to przy okazji wiosennych porządków w narkozie- czyszczenie zębów, obcinanie pazurów (niestety, kot zabrany od złych ludzi którzy mu łapki połamali, nie pozwala ich dotknąć, ma drapak i niestety obcinane raz do roku, cześciej nie zaryzykuję narkozy; a półśrodki typu Sedalin nie działają). Zabieram gnojka do domu, biorę ostre nożyczki i jazdasmile Wygląda paskudnie, ale strasznie mi się wtedy podoba big_grin
        • platynowa_kostka_rubika Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 14:40
          Mia, a próbowałaś obcinać pazurki, gdy kot głęboko śpi? Czy też nie śpi nigdy tak głęboko, żeby pozwolić na dotknięcie łapek?
          • mia_siochi Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 14:46

            Gnojek nie śpi nawet po Sedalinie ;/
            I jest wyjątkowo czuły na punkcie łap, w sumie to mi się nie dziwie.
            Ale nie drapie, krzywdy nie robi, nieraz mu się tylko te pazury trochę haczą jak np ma fazę "udeptywania", więc scen nie robiewink

            platynowa_kostka_rubika napisała:

            > Mia, a próbowałaś obcinać pazurki, gdy kot głęboko śpi? Czy też nie śpi nigdy t
            > ak głęboko, żeby pozwolić na dotknięcie łapek?
          • seniorita_24 Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 14:51
            Moja kotka nie da się absolutnie dotknąć do łapek. Obcinanie pazurów może odbyć się tylko w samochodzie, bo jest wtedy zestresowana i da robić ze sobą wszystko lub u weta. Pozostałe koty jak już się je złapie i przytrzyma nie protestują tylko leżą sobie na plecach.
            • mia_siochi Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 15:26
              seniorita_24 napisała:

              > lub u weta.

              Ehe.
              Próbowałam.
              Weterynarz, 2 pomocników i ja.
              Po chwili wet przestał rumakować i odpuścił big_grin
              • seniorita_24 Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 15:45
                Moja bidulka jest przestraszona już samą jazda samochodem a wizyta u weta już w zupełności przeistacza ja z lwicy w łagodnego baranka.
    • tempera_tura Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 11:48
      Wyjaśniam pare spraw.
      1. Nie wyzywam sie na kotach, to bzdura....
      2. "powinnaś sie była spodziewać" - to nie moje pierwsze koty i takiej maskry sie nie mozna było spodziewać!! Tak może napisac tylko ktoś kto nie ma kota wariata.
      3. Nie oddam oczywiscie do schroniska ani obcemu, mimo wszystko je kocham. Chciałam wepchnąć mojej matce ale ma swoje dwa więc odmówiłasmile
      4. Kuweta zamykana odpada, wariat numer dwa nie wejdzie bo jest wariatem i go nie zmusze. Próbowałam. Wywaliłam bo robił przed nia.
      5. Kocia trawa odpada, ie jedzą, ewentualnie któryś nasika
      6. Silikonowy również odpada bo tez nie dotknie go łapasmile Ma jeden który toleruje.
      7. One były kiedyś względnie normalne, cos sie z nimi dzieje i to jest powodem mojego
      niepokoju i fustracji.

      Za rady dziękuje, psikam je wodą (działa, szkoda tylko że w nocy musze sie przespaćsmile, czekam na zamówioną wycieraczkę i karmę dla zestresowanych zwierząt. Zrobie też selekcje roślin. Wywioze je na działke jak sie zrobi ciepło żeby polatały (lubią to).
      Wariata obciełam na chama nozyczkami, wygląda jak debil ale widać ze sam sie lepiej czuje bez tych wszystkich włosów. łatwiej sie umyć itd. Obciełem pazury (dawno tego nie robiłam fakt) dywan odpoczniesmile Zamówiłam nowe drapaki i kupiłam kocie legowiska (może sie spodoba).
      Wiosną wystawie kuwete na balkon i bedzie lepiej.
      • aandzia43 Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 12:26
        Trzymam kciuki za międzygatunkową freundschaft i pokojowe współistnienie na jednym terytorium big_grin
      • katia.seitz Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 12:27
        Spokojnie. Nie przejmuj się krytycznymi uwagami - niektóre osoby są po prostu przeczulone po doświadczeniach z osobami traktującymi koty jak sprzęt domowy (nawet w tym wątku takie znajdziesz...)
        Dasz radę. I będzie lepiej smile
        Co do kuwety zamykanej - my uczyliśmy Lolusię korzystać z niej stopniowo, najpierw jako z kuwety odkrytej (ze zdjętą górą), potem z wyjętymi drzwiczkami, wsadzaliśmy ją również delikatnie, i jakoś się nauczyła. Ale ty już pewnie to przerabiałaś - z niektórymi osobnikami się nie da...
        A co do zmian które zaszły - może są zestresowane pojawieniem się dziecka, po prostu. Z czasem powinny się przyzwyczaić. wink
        Aha - jest jeszcze neutralizator zapachu do kuwet firmy Certech (Benek) - naprawdę dobrze działa. Spróbuj smile
        • seniorita_24 Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 12:37
          Neutralizator tez polecam. Moja kota nie lubi drzwiczek w krytej kuwecie i musieliśmy z nich zrezygnować, a szkoda bo z nimi wszelkie smrodki pozostawały w kuwecie.
      • platynowa_kostka_rubika Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 14:32
        > 7. One były kiedyś względnie normalne, cos sie z nimi dzieje i to jest powodem
        > mojego
        > niepokoju i fustracji.

        Myślę, że powodem może być albo nowy lokator w domu (dziecko) - muszą się przyzwyczaić. Jeśli jesteś zestresowana i wkurzona, to może też nakręcać i stresować koty - zwierzaki, tak jak i ludzie, wyczuwają nerwową atmosferę w domu...

        Jeśli nie jedzą trawy - kup im pastę odkłaczającą, powinno pomóc w kwestii wymiotów. Co do karmy, potwierdzam, że sucha Royal Canin w znacznej mierze niweluje smród kocich kup. Może przestaw je na wyłącznie suchą karmę? Jeśli tak, trzeba by im było wtedy jeszcze skrapiać te chrupki oliwą z oliwek (a jeśli nie lubią, to takimi specjalnymi kroplami z kwasami tłuszczowymi).
      • mamula_to_ja Ja Cię rozumiem... 15.02.11, 14:53
        Też mam dwa koty (kotka i kot - sterylizowana i kastrat.Lat 8)
        O ile jeden jest normalny to drugi zwariował...
        Odbija mu palma.

        Kocica - jak dziecko płacze to ta durna pała się wydziera. Ale kurde nie pójdzie z pokoju-tylko wręcz odwrotnie. Przyłazi i drze japę.
        Zaznaczam że to drugie dziecko w jej życiu..
        Do tego jak zamkne drzwi od mojego i bobasa pokoju to ta dostaje pie...a i ze strachu wali kupe pod stołem w dużym pokoju. Podejrzewam że jej się zamknięcie drzwi kojarzy z wizytą u weta (rok temu była bardzo chora). No to nie zamykam drzwi tylko z mordem w oczach wsłuchuję się w tą wariatkę.

        Sierści w całym domu jest tyle że już nie mogę. Wszędzie fruwają kłaki.

        I choć też zwierzęta miałam od wielu lat...To normalnie oddałabym je.
        Nie oddam bo nikt ich nie chce a i przecież nie wywalę do schroniska.
        Bo na swój sposób nadal je kocham...Choć jednak zupełnie inaczej...
    • moofka Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 19:07
      sposob na pogonienie kota wink
      www.smog.pl/wideo/34434/sposob_na_kota/2/
      • aandzia43 Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 20:06
        Bardzo, ku... śmieszne, bardzo. Kołtun polski wiecznie żywy.
      • morgen_stern Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 21:09
        Moofka, skoro ciebie to śmieszy, to muszę z przykrością stwierdzić, że rozwój emocjonalny oraz empatię masz na poziomie lekko opóźnionego gimnazjalisty. Bardzo to smutne, ale ty jesteś po prostu prymitywna.
        • moofka Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 21:17

          wiedzialam ze sie zapowietrzysz i posikasz po majtkach tongue_out
          • cmentarna.polka Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 16.02.11, 02:54
            rany... fora ciągle mnie zadziwiają... nie jest ci głupio pisać coś takiego?
            • morgen_stern Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 16.02.11, 10:26
              Nie, ona jest niezmiernie dumna z siebie. Prawdopodobnie też się z wrażenia posikała tongue_out
      • gazeta_mi_placi Re: Mam dośc moich kotów..... poważnie. 15.02.11, 21:28
        Co jest na tym filmiku?
    • mia_siochi zajęcie dla kotuniów;) 15.02.11, 19:07
      https://vader.joemonster.org/upload/zkz/520378b46641d9furniture_for_cats09.jpg
      https://vader.joemonster.org/upload/zkz/520370fe067e87furniture_for_cats01.jpg
      • aandzia43 Re: zajęcie dla kotuniów;) 15.02.11, 20:08
        Boskie smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka