Dodaj do ulubionych

Narastająca frustracja

01.03.11, 21:27
Piszę bo sama siebie mam już dość. Nie mogę się czasem słuchać. Byłam pogodną osobą, pełną pomysłów, trochę zwariowaną. Z mężem (wtedy jeszcze chłopakiem) dużo podróżowaliśmy, zwiedzaliśmy, żyliśmy. Teraz jesteśmy po ślubie z krótkim jeszcze stażem i mamy dziecko.

I tu problem: z mężem układa nam się super, dziecko jest cudowne, jesteśmy zdrowi, żyjemy na dość wysokim poziomie jeśli porównać z naszymi rówieśnikami,mam wiele powodów do radości. Ale już nie umiem się cieszyć.Ciągle mam kwaśną minę i narzekam,narzekam... w pracy, w domu, w duchu do siebie. Wszędzie widzę problemy, wciąż marudzę o pieniądzach,choć starcza nam na życie i odmawiamy sobie tylko niektórych rzeczy. To mnie przeraża. Jestem tak zmęczona że prawie nie mam czasu dla siebie a jak już wyjdę z domu to padam ze zmęczenia i nie jest miło. Wieczorem - padam jeszcze przed dzieckiem.
Czasem myślę, że nie tak wyobrażałam sobie swoje życie... Jak to zmienić? Mam wiele powodów do szczęścia i radości, dlaczego one nie dają mi siły? Czy też macie takie uczucia?
Obserwuj wątek
    • bei Re: Narastająca frustracja 01.03.11, 21:41
      ...to jest taki efekt jak przy zmęczeniu słuchu- siedzisz w pokoju, w ktorym tyka zegar, raz go słyszysz głośniej, są przerwy, ze wcale nie słychac.
      Zegar tyka cały czas, ale słuch, gdy męczy się już tym bodźcem- zaczyna wylączac sie na ten bodziec, po czym znowu tykanie wraca...

      Zima, rozhartowywanie- ciepłe pomeiszczenia, zimne zewnętrze, młynek codzinności, na pewno i drobne stresy i "przednówek"
      Moze i trochę tym charakterologicznysmile (ja muszę mic jakis mały dramatyzm, by nie zapeszyc tego wielkiego szczescia, zamaist brac garsciami- panikuję, co będzie jak to się wszystko popsuje?)


      Potrzeba Ci wytchnienia, jakiegoś miejsca, w ktorym łapiesz dystans i wracasz szczesliwa, ze masz gdzie i do kogo wracacsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka