Na wstepie dodam ze wzajemne.Postaram sie strescic i nikogo nie zanudzac. Z mezem kochamy sie,razem pracujemy,prowadzimy wlasny biznes.Ogolnie sie dogadujemy choc wiadomo jak w kazdym malzenstwie bywaja punkty zapalne.Moj maz to pracoholik i to jest nr 1. Ja mimo ze mam kupe sily,energii wymiekam, nie mam sily, strasznie duzo pracujemy.Zbyt malo czasu spedzamy z naszym dzieckiem-5 latek wiecznie w przedszkolu.Z wyksztalecenia jestem farmaceutka,ale nie pracuje w swoim zawodzie,bo w sumie razem z mezem zarabiamy wiecej niz bylabym w stanie zarobic czy to w firmie farmaceutycznej czy w aptece...Ja sie skusilam i 3 lata temu otworzylam dodatkowo swoja dzialalnosc. Takze mamy dwie.Poziom zycia ok,ale moj maz jest jednoczesnie pracowity in k...sklonny do ryzyka.Nieraz wprowadzil nas w tarapaty rozbijajac auto,ponoszac ogromne koszty,a wszystko z pospiechu, z niewlasciwego organizowania niczego.Ogolnie managerem jestem u nas ja.Mam wrazenie,ze gdyby nie ja pedzilby na oslep, zaharowujac sie (pracoholik)albo powodujac wypadek, kolejny juz. To czlowiek tajfun.Kochajacy,bardzo pracowity(niejedna kol.dalaby sie pokroic za to zeby jej chlop byl tak przedsiebiorczy)ale moj to raptus, choleryk,wariat.Nie pije,nie imprezuje,kolegow nie ma,na dz...ki nie chodzi,nie zdradza,kase zarabia....slowem ideal. Ideal? Otoz nie.Jestem wykonczona.Coraz czesciej czuje,ze musze zwolnic,ze chce wiecej czasu spedzac z dzieckiem,ze w pracy nie tyle chodzi o duza kase co o satysfakcje,a ja generalnie w branzy w ktorej pracuje,pracuje troche wbrew sobie...kasa,kasa,kasa. Zawsze bylam mega pracowita,ale on mi narzuca taki kierat,ze nawet ja wymiekam. Zarabiamy po rowno, na zycie starcza, swietnie, ale jak bardzo uwiera...
Podsumowujac ta czesc mam dochodowe zajecie,meza pozornie idealnego, ale nie jestem szczesliwa

. Jestem lepiej wyksztalcona niz maz, minimalnie ale jednak. ale jestem dopiero w trakcie robienia prawa jazdy,a maz genialny kierowca ostatnio przy byle okazji ciul jeden wypomina mi,ze ja jeszcze nie mam, a on schumaher owszem ma, uwaza sie... shit za genialnego kierowce, czasem robi mi przykrosc przy pracownikach choc generalnie czesciej jazde robie mu ja...wlasnie o jego jazde autem itp. bo dbam o zycie,zdrowie itp. Jak kazda z nas bardziej panikuje.Sorry nie ogarniam wlasnych mysli tak jestem zla, wiec chaos tutaj troche panuje

. Moj maz to tornado jak wspomnialam, a wiec jest szybki i na drodze do celu- kasy- potrafi podeptac wiele spraw, rzeczy....

Drze sie na corke, nie ma dla niej czasu, ogolnie mam wrazenie,ze my czyli ja i corka jestesmy dodatkiem, tlem dla niego, bo "pasuje" miec rodzine. Niby kocha, ale w ostatecznosci,wybiera zawsze swoje dobro, a wiec kase, ped, kariere, harowe, niedosypianie, zarabianie kasy na granicy ryzyka... 2 lata temu prawie sie zabil w wypadku bo po co komu przepisy? Nic nie ma znaczenia jak chodzi o kase. Zeby nie bylo,nie wymagam zadnych luksusow od niego, umiem zyc na nizszej stopie, wiele lat zylam o wiele biedniejsza....wlasciwie jestem bardziej oszczedna niz on...
Nie raz bierze mnie wkurw i dalam mu po gebie nie raz juz, bo sorry, ale skoro odpier...za kierownica, skoro moje prosby o zwolnienie, o poszanowanie zycia traktuje jak zamach na swoje ego (bo przeciez jest super kierowca,prawda?) i nien dziala nic oprocz policzka...
Ogolnie piszac do was, wygadujac sie wam, mysle: dziolszka co ty tutaj robisz? Przeciez ani nie realizujesz siebie (firma meza wazniejsza) ani nie jestesm matka 100% ani nie jestes szczesliwa... Ale ja go kocham on mnie tez... Co teraz? Nie moge z nim zyc tak jak on chce, choc twierdzi ze jest gotowy na kompromis... Nie prawda nie jest... MOje projekty, choc nie raz lepsze (umiem swietnie zarzadzac ludzmi) delikatnie odsuwa, narzuca najchetniej 100 h tydzien pracy.... Niby: kochanie przeciez bedzie jak chcesz... MA W DUPIE TAK NA PRAWDE...
JEZU mentlik mam w glowie ale zmierzam do konca. Dzis wracajac z ciezkiej fiz. i umyslowo delegacji poklocilismy sie- suma zmeczenia, ciezkiego tygodnia, w dal poszla radosc z duzej kasy, z kilku dni razem po 5 latach (coreczka u babci na kilka dni pierwszy raz) strasznie sie poklocilismy o to ze wlasnie ja sobie k... nie zycze aby on mnie sztorcowal o to prawo jazdy (ocenia glupek wartosc czlowieka po tym czy ma prawko czy nie_) i nie chcacy (gdy ja mu dowalilam) zdradzil sekret nt. mojego zdrowia (mam pewna stala chorobe) pracownikom - naszemu teamowi- niby niechcacy, ale...
Nie wytrzymalam i w domu zrobilam mu jazde o to po powrocie, zaczal mi ublizac i znowu ta sama bajka,ze prawko to umiejetnosc, kTORA KAZDY MUSI POSIADAC (co o tym sadzicie?) Wiadomo- potrzebne - zrobie na pewno, mam 30 lat i zdaze na pewno

ale bez przesady..,
Kazdy ma jakies umiejetnosci.Jezu.peklo we mnie, uderzylam go w twarz, pchnelam a on mi oddal: popchnal, kopnal mnie! K... facet kopnal mnie! Facet dla ktorego poswiecilam kariere, ktorego wyciagalam z g..., ktorego pielegnowalam po wypadku, dla ktorego jestem ZAWSZE! K... pobilismy sie!!!!!!! Jestem w szoku. wiem ze byl zmeczony, ze mu nerwy siadly i w koncu mi oddal.... Ale to na prawde boli

Psychicznie bardziej

Kopnal mnie jak gowno, odepchanl, uderzyl w ramie. Nie bylam dluzna. Jezu, az wstyd pisac, nawalilam mu, ale on mnie pobil mnie ... matke, zone, swojego doradce, managera... On mnie nien szanuje. On twierdzi, ze to ja go nie szanuje,. bo policzek byl nie raz,ale sorry jestem kobieta. I to jego

)
Co o tym sadzicie? Przepraszam ze tak dlugo, musialam....becze od 2 godzin....jutro sie pakuje... Nie wybacze mu. Na razie nie umiem Prosze was o rade. Co byscie zrobily.
Monika