Dodaj do ulubionych

Dom spokojnej starości

23.03.11, 15:07
Zdecydowałybyście się na starość zamieszkać w takim przybytku? Ja chyba tak, jakoś nie wyobrażam sobie, żebym jako niedołężna starowinka zawracała głowę własnym dzieciom, a mieszkać samemu w takim wieku raczej niewesoło i niebezpiecznie.
Z drugiej strony można źle trafić: bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35235,9304050,Pracownica_DPS_u__bilam_ja__bili_inni.html
I co wtedy?
Jestem też pewna, że dla mojej mamy propozycja zamieszkania w takim domu, byłaby równoznaczna ze śmiertelną obrazą.
Jak zapatrujecie się na ten temat?
Obserwuj wątek
    • czarnaalineczka Re: Dom spokojnej starości 23.03.11, 15:10
      planuje samobojstwo poki bede jeszcze dosc sprawna zeby plan zrealizowac

      ale moze mi sie odmieni (chociaz nie sadze)
      • lejla81 Re: Dom spokojnej starości 23.03.11, 15:21
        Serio? Ja tam sobie myślę, że mieszkanie w takim domu mogło by być znośne, zwłaszcza gdyby znajdował się w jakiś ładnych okolicznościach przyrody. Przypomina mi się dom starości z "Dziwnego Przypadku Benjamina Buttona".
        • czarnaalineczka Re: Dom spokojnej starości 23.03.11, 15:27
          ale samobojstwo rozwazam nie jako alternatywe dla domu starcow tylko alternatywe dla umierania z choroby czy starosci . Wole sama zdecydowac kiedy i jak no i z czystej ciekawosci ( tak wiem nienormalna jestem tongue_out ) .
          • nika_75 Re: Dom spokojnej starości 23.03.11, 15:54
            Sorki, ale to niezbyt oryginalny plan smile Raczej dość typowy dla ludzi młodych i sprawnych, którzy nie wyobrażają sobie niedołęstwa i starości, a potem jednak im się zmienia...
            Swiadczy o tym fakt, że w ogóle nie słychać o przypadkach samobójstw wśród starych ludzi, a wręcz przeciwnie, pełno ich w przychodniach w kolejkach do lekarzy.. Pragną żyć..
            • czarnaalineczka Re: Dom spokojnej starości 23.03.11, 15:58
              to ze nie slychac nie znaczy ze sie nie zdarzaja smile
              napatrzylam sie na "naturalne smierci " w rodzinie , ja tak nie chce
    • agata_abbott Re: Dom spokojnej starości 23.03.11, 15:17
      Ostatnio miałam na ten temat burzliwą dyskusję z moją Mamą. Ona reprezentowała stanowisko, że chce do domu starców (rozmowa czysto hipotetyczna, Mama nie skończyła jeszcze 50 latsmile), ja - że wypadałoby najpierw spróbować, jak będzie jej się mieszkało z którymś z dzieci. Obie zgadzamy się co do tego, że starych drzew się nie przesadza, że starsi ludzie często nie mają zbyt wiele wspólnych tematów do rozmowy z młodymi, że młodzi ludzie mają własne rodziny, są pochłonięci własnymi sprawami itd. Mamy też z Mamą świetny kontakt, Mama też obecnie zajmuje się swoją matką (która to, mimo 80 lat, ciągle nie może zdecydować się na ostateczną przeprowadzkę do mojej Mamy i mieszka raz u siebie, raz u swojej córki. Odległość pomiędzy - 500 km - pokonuje pociągiem średnio raz w miesiącusmile). Podejrzewam, że Mama ekscytuje się wizją wieczorów spędzonych na grze w tysiąca, obiadków podstawianych pod nos i całodobowej opieki lekarsko-pielęgniarskiejsmile)
      • lejla81 Re: Dom spokojnej starości 23.03.11, 15:26
        Istnieje też niebezpieczeństwo, że pomimo zaawansowanego wieku u dzieci trzeba będzie zając się domem i niańczeniem coraz to nowych pokoleń. Moja prababcia mieszkała z nami i wyglądało to tak, że moja mama szła do pracy, ja do szkoły, a babcia w domu sprzątała i gotowała. Nie wiem, jak tam się z moją mamą dogadały, że podział obowiązków był taki, a nie inny, ale babcia pomimo osiemdziesięciu paru lat na pewno nie miała świętego spokoju. Byc może jej to odpowiadało? Ja bym chyba wolała, tak jak Twoja mama - pograć sobie w karty i miec wszystko w nosie wink
        • agata_abbott Re: Dom spokojnej starości 23.03.11, 18:15
          lejla81 napisała:

          > Ja b
          > ym chyba wolała, tak jak Twoja mama - pograć sobie w karty i miec wszystko w no
          > sie wink

          No tak, ale takie rozwiązanie ma kilka minusów (pomijając kwestię taniej siły roboczej w postaci babcismile)
          - rzadkie spotkania z rodziną - jak babcia mieszka z dziećmi, to jest ciągle na miejscu, uczestniczy w życiu rodzinnym itd.
          - w domu starości może jednak nie być tak różowo. Pomijając przypadki skrajne (bicie, poniżanie itd.), taka babcia może nie mieć takiej swobody jak dotąd, może jej się tam po prostu nudzić, może jej być ciężko przyzwyczaić się do rytmu życia w takim miejscu, braku prywatności itd.
          Moja babcia, o której już pisałam w poprzednim poście, też pomaga Mamie w domu - czasami coś posprząta, ugotuje jakiś obiad, nakarmi psy. Jak jedzie do siebie do domu - ma dużo mniej zajęć, siedzi sama. A w domu zawsze ktoś przebiegnie, wpadnie mój brat, zagada do babci, że coś by zjadł i babcia mu robi. Ogólnie jest co robić. Ale to nie jest tak, że babcia jest zaganiana do roboty - w sumie większość czasu spędza na oglądaniu telewizji i czytaniu. Ale zawsze dzieje się coś, co sprawia, że raz na godzinę musi wstać z fotela i gdzieś pójść, coś zrobić.
    • nika_75 Re: Dom spokojnej starości 23.03.11, 15:27
      A ja nie chcę. Po co? Dopóki nie będę unieruchomiona w łóżku w pampersie, nie rozumiem dlaczego nie miałabym mieszkać we własnym mieszkaniu i normalnie funkcjonować. Co w tym szczególnie niebezpiecznego? Mam nadzieję, że moje dzieci i wnuki będą mnie na tyle często odwiedzać, bym nie czuła się samotna, a co to za zawracanie im głowy, przecież jesteśmy rodziną i wzajemne kontakty są ważne i potrzebne. A zresztą mam nadzieję że oboje z mężem dożyjemy zgodnie starości i tej samotność jego lub moja nie będzie zbyt długotrwała.
      • echtom Re: Dom spokojnej starości 23.03.11, 15:46
        > A ja nie chcę. Po co? Dopóki nie będę unieruchomiona w łóżku w pampersie, nie rozumiem dlaczego nie miałabym mieszkać we własnym mieszkaniu i normalnie funkcjonować.

        Ja podobnie. Dom opieki rozważam w przypadku całkowitego zniedołężnienia, nie z powodów towarzyskich.
    • leeloo2002 Re: Dom spokojnej starości 23.03.11, 15:49
      ja bym chciała być sprawna do późnej starości, albo zamieszkać w domu starców ale na Florydzie smile
      • wiera1 Re: Dom spokojnej starości 23.03.11, 16:39
        Jakieś 10 lat temu mniej, ja i koleżanka siedziałyśmy w knajpie i prowadziłyśmy ożywioną dyskusję na ww temat. Dopiero tuż przed wyjściem zobaczyłyśmy, że obok nas siedzi Beata Tyszkiewicz wink I tak sobie pomyślałam, że my młode siksy to cokolwiek nie powiemy, to jest to gdybanie ale Ona mogłaby się wypowiedzieć smile

        Ja byłam za domem spokojnej starości a moja koleżanka za samodzielnym mieszkaniem. Z prespektywy tych 10 lat trochę mi się zmieniło ( a za następnych pewnie jeszcze zmieni).
        Teraz jestem zdania, że ludzie starsi, jeżeli chcą jeszcze pożyć w pełni władz umysłowych, muszą mieć możliwość przebywania z młodszymi. Inaczej umrą (duchowo najpierw a potem fizycznie).

        Człowiek jest zwierzęciem stadnym i jeżeli jest wśród młodych osobników to po prostu chce mu się starać, chce mu się żyć ( a nie tylko grać w karty i wracać wspomnieniami jak to drzewiej bywało).

        Inna sprawa jaki dana osoba ma charakter, bo na starość wszystkie cechy charakteru się wyostrzają.

        Mam w swoim otoczeniu osoby pod siedemdziesiątkę, po 70, i po osiemdziesiątce. Pierwsza i trzecia ciągle są aktywne i dużo przebywają z młodszymi od siebie o 40,50 lat. Druga już dawno temu stwierdziła, że ma swój wiek i jej "nie wypada" (Ona już swoje przeżyła, napracowała się i nie musi, czyli ogolnie plaża) Czas spędza w przychodniach, poznając panie w tym samym wieku.
        Moim zdaniem szybciej się starzeje (mentalnie), nie chce się uczyć nowych rzeczy (bo przecież już sie uczyła, napracowała itd) więc coraz mniej rozumie z tego co się wokół dzieje a młodzi rzeczywiście nie mają o czym z Nią rozmawiać.
        W pozostałych przypadkach, zawsze się jakiś temat (życiowy) znajdzie .
        • lejla81 Re: Dom spokojnej starości 23.03.11, 16:55
          Ja myślę, że to wszystko zależy od charakteru. Jestem typem samotnika, swoją starość wyobrażam sobie nad książkami. Zresztą nawet mieszkanie w takim domu nie musi przecież oznaczać pełnej izolacji. Samodzielne mieszkanie wydaje mi się nawet bardziej niebezpieczne. Oczywiście, tak jak i Wy, chciałabym być jak najdłużej sprawna i jak najdłużej radzić sobie sama. W razie "awarii" nie chciałabym jednak własną osobą obciążać swoich dzieci. Miałam w rodzinie kilka przypadków osób wymagających permanentnej opieki, życie opiekunów naprawdę nie było wesołe, w jednym wypadku (siedemdziesięcioletnia córka opiekowała się prawie stuletnią matką) skończyło się bardzo tragicznie.
          Mojej mamie zapewnię w razie czego wszelką możliwą pomoc, jest moją rodziną, kocham ją i wiem, że tego oczekuje... Ale mój syn? Sama nie wiem. Nie mam nastawienia, że go urodziłam po to, aby mi szklankę wody na starość podawał. Urodziłam go po to, żeby sobie żył i dobrze się miewał (co nie oznacza jednocześnie, że niczego nie będę od niego wobec siebie oczekiwać smile)
    • shellerka Re: Dom spokojnej starości 23.03.11, 17:17
      ja tak. pod warunkiem pokoju z łazienką i nadzoru ze strony rodziny nad personelem.
      niestety obawiam się, że z mojej emerytury nie będzie mnie stac na opłacenie takiego domu.
    • dorry Re: Dom spokojnej starości 23.03.11, 17:30
      Dla siebie - nie. Nie lubię życia w stadzie i braku możliwości decydowania o sobie.
      Dla rodzicow - nie. Mama nie żyje, a ojca nie widzę w takiej sytuacji (pamiętam jak unieruchomiony na OIOM-ie, uzależniony od obsługi pielęgniarek, przez ok 2 tyg nie robił kupy, bo nie i już!)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka