Dodaj do ulubionych

Dobrze nie jest i nie będzie :(

31.03.11, 16:03
Chodzi i pracę dla absolwentów, no i w ogóle - aktywność na rynku pracy.
Piszę to z perspektywy pracodawcy.
Prowadzimy z mężem firmę, która ma się na tyle dobrze, że chcemy zatrudnić dodatkowe osoby. Daliśmy ogłoszenie, że przyjmiemy młodych ludzi po studiach z minimalnym, ale jednak jakimś, doświadczeniem w zawodzie. Ewentualnie oferujemy (płatny) staż.
Nie chcemy dawać etatów, ale calkiem niezłą pensję na umowę-zlecenie. Świadectwa pracy oczywiście też by dostali.
Przyszło kilkadziesiąt odpowiedzi z cv.
I po prostu ręce nam opadły sad
Branża jest taka, że właściwie każdy powinien w trakcie studiów jeszcze się dokształcić lub zdobywać doświadczenie, bo po studiach nie umie się nic. Nie ja to wymyśliłam, takie są potrzeby rynku, podkreślam.
I zdecydowana większość absolwentów kończy wyłącznie studia, żadnych szkoleń, żadnych praktyk (jak oni to zrobili???).
Ok, przyjmijmy, że mogą odbyć staż, przyda się dla kolejnego pracodawcy.
Otóż, nie. Na informację, że nie będzie to etat, a umowa-zlecenie (płatne ok 50 zł za godzinę!) - kręcenie nosem i "ja bym chciał/a etat..." i takie tam.
Pomijam już to, że kilkanaście CV zawierało błędy ortograficzne sad, a praca polega również na prowadzeniu korespondencji z klientem.

Pamiętam, że kiedy ja zaczynałam pracować, to cieszyłam się z każdej okazji do zdobycia doswiadczenia.
I dziwić się potem, że jest takie bezrobocie wśród absolwentów, skoro, dobra ulżę sobie, wyżej srrrają niż doope mają sad
Obserwuj wątek
    • myga Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 16:08
      Czy dostaje sie swiadectwo pracy po umowie-zleceniu?
      • lolinka2 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 16:11
        nie, bo to nie stosunek pracy, świadectwo pracy zaświadcza, że m. pracownikiem a pracodawcą istniał stosunek pracy
        Umowa cywilno-prawna nie wyklucza natomiast listu polecającego do kolejnych pracodawców lub/oraz zlecających.
    • iwoniaw Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 16:12
      Cytat Branża jest taka, że właściwie każdy powinien w trakcie studiów jeszcze się dok
      > ształcić lub zdobywać doświadczenie, bo po studiach nie umie się nic.


      A cóż to za studia, że już w ich trakcie trzeba się dokształcać (!!!) i nic (!!!) się po nich nie umie???
      Zdobywanie doświadczenia zawodowego to jedno, ale z tym dokształcaniem to pojechałaś wink
    • myszmusia Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 16:19
      (płatne ok 50
      > zł za godzinę!) - kręcenie nosem i "ja bym chciał/a etat..." i takie tam.

      odrzucaja prace za prawie 10 tys miesiecznie? czy to umowa na kilka godzin w tygodniu w sumie w ciagu miesiaca nieduza i to moze niezbyt pewna kwota ?
      jesli to pierwsze to sie dziwie (albo macie wymagania z kosmosuwink) jesli to drugie to rozumiem
      • ihanelma Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 18:51
        Ano właśnie...
        Stawka skusiła by niekoniecznie absolwenta, gdyby dotyczyła pracy na pełny etat. Po co się wtedy męczyć?
        Nie lepiej firma/firma się dogadywać z podwykonawcami?
    • princess_yo_yo Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 16:21
      dlaczego zatrudnienie kogos na stale to taki problem? myslalam ze prawo pracy zmienilo sie juz na tyle ze jest odpowiednio elastyczne.
      nie bardzo rozumiem o co chodzi z doksztalcaniem sie w trakcie studiow, jesli studia sa na tyle do niczego ze trzeba sie doksztalcac w ich trakcie to chyba lepiej isc do pracy i robic odpowiednie kursy. naprawde potrzebujesz kandydatow po studiach?
      • lusitania2 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 16:30
        princess_yo_yo napisała:

        > dlaczego zatrudnienie kogos na stale to taki problem? myslalam ze prawo pracy z
        > mienilo sie juz na tyle ze jest odpowiednio elastyczne.


        indyk też myślał...
        I też się mylił.
    • crises Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 16:31
      Mam to samo wrażenie - pół roku szukałam świeżego absolwenta i w końcu zatrudniłam współpracującą z firmą od jakiegoś czasu osobę z doświadczeniem.

      Niechlujstwo w CV, błędy ortograficzne (filolodzy!!!), pieprzenie głupot na rozmowie, elementarne nieradzenie sobie z komputerem, obrażanie się na propozycję 3 miesięcy na umowę zlecenie (a potem etat), a 2 k PLN na okresie próbnym dla studenta ostatniego roku to mało.

      Im w ogóle nie zależy na pracy. Mieszkają u rodziców, mamusia opierze i nakarmi, żeby mieć ubezpieczenie, zgłaszają się jako bezrobotni, parę stówek na kino, ciucha i knajpę zarobią dawaniem korepetycji i ze wszystkich ich porów wylewa się żywiołowa niechęć do stawania się codziennie na 8 h w jakimś biurze.
      • graue_zone Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 16:34
        A później pojawiają się pretensje, ze osoby w wieku emerytalnym śmią jeszcze pracować...
      • didiku co prawda, to prawda:) 31.03.11, 22:05
        crises napisała:

        > Im w ogóle nie zależy na pracy. Mieszkają u rodziców, mamusia opierze i nakarmi
        > , żeby mieć ubezpieczenie, zgłaszają się jako bezrobotni, parę stówek na kino,
        > ciucha i knajpę zarobią dawaniem korepetycji i ze wszystkich ich porów wylewa s
        > ię żywiołowa niechęć do stawania się codziennie na 8 h w jakimś biurze.

        Rzeczywiście tak jest.
        Skończyłam studia po których miałam mieć prace, a jedyne co mi oferują to płatne staże i praktyki, bo doświadczenia nie mam
        Dyspozycyjność
        Duzo dyspozycyjności
        8 godzin dziennie siedzenia.
        To ja juz wole posiedzieć w domu i siedzie, siedzę..
        Jest ok.
        Nawet na drugie studia się zapisałam z nudów i wlasnie koncze I rok.
        Czasami wysle CV i staram sie jeszcze telefonicznie wysłuchać co mi proponują, bo na rozmowy chodzić nie będę, bo mi sie nie chce w czw. o 15:12 wyłazić z domu, zeby 10 minut z kimś pogadać. Zresztą nie chce pracy pełnoetatowej, ale na ćwierć etatu, z urlopami i wolnymi.
        ogólnie, ciesze sie, ze tendencje sie zmieniają i ze praca przestaje byc najwyższą wartością, nobilitacją i wielkim szczęściem.
        Wystarczy mi w tej chwili 500 zl na utrzymanie, ktore bez problemu czy to dostane czy sama inaczej posiądę, dzięki internetowi... I jestem szczelsiwa.
        Nie iwedzialam, ze po studiach czloweik ma taka niechec do zapieprzania 8 h dziennie. Bo tak stanowi kodeks pracy?
        • lusitania2 Re: co prawda, to prawda:) 01.04.11, 10:01
          to czego życzyć pannie trollównie?
          Złapania bogatego męża? Długiego życia rodziców?
    • lusitania2 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 16:39
      całkowicie zgadzam się z tobą, mindtriper.
      Poziom większości absolwentów jest żałosny. A oczekiwania finansowe, w zestawieniu z tym poziomem - zwyczajnie śmieszne.
    • jamesonwhiskey Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 16:49
      > umowa-zlecenie (płatne ok 50zł za godzinę!)

      nie no naprawde ,cuda nie widy
      odjac podatek jakies inne koszty , odlozyc na emeryture, odlozyc na nie platny urlop
      to z tych twoich hiper 50pln na godzine zostanie moze z 15
      a wymagania pewne z kosmosu bo po studiach to sie przeciez nic nie umie
      • verdana Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 16:54
        Wcale się nie dziwię. Umowa-zlecenie oznacza, ze nie ma się ubezpieczenia, urlopu, ze nie można zachorować, ze nie ma okresu wymowienia. W dodatku o ile rozumiem występuje tu podległość służbowa, czyli zatrudnia się mlodego człowieka łamiąc prawo - a mlody czlowiek ma być szczęśliwy, ze dobry pan płaci, oszczędzając na ZUS-ie i innych swiadczeniach socjalnych.
        A potem taki absolwent, który miał byc szczęsliwy, ze zarobi, zachoruje - i nie tylko natychmiast laduje na bruku, ale musi jeszcze płacić za swoje leczenie.
        • jkk74 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 17:05
          umowa zlecenia - o ile jest jedynym źródłem dochodu - to jak najbardziej jest ozusowana - chorobowe jest dobrowolne, wypadkowe obowiązuje jeśli prace wykonywane są w siedzibie pracodawcy, reszta obowiązkowa...
          ponadto odprowadzana jest składka zdrowotna, więc nie ma mowy o płaceniu za wizyty u lekarza...
          • mgla_jedwabna Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 13:03
            Ale trzeba z zarobionych pieniędzy odłożyć choćby na utrzymanie podczas choroby. Weźmy bardzo częsty przykład: grypa, gorączka, tydzień zwolnienia. Wizyta prywatna u lekarza to około 100zł. Utrzymanie przez tydzień: mieszkanie min. 300 zł (nie każdy ma luksus mieszkania z rodzicami, ceny wynajmu kawalerek są, jakie są), rachunki za media, internet, telefon etc. około 100zł, jedzenie około 100zł, lekarstwa na te grypę razem z witaminami itp. około 50zł, jakieś inne rzeczy 50 zł (odpowiedni ułamek ceny biletu okresowego, kosmetyki typu pasta do zębów i mydło, chemia gospodarcza typu płyn do naczyń, proszek do prania, itd.). Zrobiło nam się 600 zł, które pracujący na umowę zlecenie musi odłożyć z tego niby wysokiego wynagrodzenia z tytułu umowy-zlecenia.

            Mówi się, że na umowę-zlecenie lub o dzieło można dostać więcej "na rękę", więc ludzie, którzy protestują przeciwko śmieciowym umowom, nie mają racji (a nawet, że są reliktem socjalizmu). Tymczasem z powyższego wyliczenia łatwo wywnioskować, że 2500 netto na umowę-zlecenie to wcale nie jest więcej, niż 2000 netto na etacie (z prawem do zasiłku chorobowego). Wystarczy zwykła, sezonowa grypa. A co w przypadku np. złamanej ręki u kelnerki?

            Ponadto dochodzą koszty utrzymania w czasie, gdy zleceń jest mniej, np. w przypadku lektorów w szkołach językowych podczas ferii zimowych (wakacje są na tyle długie, że można poszukać innych zleceń). Na to też trzeba odłożyć z tego "superpłatnego" zlecenia, podczas, gdy nauczyciele w szkołach na etatach nie muszą się martwić, co będą jeść podczas ferii.
        • nunia01 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 17:07
          Nie jestem fanem umów cywilno=prawnych, ale dlaczego od razu łamanie prawa? Nie chcę takiej umowy to nie podpisuję. A występowanie zależności służbowej pomiędzy pracodawcą i pracownikiem jest dość naturalne.
          Od umowy zlecenie można płacić ZUS (nawet trzeba jeśli nie ma się stosunku pracy gdzie indziej), można też przystąpić do ubezpieczenia indywidualnie.
          • wuika Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 19:26
            Łamanie prawa, bo jeśli nawiązuje się stosunek pracy (przełożeni, zakres obowiązków, określone godziny i miejsce wykonywania, etc.), a podpisuje umowę cywilno-prawdą, to ona de facto i tak jest umową o pracę i taka podpisana być powinna. Jeśli się pójdzie z taką umową i dowodami na to, że to był układ jak przy umowie o pracę do Sądu Pracy, pracodawca nagle przestaje być zleceniodawcą, a staje się pracodawcą, z wszystkimi szykanami (konieczność opłacania ubezpieczeń, urlopy, okresy wypowiedzenia, blablabla).
        • nowel1 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 17:09
          Nie ma się ubezpieczenia?
          Jeśli coś się zmieniło w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, to może i tak; wcześniej od umowy-zlecenia osoby niepracującej na stałe gdzie indziej pracodawca odprowadzał takie same składki- emerytalną, rentową i zdrowotną jak na umowie o pracę.
          Różnica jedynie w kwestii urlopu i zwolnień lekarskich.
        • izabellaz1 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 09:44
          Ja się podpisuję pod Twoją wypowiedzią.
    • mantha Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 17:41
      Moze nie bedzie az tak zle, ja z drugiej strony obserwuje co innego - w wakacje do naszej firmy przyjmujemy na praktyki(bezplatne) studentow i zglasza sie niemalo osob. pozniej dostaja jakas zalosna stawke za godzine i wykonuja tzw czarna robote, nie ukrywajmy - nikt nie powierzy swiezakom swoich zadan, bo konczy sie to tak, ze i tak trzeba wszystko sprawdzic, bez wzgledu na to czy jest dobrze czy nie. tak czy owak sa to osoby czesto studiujace na dwoch kierunkach, pracujacy wlasciwie od 1 gora 2 roku studiow za marne grosze - czesc z tych osob u nas zostala i pracuja na etat. podziwiam ich naprawde, ja sie uzeralam na jednych studiach w jednej robocie i mialam dosc.
      mysle, ze naprawde sa bardzo rozne osoby, moze akurat trafiacie z mezem na tych roszczeniowych, ktorym sie w tylkach przewraca (wikt i opierunek w domu zapewniony, czesto mieszkanko za ukonczenie studiow gratis od rodziny).
      • iwoniaw Co to w ogóle za zarzut "przewraca się w tyłkach" 31.03.11, 17:48
        w kontekście niepodejmowania niezgodnej z oczekiwaniami (finansowymi, logistycznymi, prestiżowymi - jakimikolwiek) roboty, gdy się nie ma noża na gardle? Jeśli ktoś ma "wikt i opierunek" i wie, że nie umrze z głodu, to w imię czego ma się łapać pierwszego lepszego zajęcia, które w trakcie rozmowy rekrutującej okazuje się nie takie, na jakie wyglądało w ogłoszeniu?
        Jakoś nikt nie pisze, że pracodawca powinien brać każdego, kto się nawinie i po rękach go całować, bo hiperspecjaliści mają lepsze prace niż on oferuje, a reszta wyjedzie do Irlandii czy innych Niemiec za trzykrotną stawkę przy połowie obowiązków i pracodawcom w d... się przewraca, bo mają oczekiwania z kosmosu. Wiadomo, że biznes to biznes, ale to działa w obie strony - i to tym bardziej, im więcej (i bliżej PL) krajów swoje rynki pracy dla pracowników z Polski otwiera...
        • crises Re: Co to w ogóle za zarzut "przewraca się w tyłk 31.03.11, 18:37
          To co ja oferuję to nie jest jakakolwiek robota. To jest zgodna z wykształceniem praca dla filologów (dla których podobno nie ma pracy), za niezłe pieniądze, na etat, w dużej, stabilnej firmie oferującej bonusy, medicovery, opcje na udziały i inne śrusy. Co się robi i jak to z grubsza wygląda jest napisane w ogłoszeniach. Na rozmowie też nie informuję nikogo, że jest to praca w salonie sado-maso. Jeśli ich nie interesuje to, co się tu robi, bo zamierzają żyć, bo ja wiem, z wydawania tomików poezji albo lepienia garnków, to po jakiego xuja pana przysyłają CV?
          • iwoniaw Pomyliłaś login czy wątek? :-D 31.03.11, 19:04
            Cytatcrises napisała:

            > To co ja oferuję to nie jest jakakolwiek robota. To jest zgodna z wykształcenie
            > m praca dla filologów (dla których podobno nie ma pracy), za niezłe pieniądze,
            > na etat,


            hoho, nie jakakolwiek... Co dla jednego będzie pracą, w której się im zdaje, że pana Boga za nogi złapali, na to drugi w życiu nie spojrzy i chyba jest to oczywiste dla każdego? I po co te nerwy? Autorka wątku pisała wyraźnie, że nie jest to etat, tylko zlecenie (ew. staż), w branży, gdzie ponoć na studiach niczego się nauczyć nie można i bez doświadczenia zawodowego nie da się sensownie pracować, więc na pewno nie chodzi o filologów big_grin

            CytatJeśli ich nie interesuje to, co się tu robi, bo zamierzają żyć, bo ja wiem
            > , z wydawania tomików poezji albo lepienia garnków, to po jakiego xuja pana prz
            > ysyłają CV?


            Może sama ich pytaj, skoro już ich masz na rozmowie? Info z pierwszej ręki powinno chyba być cenne dla kogoś, kogo interesuje nabór sensownych pracowników, a trafić dziwnie na nich nie może?
            • crises Że co?! 31.03.11, 19:14
              > Co dla jednego będzie pracą, w której się im zdaje, że pana Boga za nogi złapali, na to
              > drugi w życiu nie spojrzy i chyba jest to oczywiste dla każdego?

              Zapewne, ale możesz mi wyjaśnić, po co człowiek uczy się czegoś przez 5 lat, a potem nie jest zainteresowany robotą polegającą na robieniu właśnie tego czegoś?

              > Autorka wątku pisała wyraźnie, że nie jest to etat

              Ale u mnie jest etat. Z konkretną propozycją finansową na tymże etacie. Co prawda po 3 miesiącach na umowę zlecenie, ale jest. I te 3 miesiące umowy zlecenia też nie pasi, bo np. trzeba by się wypisać z listy bezrobotnych.

              > Może sama ich pytaj, skoro już ich masz na rozmowie?

              Pytam. Dostaję odpowiedzi w stylu "bo oni jeszcze nie wiedzą co chcą w życiu robić i tak się tylko rozglądają". Co jest nieco przerażające, jeśli wziąć pod uwagę, że są tam osobniki mające np. 28 lat i tak sobie luźno żyją, robią n-ty kierunek studiów, doją rodziców i uważają, że jest fajnie.
              • iwoniaw Re: Że co?! 31.03.11, 19:22
                CytatAutorka wątku pisała wyraźnie, że nie jest to etat
                >
                > Ale u mnie jest etat.


                Ale ja piszę w tym wątku, o innej niż twoja sytuacji, a ty mnie atakujesz, że nie mam racji, bo ty masz inaczej. Jakoś trudno w tym kontekście współczuć, że CV przysyłają osoby, którym się czegoś innego spodziewają po twoim ogłoszeniu niż tobie się zdaje, że powinni...
                • crises Re: Że co?! 31.03.11, 19:27
                  iwoniaw napisała:

                  > Ale ja piszę w tym wątku, o innej niż twoja sytuacji, a ty mnie a
                  > takujesz, że nie mam racji, bo ty masz inaczej.

                  Ależ to jest bardzo podobna sytuacja - kiepska jakość absolwenckiego materiału ludzkiego i wygórowane oczekiwania.

                  > Jakoś trudno w tym kontekście w
                  > spółczuć, że CV przysyłają osoby, którym się czegoś innego spodziewają po twoim
                  > ogłoszeniu niż tobie się zdaje, że powinni...

                  One się spodziewają dokładnie tego, ale w ogóle im na tej pracy nie zależy. Na żadnej zresztą. Im po prostu wisi i lata, czy te pracę dostaną i to widać w każdej sekundzie rozmowy - nie próbują się nijak sprzedać, przekonać do siebie, postarać, cokolwiek.
        • ihanelma Re: Co to w ogóle za zarzut "przewraca się w tyłk 31.03.11, 18:43
          Ludkom dla których każde zajęcie jest poniżej możliwości najczęściej do Niemiec czy innego unijnego kraju jest za daleko. I tam nie ma mamusi z pralką wink
          • iwoniaw Re: Co to w ogóle za zarzut "przewraca się w tyłk 31.03.11, 19:09
            To prawda, ale to tak naprawdę lustrzane odbicie pracodawców, którzy nikogo sensownego nie mogą miesiącami znaleźć za miliony na cud-stanowisko, podczas gdy dziwnym trafem inni przebierają jak w ulęgałkach w kandydatach z trzema fakultetami za średnią krajową wink
            • duzeq Re: Co to w ogóle za zarzut "przewraca się w tyłk 31.03.11, 21:57
              Przerebiac w ulegalkach zawsze mozna. I wlasciciwie kazdy pracodawca, o ile nie chce zatrudnic wybitnego biologa molekularnego, moze to robic. Problem jest taki, ze ulegalek jest tyyyyyyle, ze na normalny owoc trafic ciezko.
              Ja popieram autorke watku. Co wyprawialam zaraz po studiach starajac sie o prace doszlo do mnie po latach - kiedy przesiadlam sie na druga strone biurka.
              • kropkacom Re: Co to w ogóle za zarzut "przewraca się w tyłk 31.03.11, 22:05
                Sposób myślenia zależy od miejsca siedzenia. I nie zapominajmy jednak: zapomniał wół, kiedy cielęciem był. tongue_out
                • duzeq Re: Co to w ogóle za zarzut "przewraca się w tyłk 01.04.11, 14:15
                  Jako ze przerobilam obydwie strony medalu i nie zapomnialam jak bylam cieleciem (czytaj studentem), nadal popieram autorke watku . Nie zapomnialam tez jak rozsmieszylam ludzi moimi zadaniami na paru pierwszych rozmowach kwalifikacyjnych. Skonczylam elitarny kierunek na elitarnym uniwerku, wiec wydawalo mi sie, ze JA tu rzadze. Zycie b. szybko zweryfikowalo moja postawe, ale z tego co tu czytam produkcja studentow i wpajanie im do glowy, ze oto sa przyszloscia narodu, przed ktora pracodawca musi rzucic sie na kleczki tylko dlatego, ze ktos ma mgr przed nazwiskiem, nie zmienilo sie o przyslowiowa kropke.

                  Po latach, na pierwszych rozmowach kwalifikacyjnych kiedy siedzialam juz po drugiej stronie biurka, mialam dokladnie takie same odczucia jak autorka watku: proporcje miedzy chciejstwem a umiejetnosciami absolwentow byly masakrycznie niezrownowazone. I nie mowie tu akuratnie tylko o Polakach.

                  A teraz mieszkam w kraju, gdzie absolwent bez jakiekolwiek wczesniejszego stazu zostanie przez pracodawce wysmiany. Niektorzy studenci na stazu pracuja czasem 7-8 miesiecy gratis albo za jakies 200 euro za miesiac. Nikt sie nie pluje, wszyscy traktuja to jako inwestycje. Da sie, tylko trzeba zmienic nastawienie.
    • kamelia04.08.2007 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 17:53
      wcale sie nie dziwie, że kręcili nosem na brak etatu. Sama bym nie przyjeła twojej superstawki 50 zł/godz., bo:
      -brak urlopów,
      -zwolnienie lekarskie bezpłatne,
      -brak ochrony w czasie ciazy i urlopu macierzyńskiego
      -brak ochrony z tyt wypadku przy pracy i w drodze do pracy,
      -w ogóle brak jakiejkolwiek ochrony tak jest w kodeksie pracy
      -do emerytury i do wyliczania okresów składkowych i nieskładkowych twoja umowa zlecenia sie nie nadaje

      mam jeszcze wyliczac..

      Permamentne zatrudnianie na umowe zlecenie do XIX wieczny kapitalizm. Ciekawe czy ty byś chciał parcowac na umowe zlecenie.
    • olga.dobroslawa Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 17:55
      W jakiej branży to praca i po jakich studiach? Bo opis dość mało mówiący, co niestety sprawia, że Twój opis jest nieco mniej wiarygodny.
    • dama_2010 Jest, jest cos na rzeczy 31.03.11, 18:04
      Tak - przerabialam to...
      Ja nawet chcialam na etat ale nasze kochane panstwo naklada takie taksy, ze zwyczajnie na takie luksusy mnie nie stac.
      Pierwszy kalkulator wynagrodzen z brzegu: pracuj.pl

      Dajemy pracownikowi w umowie o prace stawke 2500 pln
      Pracownik w zyciu takiej kwoty na oczy nie zobaczy bo dostanie netto 1808,10 pln
      A ja - pracodawca - place w sumie wszystkich podatkow 2965,25 pln.
      __________________________
      Ale dobra - przypuscmy, ze moznaby na te 3 m-ce okresu probnego kogos miec ale faktycznie w szkolach to moze i ucza rozmaitej wiedzy - z cala pewnoscia bardzo ciekawej ale nijak ma to sie do pracy...
      Najlepszy przyklad - moja siostra - lat 18 (czyli jeszcze przed studiami).
      Facebook, nasza klasa, wrzuta, grono, gg - opanowala do perfekcji. Moja babcia przyniosla jakas tabelke od kardiologa i mowi: wez corcia mi taka zrob, zebym mogla sobie drukowac i wypelniac... tabelka typu: dzien, godzina, cisnienie, tetno. Siedzi wiec ta moja siostra najpierw w wordzie... kombinuje, kreski jakies stawia, cos maci... Nie - przeszla do excela... to samo... ZERO pojecia a w szkole mieli informatyke.
      Jesli poprosze ja aby napisala pismo do administracji osiedlowej to daje glowe, ze nie bedzie wiedziec gdzie ma umiescic date, gdzie nadawce i odbiorce, itd.

      AUTENTYCZNY przypadek z mojej kariery zawodowej jak prezes zorganizowal mi mloda pomoc. Miala mnie odciazyc... Skutek byl taki, ze wysylala fax do Łodzi pol dnia, bo 'cos nie dziala'... Ale co ci nie dziala? pokaz jak to robisz. I krecila dziewczyna bez kierunkowego (wtedy jeszcze na lokalne sie nie wybieralo a wiec ciezko moze bylo sie domyslic, ze poza strefe trzeba). Dobra - za trudne. Poprosilam wiec aby wpisala listy polecone w ksiazke pocztowa. Oczywiscie MOJA WINA bo nie powiedzialam jej, ze powinna przelozyc podkladke pod 2 strony, zeby oryginal zostal na poczcie a kopia w ksiazce. Panna 2h stala na poczcie i przepisywala. Nie potrafila zliczyc slupka cyferek poprawnie.
      Totalnie zalamana - zlecilam jej aby zamowila szefowi chinszczyzne - no juz latwiej byc nie moglo. Pracuje sobie w najlepsze a tu telefon z gory: co Ty chcesz mnie wykonczyc z glodu?? Ja w ogole nie wiedzialam jaki jest czas - panna chinskiego nie zamowila bo nie ma takiego lokalu w calym miescie a jak zadzwonila to sie zglosila stacja benzynowa....

      NIE - to nie jest smieszne. Ja naprawde chcialam dac tej dziewczynie szanse. Prosilam aby byla uwazna i jesli tylko czegos nie wie, zeby przyszla mnie zapytac. A ona nie wiem czy sie wstydzila pytac czy nie chciala - snula sie tylko jak cien i przez nia mialam 2x tyle roboty i co chwile opierdziel od szefa, ze to czy tamto nie zrobione (a nie mowilam mu, ze ona miala to zrobic tylko jeszcze ja krylam, bo mloda, nowa...)

      Powiedzcie mi teraz, ze z wlasnej kieszeni mam za takie cos placic. Ze nalezy sie ten 'kredyt zaufania'.
      Ja po prostu wspolczuje tej mlodziezy - to nie jest tylko ich wina. Kaza im wkuwac wzory, definicje, pojecia, daty i gowno z tego wynika. Nikt nie uczy ich prostych (naprawde elementarnych zasad) jak chocby obieg dokumentacji w korporacji czy umiejetne korzystanie z oprogramowania.
      Bezplatne praktyki powinny byc czyms obowiazkowym - malo tego - firma moze miec wymierne straty przyjmujac takiego praktykanta a wiec panstwo powinno jeszcze dokladac...

      • krapheika Re: Jest, jest cos na rzeczy 31.03.11, 18:17
        Jaki wniosek, twoja siostra to len i przyglup, twoja byla pomoc w pracy to skonczona debilka. na podstawie dwoch osob wyciagac wnioski na temat calego pokolenia, nie bardzotongue_out
        • dama_2010 Re: Jest, jest cos na rzeczy 31.03.11, 18:31
          krapheika napisała:

          > Jaki wniosek, twoja siostra to len i przyglup, twoja byla pomoc w pracy to skon
          > czona debilka. na podstawie dwoch osob wyciagac wnioski na temat calego pokolen
          > ia, nie bardzotongue_out

          Nie pisz tak o mojej siostrze - co wolno wojewodzie.....
          Zmierzam do tego, ze srednia w szkole powyzej 4,5 oraz FCE i Advance nie swiadcza jeszcze o tym, ze ktos ma przygotowanie zawodowe (czyt. moja siostra).
          Przykladow moglabym podac wiecej ale wniosek bedzie taki sam.

          Watek mamy o tym, ze mlodzi ludzie tuz po studiach chcieliby od razu na etat za duze pieniadze a rzeczywistosc pokazuje, ze nawet stypendysci nie sa dobrymi pracownikami.
          A te wyjatki to raczej w odwrotnym kierunku - patrz: bezrobocie wsrod mlodych.
          • krapheika Re: Jest, jest cos na rzeczy 31.03.11, 18:40
            Co ... za przygotowanie zawodowe? tabelke zrobic i pismo do administracji napisac? to, to potrzeba w codziennym zyciu a nie w pracyuncertain
            Ktos kto ma we wspolczesnej szkole srednia 4,5 nie swiadczy o niczym juz od dawna.
            Moja siostra jest w wieku twojej i za rok o tej porze to ona juz bedzie miala zawod w rece, nie mowiac o tym, ze i tabelke i pismo umie zrobic, napisac i wyslac.
            Piszesz o twojej siostrze na publicznym forum, musisz wiec sie pogodzic, ze ludzie czytajacto moga miec odmienne zdanie niz ty.
            • dama_2010 Re: Jest, jest cos na rzeczy 31.03.11, 18:57
              Wlasnego zdania Ci nie zabraniam, ale na wycieczki personalne sie nie godze, nawet jesli masz ochote wyrazic sie niepochlebnie o mojej siostrze na podstawie mojego opisu to zrob to w sposob kulturalny, niebudzacy moich zastrzezen. To chyba Cie nie przerasta?

              A ja nie mam tych ludzi za debili - jak bylas to uprzejma ujac - tylko jest mi ich zal.
              Nie wiem skad u Ciebie taka ocena na skroty i czemu stawiasz sie ponad, bo 'debil' to w moim rozumieniu ktos niewyuczalny a nie niedouczony. Widzisz roznice?
              Praktyczne braki powinna jednak zapewniac szkola a nie na pierwszy ogien pracodawca, odpowiadajacy wlasna kasa za bledy praktykantow.
              • pade dama 31.03.11, 20:58
                Zaskoczyłaś mnie ogromnie, już w podstawówce dzieci uczą się jak napisac list, wypelnić blankiet na polecony, telegram, napisać ogłoszenie, na informatyce pracuja w exelu, wordzie, power poincie. Mój 12-latek posiada umiejetności, których nie ma Twoja siostra. Program nauczania się zmienił?

                Test szóstoklasisty na przykład, sprawdza właśnie takie podstawowe umiejętności: logiczne myslenie, czytanie ze zrozumieniem, odczytywanie map, wykresów itd,itd. Szkoła wbrew temu co piszesz przygotowuje trochę do życia, i to już na poziomie podstawowym.
                • czarnaalineczka Re: dama 31.03.11, 21:19
                  napiszesz z pamieci w tej chwili cykl krebsa?
                  • pade Re: dama 31.03.11, 21:38
                    ja piszę, chyba dość wyraźnie o podstawówce, cykl Krebsa jest wyżej
                    dama z kolei pisała o umiejętnościach potrzebnych w pracy biurowej, i do tego się odniosłam
                    wiec zapytam: co ma piernik do wiatraka???
                    • czarnaalineczka Re: dama 31.03.11, 21:41
                      czyli nie skonczylas liceum ?
                      zarowno exel jak i cykl krebsa byl w szkole
                      wiec skoro ty nie pamietasz biologi to co w tym dziwnego ze dziewczyna zapomniala jak sie pracuje w exelu ?

                      ja nic nie pamietam z dosu a to akurat mielismy w podstawowce big_grin
                      czyli jestem debilem ? big_grin
                      • pade Re: dama 31.03.11, 21:45
                        no chyba jesteśtongue_out
                        skoro miałas już podstawy to powinnaś szybko sobie przypomniećsmile

                        nikt nie wymaga od pomocy biurowej regułek, ale wymaga uwaga: LOGICZNEGO MYŚLENIA!
                        • czarnaalineczka Re: dama 31.03.11, 21:49
                          no to przypomnij sobie cykl krebsa smile slucham tez bardzo prosty
                          wystarczy podstawy chemii znac smile potem to juz tylko logiczne myslenie big_grin
                          • pade Re: dama 31.03.11, 21:53
                            proszę:
                            ebiolog.pl/a-26.html
                            smile
                            • czarnaalineczka Re: dama 31.03.11, 21:58
                              ja ciebie pytalam tongue_out
                              tez se moge w necie poszukac co to byl ten dos big_grin
                              • pade Re: dama 31.03.11, 22:00
                                no właśnie!
                                a młoda nie poszukała, nie chciało jej się? nie wiedziała gdzie szukać?
                                • czarnaalineczka Re: dama 31.03.11, 22:04
                                  no wlasnie pewnie sie nie chcialo big_grin
                                  leniem moze jest ale o jej inteligencji bym sie nie wypowiadala
                                  zawsze moj ukochany nauczyciel powtarzam ze lenistwo jest objawem inteligencji big_grin
                                  w koncu wynalazki powstawaly po to zeby bylo wiecej czasu na nicnierobienie big_grin
                                  • pade Re: dama 31.03.11, 22:07
                                    ale zawodu Leń nie ma
                                    kasy się za to nie natrzepiesmile
                                    • czarnaalineczka Re: dama 31.03.11, 22:09
                                      ee jak sie bedzie ladnie usmiechac , ma znajomosci i umie sobie zjednywac ludzi to moze sie na polityka zalapie big_grin
                                      w sejmie sie fajnie drzemie tongue_out
                                      • pade Re: dama 31.03.11, 22:13
                                        to jeszcze trzy lata musi się wysilać i trochę pomysleć, chyba, ze mamusia da papu
                              • krapheika Re: dama 31.03.11, 22:02
                                Czarna a kto w pracy biurowej potrzebuje cyklu krebsa do szczescia? nie mow, ze pisanie listu czy zrobienie tabelki jest az takie trudne, bo to moja mama jakby nie patrzyl starej daty potrafitongue_out mimo, ze komputer to zobaczyla po raz pierwszy gdy byla dorosla kobietasmile
                                • pade Re: dama 31.03.11, 22:06
                                  dokładnie, mój tato, na emeryturze napisał program księgowy w Excelu
                                  z nudówsmile
                                • czarnaalineczka Re: dama 31.03.11, 22:06
                                  no nie mowie ze jest , w liceum informatyke olewalam rowno
                                  a potem "w zyciu" bez problemu korzystalam
                                  odnioslam sie do twierdzenie ze powinna to umiec bo to wiedza szkolna
                                  krebs i dos tez szkolna wiedza ale wiekszosc nie wie o co chodzilo smile
                                  • krapheika Re: dama 31.03.11, 22:29
                                    Praktycznie wszystkie podstawy wiaza sie z wiedza szkolna i madry czlowiek powinien wiedziec co mu sie przyda, moze przydac i to zapamietuje. Raczej smiem watpic czy uda sie uniknac napisania choc jednego listu w zyciusmilea tabelka zawsze moze sie pojawic, wszedzie doslownie, najpozniej jak sie bedzie mialo lat 60 i trzeba bedzie to przytoczone cisnienie zapisywac dla lekarza<smile
                              • pade Re: dama 31.03.11, 22:04
                                pytanie z testu szóstoklasisty: gdzie znajdziesz znaczenie słowa unikatowy?

                                nie pytają: wyjaśnij znaczenie, tylko gdzie poszukaćtongue_out

                                18-latki powinny mieć tę umiejetność w jednym palcu
                                • dama_2010 Podsumowujac 31.03.11, 23:44
                                  1. Wysadzilam siostre sprzed komputera i zrobilam babci sama ta tabelke a wiec nie dalam jej szansy. Cos mi sie kolacze po glowie, ze kiedys cos w excelu robila - dla mnie. Nie wiem czemu polegla na tej tabelce.
                                  2. Zrobilam wywiad u mamy - pismo napisac umie ponoc bo to na testach do advance miala a wiec przynajmniej po ang. sobie poradzi.
                                  3. To fakt - wiedza, ktorej nie uzywasz wyparowuje i rzeczywiscie cos takiego jak DOS bylo i nawet pamietam, ze niezle sobie radzilam ale posadzcie mnie dzis...
                                  4. A z tym leniem aspirujacym do lawy poselskiej... nooo bardzo to z zycia wziete. Kto wie?
                • lusitania2 Re: dama 31.03.11, 21:32
                  może zapominają umiejętności na dalszych szczeblach edukacji?
                  Koleżance - księgowej ostatnio trafiło się (staż z UP) dziewczę z licencjatem z rachunkowości (z państwowego uniwersytetu ekonomicznego, żadnej tam podejrzanej prywatnej wyższej szkółki), mające problemy z rozróżnieniem stron konta. Czasem udaje jej się dobrze trafić, ale sensownej odpowiedzi dlaczego coś powinno być zaksięgowane po danej stronie konta nie daje się z niej wydusić. Też bym miała problemy z uwierzeniem w istnienie takich "okazów", gdybym na własne uszy nie słyszała tego, co dziewczę odpowiada.
              • krapheika Re: Jest, jest cos na rzeczy 31.03.11, 21:58
                Tzn co ma szkola wedlug ciebie zrobic jak taka osoba nie chce sie nauczyc? kijem zmuszac? lac i patrzec czy rowno puchnie jak sie nie nauczy listu pisac i z exela korzystac?tongue_out
                Szkole skonczylam dawo temu, z exelem mialam do czynienia tylko wtedy, i mimo wszystko nie mam problemow ze zrobieniem tabelki, umiem takowa zrobic i w exelu i w wordzie i jak mi sie zachce dalabym rade w zwyklym programie graficznym jaki komputer ma, bodajze teraz to jest paintwink o listach nie wspomne, bo to dla mnie rzecz naturalna.
                Skoro nie sa w stanie podstaw opanowac a znaja obsluge Facebooka to o czym mozemy mowic jak nie o zwyklym lenistwie i ograniczeniu?
                Ty tych osob zalujesz, ja nie. Znajomosc wstawiania zdjec i pisania komentarzy na portalach spolecznosciowych chleba nie zapewni.Moze powinnas to siostrze uswiadomic?
                Hmm a co do twojej pomocy, szkola ja miala nauczyc jak sie chinszczyzne zamawia?smile
          • mgla_jedwabna Re: Jest, jest cos na rzeczy 01.04.11, 13:19
            Halo, halo, ale na FCE pisze się zdaje się list formalny (tzn. nie zawsze jest obowiązkowy, ale może się trafić, więc umieć trzeba). Jeśli ktoś umie coś takiego po angielsku, to powinien być w stanie znaleźć chociaż wzór po polsku (jeśli nie było w szkole - za moich czasów w 8. klasie pisało się m.in. podania na jęz. polskim). Jeśli nie potrafi znaleźć wzorca pisma przy pomocy Google, albo samodzielnie nauczyć się podstawowych funkcji Worda (mogąc używać komputera bez ograniczeń, na co wskazuje obycie z FB, GG, NK etc.), to problem nie leży w systemie oświaty, tylko w monstrualnym lenistwie twojej siostry.
      • crises Re: Jest, jest cos na rzeczy 31.03.11, 18:49
        Oni nie potrafią korzystać z komputera na poziomie elementarnym. U mnie jest tak, że w ramach testów są sadzani przed komputerem, mają założony na pulpicie folder z własnym nazwiskiem i tam mają pliki. Mają na kartce instrukcję, co mają z tymi plikami zrobić, m.in. przed rozpoczęciem pracy zapisać w tym samym folderze, tylko dodając do nazwy swoje nazwisko. Gdzieś 1/4 zapisuje je diabli wiedzą gdzie i potem nie potrafi ich znaleźć...
        • dama_2010 Re: Jest, jest cos na rzeczy 31.03.11, 19:12
          crises napisała:
          > Oni nie potrafią korzystać z komputera na poziomie elementarnym.

          No ale tak jak pisalas wczesniej - rodzice, wyzywienie, kieszonkowe, imprezki - wszystko to sie msci.
          Ja zaczelam pracowac dorywczo (chcialam zarobic na wakacje) jakos w 3 klasie liceum.
          Ha - cale 2,5 pln/godzine smile Praca byla dosc fajna bo przychodzilam wtedy kiedy moglam i mialam czas a wiec nie kolidowalo mi to ze szkola. Czy ja czulam sie wyzyskiwana? NIE! Bylam szczesliwa, ze mam swoja kase, ze 'pracuje'.
          Od tamtej pory i pracowalam i uczylam sie, przy czym na studiach zmienily sie proporcje bo pracowalam na etat a studiowalam zaocznie.

          Mlodzi maja teraz jakis dziwny stosunek do pieniedzy. Slysza 'srednia krajowa' a oni maja 'srednie' lub 'wyzsze' wyksztalcenie a wiec co? Mazowiecka srednia to 4,5 tys a wiec 'parskaja smiechem' na proponowane 1500 pln, bo nie po to oni sie uczyli tyle lat, zeby teraz tak nisko upadac.
          W ten oto sposob moj kolega byl jakies 2 lata bezrobotny bo takie mial ambicje. Skonczona poitechnika, kursy, bajery i twardy byl - nie schodzil ponizej zalozen... Az skonczyly sie 'wakacje' i wyladowal w budzetowce za grosze i ambicje mogl sobie w buty schowac.
          • jkk74 Re: Jest, jest cos na rzeczy 31.03.11, 19:26
            ooo właśnie sobie przypomniałam że też zaczęłam pracować w trzeciej licealnej smile
            dziecka pilnowałam, takiego wczesnopodstawówkowego i ew pomagałam w odrabianiu lekcji smile
            po maturze zrobiłam dwuletnią szkołę zawodową - która notabene sporo mnie nauczyła i dobrze przygotowała do wejścia na rynek pracy...
            a potem zimny prysznic i z dnia na dzień praca na cały etat, własne mieszkanie, rachunki, odpowiedzialność i samodzielność na 100% smile
            chwilę potem studia wieczorowe, opłacane przeze mnie samą smile

            i tak sobie myślę, że nie miałam nie wiadomo jakich oczekiwań przy pierwszej pracy - no ale może dlatego, że miałam inną perspektywę smile
      • duch_mariana Re: Jest, jest cos na rzeczy 31.03.11, 23:15
        Problem jest w czymś innym. W Polsce poległa cała produkcja. Niektórzy ludzie naprawdę nie nadają się do bardziej ambitnych zajęć niż naciskanie dwóch guzików przy prasie hydraulicznej przez 8 godzin dziennie. I to też ryzyko że podłoży tam rękę. I ci wszyscy, co powinni całe życie proste roboty na taśmie robić kończą szkoły, szukają pracy i czasem im się uda wskoczyć na stanowisko, na którym nigdy w życiu nie powinni się znaleźć.
    • hrabina_murzyna Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 18:07
      Akurat jestem świeżo po rozmowie kwalifikacyjnej. I jakoś mam odmienne wrażenia co do pracowników. Twój opis mi jakoś do pracodawców pasuje. Absolwentem nie jestem, 5 lat spędziłam na samodzielnych, kierowniczych stanowiskach, podyplomówki mam 3, studia super dobre, język opanowany. Potencjalny pracodawca zaproponował mi pracę od ręki, nienormowany czas pracy (czytaj: więcej niż 8h), ale na zlecenie za bagatela 1300 zł i jeszcze się dziwił jak wybuchnęłam śmiechembig_grin Tak, więc w d..ach to się pracodawcom poprzewracało, bo 1300 na zleceniu to ja w domu zarobię i nie muszę latać co rano.
    • ihanelma Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 18:35
      Różnie jest, po obu stronach barykady wink. Musicie koniecznie tych absolwentów zatrudniać? Ze względów kosztowych jak się domyślam?
      • lusitania2 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 18:55
        ja zasadniczo nie muszę
        kumaci (zaczynający od prac prostych, typu obsługa recepcji) mają otwartą drogę awansu wewnątrzfirmowego. Z tym, że samodzielne wykonywanie zawodu wymaga legitymowania się wyższym wykształceniem (a dyplom oznacza wyższą stawkę zaszeregowania w płacach), więc łączą studia z pracą.
        A absolwenci z wymaganiami z powodu istnienia li i jedynie mogą sobie żyć dalej na garnuszku mamci, tatusia i babci rencistki.
        • ihanelma Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 19:00
          Dokładnie. Wymóg posiadania wyższego wykształcenia już dla magazyniera (!) i kupa Wyższych Szkół Mydła i Powidła totalnie rozchrzaniła rynek.
          Trzyma poziom praktycznie kilka uczelni, reszta to loteria. Nawet te kiedyś porządne idą na ilość i puszczają farfocle, które by kiedyś matury nie zdały uncertain
    • jkk74 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 19:16
      po pierwsze - co to za psioczenie e umowa zlecenia???
      jeśli komuś zależy na składkach, zabezpieczeniu w razie choroby/ciąży to dobrowolnie zgłasza się do ub.chorobowego, reszta jest obowiązkowa (o ile owa umowa jest jedyną formą zatrudnienia), skłądki na zdrowotne są odprowadzane więc opieka lekarska jest zapewniona...
      poza tym - choćby na własnym przykładzie - widzę że niezależnie od formy zatrudnienia można być docenianym i to w bardzo wymiernej formie...

      po drugie zaczynając ścieżkę zawodową trzeba umieć uczciwie ocenić swoje umiejętności na rynku pracy... jeśli nie mam żadnego doświadczenia zawodowego, to raczej nierealne jest, abym dostała stawkę jaką dostaje ktoś już funkcjonujący na tym rynku pracy od roku czy dłuzej...

      po trzecie - fakt faktem młodzi obecnie nie czują musu i szukają "idealnej" pracy - najlepiej takiej żeby dużo zarobić i mało się narobić wink nawet tacy co w tak zwanym międzyczasie studenckim dorobili się rodziny smile
      • kietka Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 19:30
        popieram autorke watku!
        przerazajace sa "komunistyczne postulaty" z niektorych postów, jak mozna miec az tak rozczeniowy stosunek do zycia? pracodawca proponuje co uwaza za stosowne, a mysle, ze umowa zlecenie nie jest NICZYM przerazajacym dla ludzi znajacych sie na swoim fachu, bo watpie, ze autorka watku robi nabor do "Biedronki" i chciala wyzyskiwac biednych absolwentów.
        Na pewno mozna dogadac sie, co do urlopu, ubezpieczenia (wysokoscia stawki)...jedyny minus, to taki, ze jak pracownik okaze sie leniem lub zabraknie mu kompetencji, to straci mozliwosc zarobkowania....to STRASZNE, prawda?

        • wuika Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 20:08
          Ale to równie dobrze o roszczeniowości możesz mówić, jeśli chodzi o pracodawców - bo chcieliby superwykształconych, z doświadczeniem i dyplomami, ale na umowę-zlecenie, bo tak taniej i prościej. Próba sił wychodzi tak, a nie inaczej, bo w danym momencie rynek jest albo pracodawcy, albo pracownika (w ogólności, są branże, które chyba nigdy nie wyjdą z pierwszego czy drugiego typu). Roszczeniowość masz z każdej strony, bo człowiek to taka bestia, że wolałby lepiej dla siebie, niż dla kogoś - nie wiem, dlaczego to kogoś wprawia w wielkie zdziwienie.
          • lusitania2 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 21:17
            punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i tu pracodawca jednak chyba mniej traci (z absolwentami jest źle ale nie zupełnie beznadziejnie, trzeba tylko poświęcić 5 razy więcej czasu na znalezienie tych rodzynków, niż gdyby zjawiło się kilku sensownych kandydatów już w pierwszym rzucie) niż absolwent, który zamiast uczynić nieco wysiłku, żeby przekonać mnie do siebie, woli tkwiąc na bezrobociu śnić o pracodawcy na białym koniuwink.
        • mgla_jedwabna Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 13:27
          pracodawca proponuje co uwaza za stosowne,

          A pracownik już nie może? Widzimisię pracodawcy jest dla ciebie nienaruszalne, za to gdy pracownik chce mieć - uwaga, uwaga! - za co jeść podczas choroby, to już są "komunistyczne postulaty"?

          Na pewno mozna dogadac sie, co do urlopu, ubezpieczenia (wysokoscia stawki)
          Nie, nie można, ponieważ pracodawca ma o wiele silniejszą pozycje negocjacyjną. Ale to chyba zbyt skomplikowane dla takich żałosnych sierot po neoliberalizmie.

          A żeby stracić możliwość zarobkowania, nie trzeba zaraz okazywać się leniem lub tracić kompetencji. Wystarczy zwykła choroba, na jakie choruje każdy z nas. Ale to - patrz paragraf wyżej: uwaga o skompromitowanej ideologii.
    • esr-esr Za 50/h to ja chcę! :) 31.03.11, 19:20
      Ja nie rozumiem tej nagonki na umowę zlecenie - jest ubezpieczenie, jest chorobowe, ochronę ma każda ciężarna w naszym kraju (bez różnicy czy pracuje), jest wolność wyboru i zakaz konkurencji. Ja właśnie sama zaczynam myśleć nad zmianą etatu na zlecenia właśnie (przeraża mnie myśl, że nawet jak będę chciała odejść muszę odrobić 3 miesiące pracy) i to głównie ze względu na zakaz konkurencji i mało elastyczny czas pracy na etacie (te 40 godzin trzeba wyrobić obojętnie czy pracę wykona się w 20, 30, 40).
      Zarówno w trakcie studiów, jak i przez pewien czas po zakończeniu pracowałam na umowę zlecenie i całkiem nieźle zarabiałam, a mogłam podłapać dwie, trzy roboty i pracując te osiem godzin dziennie zarabiać co najmniej 2x tyle co na etacie jako absolwent. Zdobyłam dużo doświadczenia na różnych systemach komputerowych co jest kluczowe w moim zawodzie i do dzisiaj to procentuje, a nawet powiem że jest chyba moją najbardziej docenianą przez pracodawcę umiejętnością.
      BTW umowy czasowej nie można wypowiedzieć wcześniej i ja sama bym wolała zaczynać z umową zleceniem, niż czasową na pół roku.
      • iwoniaw Słowo-klucz: wolność wyboru 31.03.11, 19:26
        Ja tam nagonki na umowę zlecenie nie robię, sama momentami wręcz o dzieło pracowałam. Nie rozumiem natomiast, o co chodzi pracodawcy, który się rzuca, że ktoś przychodzi na rozmowę, po której roboty na jego warunkach nie chce. Ano nie chce, wolno mu. Podobnie jak pracodawca nie ma obowiązku zatrudnić każdej jełopy, która się do niego pofatygowała, za sam fakt, że gotowa do pracy, tak samo szukający pracy nie musi brać z pocałowaniem ręki każdej oferty, jaką usłyszy. I tyle.
        • kietka Re: Słowo-klucz: wolność wyboru 31.03.11, 19:33
          ciekawe, jak czesto pracodawca mowi na rozmowie:
          eeee...polonista, eeee...a dlaczego nie socjolog? eeee, ja bym wolal socjologa. (tylko po prostu do polonistow nie dzwoni)
          pracownicy przychodzac na rozmowe w wiekszpsci przypadku znaja chociaz czesc warunkow, co nie przeszkadza im przychodzic i wlasnie marudzic.
          • iwoniaw Re: Słowo-klucz: wolność wyboru 31.03.11, 19:42
            No powiedziałabym, że na rozmowy jest zapraszanych jednak więcej osób niż pracodawca ma zamiar zatrudnić. Nie sądziłam, że to marudzenie pracodawców, którzy przecież umawiając kogoś znają chociaż część warunków, więc mogliby już nie wybrzydzać, skoro ktoś się do nich pofatygował big_grin
        • verdana Re: Słowo-klucz: wolność wyboru 31.03.11, 19:38
          Umowa zlecenie jest OK, jesli jest za to wymagana praca na umowe zlecenie, a nie praca pod czyims kierownictwem, z dyspozycyjnościa i koniecznoscią wykonywania wielu rzeczy, za które pracodawca nie płaci, bo w umowie nie ma. Pracowałam wiele lat na taka umowę - umowa była na prowadzenie lekcji. Oprócz tego, jak od kazdego nauczyciela wymagano - dyżurów na przerwach, uczestnictwa w radach i wywiadowkach, w wycieczkach.
          Większość pracodawców wymaga od pracowników na umowę tego samego co od etatowych, ale zabezpieczenie jest bez porównania mniejsze. I nie weźmiesz kredytu, nie wiesz, czy jutro jeszcze pracujesz, zachorować ci nie wolno.
          Rozumiem ludzi, którzy wolą byle jaki etat. Poza tym mam podejrzenia, ze jesli w dzisiejszych czasach nikt nie chce jakiejś pracy, to powode nie jest "lenistwo" wszystkich starajacych się.
          • jkk74 Re: Słowo-klucz: wolność wyboru 31.03.11, 19:47
            verdana ale mowa tu o pracy na umowę zlecenia w krótkim czasookresie smile
            tak to przynajmniej zrozumiałam - że ta umowa ma być zamiast umowy na okres próbnym smile
            wtedy ma to według mnie sens... wykazujesz się na umowie zlecenie przez 3 mce, a potem dostajesz etat smile

            ktoś kto nigdy nie pracował i właśnie zaczął pierwszą pracę, nawet jeśli ma ją na etat - nie dostanie tak hop-siup kredytu w miesiąc czy dwa od zatrudnienia smile
            zwłaszcza że pierwsza umowa etatowa jest albo na okres próbny (maks 3 mce) albo jest na czas określony (zazwyczaj pracodawca proponuje od 3 do 6 mcy) smile
            • izabellaz1 Re: Słowo-klucz: wolność wyboru 01.04.11, 09:49
              Ja jednak wietrzyłabym podstęp w takim tłumaczeniu.
              Jeśli faktycznie ktoś chce po tych 3 miesiącach dać etat, to i może podpisać umowę o pracę na 3 miesiące. Te składki 3miesięczne firmy nie położą jeśli po tym okresie składki i świadczenia i tak będą odprowadzane.
        • esr-esr Re: Słowo-klucz: wolność wyboru 31.03.11, 19:38
          Ja zrozumiałam, że pracodawca skarży się na to, że z kilkudziesięciu kandydatów nikt nie spełnił jego (jej) oczekiwań względem znajmości branży, mając jednocześnie wysokie wymagania odnośnie warunków pracy, a zewsząd jesteśmy atakowani informacjami o biednych absolwentach z kilkoma fakultetami, którzy wezmą jakąkolwiek pracę na dowolnych warunkach. Ataki na umowę zlecenie były dalej w wątku, gdzie sugerowano nawet że jest to łamanie prawa.
          Oczywiście że i pracodawca i pracobiorce ma wolność wyboru i o to chodzi, ale pomarudzić też można smile
    • mindtriper Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 31.03.11, 22:41
      Nie wiem po czyją odpowiedź się podpiąć, więc podpinam się pod swoją własną wink
      Nikogo nie zmuszę do pracy, to oczywiste. Nie mam wymagań z kosmosu, umowa-zlecenie daje ubezpieczenie zdrowotne, oczekuję wykonania konkretnej pracy, bez stosunku przełożony-podwładny, czas pracy - ok. 6 godzin dziennie (więc ta "kiepska" pensja wcale taka kiepska nie jest).
      Kiedy ja studiowałam miałam świadomość wymagań pracodawców, od 2-3 r chodziłam na różne praktyki i staże, pod koniec 4 roku już zaczynałam się szkolić dodatkowo.
      A i tak kiedy dostałam pierwszą prace za marniutkie grosze ( i była to właśnie umowa-zlecenie z pełnymi szykanami ze strony szefa) myślałam, że pana Boga za nogi złapałam.
      Moje wymagania wobec pracodacy rosły proporcjonalnie do zdobywanego doświadczenia i wiedzy, nie na dwrót!
      Branży wolałabym nie podawać, internet nie daje pryawtności. Studia - bardzo akademickie, praca bardzo praktyczna, bez doświadczenia i doszkolenia ani rusz.

      Dowolność - jasne. Mnie tylko wkurza to, że ciągle słyszę, że NIE MA PRACY. Otóż jest, ale POKORY NIE MA. A szkoda.
      A może i nie szkoda, bo w poniedziałek będziemy podpisywać umowę z fajną babką po czterdziestce, z doświadczeniem zawodowym i życiowym.
    • claudel6 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 00:02
      Moja pierwsza praca w korporacji była własnie na zlecenie. I bardzo dobrze ją wspominam i byłam bardzo szczęśliwa, że ją dostałam. Wcześniej, jako studentka pracowałam jako kelnerka, a ta praca była pierwszą przybliżającą mnie do tego, co chciałam robić zawodowo. Bardzo byłam zadowolona z tego układu - bo dzięki temu, ze to było zlecenie mogłam elastycznie ukladać sobie czas pracy (a miałam jeszcze zajęcia na studiach), poza tym zetknęłam się dzięki niej ze środowiskiem dużej międzynarodowej firmy, pocwiczyłam Excela i własną pomysłowość (praca wymagała pewnego wkładu umysłowego, nie była rutynowa), i kompletnie mnie wtedy, w wieku lat 23 czy 24 nie interesowało, ze nie mam od razu ubezpieczeń, urlopów, składek itd. Najważniejsze było zdobycie tego pierwszego doświadczenia. Zresztą do głowy by mi nie przyszło na początku kariery zawodowej żądac tych wszystkich benefitów.
      Praca na zlecenie chyba jest bardzo uczciwym wyjściem w przypadku debiutantow - jak się taki człowiek sprawdzi i nabierze doświadczenia, wtedy mozna mu zaoferowć etat.
      Tamta praca zresztą w ładny sposób do mnie wróciła, bo kilka lat później, osoba, dla której zrobiłam to zlecenie, szukała analityka i odezwała się właśnie do mnie - widocznie spodobał jej się efekt tamtej mojej pracy. I dostałam w tej firmie etat i całkiem niezła posadę.
      • claudel6 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 00:05
        A jak pracowałam w UK to marzyłam o tym, zeby znaleźć pracę na zlecenie (czyli tzw. contract job). Tam taka praca była dla mnie z kilku wzgledow - elastyczności, zamknietych ram czasowych i przede wszystkim finansowych - najbardziej atrakcyjna. Ale wszyscy oferowali mi etat sad
      • kropkacom Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 06:54
        Autorka coś pisała o przyszłym ewentualnym etacie? Ludziom ma prawo nie podobać się praca na umowę zlecenie.

        > Praca na zlecenie chyba jest bardzo uczciwym wyjściem w przypadku debiutantow -
        > jak się taki człowiek sprawdzi i nabierze doświadczenia, wtedy mozna mu zaofer
        > owć etat.
    • chusteczka4 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 08:20
      W życiu bym się nie zgodziła pracować na umowę - zlecenie, nawet jeśli miałabym dostawać 50zł na godz.
      • sueellen Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 09:46
        A ja się zgodziłam. Pracowałam miesiac i bardzo sie z tej pracy cieszyłam. No, ale ja byłam półsierotą z niepełnosprawnym rodzeństwem i z ojcem mieszkającym osobno, więc nie marudzilam.

        Zaraz potem dostałam propozycję etatu w dziale który mi baradzo pasował. Jako 22 latka jeździlam po swiecie, sypialam w hotelach ktore widywalam wczesniej tylko na filmach, bujałam się po restauracjach i fajnych imprezach (przy okazji pracy). Wspominam ten czas jako pełen wrazen i fajnych doswiadczeń. I teraz, jako matka, z praca czysto siedzącą i niewielka ilościa podroży slużowych uważam, ze się wyszalalam w zyciu
        • bea_08 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 10:52
          Nie wiem o jakich wy pracodawcach piszecie... Wszyscy tak narzekają na pracowników, a sami... Nie ma mowy o zatrudnieniu na etat, etaty dostają "swoi" (znajomi), ci z "ulicy" (jak mają to szczęście i ich zatrudnią) jadą miesiącami na zleceniach, a jak coś nie tak - zwalniają. Nie zapłacą więcej niż najniższa krajowa, albo i mniej, bo przecież na zleceniu nie trzeba płacić najniższej. Jak nie daj Bóg zachorujesz (jak znajoma, której się wyrostek "przyplątał"), nie masz co liczyć, że następną umowę dostaniesz, bo przez ciebie pracodawca poniósł straty.
          Nie twierdzę, że pracownicy nie są roszczeniowi i że chcą się uczyć, jeśli czegoś tam nie umieją, wg mnie BYWAJĄ tacy, ale pracodawcy generalnie SĄ tacy jak pisałam. Nie szanują starych pracowników (niekoniecznie wiekiem, ale stażem), kombinują jak by tu zapłacić jak najmniej.
          Pewnie wywołam święte oburzenie uczciwych pracodawców, tylko gdzie oni są? Moje spostrzeżenia dotyczą kilkunastu osób z mojego otoczenia i mnie samej. Nie wiem, może w stolicy jest inaczej, ale w moim mieście nie...
          • sueellen Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 11:07
            Bo ja uderzalam tylko do największych, najbardziej prestizowych firm. Nie interesowały mnie praktyki w małych, kilkuosobowych firemkach. Chcialam miec w CV nazwe firmy, ktora jest znana na rynku. Jak kochac to ksiecia, jak krasc to miliony smile
            Dobijałam się drzwiami i oknami, prosiłam o darmowe praktyki podczas wakacji. No i jednej firmie spodobał się moj upór i zaangazowanie. Zostalam zatrudniona bez znajomości, bez pleców i bez przechodzenia przez czyjeśc lózka. To byla chirurgiczna opeacja. Po prostu dobrze widziałam czego chce.

            Podobnym sposobem prace dostał mój dobry kolega, Ukrainiec, który miał pod górke z powodu braku obywatelstwa polskiego i niedoskonałości języka. Na rozmowie z panią z HR poprosil o rozmowę z dyrektorem. Tak nalegał, że az zaciekawiony dyrektor przyszedł i zatrudnil go bo spodobał mu sie jego upór i dar przekonywania. A ze stanowisko wymagające kontaktu z klientami...
            • bea_08 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 11:27
              Myślę, że wiele firm nie dba o swój prestiż w sensie dbałości o pracownika. Pracownik to ktoś, kto ma swoją pracę wykonać dobrze i nie chcieć prawie niczego w zamian. Ja pracowałam w jednej z najbardziej prestiżowych firm w moim mieście, a naczelną zasadą, jaka tam panowała i panuje jest ZYSK - zwalniamy z etatów (bo koszty), zatrudniamy na zlecenia na pół etatu, z tym że z pracą w czasie tej połówki się nie wyrobisz, niewykonalne. Więc jesteś niewydajny, i albo siedź 8 (nawet 10) godzin, z płacą za połówkę, albo idź sobie. I ludzie idą... Wg mnie taka firma ostatecznie pójdzie na dno, ale to nie mój biznes.
              Dotyczy to też innych firm, znajoma pracowała np. w pewnym hipermarkecie na kasie, na etacie, zwolnili ją, a potem dostała propozycję zlecenia na dużo gorszych warunkach.
              Pewien znany biznesmen z mego miasta narzekał publicznie, że nie mógł zimą znaleźć nikogo do odśnieżania naprawdę dużej powierzchni, bo nikt nie chciał machać łopatą, a on proponowała w zamian... obiad.
              • lusitania2 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 11:36
                bea, ale tu chodzi o inny problem niż wykorzystujący pracowników pracodawcy.
                Ja jestem za tym, żeby pracownik się cenił (sama zresztą cenię się wysoko). Tylko niech ta 'cena' będzie miała odzwierciedlenie w umiejętnościach pracownika.
    • sueellen Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 09:34
      Całkowicie się zgadzam!
      Na studiach chodziłam na praktyki do największych najbardziej prestizowych firm w mieście (za darmo). Sama się pchalam, pytalam czy może potrzebuja pomocy , a przy okazji cos podpatrze, czegos się nauczę. No i szybko (jeszzce na studiach) zdobylam prace ktorą chcialam w jedenj z firm w której praktykowalam.

      Któregos sezonu mialam zapieprz taki że az pisczalo, zaproponowałam dziewczynom ze studiów praktyki (płatne).

      - eee, pracę bys mi mogła tam u was załatwic.

      Bez komentarza.
    • mgla_jedwabna Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 12:44
      Skoro podobno takie wspaniałe pieniądze płacicie, to dlaczego nie możecie dać tym ludziom choćby pół etatu? Prawdopodobnie proponujecie pracę w określonym przez was miejscu, czasie i pod kierunkiem (co oznacza istnienie zależności służbowych, a nie freelancerkę). Dlaczego dziwicie się, że ludzie chcą, by rodzaj ich umowy wynikał z charakteru pracy, nie zaś wyłącznie z wygody pracodawcy? Wcale nie muszą wam iść na rękę i nie jest to postawa roszczeniowa, tylko normalność.

      Skoro narzekacie na brak doświadczenia u absolwentów, to może zaproponujcie płatne praktyki studentom? Żeby mogli spędzać czas poza uczelnią na zdobywaniu doświadczenia w swoim zawodzie, a nie na kasie w McDonaldzie. Studenci nie powinni mieć problemu z umową-zleceniem, bo ubezpieczenie mają i tak, o emeryturze też jeszcze nie muszą myśleć.
      • izabellaz1 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 12:54
        mgla_jedwabna napisała:

        > Skoro podobno takie wspaniałe pieniądze płacicie, to dlaczego nie możecie dać t
        > ym ludziom choćby pół etatu?

        Dokładnie. Zwłaszcza, że podobno po 3 miesiącach mają zatrudnić na umowę o pracę. Nie uwierzę, że firma dobrze radząca sobie aż tak liczy te składki z trzech miesięcy skoro docelowo i tak zamierza je płacić.
      • lusitania2 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 13:03
        może dlatego, że polskie prawo pracy niemal doskonale chroni (potencjalnego) pracownika przed pracą.
        Złego pracownika zwolnić jest bardzo trudno. Biorąc pod uwagę powszechny wśród polskich pracowników stosunek do pracy absolutnie nie dziwię się niechęci do zatrudniania na etatach.
        • mindtriper Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 13:08
          No, właśnie tak, lusitania2. Etat oznacza prawa dla pracownika (jak się okazuje niewykwalifikowanego) i obowiązki dla pracodawcy, chyba jeszcze nie stac nas na taki luksus.
          I zastanawiam się gdzie powstała taka myśl, że po 3 miesiacach będą etaty?
          Nic takiego nie napisałam.
          • crises Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 17:12
            Bo to nie Ty, tylko ja, ale jak widać, dla wielu współdyskutantów jest problemem odróżnianie od siebie osób o zbliżonych poglądach.
        • iwoniaw Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 13:08
          Faktycznie, szalenie trudno zwolnić pracownika zatrudnionego na etacie na czas określony, gdy ma wypowiedzenie dwutygodniowe. Toś błysnęła.
          • izabellaz1 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 13:27
            iwoniaw napisała:

            > Faktycznie, szalenie trudno zwolnić pracownika zatrudnionego na etacie na czas
            > określony, gdy ma wypowiedzenie dwutygodniowe.

            Taaa big_grin
          • martishia7 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 13:28
            Albo zatrudnionego na max 3-miesięczny okres próbny...
          • esr-esr Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 13:45
            no szczególnie że takiej umowy zawartej na mniej niż 6 miesięcy nie można wypowiedzieć.
            • iwoniaw Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 13:57
              Umowę na okres próbny jak najbardziej można; poza tym jaki problem dać komuś umowę nawet na rok lub dłużej z tak krótkim okresem wypowiedzenia? Więc teza o trudnościach w zwolnieniu etatowego pracownika jest mocno naciągana.
              • esr-esr Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 15:12
                na okres próbny można, ale na czas określony nie. i naprawdę nie wiem co jest złego w tym żeby student pracował na zlecenie, gdzie zarabia więcej a zwolnienia ma i tak.
                • lusitania2 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 15:39
                  esr-esr napisała:

                  > i naprawdę nie wiem co jest z
                  > łego w tym żeby student pracował na zlecenie, gdzie zarabia więcej a zwolnienia
                  > ma i tak.

                  to prostewink.
                  Praca na zlecenie obraża godność studenta (a potem absolwenta). I godność jego mamusi też.

          • joanna_poz Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 14:00
            tym bardziej, że nawet powodu podawać nie trzeba.
            • bea_08 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 17:01
              Tak się zastanawiam... Skoro zatrudnianie na zlecenie to ochrona przed "niedouczonymi" i złymi pracownikami, to dlaczego w większości firm zatrudniają TYLKO na zlecenie i to trwa latami. Znaczy się jak pracuje na zlecenie przez długi czas, to jest dobry, a jakby już chciał umowę, to od razu będzie sobie "olewał" pracę i nie da się go pozbyć?
              Wg mnie to jest mydlenie oczu i dorabianie ideologii, znam przypadki, gdy prywatny właściciel zatrudniał na miesiąc próbny, potem twierdził, że pracownik jest z tej osoby do bani, nie płacił, i brał następnego. Do czasu aż uświadomił sobie, że chętnych brakuje, bo poczta pantoflowa działa. Trochę zmienił podejście, ale i tak rotację ma okropną, i twierdzi, że to pracownikom się w doopach poprzewracało.
              • lusitania2 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 18:22
                bea_08 napisała:

                > Tak się zastanawiam... Skoro zatrudnianie na zlecenie to ochrona przed "niedouc
                > zonymi" i złymi pracownikami, to dlaczego w większości firm zatrudniają TYLKO n
                > a zlecenie i to trwa latami.

                m.in stąd, że pracodawca ma świadomość, że w razie np. kłopotów w firmie nie pozbedzie się szybko generujących koszty pracowników (szczególnie tych z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia). Wyobraź sobie, że jesteś pracodawcą, który ma jednego dużego klienta (i paru mniejszych). Pracę dla tego klienta wykonuje 10 pracowników, każdy dostaje (skromnie niech będzie ) 2000 tysiące pensji na rękę (brutto to prawie 3000). Klient z dnia na dzień rezygnuje ze wspołpracy z tobą - Ty zostajesz z pracownikami, którym musisz płacić pensję przez 3 miesiące (3000x10 osób = 30 000x 3 miesiące = 90 000). Do tego dorzuć możliwośc procesu sądowego, bo pracownicy mogą zaskarżyć wypowiedzenia swoich umów o pracę. Dochodzą koszty procesu, udowadnianie przed sądem, że nie jesteś wielbłądem, i brak jakiejkolwiek pewności, że sąd uzna twoje racje.
                • jkk74 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 19:02
                  taki przykład z życia wzięty... laska zatrudniona na pełny etat tyle że 1/3 ma płaconą z pieniędzy firmowych a 2/3 z pieniędzy projektowych (projekty współfinansowane ze środków UE)...
                  pieniądze w sumie zarabia naprawdę przyzwoite...
                  pod koniec stycznia z dnia na dzień przestała przychodzić do pracy... zero telefonu, zero maila... telefonów z firmy nie odbiera, na maile nie odpowiada... wysyła zwolnienie... po dwóch tygodniach ukradkiem przynosi służbowego lapka, i okazuje się że od tych dwóch tygodni nie zaglądała do niego bo poczta mailowa nie ruszona...
                  w projekcie roboty od cholery, pozostała robota też leży...
                  mamy koniec marca a ona nadal zero kontaktu z firmą, dosyła tylko zwolnienia raz na siebie raz na dziecko... każde po 7 dni, wysyłane na styk więc nawet nie ma jej jak skontrolować...
                  jej pracę robi ktoś inny, oczywiście nie ma jak mu zapłacić bo nie ma jej jak zwolnić - ma ETAT... jest chroniona prawem pracy itp itd...
                  nic nikogo nie obchodzi że za nią zapieprza ktoś inny za darmochę bo kasę dostaje szanowna nieobecna... robota MUSI być zrobiona na czas bo to projekt unijny... jakby była na zleceniu byłoby jakoś prościej jednak...

                  pierwsze dwa tygodnie WSZYSCY wykazywali się zrozumieniem i cierpliwością... teraz wszyscy są wściekli, że NIC nie można z nią zrobić... oczywiście w końcu rozwiążemy z nią umowę, ale dłuuugo to potrwa, póki co generuje ogromne koszty firmy, sprawia że pieniądze projektowe idą w przysłowiowe błoto, bo ona dostaje je za nicnierobienie...

                  dla równowagi - ja też pracuję przy tych projektach, jestem zatrudniona na umowy zlecenia... 3 tygodnie temu urodziłam dziecko, a jednak NIKT w firmie nie uważa że kasa mi wypłacana jest zmarnowana, tyle że ja miałam konkretne ustalenia od początku ciąży, jestem słowna, na bieżąco w kontakcie z firmą... jak coś mi się obsuwa terminem, bo dziecko nie daje usiąść do kompa to od razu wysyłam info że będzie opóźnienie...
                  jak tylko poiwedziałam w pracy o ciąży, to od razu zaproponowano mi zmianę zleceń na etat, ale odmówiłam bo póki co MI bardziej pasuje taki układ...
                  • e_r_i_n Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 02.04.11, 09:00
                    Jak jest na zwolnieniu od stycznia, to już jej z projektu i firmowej kasy nie płacicie wink
                    • lusitania2 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 02.04.11, 09:07
                      jkk przecież napisała, że to nie o pieniądze najbardziej chodzi.
        • kamelia04.08.2007 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 17:15
          lusitania2 napisał:

          > może dlatego, że polskie prawo pracy niemal doskonale chroni (potencjalnego) pr
          > acownika przed pracą.
          > Złego pracownika zwolnić jest bardzo trudno.

          a skad u ciebie takie przekonanie?

          Pracownika zatrudnionego na czas okreslony mozna łatwo zwolnic, okres wypowiedzenia jest krótki.
          Pracownika na czas nie okreslony tez mozna zwolnic - rozwiazac umowe o prace za wypowiedzeniem - jesli pracownik marnie pracuje.
          • lusitania2 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 17:40
            bo mam długi staż na rynku pracy za sobą.
            Po obu stronach barykady.
            I znam np. sprawy, w których sądy pracy przywracały do pracy (i nakazywały pracodawcy wypłatę odszkodowania) pracowników wyrzuconych za kradzież mienia pracodawcy. Z dowodami z monitoringu i przyznaniem się samych pracowników (odwoływanym przed sądem). I inne, tylko nieco mniej kuriozalne sprawy.
            Dlatego będę twierdzić, że pozbycie się pracownika (z umową na czas nieokreślony) z powodu "złej pracy" jest niesłychanie ciężkie. A przy umowach na czas określony - czemu mam tracić nawet tę pensję za 2 tygodnie okresu wypowiedzenia? Do tego dorzuć koszty szkolenia go i ponoszenia konsekwencji (nielimitowanych) jego błędów. Dorzuć też ograniczenia czasowe możliwości wypowiedzania umowy o pracę.
            Podsumowując - rekrutacja nowych pracowników (szczególnie otwarta, gdy pocztą pantoflową nie dało się znaleźć jakoś sprawdzonego kandydata) nie budzi mojego entuzjazmu.

      • crises Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 17:09
        > Skoro podobno takie wspaniałe pieniądze płacicie, to dlaczego nie możecie dać t
        > ym ludziom choćby pół etatu?

        Znaczy jak, oficjalnie zatrudnić na pół etatu, kazać pracować 8 h? Nie przejdzie. A rzeczywiste pół etatu się w ten branży kompletnie nie sprawdza - miałam półetatowców, pozbyłam się ich.

        Tak w ogóle - najlepiej rokującym daję etat od razu, ale ogólnie przeżywalność jest niska - w większość tych ludzi nie warto inwestować nawet tych paru dodatkowych stówek, i tak przez kilka pierwszych miesięcy generują głównie koszty. To, że firma ma kasę, nie oznacza, że pozwala na palenie nią w kominku, bo m.in. ma kasę dlatego, że nie wypieprza jej na słabe inwestycje.

        > Skoro narzekacie na brak doświadczenia u absolwentów, to może zaproponujcie pła
        > tne praktyki studentom?

        Ło matko, nie - to już przerabialiśmy. Mieliśmy paradę mdłych panienek, które tak samo miały równo w doopie, czy potem dostaną pracę, czy nie, a ich jedynym celem było zaliczenie praktyki i dostanie papierka. A zgodnie z deklaracjami kierujących na praktyki były to najlepsze i najbardziej zainteresowane osoby z danych roczników - Jezusie Świnty na deskorolce - wolę nie myśleć, jaka byłaby reszta.
        • kropkacom Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 17:56
          > Ło matko, nie - to już przerabialiśmy. Mieliśmy paradę mdłych panienek, które t
          > ak samo miały równo w doopie, czy potem dostaną pracę

          Generalnie kogoś zatrudniacie? big_grin Jak czytam te jęki pracodawców, osób odpowiedzialnych za rekrutację to po prostu jeden schemat: my ok, kandydaci do dupy. Autorka wątku pisze, że ich nie stać na zatrudnienie na etat. No sorki, ale kandydat może bardziej cenić ofertę gdzie proponuje się etat i nie musi rozumieć, że tego konkretnego pracodawcy na coś nie stać.
          • crises Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 18:12
            Zatrudniamy - tylko że ostatnio pomysł zatrudnienia 3 osób skończył się tak, że 1 miejsce zostało obsadzone etatem dla kogoś, kto współpracował jako wolny strzelec, na 1 znalazła się absolwentka po pół roku szukania. O trzeciej pomyślę, jak odzyskam równowagę psychiczną po tej paradzie żenady.

            Pardą, ale to jestem pracodawcą i ja oceniam, na jakich warunkach opłaca mi się kogoś zatrudnić. Jak się trafi zajebiaszczy kandydat i przekona mnie, że jest wart etatu od razu, to dostanie. Tylko coś ci zajebiaszczy kandydaci nie tłoczą się w drzwiach.
            • kropkacom Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 18:17
              Pani zakładająca watek NIE przewiduje etatu. Napisała w ogłoszeniu jaki rodzaj umowy o pracę proponuje? Wątpię.

              > Tylko coś ci zajebiaszczy kandydaci nie tłoczą
              > się w drzwiach.

              No, innej odpowiedzi nie oczekiwałam big_grin
          • lusitania2 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 18:13
            kropkacom napisała:

            No sorki, ale kandy
            > dat może bardziej cenić ofertę gdzie proponuje się etat i nie musi rozumieć, że
            > tego konkretnego pracodawcy na coś nie stać.

            ale zupełnie nie w tym rzecz, że kandydat wybierze pracodawcę oferującego mu lepsze warunki. Nic nie musi rozumieć, niech sobie idzie i będzie happy. Tylko że o takich pracodawcach jakoś słabo (eufemistycznie mówiąc) słychać. Na rynku przeważają inni - niezachwyceni poziomem kandydatów do podjęcia pracy, pozostającym często-gęsto w stosunku odwrotnie proporcjonalnym do ich oczekiwań płacowo-socjalnych.
            I albo taki kandydat przyjmie do wiadomości, że realia są jakie są: że nie będzie od razu etatu (a u danego pracodawcy może w ogóle), że wynagrodzenie też nie takie, ale inaczej nie zdobędzie doświadczenia, dającego szansę na poprawę swojej pozycji na rynku pracy, albo...
            niech się modli o długie życie rodziców czy złapanie bogatego męża/żony.



            • kropkacom Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 18:22
              Nie dziwie się ludziom, że chcą znaleźć prace na dłużej, taką która IM odpowiada i daje perspektywy. Pracodawca, którego nie stać na zaproponowanie atrakcyjnych warunków musi się liczyć z pewnymi reakcjami a potem z dużą rotacją narybku tongue_out Niestety.
              • lusitania2 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 18:29
                a ja się takim oczekiwaniom na wstępie (życia zawodowego) jednak dziwię.
                Też jestem zdania, że umowa o pracę to nie cyrograf - mam w życiorysie zawodowym kilku pracodawców, ponad 7 lat prowadzenia własnej firmy, a aktualny pracodawca, dla którego zrezygnowałam z własnej działalności wcale nie skusił mnie tym stabilnym zatrudnieniem w postaci umowy na czas nieokreślony, tylko skalą działalności.
                • kropkacom Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 18:35
                  Ja się nie dziwię. To nie jest kilka lat wstecz kiedy pracę można było zmieniać jak rękawiczki. Dzisiaj moja siostra studiuje i pracuje na umowę zlecenie. Po studiach będzie szukała czegoś stabilniejszego.
                  • lusitania2 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 18:55
                    nigdzie nie napisałam, że było mi łatwo.
                    Jak wchodziłam na rynek pracy bezrobocie dobijało do 20%, możliwości legalnej pracy za granicą, jak teraz, też nie było.
                    • kropkacom Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 19:08
                      Ja się nie zamierzam licytować na to kto miał gorzej i udowadniać, że wszyscy tak mają mieć. Ja wiem, że pracodawcy chcą wyjść na swoje. Rozumiem też ludzi, którzy chcą znaleźć dobrą pracę. Dobrą dla siebie.
                      • kropkacom Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 19:13
                        I jeszcze, trudno oczekiwać od kogoś aby był "wielbłądem" w sytuacji kiedy samemu też się nim nie chce zostać.
    • leeloo2002 Re: Dobrze nie jest i nie będzie :( 01.04.11, 23:15
      a może by się pracodawca trochę ucywilizował i jasno określił warunki pracy:
      - jakie zarobki, jaki rodzaj umowy, jakie wymagania w ofercie pracy?
      Nie byłoby rozczarowań?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka