Dodaj do ulubionych

Do mam kierowczyń c.d.

07.05.11, 10:01
Dziękuję za Wasze wsparcie w tamtym wątku. Po chwilach zwątpienia i totalnego doła postanowiłam się nie poddawać. Wykupiłam kilka jazd, tak dla przypomnienia i codziennie będę jeżdzic po okolicy swoim samochodem.Wczoraj zawiozłam dzieci do babci i pojechałam po zakupy. No dla mnie to sukces.
Ale chciałabym poprosic o kilka rad praktycznych.
1.Dojazd do świateł, gdy w oddali widzimy czerwone.
Czy po prostu nie dodajemy gazu, i dojezdzamy sobie nie zmieniając biegu ,lekko hamując , w ostatniej chwili wciskając sprzęgło?(ja tak robię) czy jednak lepiej dojeżdzać na luzie?
2,No i Wasze spsoby na zminę pasa. Dla mnie to horror. czy najpierw włączacie migacz a potem dopiero patrzycie co i jak? Czy kontrolujecie sytuacje w lusterku i najpierw szukacie miejsca.
Dziękuję za rady.
Obserwuj wątek
    • em_em71 Re: Do mam kierowczyń c.d. 07.05.11, 10:13
      Korespondencyjny kurs nauki jazdy smile
      Fajne te Twoje pytania. Aż żaczęłam się zastanawiać, bo po 20 latach jeżdżę automatycznie. Co do czerwonego, to zależy jaka sytaucja jest, czasem na biegu, czasem - jak jestem sama na pasie, to toczę się na luzie, nie pamiętam.
      Zmiana pasa. Raczej najpierw sprawdzam, czy mam gdzie zjechać, potem wrzucam kierunek i robię manewr, a w zasadzie wszystko dzieje się prawie jednocześnie. Chyba, że jest duży ruch i MUSZĘ zmienić pas, to sygnalizuję wcześniej i czekam na lukę, ew., że mnie ktoś wpuści.
    • platki_sniadaniowe Re: Do mam kierowczyń c.d. 07.05.11, 10:24
      No moje pytania wynikły stąd że, jak zaczęłam jeżdzić to robiłam to jakoś po swojemu i szło. Jednak pojeżdziłam z 3 osobami i każda miała inna teorię.Więc z jednej strony słyszałam że, na luzie się nie jedzie a z drugiej , że każdy dojezdza na luzie smile. Więc tak pytam z ciekawości bo i tak kazdy ma swój sposób.
      • zuzi.1 Re: Do mam kierowczyń c.d. 07.05.11, 12:13
        Ja też często dojeżdżam na luzie, a nie na biegu, tak się przyzwyczaiłam, ale to też zależy od sytuacji, ile masz miejsca przed samochodem. Jeśli chodzi o wyprzedzanie, to w Polsce obowiązuje taka zasada, że i tak zazwyczaj Cię nikt nie wpuści, więc trzeba trochę sprytu i szybkości działania, zeby to się udało. Ja czasem zjeżdżam na drugi pas b. szybko włączając migacz na chwilę, oceniając oczywiście odległośc od drugiego samochodu w lusterku, tak aby nie doszło przy tym do zderzenia. Tzw. metoda na chama, wrzucasz migacz raz, dwa, wychylasz przód samochodu na drugi pas i szybciutko przejeżdżasz na pas obok, kierowca z samochódu z tyłu wówczas czuje się już zmuszony do wpuszczenia, czy mu się to podoba, czy też nie, czasem tak trzeba po prostu zrobic, aby udało się wjechac, gdyby nie to można by czekac w nieskończonosc na przepuszczenie na pas obok...
        • landri83 Re: Do mam kierowczyń c.d. 08.05.11, 18:15
          Jazda na luzie jest niepoprawna, niebezpieczna i nieekonomiczna. Nie twierdzę, że sama nigdy tak nie jeżdżę, ale lepiej jest od razu uczyć się poprawnych zachowań, niż później poprawiać swoje błędy (znam z autopsji).

          Dlaczego niepoprawna? Należy hamować silnikiem, czyli redukować kolejne biegi w miarę zwalniania - to również ekonomiczniejsze, ponieważ redukuje spalanie do zera (doskonale to widać w kompie pokładowym, jeśli się ma). Dlaczego niebezpieczne? To akurat oczywiste - samochód jadący na luzie ma ogromną bezwładność, poślizg, drobna stłuczka i samochód leciiiiii.
        • babunia_wygodka Re: Do mam kierowczyń c.d. 09.05.11, 14:13
          zuzi.1 napisała:

          > Ja też często dojeżdżam na luzie, a nie na biegu, tak się przyzwyczaiłam, ale t
          > o też zależy od sytuacji, ile masz miejsca przed samochodem. Jeśli chodzi o wyp
          > rzedzanie, to w Polsce obowiązuje taka zasada, że i tak zazwyczaj Cię nikt nie
          > wpuści, więc trzeba trochę sprytu i szybkości działania, zeby to się udało. Ja

          Bzdura. Po prostu trzeba wjeżdżać zdecydowanie, a nie czaić się na 100 m pustego miejsca na pasie obok. Wszyscy ci których jakoby nigdy "nie wpuszczają" to po prostu słabi kierowcy którzy nie umieją wjeżdżać w typowe dla ruchu miejskiego przerwy między samochodami.


          > czasem zjeżdżam na drugi pas b. szybko włączając migacz na chwilę, oceniając oc
          > zywiście odległośc od drugiego samochodu w lusterku, tak aby nie doszło przy ty
          > m do zderzenia. Tzw. metoda na chama, wrzucasz migacz raz, dwa, wychylasz przód
          > samochodu na drugi pas i szybciutko przejeżdżasz na pas obok, kierowca z samoc
          > hódu z tyłu wówczas czuje się już zmuszony do wpuszczenia, czy mu się to podoba
          > , czy też nie, czasem tak trzeba po prostu zrobic, aby udało się wjechac, gdyby
          > nie to można by czekac w nieskończonosc na przepuszczenie na pas obok...
        • babunia_wygodka Re: Do mam kierowczyń c.d. 09.05.11, 14:14
          zuzi.1 napisała:

          > m do zderzenia. Tzw. metoda na chama, wrzucasz migacz raz, dwa, wychylasz przód
          > samochodu na drugi pas i szybciutko przejeżdżasz na pas obok, kierowca z samoc

          To nie jest żadna metoda "na chama" tylko normalny sposób zmiany pasa. Kierowca z tyłu jest uprzedzony o Twoim zamiarze, jest miejsce (no bo się mieścisz), kierowca z tyłu nie zbliża się właśnie tylko jedzie z tą samą prędkością co Ty - tak właśnie zmienia się pasy.

      • mruwa9 Re: Do mam kierowczyń c.d. 07.05.11, 12:29
        wrzucam na luz, zeby spokojnie dokulac sie do swiatel, gdy w miedzyczasie zmieni sie na zielone, wrzucam dwojke i tocze sie spokojnie dalej.
        Co do zmiany pasa- nieustajaca kontrola tego, co sie dzieje z przodu, z tylu, z prawej i z lewej musi wejsc w krew, to musi byc nawyk, automat. Wtedy unikniesz wjazdu w pojazd, ktory wlasnie znalazl sie w martwym punkcie. Jesli widzisz w lusterku szybko zblizajacy sie pojazd, lepiej go przepusc, zeby nie zmuszac go do hamowania. Z czasem nauczysz sie oceniac odleglosc na podstawie obrazu w lusterku, zeby wyczuc, czy zmieniajac pas nie zmusisz kierowcy z tylu do gwaltownego manewru (hamowania, zmiany pasa). Zawsze staraj sie zachowywac klarownie i jednoznacznie, przewidywalnie na drodze, czyli- zdecydowane manewry. Zawsze staraj sie wczuc w sytuacje kierowcy z tylu/boku, pomysl, co sadzi, widzac ciebie na drodze, czy wlasciwie ocenia twoje zamiary ( np. przy skrecie w lewo ze srodkowego pasa, ale nie na swiatlach, dobrze jest czasem wczesniej delikatnie nadepnac na hamulec, zeby kierowca z tylu zobaczyl twoje swiatla stop, zeby sie domyslil, ze bedziesz skrecac. Jesli przeoczysz zjazd w lewo, to lepiej, zamiast gwaltownie skrecac w ostatniej chwili, pojechac prosto, skrecic w jakakolwiek najblizsza uliczke w prawo, tam bez stresu zawrocic i wlaczyc sie do ruchu , jadac w kierunku, z ktorego nadjechalas. Chodzi o to, zeby nikt nie wjechal ci w kufer.
      • babunia_wygodka Re: Do mam kierowczyń c.d. 09.05.11, 14:10
        platki_sniadaniowe napisała:

        > No moje pytania wynikły stąd że, jak zaczęłam jeżdzić to robiłam to jakoś po sw
        > ojemu i szło. Jednak pojeżdziłam z 3 osobami i każda miała inna teorię.Więc z j
        > ednej strony słyszałam że, na luzie się nie jedzie a z drugiej , że każdy dojez
        > dza na luzie smile. Więc tak pytam z ciekawości bo i tak kazdy ma swój sposób.

        Jazda na luzie (czyli bez wzruconego biegu) to bardzo duży i niebezpieczny błąd.
        1) W razie konieczności nagłego manewru nie masz napędu, nie przyspieszysz, nie panujesz nad prędkością. Biegu wrzucić nie zdążysz, możesz utknąć unieruchomionym samochodem na środku drogi.
        2) Marnujesz paliwo. Silnik samochodu jadącego bez gazu, ale na biegu jest obracany kołami. Nie pobiera paliwa w ogóle. Silnik samochodu toczącego się na luzie musi zużywać benzynę żeby nie stanąć.
        • umeyo Re: Do mam kierowczyń c.d. 13.05.11, 10:52
          babunia_wygodka napisała:

          > 2) Marnujesz paliwo. Silnik samochodu jadącego bez gazu, ale na biegu jest obra
          > cany kołami. Nie pobiera paliwa w ogóle. Silnik samochodu toczącego się na luzi
          > e musi zużywać benzynę żeby nie stanąć.

          Większej bzdury nie czytałam! Jest dokładnie na odwrót.
          • babunia_wygodka Re: Do mam kierowczyń c.d. 13.05.11, 11:09
            umeyo napisał:

            > babunia_wygodka napisała:
            >
            > > 2) Marnujesz paliwo. Silnik samochodu jadącego bez gazu, ale na biegu jes
            > t obra
            > > cany kołami. Nie pobiera paliwa w ogóle. Silnik samochodu toczącego się n
            > a luzi
            > > e musi zużywać benzynę żeby nie stanąć.
            >
            > Większej bzdury nie czytałam! Jest dokładnie na odwrót.

            Czy naprawdę musisz się tak afiszować swoim dyletanctwem? Skąd się, Twoim zdaniem, bierze energia obracająca wał silnika pracującego na luzie, co? I z drugiej strony - po co beznzyna silnikowi który jest obracany przez koła toczącego się samochodu?
    • platki_sniadaniowe Re: Do mam kierowczyń c.d. 07.05.11, 12:47
      Miałam ostatnio kłótnie z mężem o ten migacz, mianowicie mąż twierdzi że właczam go za szybko i stresuje innego kierowce. A instruktor mnie uczy ze najpierw migacz a potem zmiana pasa tzn . ze migacz szybciej.
      Ja mam często sytauacje ze tocząc się za jakąś cięzarówką obserwuję pas, gdzie ciągna się samochody.Jak znajduje się wolne miejsce to widze że ten z tyłu też rusza do zmiany pasa.I wtedy nie wiem co zrobićsad

      • zuzi.1 Re: Do mam kierowczyń c.d. 07.05.11, 13:04
        Jasne, że migacz wcześniej niż zmiana pasa. Moze mężowi chodziło o to, że wrzucasz zbyt wcześnie przed manewrem zmiany pasa. Co do zmiany pasa, to musisz nauczyc się szybciej oceniac, czy możesz to zrobic, tak żeby kierowca za tobą nie był szybszy. Jeśli będzie szybszy, spokojnie czekasz na kolejną możliwośc zmiany pasa. Tylko nie daj się wyprzedzic kolejnemu, bo będziesz az do celu jechac za ciężarówką smile) Tego typu rzeczy nauczysz się w miarę dłuższego jeższenia samochodem, najlepiej w trasie...
      • notting_hill Re: Do mam kierowczyń c.d. 07.05.11, 13:12
        Ja jeszcze jeździłam z mężem, to on mnie dla odmiany pouczał, że nawet jak nie mam gdzie zmienić pasa, to mam włączyć migacz, bo to sygnalizuje zamiar. Często się o to kłóciliśmy, bo mnie z kolei jako jadącego po prawym pasie, wkurzają tacy, którzy włączają migacz, bo nie wiem czy mnie widzą i czy przypadkiem nie wjadą mi za chwilę w bok. Więc tu samemu trzeba wypracować sobie jakieś swoje metody. Teraz staram się nie włączać migacza jak widzę kogoś obok siebie, z przyczyn powyższych, ale jak za długo zwlekasz, to masz sytuację jak w drugim zdaniu opisałaś, bo zawsze się znajdzie jakiś szybszy, co ciśnie mocniej na gaz i Cię uprzedzi. Nota bene, podobno w Niemczech za takie wyskakiwanie poza kolejnością można dostać mandat, ale nie wiem czy to prawda. Mnie się to zdarza dość często, mimo że jeżdżę już długo, w dużym ruchu i mam zrywny samochód, ale nie lubię gwałtownych ruchów wykonywać, więc najczęściej jacyś inni szybcy się znajdują, którzy mnie uprzedzają. Wtedy po prostu rezygnujesz i czekasz na następny dogodny moment. Za jakiś czas wyczujesz, kiedy to Twoje wyskakiwanie jest już po potokach, a kiedy jeszcze można, bo manewr rozpoczęliście z tym drugim równocześnie, więc kolizji nie będzie. Zresztą tamten też nie jest zainteresowany, żeby Ci wjechać w kufer, bo będzie jego wina.
        Czasem jak się spieszę i się zepnę w sobie, to jestem w stanie jeździć tak dynamicznie jak większość facetów, faktycznie wtedy nikt mi nie podskoczy, tyle że na dłuższą metę to można się wykończyć, bo to dużo wysiłku kosztuje. W sumie to współczuję facetom, którzy mają taki przymus zawsze na drodze.
        Rada na te Twoje dylematy jest tylko jedna- trzeba się wyluzować i nie przejmować każdym niepowodzeniem na drodze, a za dobrze wykonany trudny manewr pochwalić się wewnętrznie, wtedy następny raz będzie łatwiejszy.
        Ja też pierwszy raz kiedy pojechałam sama polonezem kilka ulic dalej do rodziców, miałam takie trzęsące się nogi, że nie mogłam utrzymać sprzęgła wciśniętego. Początki nie były łatwe, też słyszałam, że się nie nadaję, a jednak nauczyłam się i bez samochodu nie wyobrażam sobie teraz już życia.
        Jeżdżenie samochodem JEST trudne, mimo że usłyszysz pewnie od wielu, że to bułka z masłem. Jest to taka sama umiejętność jak mówienie w obcym języku, jeżdżenie na nartach i inne podobne umiejętności, przy których trzeba pokonać trochę trudności, wątpliwości, lęków, włożyć w to pracę i trening. Ale niewątpliwie wykonanie tej pracy jest bardzo satysfakcjonujące i pomaga na samoocenę, więc warto.
        • babunia_wygodka Re: Do mam kierowczyń c.d. 09.05.11, 14:17
          notting_hill napisała:

          > się o to kłóciliśmy, bo mnie z kolei jako jadącego po prawym pasie, wkurzają t
          > acy, którzy włączają migacz, bo nie wiem czy mnie widzą i czy przypadkiem nie w
          > jadą mi za chwilę w bok.

          Ale na przyhamowanie i po prostu wpuszczenie takiego przed siebie to Ci pomyślunku zabrakło?

      • falka32 Re: Do mam kierowczyń c.d. 07.05.11, 14:16
        > Ja mam często sytauacje ze tocząc się za jakąś cięzarówką obserwuję pas, gdzie
        > ciągna się samochody.Jak znajduje się wolne miejsce to widze że ten z tyłu też
        > rusza do zmiany pasa.I wtedy nie wiem co zrobićsad

        Przede wszystkim musisz przyjąć, że jeżeli nie zrobisz nic i będziesz się turlała za tą ciężarówką do końca drogi, to nic się nie stanie i nie oznacza to, że nie umiesz jeździć. Wyprzedzenie jej nie jest twoim obowiązkiem i nie łamiesz przepisów, jadąc za nią. W tej sytuacji możesz:
        1. turlać się dalej aż będzie miejsce
        2. wyskoczyć idealnie równo z tym, co wyskoczył za tobą
        3. wpychać się na chama przed tego, co wyskoczył

        Wielu nawet doświadczonych kierowców ma jakieś słabe punkty, manewry, w których nie czują się mocni albo ich nie lubią. Ja też mam i unikam po prostu manewrów, których nie lubię. Nie cierpię na przykład wyprzedzać na trasie, czyli wjeżdzając na przeciwny pas ruchu. Ponieważ tego nie lubię, staram się to robić jak najrzadziej (czyli jeżeli naprawdę już nie da się jechać tak wolno) i jeżeli mam z przodu naprawdę dłuuuugą pustą prostą. I nie zamierzam z tym walczyć. Mój chłop dostaje bólu zębów, jak jedzie ze mną wtedy jako pasażer. Ja dostaję bólu zębów, kiedy on wyprzedza na trzeciego albo czwartego i wcale nie uważam, że przez to jest lepszym kierowcą ode mnie, bo ja np. perfekcyjnie ruszam pod górkę a on nie umie i nie lubi i unika tras, gdzie trzeba stać w korkach pod górę smile
      • thegimel Re: Do mam kierowczyń c.d. 07.05.11, 14:38
        Z kierunkowskazem trzeba się nauczyć wyczuwać moment kiedy go włączać. Nie powinnaś to robić w ostatniej chwili, ale też nie powinnaś tego robić gdy jesteś od swojego skrzyżowania dość daleko, a po drodze masz jeszcze wjazd do garaży, 2 osiedlowe uliczki i wjazd na parking Lidla - wtedy kierowca za tobą faktycznie może się stresować. Ale z dwojga złego lepiej ten nieszczęsny kierunkowskaz włączyć trochę za wcześnie, niż w ostatniej chwili.
    • erba Re: Do mam kierowczyń c.d. 07.05.11, 13:02
      1. Jak czerwone w oddali, a ja jadę względnie szybko, to hamuję silnikiem, i tak sobie się toczę, często zmienia się już na zielone to nie muszę się zatrzymywać. Jak wiem, że jednak się zatrzymam, to wrzucam na luz.
      2. Najpierw patrzę w lusterka, jak jest pusto, to wiadomo, zmieniam pas, jak sznur samochodów, to nie czekam, aż ktoś domyśli się, co chcę zrobić, tylko włączam migacz sygnalizując zamiar i patrzę w lusterka, czy ktoś mnie nie wpuszcza.

      Aha, zauważyłam, że często kobiety (niestety) popełniają taki błąd, że chcąc zaparkować, jadą sobie wolniutko ulicą a migacz włączają dopiero, kiedy znajdą wolne miejsce. Chęć skrętu (zaparkowania) powinno się sygnalizować wcześniej, żeby ludzie z tyłu wiedzieli, co chcesz zrobić.

      Jeśli masz jakieś wątpliwości, to staraj się działać tak, żeby być maksymalnie przewidywalną dla innych, tzn. lepiej, żeby pomigać migaczem za długo (oczywiście bez przesady - nie migać przez 5 km mijając 10 ulic do skrętu wink ) niż wykonać nagły manewr.
      • gardenia_nowak Re: Do mam kierowczyń c.d. 07.05.11, 13:19
        Robię tak samo.
      • glagonia Re: Do mam kierowczyń c.d. 07.05.11, 22:43
        O, też chciałam napisać to o kierunkowskazie przy szukaniu miejsca do parkowania wzdłuż ulicy.

        A przy zmianie pasa, kiedy jest sznurek samochodów, np. w korku, to włącz migacz i w końcu znajdzie się ktoś, kto Cie wpuści. Na szczęście kultura jazdy powoli już w naszym kraju rośnie - tak mi się przynajmniej wydaje. wink

        A z dojeżdżaniem do świateł - lepiej nauczyć się redukować biegi i nie dojeżdżać na luzie. Po pierwsze jest to podobno większa oszczędność na paliwie, a po drugie taki nawyk przyda Ci się zimą, kiedy będzie ślisko i już trzeba będzie hamować silnikiem.
    • lilka69 Re: Do mam kierowczyń c.d. 07.05.11, 13:14
      zobaczysz, ze ta umiejestnosc jak i wiele innych robi sie prosta wraz z czasem smile
    • thegimel Re: Do mam kierowczyń c.d. 07.05.11, 14:28
      Zazwyczaj wrzucam na luz, tylko jak jest ślisko, to redukuję bieg i dojeżdżam sobie pomału. Zazwyczaj zdejmuję nogę z pedału gazu, a potem hamuję. Co do zmiany pasa - różnie to bywa. Najpierw orientacyjnie patrzę, czy jest w ogóle sens wykonywać manewr - potem - jeśli tak - to włączam kierunkowskaz i upewniam się jeszcze raz - nie tylko w lusterkach, ale też zerkam do tyłu, na pasie na który chcę wjechać ktoś może być, a w lusterku może go nie być widać - tzw martwy punkt, kumpel miał ostatnio stłuczkę, bo zmieniał pas tylko z użyciem lusterek i nie zauważył faceta.
    • arleora Re: Do mam kierowczyń c.d. 07.05.11, 22:23
      Dużo koleżanek tutaj radzi dojeżdżanie na luzie, aczkolwiek nie powinno się tego robić, bo samochód jest wtedy bezwładny, a wbicie biegu w stresie czasem nie wychodzi. Uczył mnie fajny instruktor, który wbijał mi to do głowy przy każdym skrzyżowaniu. Ja się dotaczam na biegu, zdejmuję po prostu nogę z gazu lub redukuję bieg. Poza tym gwałtowne hamowanie na luzie jest trudniejsze, kto nie wierzy, niech sprawdzi smile Z podobnych przyczyn nie należy wrzucać na luz na zakrętach, a są tacy, którzy to robią.
      Jeśli chodzi o zmienianie pasa. Hm. To kwestia praktyki. Ale generalnie jak się jest początkującym kierowcą, to lepiej wrzucić wcześniej kierunkowskaz i się czaić. Może trafisz na mnie smile, zwolnię i spokojnie zmienisz pas (patrzę, ktoś się czai, tzn., że nie czuje się pewnie, niech spokojnie jedzie, najwyżej ja szybko zmienię pas i pojadę szybciej innym). Ale to po 12 latach jeżdżenia po Warszawie tak sobie potrafię bezstresowo skakać po pasach. Na początku też się stresowałam i czaiłam i najchętniej jechałam jednym. Przyjdzie z czasem, odwagi! Lepiej na początku jeździć ostrożnie niż zostać obtrąbionym w groźnej sytuacji lub nie daj Boże doprowadzić do stłuczki, bo to też stres (miałam jedną - facet mi wyjechał z podporządkowanej, jego wina, ale nerwy no i kłopot z klepaniem auta był). Powodzenia smile
      • landri83 Re: Do mam kierowczyń c.d. 08.05.11, 18:17
        Wreszcie sensowny głos, strasznie tu dużo "wyluzowanych" ematek wink
    • gazeta_mi_placi Re: Do mam kierowczyń c.d. 07.05.11, 22:26
      Babom prawo jazdy powinno przysługiwać, za darmo i dożywotnio...
      Ale tylko na wózek dziecięcy (głęboki, spacerówka, do koloru do wyboru)...
      • gonia28b Re: Do mam kierowczyń c.d. 13.05.11, 22:04
        weź już przestań fandzolić, bo ten szowinizm, to się nudny robi smile
    • platki_sniadaniowe Re: Do mam kierowczyń c.d. 07.05.11, 23:40
      Trochę to pocieszające że, każdemu na pocżątku ciężko( tzn. większości). Tylko zazdroszczę tej części co po wyjeżdzeniu 30 h zaskakują o co w tym chodzi.
      Moje początki są ciężkie niestety, chociaz plusem jest że, nie odczuwam ju ż stresu przed jazdą.
      Z tą zmianą pasa to nie takie proste, że jak nie mam mozliwości to nie zmieniam.Ja zwykle muszę skręcic w lewo za chwilę i wtedy ogarnia mnie panika że, nie zdążę, nie znajdę miejsca.
      Acha i na czym polega hamowanie silniekiem przy dojezdzaniu do świateł?
      • glagonia Re: Do mam kierowczyń c.d. 08.05.11, 00:18
        Jedziesz na czwórce. Widzisz że będziesz hamować, więc zdejmujesz nogę z gazu i kiedy obroty spadną, zmieniasz na bieg niżej czyli 3. I tak dalej (tylko z dwójki już hamujesz calkiem bo na jdeynce się tylko rusza). Nie musisz używać wtedy hamulca, albo po prostu delikatniej go używasz.
        • babunia_wygodka Re: Do mam kierowczyń c.d. 09.05.11, 14:29
          glagonia napisała:

          > kiedy obroty spadną, zmieniasz na bieg niżej czyli 3. I tak dalej (tylko z dwó
          > jki już hamujesz calkiem bo na jdeynce się tylko rusza).

          Bujda. Jedynka to bieg jak każdy inny.

          • jamesonwhiskey Re: Do mam kierowczyń c.d. 10.05.11, 11:44
            > Bujda. Jedynka to bieg jak każdy inny.

            generalnie tak ,
            ale jedziesz 20km/h na jedynce a obroty 3 tysiace i spalanie odpowiednie do tego

            poza tym mowimy tu o redukcju zeby sie zatrzymac
            i wrzucanie jedynki w takiej sytuacji jest bezcelowe a do tego zajebiscie szarpnie
            • miliwati Re: Do mam kierowczyń c.d. 10.05.11, 11:46
              jamesonwhiskey napisał:

              > > Bujda. Jedynka to bieg jak każdy inny.
              >
              > generalnie tak ,
              > ale jedziesz 20km/h na jedynce a obroty 3 tysiace i spalanie odpowiednie do teg

              Spalanie przy 3000 to może (nie musi, zależy od sytuacji) być mniejsze niż przy 1500, bo silnik pracuje w efektywniejszym zakresie obrotów.

              > poza tym mowimy tu o redukcju zeby sie zatrzymac
              > i wrzucanie jedynki w takiej sytuacji jest bezcelowe a do tego zajebiscie szarp
              > nie

              Trzeba umieć operować sprzęgłem.

          • umeyo Re: Do mam kierowczyń c.d. 13.05.11, 10:58
            babunia_wygodka napisała:

            >
            > Bujda. Jedynka to bieg jak każdy inny.

            więc redukuj sobie do jedynki aż rozwalisz skrzynię biegów.

            • babunia_wygodka Re: Do mam kierowczyń c.d. 13.05.11, 11:06
              umeyo napisał:

              > babunia_wygodka napisała:
              >
              > >
              > > Bujda. Jedynka to bieg jak każdy inny.
              >
              > więc redukuj sobie do jedynki aż rozwalisz skrzynię biegów.

              Jakoś mi się jeszcze nigdy nie rozwaliła mimo wielu takich redukcji smile

              No chyba że sobie wyobrażasz redukowanie bezpośrednio z 5 do 1 na autostradzie. Tego to rzeczywiście samochód może nie wytrzymać (O ile w ogóle synchronizatorów wystarczy żeby zrobić coś takiego). Ale samo to że wpadłaś na taki pomysł wiele mówi o Twoich umiejętnościach.
      • allija Re: Do mam kierowczyń c.d. 08.05.11, 00:33
        Nie powinno sie dojezdżać do świateł na luzie. Ja też dawno temu tak się uczyłam i miałam taki nawyk. Jednak kiedy po latach miałam jazdy doszkalające to takze instruktor wbijał mi do głowy żeby tego nie robic. W miastach teraz jest ciasno, różne sytuacje mogą się zdarzyć i być moze w ostatniej chwili będziesz musiała ruszyć, zmienic kierunek jazdy itp aby uniknąć kolizji. Wrzucanie sprzęgła opóźni twoja reakcję i, być może, zabraknie ci właśnie tych 2-3 sek.
        Nie wiem po co dojezdżając do świateł chcesz hamować silnikiem. Przecież z daleka widać jakie sa światła, jesteś w stanie przwidzieć jakie bedą za chwilę i czy się zmienią i na jakie. Jeśli z daleka widzisz, że światła się zmiejaja na czerwone to zdejmij nogę z gazu /to właściwie też już hamowanie silnikiem/ i hamuj nogą w zależnosci od sytuacji.
        Hamowanie silnikiem polega na wrzuceniu nizszego biegu, jeśli zrobisz to nieumiejetnie to samochód moze zareagować nieprzyjemnie, szarpnięciem czy nawet wpadnie w poslizg. Lepiej naucz się najpierw zachowania w ruchu drogowym. Kiedy bedziesz na jezdni zachowywać się i reagować niemal automatycznie to wtedy możesz sobie pozwolic na szkolenie samej techniki jazdy, moim zdaniem.
        Jeśli na razie zmiana pasa tak cię stresuje to rób to duzo wcześniej, kiedy będziesz miała taką /bezstresową/ okazję. Lepsze to niz późniejsze nerwowe i niebezpieczne zachowania na jezdni. Kiedy z czasem dojdziesz do wprawy to zapewne nie bedziesz już miała tego problemu. I lepiej wcześniej sygnalizować chęć zmiany pasa niz nie robić tego wcale lub za późno. Kiedy włączysz migacz to kierowcy obok wiedzą jaki masz zamiar i też inaczej się zachowują, a może nawet cię wpuszczą przed siebie?
        Przyklej sobie zielony listek na szybę i nie martw się.
        • babunia_wygodka Re: Do mam kierowczyń c.d. 09.05.11, 14:32
          allija napisała:

          > Nie wiem po co dojezdżając do świateł chcesz hamować silnikiem. Przecież z dale
          > ka widać jakie sa światła, jesteś w stanie przwidzieć jakie bedą za chwilę i cz
          > y się zmienią i na jakie. Jeśli z daleka widzisz, że światła się zmiejaja na c

          Właśnie dlatego warto hamować silnikiem.

          > zerwone to zdejmij nogę z gazu /to właściwie też już hamowanie silnikiem/ i ham
          > uj nogą w zależnosci od sytuacji.
          > Hamowanie silnikiem polega na wrzuceniu nizszego biegu, jeśli zrobisz to nieum

          Nieprawda. Silnik hamuje po prostu zawsze jeżeli jest odpuszczony gaz. Bo wtedy nie napędza, a coś go musi obracać - stąd opór i hamowanie.

          > iejetnie to samochód moze zareagować nieprzyjemnie, szarpnięciem czy nawet wpad
          > nie w poslizg. Lepiej naucz się najpierw zachowania w ruchu drogowym. Kiedy bed

          Poślizg przy hamowaniu silnikiem, nawet przy redukcji, to coś praktycznie niespotykanego, chyba że jedziesz po lodowisku.

      • erba Re: Do mam kierowczyń c.d. 08.05.11, 11:27
        Moim zdaniem bardzo dużo zależy od instruktora i chęci samodoskonalenia kierowcy wink Mój pierwszy instruktor był tragiczny, uczył tylko jak zdać, nic nie tłumaczył, oczywiście nie zdałam i wykupiłam jazdy doszkalające u innego i było już lepiej, zdałam, ale nie jeździłam 8 lat. Myślałam, że nie mam predyspozycji i bałam się prowadzić auto. Dopiero niedawno, jak sytuacja życiowa mnie zmusiła, postanowiłam, że trzeba jeździć i lekcje dawał mi osobisty mąż i muszę powiedzieć, że każdy instruktor powinien być taki jak on. Dzięki niemu rozumiem, jak działa samochód i staram się jeździć coraz lepiej. No i też cieszę się, że w pewnym momencie powiedział "już jeździsz sama i nie ma zmiłuj" big_grin
        Co do hamowania silnikiem, to już dziewczyny Ci wyjaśniły, ale ja jeszcze raz potwierdzę, że warto się tego nauczyć już teraz, bo zimą jest niezbędne do bezpiecznej jazdy.

        Aha, i jeszcze jedna sprawa, jak już będziesz prowadzić na względnie dobrym poziomie, to nie ulegaj pewności siebie, bo jest taki moment, że myślisz "aha, już sprawnie jeżdżę!" a wtedy najłatwiej o kolizję. Wczoraj mało nie wjechałam facetowi w tył, bo źle oceniłam warunki (deszcz padał) i za późno zaczęłam hamować.
    • morekac Re: Do mam kierowczyń c.d. 08.05.11, 00:41
      jak nie włączysz migacza, to nikt się nie zlituje i nie wpuści. A jeszcze cię z tyłu obtrąbią, bo będziesz zwalniała bez przyczyny itp. Ale jednak nie wjeżdżaj, zanim się nie rozejrzysz.
      ad 1 - rób, jak ci wygodniej.
    • wyssana.z.palca Re: Do mam kierowczyń c.d. 08.05.11, 08:40
      Nie podjezdzaj do świateł na luzie! Po pierwsze spala się wtedy więcej benzyny, a nawyki z eko jeżdzenia warto sobie wyrabiać od razu. Po drugie, gdy zdarzy się nagła, niespodziewana sytuacja to większe i szybsze możliwości manewru masz jednak, gdy jedziesz na biegu. A skoro dopiero zaczynasz, to chyba tak będzie lepiej.
      Oczywiście, że najpierw włączasz kierunkowskaz! Wtedy kierowcy za Tobą wiedzą, co zamierzasz, mogą się spodziewać, przygotować, ewentualnie Cię wpuścić. To chyba nie boli, a kierowcy którzy zmieniają pas i w tym momencie włączają kierunkowskaz są głupi- bo przeca widzę, co robi to już teraz po co mi ten kierunkowskaz.
      To tak łopatologicznie smile
      • sonia-3 Re: Do mam kierowczyń c.d. 08.05.11, 08:50
        Z tą jazdą na luzie to uważaj i raczej luz włączaj w ostatniej fazie hamowania. Chodzi o to, że nad samochodem toczącym sie na luzie, kierowca nie ma kontroli i np. w razie poślizgu (zima), to na luzie będzie po zawodach.
        • kasiulka25 Re: Do mam kierowczyń c.d. 08.05.11, 09:16
          Mi wbito do glowy, ze w sytuacji jak w oddali widze czerwone swiatlo, to hamuje sie silnikiem, tzn za pomoca redukcji biegow, a nie dojezdza sie na zadnym luzie. Jak ktoras z dziewczyn wyzej pisala, auto jest bezwladne a w naglej sytuacji ta sekunda zanim reka siegnie do biegu, to moze byc sekunda za pozno i jakis geniusz wjedzie w nas, albo my w kogos. Tak wiec, na luzie NIE DOJEZDZAM nigdy.

          Zmiana pasa - najpierw szybka ocena kiedy najpozniej musze zjechac, potem rzut oka co sie dzieje za mna, potem migacz, potem znowu lusterko wsteczne i jak jest miejsce to zjezdzam, jak widze ze ktos zwalnia/mruga swiatlami to tez zjezdzam, bo daje mi miejsce.

          wyprzedzanie - ale to juz na trasie, w miescie rzadko kiedy ma to sens - tylko i wylacznie jak mam doskonaly widok na to co przede mna, czyli zadne luki itd. zadna mzawka, mgla itd. Nie i koniec, wole wlec sie za ciezarowka i dojechac pol godz pozniej ale dojechac, niz zakonczyc jako nalesnik wgnieciony w ciezarowke.
        • mruwa9 Re: Do mam kierowczyń c.d. 08.05.11, 09:21
          ja pod haslem "jazda na luzie " rozumiem redukcje i wcisniety pedal sprzegla. To daje mozliwosc wysprzeglenia i wyhamowania silnikiem w kazdym momencie. Zreszta umiejetnosc hamowania silnikiem jest bardzo wazna, ja zima prawie w ogole nie uzywam hamulca, latem tez rzadko, bo zwykle biegami reguluje predkosc. Moje klocki hamulcowe sluza latami i zwykle wymieniamy je, bo tak juz wypada, a nie dlatego, ze tak trzeba.
          • jamesonwhiskey Re: Do mam kierowczyń c.d. 08.05.11, 12:24

            > ja pod haslem "jazda na luzie " rozumiem redukcje i wcisniety pedal sprzegla.


            to jest akurat jazda na sprzegle

            • mruwa9 Re: Do mam kierowczyń c.d. 08.05.11, 13:04
              jaka jazda na sprzegle, jesli wciskajac pedal sprzegla WYLACZAM je ?
              Tak czy owak mam caly czas kontrole nad pojazdem i lubie to uczucie smile
              • dzoaann Re: Do mam kierowczyń c.d. 08.05.11, 14:44
                w Irlandii, gdzie uczylam sie jezdzic taka jazda na wylaczonym/wcisnietym sprzegle to jeden z powazniejszych bledow, jak i jazda na luzie. Samochod powinien byc na biegu i tyle.
                • falka32 Re: Do mam kierowczyń c.d. 08.05.11, 21:39
                  Ja też dojeżdzam na wciśniętym sprzęgle i rękę mam na dźwigni biegów. Wrzucenie biegu to wtedy ułamek sekundy. A (dla mnie, osobiście) łatwiej jest wtedy wrzucić ten bieg, który mi jest potrzebny - jeżeli chcę np. przyspieszyć nagle, to mogę wrzucić niższy bieg, niż ten, na którym bym jechała turlając się, i mieć w ten sposób większego kopa do przyspieszenia. Gdybym musiała redukować, straciłabym więcej czasu. Mając wysprzęglone auto jestem też przygotowana do gwałtownego hamowania bez zgaśnięcia silnika. Ja się tak czuję bezpieczniej. Może nie mam racji, nie upieram się.
                  • miliwati Re: Do mam kierowczyń c.d. 10.05.11, 12:10
                    falka32 napisała:

                    > Ja też dojeżdzam na wciśniętym sprzęgle i rękę mam na dźwigni biegów. Wrzucenie
                    > biegu to wtedy ułamek sekundy. A (dla mnie, osobiście) łatwiej jest wtedy wrzu
                    > cić ten bieg, który mi jest potrzebny - jeżeli chcę np. przyspieszyć nagle, to
                    > mogę wrzucić niższy bieg, niż ten, na którym bym jechała turlając się, i mieć w
                    > ten sposób większego kopa do przyspieszenia. Gdybym musiała redukować, stracił

                    Najskuteczniej przyspieszysz po prostu wciskając gaz, nie nadrobisz tego przerzucaniem biegów w ostatniej chwili. Bylebyś się nie toczyła na czwórce 10 km/h, to każdy bieg Cię wyciągnie. Wybierając biegi tacisz przynajmniej sekundę, mogłabyś być już parę metrów dalej.

                    > abym więcej czasu. Mając wysprzęglone auto jestem też przygotowana do gwałtowne
                    > go hamowania bez zgaśnięcia silnika. Ja się tak czuję bezpieczniej. Może nie ma
                    > m racji, nie upieram się.

                    Jeżeli potrzebujesz tak gwałtownie zahamować że aż staniesz - i zgaśnie silnik, to po co się przejmujesz tym silnikiem? Jak już stoisz to on nie musi się kręcić, przy awaryjnym hamowaniu do zera może sobie zgasnąć.

                    • falka32 Re: Do mam kierowczyń c.d. 10.05.11, 15:31
                      Widzisz, miliwati, ja mam większą wyobraźnię, niż ty smile - i bez trudu jestem w stanie sobie wyobrazić sporo sytuacji, kiedy po gwałtownym hamowaniu lepiej jest natychmiast ruszyć bez straty zbędnych sekund. I bardziej prawdopodobne mi się wydają, niż konieczność gwałtownego przyspieszenia bez straty zbędnych sekund w czasie dojeżdżania do czerwonego światła. Na ogól do świateł dojeżdza się długą prostą z dobrą widocznością.
                      • miliwati Re: Do mam kierowczyń c.d. 10.05.11, 15:40
                        falka32 napisała:

                        > Widzisz, miliwati, ja mam większą wyobraźnię, niż ty smile - i bez trudu jestem w
                        > stanie sobie wyobrazić sporo sytuacji, kiedy po gwałtownym hamowaniu lepiej jes
                        > t natychmiast ruszyć bez straty zbędnych sekund. I bardziej prawdopodobne mi si

                        Ja też potrafię. Ale w realnym ruchu jeszcze mi się nie zdarzyła taka sytuacja, a to już kilkanaście lat. Nagłe hamowania kilka razy się zdarzyły.

                        > ę wydają, niż konieczność gwałtownego przyspieszenia bez straty zbędnych sekund
                        > w czasie dojeżdżania do czerwonego światła. Na ogól do świateł dojeżdza się dł
                        > ugą prostą z dobrą widocznością.
                        • falka32 Re: Do mam kierowczyń c.d. 13.05.11, 00:35
                          > Ja też potrafię. Ale w realnym ruchu jeszcze mi się nie zdarzyła taka sytuacja,
                          > a to już kilkanaście lat. Nagłe hamowania kilka razy się zdarzyły.
                          >

                          W takim razie zapytam z ciekawością, jak często zdarzały ci się sytuacje, w której możliwość przyspieszenia bez sekundowej zwłoki, przy dojeździe do czerwonego światła, uratowała ci życie albo auto.
                          Bo mnie nigdy. Za to raz wybiegł mi pies przed maskę, a za mną jechał rozpędzony tir. Zdążyłam zahamować, żeby go przepuścić, a potem ruszyć z kopyta do przodu.
                          • babunia_wygodka Re: Do mam kierowczyń c.d. 13.05.11, 09:19
                            falka32 napisała:

                            > > Ja też potrafię. Ale w realnym ruchu jeszcze mi się nie zdarzyła taka syt
                            > uacja,
                            > > a to już kilkanaście lat. Nagłe hamowania kilka razy się zdarzyły.
                            >
                            > W takim razie zapytam z ciekawością, jak często zdarzały ci się sytuacje, w któ
                            > rej możliwość przyspieszenia bez sekundowej zwłoki, przy dojeździe do czerwoneg
                            > o światła, uratowała ci życie albo auto.

                            Akurat przy dojeździe do świateł to chyba mi się tak nie zdarzyło, ale konieczność nagłego przyspieszenia owszem, bywała w różnych okolicznościach.

                            > Bo mnie nigdy. Za to raz wybiegł mi pies przed maskę, a za mną jechał rozpędzon
                            > y tir. Zdążyłam zahamować, żeby go przepuścić, a potem ruszyć z kopyta do przod
                            > u.

                            I to tak w drodze do świateł? I w ogóle jak, zahamowałaś do zera przed psem z tym TIRem za plecami?

          • allija Re: Do mam kierowczyń c.d. 08.05.11, 17:19
            Moje
            > klocki hamulcowe sluza latami i zwykle wymieniamy je, bo tak juz wypada, a nie


            może i klocki hamulcowe służą latami ale za to sprzęgło na pewno nie polubi takiej jazdy więc nie wiem co wolisz częściej wymieniać.
            Poza tym teraz większośc samochodów, przynajmniej nowsze modele, ma jednak ABS więc nie straszcie znowu tym hamowaniem zimą czy w gorszych warunkach pogodowych bo spokojnie można wcisnąć hamulec, nawet do podłogi jak trzeba i samochód normalnie będzie hamował.
            • mruwa9 Re: Do mam kierowczyń c.d. 09.05.11, 00:12
              hm... jakos po 120 tys km nic nie trzeba bylo wymieniac (klocki hamulcowe i rozrzad wymienione bardziej dla zasady, bo juz wypadalo, niz z koniecznosci, co potwierdzil mechanik w serwisie. A to nie jest moje pierwsze auto i nie pierwszy mechanik i za kazdym razem slysze to samo- no, wie pani, wymienilismy klocki/rozrzad, bo tak przewiduje producent, ale one byly w swietnym stanie i tak naprawde nie trzeba bylo ich wymieniac), a silnik pracuje jak nowka. To chyba nie jest tak zle z moja jazda.
            • babunia_wygodka Re: Do mam kierowczyń c.d. 09.05.11, 14:28
              allija napisała:

              > może i klocki hamulcowe służą latami ale za to sprzęgło na pewno nie polubi tak
              > iej jazdy więc nie wiem co wolisz częściej wymieniać.
              > Poza tym teraz większośc samochodów, przynajmniej nowsze modele, ma jednak ABS
              > więc nie straszcie znowu tym hamowaniem zimą czy w gorszych warunkach pogodowy
              > ch bo spokojnie można wcisnąć hamulec, nawet do podłogi jak trzeba i samochód n
              > ormalnie będzie hamował.

              Aż do robicia się o przeszkodę.
              Zdajesz sobie sprawę z tego że samochód zatrzymywany z ABS ma drogę hamowania DŁUŻSZĄ niż ten sam samochód zatrzmany sprawnie przez umiejącego hamować kierowcę?
              Hamowanie z ABS to nie jest normalne hamowanie. Hamować należy tak, żeby ABS się nie włączył.

              • jamesonwhiskey Re: Do mam kierowczyń c.d. 10.05.11, 11:28
                > Zdajesz sobie sprawę z tego że samochód zatrzymywany z ABS ma drogę hamowania D
                > ŁUŻSZĄ niż ten sam samochód zatrzmany sprawnie przez umiejącego hamować kierowc
                > ę?


                moze troche podstaw teorii
                abs to system ktory zapobiega blokowaniu sie kol podczas hamowania
                i nie potrzeba lodu zeby byl poslizg wystarczy letni deszcz
                i teraz pozwol ze bed3e watpil w twoje umiejetnosci hamowania to znaczy ze jestes szybsza od elektroniki zeby hamujac nie blokowac kol i uzyskac maksymalna przyczepnosc
                do tego jak umiesz przychamowac , popuscic jedno kolo to normalnie jestes mistrz kierownicy
                ale sadze ze tak po prostu niejest wiec nie jestes
                • miliwati Re: Do mam kierowczyń c.d. 10.05.11, 11:40
                  jamesonwhiskey napisał:

                  > moze troche podstaw teorii
                  > abs to system ktory zapobiega blokowaniu sie kol podczas hamowania

                  Błąd. On temu nie zapobiega, on tylko przerywa hamowanie kiedy koło się zablokuje. Doucz się.

                  > i nie potrzeba lodu zeby byl poslizg wystarczy letni deszcz

                  Tu akurat trafiłeś.

                  > i teraz pozwol ze bed3e watpil w twoje umiejetnosci hamowania to znaczy ze jest

                  Możesz sobie wątpić, na fakt że potrafię zahamować na granicy przyczepności, czyli wtedy kiedy siła hamowania jest największa, twoje zwątpienie nie wpłynie.

                  > es szybsza od elektroniki zeby hamujac nie blokowac kol i uzyskac maksymalna pr
                  > zyczepnosc

                  Cóż, nie wiem czy robię to szybciej, ale na pewno robię to skukteczniej. I to nie jest żadna wiedza tajemna, na każdym porządnym kursie jazdy ci powiedzą do czego naprawdę służy ABS. Otóż ABS jest dla narwanych chłopczyków którzy umieją wciskać pedały tylko do dechy - bo jak rozpaczliwie zahamują i zablokują koła, to ABS im ten hamulec będzie odpuszczał co jakiś czas żeby zachować sterowność. Ale z samej zasady działania ABS wynika że kilkanaście % czasu hamowania jest tracone na poślizg. Wprawny kierowca znający swój samochód nie będzie tracił tego czasu tylko w ogóle nie doprowadzi do poślizgu.

                  > do tego jak umiesz przychamowac , popuscic jedno kolo to normalnie jestes mistr
                  > z kierownicy
                  > ale sadze ze tak po prostu niejest wiec nie jestes

                  Po co mi odpuszczanie jednego koła kiedy drugie jeszcze się toczy i pozwala mi utrzymać kierunek?
                  • jamesonwhiskey Re: Do mam kierowczyń c.d. 10.05.11, 11:53
                    > Możesz sobie wątpić, na fakt że potrafię zahamować na granicy przyczepności, cz
                    > yli wtedy kiedy siła hamowania jest największa,

                    nie wiesz gdzie jest granica przyczepnosci do puki nie wpadniesz w poslizg


                    > Po co mi odpuszczanie jednego koła kiedy drugie jeszcze się toczy i pozwala mi
                    > utrzymać kierunek?

                    po to ze jak jestes jedna polowa na piasku/lodzie a druga na asfalcie i zahamujesz
                    to sie w ulamku sekundy znajdziesz sie obrocona na srodku jezdni i wlasnie wpadasz pod nadjezdzajacego z przeciwka tira
                    • miliwati Re: Do mam kierowczyń c.d. 10.05.11, 12:05
                      jamesonwhiskey napisał:

                      > > Możesz sobie wątpić, na fakt że potrafię zahamować na granicy przyczepnoś
                      > ci, cz
                      > > yli wtedy kiedy siła hamowania jest największa,
                      >
                      > nie wiesz gdzie jest granica przyczepnosci do puki nie wpadniesz w poslizg

                      No i widzisz jakim jesteś dyletantem? Otóż we własnym samochodzie takie rzeczy daje się wyczuć. Kwestia treningu.

                      > > Po co mi odpuszczanie jednego koła kiedy drugie jeszcze się toczy i pozwa
                      > la mi
                      > > utrzymać kierunek?
                      >
                      > po to ze jak jestes jedna polowa na piasku/lodzie a druga na asfalcie i zahamuj
                      > esz
                      > to sie w ulamku sekundy znajdziesz sie obrocona na srodku jezdni i wlasnie wpad
                      > asz pod nadjezdzajacego z przeciwka tira

                      Czy naprawdę musisz tak się kompromitować? To co opisujesz to się może zdarzyć jak spanikowany wciśniesz pedał do podłogi. A prawidłowe hamowanie polega na tym że się hamulec wciska płynnie, wyczuwając zachowanie samochodu. Tak, awaryjne hamowania też tak można (i trzeba) robić. I wtedy jest czas na kontrolowanie toru jazdy. Tego czasu są ułamki sekund, ale kierowcy który jest zaznajomiony ze swoim samochodem to wystarcza.
                      • jamesonwhiskey Re: Do mam kierowczyń c.d. 10.05.11, 12:20
                        > No i widzisz jakim jesteś dyletantem? Otóż we własnym samochodzie takie rzeczy
                        > daje się wyczuć. Kwestia treningu.

                        przyczepnosc
                        zalezy to od nawierzchni , temperatury opon , obciazenia samochodu i paru innych rzeczy
                        wyczucie samochodu ma chyba najmniejsze znaczenie



                        > Tak, awaryjne
                        > hamowania też tak można (i trzeba) robić. I wtedy jest czas na kontrolowanie t
                        > oru jazdy.


                        wydaje mi sie ze nie mialas jeszcze sytuacji prawdziwego awaryjnego hamowania
                        i nie niema czasu na nic a juz na pewno n akontrolowanie toru
                        • miliwati Re: Do mam kierowczyń c.d. 10.05.11, 12:28
                          jamesonwhiskey napisał:

                          > > No i widzisz jakim jesteś dyletantem? Otóż we własnym samochodzie takie r
                          > zeczy
                          > > daje się wyczuć. Kwestia treningu.
                          >
                          > przyczepnosc
                          > zalezy to od nawierzchni , temperatury opon , obciazenia samochodu i paru innyc
                          > h rzeczy
                          > wyczucie samochodu ma chyba najmniejsze znaczenie

                          Wyczucie samochodu to jest właśnie uwzględnienie jak dany samochód zachowa się wobec tych wszystkich parametrów, dyletancie.

                          > > Tak, awaryjne
                          > > hamowania też tak można (i trzeba) robić. I wtedy jest czas na kontrolowa
                          > nie t
                          > > oru jazdy.
                          >
                          > wydaje mi sie ze nie mialas jeszcze sytuacji prawdziwego awaryjnego hamowania
                          > i nie niema czasu na nic a juz na pewno n akontrolowanie toru

                          Widzę że dużo się nahamowałeś w GTA. Bo na prawdziwej drodze to jeszcze nie.
              • allija Re: Do mam kierowczyń c.d. 10.05.11, 14:20
                > Aż do robicia się o przeszkodę.
                > Zdajesz sobie sprawę z tego że samochód zatrzymywany z ABS ma drogę hamowania D
                > ŁUŻSZĄ niż ten sam samochód zatrzmany sprawnie przez umiejącego hamować kierowc
                > ę?
                > Hamowanie z ABS to nie jest normalne hamowanie. Hamować należy tak, żeby ABS si
                > ę nie włączył.
                >

                No to chyba masz na myśli hamowanie awaryjne a nie dojeżdżanie do świateł, o którym tu była mowa. Naprawdę trudno jest się rozbic o sygnalizator widząc go z daleka. Natomiast łatwiej jest zahamować wtedy ew. z abs /czy ruszyć/ jeśli nawet zdarzy sie tam lód czy mokra nawierzchnia a prędkość dojazdu do świateł i tak nie jest duża przecież. Zamiast hamować silnikiem i kontrolować obroty lepiej patrzeć przed siebie jeśli kierowca nie jest wprawny i nie wyczuwa jeszcze samochodu.
                "Jeżeli nie mamy w aucie układu ABS, w trakcie hamowania na prostej staramy się wyczuć granicę przyczepności kół. Z chwilą zablokowania kół należy lekko zmniejszyć siłę nacisku na pedał. (To wyjątkowo trudne, gdyż instynkt błędnie podpowiada, żeby na widok rosnącej w oczach przeszkody naciskać pedał hamulca jeszcze mocniej).
                Hamując na zakręcie musimy zachowywać dalej idącą ostrożność – przekroczenie granicy przyczepności spowoduje natychmiastowy, trudny do opanowania poślizg. Gdy pierwsze zablokują przednie koła, wypadniemy z zakrętu przodem. Gdy wcześniej zablokują tylne koła, nastąpi gwałtowne zarzucenie tyłu auta.
                Przed próbą ominięcia przeszkody musimy zmniejszyć siłę hamowania, aby koła nie przekroczyły granicy przyczepności w trakcie manewru"

                Nie bardzo widze w powyższej sytuacji "zielonego" kierowcę.
                A systemu abs też trzeba umiec używać, choc nie jest to tak skomplikowane jak wyzej, trzeba tylko znać podstawy jego działania. Abs znacznie wydłuża drogę hamowania przy nieumiejętnym używaniu a z badań wynika, że robi tak 80% kierowców. Kiedy abs działa to pedał hamulca zachowuje się w specyficzny sposób - drży a system powoduje jego wypychanie a więc dokładnie odwrotnie niz robi to kierowca. Wiekszośc kierowców /badania/ zwalnia wtedy nacisk na hamulec co jest podstawowym błędem wydłużajacym drogę hamowania.
                Abs moze wydłużyć doge hamowania ale to zalezy od wielu czynników, są warunki w których jednak ją skraca, sa sytuacje, w których zareaguje szybciej niz kierowca więc praktycznie także skraca drogę hamowania.
                Nie będę przytaczać tu wszystkich informacji nt abs i na pewno nie da się podsumować tego jednym /twoim/ zdaniem. Gdyby był niepotrzebny to nie byłby montowany standardowo w samochodach.
          • ib_k Re: Do mam kierowczyń c.d. 08.05.11, 17:31
            mruwa9 napisała:

            > ja pod haslem "jazda na luzie " rozumiem redukcje i wcisniety pedal sprzegla[...]Moje
            > klocki hamulcowe sluza latami i zwykle wymieniamy je, bo tak juz wypada, a nie
            > dlatego, ze tak trzeba.

            no cóż, głupotą naprawdę nie należy się chwalić w tak ostentacyjny sposób jak ty to robisz...
    • platki_sniadaniowe Re: Do mam kierowczyń c.d. 08.05.11, 19:21
      Kurcze, bardzo mnie te Wasze odpowiedzi podbudowały. Na poczatku myslałam że, wlokąc się za ciężarówką to obciach, chciałam za wszelką cene szybko wyjechać. Teraz widze, że na ulicy nic na siłę.Za bardzo się przejmowałam co pomyslą inni, że każdy lepiej jeżdzi, że przeszkadzam na drodze, że za wolno jade.

      Ktoś mi radził żebym ćwiczyła najpierw na prostych, krotkich trasach. Tylko tak się zastanawiam czy jeżdząc w ten sposob nauczę się w końcu bez stresu poruszać w ruchu. Czy to nie prosta droga aby stac się kierowcą "powiatowym".
      Czy powinnam raczej odwazyc się jeżdzić dalej, przez miasto, jednak na początku w mniejszym ruchu?
      Tak sobie rozważam smile Bo widze że, częśc z Was uczyła sie jednak w okolicach własnego domu.
      • phantomka Re: Do mam kierowczyń c.d. 08.05.11, 19:32
        Malo kto urodzil sie Kubicasmile Kazdy z nas uczy sie najprostszych czynnosci na drodze. A praktyka czyni mistrza. Ja np. od niedawna jezdze w dluzsze trasy i to jest tez dla mnie jakies nowe doswiadczenie, bo to inna jazda niz po miescie czy obwodnicy, po ktorej zwykle jezdze.
        Co do 2 pytania: ja mam taki nawyk stalego kontrolowania, co sie dzieje wokol mnie, dzieki temu jezdzi mi sie spokojniej. Co kilka sekund po prostu zerkam w lusterko, to jest przydatne glownie na obwodnicy, gdzie ruch jest dynamiczny w godzinach szczytu. Zawsze trzeba pamietac o tym, zeby najpierw wlaczyc migacz i dac sekunde kierowcy za nami, zeby ten migacz zauwazyl. Nie lubie kierowcow, ktorzy jednoczesnie z wykonywaniem manewru wlaczaja kierunek.
        • sonia-3 Re: Do mam kierowczyń c.d. 08.05.11, 22:05
          Odnośnie tych prostych tras, to instruktor poradził mi abym na początku jeździła tylko do pracy i z pracy. Znam tą trasę bardzo dobrze i dlatego mogłam się skupić na czynnościach związanych z prowadzeniem auta.Teraz te czynności są wykonywane automatycznie, ale na początku musiałam się na nich skupić i wtedy znana trasa bardzo mi pomogła. Jak nabrałam wprawy w dziale "technicznym", to powoli rozszerzałam trasy, skupiając się już tylko na ruchu drogowym.
          • platki_sniadaniowe Re: Do mam kierowczyń c.d. 08.05.11, 22:10
            Wiesz moze to i racja.Na początku człowiek sie stresuje, jedzie spięty, może faktycznie znana trasa ułatwi to wszystko.
            Ja niestety jestem na etapie że, jeszcze czasem niezauważe jakiegos znaku sad
            • sonia-3 Re: Do mam kierowczyń c.d. 08.05.11, 22:48
              Ja też. i to jest niestety minus jeżdżenia jedną trasą. To wyluzowanie i jeżdżenie na pamięć powoduję, że jadąc inną trasą, jestem za bardzo wyluzowana i zapominam czsami o znakach. Na szczęście bardzo rzadko mi sie to
              • sonia-3 Re: Do mam kierowczyń c.d. 08.05.11, 22:48
                zdarza miało być
      • babunia_wygodka Re: Do mam kierowczyń c.d. 09.05.11, 14:24
        platki_sniadaniowe napisała:

        > Kurcze, bardzo mnie te Wasze odpowiedzi podbudowały. Na poczatku myslałam że, w
        > lokąc się za ciężarówką to obciach, chciałam za wszelką cene szybko wyjechać. T

        To nie jest obciach, ale pamiętaj że jadąc za cięzarówką tak, że albo trzeba wyprzedzić Ciebie i ją równocześnie, albo wcale - utrudniasz innym życie. Bo kierowca za Tobą może umieć wyprzedzić tę ciężarówkę, mimo że Ty nie.

        > eraz widze, że na ulicy nic na siłę.Za bardzo się przejmowałam co pomyslą inni,
        > że każdy lepiej jeżdzi, że przeszkadzam na drodze, że za wolno jade.

        Nie przejmuj się tym co inni myślą, ale przejmuj się tym jak się im jedzie. Ułatwiaj zycie innym kierowcom. Wpuszczaj przed siebie z sąsiednich pasów, z podporządkowanych. Zostawiaj miejsce żeby można Cię było wyprzedzić. Nie wlecz się spacerkiem jak wszyscy naokoło jadą dwukrotnie szybciej (to oczywiście w granicach dopuszczalnej prędkości).

        Kierowca któremu ułatwia się jazdę jest bezpieczniejszy dla innych. Bo jest spokojniejszy i mniej zmęczony.

    • platki_sniadaniowe Re: Do mam kierowczyń c.d. 09.05.11, 19:36
      Jak ja Wam zazdroszcze tego swobodnego poruszania sie po drogach.
      Ja jadac sama czuję się troche niepewnie, boje sie niespodziewanych sytuacji.W ogóle najgorsze jest że, mam w głowie wizję wypadku, że nie zauważe pieszego albo ktos mi wbiegnie pod koła.
      Zastanawiam sie po jakim czasie poczuje sie swobodnie w samochodzie.
      Jak było u Was? ja jezdze 2 mcei sama czuje że, brak mi praktyki.
      • notting_hill Re: Do mam kierowczyń c.d. 10.05.11, 09:51
        Jak będziesz się skupiać na negatywnych stronach, to z pewnością dłużej zajmie Ci wyluzowanie. Jasne, że wszystko może się zdarzyć, ale przecież nie tylko jadąc samochodem.... Czy idąc chodnikiem myślisz ciągle żeby się nie potknąć i nie upaść i nie daj Boże nie złamać czegoś? No, chyba jednak nie. Wiesz, że trzeba uważać, ale nie zajmujesz się nadmiernie tym co, może się hipotetycznie zdarzyć.
        Trzeba sobie dać co najmniej rok na to, żeby się poczuć pewnie i nabrać przekonania, że poradzi się sobie w prawie każdej sytuacji, a przynajmniej w tych typowych.
        A każda dobrze "rozegrana" sytuacja na drodze przybliża Cię do tego celu.
      • premeda Re: Do mam kierowczyń c.d. 10.05.11, 10:10
        Każdy jest inny i róznie to wypada ja czuję się tak zupełnie dobrze od niecałych dwóch lat, a prawo jazdy mam lat 5. Z tym, że ja mało jeździłam po większych miastach, tylko do pracy i powrót do domu, na początku jak miałam jechac np. do lekarza to najpierw poznawałam trasę z mężem (ja mam normalnego). A predyspozycje mam rodzinne, potrafię wjeżdżać/wyjeżdżać na centymetry, refleks mam też dużo szybszy od innych kierowców, bo zawsze pierwsza wyrywam się na światłach i wszyscy jak dla mnie reagują zbyt wolno. Jak będziesz jeździć to zależy od ciebie ja jestem dynamicznym kierowcą, który ma gdzieś spalanie i namiętnie używam gazu i hamulca, nawet jesli wiem, że będę stać na czerwonym świetle to i tak dojeżdżam szybko i muszę hamować. Światła u siebie za jakiś czas poznasz i będziesz wiedziała, ile masz jeszcze czasu do zmiany. Co do zmiany pasa ruchu najpierw sygnalizujesz, że będziesz wykonywać manewr i jak dla mnie to lepiej trochę dłużej poświecić migaczem niż włączyć go w ostatniej chwili, bo żaden z kierowców jadących za tobą w myślach nie czyta. Patrzysz co trochę na ten drugi pas szukasz luki i widzisz czy ktoś z tyłu jedzie szybko. I jeszcze jedno nie guzdrzemy się na światłach i skrzyżowaniach, przejżdżamy jak najszybciej, żeby jak najwiecej kierowców zdążyło przejechać. Ja zawsze stoję na jedynce i wciśniętym sprzęgle, 4-rech mechaników potwierdziło, że to szybciej zużywajace się sprzęgło to mit, trzeba tylko pilnować żeby sprzęgło było wciśnięte do końca.
        • kanga_roo Re: Do mam kierowczyń c.d. 10.05.11, 11:28
          z ostatniej chwili, poneważ jechałam za takim "świeżym" kierowcą parę dni temu;

          uważam, że duże znaczenia ma, żeby jeździć płynnie - wielu niedoświadczonych kierowców działa zbyt szybko i chaotycznie, lub dla odmiany zbyt ślamazarnie, ich zachowanie jest nie do przewidzenia. więc wg mnie:
          - do świateł dojeżdżasz spokojnie na biegu, nie przyspieszając ani nie zwalniając kilometr przed, po czym hamujesz, w ostatniej fazie wciskając sprzęgło.
          - kiedy chcesz zmienic pas, najpierw włączasz migacz. jeśli sytuacja jest kryzysowa (musisz zmienić pas, bo zajedziesz nie tam, gdzie chcesz) migając zwalniasz i czekasz na miejsce lub znak, że ten za tobą Cię wpuszcza. w ostateczności zwalniasz tak długo, aż staniesz. to jest taka trochę próba charakteru, bo ci za Tobą mogą trąbić, a ci z boku - nie wpuszczać. ale w końcu ktoś się zlituje, tym bardziej, kiedy zablokujesz całą droge big_grin. kiedy już zmienisz pas, miło jest podziękować temu, kto Cię wpuścił, choćby podniesioną ręką.
          ale pamiętaj - lepiej zbyt wolno, ale płynnie, niż zbyt szybko, nerwowo i chaotycznie. żeby wykonywać szybkie manewry, i skoordynować je z manewrami innych samochodów, trzeba być pewnym tego, co się robi i panować nad samochodem. tego się nie osiągnie bez ćwiczeń.
        • jamesonwhiskey Re: Do mam kierowczyń c.d. 10.05.11, 11:35
          >Ja zawsze stoję na jedynce i wciśniętym sprzęgle,

          mozna ale niezbyt to wygodne

          >4-rech mechaników potwierdziło, że to szybciej zużywajace się sprzęgło to mit, trzeba >tylko pilnować żeby sprzęgło było wciśnięte do końca.

          a co ci maja powiedziec ,jak spalisz sprzeglo to pojedziesz wymienic ,
          po za tym w idealnych warunkach to w zasadzie nie ma znaczenia ale po czasie
          linka sie wyciaga, nawet samoregulujaca sie i juz do konca nie naciskasz

          • miliwati Re: Do mam kierowczyń c.d. 10.05.11, 11:44
            jamesonwhiskey napisał:

            > >4-rech mechaników potwierdziło, że to szybciej zużywajace się sprzęgło to
            > mit, trzeba >tylko pilnować żeby sprzęgło było wciśnięte do końca.
            >
            > a co ci maja powiedziec ,jak spalisz sprzeglo to pojedziesz wymienic ,

            Od kiedy to całkowicie rozłączone sprzęgło się spala, co? Może ty byś się jednak nauczył jak działają mechanizmy w samochodach, co?

        • umeyo Re: Do mam kierowczyń c.d. 13.05.11, 11:16
          premeda napisała:

          Ja zawsze stoję na jedynce i wciśniętym spr zęgle,

          No to uszykuj sobie kasę na częste wymiany tego sprzęgła.


          4-rech mechaników potwierdziło, że to szybciej zużywajace się sprzęgło t
          > o mit, trzeba tylko pilnować żeby sprzęgło było wciśnięte do końca.

          Nic dziwnego, że potwierdziło. Dzięki tobie będą mieli robotę.
          • babunia_wygodka Re: Do mam kierowczyń c.d. 13.05.11, 11:28
            umeyo napisał:

            > premeda napisała:
            >
            > Ja zawsze stoję na jedynce i wciśniętym spr zęgle,
            >
            > No to uszykuj sobie kasę na częste wymiany tego sprzęgła.

            Nie sprzęgła, tylko co najwyżej samego docisku. A to i tak mit, bo to jest część mająca wytrzymać setki tysięcy cykli wciśnięcia i puszczenia, więc kilka przypadków dłuższego przytrzymania sprężyny w stosunku do dziesiątek cykli przy zmianach biegów nie ma po prostu żadnego znaczenia.

    • platki_sniadaniowe To jak hamowac jak ślisko???? 11.05.11, 12:47
      Po całej powyższej dyskusji to proszę o wytłumaczenie jak hamować gdy jest mokro, piach to ogólnie mamy śliską nawierzchnie?
      1.Sytuacja gdy mamy czas na zahamowanie tzn. dojeżdzamy do świateł.
      tu zrozumiałam że, po prostu ściągamy nogę z gazu i powoli dojeżdzamy do świateł, w ost, chwili sprzęgło.
      2. Sytuacja że, musimy wyhamować na zakręcie.
      To wtedy jak, pulsacyjnie?

      No i nie jeżdzimy na wcisniętym sprzęgle tak?
      Prosze o dobre rady, tak na "chłopski" rozum. bo ja odkąd jeżdże to pogoda dopisuje.
      • babunia_wygodka Re: To jak hamowac jak ślisko???? 11.05.11, 12:59
        platki_sniadaniowe napisała:

        > Po całej powyższej dyskusji to proszę o wytłumaczenie jak hamować gdy jest mokr
        > o, piach to ogólnie mamy śliską nawierzchnie?

        Lekko a potem coraz mocniej.

        > 1.Sytuacja gdy mamy czas na zahamowanie tzn. dojeżdzamy do świateł.
        > tu zrozumiałam że, po prostu ściągamy nogę z gazu i powoli dojeżdzamy do świate
        > ł, w ost, chwili sprzęgło.
        > 2. Sytuacja że, musimy wyhamować na zakręcie.
        > To wtedy jak, pulsacyjnie?

        Pulsacyjnie w zakręcie? To już nie ma na to czasu. Jak hamujesz pulsacyjnie to znaczy że już się ślizgasz. Jeżeli naprawdę musisz przyhamować w zakręcie to tak samo - zaczynasz lekko i dociskasz coraz bardziej, starając się wyczuć co robi samochód.


        > No i nie jeżdzimy na wcisniętym sprzęgle tak?

        Nie, bo to bez sensu i męczące. Jak jedziesz to zawsze na jakimś biegu, jak stoisz to na luzie.

        > Prosze o dobre rady, tak na "chłopski" rozum. bo ja odkąd jeżdże to pogoda dopi
        > suje.
      • allija Re: To jak hamowac jak ślisko???? 11.05.11, 17:05
        > 2. Sytuacja że, musimy wyhamować na zakręcie.


        Na chlopski rozum to na zakręcie nigdy się nie hamuje. Jesli sytuacja jest awaryjna i musisz zahamować to i tak zwykle nie ma czasu na myslenie i zachowujesz sie instynktownie i w zaleznosci od tego co dzieje się przed tobą.
        Zakręt pokonujesz w ten sposób, że przed zakrętem zdejmujesz nogę z gazu a mniej wiecej w jego polowie naciskasz na gaz. Nie bedę tłumaczyć dlaczego, przypomnij sobie prawa fizyki.
        Mnie tego uczono na kursie, nie wiem dlaczego teraz w ogóle nie uczy się kursantów techniki jazdy a tylko jak zdać egzamin. A co potem?
        Jesli jest ślisko to przystosowujesz "predkość do warunków" czyli jedziesz wolno a hamulca używasz delikatnie, żadnego dojeżdżania do świateł z piskiem opon i wciskania hamulca do podłogi. Innymi słowy trzeba jechac uważnie żeby w razie czego móc zacząć hamować powoli z wyprzedzeniem, No chyba, że masz abs albo sytuacja jest awaryjna.
        • babunia_wygodka Re: To jak hamowac jak ślisko???? 11.05.11, 22:55
          allija napisała:

          > > 2. Sytuacja że, musimy wyhamować na zakręcie.
          >
          >
          > Na chlopski rozum to na zakręcie nigdy się nie hamuje. Jesli sytuacja jest awar
          > yjna i musisz zahamować to i tak zwykle nie ma czasu na myslenie i zachowujesz
          > sie instynktownie i w zaleznosci od tego co dzieje się przed tobą.
          > Zakręt pokonujesz w ten sposób, że przed zakrętem zdejmujesz nogę z gazu a mnie

          Po co? Bez sensu.

          > j wiecej w jego polowie naciskasz na gaz. Nie bedę tłumaczyć dlaczego, przypomn
          > ij sobie prawa fizyki.

          No, to co prawa fizyki o tym mówią? Ale uwzględnij przypadek zarówno samochodu napędzanego na przód, jak i na tył.

          > Mnie tego uczono na kursie, nie wiem dlaczego teraz w ogóle nie uczy się kursan
          > tów techniki jazdy a tylko jak zdać egzamin. A co potem?

          Jeżeli na Twoim kursie uczyli takiej techniki to miejmy nadzieję że już nie ma takich kursów.

          > wciskania hamulca do podłogi. Innymi słowy trzeba jechac uważnie żeby w razie
          > czego móc zacząć hamować powoli z wyprzedzeniem, No chyba, że masz abs albo sy
          > tuacja jest awaryjna.

          A co jej pomoże ABS na śliskim na prostej drodze?
          • allija Re: To jak hamowac jak ślisko???? 12.05.11, 11:26
            > No, to co prawa fizyki o tym mówią? Ale uwzględnij przypadek zarówno samochodu
            > napędzanego na przód, jak i na tył.

            N = V2 x G
            / R x g
            N siła /składowa siły bezwładnosci/
            V predkosc jazdy
            G ciezar pojazdu
            R promień łuku
            g przyspieszenie ziemskie
            Im wieksza prędkosc jazdy, im ciezszy samochód oraz im mniejszy promien łuku, po którym jedzie samochód, tym wieksza jest sila , starajaca sie go wyrzucic z zakrętu.

            > Zakręt pokonujesz w ten sposób, że przed zakrętem zdejmujesz nogę z gazu
            > a mnie
            >
            > Po co? Bez sensu


            takie zachowanie wynika z powyższego wzoru i pozwoli wyjsc bezpiecznie z zakrętu, z taka sama lub wyższą predkoscią jak przedtem oraz bez wyrzucenia samochodu z zakretu.

            Jesli chciałabys dla odmiany nieco się dokształcic w temacie to mogę później napisać, teraz nie mam czasu

            > A co jej pomoże ABS na śliskim na prostej drodze?

            uważasz, ze w poslizg mozna wpaść tylko na zkręcie?

            Jesli chce sie tak odszczekiwac to trzeba miec nieco w głowie, nie tylko w buzi
            • babunia_wygodka Re: To jak hamowac jak ślisko???? 12.05.11, 12:22
              allija napisała:

              > > No, to co prawa fizyki o tym mówią? Ale uwzględnij przypadek zarówno samo
              > chodu
              > > napędzanego na przód, jak i na tył.
              >
              > N = V2 x G
              > / R x g
              > N siła /składowa siły bezwładnosci/
              > V predkosc jazdy
              > G ciezar pojazdu
              > R promień łuku
              > g przyspieszenie ziemskie
              > Im wieksza prędkosc jazdy, im ciezszy samochód oraz im mniejszy promien łuku, p
              > o którym jedzie samochód, tym wieksza jest sila , starajaca sie go wyrzucic z z
              > akrętu.

              Ja się pytam o zachowanie samochodu przednio i tylno napędowego podczas dodawania gazu w zakręcie, a nie o wzór na siłę odśrodkową. Kompletnie nie zrozumiałaś pytania, niestety.

              A rzeczywistość jest taka że radami "dodaj gazu w połowie zakrętu" możesz zabić kierowcę Poloneza, Mercedesa, Opla Omegi, BMW i wszystkiego innego co jest napędzane na tył.
              Kierowca przednionapędówki zresztą też może zginąć od Twoich mądrości, jak mu przyspieszające przednie koła za bardzo "rozciągną" łuk zakrętu na przeciwległy pas, chociaż to jest mniejsze zagrożenie.

              > > Po co? Bez sensu
              >
              > takie zachowanie wynika z powyższego wzoru i pozwoli wyjsc bezpiecznie z zakręt
              > u, z taka sama lub wyższą predkoscią jak przedtem oraz bez wyrzucenia samochod
              > u z zakretu.

              Bzdura i to bardzo niebezpieczna bzdura. Puszczenie gazu to nie jest żaden sposób na bezpieczne branie zakrętów. Zakręt powinien być przejeżdżany na ustalonej prędkości, dostosowanej zawczasu do krzywizny i przez cały łuk równomiernie utrzymywanej. Puszczenie gazu to tak jakbyś jechała cały zakręt na hamulcu. A jeżeli do tego jedziesz automatem to możesz się załapać na dodatkową przyjemność - redukcję biegu w środku zakrętu.

              > Jesli chciałabys dla odmiany nieco się dokształcic w temacie to mogę później
              > napisać, teraz nie mam czasu
              >
              > > A co jej pomoże ABS na śliskim na prostej drodze?
              >
              > uważasz, ze w poslizg mozna wpaść tylko na zkręcie?

              No więc co jej pomoże ten ABS na śliskim prostym? Bo że wydłuży drogę hamowania to już wiadomo.

              > Jesli chce sie tak odszczekiwac to trzeba miec nieco w głowie, nie tylko w buzi

              • allija Re: To jak hamowac jak ślisko???? 12.05.11, 14:37
                Pytasz o prawa fizyki wiec je dostałaś. Teraz nie wykrecaj kota ogonem /przepraszam koty, w tym mojego/. To czy samochód ma tylny czy przedni naped skutkuje innym zachowaniem smochodu w razie wyrzucenia z zakretu. W kazdym przypadku zdjecie nogi z gazu, czyli zmniejszenie predkosci pojazdu, przed wejsciem w zakręt, nie powinno skutkowac wyrzuceniem z niego. Jeśli jednak juz do tego by doszło to wtedy ew. zachować należy sie inaczej. Zwykle samochod z napędem przedniem podlega podsterownosci i zamiast skręcać jedzie prosto, zas samochod z tylnym napedem z reguly skręca jeszcze bardziej /nadsterownosc/. W pierwszym przypadku powinno sie dodać gazu /bedąc juz na zakręcie, na którym to zarzuciło/ -o tym wcześniej pisałam, nawet bez zarzucenia bo wtedy w ogóle nie powinno wystąpic. Drugi zas przypadek zachodzi najczesciej wtedy kiedy przed wjazdem w zakręt dodasz gazu, co jest błędem i ja pisałam akurat o czyms odwrotnym. Jesli juz zarzuciło samochod to zaleca sie "ująć gazu", ktory w mojej wczesniejszej wypowiedzi był juz "ujęty" więc w ogole do zarzucenia dojsc nie powinno w normalnych warunkach. Chce tez zaznaczyc, że pisałam o pokonywaniu zakrętu w normlnych warunkach a nie w chwili juz awaryjnej, kiedy samochodem zarzuca w ktorąkolwiek strone bowiem dalsze postępowanie zalezy juz od bardzo wielu czynnków.
                O automacie nie mówię bo to zupełnie co innego i o tym w ogóle nie było mowy.
                W żadnym więc z przypadków zdjecie nogi z gazu przed wejsciem w zakręt oraz dodanie gazu w jego polowie, kiedy czujemy, ze samochod zachowuje się normalnie, nie grozi śmiercią kierowcy - co uprzejmie sugerujesz.
                Takze samochodu z przednim napedem, naprawdę trudno sobie wyobrazić żeby panujac nad samochodem "rozciągnać" łuk zakrętu na przeciwległy pas przyspieszajac w jego połowie.
                I mówimy wszak o normalnej jeżdzie a nie o nagłym polożeniu cegły na gaz w polowie zakrętu.
                To nie są moje wydumane teorie, ani też własne doswiadczenia /choc też/ ale rady zarówno instruktorów jak i kierowców rajdowych. Proponuję poczytać książki p. Tomasza Talarczyka, Roberta Muchy i Andrzeja Martynkina czy wreszcie St. Szelichowskiego.
                Rozumiem, że ty wiesz lepiej jak bezpiecznie jeździć samochodem, lepiej niz kierowca rajdowy?

                > No więc co jej pomoże ten ABS na śliskim prostym? Bo że wydłuży drogę hamowania
                > to już wiadomo.
                Nie chce mi sie naprawdę powtzarzać ciągle tego samego. Uwierzyc nie mogę, że ty nie masz ABS w samochodzie, razem z BA /elektroniczny system maksymalizującym siłę hamowania/, EBD /elektroniczny rozdziałsił hamowania na przednie i tylne koła/ czy ASR / bardzo ogólnie zapobiegaja buksowaniu/, wreszcie ESP. szczególnie ESP przydałby sie w twoim samochodzie skoro takie wątpliwosci budzi tylny i przedni napęd, z ESP problem ten zostaje całkowicie wyeliminowany.
                Wracając do samego ABS - żaden kierowca nie dorówna szybkosci reakcji ABS na utratę przyczepnosci co juz daje przewagę w długosci hamowania. Oczywiscie, wytrawny kierowaca potrafi nie dopuscic w ogóle do sytuacji kiedy system ten musi zadziałać. Moze dlatego tobie jest niepotrzebny?
                W skrocie ABS hamuje za ciebie pulsacyjnie, ty tylko wciskasz hamulec do końca i operujesz kierownicą jesli trzeba albowiem samochód zachowuje sterownosc.
                Czy mam napisac kiedy pulsacyjne hamowanie jest potrzebne?
                • babunia_wygodka Re: To jak hamowac jak ślisko???? 12.05.11, 17:06
                  allija napisała:

                  > Pytasz o prawa fizyki wiec je dostałaś. Teraz nie wykrecaj kota ogonem /przepra

                  Nie pytam o prawa fizyki tylko o zachowanie samochodu, o którym najwyraźniej nie masz żadnego pojęcia.

                  > szam koty, w tym mojego/. To czy samochód ma tylny czy przedni naped skutkuje i
                  > nnym zachowaniem smochodu w razie wyrzucenia z zakretu. W kazdym przypadku zdje
                  > cie nogi z gazu, czyli zmniejszenie predkosci pojazdu, przed wejsciem w zakręt,
                  > nie powinno skutkowac wyrzuceniem z niego. Jeśli jednak juz do tego by doszł

                  Bzdura. Odjęcie gazu w samochodzie z przednim napędem powoduje hamowanie przednich kół. Prosta droga do ucieczki tyłu na zewnątrz zakrętu.

                  > o to wtedy ew. zachować należy sie inaczej. Zwykle samochod z napędem przednie
                  > m podlega podsterownosci i zamiast skręcać jedzie prosto, zas samochod z tylnym
                  > napedem z reguly skręca jeszcze bardziej /nadsterownosc/. W pierwszym przypadk
                  > u powinno sie dodać gazu /bedąc juz na zakręcie, na którym to zarzuciło/ -o tym
                  > wcześniej pisałam, nawet bez zarzucenia bo wtedy w ogóle nie powinno wystąpic.
                  > Drugi zas przypadek zachodzi najczesciej wtedy kiedy przed wjazdem w zakręt d
                  > odasz gazu, co jest błędem i ja pisałam akurat o czyms odwrotnym. Jesli juz zar

                  Przed wjazdem w zakręt możesz sobie dodawać gazu ile chcesz i nic się nie stanie. Bo samochód jedzie wtedy prosto. Niebezpieczne jest dodanie gazu w trakcie zakręcania - do czego namawiasz.

                  > zuciło samochod to zaleca sie "ująć gazu", ktory w mojej wczesniejszej wypowie
                  > dzi był juz "ujęty" więc w ogole do zarzucenia dojsc nie powinno w normalnych w

                  Przede wszystkim trzeba jechać tak, żeby nie doprowadzać do tych sytuacji które opisujesz. Czyli nie zmieniać obrotów silnika w czasie jazdy przez zakręt - a tego się (głupio) domagasz.

                  > arunkach. Chce tez zaznaczyc, że pisałam o pokonywaniu zakrętu w normlnych
                  waru
                  > nkach a nie w chwili juz awaryjnej, kiedy samochodem zarzuca w ktorąkolwiek str
                  > one bowiem dalsze postępowanie zalezy juz od bardzo wielu czynnków.
                  > O automacie nie mówię bo to zupełnie co innego i o tym w ogóle nie było mowy.

                  To nie jest żadne co innego, to taki sam napęd jak skrzynia manualna. I coraz częściej się go spotyka. Samochód w interesującym nas zakresie zachowuje się z taką skrzynią tak samo jak z ręczną.

                  > W żadnym więc z przypadków zdjecie nogi z gazu przed wejsciem w zakręt oraz dod
                  > anie gazu w jego polowie, kiedy czujemy, ze samochod zachowuje się normalnie, n
                  > ie grozi śmiercią kierowcy - co uprzejmie sugerujesz.

                  Zdjęcie nogi z gazu przed zakrętem raczej nie grozi wypadnięciem z drogi, chyba że warunki są wyjątkowo niekorzystne. natomiast znaczące dodawanie gazu w środku zakrętu to droga do poślizgu.

                  > Takze samochodu z przednim napedem, naprawdę trudno sobie wyobrazić żeby panuja
                  > c nad samochodem "rozciągnać" łuk zakrętu na przeciwległy pas przyspieszajac w
                  > jego połowie.

                  Braki Twojej wyobraźni to nie jest argument.

                  > I mówimy wszak o normalnej jeżdzie a nie o nagłym polożeniu cegły na gaz w polo
                  > wie zakrętu.

                  "Normalna jazda" to są bardzo różne rzeczy w zależności od tego jakim samochodem jedziemy.

                  > To nie są moje wydumane teorie, ani też własne doswiadczenia /choc też/ ale rad
                  > y zarówno instruktorów jak i kierowców rajdowych. Proponuję poczytać książki p.
                  > Tomasza Talarczyka, Roberta Muchy i Andrzeja Martynkina czy wreszcie St. Szeli
                  > chowskiego.

                  Znajdź sobie w takim razie lepsze autorytety. Ksiązkę może napisać każdy, a historie o pzyspieszaniu w zakręcie wskazują na to że wiedza tych panów zatrzymała się na czasach Dużego Fiata. Teraz silniki są sporo mocniejsze i to co kiedyś nie miało znaczenia, teraz jest istotne.
                  A rajdowcom destabilizowanie samochodu jest akurat w jeździe rajdowej przydatne, więc tym bardziej ich doświadczenia mają się słabo do realnej jazdy.

                  > Rozumiem, że ty wiesz lepiej jak bezpiecznie jeździć samochodem, lepiej niz kie
                  > rowca rajdowy?

                  Na drodze publicznej - najwyraźniej tak. Na rajdy się nie wybieram.

                  > > No więc co jej pomoże ten ABS na śliskim prostym? Bo że wydłuży drogę ham
                  > owania
                  > > to już wiadomo.
                  > Nie chce mi sie naprawdę powtzarzać ciągle tego samego. Uwierzyc nie mogę, że
                  > ty nie masz ABS w samochodzie, razem z BA /elektroniczny system maksymalizując
                  > ym siłę hamowania/, EBD /elektroniczny rozdziałsił hamowania na przednie i tyln
                  > e koła/ czy ASR / bardzo ogólnie zapobiegaja buksowaniu/, wreszcie ESP. szczegó
                  > lnie ESP przydałby sie w twoim samochodzie skoro takie wątpliwosci budzi tylny

                  Wątpliwości? Wątpliwości to ta kwestia budzi u Ciebie. Ja wiem jakie są różnice.

                  > i przedni napęd, z ESP problem ten zostaje całkowicie wyeliminowany.
                  > Wracając do samego ABS - żaden kierowca nie dorówna szybkosci reakcji ABS na ut
                  > ratę przyczepnosci co juz daje przewagę w długosci hamowania. Oczywiscie, wytra

                  Bzdura z tą przewagą długości hamowania. Chyba że mówimy o kierowcy-dyletancie który umie tylko hamować do dechy, albo w najlepsyzm przypadku zaczyna hamować ostro i potem odpuszcza. Akurat odwrotnie niż powinno się robić.

                  > wny kierowaca potrafi nie dopuscic w ogóle do sytuacji kiedy system ten musi za
                  > działać. Moze dlatego tobie jest niepotrzebny?
                  > W skrocie ABS hamuje za ciebie pulsacyjnie, ty tylko wciskasz hamulec do końca
                  > i operujesz kierownicą jesli trzeba albowiem samochód zachowuje sterownosc.

                  No właśnie. ABS pozwala zachować sterowność samochodu, ale kosztem wydłużenia drogi hamowania. Na prostej drodze świadomy kierowca oradzi sobie lepiej.

                  > Czy mam napisac kiedy pulsacyjne hamowanie jest potrzebne?

          • jamesonwhiskey Re: To jak hamowac jak ślisko???? 12.05.11, 16:05
            wez moze babo idz do garow bo o jezdzie to pojecia nie masz

            Zakręt pokonasz bezpiecznie, jeśli:
            zwolnisz przynajmniej na sekundę przed zakrętem
            zredukujesz bieg przed wejściem w zakręt
            przejedziesz zakręt po możliwie łagodnym łuku, pozostając jednak na swoim pasie ruchu
            w trakcie zakrętu nie będziesz zmieniać biegów ani jechać na biegu jałowym, czyli tzw. luzie przy wyjściu z zakrętu dodasz lekko gazu.


            www.flota.v10.pl/Jak,umiejetnie,pokonywac,zakrety,52301.html
            • babunia_wygodka Re: To jak hamowac jak ślisko???? 12.05.11, 16:44
              jamesonwhiskey napisał:

              > wez moze babo idz do garow bo o jezdzie to pojecia nie masz
              >
              > Zakręt pokonasz bezpiecznie, jeśli:
              > zwolnisz przynajmniej na sekundę przed zakrętem

              Bzdura. Nie ma najmniejszej potrzeby zwalniania przed każdym zakrętem. Na normalnie wyprofilowanej drodze jedzie się stałą prędkością. Zwalnianie i przyspieszanie ma sens na górskich serpentynach.

              > zredukujesz bieg przed wejściem w zakręt

              Po jaką cholerę?

              > przejedziesz zakręt po możliwie łagodnym łuku, pozostając jednak na swoim pasie
              > ruchu

              No, wreszcie napisałeś coś do rzeczy.

              > w trakcie zakrętu nie będziesz zmieniać biegów ani jechać na biegu jałowym, czy
              > li tzw. luzie przy wyjściu z zakrętu dodasz lekko gazu.

              Już było prawie dobrze ale znowu skisiłeś z tym dodaniem gazu.

              • jamesonwhiskey Re: To jak hamowac jak ślisko???? 12.05.11, 17:05
                jak pisalem wczesniej, pojazd jaki powinnas prowadzic to co najwyzej taczka
                bo widze ze jestes madrzejsza od ludzi ktorzy zajmuja sie doskonaleniem jazdy

                po to sie zwalnia przed zakretem zeby z niego nie wypasc
                redukcja to nastepstwo zmniejszenia predkosci ,
                skoro bylo zwolnienie to sie przyspiesza przy wyjsciu z zakretu
                • babunia_wygodka Re: To jak hamowac jak ślisko???? 12.05.11, 17:09
                  jamesonwhiskey napisał:

                  > jak pisalem wczesniej, pojazd jaki powinnas prowadzic to co najwyzej taczka
                  > bo widze ze jestes madrzejsza od ludzi ktorzy zajmuja sie doskonaleniem jazdy

                  A skąd ty, chłopczyku, wiesz czym ja się zajmuję? smile

                  > po to sie zwalnia przed zakretem zeby z niego nie wypasc

                  Jak się jedzie za szybko na dany zakręt. Co na normalnej drodze nie występuje, jedziesz 90 i w zakręt wchodzisz to samo 90.

                  > redukcja to nastepstwo zmniejszenia predkosci ,

                  Tylko zmniejszenie zazwyczaj niepotrzebne.

                  > skoro bylo zwolnienie to sie przyspiesza przy wyjsciu z zakretu

                  Jak ktoś był tak głupi że zwolnił "bo zakręt" to rzeczywiście potrzebuje przyspieszyć.
                  • jamesonwhiskey Re: To jak hamowac jak ślisko???? 12.05.11, 17:13
                    > A skąd ty, chłopczyku, wiesz czym ja się zajmuję? smile


                    nie wiem stara krowo ale sadzac po tym co piszesz raczej nie doskonaleniem jazdy
                    • babunia_wygodka Re: To jak hamowac jak ślisko???? 13.05.11, 09:20
                      jamesonwhiskey napisał:

                      > > A skąd ty, chłopczyku, wiesz czym ja się zajmuję? smile
                      >
                      > nie wiem stara krowo ale sadzac po tym co piszesz raczej nie doskonaleniem jazd
                      > y

                      Wiodzę, buraczku, że już tylko wyzwyska ci zostały w repertuarze suspicious
                      • jamesonwhiskey Re: To jak hamowac jak ślisko???? 13.05.11, 10:53
                        a tobie pasztecie tak sie rzucilo ze starosci na oczy ze nie widzisz ze to ty zaczelas
      • morekac Re: To jak hamowac jak ślisko???? 11.05.11, 22:45
        jak hamować gdy jest mokr
        > o, piach to ogólnie mamy śliską nawierzchnie?
        hm, ogólnie to trzeba wolniej jechać.I nie filozofować za dużo w trakcie jazdy.
      • mruwa9 Re: To jak hamowac jak ślisko???? 12.05.11, 19:05
        ludzie tu pokrecili z ta fizyka, a ty potrzebujesz pewnie szybkiej i konkretnej odpowiedzi, bez wzorow i definicji.
        Hamowac silnikiem. Ja w sezonie jesienno-zimowym niemal w ogole nie uzywam hamulca. Hamowanie silnikiem oznacza redukcje biegu (sprzeglo- redukcja biegu, mozna od razu zredukowac np. z czworki na dwojke, potem pomalu puszczasz sprzeglo, jednoczesnie z wyczuciem naciskajac pedal gazu, zeby samochod nie zgasl. Samochod bedzie zwalnial.
        na zakrecie NIGDY nie hamuj, bo masz duze szanse utraty panowania nad pojazdem, nawet przy dobrej pogodzie i suchej nawierzchni. Zaleznie od zakretu, wystarczy pzed zakretem, z odpowienim wyprzedzeniem (kwestia wyczucia) zdjac noge z pedalu gazu (nie hamowac, po prostu nie gazowac), wejsc w zakret, a przy wychodzeniu z zakretu delikatnie nacissnac pedal gazu, Przy ostrzejszych zakretach wczesniej zredukuj bieg (do trojki lub dwojki, zaleznie od zakretu ) , wchodzisz w zakret i przy wychodzeniu delikatnie gaz. Taka jazda daje plynnosc i przyjemne poczucie panowania nad pojazdem. I przy okazji- mniisze zuzycie paliwa.
        Staraj sie tylko nie redukowac samym zakrecie, tylko wczesniej.
      • mruwa9 Re: To jak hamowac jak ślisko???? 12.05.11, 19:05
        ludzie tu pokrecili z ta fizyka, a ty potrzebujesz pewnie szybkiej i konkretnej odpowiedzi, bez wzorow i definicji.
        Hamowac silnikiem. Ja w sezonie jesienno-zimowym niemal w ogole nie uzywam hamulca. Hamowanie silnikiem oznacza redukcje biegu (sprzeglo- redukcja biegu, mozna od razu zredukowac np. z czworki na dwojke, potem pomalu puszczasz sprzeglo, jednoczesnie z wyczuciem naciskajac pedal gazu, zeby samochod nie zgasl. Samochod bedzie zwalnial.
        na zakrecie NIGDY nie hamuj, bo masz duze szanse utraty panowania nad pojazdem, nawet przy dobrej pogodzie i suchej nawierzchni. Zaleznie od zakretu, wystarczy pzed zakretem, z odpowienim wyprzedzeniem (kwestia wyczucia) zdjac noge z pedalu gazu (nie hamowac, po prostu nie gazowac), wejsc w zakret, a przy wychodzeniu z zakretu delikatnie nacissnac pedal gazu, Przy ostrzejszych zakretach wczesniej zredukuj bieg (do trojki lub dwojki, zaleznie od zakretu ) , wchodzisz w zakret i przy wychodzeniu delikatnie gaz. Taka jazda daje plynnosc i przyjemne poczucie panowania nad pojazdem. I przy okazji- mniisze zuzycie paliwa.
        Staraj sie tylko nie redukowac samym zakrecie, tylko wczesniej.
      • gonia28b na zakrętach, Boże broń, nie hamujemy! 13.05.11, 22:03
        bo i tak pojedziesz prosto jak jest ślisko smile w sytuacji podbramkowej najbezpieczniej jest po prostu... nic nie robić: nie hamować, nie przyspieszać... jak zaczynasz "tańczyć" na zakręcie, to można się jeszcze pomodlić, żeby z przeciwka lub za Tobą nic nie jechało... wink
        Zwalniamy zatem przed zakrętem i spokojnie jednostajną prędkością go pokonujemy...
        pulsacyjnego hamowania warto się nauczyć (no chyba że się ma ABS - fajny wynalazek) wykorzystuje się to w nagłych sytuacjach, np. pieszy, jakaś "święta krowa" wlezie na ulicę, w zimie to jest dosyć częste... uncertain
    • platki_sniadaniowe Re: Do mam kierowczyń c.d. 13.05.11, 11:16
      Witam ponownie. U mnie mały sukces, przełamałam się i zaczęłam jezdzić sama. Wziełam parę jazd i jakoś powoli sobie to wszystko układam od nowa. Nie wiem jak to się stało ale jazdy z moim mężem mnie uwsteczniły strasznie. Załuję że, tak póżno zaczęłam sama jeżdzić.Coraz mnie sie stresuję.

      Jedyna rzecz jaką mi ciężko zajarzyć są zawracania na tzw." przecinkach", nie wiem kiedy zawraca się na zakładkę a kiedy przy krawędzi?
      • babunia_wygodka Re: Do mam kierowczyń c.d. 13.05.11, 11:30
        platki_sniadaniowe napisała:

        > Jedyna rzecz jaką mi ciężko zajarzyć są zawracania na tzw." przecinkach", nie w
        > iem kiedy zawraca się na zakładkę a kiedy przy krawędzi?

        Nie ma na to zasady, ale myślę że lepiej unikać takich ustawień, przy których krzyżowałoby się ruch z tymi z naprzeciwka.
        • platki_sniadaniowe Re: Do mam kierowczyń c.d. 13.05.11, 11:37
          tzn?
          jedyne co zauwazyłam to że, gdy przecinka jest dosyć szeroka a ten z na przeciwka (lub ja) ma możliwość oprócz zawrócenia skręcic w lewo to na zakładkę. Oczywiście mówie syt, bez świateł, bo jak są światła to chyba zawsze przy krawędzi się zawraca.
          Ehh, jakoś brak mi wyobrazni na tych przecinkach.

    • gonia28b Re: Do mam kierowczyń c.d. 13.05.11, 21:52
      1. Zwolnić, ale spokojnie, powoli, zredukować bieg, w ostatniej chwili, sprzęgło i hamulec. W miarę możliwości hamujemy silnikiem.
      2. prawidłowo powinno byc właśnie tak, że najpierw włączasz kierunkowskaz i spokojnie patrząc w lusterka oceniasz sytuację - dojdziesz do wprawy z czasem wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka