Wlasnie przeczytalam o zapowiadającym się niedlugo czwartym slubie Michala Wisniewskiego. Ponoc zanim sie ożeni skoczy dla przyszlego Tescia ze skoczni

...Smieszy mnie to wszystko....Nie rozumiem tych kobiet.Wiem, ze w zyciu bym nie wyszla za kogos kto mial przede mna 3 sluby!!I w ogole tak mozna 4 raz brac slub? To wszystko jakas farsa..Pamietam jaki byl zakochany w Mandarynie,potem Ania byla ta jedyna wyjątkowa a teraz juz nastepna? I jak tu wierzyc w slowa" ze nigdy Cie nie opuszcze"...Co myslicie? Sorki jak temat juz byl...