tak się zastanawiam ostatnio i obserwuję

Jest w kobietach coś takiego że jak tylko wejdą goście, domownicy ktokolwiek to od razu im się włącza matka Polka karmiąca. Po prostu nie mogą powstrzymać się od szykowania, karmienia itp.
Co gorsza u siebie zauważam w tym względzie całkowitą abnegację

Jak dla mnie to każdy domownik może sam się obsłużyć, niespodziewanych gości poczęstuję herbatą, jak jest to czymś słodkim. Ale nie będę na siłę karmić, częstować itp. Kurcze nawet w stosunku do dziecka nie mam odruchu bezwarunkowego karmienia. Oczywiście pilnuję żeby zjadł ale nie latam co chwilę z pytaniem czy jest głodny.
A jak jest u Was? Bo ja się chyba wyrodziłam. Wszystkie baby w rodzinie z matek karmiących. Moja ukochana ciotka pierwsze pytanie po powitaniu zadawała "zjesz coś?" i to było tak oczywiste jak dzień dobry

No to jak kobiety, jesteście matki karmiące czy wręcz przeciwnie?