czarka77
25.03.11, 20:38
Mam ostatnio duże potrzeby finansowe, pomyślałam, że skorzystam z kredytu tzw. konsumpcyjnego - tyle spamów dostaję codziennie od banków, że na sam PIT, albo i bez zaświadczeń, nic, tylko brać. Poszłam więc do jednego z tych reklamujących się banków i okazało się, że z moją pensją adiunkta - choć pracuję na etacie, od 7 lat zresztą na tym samym - o JAKIMKOLWIEK kredycie mogę zapomnieć. W kolejnym banku tak samo... I po co było doktorat robić? Całe szczęście, że te moje potrzeby nie są aż tak ważne i pilne, poczekam, odłożę. Ale szczęka mi opadła, cóż...