Dodaj do ulubionych

Obsługa klienta w sklepach?

    • ma_dre Re: Obsługa klienta w sklepach? 21.04.11, 16:33
      Mnie najbardziej wk... nadgorliwa, ktora chciala przeszukac mi torbe oraz inne dwie lale, ktore, jak tylko weszlam do sklepu, od progu zapytaly mnie czy aby mam pieniadze na zakupy w ich sklepie uncertain To byl sklep COTTON CLUBU i pewnie myslaly ze to stlaaaaasnie drogie i nie stac mnie. Fakt, ubieram sie raczej skromnie, ale jakby byly obyte, to by wiedzaly ze to nie ma nic do rzeczy. Jak ja nie cierrrpie takich nadetych, bezczelnych larw. Nie musze mowic ze nic u nich nie kupilam i moja noga wiecej tam nie postanie?
      Podbiegajace, usluzne ekspedientki nie przeszkadzaja mi, choc stanowczo wole takie, ktore sa grzeczne i do dyspozycji ale trzymaja dystans.
    • kali_pso A mnie zastanawia... 21.04.11, 17:03


      ...ktos wyżej pisał o brudnych ubraniach na wieszakach...kazdy pewnie widzi podobne kwiatki- co oni z tym robią? Piorą? Czy też zdarzają się klienci kupujący nawet te brudne ciuchy?
      • mamaemmy uwaga-wrażliwi nie czytac..... 21.04.11, 17:44
        ..ktos wyżej pisał o brudnych ubraniach na wieszakach...kazdy pewnie widzi pod
        > obne kwiatki- co oni z tym robią? Piorą? Czy też zdarzają się klienci kupujący
        > nawet te brudne ciuchy?

        obawiam sie ze znajdą sie i na nie amatorzy..Byłam dwa lata świadkiem masakrystycznej historii-tyle,że w ciucholandzie.Nie takim szmateksie gdzie sa fajne i markowe rzeczy(pełno takich w tej czesci Krakowa gdzie mieszkam),ale w zwykłym ,takim,do którego weszłam bo na wystawie byl duzy KRÓL LEW za 12zł:0a moja córka jest jego fanką.Ale do rzeczy-w poblizu kasy,gdzie płaciłam za Simbe,byl kosz z bielizną..oczywiscie uzywaną i tam szukała i wybierała majtki taka jedna pani...bynajmniej nie wygladała jak jakis brudas,ot zwykła kobieta po czterdziestce..i nagle ona chwyciła jedne majtki,oglada je i,wkładając do koszyka, mówi
        -O..okresowe!!Ale to nic,wezmę,i tak się to pierze...
        Myslalam,że tam zemdleje!!!
        Juz tam nigdy nie weszłam!!!
    • madzioreck Re: Obsługa klienta w sklepach? 22.04.11, 01:24
      O "w czym mogę pomóc" - napisano już chyba wszystko, muszą, to podbiegają i pytają, ja też musiałam.
      Wkurzyłam się raz w sieciówce z butami - nie było mojego rozmiaru fajnych szpilek, więc sprzedawczyni zaoferowała, że przedzwonią do drugiego sklepu i sprawdzą, czy tam mają. Zleciła to arcytrudne zadanie kasjerce. Po drodze pokazała mi inne buty, i ponieważ były jeszcze fajniejsze, zdecydowałam, że kupię te. A kasjereczka ze słodkim uśmiechem: "No i co, narobiłam kłopotu, i wzięłam inne, eeeeech..." No po prostu mnie zatkało smile
    • deodyma Re: Obsługa klienta w sklepach? 22.04.11, 07:56
      > Ja na przykład mam dośc,gdy wchodzę do sklepu i w momencie podbiega do mnie usm
      > iechnieta ekspedientka i pyta czy może w czyms pomóc



      mnie tez to z lekka drazni, ale taki zapewne jest wymog szefa/kierownictwa obslugi, wiec zbytnio mnie to nie dziwi.

      > Druga sprawa-zwlaszcza przy młodych dziewczynach-lansowanie wzrokiem każdej dzi
      > ewczyny która wejdzie do sklepu..masakrasmile

      u nas jest takie miejsce, jedna z hal handlowych, gdzie panie od stop do glowy ogladaja kazda wchodzaca osobe.u nas nazywaja ta hale "wylegarnia plotek", bylam tam kilka razy, tez mnie panny ogladaly, ale ja mam to w nosie. mnie to smieszy i tyle.
    • aga.pier Re: Obsługa klienta w sklepach? 22.04.11, 08:02
      jak bys była ekspedientka to tez bys tak pytała klientki, tak pewnie mają w standardach obsługi. Ale nie widzę problemu w grzecznej odpowiedzi, że dziękuję za pomoc, chcę pooglądać.
    • agata_abbott Re: Obsługa klienta w sklepach? 22.04.11, 09:51
      Też nie lubię tego podbiegania zaraz gdy jestem w drzwiach sklepu. Lubię najpierw sama sobie wszystko obejrzeć. Ale jak już robię drugą rundkę wkoło sklepu i mam minę pod tytułem "nie wiem gdzie jestem" - wolałabym już zostać zaczepiona przez panią. Jeśli nie jestem zaczepiana - szukam ekspedientki wzrokiem - głupio mi wtedy, jeśli udaje, że mnie nie widzi. Wtedy z reguły wychodzę ze sklepu. Czasami też sama zaczepiam ekspedientkę - no i tutaj wolę panie, które rzeczywiście coś wiedzą, niż takie, które spytane np. o właściwości danego kosmetyku biorą opakowanie i przy mnie czytają je na głos.
      Zachowanie ekspedientek jest dla mnie ważne do tego stopnia, że dla ekspedientki potrafię wrócić po kolejny zakup do tego samego sklepu, lub też nie wrócić do niego wcale (nawet, jeśli dany sklep oferuje produkty, które lubię kupować - jeśli jest to sieciówka, idę po prostu do innego). Na przykład - ostatnio szukałam butów - zwykłych czarnych szpilek - w Prima Moda w Arkadii obsłużyła mnie bardzo miła pani, która doradziła, pokazała ileś tam modeli, nie patrzyła na mnie krzywo, jak kręciłam nosem, a później doradziła, jak buty impregnować i kiedy zanieść do szewca, żeby wymienił fleki. Butów początkowo nie kupiłam, poszłam obejrzeć co mają w innych sklepach, ale już bez przekonania - zlustrowałam witryny i po 10 minutach wróciłam po tamtesmile Z kolei innego dnia chciałam kupić nawilżacz powietrza - popełniliśmy z narzeczonym błąd i zaczepiliśmy panią (w RTV Euro AGD, też Arkadia) - pani była wielce obrażona, że zadano jej jakieś pytanie, opryskliwa, odpowiedzi udzielała, ale stała prawie od nas odwrócona. Ze sklepu uciekliśmy, poszliśmy do Saturna i tam kupiliśmy odświeżacz - ten sam model, który oglądaliśmy w poprzednim sklepie, nie wiem nawet, czy taniej czy drożejsmile
      • kali_pso Re: Obsługa klienta w sklepach? 22.04.11, 10:20
        > Zachowanie ekspedientek jest dla mnie ważne do tego stopnia, że dla ekspedientk
        > i potrafię wrócić po kolejny zakup do tego samego sklepu,


        też tak mamsmile
        Jak mam kupic kosmetyk w sephorze, to zawsze wybieram to samo CH i znane ekspedientki..
        • agata_abbott Re: Obsługa klienta w sklepach? 22.04.11, 10:39
          Wypasione drogerie i sklepy z kosmetykami do makijażu zawsze mnie bardzo onieśmielają. Zawsze czuję się zbyt mało umalowana, po prostu zbyt brzydka, żeby wejść do takiego sklepusmile Nie wiem, czemu tak jest.
          Jakiś czas temu chciałam kupić coś w Inglocie - byłam po pracy, sroga zima, więc ja w płaszczu, glanach, dwóch szalikach - nie wyglądająca atrakcyjnie. Ruch w sklepie spory, ale ekspedientek dużo, co chwilę podchodziły do jakiejś nowej osoby. Mnie ignorowały. Przykre.
          Zrobiłam test i wróciłam do sklepu kilka dni później - ale był weekend, więc zrobiona byłam na randkę, płaszcz został w samochodzie, buty na obcasie. Od razu podeszła do mnie jedna z pań. Kupiłam jakieś cienie, ale więcej do tego sklepu nie wrócę - poczułam się trochę jak w "Pretty Women"...uncertain
          • bonamibo Re: Obsługa klienta w sklepach? 22.04.11, 11:48
            No ale Inglot to chyba nie jest przykład wypasionego sklepu z kosmetykami?
            • agata_abbott Re: Obsługa klienta w sklepach? 28.04.11, 15:33
              No nie jest, ale jeśli chodzi o sklepy z kosmetykami w ogóle, to onieśmielają mnie wszystkie, bez względu na cenę ich produktów. Tak już po prostu mamsmile
    • nangaparbat3 Re: Obsługa klienta w sklepach? 22.04.11, 10:04
      >
      > Ja na przykład mam dośc,gdy wchodzę do sklepu i w momencie podbiega do mnie usm
      > iechnieta ekspedientka i pyta czy może w czyms pomóc?mam ochote powiedziec;tak,
      > najlepiej finansowosmile

      Hahahahaha.
      Ja czasem mówię: dziękuję, nie potrzebuję pomocy.
      Zdarzyło mi się (była w złym humorze, a ekspedientka jakoś wyjątkowo niemiła): Pani uważa, że mogłaby mi w czymkolwiek pomóc?
      Ale to juz było wredne, fakt.
      Moja mame ten zwrot "w czym mogę pomoc" doprowadza do pasji, ona jest jeszcze z tych czasów, kiedy pytano: czym mogę służyć?

      Jeszcze bardziej wkurza mnie, kiedy sprzedawca (chyba zawsze była to kobieta) mówi, że czegoś nie ma (na przykład już wysprzedano) tonem NIEKŁAMANEJ SATYSFAKCJI.
      Musze jednak dodać, że zdarzają się wcale nie rzadko sprzedawczynie/sprzedawcy sympatyczni, uprzejmi, zyczliwi, a nawet z poczuciem humoru.

      I jeszcze jedno. Wczoraj kupowałam wędliny i dwie dziewczyny sprzedające je (jestem tam stalą klientką i obie są jak najbardziej OK) były tak zmęczone, że aż głupio i się zrobiło, ze jeszcze czegoś od nich chcę.
      Już dawno nie widziałam tak zmęczonych osób.
    • notting_hill Re: Obsługa klienta w sklepach? 22.04.11, 10:50
      Na ogół sobie radzę z uprzejmością, nadskakiwaniem, olewaniem albo jawnym taksowaniem. Kwestia pewności siebie.

      Natomiast do szału doprowadza mnie obsługa, która w pracy jest w celach towarzyskich.... Proponuję mniej skupiać się w szkoleniach na głupich kalkach z Zachodu, które często budzą awersję u klientów (przykład- mówienie do klientów po imieniu przy okazji płacenia kartą w empiku), a bardziej na wbijaniu ludziom do głowy, że w pracy KLIENT JEST NAJWAŻNIEJSZY, bo to dzięki niemu egzystujemy. Niby wszyscy to wiedzą, ale w praktyce realizują marnie.
      Chodzi mi o te wszystkie pogaduchy przez całą długość sklepu- mój faworyt: rozmowy ekspedientek "spod kasy" do ochroniarza przemieszczającego się po całkiem sporym Rossmanie na tematy hm... "romantyczne". Albo rozmienianie sobie pieniędzy między kasami w H&M przez jedną panią z drugim kolegą, czemu towarzyszyły urocze przekomarzania się, trwające dobre 10 min, przy rosnącej kolejce. Albo obrabianie d... kierowniczce w TK Maxie w obecności klientów.... No, mam całą masę takich kwiatków.... Klient jest w takim wypadku jakimś niemym najczęściej świadkiem życia towarzyskiego personelu.
      Albo jeszcze kompletny brak wrażliwości na potrzeby klientów, gdy kolejka do kasy rośnie w nieskończoność, a panie leniwie układają towar na półkach. To już wina zarządzania, chociaż trzeba przyznać, że się poprawia- te słynne dzwonki w Biedronkach.
      Brakuje ogólnie takiego podejścia, że priorytetem jest jak najsprawniejsza obsługa, a potem sobie te kwitki powpinam. Tutaj to z kolei poczta przoduje. Też jakiś totalny fakap w zarządzaniu.
    • ylunia78 Re: Obsługa klienta w sklepach? 22.04.11, 14:15
      mamaemmy napisała:
      > Ja na przykład mam dośc,gdy wchodzę do sklepu i w momencie podbiega do mnie usm
      > iechnieta ekspedientka i pyta czy może w czyms pomóc?mam ochote powiedziec;tak,
      > najlepiej finansowosmile

      >


      No własnie....Moja koleżanka"wykłada chemię"big_grin i jej szef każe jej i innym pracownikom lecieć od razu do klienta wchodzącego do sklepu.Ona sie buntuje,bo mówi,ze ją krew by zalała jak by tak zaraz na wejściu do sklepu ekspedientka pytała"w czymś pomóc".Takie zachowanie wydaję się być odpowiednie tylko szefom,bo myślą,że to ładnie i takie tam.Poza tym na kliencie znają się tylko tyle co w ekraniu"kuli szpeiguli"widzą.A normalnie klienta to wkoor.,o czym szef nie daje sobie przetłumaczyć.



      Co do pierwszego pytania.Mnie w polskich sklepach,zwłaszcza z ciuchami a zwłaszcza w gal.handl.Wkurza niemiłosiernie zachowanie"pań ekspedientek"które żywo reagują tylko na wybrane osobniki,ocenione przez ich"niezastąpiony nos"czy to kasiasty klient czy to tylko"ogladacz"?
      Poza tym zachowują się jakby zjadły wszystkie rozumy,a tak naprawdę goowno się znają.Zazwyczaj!
      No i to co autorka napisała w poście....
      > Druga sprawa-zwlaszcza przy młodych dziewczynach-lansowanie wzrokiem każdej dzi
      > ewczyny która wejdzie do sklepu..masakrasmile

      Dlatego nie lubię chodzić po GH przez zachowanie"pań"ekspedientek.Bo myślą,że jak już pracują w sklepie z ubraniami,czy obuwiem to są kimś lepszym niż panie sprzedające w sklepach spożywczych.
    • asia_i_p Re: Obsługa klienta w sklepach? 22.04.11, 14:57
      Przeszkadza mi "w czym mogę pomóc" - wolę, jak się mnie zostawia samą sobie.
      Ale uczę się to olewać, na w "w czym mogę pomóc" odpowiadać miło "dziękuję bardzo, na razie się rozglądam" i widzę u siebie postępy, bo kiedyś po pierwszym "w czym mogę pomóc" szybciutko uciekałam ze sklepu.
    • a.va Re: Obsługa klienta w sklepach? 22.04.11, 15:08
      A mnie nie denerwuje pytanie na dzień dobry, w czym mi pomóc. Odbieram to jako taki sygnał: tu jestem do pani dyspozycji, gdyby był z czymś kłopot, to czekam. W ogóle w 90% jestem zachwycona obsługą, rzadko mi się zdarzają ewidentne kwiatki, kiedy ktoś się zachowa źle.

      Jeśli już mnie coś wnerwia, to najczęściej jest to brak kogokolwiek z obsługi, kiedy potrzebuję o coś zapytać. Nie jest to nagminne, ale na cały dzień latania po sklepach z ciuchami w galerii (nie znoszę takich zakupów, więc zawsze odwalam je hurtem) zawsze ze 2-3 takie sklepy się trafiają.

      I też zauważyłam, że w niektórych sklepach kasjerki zaczęły uprawiać small talk - takie 2-3 pogodne zdania, w czasie gdy mnie kasują, typu: jaki ładny kolor ma ta pani apaszka, też ją chyba kupię.
      • k1234561 Re: Obsługa klienta w sklepach? 28.04.11, 12:01
        No oprócz standardowego: w czym mogę pani pomóc?,wnerwia mnie wskakiwanie ekspedientki co chwilę do przymierzlani kiedy mierzę jakąś sukienkę,spodnie itp.,z pytaniem i jak leży,niech się pani pokaże.A ja właśnie nie chce jej się pokazywać,ani tłumaczyc jak leży.Mam lustro przed soba i widzę.Po za tym kiedy już wyjdę z kabiny i chcę się przejrzeć w większym lustrze,pani ekspedientka zaraz się zachwyca jak pięknie na mnie dana odzież leży i jak tez przecudnie w niej wyglądam.Tymczasem ja nie potrzebuję wysłuchiwać jej opini,bo mam lustro i widzę,a często gęsto jest tak,że wyglądam w czymś okropnie,cos ewidentnie jest za duże,lub za małe,albo po prostu mi nie pasuje,a pańcia świergoli jak pięknie w tym wyglądam.Szczyt wnerwienia u mnie.
        Zresztą ja nigdy nie zdaję się na opinie jak w czymś wyglądam na panią ekspedientkę.
        Wkurza też mnie brak profesjonalizmu,wiedzy na temat sprzedawanego w sklepie asortymentu.Na np. na 3 baby w sklepie może 1 ma jaką taką wiedzę.Reszta popycha pierdoły,zamiast zainteresować się robotą i poszerzyc swą wiedzę nt.sklepowego asortymentu.
    • adwarp Re: Obsługa klienta w sklepach? 28.04.11, 11:28
      mnie denerwuje, jak jestem rozebrana w przymierzalni i chciałabym inny rozmiar, a znikąd nie ma pomocysad
    • leeloo2002 Re: Obsługa klienta w sklepach? 28.04.11, 13:49
      nie jestem szcegónie wybredna: lubię jak personel jest miły, ale nienachalny.
      Natomiast nie przepadam gdy wchodzę do sklepu - butiku a laski gadają między sobą tak ze dla nich w ogóle nie istniejesz (zero "dzień dobry, nic)
      Uwazam że np w sklepach "simple" jest słaba obsługa - to nie jest tani sklep a laski zachowuja się gorzej niz w duzych sieciówkach
    • misia-your Re: Obsługa klienta w sklepach? 28.04.11, 14:57
      jesli ktos pyta: w czym moge pomoc to znaczy ,ze nie byl szkolony heheh poniewaz jest to pytanie zamknietesmile wystarczy powiedziec -nie , dziekuje i tracimy klienta..zadaje sie pytania otwartesmile wtedy widac ,ze personel jest przeszkolony...
      • mamaemmy Re: Obsługa klienta w sklepach? 28.04.11, 15:26
        misia-your napisała:

        > jesli ktos pyta: w czym moge pomoc to znaczy ,ze nie byl szkolony heheh poniewa
        > z jest to pytanie zamknietesmile wystarczy powiedziec -nie , dziekuje i tracimy kl
        > ienta..zadaje sie pytania otwartesmile wtedy widac ,ze personel jest przeszkolony.
        > ..

        BINGOsmile
        • misia-your Re: Obsługa klienta w sklepach? 28.04.11, 15:32
          w czym moge pomoc, czy moge pomoc...zamyka nam droge do klienta..dokladnie to mialam na mysli..
      • angazetka Re: Obsługa klienta w sklepach? 28.04.11, 15:26
        Nie jest to pytanie zamknięte. Zamknięte byłoby "CZY mogę pani pomóc?".
    • lipsmacker Re: Obsługa klienta w sklepach? 28.04.11, 15:02
      Moim zdaniem obsluga klienta w Polsce wyglada o niebo lepiej niz kiedys i ogolnie jest na niezlym poziomie. Sa oczywiscie notoryczne wyjatki, dla mnie takim byl personel Mega Markt. Nigdy nie zostalam tam dobrze obsluzona i po pewnym czasie przestalam tam chodzic ze wzgledu na obsluge wlasnie. Personel przewaznie stal grupka i omawial wlasne sprawy (wakacje, dziewczyny - wiekszosc tego personelu to mlodzi mezczyzni), poproszony o pomoc odnosil sie do klienta niechetnie i nie potrafil pomoc, nie mowiac juz o jakimkolwiek zachwalaniu towaru. Tak jakby nie interesowala ich wogole sprzedaz.

      Tysiac razy wole panienki nagabujace mnie zaraz po wejsciu bo jesli nie chce korzystac z ich pomocy to po prostu mowie.
    • krolowanocy Re: Obsługa klienta w sklepach? 28.04.11, 15:27
      A ja lubię jak wchodzę i obsługa podchodzi z pytaniem "w czym mogę pomóc", jak nie podchodzi mnie to irytuje, bo sama muszę jej szukać.
      A że na ogół jak idę do sklepu z ciuchami to wiem co chcę kupić, to owszem, może mi pomóc tak, że wskaże mi gdzie u nich wisi dana rzecz (albo czy w ogóle kupię coś takiego)

      Na taksowanie wzrokiem się uodporniłam, nie robi mi zupełnie, przy opowiedniej postawie zresztą nie mają śmiałości tak robić.
      No i też nie lubię gapiących się ochroniarzy, imo ochrona powinna być kompletnie "niewidoczna".
    • hellulah Re: Obsługa klienta w sklepach? 28.04.11, 16:48
      Jassne, że widać jak i czy personel szkolony. Po czym poznają, dużo by pisać. Wolę już jednak tanią psychologię sprzedaży od naturalnego zgrzebnego chamstwa. Oczywiście, że wiem, że dziewczyna z Biedronki uśmiecha się na powitanie, bo ma tak nakazane, ale jednak za tym uśmiechem idzie szereg reakcji, i jej, i moich, i jakoś weselej niż w sklepie spożywczym xxx, gdzie pani chodzą w fartuchach rodem z PRL-u i mimo mojego uśmiechu i powitania mają naburmuszone miny.

      Co mnie w tym temacie serio wkurza? Ano, wszelkiego typu poniżające czy dyskryminujące uwagi. W sieciówkach tego coraz mniej, ale w sklepach mniejszych i niezrzeszonych (personel nieszkolony) się zdarza. Jakieś przykłady? wejdźcie na Lobby Biuściastych, jest tam superwątek o głupich tekstach sprzedawczyń - te wszelkie uwagi typu "ma pani za mały/za duży/dziwny biust" tudzież "ale takiego rozmiaru nie ma! pani się nie zna!". Inne przykłady? "Te cienie do powiek są brokatowe, w pani wieku, do takich opadających powiek się nie nadają, to dla młodszych osób". "Rurki? w takim ogromnym rozmiarze się rurek nie szyje!". (BTW, to pierwsze należało wyrazić w inny sposób, np. polecając inny rodzaj cieni, a to drugie o rozmiarze 42 to nieprawda.)

      Przebojem jak dla mnie scenka z małej piekarni, w której także oferuje się ciastka. Pan zagaduje sprzedawczynię. Pan postanawia zagadnąć też kolejną klientkę, ta zamawia już swoje towary, w tym pączka (a pan jeszcze pakuje swoje do toreb). "O, jak też jadałem pączusie, a teraz jestem na diecie i nie wolno mi!" (czy jakoś tak). Pani sprzedawczyni włącza się do rozmowy i rzecze tak (niejako ponad głową klientki): "Oj tam, teraz to ta pani pączki kupuje, a zobaczy pan, jak będzie za kilka lat wyglądała!". To ma być zwiększanie sprzedaży?

      Co przeszkadza? taka np. zbytnia dociekliwość pań w Douglasie. Ok, rozumiem, albo kupuję, albo mam spadać, a jak wezmę paluszek to ma się zrujnować na całą rękę, ale czasami naprawdę wolałabym pomyśleć nad kosmetykami w spokoju, bez szlifowania mojej asertywności. (W Douglasie i Sephorze nie znoszę też silnego zapachu perfum. Ok, wiem, że w tym smrodku nie wyczuję zapachu wybieranych przeze mnie i kupię kierując się kształtem flakonu, ale nie lubię, jak mi łeb na...wala, wolę przewiewne drogerie.) Przeszkadza mi też zbyt sprawne omotanie klienta, gdy czuję, że nie mam już nic do powiedzenia, moja sprawczość jest idealnie zerowa smile
    • pitahaya1 Re: Obsługa klienta w sklepach? 28.04.11, 20:56
      Ogólnie nie narzekam i może mam szczęście do sympatycznych ludzismile

      Dziś byłam w warszawskiej Arkadii.
      W niemal wszystkich sklepach obsługiwano mnie na zasadzie "kilka minut spokoju i dopiero pytanie "czy w czymś nie pomóc". Fajnie jak dla mnie.
      Były sprzedawczynie, które niemal ze skóry wyszły, żebym była zadowolona, jak choćby w sklepie z bielizną Pompea.
      Ale były i takie panie, które po raz kolejny mnie olały (sieć sklepów z biżuterią Red Rubin) uznając pewnie, że mnie nie stać na cokolwiek. Ale u nich to chyba kwestia odgórnych zaleceń, żeby na wstępie ocenić klienta, czy jest sens zelówki zdzierać. Panie wiecznie czymś zajęte, wiecznie coś czyszczą, przekładają a klient stoi. Kiedyś się zaparłam i czekałam, jako jedyna w sklepie, kilka minut. Żadna z dwóch pań nawet okiem nie mrugnęła, żeby mnie obsłużyćsmile)
      Jest jeszcze kilka sklepów w tym molochu, w których paniom się tyłka ruszyć nie chce. Jak choćby odzieżówka Taranko. Olewka na całego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka