Dodaj do ulubionych

Nastolatek i lodówka

17.05.11, 22:12
Za każdym razem mój najstarszy syn otwierając lodówkę i szukając pożywienia wbija oczy w niebo i jęczy:

- oooo znów nie ma nic do jedzenia...

Poszłam sprawdzić i znalazłam:

- wędlinę w plasterkach, ogórki kiszone, ser żółty, pasztet, 3 pomidory, ogórek zielony, jajka, 2 kabanosy.
Są jeszcze ryby w puszkach- ale to już nie w lodówce.

Na boga... czegóż on więcej chce..?

Może ktoś wie o co kaman.
Obserwuj wątek
    • mdro Re: Nastolatek i lodówka 17.05.11, 22:23
      Przyznaj się, miałaś romans z mom mężem i to jest jego syn! wink

      Ale i tak Ci nie odpowiem, bo w przypadku mojego męża jest to chęć na bliżej niesprecyzowane "coś", co jakby w lodówce zobaczył, to by miał na to ochotę, ale że tego w lodówce nie ma, to nie jest w stanie wyjaśnić, co to ma być.
      • edelstein Re: Nastolatek i lodówka 17.05.11, 22:58
        big_grin

        Wybrzydzajacych nie znam, znam pewnego nastolatka, ktory w czasach dojrzewania mial wilczy apetyt, moja mama przysiegala, ze zalozy lancuch na lodowke, bo jak przychodzil z wizyta to wyzeral wszystko do ostatniego okruszka, robil tak u wszystkich, rodzice swiecili za nim oczamibig_grin moj syn jeszcze dlugo nie nastolatek, ciagle je, otwiera lodowke, wybiera co chce i pakuje w siebie ilosci, ktorych ja zjesc nie zdolam. Podejrzewam, ze nastapi gwaltowny skok wzrostu, bo jego apetytu nie jestem w stanie niczym wytlumaczycbig_grin nawet smietane zje lyzka bez niczegotongue_out on tez preferuje rzeczy, ktore mozna wyjac i zjesc. Zamiast gotowac z tego trzy daniowe obiady i kolacjebig_grin
        • beata985 Re: Nastolatek i lodówka 18.05.11, 17:54
          edelstein napisała:

          > big_grin
          >
          > Wybrzydzajacych nie znam, znam pewnego nastolatka, ktory w czasach dojrzewania
          > mial wilczy apetyt, moja mama przysiegala, ze zalozy lancuch na lodowke, bo jak
          > przychodzil z wizyta to wyzeral wszystko do ostatniego okruszka, robil tak u w
          > szystkich, rodzice swiecili za nim oczamibig_grin moj syn jeszcze dlugo nie nastolat
          > ek, ciagle je, otwiera lodowke, wybiera co chce i pakuje w siebie ilosci, ktory
          > ch ja zjesc nie zdolam. Podejrzewam, ze nastapi gwaltowny skok wzrostu, bo jego
          > apetytu nie jestem w stanie niczym wytlumaczycbig_grin nawet smietane zje lyzka bez
          > niczegotongue_out on tez preferuje rzeczy, ktore mozna wyjac i zjesc. Zamiast gotowac
          > z tego trzy daniowe obiady i kolacjebig_grin

          o matuniiu..............strach sie baćuncertain mam 14latka w domu............
      • alfa36 Re: Nastolatek i lodówka 26.12.17, 20:24
        Hmm... , myślę, że to jednak mój syn jest...
    • fajka7 Re: Nastolatek i lodówka 17.05.11, 22:42
      To zdanie znaczy: znowu jest to samo co zwykle.

      A gdyby nagle zobaczył pizze, mysle, żeby nie padlo.
    • broceliande Re: Nastolatek i lodówka 17.05.11, 22:47
      Ależ wybredny koleś!
      Ja mam w pamięci kolegę mojego brata z okresu nastoletniego. Jego rodzice położyli jakiś szlaban na lodówkę (skomplikowana historia wydatków na gadżety) i był wiecznie głodny. Robiłam kanapki bratu i jemu, jedli wszystko jak leci.
      Jestem nastawiona na wszystkożernego nastolatka, ten Twój grymasi!
    • dorotakatarzyna Re: Nastolatek i lodówka 17.05.11, 22:49
      A znam, dwoje nastolatków w domu, i wybredny mąż...
      Okazało się, że "coś do jedzenia" znaczy "coś do ręki", co można po prostu wyjąć z lodówki i zjeść. Zdają egzamin serki Danio (dla każdego inny rozmiar pudełka), a dla syna - sucha kiełbasa. Mogą jeszcze być jogurty, deserki, albo słodycze.
    • rosapulchra-0 Re: Nastolatek i lodówka 17.05.11, 22:59
      W lodówce są tylko składniki, a nie gotowe posiłki. Następnym razem się popraw i zrób chociaż kanapki, żeby miał po co sięgnąć do lodówki, tak? suspicious
      • aerra Re: Nastolatek i lodówka 26.12.17, 20:21
        Niech sobie sam zrobi...
    • morekac Re: Nastolatek i lodówka 17.05.11, 23:23
      jajka pewnie surowe? Powinny być ugotowane i obrane.
      wszystko powinno być co najmniej w plasterkach, o ile nie w formie gotowej kanapki.
      Poza tym ktoś powinien mu te kanapki przynieść...
      no i owoców nie masz.
      • thaures Re: Nastolatek i lodówka 17.05.11, 23:31
        U mnie też "nigdy nic nie ma" w lodówce.( 17 i 12 lat)
        A powinien być talerz, chociaż lepiej taca schabowych, gotowych do spożycia. Bez żadnych ograniczeń. A do tego gar ubitych ziemniaków. Gorących-rzecz jasna.
    • czar_bajry Re: Nastolatek i lodówka 18.05.11, 00:49
      Za każdym razem mój najstarszy syn otwierając lodówkę i szukając pożywienia wbi
      > ja oczy w niebo i jęczy:
      >
      > - oooo znów nie ma nic do jedzenia...

      Moje mają tak samobig_grin
      Nawet jak przytargam siaty z zakupami to córka podczas rozpakowywania potrafi stwierdzić
      - i znowu nic do jedzenia nie kupiłaśbig_grin
      Chyba, że przyniosę: pizzę,lazanie,nuggetsy, hamburgery, deserki z musem owocowym i coca colętongue_out
      • nanuk24 Re: Nastolatek i lodówka 18.05.11, 00:56
        Toz jak w lodowce ciasta z kremem albo lodow nie ma to tez u mnie lodowka wydaje sie byc pusta, a stara baba jestemwink
        • lukrecja34 Re: Nastolatek i lodówka 18.05.11, 07:21
          u mnie jak nie ma w lodówce z pół kg sera żółtego i ze 2 kg parówek to też nic nie ma (13 lat)...do tego muszą być jogurty,wór bułek kajzerek i słodycze-ale to już nie w lodówce.
          • ala_bama1 Re: Nastolatek i lodówka 18.05.11, 07:55
            U mnie to samo z żółtym serem. Lodówka może być zapełniona po brzegi a wystarczy że nie ma sera to okazuje się że nie ma niczego...
            • heca7 Re: Nastolatek??? mój mąz tak ma! 18.05.11, 08:53
              Przez pierwsze pół roku po ślubie w ogóle nie zaglądał do lodówki tylko pytał- co jest do jedzenia. Mogłabym tam trupa mrozić i by nie zauważyłwink Jak kazałam mu samemu zajrzeć to stał przed otwartą lodówką i mówił -ale tu nie ma nic. Nie umiał z produktów znajdujących się w środku skomponować sobie przekąski! - nauka z domu rodzinnego gdzie teściowa od razu na jego widok proponowała mu kilka wariantów jedzenia i podawała je na stół i ogólnie małego apetytu. Trochę to trwało i się nauczył. Zelazny lodówkowy zestaw to banany, ser zółty, dwa rodzaje wędliny- naturalnej czy tam ekologicznej (żaden pasztet, parówka,kiełbasa, mielonka, kaszanka itd nie przejdzie) ketchup, ogórek zielony albo konserwowy tylko "krakusa", danonki, które zjada na śniadanie. Dzieci chcą jeszcze mieć parówki i salami.
              • pitahaya1 Re: Nastolatek??? mój mąz tak ma! 18.05.11, 09:15
                A może to coś z tymi półkulami nie tak jest?
                U mnie to samo, z pożeraczami włączniesad Nigdy nic nie ma, choć lodówka w szwach pęka. Ale zauważyłam, że wystarczy włożyć cokolwiek nadającego się do spożycia bez konieczności gotowania (mikrofalówkę obsłużą) i już "jest co jeść".
                Wczoraj miałam robić sałatkę i pastę, że "było co jeść". Ugotowałam 10 jajek, z czego po chwili nie było ani jednegosad Oczywiście, nikt nic nie widział. Na psa zwalić nie mogę, za niski jest. Kota pogoniłam. Jak nic zostały chomiki.
                • imasumak Re: Nastolatek??? mój mąz tak ma! 18.05.11, 09:38
                  big_grin

                  Żeby u nas takie stwierdzenie nie padło, to w lodówce musi być - co najmniej 20 dkg łososia wędzonego, z pól kg kabanosów, ser żółty i biały, ser pleśniowy, feta, szczypiorek, pomidory, suszone pomidory w zalewie, sałata, cebula czerwona, ogórki, rzodkiewka, czosnek, oliwki, surimi, co najmniej 2 litry mleka i jajka. Musi być też jogurt naturalny do zrobienia tzw "awanturki", czyli sera białego ze szczypiorkiem i rzodkiewką.
                  W zamrażarce muszą być mieszanki warzywne na patelnię, pierogi, krewetki, ryba, marchewka z groszkiem, szpinak i lody - najlepiej w kilku smakach.
                  Poza lodówką muszą się znajdować płatki kukurydziane, miód, orzechy, razowe pieczywo, makarony, ryż i kakao.
                  To taki niezbędnik moich córek, całe szczęście, że starsza już potrafi przygotować z tych składników bardzo dobre jedzenie smile.
                  • imasumak Re: Nastolatek??? mój mąz tak ma! 18.05.11, 09:43
                    Starsza córka pochłania też ogromne ilości cytryn - jak przyjeżdża na weekend to 2-3 kg jest zużywane jak nic.
                    • sea.sea Re: Nastolatek??? mój mąz tak ma! 18.05.11, 13:08
                      A co ona robi z tymi cytrynami?
                      • imasumak Re: Nastolatek??? mój mąz tak ma! 18.05.11, 13:28
                        Wyciska do każdej szklanki wody. A pije wodę w dość sporych ilościach. Poza tym do ryby, do sałatek, do herbaty. No lubi tak po prostu, a ja na cytryny dla niej nie zmierzam żałować smile
                  • jamesonwhiskey Re: Nastolatek??? mój mąz tak ma! 18.05.11, 12:42
                    > do zrobienia tzw "awanturki", czyli sera bi
                    > ałego ze szczypiorkiem i rzodkiewką.

                    to sie nazywa gzik
                    • imasumak Re: Nastolatek??? mój mąz tak ma! 18.05.11, 13:11
                      jamesonwhiskey napisał:

                      to sie nazywa gzik

                      Po naszemu awanturka wink
                      • imasumak Re: Nastolatek??? mój mąz tak ma! 18.05.11, 13:13
                        A mój mąż, z pochodzenia Ślązak, mówi na to haja wink
                        • jamesonwhiskey Re: Nastolatek??? mój mąz tak ma! 18.05.11, 14:10
                          > mówi na to haja wink

                          czyli gwarowo awantura jak na moje oko jeden pies

                          wiesz moge mowic na bigos telewizor co nie zmienia faktu ze potrawa nazywa sie bigos
                          ale bambera i tak tego nie zrozumie
                          • imasumak Re: Nastolatek??? mój mąz tak ma! 18.05.11, 14:40
                            jamesonwhiskey napisał:

                            wiesz moge mowic na bigos telewizor co nie zmienia faktu ze potrawa nazywa sie bigos

                            Jednak gzik i awanturkę da się lepiej logicznie połączyć niż telewizor z bigosem. Popularne w kuchni "rozkłócić" zamiast "wymieszać" nazywanie gzika awanturką poniekąd uzasadnia. Oczywiście jest to nazwa z przymrużeniem oka wink
                            Natomiast co do bigosu, trudno byłoby znaleźć jakiś punk spójny, choć można się oczywiście uprzeć, żeby bigos położyć na telewizorze, pod warunkiem, że jest to CRT, albo ewentualnie zjeść go, oglądając TV.

                            ale bambera i tak tego nie zrozumie

                            Mam nadzieję, że epitet "bambera" nie do mnie był skierowany tongue_out
                            • jamesonwhiskey Re: Nastolatek??? mój mąz tak ma! 18.05.11, 15:31
                              no nic , chcialem tylko zauwazyc ze potrawa ma swoja nazwe,
                              twoja nazwa bez podania skladnikow nikomu poza twoja rodzina nic nie powie
                              i w zasadzie tyle
                              • imasumak Re: Nastolatek??? mój mąz tak ma! 18.05.11, 15:35
                                jamesonwhiskey napisał:

                                twoja nazwa bez podania skladnikow nikomu poza twoja rodzina nic nie powie

                                No ale ja podałam składniki przecież.
                                Poza tym, nie jest to nazwa używana li tylko w mojej rodzinie smile
                                • jamesonwhiskey Re: Nastolatek??? mój mąz tak ma! 18.05.11, 16:05
                                  > Poza tym, nie jest to nazwa używana li tylko w mojej rodzinie smile

                                  ok, ale jak bys poszla w poznaniu czy wielkopolsce
                                  gdzies i powiedziala ze chcesz pyry z awanturka
                                  to jedyne co bys mogla dostac to dziwne spojrzenie
                                  • imasumak Re: Nastolatek??? mój mąz tak ma! 18.05.11, 17:08
                                    W Poznaniu to akurat mam paru znajomych, którym znana jest nazwa "awanturka" wink
                                    Ale rozumiem o co Ci chodzi.
                                  • lila1974 Re: Nastolatek??? mój mąz tak ma! 18.05.11, 22:14
                                    nazwa gzik też niewielu osobom coś powie ... mądralo
                                  • falka32 Re: Nastolatek??? mój mąz tak ma! 19.05.11, 14:30
                                    > ok, ale jak bys poszla w poznaniu czy wielkopolsce
                                    > gdzies i powiedziala ze chcesz pyry z awanturka
                                    > to jedyne co bys mogla dostac to dziwne spojrzenie

                                    no wiesz, jakbyś poszedł w Warszawie do knajpy i poprosił o pyry z gzikiem, albo nawet same pyry, to tez byś dostał co najwyżej dziwne spojrzenie big_grin big_grin big_grin
                                    • jamesonwhiskey Re: Nastolatek??? mój mąz tak ma! 19.05.11, 15:00
                                      > no wiesz, jakbyś poszedł w Warszawie do knajpy i poprosił o pyry z gzikiem, alb
                                      > o nawet same pyry, to tez byś dostał co najwyżej dziwne spojrzenie big_grin big_grin big_grin

                                      hihi, w warszawie to bym chyba jednak tego nie szukal
                              • katia.seitz Re: Nastolatek??? mój mąz tak ma! 18.05.11, 16:18
                                Ja znam "awanturkę", ale u mnie to twaróg z rybką z puszki (sardynki np.) i cebulką.
                                W Warszawie na Krakowskim Przedmieściu serwują kanapkę z awanturką - to właśnie pasta twarogowo-rybna.
                                • imasumak Re: Nastolatek??? mój mąz tak ma! 18.05.11, 17:10
                                  Rybę też czasem dodaję, a oprócz tego raz na jakiś czas posiekany ogórek konserwowy lub kiszony smile
                                  Jednakowoż podstawą jest twaróg, szczypiorek i czasem rzodkiewka smile
                                  • tretka Re: Nastolatek??? mój mąz tak ma! 18.05.11, 19:28
                                    Ja znam twaróg z łososiem i cebulką - jest niesamowity!
                                    Z rybkami z puszki nie próbowałam. A normalnie to warzywka czy szczypiorek. nawet się teraz bardzo nie muszę zastanawiać, bo znalazłam w sklepie twarożki gotowe z warzywami, więc do pracy mozna brać, bo wygodne wink
                                    • imasumak Re: Nastolatek??? mój mąz tak ma! 19.05.11, 15:35
                                      Spróbuj kiedyś z makrelą wędzoną, szczypiorkiem i ogórkiem konserwowym.
                          • angazetka Re: Nastolatek??? mój mąz tak ma! 18.05.11, 17:13
                            > wiesz moge mowic na bigos telewizor co nie zmienia faktu ze potrawa nazywa sie
                            > bigos

                            Brawo. Więc mów na awanturkę awanturka, bo taką ma nazwę wink
                          • estelka1 Re: Nastolatek??? mój mąz tak ma! 18.05.11, 19:51
                            big_grin na 100% Poznaniak.
              • aqua48 Re: Nastolatek??? mój mąz tak ma! 18.05.11, 09:19
                He, he, mój wczoraj jakoś wyjątkowo nie potrafił obiadu znaleźć, zadzwonił i dostał instrukcje: stań przodem do kuchenki, wyciągnij lewą rękę przed siebie i podnieś pokrywkę. A już miałam ochotę wrzasnąć jak w reklamie: za sałaaaatą!
    • na_pustyni Re: Nastolatek i lodówka 18.05.11, 09:22
      O ile Cie to pocieszy, to mój brat w wieku -nastu lat nie marudził, tylko czyścił lodówkę jak glonojad. Wyjadał wszystko do dna, łącznie z obiadem dla całej rodziny big_grin Jego łakomstwo przeszło do rodzinnych legend. Wyrósł na szczęście.
    • blekitny.zamek Re: Nastolatek i lodówka 18.05.11, 09:30
      jak to się stało,że mamy wspólnego syna? smile
      mojemu/moim zdarzało się siadając do śniadania(kilka rodzajów serków,wędlina,pasztet) powiedzieć,że nie ma z czym jeść.
      Wkurzyłam się wtedy i usłyszeli o głodujących dzieciach,które by wiele zrobiły,za suchy kawałek chleba.Pomogło.
    • lejla81 Re: Nastolatek i lodówka 18.05.11, 09:35
      U nas w niewytłumaczalny sposób w ciągu jednego dnia znikają soki, płatki śniadaniowe i słodycze. Obecny chyba dopiero teraz zrozumiał, że jedno opakowanie cornflakesów i dwa duże kartony soków nie wystarczają na cały tydzień, bo są pochłaniane w ciągu jednego dnia, góra dwóch (a do tej pory się dziwił, na co ja pieniądze wydaję). W każdej ilości zniknie mrożona pizza, serki danio, ciasto... A chłopaki chude jak patyki. Gdzie oni to mieszczą?
      "Nie ma nic do jedzenia" - też w kółko słyszę.
    • aromat_jabola Ch**era jasna! 18.05.11, 09:59
      Też byłem nastolatkiem, - takim samym głodomorem.
      Do głowy mi jednak nie przyszło żreć to, co matka przygotowała na obiad dla całej rodziny!
      Te wasze bachory, to koszmarni egoiści wychowani w przeświadczeniu, że wszystko im się należy!
      No, a że kosztem drugiego, to już nie ich zmartwienie, prawda?
      Znak czasów...
      • imasumak Re: Ch**era jasna! 18.05.11, 11:31
        aromat_jabola napisał:

        Do głowy mi jednak nie przyszło żreć to, co matka przygotowała na obiad dla całej rodziny!

        No widzisz, a moje jednak, mimo że są wybredna, jedzą to, co im przygotuje. Może dlatego, że uwzględniam ich upodobania?
        Współczuję ci, że twoja matka do tego stopnia się nie liczyła z tobą, że nawet do głowy ci jednak nie przyszło żreć to, co matka przygotowała na obiad dla całej rodziny! tongue_out
        • miliwati Re: Ch**era jasna! 18.05.11, 11:42
          imasumak napisała:

          > aromat_jabola napisał:
          >
          > Do głowy mi jednak nie przyszło żreć to, co matka przygotowała na obiad dla
          > całej rodziny!

          >
          > No widzisz, a moje jednak, mimo że są wybredna, jedzą to, co im przygotuje. Moż
          > e dlatego, że uwzględniam ich upodobania?
          > Współczuję ci, że twoja matka do tego stopnia się nie liczyła z tobą, że nawet
          > do głowy ci jednak nie przyszło żreć to, co matka przygotowała na obiad dla
          > całej rodziny!
          tongue_out

          Czy to głupawa ironia czy prawdziwe niezrozumienie prostego przekazu?

          Opowiastki o tym jak to z 10 jajek ugotowanych na półprodukt nic nie zostało i nikt się nie przyznał są po prostu odrażające. Dla mnie niepojęte jest jak można członka rodziny traktować w taki sposób jak szmatę i mieć w d*pie jego wysiłek a liczyć się tylko z własnym brzuchem.

          • imasumak Re: Ch**era jasna! 18.05.11, 11:49
            miliwati napisała:

            Czy to głupawa ironia czy prawdziwe niezrozumienie prostego przekazu?

            Już prędzej głupawa ironia smile. Ale sama przyznasz, że ów przekaz można było odczytać dwojako.
            >
            Opowiastki o tym jak to z 10 jajek ugotowanych na półprodukt nic nie zostało i
            nikt się nie przyznał są po prostu odrażające. Dla mnie niepojęte jest jak można członka rodziny traktować w taki sposób jak szmatę i mieć w d*pie jego wysiłek a liczyć się tylko z własnym brzuchem.


            Tu się zgadzam.
            >
            • lejla81 Re: Ch**era jasna! 18.05.11, 13:19
              Można, oj można. Jak dla mnie empatyczny nastolatek to oksymoron. Zresztą co tu dużo mówić, sama pewnie nie byłam inna (chociaż z lodówki wszystkiego nie wyjadałam).
              • imasumak Re: Ch**era jasna! 18.05.11, 13:25
                lejla81 napisała:

                Jak dla mnie empatyczny nastolatek to oksymoron.

                Empatyczny nastolatek to niekoniecznie oksymoron. I to nie koniecznie tylko w kwestiach lodówkowych.
                • lejla81 Re: Ch**era jasna! 18.05.11, 13:32
                  Nastolatki się po prostu nad pewnymi rzeczami nie zastanawiają. Z ust naszego piętnastolatka słyszałam już różne rzeczy, które mi osobiście wydają się alogiczne, a jemu zupełnie oczywiste.
                  Przykład: "on: ja bym najbardziej chciał pójść do takiego liceum, gdzie się uczy w weekendy.
                  ja: a co będziesz robił w tygodniu?
                  on: robi wielkie oczy" - nie przyszło mu nawet do głowy, że coś będzie musiał w tygodniu robić wink
                  • imasumak Re: Ch**era jasna! 18.05.11, 14:42
                    No to przyznam, że nastolatki z mojego otoczenia bardziej myślące są tongue_out
                    • lejla81 Re: Ch**era jasna! 18.05.11, 15:03
                      Ja nie wiem, czemu tak jest, Imasumak, bo nie ja to dziecko przez kilkanaście lat chowałam i nie wiem niestety, kto mu co w głowie zasiał. Mi pozostaje tylko dokupywanie rodzynek wink
          • falka32 Re: Ch**era jasna! 18.05.11, 12:17
            Ja się podpiszę, bo chyba zrozumiałam przekaz. Ja w mojej kuchni wymierzam karę śmierci przez łubudubu za takie rzeczy, jak:
            - wymienione już zjedzenie jajek przygotowanych na sałatkę
            - zjedzenie kotletów przygotowanych na jutrzejszy obiad
            - zjedzenie z lodówki resztki samego sosu do makaronu, zostawiwszy resztkę makaronu, która razem z tamtą resztką sosu tworzyła potencjalne 2 porządne porcje spaghetti dla dwóch osób na kolację
            - wypicie z nudów resztki maślanki, przeznaczonej do czegoś, co miało być na kolację
            - wypicie z nudów wieczorem resztki mleka, przeznaczonych na poranną kawę dla ojca i matki
            - zjedzenie całego pudełka ptasiego mleczka (mojego!) prawie że bez zdejmowania folii z pudełka (pęsetą chyba wyjmowali?)
            - stanie nad patelnią i zjadanie z niej kotletów
            - wszelkiego rodzaju dekompletowania porcji obiadowych poprzez zżeranie pojedynczych przygotowanych składników
            - zeżarcia z nudów paczki rodzynek przeznaczonych do ciasta
            - zeżarcia farszu do czegoś

            i wszystkie inne rzeczy, które nie uważam wcale za słodkie, tylko za nieszanowanie mojej pracy, jako że ja zajmuje się kuchnią (bo tylko ja w tym domu gotuję rzeczy jadalne dla mnie). Nie mam zwyczaju robienia zakupów ani obiadu na wszelki wypadek dla 30 osób, jeżeli w domu mieszkają 4 osoby i jeżeli jest w związku z tym 8 kotletów (4 na dzisiaj i 4 na jutro) a ktoś zje sobie 3 sztuki stojąc w drzwiach lodówki, bo nie chce mu się zrobić kanapki, to zabijam. A że mieszkamy w lesie, to logistycznie dokupienie zeżartego składnika nie jest u nas pestką typu wyskoczyć w kapciach do spożywczego w klatce na dole.

            Niestety, uczą się bardzo powoli.
            • lejla81 Re: Ch**era jasna! 18.05.11, 13:26
              Ja się z Tobą zgadzam, mnie też to strasznie wkurza. Ale czy mogę mieć pretensję o zjedzenie składnika do ciasta (nie pamiętam już co to było, ale zdarzyło się, że zjedli), skoro zrobienie ciasta istniało jedynie w moim zamyśle? Skąd mogli wiedzieć, że chcę zrobić ciasto?
              • miliwati Re: Ch**era jasna! 18.05.11, 13:29
                lejla81 napisała:

                > Ja się z Tobą zgadzam, mnie też to strasznie wkurza. Ale czy mogę mieć pretensj
                > ę o zjedzenie składnika do ciasta (nie pamiętam już co to było, ale zdarzyło si
                > ę, że zjedli), skoro zrobienie ciasta istniało jedynie w moim zamyśle? Skąd mog
                > li wiedzieć, że chcę zrobić ciasto?

                No normalnie. Pojawiły się nagle w domu rodzynki. Przywzoity człowiek zanim się za nie zabierze zapyta z jakiej okazji, bo może ktoś ma jakieś rodzynkowe plany. Chyba że te rodzynki leżały na półce od miesiąca i akurat teraz Ty zachciałaś robić ciasto, a ktoś inny nabrał na nie smaku.

                • lejla81 Re: Ch**era jasna! 18.05.11, 13:33
                  Najwyraźniej nie wszystkie nastolatki mają tak rozwinięte zdolności kojarzenia faktów.
                  • miliwati Re: Ch**era jasna! 18.05.11, 13:46
                    lejla81 napisała:

                    > Najwyraźniej nie wszystkie nastolatki mają tak rozwinięte zdolności kojarzenia
                    > faktów.

                    Te za które fakty kojarzyła zawsze mamusia to pewnie nie mają.
                    • lejla81 Re: Ch**era jasna! 18.05.11, 13:59
                      Niestety ja na to wpływu nie miałam, bo to nie moje osobiste dzieci. Przyszłam na gotowe.
                      • kunegunda32 Re: Ch**era jasna! 18.05.11, 16:20
                        Ale czyż nie łatwiej nauczyć jednego z drugim na zasadzie prostego ciągu zdarzeń pt. czyn = konsekwencja? Czyli zeżarłeś ugotowane na pastę i sałatkę jaja = nie będzie ani pasty ani sałatki tylko to co pozostało w domu i sam się teraz martw. Jak mawiał mój przyjaciel " Nie ma potraw niesmacznych. Są tylko za wcześnie podane". A co się tyczy zżerania kotletów prosto z patelni to tekst mojej ówczesnej teściowej w takiej sytuacji " Smakują ci?" padała odpowiedź twierdząca, a ona na to " To dobrze to zapamiętaj jak smakowały bo zjadłeś właśnie swój wczorajszy obiad" i delikwent który zeżarł więcej niż jego porcja musiał się sam zatroszczyć o swój obiad a resztę która została dostawała pozostała część rodziny i tyle. Uwierz mi jak się wtedy te dzieciaki pojętne robią, normalnie w lot chwytają.
                        • lejla81 Re: Ch**era jasna! 18.05.11, 16:28
                          No nie wiem, bo ja wtedy wyraźnie i głośno powiedziałam: "skoro to zjedliście, to ciasta nie będzie". Nie odnoszę wrażenia, żeby pomogło.
                          • falka32 Re: Ch**era jasna! 18.05.11, 16:43
                            Ja tak oczywiście robię. Wymagam pytania się "czy można wziąć" albo "czy można to dokończyć" i nie zakładania, że skoro coś leży sobie tak samo biedne w lodówce, to znaczy, że jest na pewno nikomu niepotrzebne. Na to mogę sobie pozwolić ja, bo ja ogarniam całość planów jedzeniowych. Ci, którzy nie ogarniają, nie mają prawa ruszania bez pozwolenia smile - daje to motywację do brania współodpowiedzialności za to, co się dzieje w kuchni.

                            Jak zjedzą swój jutrzejszy obiad, to jest zjedzony, ich problem. Gorzej, jeżeli starszy brat zeżre coś, co było przeznaczone dla maluchów na konkretny posiłek. I gorzej, jeżeli zjedzą mój jutrzejszy obiad, bo następnego dnia jestem sama w domu, gdzie pracuję i zostawiłam sobie jedną porcję dla siebie, bo tylko ja będę jadła w domu - to się zdarza często, bo co będzie jeden kotlet tak leżał. Dzięki temu mam załatwione gotowanie sobie obiadu w godzinach pracy, chociaż zadbałam o to, żeby nie musieć tego robić. Albo wypiją mleko do kawy - ja bez mleka kawy nie wypiję a bez kawy nie wyjdę z domu. Wpienia mnie to do niemożliwości. Walczę z tym i walczę, nie przebieram w środkach, ale nie wiem, czy nie będzie lepiej kupić drugiej małej lodówki, tam wsadzać rzeczy "ogólnodostępne" a resztę trzymać w dużej lodówce pod kluczem.
                            • imasumak Re: Ch**era jasna! 18.05.11, 17:15
                              falka32 napisała:

                              Walczę z tym i walczę, nie przebieram w środkach, ale nie wiem, czy nie będze lepiej kupić drugiej małej lodówki, tam wsadzać rzeczy "ogólnodostępne" a resztę trzymać w dużej lodówce pod kluczem

                              Chyba odwrotnie - dużą lodówkę dla @ll, małą na Twoje potrzeby wink.
                              • falka32 Re: Ch**era jasna! 18.05.11, 21:25
                                > Chyba odwrotnie - dużą lodówkę dla @ll, małą na Twoje potrzeby wink.

                                Nienie, dobrze napisałam, tak miało być. W dużej lodówce będzie prawie wszystko, bo prawie nic nie wolno ruszać bez pytania smile a w małej to, co wolno ruszać bez pytania.
                                I tak powinno być, dopóki ja się zajmuję gotowaniem a inni pełnią przy tym najwyżej funkcje pomocnicze lub podwykonawcze.
                                A ja się będę zajmować gotowaniem, bo jeżeli gotują inni, to ja głoduję. Bo niedobrze gotują smile
                • iuscogens Re: Ch**era jasna! 18.05.11, 13:59
                  No normalnie. Pojawiły się nagle w domu rodzynki. Przywzoity człowiek zanim się
                  > za nie zabierze zapyta z jakiej okazji, bo może ktoś ma jakieś rodzynkowe plan
                  > y. Chyba że te rodzynki leżały na półce od miesiąca i akurat teraz Ty zachciała
                  > ś robić ciasto, a ktoś inny nabrał na nie smaku.

                  u mnie rodzynki znikają z szybkością światła wink
                  • falka32 Re: Ch**era jasna! 18.05.11, 16:54
                    > No normalnie. Pojawiły się nagle w domu rodzynki. Przywzoity człowiek zanim się
                    > > za nie zabierze zapyta z jakiej okazji, bo może ktoś ma jakieś rodzynkowe
                    > plan
                    > > y. Chyba że te rodzynki leżały na półce od miesiąca i akurat teraz Ty zac
                    > hciała
                    > > ś robić ciasto, a ktoś inny nabrał na nie smaku.

                    Konsekwencją zjedzenia rodzynek był głośno oznajmiony przeze mnie brak ciasta, które mogłoby być, gdybym miała rodzynki. Konsekwencją, którą ja poniosłam, był a/brak ciasta, na które też miałam ochotę, b/godzinny wykład o prawach człowieka do zjedzenia obiecanego przez matkę ciasta, nawet jeżeli nie ma rodzynek, bo przecież można zrobić bez rodzynek i to jest takie niesprawiedliwe, co ja mówię, że to w ogóle jest jakiś koszmar, co się dzieje w tym domu. Mało, kurde, na niebieską linię nie zadzwonił. Ale zaparłam się i powiedziałam, że nie zrobię ciasta bez rodzynek, bo chciałam zrobić ciasto z rodzynkami i skoro nie mogę zrobić z rodzynkami, to nie zrobię wcale i mogą mi wszyscy skoczyć. Nie wierzę jednak, żeby pamięć o tym wydarzeniu powstrzymała kogokolwiek przed zjedzeniem bez pytania paczki rodzynek za tydzień.
                • katriel Re: Ch**era jasna! 26.12.17, 14:58
                  > Pojawiły się nagle w domu rodzynki.

                  No ale skąd kto ma wiedzieć, że się pojawiły nagle? Przecież jak znajduję w szafce rodzynki, to nie wiem, ile one tam już leżą - chyba że ostatnio ich szukałam i nie było (a i to nie jestem pewna, czy nie było, czy nie zauważyłam).
            • mallard Re: Ch**era jasna! 18.05.11, 13:55
              falka32 napisała:

              > jeżeli w domu mieszkają 4 osoby i jeżeli jest w związku z tym 8 kotletów (4 na dzisiaj i 4 na > jutro) a ktoś zje sobie 3 sztuki stojąc w drzwiach lodówki, bo nie chce mu się zrobić kanapki, > to zabijam.

              Falka, chyba Cię kocham... wink
              • imasumak Re: Ch**era jasna! 18.05.11, 14:44
                mallard napisał:

                Falka, chyba Cię kocham... wink

                Jasna cholera, a myślałam, że tylko mnie!!! A poza tym masz żonę wink
            • yoko0202 kwestia tresury:) 18.05.11, 17:23
              mój owoc miłości od kilku miesięcy już wie, że jeżeli nie mam kawy do mleka na rano, to taka sytuacja grozi awanturą w porównaniu z którą utopienie się w miejskim szalecie można uznać za przyjemność.

              zanim zeżre zimne zapasowe porcje obiadowe przy lodówce, to z zasady już zadaje pytanie retoryczne: mogę to zjeść, w sensie całe? [znak zapytania jest słabo słyszalny, no ale zawsze coś]

              wciąż nagminnie zostawia na blacie skorupki od jajek po zrobieniu jajecznicy, na zwróconą uwagę twierdzi że to dla kur [mieszkamy na Mokotowie, najbliższe kury - co najmniej kilkanaście km.] no ale to jest jeszcze do przeżycia

              aktualnie przechodzimy szkolenie z zakresu trafiania śmieciami do kosza - w przeciwieństwie do minimalnego uchylenia drzwiczek od szafki, w której znajduje się kosz i rzucania na oślep.

              także, do przodusmile
              • falka32 Re: kwestia tresury:) 18.05.11, 22:12
                > mój owoc miłości od kilku miesięcy już wie, że jeżeli nie mam kawy do mleka na
                > rano, to taka sytuacja grozi awanturą w porównaniu z którą utopienie się w miej
                > skim szalecie można uznać za przyjemność.

                Mój to wie od lat, kiedyś doznał za to sankcji najwyższej, czyli stracił kabel od kompa. Nie pomogło na długo.
            • estelka1 Re: Ch**era jasna! 18.05.11, 20:06
              Haha falka, jest jednak równowaga w naturze big_grin Moja córka, od kiedy zaczęła samodzielnie poruszać się po kuchni, zadaje non stop to samo powalające mnie na kolana pytanie "Czy mogę zjeść...". O ile to jest ostatnia czekoladka, to jeszcze rozumiem, ale przy jogurcie, bułce, czy nawet ostatniej kromce chleba dostaję piany na twarzy. Rzecz nie do wyplenienia big_grin A dodać trzeba, że w promieniu 300 m od domu mam 5 marketów. Tez mam ochotę ją czasem ubić.
    • dorry Re: Nastolatek i lodówka 18.05.11, 10:11
      A ja go rozumiem. Też nic zjadliwego nie widzę oprócz pomidora i ewentualnie ogórka, może sera żółtego (zalezy jaki to ser).
      Jak dla mnie brakuje: kefiru, białego sera, cykorii, sałaty lodowej, mozzarelli, tofu, awokado, szczypiorku,rzodkiewek, oliwek i wielu innych, niezbędnych produktów.
      • przystanek_tramwajowy Re: Nastolatek i lodówka 18.05.11, 11:22
        dorry napisała:

        > A ja go rozumiem. Też nic zjadliwego nie widzę oprócz pomidora i ewentualnie og
        > órka, może sera żółtego (zalezy jaki to ser).
        > Jak dla mnie brakuje: kefiru, białego sera, cykorii, sałaty lodowej, mozzarelli
        > , tofu, awokado, szczypiorku,rzodkiewek, oliwek i wielu innych, niezbędnych pro
        > duktów.

        I mrożonego góóóóówna. A nie przepraszam - wymieniłaś tofu - ona wygląda i smakuje dokładnie jak góóóóóóó....
        • miliwati Re: Nastolatek i lodówka 18.05.11, 11:37
          przystanek_tramwajowy napisał:

          > I mrożonego góóóóówna. A nie przepraszam - wymieniłaś tofu - ona wygląda i smak
          > uje dokładnie jak góóóóóóó....

          Ach, a więc jesteś jednym z tych ludzi którzy znają smak g*wna.
          Gratulacje.
        • katia.seitz Re: Nastolatek i lodówka 18.05.11, 14:55
          A nie przepraszam - wymieniłaś tofu - ona wygląda i smak
          > uje dokładnie jak góóóóóóó....

          Oj, może przejdź się do gastrologa - gó.. nie zdecydowanie nie powinno być białego koloru sad
        • imasumak Re: Nastolatek i lodówka 18.05.11, 15:32
          przystanek_tramwajowy napisał:

          A nie przepraszam - wymieniłaś tofu - ona wygląda i smakuje dokładnie jak góóóóóóó....

          Oj mamo - tata chyba nie uczyli cię dobrego wychowania?
    • yoko0202 u mnie podobnie 18.05.11, 11:27
      > Na boga... czegóż on więcej chce..?
      >
      u mnie np.: kukurydza (kolba albo puszka), boczek/bekon, jajka owszem ale na twardo smile, jogurt pitny smak kawowy, sok marchwiowy, spaghetti, ogórek zielony, kiełbasa żywiecka koniecznie cienkie plasterki, pączki te takie miękkie z dziurką smile
      na resztę produktów spożywczych moje potomstwo leje ciepłym moczem - jak nie ma powyższego, to nie ma co jeść.
      • lejla81 Re: u mnie podobnie 18.05.11, 11:36
        A ja właśnie specjalnie kupuję jogurt kawowy dla siebie, bo żaden inny się nie uchowa wink Jak kupię kawowy, to mam gwarancję, że go jeszcze następnego dnia w lodówce znajdę.
        Zaczęłam już prosić chłopaków, żeby zostawiali coś, bo czasem obiecam synowi, że dostanie w domu żelka, a tam żelków niet. Zaglądam ostatnio do szafki - z całej dużej paczki kupionej dzień wcześniej został jeden wink I tylko mnie zadziwia, jak można tyle pochłaniać i nadal być takim chudzielcem? Gdybym to wszystko zjadła, ważyłabym chyba ze sto kilo.
    • miliwati Re: Nastolatek i lodówka 18.05.11, 11:32
      jeza_bell napisała:

      > Za każdym razem mój najstarszy syn otwierając lodówkę i szukając pożywienia wbi
      > ja oczy w niebo i jęczy:
      >
      > - oooo znów nie ma nic do jedzenia...

      Tak go nauczyłaś.

      > Poszłam sprawdzić i znalazłam:
      >
      > - wędlinę w plasterkach, ogórki kiszone, ser żółty, pasztet, 3 pomidory, ogórek

      Pomidorów i ogórków nie trzyma się w lodówce.

      > zielony, jajka, 2 kabanosy.
      > Są jeszcze ryby w puszkach- ale to już nie w lodówce.
      >
      > Na boga... czegóż on więcej chce..?
      >
      > Może ktoś wie o co kaman.

      On wie, niech on idzie na zakupy. W czym problem? Krótka piłka: nie podoba mu się zawartość lodówki to niech bierze torbę, pieniądze i rusza po zaopatrzenie. I konsekwentnie wyegzekwować, żeby nie było "e, nie chce mi się iść, to już zjem tego ohydnego kabanosa", bo może ewentualnie oduczy się jęczeć, ale robić zakupów się nie nauczy.


      • imasumak Re: Nastolatek i lodówka 18.05.11, 11:35
        miliwati napisała:

        Pomidorów i ogórków nie trzyma się w lodówce.


        Przeciwnie - jest nawet specjalna szuflada przeznaczona na warzywa - również pomidory i ogórki.
        • miliwati Re: Nastolatek i lodówka 18.05.11, 11:39
          imasumak napisała:

          > miliwati napisała:
          >
          > Pomidorów i ogórków nie trzyma się w lodówce.
          >

          >
          > Przeciwnie - jest nawet specjalna szuflada przeznaczona na warzywa - również po
          > midory i ogórki.

          Pomidory i ogórki lepiej się przechowują "na świeżym powietrzu". Tak samo zresztą jak wspomniane gdzieś w wątku banany.

          A że w reklamówce lodówki pokazują...

          • imasumak Re: Nastolatek i lodówka 18.05.11, 11:45
            W ziemie owszem, trzymam ogórki i pomidory na zewnątrz. Ale w lecie ze względu na muszki owocówki, wolę wkładać do lodówki.
            • miliwati Re: Nastolatek i lodówka 18.05.11, 11:53
              imasumak napisała:

              > W ziemie owszem, trzymam ogórki i pomidory na zewnątrz. Ale w lecie ze względu
              > na muszki owocówki, wolę wkładać do lodówki.

              A, no tak, to już z dwojga złego lepiej mieć bez much (ale można przykrywać szmatką).
              • imasumak Re: Nastolatek i lodówka 18.05.11, 12:04
                Mam taki siatkowy klosz na owoce i warzywa, ale to cholerstwo nawet tam wejdzie.
          • katia.seitz Re: Nastolatek i lodówka 18.05.11, 14:56
            Pomidory - zgadzam się, ale świeże ogórki poza lodówką mi błyskawicznie więdną, zaś w lodówce utrzymują jędrność przez kilka dni.
    • naomi19 Re: Nastolatek i lodówka 18.05.11, 12:28
      Robiłam tak samo (nie byłam wybredna, wręcz przeciwnie), moje wszystkie kzynki w tym wieku również. Mija.
      • mehil.dam Re: Nastolatek i lodówka 18.05.11, 13:49
        Ja bym tylko dodała "ZA SAŁATĄ!" big_grin
    • antekcwaniak Zbyt bogato w tej lodówce nie jest !!! n/t 18.05.11, 13:38

      • jeza_bell Re: Zbyt bogato w tej lodówce nie jest !!! n/t 18.05.11, 14:53
        Bogato jest wtedy, gdy młody wyjeżdża na kilka dni big_grin
    • jak_matrioszka Re: Nastolatek i lodówka 18.05.11, 23:34
      Sam lodowke otwiera powiadasz? To juz i tak kawal pracy wykonal! wink

      Mysmy goscili raz taki "przypadek":
      sniadanie w naszym wykonaniu to wystawienie na stol chleba (pokrojony maszynowo w kromki), masla i kanapkowych "ozdobnikow" czyli splasterkowane wedliny, sery, warzywa/owoce, jaja i ew. jakies pasty. Kazdy, wlacznie z moja nieco ponad roczna Latorosla Mlodsza komponuje sobie sniadanie sam, wedle uznania. A gosciowi kanapki zrobila zona, na moje zdziwione spojrzenie odpowiadajac w kuchni "on sobie sam kanapki zrobic nie umie, gdybym mu nie zrobila, to by posiedzial, wypil kawe i odszedl od stolu glodny".
      Od tamtego dnia nigdy wiecej nie komentowalam niklych zdolnosci kulinarnych wlasnego Malzonka wink
      • grazbed Re: Nastolatek i lodówka 19.05.11, 04:39
        Jezuuu, to naprawdę wyczyn: zrobić sobie kanapkę z gotowców. Ciekawe czy ta żona również ubiera i myje swojego ukochanego.
      • kawazwanilia Re: Nastolatek i lodówka 19.05.11, 08:47
        Ja bym podrążyła temat, bo to fascynujące, serio. Czego konkretnie nie umie? Przełożyć plasterka sera z dużego talerza na środku stołu na mały talerz przed nim? Położyć tego plasterka na kromce chleba? I jak sobie radzi w sytuacjach typu wyjazd w delegację i śniadanie bufetowe w hotelu - nie je w ogóle? jeździ ze służbą? prosi kogoś o pomoc?
        • jak_matrioszka Re: Nastolatek i lodówka 19.05.11, 12:39
          W pracy dostaje gotowce "prosto do geby", a w domu (u mamy, tesciowej, we wlasnym) ma obsluge. Tak samo w hotelach, a jak jedzie sam to naprawde nie wiem czy on wogole je sniadania, czy po prostu wychodzi na hamburgera na miescie. Coz, trudno mi odpowiadac w jaki sposob ktos taka sytuacje sobie "wychodowal", bo ze mna by tak nie wyszlo.
          Ludzie maja rozne charaktery, dlatego czasmi mozna sie posmiac, a czasami mocno zdziwic. sa zony ktore robia mezom kanapki, sa takie ktore przegladaja im kieszenie i komorki, a sa tez takie, ktore uwazaja ze maz tez czlowiek i nalezy sie mu szacunek, oraz nalezy od niego wymagac kilku rzeczy.
    • aerra Re: Nastolatek i lodówka 26.12.17, 20:20
      Pomidorów nie powinno się trzymać w lodówce wink
      • tonik777 Re: Nastolatek i lodówka 27.12.17, 07:29
        Po 6 latach pewnie już wyszły.
    • massinga Re: Nastolatek i lodówka 26.12.17, 20:32
      Moj brat jako nastolatek wiecznie narzekal na obiad. “Pierogi? Chcialem kopytka. Kopytka? Wole pomidorowa.” W koncu mama sie zirytowala i jak sie zblizala godzina jego powrotu ze szkoly, to wychodzila z domu. Nie majac publiki, w koncu przestal marudzic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka