konwalka
01.05.11, 22:56
dla chetnych
Fraszka poprzedzona musi byc przydługawym wstępem
Otóż: mieszkam z zastraszającą ilością facetów
Każdy z nich toczy boje o pilota tiwi. Mały Mikołaj chce bajki, starsze dziecko ogląda Discovery (i tylko dlatego pojechał ze mną na książęcy slub, bo miał nadzieję, że się Jej wysokość zamieni w jaszczurkę, jak zapowiadali w jakimś kole przyjaciół kosmitów czy coś), ojciec trzaska NON STOP snookera (tutaj z kolei padają hasła:proszę tylko spojrzeć, jaki wspanioały kontakt z zółtą bilą!; taki tekst może zostać przebity jedynie przez tego pajaca-komentatora, który na zawodach kajakarskich kobiet krzyczał :jeszcze trzy ruchy i Włoszka będzie szczęsliwa!)
inna sprawa, że ojca zaczęłam podejrzewać o późny rzut autyzmu
Gapi się e ekran, na którym nie dzieje się nic, oprócz wspaniałego kontaktu z zółtą bilą oczywiście.
Osobisty mąż zaś pasjami ogląda filmy na Canal +, w związku z czym około czwartej nad ranem znajduję go pogrążonego w głębokim śnie.
Ta ilustracja nijak się ma do cześtego tekstu mojego męża, oznajmiającego pryncypialnie gościom: a my cyfre mamy TYLKO ze względu na moją żonę, żeby te seriale mogła oglądać sobie.
taaa...
Jak chce zobaczyć Na dobre i na złe to się zapisuję w kolejkę już w środę
No i mężowi zaczął rosnąć brzuch
To znaczy zaczął już dawno, ale ostatnio postanowił "coś z tym zrobić"
Zaczął od kupna roweru.
Odsunął na bok, nie kryjąc pogardy, wszytsko co kojarzy się z jego dawnym hobby, czyli golfem i intensywnie zabrał się za gromadzenie niezbędnych akcesoriów rowerowych.
Gromadzi je w najdroższym sklepie w mieście (taki, co to dwie opony za 1200 funtów na przykład), tachając ze sobą swojego najlepszego kumpla, który również kupił rower i teraz jeżdża razem (tę parę podejrzewam zresztą o ukryty homoseksualizm; trzy minuty po WSPOLNYM powrocie z pracy zaczynają do siebie dzwonić)
No i poszli raz do tego sklpeu po jakieś torebki dla rowerzystów na telefony czy inne coś, prężą się i gną, parskają i prychają, ocierają pot z czoła, bo przejechali 600 metrów i te sprawy.
I to ich prychanie i ocieranie przerwało nagle wejście wlasciciela sklepu, lekko zdyszanego
-A co ty tak sapiesz?- pyta go nasz kumpel
-A, na rowerze sie przejechałem, to trochę zasapany jestem
-He he...cienias... ja też jechałem na rowerze, a tak nie sapię- mówi dalej kumpel
Facet spojrzał spode łba.
-Ale ja przejechałem właśnie 50 mil... w dwie i pół godziny...
tu miny moich rowerzystów nieco sie wydłużyły
Okazało się, że właściciel sklpeu, wielki miłośnik rowerów, jest byłym kadrowiczem olimpijskim w kolarstwie
Moi panowie przestali zgrywać twardzieli, a ja o piczy kłak udusiłabym się ze smiechu, kiedy mój mąż wydusił tylko: ja jestem bardziej zasapany, kiedy przejadę 50 mil samochodem...
I na koniec jeszcze dzisiejszy tekst kolejnego faceta w moim życiu, czyli teścia: wiesz co...macie tego duzego psa...Ciekawe, czy gdyby ktoś nie zamknął drzwi na noc i wszedł złodziej do was...A zresztą, gdyby do was sie ktoś włamał, to bardzo szybko by tego pożałował.
No cóż, krezusem nie jestem. A złodziejom marnuję tylko kursy.
Dobranoc