Dodaj do ulubionych

Do mam, które prowadzą samochód...

    • majenkir Sie nie nadaje 06.05.11, 13:30
      platki_sniadaniowe napisała:
      > Jego zdaniem jezdzic nie umiem, i w ogóle nie nadaję sie na kierowcę.


      Smiech mnie ogarnia jak czytam takie rzeczy. Co to znaczy "nie nadaje sie"? Prowadzenie auta to najzwyklejsza czynnosc - tak jak obsluga komputera czy ugotowanie obiadu. Do tego nie potrzeba jakichs specjalnych zdolnosci. Wystarczy odrobina checi i praktyka. Tu gdzie mieszkam wszyscy prowadza auta, bo inaczej byliby uziemieni w domu. To co? Niby wszyscy tacy zdolni i "sie nadaja"? wink
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
      fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/DFGVvAKpc7hbaVBiqB.jpg
    • gardenia_nowak Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 13:50
      Musisz zacząć jeździć sama, tzn. także bez dzieci. Najpierw krótsze trasy, dobrze znane, potem warianty tych tras innymi ulicami. Generalnie po to, żeby uniknąć takiej sytuacji zrobiłam prawko w wieku 20 lat (cholera to już 14 lat...), kiedy miałam już auto do swojej dyspozycji i od tego czasu regularnie jeżdżę - różnymi samochodami i poza Polską także w tym po lewej stronie. Zaczęłam od razu, choć wydawało mi się to skokiem na bardzo głęboką wodę. Na pocieszenie powiem Ci, że mam koleżankę, która też bardzo niepewnie się czuła w swoim aucie (porady papy) i długo się przełamywała, a teraz jeździ bez problemów także na dłuższych trasach. Także trzymam kciuki.
    • estelka1 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 14:34
      Jeśli mogę coś doradzić, to odpuść sobie jazdę z mężem. Teraz i w miarę możliwości w ogóle. Wiesz, auto to przedłużenie męskości większości panów i jak baba się za jeżdżenie bierze, to niestety czepiają się okrutnie, wytykają najmniejsze błędy, jakby sami ich nie robili.
      Wiesz, ja jestem stosunkowo młodym kierowcą (3 lata) i tak się u mnie potoczyło, że od razu zostałam zmuszona do samodzielnej jazdy i to na "poważnych" trasach, łącznie w wyjazdem do Niemiec po 2 miesiącach posiadania prawka. Też sadziłam babole i do tej pory bywa, że zrobię na drodze coś idiotycznego, choćby to, że namiętnie ruszam z trójki i samochód mi gaśnie np. przy wjeździe na rondo. Ale ogólnie radzę sobie całkiem przyzwoicie.
      A tak przy okazji, prawdę mówią dziewczyny, że jak się nie odważysz jeździć samodzielnie, to nic z tego nie będzie. Moja przyjaciółka ostatnio się przemogła i po bodaj 20 latach posiadania prawka, zaczęła jeździć. Wzięła parę lekcji z instruktorem i potem zaczęła jeździć sama. Jej mąż na szczęście mądry człowiek i uznał, że zamiast jeździć z nią i ją (oraz
      siebie) stresować, lepiej zainwestować w jakiś niedrogi i niemłody samochód, którego w razie bliskich spotkań z murem, czy bramą, nie będzie żal. Jechałam z koleżanką w pierwszych tygodniach jej samodzielności i to rzeczywiście był dramat. Ale po jakimś miesiącu nie wierzyłam własnym oczom. Całkiem swobodnie i pewnie się poruszała po ulicach. Teraz po pół roku jeździ gdzie chce, kiedy chce i jest całkiem niezależna od męża.
      • thaures Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 15:15
        Po ośmiu latach od zrobienia prawa jazdy stwierdziłam,że muszę zacząć jeździć. Z mężem stresowałam się jak głupia, bo widać,że go bolała każda zmiana biegu itp. Wykupiłam jazdy z instruktorem, który po 9 razach stwierdził,że wystarczy. Mimo to, bałam się jechać. Mąż mnie stresował bardzo-mimo,że nigdy nie robił rozrób w aucie. Ale jak był przy mnie to o wszystko pytałam- o najbardziej podstawowe rzeczy ( sama się nie dziwie, że był przerażony ) Ale jak zmienialiśmy auto, to stare zostawiliśmy dla mnie i tak w końcu zostałam zmuszona do samodzielnej jazdy.
        Mimo to, jak jadę z mężem zdarza mi się zrobić błąd, którego nigdy bym nie zrobiła jadąc sama!
        Moja koleżanka pojechała ponad 300 km za swoje miasto i nagle jej mąż stwierdził, że nie wraca i ona - też po długiej przerwie- była zmuszona jechać sama. Również dała radę.
        Zrób jak radzą dziewczyny-wsiadaj sama do auta i próbuj. Może bardzo wcześnie, gdy ruch niewielki? W momencie, gdy zauważysz,że nie obmyślasz trasy w pamięci to znaczy, że jest bardzo dobrze.
    • alba27 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 15:08
      MIałam tak samo. Ja zaczełam jeżdzić póznym wieczorem jak już nie było ruchu, jeżdziłam sama po trasach, które doskonale znałam, co jakiś czas wysuwałam się dalej, dziś juz jakoś sobie radzę w moim mieście , raz nawet pojechałam 50km do innego miasta i była to moja najdłuższa trasa. Tyle ile muszę to sobie radzę ale frajdy w tym nie znajduję.
    • shellerka Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 15:12
      nie słuchaj chłopa. jeżdżę ponad 10 lat, prawo jazdy mam od 13. u mnie te trzy lata przerwy miedzy prawkiem a jezdzeniem byly tez spowodowane chłopem. a mianowicie moim tatąsmile uznawał się za najlepszego na swiecie kierowce i za kazdym razem (mimo ze mama miala auto i prawko zanim sie poznali, a on dopiero potem robil) krytykowal mnie i mame, kiedy od swieta pozwalal nam prowadzic. z tego stresu uznalam, ze jestem do kitu.
      az w koncu wyprowadzilam sie z domu i kupilam swoje wlasne auto. z poczatku stalo pod domem, a do pracy jezdzilam tramwajem, auto pozyczajac bratusmile w koncu sie wkurzylam, wsiadlam i pojechalam do pracy. w godzinach szczytu. na drugi koniec miasta. przez cale centrum. tylko raz ktos na mnie trabnal, bo zaspalam przy zmianie swiatelsmile
      po kilku dniach dogonil mnie na swiatlach taki mercedes cabrio z eLką na dachu i pokazal, zebym opuscila szybę. wystraszylam sie, ze napewno cos pochrzanilam i ze on sie wkurzyl, ale opuscilam. a on do mnie: "ale super jeździsz!"
      uznałam, ze jednak koles ma wieksza wiedze na ten temat niz moj tatko i nabralam pewnosci siebie.

      co oczywiscie nei przeszkadza mojemu mezowi nieustannie narzekac w trakcie przejazdzek ze mna za kierownica. ale zawsze dodaje wtedy, ze wie, ze on na kacu gorzej znosi takie doznania wink (najczesciej z powodow alkoholowych to ja prowadze)

      tak więc podsumowując - WSIADAJ ZA KÓŁKO!
    • kali_pso Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 15:26

      Dziewczyno, ale po co Ci te dodatkowe jazdy?
      Toż Ty jeździć potrafisz, tak? Masz problem sama ze sobą a zdecydowania nie nabędziesz na 10 lekcjach tylko w trasie- jeździc, jeżdzić i jeździć...to jest moja recepta. Prawko mam od 17 lat, był okres, że nie jeździłam trzy lata- jazda po prostej w sumie drodze wywoływała u mnie ból brzucha, ale musiałam, więc jechałam...też nie grzeszyłam decyzyjnościąwinkP

      Teraz jak jadę sama, to jednocześnie palę, śpiewam, maluję usta i jeszcze wrzeszczę na innych kierowców jednocześnie śmigając po pasachwinkP Da się- a powiem Ci, że mąz też mnie stresuje, ale i tak mniej niż kiedyś, więc z tym też sobie już radzę.


      Trochę OT- ten watek potwierdza jedno- faceci to@##$%^&*&**(. Nikt tak jak oni nie potrafi kobiecie zrobic wody z mózgu i obniżyć jej samooceny.

      Trzymaj fason, poradzisz sobie.
    • mrs.solis Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 16:00
      Bierz dodatkowe jazdy i narazie nie bierz meza jako pasazera. Ja sama zaraz po zrobieniu prawa jazdy jezdzilam z ojcem,ktory na mnie ciagle wrzeszczal i sprawil,ze zaczelam sie bac jezdzenia chociaz od malego chcialam prowadzic samochod i nie mialam tego strachu jezdzac z instruktorem. Co dziwne kiedy wreszcie udalo mi sie wydebic samochod zeby pojechac gdzies samej szlo mi naprawde dobrze.
    • kiniox Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 16:17
      Dwóch panów miało wpływ na moją jazdę samochodem. Najpierw tata, dzięki któremu moje prawo jazdy kurzyło sie na półce przez 14 lat, a potem mój mąż, który nigdy mi złego słowa nie powiedział, zawsze zachęcał i tłumaczył, że to tylko kwestia czasu i wprawy. Ja jestem co prawda z frakcji, która wierzy w istnienie ludzi nienadających się do prowadzenia samochodu, ale jest takich ludzi niezwykle mało. Chodzi raczej o to, że pewne cechy charakteru ułatwiają start i sprawną jazdę, a inne to utrudniają. To tak jak z nauką języka obcego, jeden zna trzy słowa na krzyż i wszędzie się dogada, a drugi może być bardzo zaawansowany, ale i tak się nie odezwie, jeśli nie ma pewności, że nie zrobi błędu w wymowie i gramatyce.
      Moim zdaniem dobrym rozwiązaniem jest twój własny samochód. U mnie to zdziałało cuda. Jestem natomiast przeciwna kiepskiemu samochodowi, bo takie są zwykle niebezpieczne. Lepiej kupić samochód większy, za to bezpieczny (strefy zgniotu, poduszki itp.). Niekoniecznie nowy i drogi. W gruncie rzeczy nie chodzi o to, "żeby nie było szkoda go zniszczyć", tylko o to, żeby Tobie nic się nie stało. Jeśli jeździć, to początkowo bez doradców, bo zawsze w głębi duszy będziesz liczyła na to, że to oni Ci powiedzą co, jak i kiedy robić. Na początek tylko znane trasy, żebyś się nie musiała martwić o decyzje podejmowane w ostatniej chwili. I przede wszystkim trenować wdupiemanie. Jak ktoś trąbi, to uśmiechnąć się i mu pomachać. Musisz się kiedyś nauczyć i już. Jak mąż robi komentarz, to wysiada. Wiem, że to radykalne, ale zostałam wychowana w przeświadczeniu, że kierowcy nie zwraca się uwagi, żeby skały sr.ły. Ja ćwiczyłam jazdę wyjątkowo niebezpiecznie i nie polecam, chociaż skuteczne to było bardzo. Jeździłam mianowicie z moim małym dzieckiem do żłobka, bo musiałam i już. Moje dziecko chciało ode mnie milion rzeczy po drodze, usta nam się nie zamykały, a to piosenka, a to picie, a to samochodzik mu upadł. Ponieważ priorytetem było bezpieczeństwo, nie mogłam odpuścić nic z uważnej jazdy, potem starałam się zaspokoić potrzeby dziecka, a na koniec czasu i energii nie zostawało, żeby się jeszcze martwić głupotami (a co jak mi się samochód stoczy, a co jak mi ktoś zatrąbi, a co jak nie zaparkuję na raz, tylko na cztery, a co jak utknę na środku skrzyżowania itp.). Twoim podstawowym wrogiem jest nadmierna i nadmiernie krytyczna wyobraźnia. Odwagi i powodzenia.
    • jusytka Moje rady 06.05.11, 17:40
      Sa osoby, które sia na kierowcę nie nadaja, ale jest to zaledwie promil populacji. Z tego co piszesz wynika, że raczej ty do niego nie należysz. Mało tego, czytajac twój post mam wrażenie, jakbym sama go pisała wiele lat temu wink
      Moje rady dla ciebie:
      1 Najwazniejsze - unkaj jeżdżenia z mężem!!!
      2 Idealnie byłoby gdybys miała swój własny samochód, ale wiem ze nie jest to takie proste
      3 Wybierz się na pierwsza jazdę z zaufaną przyjaciółką (ja tak zrobiłam) i przejedźcie sie razem po "twoich ścieżkach" , gdzie będziesz jeździła najczęściej
      4 Odważ sie na samodzielną jazdę w niedzielę (wtedy jest najmniejszy ruch) i sama objedź "swoje miejsca"
      5 i ruszaj dalej, bądź ostrozna, myśl, przewiduj i jeździj jak nawiecej sama, a z czasem się nauczysz!
      Ja jeżdżę samodzielnie (codziennie) już 7 lat i nie miałam żadnej stłuczki z mojej winy. Auto każdej mamie znacząco ułatwia życie i z czasem stanie sie frajdą, czego ci zyczę smile
    • dorala Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 17:51
      Nie poddawaj się i ćwicz jazdę sama, najpierw w sobotę czy niedzielę lub wieczorami, kiedy jest mniejszy ruch na drodze. Ja zrobiłam prawo jazdy w wieku 18 lat. Przez sześć następnych lat wogóle nie jeździłam. Kiedy zapadła decyzja o kupnie dla mnie samochodu, poćwiczyłam trochę jazdę z bratem, z którym nie mam na codzień kontaktu. Specjalnie nie z mężem, boby mnie wykończył nerwowo. Nie wiem skąd, ale wiedziałam, że jak będę mieć własny samochód, to będę nim jeździć. Po prostu wsiadłam i zaczęłam, opisaną wyżej metodą. Jeżdżę do dzisiaj czyli już 16 lat, regularnie i bez najmniejszej stłuczki (odpukać), chyba dość dobrze, choć do dziś nie przepadam za wożeniem męża jako pasażera. Trzymam za Ciebie kciuki i nie odpuszczaj.
      • najma78 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 18:19
        Skoro masz prawo jazdy to juz ktos zdecydowal, ze jednak masz do tego predyspozycje i sie nadajesz. Zacznij jedzic sama kiedy ruch jest niewieli, po uliczkach ci znanych i stopniowo wyruszaj coraz dalej i w wiekszym ruchu. Praktyka czyni mistrza, jezdzac regularnie i duzo nabierzesz pewnosci.smile Zycze wytrwalosci.
        Dodam, ze 10 lat temu zrobilam prawo jazdy a kilka miesiecy po tym wyjechalam do UK i mialam ok. roku przerwy, a potem kupilam auto i musialam sie przyzwyczaic do lewostronnego ruchu a doswiadczenie w prowadzeniu auta mialam mizerne. Jezdzilam duzo, codziennie, wybieralam sie w dluzsze trasy, austostrady, inne miasta. Uwielbiam prowadzic.
    • leeloo2002 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 18:30
      odpuść sobie jeżdżenie z mężem. Mój robi to samo. On mi syczy i dostaje zawału serca jak przejeżdzam za blisko (jego zdaniem) zaparkowanych samochodów. A jednocześnie oczekuje że będę siedzieć cicho jak jest nieuważny albo wykonuje ryzykowne manewry.
      Meżowie tak mają wink
    • mozyna Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 19:02
      Praktyka czyni mistrzem! Nie ma innego sposobu.
    • gaskama Wykup wiecej jazd! 06.05.11, 19:10
      Nie wiem, co pisaly dziewczyny, wiec moze sie powtorze. Jesli nie jezdzilas nigdy po zrobieniu prawka, to praktycznie musisz zaczac od poczatku. 10 godzin do za malo. Ja radze wykupi kolejne 10 godzin. Swoja droga masz dziwnego meza. Raczej pownien cie namawiac. Wykup wiec dodatkowe lekcje. Jesli cie na to stac, to tyle, ile trzeba, bys poczula sie pewnie. Nawet wykupujac kolejne 20 lekcji. Wyjedz z instruktorem gdzies na droge szybkiego ruchu (wykup nawet dwie godziny pod rzad). To pomaga. A potem zacznij jezdzic, jak nie bedzie korkow w miescie. Ja wiele lat temu po dlugiej przerwie zaczelam po W-wie jezdzic w weekend majowy. Puste ulice dobrze na mnie dzialaly.
    • gonia28b Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 20:09
      współczuję mężusia uncertain typowy typ niechętny "babom za kierownicą" uncertain
      no ja jakoś dziwnie jeżdżę... tyle, że na szczęście od samego poczatku po zrobieniu prawa jazdy chciałam jeździć sama i jeździłam sama i jeżdżę sama - i nie wyobrażam sobie że miałoby być inaczej. Samochód i mobilność to jest dla nas obojga konieczność.
      Męża swojego poznałam jako praktykująca "kierownica" - on sam z siebie troszkę może podszkolił mnie z techniki jazdy, ale nigdy w życiu nie dałabym sobie wmówić, że nie nadaję się na kierowcę. A teraz to mogę być pewna, że i mój mąż nie wyobraża sobie żebym miała nie być mobilna. W naszym życiu jest całe mnóstwo sytuacji, że po prostu muszę wsiąść w samochód i gdzieś pojechać, coś załatwić szybko nie tracąc pół dnia na dojazdy autobusami...
    • mama_vinca Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 20:23
      Bylam w bardzo podobnej sytuacji. Zdalam prawko w wieku 18 lat i od tamtej pory nie jezdzilam bo sie balam. Po 12 latach, kiedy juz mialam dziecko czulam sie zamknieta w domu.Wszedzie bylo daleko i lapalam dola. U nas przelomem bylo kupienie auta z automatyczna skrzynia biegow. Koncetrowalam sie tylko na drodze i ruchu. To dodalo mi pewnosci siebie,poczulam sie o wiele lepiej i pewniej w samochodzie. Kilka tyg. jezdzilam z mezem, ale oczywiscie mialam dosc wysluchiwania uwag i pewnego dnia musisalm pojechac po ziemie do kwiatkow. Wzielam samochod i pojechalam sama! Trzeslam sie clala ale dalam rade! Ja to z tym bardzo panikujacych jestemsmile Jezdze juz rok, nie mam biegunki juz przed wejsciem do samochodu, ale na to trzeba czasu, najwazniejsze sie przelamac. Sprobuj pojechac sama wieczorek, kiedy nie ma ruchu na drodze.Jedz tylko w takie mijesca ktore znasz dobrze.Im czesciej bedziesz jezdzic tym szybciej sie przelamiesz i pokonasz strach. Na poczatku tez nic nie widzialm co sie wokol mnie dzieje bo jechalam spanikowana, ale teraz jest luz, czego i Tobie zycze!
      • sonia-3 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 21:45
        Dokładnie przerabiałam to samo. Po 18 latach wzięłam 10 h jazd i zaczęłam jeździć sama. I:
        NIGDY!!!!. nie jeżdżę z mężem ( gdyż groziłoby to rozwodem). Przez pierwszy rok jeździłam z nalepionym listkiem zielonym. Strach i wielkie emocje towarzyszyły mi przez pierwsze pół roku. Bardzo się bałam. Potem jazda zaczęła sprawiać mi przyjemność. I tak jest do tej pory. Trzeba się przełamać i dużo jeździć. początkowo łatwe trasy, aby " obyć" sie z autem i tym co się dzieje na drodze. I nie stresować się, że jest się trochę sieroctwem na drodze ( z listkiem można być). Nawet nie będziesz wiedziała kiedy, jak zaczniesz sama wyprzedzać "L" I ZIELONO LISSTKOWCÓW, I zobaczysz,że jazda to super sprawa. Powodzenia.
    • joxanna Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 21:54
      Jeździj sobie np. w nocy i w weekendy, kiedy drogi są puste. Jak nie bardzo wiesz gdzie masz dojechać - to noc wcześniej przejedź całą trasę, zaplanuj parkowanie itp.

      I - chociaż może to brzmi absurdalnie - wyjedź gdzieś daleko. W mieście jeździ się dużo trudniej, niż w trasie poza miastem, to potrafi być nawet przyjemne (mówi to osoba, która prowadzi samochód raczej dobrze, ale bardzo tego nie lubi. Ale w trasie jest całkiem całkiemsmile). To pomoże Ci oswoić się z samochodem, poczuć go. A może nawet polubićsmile
      • rybalon1 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 22:23
        miałam to samo co autorka wątku - rada jest jedna jeżdzić codziennie i się nie zrażać - ja sama codziennie pokonywałam do pracy jakieś 50 km w sumie , po 2-3 miesiącach czułam sie za kółkiem całkiem fajnie . Z mężem do dziś nie lubię jezdzić wolę sama smile Mąż łaskawie stwierdził po jakimś czasie , ze " nawet fajnie się ze mną jeżdzi " .
    • lena_madzia Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 22:41
      Ja od początku jeżdze bez męża -właśnie dlatego bo krytykant...teraz mamy dwa samochody, każdy swój i mąż jechał razem ze mną jako pasażer słownie -RAZ. Ja czuje sie dobrze na drodze chociaż na początku było trudno, ale powiedziałam sobie że tyle ludzi jeżdzi to co ja jestem jakaś gorsza???
      Pierwsze jazdy zrób bez dzieci, zostaw je pod dobrą opieką i ruszaj na objazd okolicy.
    • trzepunka Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 23:12
      Moja rada: jeźdźić, jeźdźić i jeszcze raz jeźdźić! Nie wiem jak z Tobą, ja mam prawko od 5 lat ale prowadzić uwielbiam! Nieraz słyszałam że jestem dobrym kierowcą i to najczęściej z ust...facetów w tym mojego ojca, kierowcy z 40-letnim stażem. I wierzę, że to zasługa tego, że odbierając prawko nie bałam się. Wsiadłam odrazu, 3 dni po odebraniu trasa 200km! Nie masz się czego bać, praktyka czyni mistrza! Uwierz, że to nie takie trudne! A uwagi męża puszczaj mimo uszu, facet nie lubi jeźdźić z kobietą, a to że jesteś ostrożna to tylko dobrze o Tobie świadczy! Trzymam kciuki!
    • czar_bajry Re: Do mam, które prowadzą samochód... 07.05.11, 02:00
      Wykup kilka dodatkowych lekcji a po za tym poproś o pomoc, brata,kuzyna albo zaprzyjaźnionego sąsiadatongue_out
      I nie słuchaj głupot wygadywanych przez męża.
    • pamela788 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 07.05.11, 02:33
      Nie poddawaj sie ja bym walczyla,co to znaczy nie masz predyspozycji?
      Nie wyobrazam sobie zycia bez samochodu,jak niewolnica bym zyla.
      Wez jakas kumpele,ktora dobrze jezdzi niech cie pouczy,luz,smiech,szybko zalapiesz.
      Zupelnie co innego niz jazda z instruktorem.
      • elske Re: Do mam, które prowadzą samochód... 07.05.11, 10:08
        Mam prawo jazdy od 11 lat. Pierwsze dwa lata jezdziłam kilka razy (kiedy mój tato potrzebował kierowcy). Pózniej prawko leżało w szufladzie. Rok temu we wrześniu kolezanka zadzwoniła do mnie z pytaniem, czy chcę przejąć jej pracę.Warunek- muszę jezdzić samochodem. Miałam tydzień, żeby przypomnieć sobie jak sie prowadzi samochód. Na pierwszą jazde pojechałam z kolegą ( jezdziłam całe 30 min po krętej drodze w lesie, między skałami tongue_out). Następnego dnia ćwiczyłam wyjazd tyłem z podjazdu przed domem .Trzeciego dnia wyjechałam z domu i pojechałam do najblizszego sklepu, a pózniej po dzieci do przedszkola. Pózniej juz regularnie odwoziłam dzieci do przedszkola i po nie jezdziła (przedszkole 1 km od domu). I tak jezdziłam- najpierw krótkie trasy w promieniu max 2 km od domu, a pózniej coraz dalej. Jezdziłam sama.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka