atowlasnieja
08.05.11, 20:13
bardzo delikatna tandeta której kupowanie na prezenty dla mojego dziecka ulubiła pewne osoby. Póki co córka jest na tyle mała by prezenty przechodziły jeszcze przez moje ręce. Przez "grzeczność" (ktoś w imię dobrych stosunków rodzinnych prosi mnie o nie informowanie darczyńcy o jakości prezentów).
Zastanawiam się co robić:
1. zadzwonić i poinformować, że prezenty rozpadły się w momencie gdy je rozpakowywałam
2. powiedzieć przy najbliższej okazji (nad kolejną partią śmieci)
3. nie mówić
jeśli nie mówić to:
a) wyszkolić dziecko by dziękowała i odkładała na bok
b) nie pouczać dziecka - niech popsuje na oczach darczyńcy
cokolwiek zrobię wyjdę na zimną jędze która nie szanuje (oświecam) uczuć bądź (czekam aż sami zobaczę) pieniędzy darczyńców.
Chodzi mi o taką słodko wyglądającą bazarową tandetę której nie było 20 lat temu i teraz starają się nadrobić kupowanie wesołych zabawek.