Dodaj do ulubionych

Przewijanie dzieci w miejscach publicznych i inne

    • 18_lipcowa1 Re: Przewijanie dzieci w miejscach publicznych i 11.07.11, 18:56
      zawsze myję tyłek córki w wannie
      na wyjezdzie jakims myłabym w zlewie tak jak owa pani
    • tempera_tura Re: Przewijanie dzieci w miejscach publicznych i 11.07.11, 19:48
      Nigdy nie zmieniałam pieluchy przy ludziach. Zawsze jakoś się udawało, może dlatego że nie chodze tam gdzie reszta rodzin z dziećmi i nie musze czekać w kolejce do kibla.
      Gdyby jednak syn miał sobie odparzyć tyłek bo kolejka i żadna baba mnie nie przepuści to zmieniłabym mu tę zasraną pieluchę na środku stołu.!!! Nie masz dzieci wiec nie wiesz co to znaczy odparzona d....a. Gdyby takiego zagrożenia nie było zrobiłabym to jakoś elegancko. Ale fakt czasem się nie da. Ma mu zmieniać te gacie w na kiblu gdzie światła mało i przestrzeni też.... Z półtoraroczniakiem to niewykonalne. Jak nie ma miejsca na takie sprawy to chyba normalne ze zmienia te pieluche w toalecie koło umywalek. Widać że Ty masz w tej kwestii zerowe doświadczenie.
      Co do latania po knajpie i wrzasków... Po co chodzisz w miejsca dla rodzin z dziećmi jak nie masz rodziny? Znajdz sobie inne. Jak matki lubią taki klimat to ok, niech te dzieci robią co chcą, rodzice którzy chca mieć ciszę uczą dzieciaka jedzenia w miejscach dla dorosłych bez darcia ryja. Da się. Mój sie potrafi zachować mimo że durny jeszcze jak butsmile

      A wogole to te wątki o tym jakie te dzieci straszne pisane przez bezdzietnych są żałosne. ZAWSZE MOŻECIE NIE ODWIEDZAĆ TAKICH MIEJSC!
      • ania_dentystka Re: Przewijanie dzieci w miejscach publicznych i 11.07.11, 20:02
        Mam dzieci, jedno całkiem małe. Zapewniam, ze można zmienić pieluchę dyskretnie, zapewniam, że mozna zapanować nad dzieckiem, zapewniam, że to wszystko kwestia wychowania, tego jak NAS wychowano i kultury osobistej. Wiele osób chamstwem, grubiaństwem, prymitywnym zachowaniem "leczy" kompleksy.
    • ania_dentystka Re: Kultura osobista 11.07.11, 19:49
      Jest coś takiego. Naprawdę istnieje. I niewiele trzeba, żeby ja mieć.
      To, że nie ma przewijaka nie oznacza, że należy zachowywać się tak jak ta pani. Bo przeciez jak nie ma sie np. chusteczek do nosa nie wyciera się nosa w rękaw- w każdym razie nie robi tego kulturalna osoba.
      Dziecko ma prawo płakać, krzyczeć, być żywe, ale to może przeszkadzać innym petentom ( ta uwaga do Urzędu Skarbowego) czy urzędnikom. To oni (urzędnicy) odpowiadają za błędy. I sprawą rodziców jest opanowanie dziecka, a jeśli nie potrafią muszą zorganizować opiekę na czas załatwienia spraw.
      Niestety, panoszy się wychowanie bezstresowe i wiele mam ma problemy z kulturą osobistą. Mogę jedynie domyślać się skąd to sie bierze.
      • shellerka Re: Kultura osobista 11.07.11, 19:55
        skąd się to bierze doskonale widać choćby z postu tempera-tury uncertain

        ach szkoda wchodzić w dyskusję z kimś na takim poziomie kultury, co dopiero rozmawiać z nim na temat kultury i wychowania dzieci.
    • aniarad10 Re: Przewijanie dzieci w miejscach publicznych i 11.07.11, 20:02
      E tam wink goly tylek w umywalce to pikus o ile czysty ( nie od kupy) ja mialam lepszy przypadekbig_grin..jakis czas temu bylam na basenie w Czechach i mialam okazje byc swiatkiem, jak mama dziecka (na oko 2 lata) nad umywalka zdjela mu pielucho-majtki takie na basen i wysypalo sie z nich chyba z kilo kukurydzy pomieszanej z qupa..myslalam,ze zwymiotuje. Tak,ze juz mnie nic nie zaskoczy;-D pozdr!
    • ga-ti Re: Przewijanie dzieci w miejscach publicznych i 11.07.11, 20:15
      Macham ręką, bo długa podróż, bo trudne warunki, bo sama mam dzieci i wiem że czasem to one mają ciężki dzień, a czasem to ja wysiadam. Życie.
      Mam baaardzo dużą tolerancje na dzieci biegające, wrzeszczące, rzucające się, sikające, kupkające (choć uważam, że kupkę należy sprzątnąć, podobnie jak po piesku wink każda mama powinna mieć w torebce chusteczki, najlepiej nawilżone) i inne.
      • chloe30 Re: Przewijanie dzieci w miejscach publicznych i 11.07.11, 22:21
        Ufff...
        przeczytałam cały wątek - sukces!
        nie widziałam w życiu matki zmieniającej pieluchę na stoliku (co nie znaczy, że takie nie istnieją), natomiast temat wizyty w US i radosnym zagadywaniu kolejkowiczów (o przeszkadzaniu nie wspomnę) mnie rozwalił
        właśnie w kolejce niedawno mnie parolatek zagadywał, starałam się być miła i pewnie jego mamie wydawało się, że pękam z zachwytu
        po przeczytaniu wypowiedzi w tym wątku następnym razem od razu mówię spie...aj, po wypowiedziach Ateny mam wręcz na to wielką ochotę
        • shellerka Re: Przewijanie dzieci w miejscach publicznych i 11.07.11, 22:24
          ej no weeeź, a miałam w tym tygodniu z dwójką do US jechaćbig_grin, to chyba jednak do babci je podrzucę, bo jak na Ciebie trafię to mi się dziecko jeszcze zestresuje i potem będę mu musiała wyciskać big_grin
          • chloe30 Re: Przewijanie dzieci w miejscach publicznych i 11.07.11, 22:49
            shellerka napisała:

            > ej no weeeź, a miałam w tym tygodniu z dwójką do US jechaćbig_grin,

            ale spoko, na US mam alergię i wysyłam męża big_grin
            to było w Carry, na wyprzedażach, także ematka tam nie chodzi big_grinbig_grinbig_grin
        • madzioreck Re: Przewijanie dzieci w miejscach publicznych i 11.07.11, 22:33
          > właśnie w kolejce niedawno mnie parolatek zagadywał, starałam się być miła i pe
          > wnie jego mamie wydawało się, że pękam z zachwytu
          > po przeczytaniu wypowiedzi w tym wątku następnym razem od razu mówię spie...aj,
          > po wypowiedziach Ateny mam wręcz na to wielką ochotę

          Tylko do mamuni, a nie do dziecka, jeśli można wink
          Zresztą, nawet jak matka porąbana, to jakoś nie umiałabym odpędzić dziecka sad
          • chloe30 Re: Przewijanie dzieci w miejscach publicznych i 11.07.11, 22:50
            madzioreck napisała:

            >
            > Tylko do mamuni, a nie do dziecka, jeśli można wink
            > Zresztą, nawet jak matka porąbana, to jakoś nie umiałabym odpędzić dziecka sad

            ja bym nie umiała się tak odezwać publicznie, ale jak przyjdzie co do czego to niech mi się przypomni ten wątek wink
        • atena12345 Re: Przewijanie dzieci w miejscach publicznych i 12.07.11, 09:02
          chloe30 napisała:

          > po przeczytaniu wypowiedzi w tym wątku następnym razem od razu mówię spie...aj,
          > po wypowiedziach Ateny mam wręcz na to wielką ochotę

          Rozumiem, że gdy ludzie dorośli zaczepiają dziecko, głaskają go po główce, pytają jak ma na imię, ile ma lat, czy był karmiony piersią, czy nosi jeszcze pieluchę...to jest oki tak?
          I jeśli mnie to wkurza, to jestem nietolerancyjna i antyspołeczna.
          Dziecko nie ma prawa nikogo zagadać.
          Jeśli trafi na Ciebie i usłyszy sp...j, to trudno, też musi mieć swoje zawody. Rozumiem, że gdy natrętna "babcia" zagaduje Cię w kolejce (zdarza się nie?) opowiada kolejny odcinek mody na sukces, to też powiesz sp...j?
          Zadziwiające to co tu czytam.
          • chloe30 Re: Przewijanie dzieci w miejscach publicznych i 12.07.11, 09:10
            atena12345 napisała:

            >> Rozumiem, że gdy ludzie dorośli zaczepiają dziecko, głaskają go po główce, pyta
            > ją jak ma na imię, ile ma lat, czy był karmiony piersią, czy nosi jeszcze pielu
            > chę...to jest oki tak?

            Nie wiem, nigdy nie zaczepiam dzieci, więc nie czuję się winna

            > I> Jeśli trafi na Ciebie i usłyszy sp...j, to trudno, też musi mieć swoje zawody.
            > Rozumiem, że gdy natrętna "babcia" zagaduje Cię w kolejce (zdarza się nie?) opo
            > wiada kolejny odcinek mody na sukces, to też powiesz sp...j?

            Ja normalnie staram sie ukrywac zniecierpliwienie (jeśli takie odczuwam), a jesli bardzo nie mam ochoty rozmawiac to odpowiadam tylko "uhm" aż sie zagadywacz znudzi.
            Tego sp..j nie powiedziałabym nikomu, ale najczęsciej matki widzą, że ktos nei jest ich dzieckiem zainteresowany i mówią "nie przeszkadzaj" - ty piszesz, że nie będziesz obserwować czy aby nie przeszkadza, no więc co mi pozostaje - dac dziecku do zrozumienia żeby sobie poszło.
            Innymi słowy niż s..j, to mogę obiecać
          • mama_kotula Re: Przewijanie dzieci w miejscach publicznych i 12.07.11, 09:47
            Cytat
            Rozumiem, że gdy ludzie dorośli zaczepiają dziecko, głaskają go po główce, pyta
            > ją jak ma na imię, ile ma lat, czy był karmiony piersią, czy nosi jeszcze pielu
            > chę...to jest oki tak?


            Z czego wywnioskowałaś, że to jest ok? Nie, nie jest.

            Cytat
            Dziecko nie ma prawa nikogo zagadać.


            Ma prawo. Ale nikt nie ma obowiązku nawiązywać konwersacji z dzieckiem, jeśli nie ma na to ochoty. Ludzie z reguły są kulturalni i w takich przypadkach najczęściej czują się zakłopotani, jeśli nie mają ochoty na towarzystwo dzieciaka, szukają więc wzrokiem matki. Jeśli matka ma w dupie, bo słoneczko takie towarzyskie i tak fajnie się bawi, pojawia się problem pt. jak kulturalnie dać dzieciątku do zrozumienia, aby znalazło sobie inne zajęcie niż pakowanie się mi na kolana i zakłócanie mojej rozmowy.
            Atena, chodzi o to, że nie wszyscy muszą mieć ochotę na bycie "zabawianym" przez twoje dziecko. Oczywiście, są ludzie, którzy chcą i lubią to. Ja nie lubię. Kultura mi nakazuje miły uśmiech do dziecka, więc "sp..." nie mówię, czuję się jednak niezręcznie, szczególnie jak matka tegoż dziecka ma w dupie to, że dziecko na mnie wchodzi i przerywa mi rozmowę. Tak, wiem, to tylko dziecko.

            Cytat
            Rozumiem, że gdy natrętna "babcia" zagaduje Cię w kolejce (zdarza się nie?) opowiada kolejny odcinek mody na sukces, to też powiesz sp...j?


            Nie, dam babci do zrozumienia, że nie mam ochoty z nią rozmawiać. Da się to zrobić grzecznie, bez użycia epitetów.
    • duch_mariana Bycie kobietą to jednak strasznie trudne musi być 11.07.11, 23:19
      Tyle problemów dnia codziennego, że normalnie tylko się pochlastać. Dzieciak zwalił się w pieluchę i trzeba go przewinąć. Niby normalna sprawa, przynajmniej dla mnie, ale okazuje się, że nie. No bo żeby jeszcze przewijała go na stoliku restauracyjnym, no to bym zrozumiał, że może to być dla ludzi pewien problem. Ale w kiblu? Gdzie matka miała przewinąć tego dzieciaka pytam się? Ja dziecko przewijałem i myłem jej tyłek pod prysznicem. Wystarczyły mi do tego dwie ręce, ale wymagało to siły i wytrzymałości, którą kobieta nie dysponuje. Ja utrzymam 10 kilo nad ziemią jedną ręką przez minutę. Kobieta niekoniecznie. Tak trudno to kobietom zrozumieć? No i sikanie i kupa na trawkę. Łatwo się mówi, że można poszukać toalety, zapytać w sklepie, w knajpie albo niech dzieciak wstrzymuje do domu. Znam fajniejsze zajęcia na spacerze niż szukanie klopa i nie każde dziecko wytrzyma. Moja długo nie utrzyma, miała badania robione, ale nic konkretnego nie wyszło i ona miała dość i ja, więc odpuściliśmy. Ale jak jej się zachce, a chce jej się często, to musi gdzieś się wysikać. Ja nie rozumiem czy to jest naprawdę taki problem jak pójdzie pod krzaczek i zrobi co ma do zrobienia? Kupa zazwyczaj 3 razy dziennie, często się zdarza poza domem, nie zawsze jest kibel w pobliżu i co? Ma się zwalić w gacie w wieku 11 lat i tak iść do domu, bo się jakiejś estetce nie podoba? W sobotę się jej tak zachciało w lasku bródnowskim. Poszliśmy kulturalnie za krzak z dala od drogi, ona robi co ma do zrobienia, ja odpędzam od niej komary własną koszulką, bo by jej z tyłka zrobiły sito, a jakaś baba na rowerze się zatrzymała i darła mordę, że chamstwo, że bezwstydne dziewuszysko i że ją obrzydliwość bierze. No to po co stała i się gapiła? I tu tak samo. Wszystkie estetki nagminnie atakowane są dziecięcymi siuśkami, kupkami i gołymi tyłkami. Jedna nawet opisała ze szczegółami ile czasu dziewczynka stała z gołą pipą i jakim strumieniem sikała. Dziwne, bo ja jakoś nie rejestruję takich rzeczy. Nawet nie pamiętam jak wyglądał u córki produkt nr 2 z dn. 09.07.2011, chociaż byłem świadkiem procesu produkcyjnego i obrzydzenia żadnego nie mam. Po co w ogóle robić problem z prostych spraw i komplikować sobie życie? Po co rozstrząsać problem, którego nie ma? Czy to naprawdę taka straszna rzecz, że dzieciak wyjdzie z placu zabaw i się wysika pod drzewkiem, po czym wróci na plac kontynuować zabawę? Rodzic ma z nim do domu lecieć albo nosić ze sobą nocnik i parawan? A co jak dzieciak ma np. 8 lat i w nodnik już nie robi? Kibel ma ze sobą nosić?
      No i na koniec zadanie w stylu RPG dla estetek oburzonych przewijaniem i myciem dziecięcego tyłka w umywalce: Jesteś w podróży, deszcz pada, wstępujecie do typowego przydrożnego baru. Na sali jadalnej 3/4 stolików zajętych, ludzie sobie siedzą, jedzą, gadają. Jest toaleta męska i damska. Jesteś z 2,5 latkiem, który z różnych powodów robi jeszcze w pieluchy. Na potrzeby zadania przyjmijmy, że tak po prostu jest. 2,5 latek jest niewielki, może średni, powiedzmy 13 kilo i właśnie się zwalił w pieluchę i zaczyna capić wokoło. Toaleta to 2 kabiny i 2 umywalki. Dzieciak obsrał się konkretnie. Jak każda porządna i zorganizowana mama, masz ze sobą cały arsenał gadżetów dziecięcych, ale niestety, w podróży różnie się zdarza i nawilżane chusteczki zostały tylko dwie. Co robisz?
      • madzioreck Re: Bycie kobietą to jednak strasznie trudne musi 11.07.11, 23:26
        Pewnie gdyby matka dokończyła operacje 'przewijanie" w kiblu, nie byłoby tego wątku. Mama odczuła potrzebę dokończenia na sali restauracyjnej.
        A co do załatwiania dziecka za krzaczkiem - właśnie, kuźwa, za krzaczkiem, a nie pod oknami baru, gdzie ludzie jedzą. Te mamy, o których pisze autorka, nie zadały sobie trudu pójścia kilka metrów dalej.
      • spicy_orange Re: Bycie kobietą to jednak strasznie trudne musi 11.07.11, 23:28
        Czy to naprawdę taka straszna rzecz, że dzieciak wyjdzie z placu zabaw i się wysika pod drzewkiem, po czym wróci na plac kontynuować zabawę? Rodzic ma z nim do domu lecieć albo nosić ze sobą nocnik i parawan? A co jak dzieciak ma np. 8 lat i w nodnik już nie robi? Kibel ma ze sobą nosić?

        śmiechowy jesteś czasem
      • atena12345 duch mariana 12.07.11, 08:51
        zupełnie mnie nie zdziwiło, że facet zrozumie kobietę, a przynajmniej sie ie uczepi. Baba babie przywalić lubi. A co!
        Sytuacja z minionego weekendu:
        W markecie sportowym, tata, mama i dziecko (2 latka). Dziecko sie zatrzymuje na srodku sklepu, ściąga gacie i mówi "kupę!"
        Ojciec zdziwiony "co robisz ?" i podciąga mu gacie do góry.
        Matka wyciąga w panice pieluche z torepki i pokłada małemu pod tyłek, który nadal próbuje zdjąc gacie i drze się "kupę!"
        Przeszłam obok i usmiechnęłam sie do matki, która płonęła.
        Ojciec oczywiście wziął dziecię na ręce, trzymajac mu dupę, by w razie czego nie walnął na posadzkę big_grin
        Zwyczjnie im współczułam.
        Mojej córce zdarzyło się jak była młodsza zwymiotować w sklepie. Oczywiście posprzątałam, choć panie chciały zrobic to same.
        Ja nie mówię, że takie sytuacje sa super piękne i trzeba sie nad nimi rozczulać, ale więcej tolerancji, zrozumienia, a może zwyczajnego zlewactwa trzeba.
      • lelija05 Re: Bycie kobietą to jednak strasznie trudne musi 12.07.11, 10:02
        Rozumiem, że w stolycy jest problem z toaletami i ty jesteś przyzwyczajony do widoku załatwiających się publicznie ludzi.
        U nas jest inaczej, poza menelami i tymi opisanymi przeze mnie przypadkami nie spotkałam się jeszcze z tak ostentacyjnym oddawaniem moczu.
        Na placu zabaw jest mnóstwo krzaków, za którymi można się schować, a nie robić wstydu dużej dziewczynce pokazując jej wdzięki innym dzieciom i siedzącym obok dorosłym.
        Matka "odsikująca" dziecko przy wejściu na targ, mogła to zrobić parę metrów dalej, za pierwszą lepszą budką. Nawet psy zachowują się lepiej, bo załatwiają się podlewając krzaczki, czy latarnie, a nie siurają na chodnik.
        A baba, o której piszesz też nie lepsza, współczuję twojej córce, wszak była za krzaczkiem, pewnie musiała się nieźle zestresować.
        • ceide.fields zastanawiam się kto jest normalniejszy 12.07.11, 10:04
          Matka, która umyła tyłek dziecku w umywalce, czy też nudzące się przekupy które poświęcają temu wielkopomnemu wydarzeniu trzy dni na forum internetowym.
          • lelija05 Re: zastanawiam się kto jest normalniejszy 12.07.11, 10:26
            A dlaczego od razu normalniejszy? Przeszkadza Ci dyskusja? Nie czytaj smile
            Nie mam nic przeciwko myciu w umywalce, od tego jest, ale publiczne załatwianie mi się nie podoba.
            • papalaya Re: zastanawiam się kto jest normalniejszy 12.07.11, 12:58
              poza forumowym gronem znudzonych mamusiek, świat ma w d...e co ci się nie podoba

              co w związku z tym zrobisz?
              • lelija05 Re: zastanawiam się kto jest normalniejszy 12.07.11, 13:01
                Wezmę bazookę i zrobię porządek.
                Weź zmień melodię, bo przynudzasz.
                • papalaya Re: zastanawiam się kto jest normalniejszy 12.07.11, 17:11
                  o tym zdecyduję ja, tobie zostaje zarządzenie swoim chłopem i jego małym jasiem

                  rozluźnij poślady, tylko ostrożnie, cobyś nie popuściła
        • duch_mariana Re: Bycie kobietą to jednak strasznie trudne musi 13.07.11, 23:14
          > Rozumiem, że w stolycy jest problem z toaletami i ty jesteś przyzwyczajony do w
          > idoku załatwiających się publicznie ludzi.

          Kiedyś problemu nie było, bo toalety były i były normalne. Przy ZOO od strony Parku Praskiego stał sobie budyneczek, w którym był szalet. Dziś nawet nie wiem, czy ten budyneczek się ostał, szaletu w tym parku nie uświadczysz od wielu lat. Są tylko ToiToie, ale tam młoda nie wejdzie, bo by chyba od razu pawia puściła od tej atmosfery w środku. Skoro szaletów nie ma, to dzieci stojące w długiej kolejce do ZOO sikają w krzakach. W centrum to już w ogóle tragedia. Nie dość, że toalet ogólnodostępnych brak, to jeszcze ciężko o jakiś zaułek. Ja to ja, ja mam sprawę prostszą, ale młoda nie ma za bardzo gdzie i jak jesteśmy w centrum, to tam planujemy jedzenie i przy okazji młoda posiedzi w kibelku.

          > A baba, o której piszesz też nie lepsza, współczuję twojej córce, wszak była za krzaczkiem,
          > pewnie musiała się nieźle zestresować.

          Młoda akurat jest totalnie bezstresowa i wyluzowana, więc się nie przejęła. No bo czym się ma przejmować. Jak sama mówi, nie ten porąbany co sra, tylko tej co się gapi.
          • 3-mamuska Re: Bycie kobietą to jednak strasznie trudne musi 13.07.11, 23:44
            Ja raz musialam przewinac syna w wiejscu publicznym,na ulicy,mial biegunke, a my bylismy w totalnie nie zanym miejscu ,a do tego pieklo go i sie darl,wiec odwrocilam wozek tylem do ulicy w jakies bocznej uliczce no i przewinelam.

            Za to widzialm jak babka pozwolila nasikac bo umywalki corce ,bo toaleta brudna.
            Od tatej pory,nosze chustki i wole wytrzec sie mokrymi chustkami,i zelem do mycia rac na "sucho" niz myc rece publicznej toalecie(umywalce)
            Nie raza mnie dzieci z golymi tylkami ,nawet w miejscu pblicznym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka