dama_2010
11.04.11, 23:03
powraca tu co i raz temat 'natykania sie' na sms-a w komorce partnera - co wywoluje straszna burze.
Tak z ciekawosci - gdzie stawiacie granice prywatnosci?
Co wolno waszym partnerom a co jest zabronione?
Zaczne od siebie
- stosunek do komorki mam zaden - kazdy moze szperac bo i nic ciekawego tam nie ma
- podobnie z komputerem choc jestem wrazliwa na przestawianie mi czegokolwiek. Jednym slowem mozna czytac moje maile ale trzeba potem oznaczyc jako nieprzeczytane
- mozna grzebac mi w torebce choc nikt sie nie kwapi bo niezly tam bajzel i czasem sama musze wszystko wybebeszyc, zeby znalezc to czego chce
- nie przepadam kiedy maz sepi mojego piwa (on takze nie lubi gdy ja jego podpijam) ale dajemy rade - nie ma scysji tylko fukanie
- nienawidze i reaguje agresywnie gdy ktokolwiek zakloca mi spokoj w lazience. Zamykam sie jak w twierdzy - jeszcze tylko drzwi powinny byc dzwiekoszczelne.
- nie lubie rozmawiac przez telefon przy mezu - zwlaszcza, ze albo dogaduje albo przeszkadza co mnie doprowadza do furii (zawzyczaj wychodze ja rozmawiam)
- maz musi uwazac jak stawia pytania: jesli po moim spotkaniu z X spyta: co tam slychac u X? to ok. Gorzej jesli spyta: o czym rozmawialas z X? - tego nie lubie. Tak samo jak nie znosze pytan typu: co robisz? z kim gadasz? co piszesz? Jak na przesluchaniu...
- strasznie mnie wkurza, gdy ktos (ktokolwiek) chwyta moje cazki, pilniczek, szampon
- bardzo nie lubie gdy maz kladzie sie na mojej poduszce