granice prywatnosci

11.04.11, 23:03
powraca tu co i raz temat 'natykania sie' na sms-a w komorce partnera - co wywoluje straszna burze.
Tak z ciekawosci - gdzie stawiacie granice prywatnosci?
Co wolno waszym partnerom a co jest zabronione?

Zaczne od siebie
- stosunek do komorki mam zaden - kazdy moze szperac bo i nic ciekawego tam nie ma
- podobnie z komputerem choc jestem wrazliwa na przestawianie mi czegokolwiek. Jednym slowem mozna czytac moje maile ale trzeba potem oznaczyc jako nieprzeczytane
- mozna grzebac mi w torebce choc nikt sie nie kwapi bo niezly tam bajzel i czasem sama musze wszystko wybebeszyc, zeby znalezc to czego chce

- nie przepadam kiedy maz sepi mojego piwa (on takze nie lubi gdy ja jego podpijam) ale dajemy rade - nie ma scysji tylko fukanie
- nienawidze i reaguje agresywnie gdy ktokolwiek zakloca mi spokoj w lazience. Zamykam sie jak w twierdzy - jeszcze tylko drzwi powinny byc dzwiekoszczelne.
- nie lubie rozmawiac przez telefon przy mezu - zwlaszcza, ze albo dogaduje albo przeszkadza co mnie doprowadza do furii (zawzyczaj wychodze ja rozmawiam)
- maz musi uwazac jak stawia pytania: jesli po moim spotkaniu z X spyta: co tam slychac u X? to ok. Gorzej jesli spyta: o czym rozmawialas z X? - tego nie lubie. Tak samo jak nie znosze pytan typu: co robisz? z kim gadasz? co piszesz? Jak na przesluchaniu...
- strasznie mnie wkurza, gdy ktos (ktokolwiek) chwyta moje cazki, pilniczek, szampon
- bardzo nie lubie gdy maz kladzie sie na mojej poduszce
    • dama_2010 Re: granice prywatnosci 11.04.11, 23:05
      aaa i jeszcze - moj dlugopis jest tylko moj. Podnosze straszny wrzask jesli ktokolwiek go tknie smile

      Taki ze mnie dziwny egzemplarz
      • iuscogens Re: granice prywatnosci 11.04.11, 23:16
        Z komórki męża często korzystam, on z mojej też mógłby, laptopa mamy wspólnego, za to mam swoją ulubioną miskę na kapustę i widelec i tym się nigdy nie dzielę wink
        • iuscogens Re: granice prywatnosci 11.04.11, 23:18
          I kołdry swojej też nie oddam, musimy mieć dwie, bo uwielbiam zawijać się w kokon wink tzn. kokon i kołdrę męza można połączyć, żeby się przytulić, ale z jedną kołdrą bym zwariowała chyba.
          • dama_2010 Re: granice prywatnosci 11.04.11, 23:31
            iuscogens napisał:

            > I kołdry swojej też nie oddam, musimy mieć dwie, bo uwielbiam zawijać się w kok
            > on wink tzn. kokon i kołdrę męza można połączyć, żeby się przytulić, ale z jedną
            > kołdrą bym zwariowała chyba.

            O no tak - zapomnialam o mojej kolderce - tez mam osobna, tez zawijam sie w kokonik i na glowe jeszcze sie nakrywam ale ja bym sie przytulac nie mogla bo bym sie ugotowala. Na chwile - prosze bardzo ale nie spanie smile
            • aneta-skarpeta Re: granice prywatnosci 12.04.11, 10:26
              ja w sprawach lozkowych nie cierpie jak mąż dotyka mnie stopami ( generalnie nie cierpie dotykania moich stop)
              i jak sobie pomysle czego nie cierpie przed zasypianiem to jawi mi sie to jak jakiś koszmarbig_grin
              nie lubie chuchania, pokladania sie na mnie - mąz twierdzi ze sie przytulasmile, za chrapanie mogłabym zabic z zimna krwią

              kołdre mamy wspolną- bo moj mąz podwojną kołdre potraktował by jako wstep do pozwu rozwodowego
      • daisy Re: granice prywatnosci 12.04.11, 10:33
        Pamiętam, jak raz teściowa pod moją nieobecność użyła mojego pilnika do paznokci - brr! Kupiłam nowy.
      • izabellaz1 Re: granice prywatnosci 12.04.11, 10:42
        <dotyka>
        tongue_out
    • pitahaya1 Re: granice prywatnosci 12.04.11, 08:02
      Komórki i laptopy:
      -może dzwonić, korzystać ale przeglądać moja pocztę, adresowana do mnie, bez mojego pozwolenia już nie (pomijam maile z banku i tego typu miejsc)
      -podobnie listy: z banku, od ubezpieczyciela, rachunki są wspólne; listy prywatne otwieramy tylko za zgodą drugiej osoby
      -i torebki (moja i męża na laptop), portfele-otwieramy na wyraźna prośbę drugiej osoby (pomijam skrajne sytuacja typu "gdzie są dokumenty", nie popadajmy w skrajności, że pojadę bez dokumentów, bo są akurat w portfelu męża a mąż czeka na samochód)
      -sprawą prywatną są też wszelkie wiadomości przekazywane w formie pisemnej (kartki, notatki), fakt, że one zaraz stają się wspólnymi ale najpierw trafiają do adresata
      -może sobie grzebać w mojej szafce przy łóżkusmile w mojej szafie na ubraniasmile Co mi tam.
      -o takich rzeczach jak szczoteczka do zębów chyba nie muszę pisaćsmile Każdy ma osobną.

      Strefa prywatności dotyczy wyłącznie rzeczy osobistych.
    • kropkacom Re: granice prywatnosci 12.04.11, 08:22
      Mam dostęp do mężowego maila, telefonu, konta na FB itd. Nie mam potrzeby zaglądać. Ale jakbym chciała to wiem, że by mu to nie wadziło. Chyba, że z ściemnia bo wie, że tam nie włażę. big_grin Hmmm...

      Moja granica to korespondencja gg. Niektórych rozmów telefonicznych nie lubię wykonywać przy jakiejkolwiek widowni. Tyle.
    • pettit_grenouille Re: granice prywatnosci 12.04.11, 08:34
      - Mojej komórki można używać wyłącznie za moją zgodą, ale to dlatego, ze mam służbową. Odbierać nie wolno nikomu, zwłaszcza, gdy jestem na urlopie i nie wyłączam. Mam na tyle duży limit, że nie opłaca mi się kupować prywatnej, więc korzystam z cały czas z służbowej. Gdyby mąż chciał sprawdzić smsy, proszę bardzo i tak by nic ciekawego nie znalazł.
      - Nie znoszę kiedy ktoś pije z mojego kubeczka, a w pracy to już w ogóle chowam jak tylko wypiję kawę, albo zostawiam brudny, bo raczej nikt się nie pokusi aby umyć.
      - Na kompie proszę bardzo, niech sobie łażą po moim profilu ile chcą, ale nie cierpię kiedy coś przeglądam a ktoś stoi mi za plecami i patrzy co robię.
      - W torebce mąż grzebie jak musi, tzn potrzebuje kluczyki albo dokumenty, ale i tak nie lubi tego robić, podobnie ja, zabieram mu dokumenty z portfela, ale wolę jednak jak sam je wyjmie.
      - Mamy z mężem wspólną kartę kredytową, tzn ja mam, ale on czasem dokonuje płatności kupując coś przez internet. Karta to 70 zł/rok więc odpuściliśmy sobie posiadanie dwóch sztuk do jednego konta (konto też mamy wspólne).
    • adwarp Re: granice prywatnosci 12.04.11, 08:42
      mój mąż nie znosi jak używam jego maszynki do golenia, nie rozumiem dlaczegowink

      telefon każdy ma swój
      pocztę mailową też, chociaż tu czasami mąż prosi o sprawdzenie czegoś na jego poczcie tudzież odpisanie na jakiegoś mailasmile
    • mimka23 Re: granice prywatnosci 12.04.11, 08:46
      W mojej komórce też można grzebać, bo w zasadzie nie mam nic do ukrycia, sms-y kasuję na bieżącosmile
      Z torebki też mąż czasem wyjmuje portfel aby wyskrobać jakieś drobniaki gdy idzie po chleb, bo wie, że u mnie zawsze takie znajdzie i przynajmniej portfel będzie lżejszy, nie drażni mnie to.

      Nie lubię natomiast grzebania w mojej szafie, lub szufladzie z kosmetykami.
      Nie znoszę też gdy akurat biorę prysznic, a mojemu trzylatkowi przypomni się że chce siku i wtedy naciera na łazienkę, zazwyczaj się drę, że jeśli pęcherz nie pękł mu do tej pory, to może jeszcze troszkę wytrzymać i nie wpuszczam, no chyba że chodzi o grubszą sprawę.
      Nie dopuszczam do mierzenia moich butów czy czapki przez kogokolwiek, to samo z rękawiczkami.
      Bardzo źle się czuję, gdy ktoś stojący za mną w kolejce do kasy w sklepie dotyka mnie mimowolnie bo za blisko stoi, albo gdy mi chucha i czuję jego wydech z ust, najczęściej niestety nieprzyjemny, wtedy to już masakra.
      • dama_2010 Re: granice prywatnosci 12.04.11, 09:19
        mimka23 napisała:
        > Bardzo źle się czuję, gdy ktoś stojący za mną w kolejce do kasy w sklepie dotyk
        > a mnie mimowolnie bo za blisko stoi, albo gdy mi chucha i czuję jego wydech z u
        > st, najczęściej niestety nieprzyjemny, wtedy to już masakra.

        A tez mam swoja strefe - przy czym samo stanie w tlumie czy w ciasnej kolejce w odziezy wierzchniej mnie nie drazni - nie lubie gdy dotyczy to odkrytych czesci ciala. Nie znosze gdy ktos ma maniere np. poklepywania podczas rozmowy, obejmowania, lapania za ramie czy kolano (np. jakis wujek).
        Kiedys dziewczyna w dyskotece chlastnela mnie spoconymi, mokrymi wlosami po reku - skonczylam chodzenie do dyskotek...OHYDA
        Co do strefy oddechu - sa ludzie, ktorzy jak rozmawiaja to maja jakis mniejszy dystans (tak mowia blisko twarzy) - tez tego nie lubie.
    • ankh_morkpork Re: granice prywatnosci 12.04.11, 08:48
      Burzę o grzebanie w telefonie komórkowym partnera bez jego wiedzy czy zgody rozumiem i popieram. Bo u mnie telefon rzecz prywatna i święta, dotknąć można tylko na wyraźną prośbę właściciela, w sensie mam mokre ręce i wiem, że dzwoni mama, to proszę go: "odbierz" - niech sobie porozmawia z teściową, a co mu będę żałować ;-D

      Podobnie poczta elektroniczna. Nie mam dostępu do jego konta pocztowego i nawet przez myśl mi nie przeszło prosić o hasło, podobnie w drugą stronę. Tak samo korespondencja papierowa. Czyje nazwisko na kopercie, ten otwiera, nawet jeżeli widać, że to tylko jakiś bank.

      Samo się tak uregulowało, bez żadnych szczególnych dyskusji.
    • jowita771 Re: granice prywatnosci 12.04.11, 09:07
      Nie mam problemu z tym, żeby mąż grzebał w mojej komórce, on też nie, bo zostawia. Zna tez moje hasła na maila i ja znam jego. Jak nie miałam własnego konta na Allegro, to kupowałam przez jego konto i wtedy często zaglądałam mu do skrzynki i nawet pisałam maila podszywając się pod niego, o czym wiedział i nie miał nic przeciwko.
      Nie znoszę za to, jak mi ktoś zagląda przez ramię, kiedy czytam. Zamykam wtedy książkę albo odwracam monitor. Niby wiem, że nie wyczyta wszystkiego i dla mnie zostanie, ale nie lubię. Ale to nie o męża chodzi, tylko o innych ludzi. Mam taką zaglądaczkę w pracy, wrrr.
    • iszula Re: granice prywatnosci 12.04.11, 09:19
      "Bardzo źle się czuję, gdy ktoś stojący za mną w kolejce do kasy w sklepie dotyka mnie mimowolnie bo za blisko stoi, albo gdy mi chucha i czuję jego wydech z ust, najczęściej niestety nieprzyjemny, wtedy to już masakra. "

      Ja też tego nie lubię. Nie lubię też jak ktoś trąca mnie koszykiem w kolejce albo najeżdża wózkiem sklepowym. Nie raz zwracałam takiej osobie uwagę.

      Telefon komórkowy i korespondencja kierowana do mnie jest tylko moja i ewentualnie za moją zgodą inne osoby mogą mieć do niej wgląd. Tego samego uczę mojego syna.
    • deodyma Re: granice prywatnosci 12.04.11, 09:30
      maz moze sobie grzebac w moim telefonie, w mojej torebce, w kompie itd itp...
      zadnych tajemnic przed soba nie mamy.
      znamy swoje numery pin do kart, telefonow, hasla oraz loginy do naszych kont na NK, wszak tylko tam konto mamy, do komunikatorow gg, skype, tlen itd...
      ale juz po kolezankach, znajomych go nie ciagam, nie opowiadam mu, o czym rozmawiamy.
    • truscaveczka Re: granice prywatnosci 12.04.11, 09:42
      Nigdy nie dłubnęłam w komórce męża bardziej, niż przeglądanie listy kontaktów (w celu znalezienia jakiegoś kontaktu, nie kontroli, kogo ma).
      Nigdy nie dłubałam w profilu męża w kompie, jakkolwiek korzystałam czasem - z przeglądarki internetowej jedynie.
      Nigdy nie otworzyłam listu zaadresowanego do niego.
      Nigdy nie piję z jego kubków.
      Nie golę sobie tego i owego jego maszynką (w ogóle kosmetyczno-higieniczne rzeczy są osobne).
      Tego wymagam też wobec siebie.
      Mamy osobne kołdry i poduszki.

      Mój mąz idzie dalej, tzn. nie przeczyta smsa na moje polecenie - chociaż mam łapy uciorane w czymś po pachy a czekam na ważną wiadomość. Nie przeczyta nic na gg korzystając zmojego kompa, choć pytam, co mi wyskoczyło, jak słyszę dźwięk. No i nie chce znać moich haseł. Jego problem wink
    • kosher_ninja granice prywatnosci nasze czy naszych przyjaciół? 12.04.11, 09:51
      Do mojej komórki czy maila ma nikt nie zaglądać nie dlatego, że ja mam jakieś tajemnice, ale dlatego, że moi przyjaciele nie chcą dzielić pewnych rzeczy np. z moim mężem. Mąż to rozumie. Zresztą nie wiem, czy chciałby się dowiedzieć, że moja przyjaciółka ma zielone upławy podczas ciąży. Ja również czułabym się źle, gdybym się dowiedziała, że o wszystkich sprawach, które dzielę z moimi przyjaciółmi, wiedzą partnerzy tych przyjaciół.
      • dama_2010 Re: granice prywatnosci nasze czy naszych przyjac 12.04.11, 10:01
        kosher_ninja napisała:

        > Do mojej komórki czy maila ma nikt nie zaglądać nie dlatego, że ja mam jakieś t
        > ajemnice, ale dlatego, że moi przyjaciele nie chcą dzielić pewnych rzeczy np. z
        > moim mężem. Mąż to rozumie. Zresztą nie wiem, czy chciałby się dowiedzieć, że
        > moja przyjaciółka ma zielone upławy podczas ciąży. Ja również czułabym się źle,
        > gdybym się dowiedziała, że o wszystkich sprawach, które dzielę z moimi przyjac
        > iółmi, wiedzą partnerzy tych przyjaciół.

        Watek jst o granicach po prostu. U Ciebie granice wyznaczaja tematy. Ja takiej korespondecji ze znajomymi nie prowadze ani na mailu ani sms-em - stad wlasciwie kazdy moglby sobie usiasc i przejrzec co tam mam smile
      • kropkacom Re: granice prywatnosci nasze czy naszych przyjac 12.04.11, 10:50
        > Ja również czułabym się źle,
        > gdybym się dowiedziała, że o wszystkich sprawach, które dzielę z moimi przyjac
        > iółmi, wiedzą partnerzy tych przyjaciół.

        A na pewno część spora wie big_grin

        Z racji, że większość rozmów nazwijmy to prywatnych właśnie prowadzę przez gg gniewam się jak mąż zagląda mi chociażby przez ramię.
        • kosher_ninja Re: granice prywatnosci nasze czy naszych przyjac 12.04.11, 13:29
          Zdaję sobie z tego sprawę, że na pewno spora część wie. Ale ja też czasem wiem, do których mogę pisać, a do których nie.
          Kiedy urodziłam dziecko (w nocy), to mój mąż wysłał smsy do wszystkich znajomych, w tym do jednej mojej koleżanki, oczekującej niecierpliwie na wiadomość. Smsa w nocy odczytał jej mąż i nie powiedział jej o tym. Nie zaznaczył go z powrotem jako nieodczytanego, więc koleżanka wiadomości nie zauważyła. O moim porodzie dowiedziała się trzy dni później, kiedy napisałam jej, jak to wszystko znoszę. Ona nerwowo czekała na wiadomość, a ja się dziwiłam, że w ogóle nie zareagowała. A to dlatego, że jej mąż lubi grzebać w jej telefonie.. Od tej pory prawie do niej nie piszę, tzn. piszę tylko info, o których wiedzą wszyscy. To jest tak, że czego się nie wie, tego sercu nie żal. A jak się już wie, to ochota na bliskie kontakty maleje.
          A ja z większością moich znajomych i przyjaciół utrzymuję kontakt elektroniczny. Nie za bardzo lubię gadać przez telefon, a na spotkania osobiste rzadko jest czas (bo jesteśmy rozsiani po różnych miastach i krajach).
    • gupia_rzona Re: granice prywatnosci 12.04.11, 10:01
      Mam wysokie granice prywatności. Małżeństwo małżeństwem, ale pewną przestrzeń muszę mieć tylko dla siebie. Tak już mam.
      Nie lubię kiedy ktokolwiek zagląda mi do torebki, nawet moje dwuletnie dziecko. Nie lubię, kiedy bez pytania ktos eksploruje moją komórkę, nawet jeśli wiem że nic tam nie znajdzie. Nie lubię, kiedy ktoś zagląda mi przez ramię kiedy czytam, piszę etc.
      Z drugiej strony nie lubię, kiedy koleżanka prosi mnie na imprezie: "weź mi podaj z mojej torebki....", albo kiedy mama mówi "weź sobe z mojego portfela". No nie lubię i już.


      • verdana Re: granice prywatnosci 12.04.11, 10:11
        Mąż zna moje hasła (ja jego nie, niepotrzebne mi), ale nie wchodzi na moją pocztę bez mojej zgody, nie czyta moich listów ani maili, ja jego też nie. Mowy nie ma, aby jedno z nas zaczęło przergladać cudza komórkę, nie dklatego, ze mamy cos do ukrycia, ale dlatego, ze są tam prywatne listy do nas, a nie do partnera.
        Listów nie otwieramy, nawet jesli sa to listy od byłej wielkiej milosci.
    • aneta-skarpeta Re: granice prywatnosci 12.04.11, 10:17
      u mnie mozna
      -grzebac w komorce i kompie- tez mnie dreszcz przechodzi jesli ktos chcialby mi cos w nim "ulepszyc"- malo kto korzysta z mojego kompa, bo wszystkich denerwują moje ustawienia- I BARDZO DOBRZEsmile

      - w zasadzie mąż moze otworzyc kazda moja korespondencje- jakby bardzo chciał- dostaje rachunki, pisma urzedowe etc- zadne tajemnice

      - nie przepadam za grzebaniem mi w torbie- wstydze sie tego pier...niczkawink- mąż nawet nie podchodzi do niej bo go krew zalewa na samą myśl o tym bałaganiesmile

      nie wolno
      -pic z mojej szklanki
      - wchodzic jak biore kąpiel- chyba ze kapiel wspolna

      matkoooo jakie mam nudne zycie- zadnych tajemnicsmile
      • aneta-skarpeta Re: granice prywatnosci 12.04.11, 10:21
        nie lubie tez gadac z przyjaciolką, bratową etc przy mezu przez komorke, bo sie ze mnie smieje, ze gadamy takie bzdetysmile

        ---------------

        moj mąż ma takie granice
        - nie uzyje ze mną wspolnie dezodorantu- np gdy jeden sie skonczy i trzeba kryzysowo sobie pomoc- jest to dla niego obrzydliwesmile dla mnie lajcik, choc nie lubie jak ktos by uzywał moich kosmetykow-, ale nie dlatego, ze to obrzydliwe, tylko dlatego, ze są mojesmile
        i wiecej u meza dziwnosci nie zauwazylam w tej tematyce
    • izabellaz1 Re: granice prywatnosci 12.04.11, 10:42
      Ja niczego nie zabraniam. Po prostu w domu nikt nigdy nie otwierał mojej poczty, komputera, nie grzebał w telefonie i tego się nauczyłam. Chyba, że mnie nie było w domu i sama poprosiłam mamę, żeby swobodnie otworzyła i zobaczyła czy to nie coś pilnego.

      Na takiego samego człowieka trafiłam jak wychodziłam za mąż. Nie zabraniam, ale nie rusza moich rzeczy "osobistych" jak laptop, telefon, czy korespondencja.

      A piwo może sobie podpijać wink
    • kara_mia Re: granice prywatnosci_DZIECI pytanie 12.04.11, 10:45
      Mam takie pytanie do forumowiczek,.
      Jeżeli macie nastoletnie dzieci ( 15-19) to jakie wobec nich macie granice prywatności.?
      czego one nie mogą przekroczyć, czego wy nie możecie przekraczać?
      • dama_2010 Re: granice prywatnosci_DZIECI pytanie 12.04.11, 11:26
        kara_mia napisała:

        > Mam takie pytanie do forumowiczek,.
        > Jeżeli macie nastoletnie dzieci ( 15-19) to jakie wobec nich macie granice pryw
        > atności.?
        > czego one nie mogą przekroczyć, czego wy nie możecie przekraczać?

        Nie mam dzieci w tym wieku ale wyobrazam sobie, ze stosuje wzgledem nich takie same prawa jak wzgledem meza. Czyli dzieci wiedza co mnie drazni i gdzie ma miejsce naruszenie mojej sfery.
        W druga zas strone wyobrazam sobie, ze ten mlody czlowiek takze wyznacza granice wlasnej prywatnosci, ktore ja jako rodzic musze uszanowac. Jesli wiec ja pozwalam grzebac w komorce nie oznacza to, ze moje dziecko musi sie na to godzic wzgledem swojej komorki.
        Co do 'kontroli' wyobrazam sobie, ze klade dziecku do glowy madrosci i przestrogi a potem licze po prostu na to, ze nauka nie pojdzie w las (bez szperania i szukania potwierdzenia czy oby nie na manowce). Wiem, ze dziecko bedzie popelniac bledy i z powazna interwencja wkroczylabym tylko w przypadku jakiegos niebezpiecznego nalogu (narkotyki, alkohol, itp.) lub przynaleznosci do sekty czy innej aspolecznej grupy.
      • pitahaya1 Re: granice prywatnosci_DZIECI pytanie 12.04.11, 15:01
        Macie takie dziecismile
        Zasady są podobne. Dzieci mam komunikatywne i nie zawiodły mojego zaufania. W przeciwnym razie kontrolnie sprawdzałabym zawartość kieszeni i plecaków (narkotyki i takie tam). Sprawdzałam do jakiegoś wieku książki, zeszyty, szuflady ale tu raczej w ramach panowania nad bałaganemsmile.
        Są jednak pewne rzeczy, które tworzą strefę prywatności. To są: komórki, portfele i kieszenie (poza wyjęciem zawartości i odłożenia na bok bez przetrząsania zawartości. Raz a dobrze wytłumaczyłam: nie chcesz, żebym zaglądała do kieszeni to oddawaj rzeczy do prania po przejrzeniu zawartości. Podziałało. Nie czytam notatek, papierków, świstków, notatników, kartek z wakacji...

        Starszy ma niemal 19 lat. U niego niczego nie przeglądam.
        U młodszego kontrolnie plecak, książki i zeszyty. U niego trzeba.
        • pitahaya1 Re: granice prywatnosci_DZIECI pytanie 12.04.11, 15:03
          Aha, dzieci zachowują się tak jak my. Przynoszą torebkę chyba, że poproszę, żeby wyjęły portfel czy same wzięły określoną kwotę. Bez tego nie zaglądają.
          Nie czytaja mojej korespondencji, maili, nie zaglądaja do telefonu bez naszej zgody.
    • dentek_85 Re: granice prywatnosci 12.04.11, 11:12
      - mamy wspólne konto
      - łazienka to nie problem
      -komórki i emaile też
      W sumie uswiadomiłaś mi, że chyba w ogóle prywatnosci nie mam , ale czy mi z tym źle... raczej wręcz przeciwnie wink
    • 18_lipcowa1 Re: granice prywatnosci 12.04.11, 11:32
      Nie mam nic do ukrycia, jakby mi ktoś przejrzał komórkę, konto bankowe, emaile to by nic tam nie znalazł szokującego. Oczywiście lubie swiety spokoj i wole zeby mi sie ludzie do zycia nie pakowali niemniej nie mam obsesji na punkcie prywatnosci/ wlasnosci.
      Jakos na luzie do tego podchodze.

      Jestem szara Kowalska, jakich pełno na tym forum a chronią swej prywatności ( vide wątek o spisie powszechnym ) jakby co najmniej jakąś Brangelinę tworzyła z mężem. Dlatego mnie bardzo śmieszą.
    • misia_matysia Re: granice prywatnosci 12.04.11, 11:39
      Mój mąż może grzebać w komórce, laptopie i torebce ale jeśli jeszcze raz mi spróbuje aktualizować komórkę i stracę przez to wszystkie informacje to już mu obiecałam, że skrzywdzę go. Poza tym przeszkadza mi fakt że bierze moje rzeczy i nie odkłada na miejsce.
      Ale gdyby on miał zrobić swoją listę - co mi przeszkadza w mojej żonie to pewnie byłaby dłuższa wink
    • pomarola Re: granice prywatnosci 12.04.11, 11:41
      Zaglądam czasem do komórki męża... Tak kontrolnie smile
      Natomiast irytuje mnie, kiedy on bierze moją. Kiedyś oddałam mu do użytku swój stary aparat, nie wykasowawszy jego zawartości i mało mnie szlag nie trafił, kiedy przeglądał wpisy z książki telefonicznej, wiadomości czy pliki ze zdjęciami. W końcu mu zabrałam i oddałam dopiero "czystą".
      Pozwalam mu poszukać sobie czegoś w mojej torebcce - jak o to zapyta, jeśli robi to bez pytania, wściekam się. Podobnie gdy otwiera listy do mnie, nawet te urzędowe, a niestety zdarzyło mu się kilkakrotnie (podobno "przez roztargnienie").
      Nie znoszę gdy wchodzi do mnie do łazienki. W łóżku lubię się przytulić przed zaśnięciem, ale do spania układamy się pod osobnymi kołdrami i nie za blisko siebie.
      Okropnie mnie denerwuje, gdy dopytuje się np. kto dzwonił, a po co, a co powiedział albo gdzie ja dzwonię i dlaczego. Albo gdy pyta kiedy wrócę do domu i docieka, co będę robiła w tym czasie i czy może nie powinnam jednak wyrobić się wcześniej.
      • dentek_85 Re: granice prywatnosci 12.04.11, 11:44
        no mam wrażenie jakbyś coś ukrywała...seseseseses
      • aneta-skarpeta Re: granice prywatnosci 12.04.11, 13:34
        kontrola podstawą zaufania?big_grin
        • pomarola Re: granice prywatnosci 12.04.11, 15:28
          aneta-skarpeta napisała:

          > kontrola podstawą zaufania?big_grin

          On mnie nie kontroluje - bo w końcu jednak, mimo pytań, nie opowiadam mu się, po prostu lubi wszystko wiedzieć smile I nie lubi jak mnie nie ma w domu....
    • kiniox Re: granice prywatnosci 12.04.11, 12:35
      Nigdy nie musiałam spinać dupki w kwestii prywatności, bo chyba mamy bardzo podobne zasady i żadnemu z nas nie przyszło do głowy, żeby naruszać prywatność drugiego.
      W związku z tym mamy niepisaną i niewypowiedzianą regułę, że ja nigdy nie:
      - otwieram listów zaadresowanych do męża
      - czytam jego maili
      - sprawdzam jego komórki
      - używam jego przyborów toaletowych/ręczników etc.
      - zaglądam do portfela
      - sprawdzam kieszeni
      - wchodzę do łazienki, jeśli on z niej korzysta w innym celu, niż prysznic
      - pytam, ile wydał na jakiś gadżet, ubranie czy cokolwiek osobistego
      bez uprzedniej autoryzacji.
      Zdumiałabym się niepomiernie, gdyby on zrobił którekolwiek z powyższych oraz gdyby:
      - zajrzal do mojej torebki
      Jednocześnie znamy wszystkie swoje hasła, piny etc., ale ja akurat ...nie pamiętam i muszę dopytać za każdym razem. Mamy też osobne konta, do których mamy wgląd oraz karty kredytowe, ale z nich nie korzystamy. NIGDY nie zdarzyło się, żebyśmy sobie z tych kont podebrali cokolwiek i traktujemy je jako prywatną własność współmałżonka, chociaż jednocześnie oboje traktujemy wszystkie nasze dochody jako wspólne. Paradoksalnie to brzmi, wiem, ale tak po prostu jest.
      Natomiast zupełnie indywidualną kwestią jest to, że kiniox does not share food!
    • jak_matrioszka Re: granice prywatnosci 12.04.11, 13:00
      Mojej szczoteczki do zebow nie wolno nikomu uzywac, poza tym nie mam granic prywatnosci w malzenstwie.
      Mam granice wyznaczone przez tajemnice zawodowa, nikt nie ma prawa zagladac do maili zwiazanych z praca, sluchac rozmow, ogladac papierow itp.
      • thaures Re: granice prywatnosci 12.04.11, 13:23
        Mam swoją własną kołdrę, gdy musimy spać pod jedną cierpię, bo mi wieje w plecy (nawet w upał).
        Znam wszystkie konta- z Allegro ja korzystam i piszę w imieniu męża. Listy otwieram (urzędowe), bo mój mąż ich pewnie nie otworzyłby i nic nie zapłacił.
        Pytam kto dzwonił i nieraz mnie wkurza, że on nie pyta- jakbym chciała mieć kogoś na boku-bez problemu bym mogła, bo on nie jest zainteresowany...
        Pita zawsze też ja rozliczam, konto mamy wspólne, własną kartę mam dopiero od 2 miesięcy (wiem-wstyd). Wcześniej miałam jego i kasę brałam z bankomatu.
        Jedyny czas gdy mamy osobne pieniądze- to wakacje za granicą. Zawsze mnie dziwi,że on nie wydaje ich nagminnie i chce mnie poratować, gdy ja już jestem goła! To kasa na nasz "rozkurz" , kasa na życie jest wtedy również wspólna.
        Nie mówię mu ile wydaję i na co, natomiast on zawsze pyta czy może coś kupić- mnie to dziwi, bo jeszcze chyba nigdy nie powiedziałam,żeby czegoś nie kupił ( ewentualnie skrytykuje po kupnie, he,he)
        No i on urządza nasz dom- twierdzi,że mogłabym mieszkać w szopie, bo mnie się wszystko podoba. Na szczęście uwzględnia moje sugestie. I w ogóle mi to nie przeszkadza.
        Nie wtrąca się,gdy gdzieś jadę z koleżankami na parę dni, gdy wychodzę wieczorami. A mnie wkurza,że on wychodzi- zdecydowanie rzadziej niż ja - ale nic nie mówię, bo wiem,że jestem głupia.
        • aneta-skarpeta Re: granice prywatnosci 12.04.11, 13:38
          Nie mówię mu ile wydaję i na co, natomiast on zawsze pyta czy może coś kupić- mnie to dziwi, bo jeszcze chyba nigdy nie powiedziałam,żeby czegoś nie kupił ( ewentualnie skrytykuje po kupnie, he,he)


          u nas tak samo-tyle tylko, ze ja jestem ta ktorej starcza na dluzejwink

          nie dlatego, ze taka oszczedna jestem, ale jemu rozchodza sie pieniadze na glupoty- sam nie wie na co- typu papierosy, piwko, obiad w barze etc, a ja przynajmniej wiem na co wydałamsuspicious
    • dziub_dziubasek Re: granice prywatnosci 12.04.11, 13:08
      Mój mail i moja komórka stoją przed partnerem otworem i tak samo jego maile czy telefon. Żadne z nas nie korzysta z mozliwości grzebania tam... Wystarcza świadomość że nie ma tam tajemnic. Ale za to nie cierpię jak ktoś mi patrzy przez ramię jak np. coś piszę wink
      • thaures Re: granice prywatnosci 12.04.11, 13:24
        Zapomniałam dodać- mnie wkurza , gdy ktoś stoi za mną i czyta moją gazetę.
      • aneta-skarpeta Re: granice prywatnosci 12.04.11, 13:39
        jak sobie pomysle to ja generalnie nie lubie jak ktos nade mna stoi
        jak czytam, jak pisze, jak prasuje, gotuje
        • 3-mamuska Re: granice prywatnosci 12.04.11, 15:21
          A ja grzebie w kieszeniach ,uzywam komorki i wchodze na NK czy facebook,na ebey czy na poczte mail itp.Zmam wszystkie hasla.

          Dlatego ze maz nigby nie wyciaga nic z kieszeni , kiedys wolalam go zeby wyjal to smial sie ze mnie,ale mu powiedzialam ze grzebac mu po kieszeniach nie bede. Potem pralam z zawartoscia kieszeni, ale mam dos obierania reszty ciuchow z chusteczek, czy papieru.(jego zostawialam)
          Uzywam komorki jak zapomni (czasem sie zdarza,placi przez intrnet) mi moja zapalacic i moja zablokuja. POtem szybciutko placi. Z NK czy facebooka nigdy sie nie wylogowuje to samo z poczta, wiec chcac wejsc na swoje zawsze wchodze na jego. Kiedys przegladalam kilka minut i mysle cos nie tak co to za ludzi mam w kontaktach ,patrze a po NK meza buszuje.

          Nie otwieram poczty, listow,no czasem otwieram,ale jak sie pomyle. Wyciagam z portfela bilet elektroniczny ,na autobus jak jade z corka do szkoly. Albo odbieram moja karte, bo dzien wczesniej ja mu dalam (zeby mi np.kase wyplacil) a on wraca z nocki ,jak ja wstaje to on spi, wiec nie chce go budzic.

          Nie lubie jak mi stanie przez ramie jak pisze jakas wiadomowsc. Koldry mamy oddzielne,bo kazdy inaczej sie w nia zawija. Jak rozmawiamy to wychodzimy ,ze wzgledu ze druga osoba, oglada cos ,albo rozmawia z dziecmi.I najczesciej mowimy sobie kto dzwonil ,co u tej osoby slychac to czy tamto, albo dzwomnil , bo chce cos przekazac. Chodz wiadomo ze nie tlumaczymy sie z calej rozmowy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja