Dodaj do ulubionych

Cztery lata w domu-bilans

06.07.11, 08:52
Dziś mijają cztery lata odkąd jestem w domu. I tak robię sobie małe podsumowanie tych lat, Po stronie plusów-wspaniały,kochany,samodzielny 3,7letni synek,zakończenie budowy domu,która to właściwie była na mojej głowie,mąż pojawia się średnio pięć razy w miesiącu w domu,przeprowadziliśmy się do stanu surowego zmkniętego,nie było podłóg,ścian,ogrzewania,łazienki-tak wytrzymaliśmy (a właściwie ja wytrzymałam) od późnej jesieni do wiosny,kiedy to prace ruszyły. Wykańczanie zajęło nam dwa lata i głównie ja użerałam się z panami fachowcami,kilka razy zdarzyło mi się wywalić ekipę na zbite pyszczydło. Porządki na ogrodzie,urządzanie-też zrobiłam sama,przede mną jeszcze mnóstwo pracy,bo zabrakło kasy,a nie chciałam korzystać z pomocy żadnego z banków. To plusy. Minusy-odzwyczaiłam się od ludzi,zrobiłam się jakaś "dzika",mam problem z nawiązaniem rozmowy itp. Nadmienię tu,że przez te cztery lata byłam praktycznie sama,rodzina,znajomi daleko,spotykaliśmy się dosłownie kilka razy w roku. Mały nigdy nie został z nikim obcym,z żadną z babć nie był nawet na spacerze odkąd się urodził,sąsiadów nie mamy. No i dorobiłam się olbrzymiej nadwagi-to mój największy kłopot,bo wkrótce zacznę szukać pracy-synek idzie od września do przedszkola. Jeśli chodzi o pieniądze-nie mam własnych,wszystko co miałam poszło w dom,nic sobie nie zostawiłam,jestem więc w kieszeni u mojego męża,muszę prosić o każde 10zł. Mąż jest bardzo dobrym człowiekiem,ale mimo wszystko takie wyliczanie z każdego grosza jest dołujące. Ogólnie jakoś tak spiczniałam,nie czuję się kobietą,nie lubię patrzeć w lustro,czasem myślę,że wszystko co najlepsze już za mną. Wieczorem z niechęcią myślę o poranku,bo znów ten "dzień świstaka" w kółko to samo,zapycham się czekoladą,żeby o tym nie myśleć. Nie mam nikogo kto mógłby mi pomóc,a wsparcia pilnie potrzebuję,bo czuję,że się pogrążam. Nie wiem jak dam radę od września,odprowadzenie małego do przedszkola będzie problemem,boję się pokazywać ludziom. Nie wiem,co dalej....
Obserwuj wątek
    • laaisa Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 08:56
      no co - efekty własnych decyzji...
      • miniofilka Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 08:58
        laaisa napisała:

        > no co - efekty własnych decyzji...
        ładnie to tak kopać leżącego?!
        • laaisa Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 09:08
          to niech się podniesie. Jęczy, że jest otyła i nieśmiała, a jednocześnie po czekoladę do sklepu chodzi...
          • miniofilka Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 09:15
            laaisa napisała:

            > to niech się podniesie. Jęczy, że jest otyła i nieśmiała, a jednocześnie po cze
            > koladę do sklepu chodzi...

            Zeby kupić czekoladę nawiązywać kontaktów nie trzeba, wystarczy wrzucić do koszykasmile
            Łatwo Ci powiedzieć, "niech się podniesie"....
            trochę empatii Kobieto
            Nie jest łatwo wyrwać się z domu po 4 latach,tym bardziej jak się nie miało kontaktu z ludźmi
            • klawiatura_zablokowana Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 10:38
              > Łatwo Ci powiedzieć, "niech się podniesie"....

              Ale tu nie ma innego sposobu niż otrząsnąć się i wziąć za siebie.
              Co innego możesz doradzić? Siedź nadal w domu i jedz czekoladę, jest super?
            • rosapulchra-0 Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 23:17
              Nie oczekuj od laaisy dobrego słowa. To małostkowa, wredna baba, która prawdopodobnie własne porażki odreagowuje na forum.
          • yenna_m Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 12:37
            kochanienka, bo ta czxekolada to sposob na niwelowanie zlego samopoczucia, niestety

            tycie nie bierze sie ti tylko z zarcia (bo smacne i czlowiek nie umie sobie odmowic)
            tycie jest imho wypadkową psychicznej formy czlowieka (niestety - bulimia, anoreksja powoduja ze inni pochylaja sie nad czlowiekiem, ze ma takie zaburzenia a na otylosc nie patrzy sie w tych kategoriach a to błąd, bo niestety ta sama grupa zaburzen zwiazanych z jedzeniem i jedzenie jest naprostszym sposobem na poprawienie sobie samopoczucia)

            poza tym takim postem to raczej nie zmotywujesz

            gruby wie, ze jest gruby (bo ma lustro, serio, serio)
          • naomi19 Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 21:42
            to niech się podniesie. Jęczy, że jest otyła i nieśmiała, a jednocześnie po czekoladę do sklepu chodzi...
            Co za beznaziejny tekst. Jeden z najbardziej beznadziejnych, jakie kiedykolwiek czytałam.
        • wuika Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 09:15
          Jak napisze - poczekaj chwilkę i samo się wszystko ponaprawia, będzie zwyczajnym oszustwem. Podjęła takie decyzje, które dały konkretne plusy i konkretne minusy. To już coś, że jest się świadomym tego, że jest i tak i tak. Teraz trzeba coś z tym zrobić, jeśli tych minusów jest za dużo, ale bilans to bardzo dobry początek.
      • morgen_stern Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 09:40
        Ale z ciebie wredna bicz. Popuszczasz w majtki ze szczęścia po każdej takiej bezsensownej odzywce?
        • rosapulchra-0 Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 23:22
          Laaisy wypowiedzi świadczą tylko o niej. Zdecydowanie źle, ale może właśnie to ją podnieca? Ja już gdzieś napisałam, że złośliwość jest cechą ludzi inteligentnych, ale inteligentni znają umiar, a laaisa zdecydowanie do tej grupy nie należy. Nie pozostaje nic innego, jak olewać tego trolla, który sam na początku swej działalności skarżył się, że na ematce to same wredne siedzą.
          • alinawk Re: Cztery lata w domu-bilans 08.07.11, 07:52
            Ja już gdzieś napisałam, że złośliwość jest cechą ludzi inteligent
            > nych,

            A nigdy w życiu. Złośliwość jest cechą ludzi wrednych.
    • miniofilka Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 08:57
      Będzie dobrzesmile
      Ja jestem w domu od prawie roku (brak pracy),i też zaczynam mieć kłopoty z nawiązywaniem znajomości, tym bardziej, że jestem osobą niesmiałą z natury.
      Spróbuj diety Dukana,moja znajoma ładnie schudła stosując jąwink
      I głowa do górysmile
      • noname2002 Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 09:07
        Może już najwyższy czas zacząć dbać o siebie? I wcale nie mam na myśli odchudzania. Myślisz o dziecku i mężu a gdzie jesteś w tym wszystkim Ty?
        • alanis11 Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 09:22
          Jestem w domu od roku i kwitę nie latam już z wywieszonym jęzorem od wczesnych godzin porannych ,wygladam na zadbaną i wypoczętą ,już nie robię nic na sztukę ,byle jak byle szybko.Jakość zycia mi się zdecydowanie poprawiła. Jak pomyślę że miałabym wrócić do tej gonitwy , często powierzchownych znajomości i obłudnych ludzi (bo wiadomo na gruncie zawodowym gdzie wchodzi w grę jakis rodzaj rywalizacji prawdziwe przyjaznie sa rzadkością ) to mam dreszcze. Szarpanina i gonitwa praca dom jest dla zdrowych singli tzn kobiet bezdzietnych , ewentualnie tych które maja zdrowe samodzielne dzieci , ja na razie dziekuję nie mam sił ani ochoty nieśc na barach wszystkiego. To z mojej perspektywy.
          • xymenena Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 09:31
            alanis11 napisała:

            > Jestem w domu od roku i kwitę nie latam już z wywieszonym jęzorem od wczesnyc
            > h godzin porannych ,wygladam na zadbaną i wypoczętą ,już nie robię nic na sztuk
            > ę ,byle jak byle szybko.Jakość zycia mi się zdecydowanie poprawiła. Jak pomyślę
            > że miałabym wrócić do tej gonitwy , często powierzchownych znajomości i obłudn
            > ych ludzi (bo wiadomo na gruncie zawodowym gdzie wchodzi w grę jakis rodzaj ryw
            > alizacji prawdziwe przyjaznie sa rzadkością ) to mam dreszcze. Szarpanina i gon
            > itwa praca dom jest dla zdrowych singli tzn kobiet bezdzietnych , ewentualnie
            > tych które maja zdrowe samodzielne dzieci , ja na razie dziekuję nie mam sił a
            > ni ochoty nieśc na barach wszystkiego. To z mojej perspektywy.


            w 121& die zgadzam
            wychodzenie do świata rywalizacji i pogoni to debilstwo, zwłaszcza przy dzieciach..
    • dulcymea11 Spojrz na plusy - dasz rade 06.07.11, 09:11
      Mozliwe, ze funkcjonujesz zadaniowo - jesli trzeba cos zrobic - robisz to. Dopinasz do konca i nie poddajesz sie i dopiero gdy przychodzi czas na refleksje nad przyszloscia - wszystko nabiera monstrualnych gabarytow i Cie przerasta.
      Obierz cel i wkrec sie w ten rytm tak - jak bylas wkrecona przez 4 lata. Celem moze byc praca a pozniej zrzucenie kilogramow.
      Jesli odchowujac dziecko, zbudowalas i wykonczylas dom to jestes kobieto wulkanem energii i mistrzem organizacji a to nie sa cechy wyuczone smile Masz to w genach.

      Uszy do gory. Nie znam Cie ale mam przeczucie (graniczace z pewnoscia), ze to tylko chwilowa niedyspozycja. Poniewaz taki stan Cie meczy - szybko sie ogarniesz i wskoczysz na wlasciwe sobie tory smile
      Powodzenia
    • kamelia04.08.2007 Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 09:13
      gratuluje domu, dziecka.

      A to nie ty sie dorobiłas tych 135 kg?
      • kamelia04.08.2007 Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 09:20
        zazdroszcze ci tego domu własnego wybudowanego i wykonczonego, tego, że to sama przetrzymałas ten stan surowy i te kolejne ekipy fachowców i "fachowców".

    • d.o.s.i.a Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 09:14
      Czy to przypadkiem nie Ty jestes ta forumowiczka, ktora myla wiadro z sikami po mezu? A maz Ci kawe wydzielal...?
      • alanis11 Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 09:31
        A tak w ogóle ja ważyłam więcej jak pracowałam ,jadłam byle jak w locie ,zapychałam sie batonami z automatu , kupowałam jakieś jakie kanapki buły w formowym bufecie , gotowce , przyjezdzałam do domu pozno więc jadłam pozno. Nigdy nie byłam gruba bo jestem drobna ale mam od roku jakieś 5 kg mniej.
      • kawkazmleckiem Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 09:32
        hehehe....nie to nie ja,siki sprzątałam tylko po dziecku a psa nie posiadam
        • marzeka1 Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 09:42
          Jak dla mnie te bilans zdecydowanie wypada na minus- plusem jest to, że byłaś z dzieckiem, ale z kolei byłas tylko ty. Tak rzadkie widywanie z mężem- jak dla mnie to duuuuży minus. Dom to ludzie, nie postawione ściany.
      • barbibarbi Re: Cztery lata w domu-bilans 07.07.11, 14:23
        d.o.s.i.a napisała:

        > Czy to przypadkiem nie Ty jestes ta forumowiczka, ktora myla wiadro z sikami po
        > mezu? A maz Ci kawe wydzielal...?

        tak to ona, też mi się od razu skojarzyło:
        forum.gazeta.pl/forum/w,567,117997197,118028453,maz_wydziela_mi_kawe.html?s=0&v=2
    • aagnes Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 10:10
      Jak czytam takie posty to doslownie zalewa mnie fala wdziecznosci i szczescia, ze siedze teraz w pracy. szczegole przerpwadzka do stanu surowego zamknietego. Jak mozna tak zyc? jak mozna dac sie AZ tak upodlic Panu mezowi.
      • tezee Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 10:15
        Jeśli w godzimach pracy możesz pozwolić sobie na czytanie forum to faktycznie mozna ci zazdrościć. Jednak co mają powiedzieć kobiety ktore faktycznie cały czas zapiepszają w pracy a po pracy jeszcze w domu przy dzieciach , im już nie jest tak wesoło.
        • klawiatura_zablokowana Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 10:41
          Nawet te, co zapiepszają, mają swoje pieniądze, chyba że równie naiwnie jak autorka wątku wpakowały wszystko w dom i teraz pozwalają sobie "wydzielać".
          Jak można się tak udupić na własne życzenie, to ja nie ogarniam.
          • tezee Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 10:45
            ja znam takie co mają te swoje pieniądze ale nawet nie mają kiedy wydawać a już tym bardziej na siebie ,takie są zarobione , bywa różnie.
            • echtom Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 15:00
              No właśnie - ja mam tylko "swoje" pieniądze, a i tak wydaję prawie wszystko na mieszkanie, żarcie i dzieci. wink
    • mama_duzych_dzieci Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 10:22
      Hej, zrobiłaś bardzo dużo dobrego. A najwżniejszy jest bilans. I nie nalezy narzekać tylko zabierz sie do roboty. Dasz radę. Do wrzesnia masz troche czasu, zacznij od dzisiaj myslec o sobie. Efekty przyjdą bardzo szybko. Skoro " Mąż jest bardzo dobrym człowiekiem" to usiądż z nim i wsio obgadaj. Powiedz wręcz, ze teraz Ty potzrebujesz pomocy i wsparcia.
      Dodatkowo - "ale mimo wszystko takie wyliczanie z każdego grosza jest dołujące" czy Ty sama sobie może nie zrobiłaś problemu? Może to nie on Ciebie wylicza tylko ta sama w poczuciu winy, że nie zarabisz tak to nazwałaś? Dobry człowiek tego by nie zrobił. A moze jakies 2 tyg. wczasów tylko dla siebie - a mąż z dzieckiem. A Ty na obóz dla grubasów zeby zrobic ten pierwszy krok. Samemu trudno sie zmobilizowac , lżej idzie gdzie wszyscy wyglądaja tak samo. Gwarantuję, ze wrócisz pełna sił i energii ( wiem cos na ten temat) Trzymam kciuki, czekolada w bok, nie doluj się tylko do dzieła.
      • kawkazmleckiem Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 10:31
        Być może,że z tym "wyliczaniem" mocno przesadziłam-mąż nigdy nie kwestionował moich wydatków,zakupy jedzeniowe robi głównie on wg mojej kartki-raz na tydzień. Jeśli chodzi o wakacje-nie ma szans,żeby został z dzieckiem,miał wprawdzie jechać na 10dni z małym do rodziny,ale nic z tego nie wyszło-musi być w pracy. Tak więc lato spędzam jak zwykle sama w domu.
        • agaja5b Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 10:45
          A poza tym to Cię podziwiam!
      • agaja5b Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 10:39
        Wiesz co, należy zmienić myślenie, to naprawdę działa. Nie Ty siedziałaś mężowi w kieszeni bo kieszeń jest wspólna (czyba że macie rozdzielność), on wykonywał konkretne działania zarobkowe, Ty pracowałaś w domu, fakt nikt Ci za to walutą nie płacił, ale żeby umniejszać ten fakt, to moim zdaniem nie w porządku wobec siebie. Widzisz namacalne dowody swojej pracy: odchowane, zaopiekowane dziecko, wyremontowany dom, itp.
        Ja też zawodowo nie pracuję i też miałam problem z takim myśleniem, ale od jakiegos czasu nie daję sobie prawa do takiego myślenia, innych nie zmienię ale ich argumenty odbijaja się ode mnie, po prostu mam to w nosie. Mąż pozwalał sobie wcześniej na wycieczki w tym temacie jak się kłóciliśmy o coś, wyjeżdżał z tekstami o swojej siostrze, która ma małe dziatki i pracuje, zapominał tylko dodać biedaczek, że miała na wyposażeniu mamę pod nosem, a my jesteśmu sami i liczymy na siebie. Kilka razy ostro mu uświadomiłam i przypomniałam, że taką decyzję podjęliśmy i jest spokój. I nie staję w pozycji żebrzącego o nie swoja kasę, no przepraszam.
    • asia_i_p Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 10:28
      Dałaś radę z budową domu i fachowcami, dasz radę ze wszystkim.
      Najpierw sobie zbuduj bazę ubrań do szukania pracy na swój obecny rozmiar, żadnych za małych, żeby się zdopingować + fryzjer, ewentualnie kosmetyczka, żeby ci pokazała, jak się malować, jeśli lubisz i/lub potrzebujesz. Jak już się poczujesz zadbana, łatwiej ci będzie się poodchudzać, nawiązać znajomości, itd.
      Fajny link do szkółki wideo, jak budować bazę ubrań: www.ehow.com/videos-on_4240_building-capsule-wardrobe-women.html
      na ustalenie swojej figury chyba jednak nie ma nic lepszego niż Trinny i Susannah (to było w serii Trinny i Susannah rozbierają Wielką Brytanię, chyba w pierwszej), skrót jest tutaj:
      lula.pl/lula/1,97804,7932602,12_typow_sylwetek_wedlug_Trinny_i_Susannah.html
      na ustalenie swoich kolorów też były niezłe Trinny i Susannah, ale jak jesteś typowa - jak jesteś mieszanką, wtedy typy wiosna,lato, jesień i zima nie starczają i trzeba sięgnąć do większej liczby typów kolorystycznych
      www.prettyyourworld.com/colortheory.html
      Generalnie pooglądaj sobie Goka (Jak dobrze wyglądać nago i Czary mary) i Trinny i Susannah, można się zmotywować i podnieść na duchu.
      Co do kontaktów towarzyskich, będziesz miała naturalną grupę nowych znajomych wśród rodziców kolegów i koleżanek twojego synka z przedszkola, wśród kolegów z pracy, może uda ci się też odnowić kontakty z kimś z podstawówki/liceum?
      No i rzecz dla mnie kluczowa - pogadaj z mężem o wspólnym koncie/ osobnej karcie do jego konta. Jesteś w domu na skutek waszych wspólnych ustaleń, w domu, który praktycznie wybudowałaś, nie możesz się rozliczać z każdego grosza.
    • pelagaa Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 10:42
      Bardzo Ci wspolczuje, jesli widzisz pozytywy w tym bilansie. Ja widze jeden, ze sama wychowalas swoje dziecko. Reszta to ciezka orka na ugorze bez wsparcia meza.
      Masz nadwage, zwolnilas meza ze wszystkich obowiazkow, boisz sie wyjsc do ludzi. Wzmianka o wyliczaniu sie z kasy i proszeniu o nia zenujaca, w swietle obowiazkow, ktore odwalasz samodzielnie.
      A jak pan maz znajdzie ladna, mloda, znajace jezyki obce "byznes lumen" okaze sie, ze on ciezko pracowal, a ty SIEDZIALS w domu (oczywiscie on sie na to nie godzil i takie tam) i ten czas sie skonczyl i teraz musisz sie wziac za robote, bo rozwod zmienia wszystko i on nie bedzie Cie dalej utrzymywal. Niestety zycie czesto tak wlasnie wyglada.
      Dziewczyno otrzasnij sie, zrob wreszcie cos DLA SIEBIE.
    • klawiatura_zablokowana Fajny antykoncepcyjny wątek 06.07.11, 10:46
      >Mały nigdy nie został z nikim obcym,z żadną z babć nie był nawet na spacerze odkąd się urodził

      Eeee... od 3,7 roku? (Tak w ogóle, ile to jest 3,7 z 12 miesięcy? Bo mi ułamki wychodzą.)

      >Jeśli chodzi o pieniądz
      > e-nie mam własnych,wszystko co miałam poszło w dom,nic sobie nie zostawiłam,jes
      > tem więc w kieszeni u mojego męża,muszę prosić o każde 10zł.

      To chyba większy problem od nadwagi. Skoro wpakowałaś wszystkie swoje pieniądze we wspólny dom, mąż ma psi obowiązek cię utrzymywać i dawać ci kasę także na własne potrzeby, a nie tylko na zakupy dla domu.

      >Wieczorem z niechęcią my
      > ślę o poranku,bo znów ten "dzień świstaka" w kółko to samo,zapycham się czekola
      > dą,żeby o tym nie myśleć.

      Dla mnie to masz początki depresji. I żadne pocieszanie o wspaniałym synku, domu i "dobrym mężu" tego nie są w stanie zatuszować. Idź do psychologa i weź się za siebie. Twoja nadwaga (gigantyczna nadwaga to chyba otyłość już?) jest skutkiem tej sytuacji, a nie przyczyną.

      Powodzenia!
      • marzeka1 Re: Fajny antykoncepcyjny wątek 06.07.11, 10:50
        Dlatego to żaden bilans na plus, tylko na -10. To, aby zmienić to na plus- to ciężka praca kobiety, nad sobą, powrotem do normalnego wyglądu, aby znaleźć pracę, nad budowaniem własnej wartości, bo jakoś w tego "cudnego" męża, który w ogóle nie poświęca dziecku czasu - nie wierzę.
      • kfiatuszkowa Re: Fajny antykoncepcyjny wątek 06.07.11, 10:55
        > Eeee... od 3,7 roku? (Tak w ogóle, ile to jest 3,7 z 12 miesięcy? Bo mi ułamki
        > wychodzą.)

        Może miała na myśli że mały ma 3 lata i 7 miesięcy tongue_out
    • jantarowo Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 10:51
      a nie obawiasz sie, ze maz ma juz nowa rodzine?? Jest piec razy w miesiacu w domu, gdziesz mieszka, gdzies prowadzi drugie zycie...Zacznij myslec o sobie, masz dwa miesiace zeby zawalczyc z kg zebys sie nie stresowala przy odprowadzaniu dziecka do przedszkola, zapraszasz jakis znajomych do siebie, jezdzisz gdzies? Masz prawo jazdy? Przyjaciolka? Gratuluje Ci bo postawienie i wykonczenie domu to orka, a skoro sobie z tym ppradzilas to jestes silna kobieta, wiec zawalcz teraz o siebie, bo smutno mi sie zrobilo jak przeczytalam twoj post. Dlaczego maz jest sporadycznie w domu?
      • asia_i_p Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 11:13
        Ja zrozumiałam, że on był sporadycznie w domu w trakcie budowy, czyli kiedy tam nie mieszkali.
    • tatibi Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 11:11
      Ja Cie podziwiam wykonałas ogromna logistyczna prace. Sama. Osobie zwanej kierownikiem budowy za to sie płaci kupe forsy. Ta nadwaga i wyobcowanie to jest cena tej pracy. Ale to jest normalne. Motywacja do zbicia nadwagi przyjdzie jak bedziesz wychodzic do ludzi.
      Oddaj syna do przedszkola bedzie miał pewnie małe problemy a z adaptacja na poczatku ale od tego sie nie umiera., bo ma jak w banku miał pozniej kłopoty w szkole z przystosowaniem. Wiem to jako jedynczka niechodzaca do przedszkola. Jakis kurs jezykowy to okazja spotkania ludzi innych niz fachowcy od robot.Tobie brak bodzcow zewnetrznych , zyjesz jak w klasztorze.Nie zaczynaj od diety bo sie szybko zniechecisz i stracisz wene do wyjscia z domu. Trzymam kciuki.
      • marzeka1 Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 11:21
        "Ja Cie podziwiam wykonałas ogromna logistyczna prace. Sama. Osobie zwanej kierownikiem budowy za to sie płaci kupe forsy. Ta nadwaga i wyobcowanie to jest cena tej pracy. Ale to jest normalne. "

        - wybacz, ale małżeństwo to wspólnota, a nie bycie stachanowcem, który wyrabia normę, aby pokazać, jaki jest dzielny. Sama sobie strzeliła w stopę, przyjmując aż tyle na siebie.
        Normalne jest aż takie wyobcowanie i wygląd jako koszt tego "poświęcenie"- powiedz, że żartujesz????
        Tu jest klasyczna wręcz sytuacja dawca-biorca. Dla mnie ta historia jest wręcz sztandarowym przykładem jak NIE NALEŻY poświęcać się dla domu/.dziecka/męża.
        • tatibi Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 12:22
          Ja napisałam ze jest normalne ze po takim wysiłku i stresie mozna przytyc. I ze te okolicznosci nie sprzyjały nawiazywaniu i podtrzymywaniu kontaktow miedzyludzkich. Co do tego ze była z tym sama to pewnie gdziec na poczatku popełniono bład zakładajac ze ta budowa bedzie krotsza i dostarczy mniej problemow itp. Faktem jest ze maz unikał angazowania sie w te kłopoty. Ale to zazwyczaj jest tak ze umeczona kobieta nie ma siły na przymusznie meza do wiekszej aktywnosci bo siły trzeba oszczedzac na prowadzenie budowy. A on z tego korzystał. Jego postawa jest naganna ale w tej sytuacji nie ma sie ona o co obwiniac bo przeszłosci nie zmieni. A przyszłosc owszem tak .
      • jamesonwhiskey Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 12:52
        > Ta nadwaga i wyobcowanie to jest cena tej pracy

        naiwnie myslalem ze nadwaga bierze sie z nadmiernego wpierdzielania
        • naomi19 Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 21:46
          Rzeczywiście naiwnie.
        • rosapulchra-0 Re: Cztery lata w domu-bilans 08.07.11, 07:24
          A nadmierne wpierdzielanie ze stresu, z samotności, z depresji itd. Tego, oczywiście, nie wziąłeś pod uwagę, prawda? suspicious
    • shellerka Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 12:32
      wow! przede wszystkim podziwiam! za ten dom, bo ja po pierwsze cierpliwości nie mam, po drugie nie umiem gadać z "fachowcami", więc każda ekipa w urządzanym przez nas szeregowcu gadała raczej z mężem, a ja to już naprawdę tylko wtedy kiedy męża nie było. dodatkowo nie potrafię kompletnie podjąć racjonalnych decyzji jeśli chodzi o wyposażenie, więc mój mąż wybierał nam nawet garnki, odkurzacz i ekspres do kawy (czego nawiasem mówiąc gorzko teraz żałuję, bo wybrał nie znając się na tym ekspres nieautomatyczny : /)

      po drugie - Dziewczyno! masz całe dwa miesiące na doprowadzenie się do stanu "używalności". mając pod ręką ogródek, w którym zakładam masz co robić, oraz dziecko, które może być jakże pomocnym "akcesorium" w ćwiczeniach fizycznych, to jak masz nie dać rady?! smile

      polecam Ci przede wszystkim dietę cambridge, albo choćby dukana, do tego zumbę na dvd i jeeeedziesz kochana.
      moim nowym odkryciem - nie mam ostatnio kasy na żadne spa - jest zabieg następujący: smarujesz się rozgrzewającym ujędrniającym żelem - może być choćby ten taki Eveline za 15 zł tuba, owijasz swoje odnóża i brzuch folią - najlepiej taką stretchową do pakowania kanapeczek, ale ostatnio jej dostać nie mogę, więc używam aluminiowej śniadaniowej, to wszystko ku uciesze dziecka - wygląda się trochę jak robot, owija się w leginsy, albo ręcznik, kładziesz się wieczorkiem przed tv, albo w łózku z książką i relaksujesz, a uda Ci się wypacają wink

      na koniec dodam, że też siedzę w domu - z dwójką - od dwóch lat. czeka mnie jeszcze rok optymistycznie zakładając. moim sposobem na nie zdziczenie totalne były wyjścia z mężem, kiedy jest w domu (namów go na okazjonalną opiekunkę - albo chociaż jedź do takiej Ikei, gdzie możesz dziecko zostawić na ichniejszym placu zabaw, a sama w spokoju wypić kawę w ichniejszej restauracji - z mężem! )

      pozdrawiam i trzymam kciuki!!! UDA SIĘ!!
      A! i za każdym razem kiedy spojrzysz w lustro mów: "hej piękna", albo "cześć ślicznotko" wink
      i się uśmiechaj.
    • sotto_voce Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 12:52
      Ja bym się na Twoim miejscu wybrała najpierw do endokrynologa. Mam małe dzieci i wiem, ile się chudnie przy ich ruchliwości i wymaganiach "spacerowych", przybieranie na wadze w takiej sytuacji powinno budzić niepokój. Np. przy problemach z tarczycą występuje jednoczesne obniżenie nastroju i podwyższenie wagi. Ewentualnie sprawdziłabym, czy nie ma depresji.
      A jak już to załatwisz to naprzódsmile Sama wiesz najlepiej, co powinnaś zmienić.
      • majenkir Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 13:12
        sotto_voce napisała:
        >przy problemach z tarczycą występuje jednoczesne obniżenie nastroju i podwyższenie wagi.


        To normalne - jak waga idzie w gore, to nastroj idzie w dol wink.
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
        fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/DFGVvAKpc7hbaVBiqB.jpg
    • maurra Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 13:10
      Zobacz ile Ci się już udało kobieto smile
      Masz dziecko - zdrowe, kochane i jeszcze miejsce w żłobie dostało smile
      Masz dom - dałaś radę przetrwać budowę, podopinać, dopilnować - toż to olbrzymi wysiłek. Bez kredytu??? Mistrzostwo świata.
      Masz pracę, do której możesz wrócić - a wiec w rychłej perspektywie własna kasę i koniec wiszenia na mężowskiej kieszeni
      Masz kogoś bliskiego, nie jesteś sama jak ten palec z wszystkimi problemami

      zostało Ci zbicie kilosów. Możesz zacząć w każdym momencie, możesz się potknąć, wstać i walczyć dalej. Możesz sama, możesz z pomocą fachowca.
      Wyznacz sobie rozsądną granicę - np. do grudnia br. 15 kg
      zobacz, że się da:
      forum.dieta-dukan.pl/viewforum.php?f=102&sid=4523a2ee43dc6ba59a696a4f72950aa6
    • platynowa_kostka_rubika Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 15:53
      > zakończenie budowy domu,która to właściwie była na mojej głowie,mąż pojawia się śre
      > dnio pięć razy w miesiącu w domu,przeprowadziliśmy się do stanu surowego zmknię
      > tego,nie było podłóg,ścian,ogrzewania,łazienki-tak wytrzymaliśmy (a właściwie
      > ja wytrzymałam) od późnej jesieni do wiosny,kiedy to prace ruszyły. Wykańczanie
      > zajęło nam dwa lata i głównie ja użerałam się z panami fachowcami,kilka razy z
      > darzyło mi się wywalić ekipę na zbite pyszczydło. Porządki na ogrodzie,urządzan
      > ie-też zrobiłam sama,przede mną jeszcze mnóstwo pracy,bo zabrakło kasy,a nie ch
      > ciałam korzystać z pomocy żadnego z banków.

      Bardzo gratuluję i jednocześnie - bardzo współczuję: nie powinnaś była musieć dawać sobie z tym wszystkim rady sama. No, ale to już i tak po fakcie. W każdym razie powinnaś być z siebie dumna.

      > Ogólnie jakoś tak spiczniałam,nie czuję się kobietą,nie lubię patrzeć w lu
      > stro,czasem myślę,że wszystko co najlepsze już za mną.

      Bzdura. Teraz właśnie wszystko przed Tobą; pytanie tylko, czy Cię nie dopadła po tym wszystkim jakaś depresja, bo trochę na to wygląda... Po tych wszystkich wysiłkach - najwyższy czas, żebyś zajęła się sobą i przede wszystkim sobą. Naucz się odpoczywać, naucz się sprawiać sobie przyjemność. Co do otyłości - sport (bieganie, rower, pływanie). Postaraj się koniecznie zmobilizować - nie dość, że schudniesz, to sport = endorfiny, a to Ci teraz baaardzo potrzebne. Czekoladę zastąp owocami - jest sezon, a są dużo zdrowsze. Do września masz 2 miesiące - to 8 tygodni; trochę czasu na zmiany jest. Może fryzjer, kupno jakichś nowych ciuchów? Musisz koniecznie zacząć nauczyć się rozpieszczać; wiem, że często to nie jest łatwe, ale postaraj się. O to, czy dasz sobie radę, nie martw się - na pewno dasz: jesteś energiczna, zaradna, pracowita. Spokojnie przygotuj CV, odśwież wiedzę, jaka będzie Ci potrzebna do szukania pracy... Trzymam kciuki. Musi się udać.
    • lusitania2 Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 21:21
      przygnębiający.
      Rady dostałaś w wątku o otyłości.
    • naomi19 Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 21:50
      Ja widzę pozytywy. Dom, dziecko, dobry mąż. Zastanów się co chcesz zmienić. Podstawowa sprawa- uzależnienie odsłodyczy i za to bym się zabrała plus dobra dieta, broń boże Dukana smile Po prostu rozsądna- sporo warzyw. Pracę zapewne znajdziesz, o to się nie martwię smile A mąż... cóż chyba bardzo Ci go brakuje... nie wiem jaka jest przyczyna, że tyle pracuje, że on robi zakupy, że rzadko bywa w domu. Tu już musicie sobie wyjaśnić. Jeśli z mężem się ułoży i rzucisz czekoladę wink to wszystko będzie ok.
      • to_nie_my_toniemy Re: Cztery lata w domu-bilans 06.07.11, 22:19
        Ty-Autorka wątku ty się tak nie bilansujsmile
        Ja juz siedzę 3 rok. I jest dobrze.
        Może i troszkę wyleeciałam z rynku pracy- te zdumione oczy przyszłych pracodawców, może i moje odrosty coś o mnie mówią. Ale jestem mega szczęśliwa, że moje dziecko miało mamę.
        Na pełny etat- tak to sobie tłumaczsmileI z tą myślą będziesz szczęśliwsza.
        A jak szczęśliwsza to i obrotniejsza.
        Coś, gdzie4ś się znajdazie.
    • barbibarbi Re: Cztery lata w domu-bilans 07.07.11, 14:18
      moja droga, co jakiś czas piszesz rozpaczliwe wątki, za każdym razem pod innym nickiem. Historie niestworzone, zawarte między innymi w tym wątku, gdzie zostałaś zdekonspirowana i rozpoznana jako autorka innych wątków:
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,117997197,118028453,maz_wydziela_mi_kawe.html?s=0&v=2
      stałe elementy historii o ile dobrze pamiętam:
      - starszy skąpy mąż
      - życie w przyczepie, a potem w niedobudowanym domu
      - otyłość i chudnięcie
      - 5 krotna aborcja (o ile dobrze pamiętam)
      - piszesz że masz syna a zapominasz, że masz też córkę
      Moim zdaniem potrzebujesz pomocy specjalisty, wizyta u psychiatry to nie wstyd, szkoda życia na szukanie współczucia na forach, czas się zabrać za siebie. I pamiętaj - zdarzają się osoby, które mają dobrą pamięć, zmiana nicków niewiele pomaga.
    • barbibarbi Re: Cztery lata w domu-bilans 07.07.11, 14:34
      twoje nicki przypadkowo podobne do obecnego:

      "Taak, strasydlo vel mmisiowa to także takie niki typu: czekoladazmieta, czekoladatoffi, jeszcze chyba nick - nie wiem czy czasem nie pieprzisol (jeżeli się mylę to przepraszam pieprzisol) i kilka podobnych"

      tak, to ty myłaś wiadro po mężu, po co kłamiesz?
    • totorotot Re: Cztery lata w domu-bilans 07.07.11, 14:48
      1. jaki masz zawód, jak zarabiałaś przed przerwą w karierze?
      2. wejdź tu forum.gazeta.pl/forum/f,95274,Proteinki_dieta_Dukana.html zrób sobie test, idz do spożwczaka i zacznij dietę Dukana od dzisiaj. Nie można być tłustą świnią całe życie,a schudnięcie jest w istocie naprawdę nietrudne. Ponadto oberkaj najbliższy klub fitness w okolicy i się tam zapisz jeszcze dzisiaj, albo choćby przejrzyj stronę z ich ofertą, zaplanuj najbliższą wizytę. Za 2 miesiące będziesz 10kg chudsza
      3. Czy masz prawo jazdy?
      4. Dorób kartę do konta męża (właściwie Waszego konta). Następnym razem nie proś o 10zł jednorazowo, nie mów na co (na co? pyta mąż.na gó... w papierku -odpowiadasz. nie jestem dziewczynką, by ci się tatuśku opowiadać. naraz ma Ci dac 200-300zł i tyle)
      5. najwyższy czas wziąć się do roboty za siebie i za mężusia
      6. powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka