Dodaj do ulubionych

Niania dorywczo

24.06.11, 20:11
Szukam właśnie niani dla moich dzieci na wakacje. Ponieważ pracuję w oświacie, w wakacje nie pracuję, ale ponieważ większość czasu jestem z dziećmi sama, potrzebowałabym kogoś do pomocy ze dwa razy w tygodniu na kilka godzin, tak dla higieny psychicznej, czy jak będziemy chcieli z mężem wyjść gdzieś wieczorem. Zamieściłam ofertę na jednym z portali ogłoszeniowych i dosłownie zostałam zasypana mailami.
Trochę się obawiam, ponieważ nie musiałam nigdy szukać niani i nie wiem, na co zwrócić uwagę. Większość ofert jest od studentek, są też młode dziewczyny, które, jak twierdzą, mają doświadczenie, bo opiekują się młodszym rodzeństwem. Co o tym myślicie, czy warto zatrudnić taką osobę? Ponadto mój mąż twierdzi, że taka studentka znajdzie pewnie lepszą ofertę i odejdzie, a my zostaniemy z niczym. Możemy zaoferować około 100 zł tygodniowo, to nie jest dużo, ale i też pracy nie będzie dużo (2 x w tygodniu po ok. 5 godzin).
Podzielcie się proszę doświadczeniami.
Obserwuj wątek
    • pitahaya1 Re: Niania dorywczo 24.06.11, 23:53
      Ale napisz chociaż
      -ile jest tych dzieci
      -w jakim są wieku
      -w jakiej mieszkasz miejscowości, mniej więcej (stawki sa bardzo różne)
      -czy godziny są z góry ustalone, czy na żądanie (dziewczyna musi być wówczas dyspozycyjna i dodatkowej pracy nie weźmie)
      -jaka pora wchodzi w grę (5h pilnowania nocą, czy 5h z karmieniem, przygotowaniem posiłków, kąpaniem i usypianiem)

      Studentki się nie obawiaj. Nie każda szuka od razu lepszej pracy. Dziewczyny często szukają czegoś niezobowiązującego na wakacje, żeby można było wieczorem odpocząć a nie harować od 6 do 21, od czerwca do października.
      • rozamund Re: Niania dorywczo 25.06.11, 10:07
        Dzieci jest dwoje, jedno w wieku wczesnoszkolnym, drugie to przedszkolak. Są już dosyć samodzielne, więc w grę wchodzi wymyślenie im ciekawych zabaw, zabranie na spacer, poczytanie, itp., czyli zorganizowanie czasu, żeby się nie nudziły. Mieszkam w niewielkiej miejscowości w aglomeracji dużego miasta. Co do godzin, to szukam osoby elastycznej, ale też jestem w stanie dopasować się do osoby, która będzie przychodziła. Myślę, że nie są to najgorsze warunki, zwłaszcza że jeśli niania by się sprawdziła, mogłaby też przychodzić do nas po wakacjach.
    • majenkir Re: Niania dorywczo 25.06.11, 00:00
      rozamund napisała:
      > potrzebowałabym kogoś do pomocy ze dwa razy w tygodniu na kilka godzin,


      To nie niania, to bejbisyter wink.
      • rozamund Re: Niania dorywczo 25.06.11, 10:09
        majenkir napisała:

        > To nie niania, to bejbisyter wink.
    • rozamund Re: Niania dorywczo 25.06.11, 13:58
      Podciągam wątek. Bardzo proszę o porady!
      • aqua48 Re: Niania dorywczo 25.06.11, 15:28
        Ja zatrudniałam studentki na godziny kiedy oboje z mężem byliśmy w pracy (ustalaliśmy harmonogram tak, żeby się mijać). Sprawdziły się, ale praca polegała na tym, żeby z dziećmi posiedzieć w domu, pójść na spacer, podgrzać i podać przygotowany wcześniej posiłek. Co do wymyślania zabaw i brania w nich udziału raczej nie były chętne, oprócz jednej, która szybko odeszła na etat do prywatnego przedszkola..
        Przy zatrudnianiu kierowałam się instynktem i tym czy dziewczyna pyta o dzieci, zwraca się do nich, czy wcale jej one nie interesują. Zwykle mnie instynkt nie zawodził.
    • rozamund A co dyskwalifikuje na wstępie? 25.06.11, 16:38
      Niektóre kandydatki piszą bardzo ciekawe maile, przesyłają niezłe CV, ale co sądzić o takiej dziewczynie, która w odpowiedzi na zaproszenie na rozmowę przesyła pytanie "Jak do Państwa dojechać?" Mieszkam poza dużym miastem, ale jeżdzą tu miejskie autobusy, a także pociągi. W ofercie miejsce pracy było określone, więc chyba wysyłając odpowiedź człowiek powinien się zorientować, czy jest w stanie tam dojechać?
      Jestem skłonna skreślać takie kandydatki od razu, a mąż twierdzi, że jestem za surowa, bo to przecież młode dziewczyny i nie muszą wszystkiego wiedzieć. A ja chciałabym osobę zaradną, która umie znaleźć się bez niczyjej pomocy!
      • niebieski_lisek Re: A co dyskwalifikuje na wstępie? 25.06.11, 16:47
        Yyyy, ale ona jest zaradna - ma problem i próbuje go rozwiązać w najlepszy możliwy sposób - pytając osoby, która to wie. Dziwię się, że za coś takiego chcesz skreślić dziewczynę.
        • rozamund Re: A co dyskwalifikuje na wstępie? 25.06.11, 16:53
          Ale przyznaj, że mając 15 kandydatek, którym musisz dokładnie to samo wyjaśnić, możesz się zniecierpliwić, zwłaszcza że nie mieszkam na końcu świata, tylko w aglomeracji smile
        • aqua48 Re: A co dyskwalifikuje na wstępie? 25.06.11, 16:57
          Dla mnie to nie dyskwalifikacja, że dziewczyna pyta. Gorzej jakby nie zapytała, umówiła się i przybyła po dwóch godzinach twierdząc, że nie mogła trafić. Ja raz miałam taką, która nie mogła zrozumieć, że skoro się z nią umawiam na określoną godzinę, to ona musi o tej godzinie być u mnie w domu, bo ja do pracy wychodzę i nie mogę się spóźnić piętnaście, czy dwadzieścia minut, bo ona lezie spacerkiem od autobusu. Podziękowałam jej, dobrze, że w sytuacji podbramkowej mogłam dzieci do Mamy podrzucić. Dziewczę było zniesmaczone.
      • kali_pso Re: A co dyskwalifikuje na wstępie? 25.06.11, 17:18

        No niestety przyznałabym rację twojemu męzowi w tym przypadku- pracuję w W-wie, ludzie bez przerwy pytają - jak do nas trafić...gdybym miała skreślać każdego tylko z takiego powodu...ech...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka