Dodaj do ulubionych

Tu macie biedę

18.03.11, 09:56
www.zyciewarszawy.pl/artykul/538,578877_Ciezkie-zycie-maja-dzieci-.html
Tu macie biedę tradycyjną, dziedziczoną od pokoleń, z szansą na zmianę lifestyle'u tylko w pojedynczych przypadkach.
Ale jest także inna bieda, która dotyka dzieci. Bieda w 100% ZAWINIONA przez rodziców, którzy mając w ręku instrumenty pozwalające na godne życie - bdb. wykształcenie, kapitał kulturowy, wiedzę, miejsce zamieszkania w dużym mieście etc. - nie korzystają z nich z czystego lenistwa i braku aspiracji. Forumowy przypadek, zresztą.
Obserwuj wątek
    • nisar Re: Tu macie biedę 18.03.11, 10:04
      Przykro mi, ale jeśli chodzi o mieszkańców Warszawy, to poza sytuacjami ciężkiej choroby, KAŻDA bieda (nie niedostatek czy skromne warunki, ale BIEDA) jest dla mnie zawiniona przez dorosłych.
      • ira_07 Re: Tu macie biedę 18.03.11, 15:45
        > Przykro mi, ale jeśli chodzi o mieszkańców Warszawy, to poza sytuacjami ciężkie
        > j choroby, KAŻDA bieda (nie niedostatek czy skromne warunki, ale BIEDA) jest dl
        > a mnie zawiniona przez dorosłych

        Nie zgodzę się, bo w Polsce niestety można ciężko pracować i być biednym. W Warszawie sprzątaczka i portier raczej w luksusach zyć nie będą, a jeszcze wynajmując mieszkanie i mając 2 dzieci - czyli żadna patologia, bezrobocie, wielodzietność - będą biedować.

        No i dziedziczenie biedy. Jak ktoś się wychował w patologii, nie ma odpowiedniego zaplecza, wokół wszyscy na zasiłkach - on odziedziczy taki styl życia, często po prostu nie potrafiąc się wyrawać.
        • echtom Re: Tu macie biedę 18.03.11, 18:24
          > W Warszawie sprzątaczka i portier raczej w luksusach zyć nie będą, a jeszcze wynajmując mieszkanie i mając 2 dzieci

          Zaraz któraś Ci powie, że tacy w ogóle nie mają prawa mieć dzieci uncertain
    • deodyma Re: Tu macie biedę 18.03.11, 10:11
      no sorry,ale nie zawsze bieda wynika z winy doroslych.
      znam przypadek rodziny z reala, gdzie to utrata pracy spowodowala, ze z dziecmi, ktore wtedy jeszcze chodzily do szkoly, rodzice zbierali puszki, zeby tylko przezyc, bo nie mieliby wtedy nawet na chleb z margaryna.
      na szczescie wyszli na prosta, oboje maja prace, dzieci sa dzis dorosle, oboje rowniez pracuja.
      • thegimel Re: Tu macie biedę 20.03.11, 08:18
        Ależ właśnie o to chodzi, że zazwyczaj ludzie, którzy wpadną w biedę nie z własnej winy, a są ogólnie ludźmi zaradnymi i którym zależy na losie rodziny, zrobią wszystko żeby z biedy wyjść. I często im się udaje. Tak było w przypadku moich rodziców. Biznes założony w początku lat 90. się nie udał - wpadli w duże długi. Spłacali kilka lat, w końcu się udało i teraz żyją znowu całkiem nieźle. Problemem jest dziedziczenie biedy, uważanie swojej sytuacji za całkowicie normalną i brak dbania o to, żeby dzieci nie dziedziczyły błędów rodziców.
    • martishia7 Re: Tu macie biedę 18.03.11, 10:22
      A propos nadciągającego spisu powszechnego, moja ciocia zafundowała mi opowieść pt. "byłem rachmistrzem spisowym". W 1970r. oddelegowano studentów (zaliczając im w ten sposób praktyki tongue_out) do rachmistrzowania na Pragę, bo nikt tam nie chciał iść. Cioci dostało się kilka kamienic w okolicy Dworca Wileńskiego. Ogólny wniosek - niewiele się zmieniło w tym zakresie, niestety.
    • echtom Re: Tu macie biedę 18.03.11, 10:35
      > Forumowy przypadek, zresztą.

      Ciekawe jaki, bo nie kojarzę.
      • morgen_stern Re: Tu macie biedę 18.03.11, 11:34
        Na bank triss chodzi o zebrę.
        • triss_merigold6 Nie, nie 18.03.11, 11:51
          Nie o Zebrę, nie. Zebra pracuje i się stara, przynajmniej się z pasożytem rozwiodła. Ma mało asertywny stosunek do rzeczywistości ale nie jest qrde leniem.
          Chodzi mi o taką uroczą forumową parę, która ma jedno wyczekane dzieciątko, możliwości zarobkowe przyzwoite, a pan pod pretekstem pracy w domu oraz opieki nad dzieckiem spędza czas na snuciu rzewnych bajd na forach, jaraniu szlugów i piciu alkoholu. Dziecko z brudu, syfu, złego odżywiana etc. ciągle choruje.
          • echtom Re: Nie, nie 18.03.11, 11:55
            To chyba nie z ematki, bo nie kojarzę.
          • morgen_stern Re: Nie, nie 18.03.11, 11:55
            Co ty opowiadasz, triss? Tu, u nas? Nie mam pojęcia, kto zacz.
            • triss_merigold6 Re: Nie, nie 18.03.11, 11:57
              Nie ematka, ale fora GW, dziecięce też.
              • ania579 Re: Nie, nie 18.03.11, 15:11
                Pewnie chodzi o Minerwe i jej meza?
          • bacha1979 Re: Nie, nie 20.03.11, 12:37
            Wiem o kogo chodzi. Gość mnie zabił jak napisał w czym wozi dziecko autem (jakaś kolebka czy coś w tym stylu ZAMIAST fotelika).
            • powerextension Re: Nie, nie 20.03.11, 15:06
              To był koszyk, wiklinowy koszyk lat plus minus 40.
              Koleś jest ewidentnie nie halo, całe dnie spędza na produkowaniu się w sieci, prezentując skrajnie oszołomskie poglądy, zamiast zarobić na NOWE i CZYSTE ubranie dla dziecka, proszek do prania, ścierki do kurzu, farbę do niemalowanych od lat ścian i czystą wykładzinę, meble.
              Aż dziw , że matka się nie boi zostawiać z nim dziecka, bo oczadzony tytoniem i popijający alko tatuś to nie jest najlepsza opieka.

        • zebra12 Że niby o mnie chodzi? 21.03.11, 05:44
          No, straszna bieda u mnie, nie ma co. Nawet na rodzinne mnie nie stać!
          Zwariowałaś? Skąd Ci to do głowy przyszło? Nie żyjemy wystawnie, ale nie brauje nam ani na ciuchy, ani na jedzenie, ani na wakacje, ani na kolonie dla dzieci, ani na szkołę muzyczną (a cóka chodzi prywatnie), ani na szkołę językową, do której chodzi starsza.
          No, aleś strzeliła. To, że eks mi zalega z alimantami to inna para kaloszy. Ale poza tym nie narzekam.
          • echtom Re: Że niby o mnie chodzi? 21.03.11, 08:33
            Zebra, luzik - niżej się wyjaśniło, że nie o Ciebie smile
    • 1alfa1 Re: Tu macie biedę 18.03.11, 10:39
      Zaskoczyły mnie 2 rzeczy :
      1. 20% dzieci nie ma własnego łóżka - niewyobrażalne dla mnie, nowe łóżko i materac można kupić za ok 300 - 500 zł, jest to wydatek jednorazowy (generalnie)
      2. 70 % dzieci nie ma dostępu do internetu - no to już rzeczywiście tragedia - właśnie zlikwidowałam komputer w domu, bo starszego trudno odgonić a małolaty zaczęły coś zbyt często jęczeć o możliwość włączenia kompa (BTW osobiście kupiłam jakąś grę dla dzieci - nauka angielskiego). O ile na początku trzymali się czasu - każdy po 15-20 minut to potem były już jęki że za krótko, że tamten dłużej niż ja itd. A jak raz zobaczyłam bajkę, którą sobie młody włączył (na youtubie chyba) gumisie z podkładem jakichś przekleństw to wymiękłam.
      Obecna sytuacja bez kompa wydaje mi się zdrowsza.
      • ciociacesia łozko trzeba miec gdzie postawic 18.03.11, 11:36
        a za 300 zl to mozna miec obiady dla calej rodziny przez 2-3 tygodnie. zrezygnowac z jedzenia zeby kupic lozko? jak we dwojke czy trojke dzieciakom cieplej w niedogrzanym mieszkaniu?
        • baltycki Re: łozko trzeba miec gdzie postawic 18.03.11, 11:54
          ciociacesia napisała:

          "łozko trzeba miec gdzie postawic"

          A ciocia czytała, proszę cioci, ze...
          "co piąte dziecko nie ma własnego łóżka, co trzecie miejsca, gdzie może odrobić lekcje. – Często nie wynika to nawet ze złych warunków mieszkaniowych. Raczej z przyzwyczajeń rodziny,"

          Chyba ciocia dyskutuje z trescią postów bez przeczytania artykułu...
          • mgla_jedwabna Re: łozko trzeba miec gdzie postawic 19.03.11, 22:51
            Są ludzie, którzy stłoczą trojkę dzieci w ciasnymi pokoiku, bo osobny "salon" z wielką kanapą i dwoma fotelami być musi. Osobiście znam kobietę, która tak urządziła ponad 60-metrowe mieszkanie: trójkę dzieci (2 dziewczynki, 1 chłopiec) do 7 roku życia trzymała w jednym starym łóżku, potem w osobnych (1 piętrowe, 1 wąski tapczan), ale w jednym pokoju, drugi pokój był jej sypialnią (samotna matka), w największym stanął wypasiony komplet wypoczynkowy ze sztucznej skóry oraz wielki telewizor.
            • beverly1985 Re: łozko trzeba miec gdzie postawic 20.03.11, 09:36
              No i co z tego, moze dzieci też dzieliły przestrzeń na pokój "do spania" i poój "dzienny"- to, ze miały 1 pokoik nie znaczy przeciez, ze musiały w nim cały czas siedzieć! Znam trójke studentów, którzy wynajęli mieszkanie dwupokojowe, w jednym malutkim ułozyli materace do spania, a w drugim ustawili biurka, kanapy i komputery- tak sie im podobało i już.
              • titta Re: łozko trzeba miec gdzie postawic 20.03.11, 21:00
                Ba, a ja znam takich ktorzy w jedny ustawili lozka, biurkai i kompy a drugi...wynajeli. Nie, nie z powodow finansowych, bo mieszkanie bylo wlasnoscia jednego z nich i kasy zadnemu nie brakowalo. Po prostu uznali, zeszkoda aby pokoj stal pusty...
      • kammik Re: Tu macie biedę 18.03.11, 11:45
        O mamuniu, dwa lata spaliśmy z dzieckiem na jednym materacu (nawet nie w łóżku!), czy ktoś byłby uprzejmy donieść na mnie do MOPS-u i przydzielić mi kuratora? Młoda dostałaby za kuratora bodajże 16 pkt przy przyjęciu do przedszkola, czysty zysk.
        • thegimel Re: Tu macie biedę 18.03.11, 14:40
          Kurde, muszę koleżance doradzić tę metodę. Ma strasznie ruchliwego syna, więc śpi na materacu właśnie coby nie spadł. Niby śpi sam, ale na czas wizyty MOPSu i kuratora można kogoś mu dokoptowaćbig_grin
          A 16 punktów piechotą nie chodzi...
      • a.nancy Re: Tu macie biedę 18.03.11, 14:55
        > 2. 70 % dzieci nie ma dostępu do internetu - no to już rzeczywiście tragedia -

        wlasnie to JEST tragedia
        o wykluczeniu cyfrowym nie slyszalas?

        coraz trudniej jest zyc bez kompa i internetu
        a juz na pewno - zyc na sensowym poziomie - w sensie pracy, dostepu do informacji, mozliwosci rozwoju... ba, nawet utrzymywania kontaktow towarzyskich i zawodowych. a z czasem bedzie jeszcze trudniej
        jasne, wydaje sie ze kilkulatek nie potrzebuje kompa do pracy smile ale nawet granie w "glupie" gry to kontakt z technologia, ktora powoli staje sie niezbedna w wiekszosci dziedzin zycia. dzieciaki, ktore nie sa z nia oswajane od malego, beda sie nia mniej sprawnie poslugiwac w przyszlosci.
        • scibor3 Re: Tu macie biedę 18.03.11, 15:22
          Tak. A narkotyki to kontakt z chemią, wiec może coś w ten deseń?
          • wespuczi Re: Tu macie biedę 18.03.11, 15:36
            yeblo cie chyba..
      • mgla_jedwabna Re: Tu macie biedę 19.03.11, 22:45
        Brak możliwości korzystania z internetu sprawia, że dzieci albo nie umieją z niego korzystać, albo przynajmniej nie mają nawyku poszukiwania w nim informacji. Wiem, że w necie można znaleźć mnóstwo chłamu, ale sensowne informacje też, za szanse na uzyskanie od kolegów np. informacji wiążącej się z hobby są niewielkie (jeśli koledzy nie podzielają hobby).

        W dzisiejszych czasach internet umożliwia też korzystanie z dóbr kultury. Nawet jeśli to "tylko" kultura popularna, to dziecko, które np. nie słyszało piosenki, o której rozmawiają koledzy (a jest na Youtubie), będzie się czuło wykluczone. Poza tym nauczyciele coraz częściej przyjmują za pewne, że dziecko ma dostęp do internetu, i zadają prace domowe związane z tym (np. referaty).

        Odcinać dzieci od internetu to tak, jak np. zabronić chodzić w ogóle do kina, bo raz i drugi wybrały się na nieodpowiedni film. Dzieci trzeba nauczyć, jak mądrze korzystać, a na razie to odcinasz im tę możliwość.
        • titta Re: Tu macie biedę 20.03.11, 21:03
          W jakim wieku zaczelas kozystac z internetu? I co, masz przez to problemy z wyszukiwaniem informacji?
          Nie sadze, zeby dostep do netu byl tym co najbardziej dziecku potrzeba. Szkoda ze sie nie zorietuja ile z tych dzieci nie umie grac w pilke, jezdzic na roweze czy plywac.
      • aneta-skarpeta Re: Tu macie biedę 20.03.11, 00:13
        kurcze mozna kupic uzywane lozko za grosze- czesto ludzie za darmo oddaja wersalki itd, aby tylko ktos wziął

        sama 2 razy oddawalam lozko- pojedyncze w dobrym stanie ale np w dzieciece wzory, a chlopak wyrosl z rybeksmile

        ludzie mnostwo mebli chcą oddac, aby ktos to zabrał

        dla chcącego nic trudnego
        • echtom Re: Tu macie biedę 20.03.11, 08:46
          > kurcze mozna kupic uzywane lozko za grosze

          Czasem to kwestia miejsca, nie kasy. Jeden pokój mam tak mały, że trzeba było wybierać między wstawieniem biurka i łóżka. Wygrało biurko niezbędne do pracy, zamiast łóżka jest materac, który można w dzień postawić pod ścianą, żeby dało się przejść. Pokój mały nie z biedy, tylko tak 100 lat temu apartamenty w kamienicach budowano - wielkie pokoje plus pokoik dla służącej (która zapewne nie potrzebowała biurka, więc łóżko się mieściło wink). Czekam na rady, że powinnam wyburzyć ścianę albo się przeprowadzić tongue_out
      • diabel.lancucki Re: Tu macie biedę 20.03.11, 10:10
        1alfa1 napisała:

        > Zaskoczyły mnie 2 rzeczy :
        > 1. 20% dzieci nie ma własnego łóżka - niewyobrażalne dla mnie, nowe łóżko i mat
        > erac można kupić za ok 300 - 500 zł, jest to wydatek jednorazowy (generalnie)

        Ochroniarz w moim biurowcu zarabia jakies 1500-2000. Zakładając, że ma mieszkanie (kreyt/najem), dzieci i jeszcze zechce coś zjeść czasem to jakby nie patrzeć na łóżko nie wystarczy.

        > 2. 70 % dzieci nie ma dostępu do internetu - no to już rzeczywiście tragedia -
        > właśnie zlikwidowałam komputer w domu, bo starszego trudno odgonić a małolaty z
        > aczęły coś zbyt często jęczeć o możliwość włączenia kompa (BTW osobiście kupiła
        > m jakąś grę dla dzieci - nauka angielskiego). O ile na początku trzymali się cz
        > asu - każdy po 15-20 minut to potem były już jęki że za krótko, że tamten dłuże
        > j niż ja itd. A jak raz zobaczyłam bajkę, którą sobie młody włączył (na youtubi
        > e chyba) gumisie z podkładem jakichś przekleństw to wymiękłam.

        Internet to nie tylko forum, pudelek i gry. Internet to dostęp do wiedzy dla osób, które nie mają kasy na kulturę. Żeby było jasno: prasa polska i zagraniczna, nauka języków, darmowe filmy, reportaże, programy tv (nie pirackie, podkreślam). Poza tym brak umiejętności korzystania z sieci w dzisiejszych czasach jest czyms na kształt analfabetyzmu. Ale, żeby to docenić to trzeba trochę więcej czasu poświęcić dziecku niż odpalenie "power" w kompie.
        > Obecna sytuacja bez kompa wydaje mi się zdrowsza.
        • titta Re: Tu macie biedę 20.03.11, 21:06
          Myslisz, ze rodzina z kuratorem bedzie kozystac "z prasy zagranicznej"? Chyba ze masz na mysli publikacje z panienkami na oklatkach, to mozliwe wtedy.
    • echtom Re: Tu macie biedę 18.03.11, 10:42
      Btw. przesadzili w raporcie z eksponowaniem tego łóżka - czy dwa przedszkolaki śpiące na jednym to patologia? A jak zamiast łóżka jest materac na podłodze?
      • triss_merigold6 Re: Tu macie biedę 18.03.11, 10:59
        Jeśli śpią tak z okazji wizyty kuzynów/znajomych dzieci, okazjonalnie to luzik. Jeśli na stałe to PATOLOGIA. "Konopielka", pokotem cała familia na sienniku. Dziecko powinno mieć własne miejsce do spania, własną pościel.
        • powerextension Re: Tu macie biedę 18.03.11, 11:02
          Własne miejsce do spania, łózko, pościel, szafki, stolik czy później miejsce do nauki i pracy - to są wyznaczniki cywilizacyjne. Obrazki gdy pokotem na jednym sienniku i z jednej miski są dobre w filmach historycznych - ukazujących niższe stany albo życie motłochu.
          • triss_merigold6 Re: Tu macie biedę 18.03.11, 11:04
            No, w reklamach społecznych powinny być jako antyprzykład. Coś jak zdjęcia tatusia z petem i piwem na stole + dzieciątko bawiące się puszką na brudnej podłodze.uncertain
        • broceliande Re: Tu macie biedę 18.03.11, 11:45
          Jakoś osobne łóżko nie wydaje mi się wyznacznikiem patologii.
          Moja koleżanka spała z tatą do 8-go roku życia. A jest niezależną kobietą z własną firmą.
          My długo spaliśmy we trójkę, specjalnie kupionego łóżka młody nadal nie ma.
          To jest chyba jak z tym karmieniem piersią (nie pamiętam nazwy zjawiska), patologia śpi na kupie z konieczności, a wyżyny społeczno-kulturalne na kupie w ramach ciepłego rodzinnego gniazda.
          Również zgarnięcie klamotów ze stołu kuchennego, żeby zrobić miejsce na odrobienie zadań wydaje mi się bezproblemowe.
          • mgla_jedwabna Re: Tu macie biedę 19.03.11, 22:53
            Wyższe klasy społeczne uprawiające attachment parenting robią to z wyboru, a nie z konieczności. Tam, jak dzieciak zechce się wynieść do własnego łóżka, to ono stoi i czeka. A u patologii dzieci śpią razem w kilkoro nawet, jeśli jedno ma problem z moczeniem nocnym.
            • tully.makker Re: Tu macie biedę 20.03.11, 16:02
              Wyższe klasy społeczne uprawiające attachment parenting robią to z wyboru, a ni
              > e z konieczności. Tam, jak dzieciak zechce się wynieść do własnego łóżka, to on
              > o stoi i czeka.

              A my zdecydowalismy, ze nie stawiamy lozka dla najmlodszego, bo i tak bedzie spal z nami...
        • annamariamuff Re: Tu macie biedę 18.03.11, 12:03
          triss_merigold6 napisała:

          > Jeśli śpią tak z okazji wizyty kuzynów/znajomych dzieci, okazjonalnie to luzik.
          > Jeśli na stałe to PATOLOGIA. "Konopielka", pokotem cała familia na sienniku. D
          > ziecko powinno mieć własne miejsce do spania, własną pościel.
          E tam przesadzasz . Moje maja lozko pietrowe taki specjalny mebelek razem z szafa i schodami ale zadne z nich nie chce spac samo.Wiec na dole polozylismy wielki materac podwojny z ikei a lozko dolne wynieslismy do garazu.I tak od 3 lat moje dzieci spia razem na tym materacu a lozka stoja puste czekajac na lepsze czasy.
          A ten materac na podlodze to jedno z wygodniejszych poslan w moim domu,sama lubie sie tam polozycwink))
    • ally Re: Tu macie biedę 18.03.11, 10:53
      polecam też opisy warunków życia w łódzkich "enklawach biedy". co ciekawe, wiele ich starszych mieszkanek przepracowało całe życie w fabrykach, więc teza o n-tym pokoleniu na zasiłku i wrodzonym lenistwie średnio się sprawdza.
    • baltycki Re: Tu macie biedę 18.03.11, 10:58
      "Wszystkie deklarowały, że jedzą gotowany posiłek."

      "Gorzej przedstawia się jednak sytuacja bytowa. Jak wynika z raportu, co piąte dziecko nie ma własnego łóżka, co trzecie miejsca, gdzie może odrobić lekcje. – Często nie wynika to nawet ze złych warunków mieszkaniowych. Raczej z przyzwyczajeń rodziny, rzadziej z jej niezaradności – mówi Sierawska. – Pracownicy socjalni opowiadają, że np. stolik czy nawet biurko w domu jest, tylko tak zastawione, że lekcji odrobić się na nim nie da."

      To jest bieda? To jest bajzel na biurku a nie bieda..
      Moze ja znam inna definicje biedy???

      • triss_merigold6 Re: Tu macie biedę 18.03.11, 11:02
        Bajzel nawykowy i wynikający z braku miejsca.
        • judytak Re: Tu macie biedę 18.03.11, 14:57
          Triss, a mój 9-latek też ma bajzel na biurku i odrabia lekcje w kuchni, chyba że na niego huknę
          a obecna 16-latka zaczynała u siebie odrabiać lekcje gdzieś w 5-tej klasie, wcześniej też robiła to na stole w jadalni, bo towarzyska jest

          może i to bajzel nawykowy, ja też do pedantów nie należę ;oP

          pozdrawiam
          Judyta
          • shellerka Re: Tu macie biedę 20.03.11, 08:51
            ja to wogóle patologia byłam, bo najczęściej lekcje odrabiałam klęcząc przy kanapie, a na tej kanapie trzymając zeszyty i książki. przy biurku mi tak nie szło. mama patrzeć na to nie mogła!
            • kropkacom Re: Tu macie biedę 20.03.11, 08:56
              Tez nie cierpiałam swojego biurka big_grin Szłam zawsze do kuchni.
              • triss_merigold6 Re: Tu macie biedę 20.03.11, 10:37
                Ale je miałaś, tak? Ja tez czasem odrabiałam lekcje w kuchni, a miałam swoje biurko. Moje dziecko ma swój pokój z własnym biurkiem, zawalony zabawkami, a często woli bawić się w dużym pokoju. Ale ma WYBÓR i MOŻLIWOŚĆ, o to chodzi.
                Dla funu mogę dziecku pozwolić czasem spać ze mną, ale to wybór, a nie konieczność bytowa.
                • bez_seller Re: Tu macie biedę 20.03.11, 11:22
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Ale je miałaś, tak? Ja tez czasem odrabiałam lekcje w kuchni, a miałam swoje bi
                  > urko. Moje dziecko ma swój pokój z własnym biurkiem, zawalony zabawkami, a częs
                  > to woli bawić się w dużym pokoju. Ale ma WYBÓR i MOŻLIWOŚĆ, o to chodzi.

                  Moje dziecko ma osobny gabinet do pracy, bo jak mozna spac w tym samym pokoju, w ktorym odrobia sie lekcje. To PATOLOGIA.
      • echtom Re: Tu macie biedę 18.03.11, 11:04
        > To jest bieda? To jest bajzel na biurku a nie bieda..
        > Moze ja znam inna definicje biedy???

        Dla mnie te kryteria też są dziwaczne, ale ja się pewnie nie znam.
      • an_ni Re: Tu macie biedę 18.03.11, 11:12
        kazdy sadzi po sobie ?
        • baltycki Re: Tu macie biedę 18.03.11, 11:23
          an_ni napisała:

          > kazdy sadzi po sobie ?

          Pewnie masz racje...
          Obiadu cieplego nie jadam codziennie.. bajzel na biurku tez mam..
      • mgla_jedwabna Re: Tu macie biedę 19.03.11, 22:58
        To jest bieda umysłowa, gorsza może od materialnej (ale najczęściej powiązana). Jeśli dziecko naprawdę nie ma gdzie lekcji odrabiać, bo rodzice o to nie zadbali, bo nie uważali tego za istotne.

        Jest duża różnica między dzieckiem, które odrabia lekcje na stole kuchennym, bo na swoim biurku zrobiło bałagan z zeszytów, książek, klocków i kredek, a dzieckiem, które własnego biurka nie ma, a stolik w pokoju mamusia obłożyła paprotką, stertą gazet telewizyjnych, talerzem po wczorajszym obiedzie, lusterkiem i lakierem do paznokci.
    • echtom Re: Tu macie biedę 18.03.11, 11:11
      No cóż, autorytety forumowe ustaliły, że żyję poza cywilizacją, bo dzielę biurko i komputer z najstarszą córką. Na pocieszenie - łóżka mamy osobne tongue_out Jeżeli to są wyznaczniki biedy i zapóźnienia cywilizacyjnego, to naprawdę żyjemy w bogatym kraju. Myślałam, że raport będzie o dzieciach, które biegają głodne na mrozie w podartych tenisówkach. Na szczęście nie jest aż tak źle.
      • triss_merigold6 Re: Tu macie biedę 18.03.11, 11:17
        Zdaje się, że linkowałam raport OPS?
      • ally Re: Tu macie biedę 18.03.11, 11:25
        poczytaj sobie, może czegoś się dowiesz i następnym razem nie będziesz pisać głupot:
        www.wzlot.uni.lodz.pl/dokumenty/4
        www.dzieciwlodzi.pl/index.php/wywiady-z/641-dziecko-biedne-muru-gow-nie-przebije
        lodz.gazeta.pl/lodz/1,35136,8349260,Bieda_sie_poglebia__Tacy_sami__a_sciana_miedzy_nami.html?as=1&startsz=x
        • echtom Re: Tu macie biedę 18.03.11, 11:53
          Poczytam w weekend, bo sporo tego. Nie piszę głupot, tylko odnoszę się do konkretnego zalinkowanego artykułu. I jeśli ktoś uważa, że brak własnego łóżka przekreśla życiowe szanse człowieka, to ja się dziwię. A mój post nawiązuje do wypowiedzi Powerextension.
          • ally Re: Tu macie biedę 18.03.11, 12:00
            > Poczytam w weekend, bo sporo tego. Nie piszę głupot, tylko odnoszę się do konkr
            > etnego zalinkowanego artykułu. I jeśli ktoś uważa, że brak własnego łóżka przek
            > reśla życiowe szanse człowieka, to ja się dziwię.

            fakt, że z artykułu niekoniecznie wynika, że np. to wspólne łóżko stoi w zagrzybionym, zimnym pokoju, co oznacza ciągłe infekcje, zarażanie rodzeństwa, absencję szkolną itd.
            • echtom Re: Tu macie biedę 18.03.11, 12:12
              > fakt, że z artykułu niekoniecznie wynika,

              No więc ja dokładnie tego się czepiam - braku precyzji w analizowaniu poważnych spraw. Bo z artykułu wynika, że właściwie wszyscy mają co jeść i warunki mieszkaniowe też nie takie złe, a bieda polega na tym, że nie potrafią posprzątać gratów z biurka.
          • triss_merigold6 Re: Tu macie biedę 18.03.11, 12:03
            Bo to się zwykle układa w jedną całość: brak własnego łóżka, brak własnego miejsca do nauki, życie na kupie z zagrzybionej obskurnej klicie, złe jedzenie, brak pomocy naukowych, książek, zabawek, ogólna niewydolność rodziców etc. Skutkiem są nikłe szanse na wyrwanie się z biedy.
            • titta Re: Tu macie biedę 20.03.11, 21:22
              Nie koniecznie. Zagrzybione mieszkanie i chleb z margaryna sa wyznacznikiem biedy i zacofania cywilizacyjnego. Ale materac (zamiast lozka) i bak biurka juz nie koniecznie. Ja doktorat napisalam na podlodze. Magisterke zreszta tez. Biurka w domu nie mam, choc mogla bym kupic ale po co? Ciekawe co tez dzieciom przekaze?
              Jak dla mnie laczenie pewnych rzeczy to przyklad waskiego (liniowego) myslenia. Rownie dobrze mozna by bylo powiedziec, ze kobieta ktora nie ma wozka dla dziecka to patologia.
              A tym czasem moze jej z chusta wygodniej?
      • panidemonka Re: Tu macie biedę 20.03.11, 07:59
        echtom napisała:

        U Ciebie jeszcze nie jest takźle. Moja córka (23 lata) zawsze kiedy ma okazję ładuje się do mojego łóżka i ględzimy przez pół nocy, potem już nie chce jej się wracać do jej osobistego wyrka. Czasem jej nie pozwalam, bgo chcę mieć świety spokój, to wyzywa mnie od wyrodnych matek!
        To pewnie dlatego, że od zawsze spała w swoim łóżeczku, a później łóżku-odreagowujewink
        komputer i biurko też wespół w zespół. Trudno, jesteśmi biedni.
        Biedę w podartych tenisówkach (nawet zimą) widuję tu gdzie mieszkam. Dźwigają dzieciaki złom, sprzedają i kupują sobie jedni bułki, inni "nalewki". Ale tak mają w domu, bo rodzice wolą przecjhlać zamiast kupić dziedciom jedzenieuncertain

        > No cóż, autorytety forumowe ustaliły, że żyję poza cywilizacją, bo dzielę biurk
        > o i komputer z najstarszą córką. Na pocieszenie - łóżka mamy osobne tongue_out Jeżeli t
        > o są wyznaczniki biedy i zapóźnienia cywilizacyjnego, to naprawdę żyjemy w boga
        > tym kraju. Myślałam, że raport będzie o dzieciach, które biegają głodne na mroz
        > ie w podartych tenisówkach. Na szczęście nie jest aż tak źle.
        >
    • agata_abbott Re: Tu macie biedę 18.03.11, 11:30
      Moja Mama współorganizuje raz na rok obozy zimowe dla dzieci, głównie z GOPSu, z obszarów wiejskich na kujawach. Wyjeżdżają w okolice Zakopanego, na jakiś tydzień, za darmo lub za jakąś symboliczną kwotę. Niektóre dzieciaki - schludne, widać, że w domu ktoś się stara wszystko jakoś trzymać, ale po prostu nie ma kasy. Inne - trzeba było uczyć, że należy się wykąpać raz na jakiś czas, albo że trzeba zmieniać ubranie.
      Wyjazd zimowy, więc czasami idą na stok, pojeździć na nartach albo na desce. Ale wypożyczenie deski i wykupienie karnetu to jest ogromna kwota dla tych dzieci (a tego dofinansowanie niestety nie obejmujesad). Mama opowiadała mi ostatnio, że dwóch chłopaków wypożyczyło jedną deskę na spółkę na jeden dzień, bo nie mieli więcej kasy. Na wyciągi też nie mieli, więc podchodzili pod górę na piechotę. Widać więc, że jeśli pokaże się tym dzieciakom coś fajnego, coś pozytywnego, to można je zmobilizować i zachęcić do jakiegoś działania.
      Mam też w planie przed kolejnym sezonem zorganizować kilka zestawów używanego sprzętu, żeby jakiś dzieciak mógł sobie pojeździć. Jeśli więc któraś z Was chciałaby pozbyć się starych nart albo deski snowboardowej - proszę o kontaktsmile
      • triss_merigold6 Re: Tu macie biedę 18.03.11, 11:54
        Mogę oddać stare narty z wiązaniami, Rossignol ale nie carvingowe tylko takie zwykłe, zalegają mi w schowku. Długość bodajże 170 cm.
        • agata_abbott Re: Tu macie biedę 18.03.11, 12:03
          Fajniewink Zastanawiam się tylko, jak to od Ciebie odebrać? Osobiście mogę w Warszawie, gdzieś w kujawsko-pomorskim lub mazowieckim na trasie Warszawa-Toruń. Ewentualnie pokryję koszty wysyłkismile
          Bardzo się cieszę, sama też oddaję buty i wiązania. Być może dałoby się pozbierać po różnych ludziach trochę sprzętu i skompletować z tego kilka zestawów, dzieciaki miałyby fun. Sama zaczynałam jeździć w liceum, wiem, jak dużo wyrzeczeń kosztował mnie każdy wyjazd w góry i zakup własnego sprzętu - a pochodzę z normalnej, przeciętnej rodziny.
          A, gdyby ktoś miał też do oddania kurtki/spodnie narciarsko-snowboardowe - też myślę, że się przydadząsmile
          • triss_merigold6 Re: Tu macie biedę 18.03.11, 12:04
            W Warszawie, napisz na priv.
          • agniesia331 agato, a spodnie na narty 18.03.11, 19:11
            na chłopca ok 120 cm/ tez potrzebne? jestem z w-wy i mam te spodnie +kilka ciuszków na chłopca ok. 140 cm - 2 bluzy, spodnie-może twoja mam kogoś ma do oddania tam u siebie?
            • agata_abbott Re: agato, a spodnie na narty 18.03.11, 20:21
              120 cm - a wiekowo ile to lat mniej więcej? Bo na te obozy jeżdżą dzieciaki tak gdzieś od 4 klasy podstawówki... Spodnie oczywiście potrzebne, nie wiem tylko, czy ktoś o tym rozmiarze tam się pojawia. Spytam w każdym razie! smile Bluzy z pewnością da się gdzieś przekazaćsmile
              Jejku, fajnie wiedzieć, że ktoś chciałby pomócsmile
              • agniesia331 Re: agato, a spodnie na narty 19.03.11, 15:48
                Agatko, sprawdziłam, spodnie są na 140 cm (4-6 klasa SP),
                jestem z w-wy, odbiór rzeczy możliwy weekend praga płd, koło CH Promenada,pisz na agniesia331@gazeta.pl
    • flying.basta Poczytajcie, które nie wierzą w biedę 18.03.11, 11:53
      www.blog.pl/artykuly/do-wykluczenia-jeden-krok,100,1#top
      • ally Re: Poczytajcie, które nie wierzą w biedę 18.03.11, 12:02
        miałam w ręku ten raport, bardzo ciekawy
        niestety, nie jest chyba dostępny on line sad
    • kropkacom Re: Tu macie biedę 20.03.11, 09:05
      Ty masz jakieś hobby Triss poza patologią i biedą? big_grin

      Myślę, że problemem tych ludzi są często po prostu małe mieszkania. Stąd często brak możliwości wstawienia dodatkowego łóżka czy biurka. Nie wiem czy zauważyłaś ale wszystkie dzieci deklarują, że jedzą obiad. To uważam duży sukces jak na ta prawdziwą biedę.
      • lola211 Re: Tu macie biedę 20.03.11, 09:46
        No tak- jesli cieply posilek oznacza brak biedy, to mozemy sie cieszyc- w Polsce praktycznie jej nie uswiadczymy.Uff..
        Tyle tylko,ze my nie mieszkamy gdzies na zadupiu, tylko w cywilizowanej Europie.W zwiazku z czym i kryteria sa inne.Dostep do zywnosci nie jest problemem, ugotowanie gara zupy rowniez.
        Jakosc to juz inna sprawa.
        Najwiekszym problemem jest ludzka mentalnosc,takich"Powolniakow" czy Kiepskich.Prosci, niewyksztalceni,bez zadnych aspiracji.Zyjacych serialami,nigdzie nie bywajacych, bez zainteresowan.Dryfuja gdzies na obrzezach prawdziwego zycia ograniczajac wlasne dzieci.
        Oni nie widza potrzeby stymulowania rozwoju, polepszania warunkow.Zyja byle jak i uwazaja, ze tak jest dobrze.Mieszkanie przemeblowac, wygospodarowac dziecku wlasny kąt? A po co.
        Nie zawsze jest to problem finansow, tylko priorytetow i potrzeb.
        Dla mnie ludzie, ktorzy maja dochody a jednoczesnie nie widza np. w ogole potrzeby wyslania dziecka na wakacyjny wyjazd sa ograniczeni.Takich wlasnie obserwuje.Zakupy z mango, jakies duperele- na to kasa jest.Wyjazd- fanaberia.I dziecko nawet nie ma o czym pisac wypracowania pt "gdzie bylam i co widzialam".Jest do tylu za rowiesnikami.Co z tego, ze ma co jesc.Glodne nie chodzi, ale jest biedne w doswiadczenia i wrazenia, wiedze,jak mozna zyc.
        • kropkacom Re: Tu macie biedę 20.03.11, 09:53
          Kochana, czytałam ostatnio artykuł o dzieciach, które w weekend prawie w ogóle nie jadły (w domu ojciec przemocowiec). W szkole dostawały obiady. Także wybacz, że brak internetu czy biurka na wyłączność mnie nie rusza.

          > Najwiekszym problemem jest ludzka mentalnosc,takich"Powolniakow" czy Kiepskich.
          > Prosci, niewyksztalceni,bez zadnych aspiracji.Zyjacych serialami,nigdzie nie by
          > wajacych, bez zainteresowan.Dryfuja gdzies na obrzezach prawdziwego zycia ogran
          > iczajac wlasne dzieci.

          No, tacy ludzie tez są i zawsze będą. Tak jest na całym świecie.

          A zresztą o czym mówimy?
          • lola211 Re: Tu macie biedę 20.03.11, 10:08
            > Kochana, czytałam ostatnio artykuł o dzieciach, które w weekend prawie w ogóle
            > nie jadły (w domu ojciec przemocowiec).

            Zdarza sie, co nie znaczy, ze jesli ktos ma co jesc, nie jest biedny.

            > No, tacy ludzie tez są i zawsze będą. Tak jest na całym świecie.

            Co jest zjawiskiem szkodliwym i z czym nalezy walczyc,a nie usprawiedliwiac czy lekcewazyc.
            • kropkacom Re: Tu macie biedę 20.03.11, 10:22
              > Zdarza sie, co nie znaczy, ze jesli ktos ma co jesc, nie jest biedny.

              A ja nie twierdzę, że mają kasy jak lodu. Bieda to pojecie bardzo pojemne. Na pewno mamy tu do czynienia z ustawową granicą ubóstwa skoro to klienci pomocy społecznej.

              > Co jest zjawiskiem szkodliwym i z czym nalezy walczyc,a nie usprawiedliwiac czy
              > lekcewazyc.

              Ale jak chcesz z tym walczyć? Można pomagać, edukować ale walczyć?

              Pamiętam fundowanie komputerów na podstawie jakieś akcji dzieciom klientów mopsu czy pomocy społecznej. Co to był za krzyk na tym forum, że jak to można im tak dawać. Teraz zdziwienie, ze tyle dzieci nie ma dostępu w domu do internetu? To ja już naprawdę nie kapuje o chodzi? Chcecie się pochwalić, że macie lepiej? Czy stwierdzić, że należy z tym "walczyć"?
              • lola211 Re: Tu macie biedę 20.03.11, 10:32
                "Walczyc" w sensie podejmowac dzialania, by to zjawisko mialo tendencje znizkowa.
                Akurat rozdawnictwo uwazam za zly pomysl i slusznie sie ludzie tym oburzaja.Predzej wyposazenie szkoly w sprzet i umozliwienie korzystania z niego dzieciom.
                • kropkacom Re: Tu macie biedę 20.03.11, 10:39
                  Ja naprawdę po tym co prezentujecie z Triss na forum mam prawo nie wiedzieć co znaczy w waszych postach "walczyć". Mam wrażenie, że poza odczuciem wyższości i pogardą znaczy - NIC.

                  > wyposazenie szkoly w sprzet i umozliwienie korzystania z niego dzieciom.

                  No, mam wrażenie, że w artykule chodziło o internet w domu. Nie w szkole.
                  • triss_merigold6 Re: Tu macie biedę 20.03.11, 10:47
                    Łopatologicznie: jestem za objęciem jak największej grupy dzieci opieką żłobkową i przedszkolną, bo dla tych z rodzin wykluczonych to jedyna szansa na zniwelowanie przepaści rozwojowej, normalne odżywianie, nadrabianie deficytów z domu. Jestem za świetlicami środowiskowymi z powodów j.w. Przeciw rozdawnictwu typu "płacenie rodzicom za siedzenie w domu", bo to żadne wyrównywanie szans.
                    Linkowałam artykuł jako komentarz do wątku w którym panna twierdzi, że w biedę nie wierzy, bo jej nie ma wokół siebie.
                    • figrut Re: Tu macie biedę 20.03.11, 11:11
                      > Łopatologicznie: jestem za objęciem jak największej grupy dzieci opieką żłobkow
                      > ą i przedszkolną, bo dla tych z rodzin wykluczonych to jedyna szansa na zniwelo
                      > wanie przepaści rozwojowej, normalne odżywianie, nadrabianie deficytów z domu.
                      > Jestem za świetlicami środowiskowymi z powodów j.w. Przeciw rozdawnictwu typu "
                      > płacenie rodzicom za siedzenie w domu", bo to żadne wyrównywanie szans.
                      Chyba jedyny Twój post w tym wątku, z którym całkowicie się zgadzam.
                  • lola211 Re: Tu macie biedę 20.03.11, 10:54
                    > Ja naprawdę po tym co prezentujecie z Triss na forum mam prawo nie wiedzieć co
                    > znaczy w waszych postach "walczyć". Mam wrażenie, że poza odczuciem wyższości i
                    > pogardą znaczy - NIC.

                    To jest problem nadania nam etykietki.W moim przypadku(mówic moge tylko za siebie)- calkowicie błednej zreszta.


                    > No, mam wrażenie, że w artykule chodziło o internet w domu. Nie w szkole.

                    Owszem,co nie oznacza z automatu, ze podatnicy maja tym dzieciom fundowac kompy.Trzeba jednak znalezc rozwiazanie dla tych dzieci.
                    • kropkacom Re: Tu macie biedę 20.03.11, 11:01
                      > Owszem,co nie oznacza z automatu, ze podatnicy maja tym dzieciom fundowac kompy
                      > .Trzeba jednak znalezc rozwiazanie dla tych dzieci.

                      Jasno i wyraźnie - te dzieci będą nadal dla autora raportu wykluczone jeżeli nie będzie internetu właśnie w domu.

                      > To jest problem nadania nam etykietki.W moim przypadku(mówic moge tylko za sie
                      > bie)- calkowicie błednej zreszta.

                      Wiesz, Triss postarała się chociaż coś napisać konkretnego.
                      • lola211 Re: Tu macie biedę 20.03.11, 15:20
                        Mowa jest o "dostepie do internetu".
                        Kompy w szkole rozwiazalyby choc troche ten problem i nie byloby tylu dzieci, ktore nie maja bladego pojecia o surfowaniu.
        • figrut Re: Tu macie biedę 20.03.11, 10:06
          > No tak- jesli cieply posilek oznacza brak biedy, to mozemy sie cieszyc- w Polsc
          > e praktycznie jej nie uswiadczymy.Uff..
          Znam kilka takich rodzin, w których ciepły posiłek jest luksusem (szczególnie dla dzieci, bo to tylko nieudolność dorosłych). Co z dziećmi, które jeszcze nie chodzą do przedszkola lub już ukończyły szkołę podstawową ( lub gimnazjum, jeśli w gimnazjum są dofinansowane obiady) ?
          Dostep do zywnosci nie jest problemem, ugo
          > towanie gara zupy rowniez.

          Bywa wielkim problemem (tu kłania się również olewactwo dorosłych). Bywa, że chleb jest tylko na kolację z mortadelą, sklapnięty z dwóch kromek, aby obkładu mniej na niego zeszło. Bywa, że chleb jest luksusem. Nie wierzyłabym, gdybym nie miała u siebie dziewczyny z takiej rodziny i z takiego kręgu znajomych (stąd wiedza, że takie rodziny to nie jeden wyjątek).
          O zupie roku słyszałam opowieści od trójki rodzeństwa - groch gotowany w wodzie bez porcji rosołowych z " kucharkiem " , co podobno miało być zupą grochową gotowaną około roku, bo groch najtańszy.
          • lola211 Re: Tu macie biedę 20.03.11, 10:16
            Ale to nie jest zjawisko powszechne.W kraju,gdzie zyje 37 mln ludzi znajda sie i tacy, ktorzy zywia sie suchym prowiantem albo tym,co znajda na smietniku.
            To sa skrajne przypadki.
            Bieda zas jest powszechniejsza.Jest co jesc, ale juz inne-wyzsze potrzeby- sa niezaspokojone.
            Moim zdaniem blędem jest po prostu utożsamianie biedy tylko i wyłacznie z głodem.
            • figrut Re: Tu macie biedę 20.03.11, 10:31
              > Ale to nie jest zjawisko powszechne.W kraju,gdzie zyje 37 mln ludzi znajda sie
              > i tacy, ktorzy zywia sie suchym prowiantem albo tym,co znajda na smietniku.
              > To sa skrajne przypadki.
              Do niedawna jeszcze myślałam podobnie do Ciebie do czasu, aż nie dotarło do mnie, że ja żyjąc w pewnym własnym gronie, nie mam zielonego pojęcia o tym, co dzieje się w innych środowiskach. Wydawało mi się niemożliwym, aby w jakimkolwiek domu brakowało na chleb. Nie na wędlinę, żółty ser itp., a na zwyczajny chleb. Nie miałam pojęcia, że mnóstwo takich ludzi żyje wokół mnie i nie są to "rodzynki w cieście". Polska to nie tylko wielkie miasta, gdzie można liczyć na jakąś stołówkę finansowaną przez instytucje charytatywne. Ja przy niektórych rodzinach wypadam finansowo naprawdę nieźle (zarabiam 7zł. na godzinę), bo zawsze stać mnie na jedzenie, dogrzanie mieszkania i zapłacenie rachunków. Sporej części w moim miasteczku ( a ile takich miasteczek i wsi jest.....) nie stać na takie podstawy. Wygrane są te dzieciaki, które chodzą już do szkoły i mają finansowany obiad w szkole. Dla dużej części z tych dzieci obiad szkolny i kanapka od kolegi to jedyne posiłki, na które może liczyć.
              Bieda ma różne stopnie. Ta częściowa bieda z artykułu, przy osobach których życie znam, jawi mi się bardziej jako niedostatek, a nie prawdziwa bieda (ten brak internetu np.).
              • lola211 Re: Tu macie biedę 20.03.11, 10:48
                Dla dużej części z tych dzieci obiad szkolny i kanapka od kole
                > gi to jedyne posiłki, na które może liczyć.

                To jest juz zjawisko patologiczne.Trzeba naprawde sie mocno postarac, by nie móc zaspokoic tak podstawiowej potrzeby jak jedzenie.Nie zyjemy w Afryce, gdzie nic nie rosnie.
                Koszt domowego chleba - maka i woda plus opał to złotówka w porywach.Biedni czesto mieszkaja na wsi- maja chyba jakies ogródki, ktore moga uprawiac?
                Aby organizmowi dostarczyc wszystkich potrzebnych skladnikow nie trzeba wcale kupy forsy.Wrecz przeciwnie- obecny sposob zywienia powoduje, ze ludzie sie przejadaja jednoczesnie dostarczajac organizmowi zbyt malo potrzebnych skladnikow, przez co organizm jest paradoksalnie niedozywiony.Proste jedzenie, jak u naszych przodkow -nie musi byc drogo i wyszukanie.

                Nic sie jednak nie poradzi na totalna niezaradnosc i lenistwo czy nalogi.
                • figrut Re: Tu macie biedę 20.03.11, 11:07
                  > To jest juz zjawisko patologiczne.
                  Przy takim obrazie i przede wszystkim takiej skali biedy, to zjawiskiem patologicznym będą pijani bezdomni, śpiący nawet w siarczyste mrozy obok kontenera ze śmieciami na kartonach i obudowani kartonami - tak to wygląda tam, gdzie nie ma dworców i noclegowni.
                  > Koszt domowego chleba - maka i woda plus opał to złotówka w porywach.Biedni cz
                  > esto mieszkaja na wsi- maja chyba jakies ogródki, ktore moga uprawiac?
                  ???????
                  Czy Ty masz jakiekolwiek pojęcie o kosztach pieczenia chleba i ogrzania mieszkania we własnym zakresie ?? Kilogram mąki 1,55zł. , mała kostka drożdży 0,79zł. + koszt gazu lub prądu do wypieku. Worek węgla to 45-48zł. i przy takiej pogodzie jak dziś, czyli temperatura dodatnia, starcza mniej więcej na 6-7 dni - jaką zimę mieliśmy ? Złotówka w porywach..... w jakim świecie Ty żyjesz ? Mają ogródki, ale marchewką czy fasolką szparagową nie zapełnią 12 miesięcy w roku.
                  • mgla_jedwabna Re: Tu macie biedę 20.03.11, 13:53
                    Kiedy piecze się chleb w domu, część wytworzonego ciepła ogrzewa również dom. Ponadto nie płaci się kosztów robocizny piekarza i dostawy chleba do sklepu (dostawa mąki to co innego, można ją robić rzadziej, nie tak jak chleb - codziennie). Przetwory z warzyw z własnego ogródka też pozwalają znacznie wzbogacić dietę, która inaczej składałaby się z chleba z mortadelą na śniadanie i zupy pomidorowej "kostka + przecier + 2 litry wody" na obiad. Już nawet głupia cebula dodana do tej mortadeli dostarczyłaby dzieciom witamin.
                  • lola211 Re: Tu macie biedę 20.03.11, 15:31
                    > Czy Ty masz jakiekolwiek pojęcie o kosztach pieczenia chleba i ogrzania mieszka
                    > nia we własnym zakresie ?? Kilogram mąki 1,55zł. , mała kostka drożdży 0,79zł.
                    > + koszt gazu lub prądu do wypieku. Worek węgla to 45-48zł. i przy takiej pogodz
                    > ie jak dziś, czyli temperatura dodatnia, starcza mniej więcej na 6-7 dni - jaką
                    > zimę mieliśmy ? Złotówka w porywach..... w jakim świecie Ty żyjesz ? Mają ogró
                    > dki, ale marchewką czy fasolką szparagową nie zapełnią 12 miesięcy w roku.

                    No wlasnie mam, bo od jakiegos czasu pieke chleb.Z 1 kg mąki robi sie 3 bochenki.Do tego woda i ze 3 łyzki soli.To wszystko co jest potrzebne do wypieku chleba, drozdze mozna a nawet trzeba sobie darowac.Przeliczylam tez ile kosztuje godzina pracy piekarnika elektrycznego- i stwierdzam z cala stanowczoscia, ze upieczenie chleba jest bardzo tanie.
                    Teraz dopiero dotarlo do mnie jak ludzie przeplacaja.Super chleb razowy z orkiszowej drogiej maki kosztuje mnie tyle, co bylejaki chleb z polepszaczami jakie oferuja piekarnie.Za taki chleb na zakwasie w sklepie musialabym zaplacic ok 15 zl/kg.Ja go sobie pieke 3 razy taniej.
                    A pyszne słodkie drozdzowki w przeliczeniu- 50 gr sztuka.

                    Co do ogrodka- mozna miec warzywa i owoce i ziola.To bardzo duzo, bo akurat te produkty kosztuja.Pozostaje do kupowania nabial i mięso, ktore akurat do zycia niezbedne nie jest.A straczkowe drogie nie sa i moga byc baza wielu pożywnych dan.
                    • ciociacesia ale to nie jest takie proste 20.03.11, 16:25
                      wokól ogrodka trzeba sie niezle nachodzic zeby cos wyrosło. w zeszlym roku by;la taka beznadziejna pogoda ze nawet glupia marchewka nie chciala rosnac - najp[ierw kupa deszczu ze wszystko pognilo, potem upały i susza.
                      • lola211 Re: ale to nie jest takie proste 20.03.11, 20:42
                        Zycie w ogole proste nie jest.
                        Zeby jesc, trzeba pracowac.czy to w ogrodku czy korpo.
                      • mgla_jedwabna Re: ale to nie jest takie proste 20.03.11, 22:19
                        wokól ogrodka trzeba sie niezle nachodzic zeby cos wyrosło

                        Niektórym łatwiej oglądać seriale i jęczeć, że zasiłek nie wystarcza, a nawet warzywa takie drogie...
            • echtom Re: Tu macie biedę 20.03.11, 10:36
              > Jest co jesc, ale juz inne-wyzsze potrzeby- sa niezaspokojone.

              Pytanie, czym dla kogo są wyższe potrzeby. Znam rodziny, gdzie ludzie pakuja całą wolną kasę w mieszkanie i ciuchy, a dzieci nie były dalej niż u babci w sąsiedniej wsi/dzielnicy, bo na fanaberie szkoda pieniędzy.
              • lola211 Re: Tu macie biedę 20.03.11, 11:03
                Tez takich znam i mnie to niemilosiernie wkurza.
        • triss_merigold6 Re: Tu macie biedę 20.03.11, 10:13
          Cieszę się, że chociaż niektóre rozumieją.
          Bieda powodująca wykluczenie społeczne nie ogranicza się do braku obiadu czy podartych tenisówek w zimie. Są dzieci, które nie wyjeżdżają na wakacje, bo starym sie nie chce ruszyć i zorganizować wyjazdu. Są dzieci z Pragi, które dopiero w szkole w ramach wycieczki mogą zobaczyć lewobrzeżną część miasta, nigdy nie były w kinie, teatrze, muzeum, na basenie etc. Moja znajoma przewodnik oprowadzała takie grupy w ramach "Lata w mieście" i mówiła, że to horror, małe dzikusy totalnie nieogarnięte społecznie, one po prostu nie potrafiły się zachować w miejscach publicznych, za to bluzgały non stop.
          • echtom Re: Tu macie biedę 20.03.11, 10:28
            > Cieszę się, że chociaż niektóre rozumieją. Bieda powodująca wykluczenie społeczne nie ogranicza się do braku obiadu czy podartych tenisówek w zimie.

            Triss, ja to doskonale rozumiem. Tylko zawsze będę się czepiać dziwacznych kryteriów stosowanych przez paniusie z różnych służb socjalnych, które sytuację rodziny oceniają według umeblowania i porządku w mieszkaniu. Nie wiem, czy kojarzysz sprawę Henryka Bulskiego (sprzed kilkunastu lat), który postanowił uczyć młodszego syna w domu zamiast posyłać do szkoły. Sprawa trafiła do sądu, przedtem oczywiście nachodziły go wszelkie możliwe służby. Oglądałam dokument o rodzinie Bulskich i pamiętam scenę, w której bohater referuje wizytę rzeczonych pań: "Zauważyły stary tapczan, ale książek na półkach i akwarium z rybkami nie zauważyły".
            • triss_merigold6 Re: Tu macie biedę 20.03.11, 10:43
              Sądzę, że jednak pracownicy opieki społecznej nie są skrajnymi estetami i odróżniają chwilowy bałagan (rozrzucone zabawki, ściągnięte pranie, niepozmywane talerze po posiłku) od wieloletniego, nawarstwionego syfu, bo rodzicom nie chce się mopa kupić czy wyprać wykładziny raz na rok.
              • heca7 Re: Tu macie biedę 20.03.11, 15:42
                Worek węgla może starczyć rodzinie na całą zimę wink Raz nosi na plecach jedna, raz druga osobawink
                To żart oczywiście.
                Z prawdziwej biedy trudno się wyrwać. Jeśli się nigdy nie widziało rodziców w pracyuncertain
      • echtom Re: Tu macie biedę 21.03.11, 09:58
        > Ty masz jakieś hobby Triss poza patologią i biedą? big_grin

        Dla mnie to też zagadka. Triss pochodzi z klasy średniej, w klasie średniej żyje i do niej wychowuje swoje dziecko. I nie kumam, czemu musi się ciągle dowartościowywać porównaniami z biedą i patologią.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka