Dodaj do ulubionych

mamy na emigracji

11.08.11, 17:33
gdzie mieszkacie?zamierzacie wracac do polski? czy absolutnie nie i uwazacie, ze zyje wam sie duzo lepiej niz mogłoby w ojczyzniesmile?ile lat miałyscie jak wyemigrowałyscie i jak długo zajeło wam przystosowanie sie do nowego krajuwink?

Wiele pytań ale my stoimy przed znakiem zapytania emigracja czy jednak zostac, bardziej chylimy sie ku wyjezdzie. Pod uwage bierzemy skandynawia, francja to tak najbardziej. Zdecydowałybyscie sie po raz drugi?
Obserwuj wątek
    • rosapulchra-0 Re: mamy na emigracji 11.08.11, 18:02
      odcienie.szarosci napisała:

      > gdzie mieszkacie?
      U.K.
      zamierzacie wracac do polski?
      Nie.
      czy absolutnie nie i uwazacie,
      > ze zyje wam sie duzo lepiej niz mogłoby w ojczyzniesmile?
      Tak.
      ile lat miałyscie jak wye
      > migrowałyscie i jak długo zajeło wam przystosowanie sie do nowego krajuwink?
      suspicious Nie zestarzałam się aż tak, żeby nie pamiętać, nie byłam tak młoda, żeby głupotę zrobić. suspicious
      >
      > Wiele pytań ale my stoimy przed znakiem zapytania emigracja czy jednak zostac,
      > bardziej chylimy sie ku wyjezdzie. Pod uwage bierzemy skandynawia, francja to t
      > ak najbardziej. Zdecydowałybyscie sie po raz drugi?
      Zdecydowanie tak.
      • odcienie.szarosci Re: mamy na emigracji 11.08.11, 18:26
        smile
    • baltycki Re: mamy na emigracji 11.08.11, 18:11
      odcienie.szarosci napisała:

      > jak długo zajeło wam przystosowanie sie do nowego krajuwink?
      > my stoimy przed znakiem zapytania
      > bardziej chylimy sie ku wyjezdzie.

      Piszesz jakbys wyemigrowala przed 30 laty.
      • imasumak Re: mamy na emigracji 11.08.11, 18:14
        baltycki napisał:

        Piszesz jakbys wyemigrowala przed 30 laty.

        To prawda.
      • rosapulchra-0 Re: mamy na emigracji 11.08.11, 18:14
        baltycki, kuzwa, znowu się czepiasz suspicious okres? andropauza? czy inne ke? ;>
        • baltycki Re: mamy na emigracji 11.08.11, 18:51
          rosapulchra-0 napisała:

          > baltycki, kuzwa,
          sjp.pwn.pl/szukaj/kuzwa
          Nie znaleziono haseł spełniających podany warunek.

          sjp.pwn.pl/szukaj/baltycki,%20kuzwa
          Nie znaleziono haseł spełniających podany warunek.
          • rosapulchra-0 Re: mamy na emigracji 11.08.11, 20:58
            Ojejku, jejku, jakiś ty biedny baltycki. Słów zabrakło, że do słownika poleciałeś? suspicious
            Kurczeee.. jakoś lepsze zdanie na twój temat miałam uncertain
      • morgen_stern Re: mamy na emigracji 12.08.11, 11:00
        Ale przecież autorka wątku nigdzie jeszcze nie wyemigrowała, albo ja coś źle zrozumiałam.
        • odcienie.szarosci Re: mamy na emigracji 12.08.11, 11:09
          Nie jeszcze nie wyemigrowałamsmile chciałam tak poczytac z ciekawosci jak to bylo u dziewczyn z przystosowaniem do nowego miejsca, z asymilacja z nowymi przyjaciolmi. Porownac czy te mlodsze szybciej sie przystosowaly ogolnie poczytac, a wyszlo jedne wielkie klocenie sie i pisanie jaki bez sensu wateksmile

          My sie raczej zdecydujemy i mysle, ze z praca czy pieniedzmi nie bedzie problemu, bardziej chodzi o przyjaciol, nowych ludzi, nowa kulure ale sprobujemysmile
          • mruwa9 Re: mamy na emigracji 12.08.11, 11:49
            aa, wlasnie. My mielismy szczescie, bo wyjechalismy wieksza ekipa, kilka rodzin, wczesniej sie znajacych, przyjechalismy w tym samym czasie do tego samego miasta, w dodatku mieszkalismy na poczatku blisko siebie, wiec na brak zycia towarzyskiego nie narzekalismy. Nawet czysto logistycznie- ktos przyjechal wczesniej, ktos pozniej, wzajemnie pomagalismy sobie np. z rozladunkiem mebli, czy tak banalnymi drobiazgami, jak zaproszenie na obiad, zeby po kilkudziesieciu godzinach podrozy miec szanse cos szybko wrzucic na ruszt, gdy dzieci zmeczone, glodne, a garnki nie wiadomo,w ktorym kartonie.
            Pozniej przez znajomych poznalo sie innych znajomych (Polakow), i tak to sie potoczylo. Po rozpoczeciu pracy grono znajomych rozszerzylo sie o nie-Polakow i jest ok. Zwazywszy, ze tu ma sie po prostu wiecej czasu wolnego (uregulowany wymiar czasu pracy, dlugie urlopy, wolne za nadgodziny, urlopy wychowawcze, itd), prowadzimy tu zdecydowanie intensywniejsze zycie towarzyskie, niz w Polsce, gdzie pracowalismy czasem po 12-13 godzin na dobe, 6 dni w tygodniu, praktycznie nie majac czasu, zeby pobyc z rodzina, z dziecmi.
    • marianna72 Re: mamy na emigracji 11.08.11, 18:22
      mieszkam we Wloszech ,wemigrowalam 15 lat temu a raczej pierwszy raz pojechalam a osiadlam na dobre 11 lat temu.Mam tu meza Wlocha i dzieci.Czy zyje mi sie lepiej nie wiem , bo nie mam drugiego zycia w Polsce zebym mogla porownacwink)).Te 10 lat temu wybor byl prostu bo bylam mloda i wszystko mi sie wtedy proste wydawala.Z czasem przyszla swiadomosc ,ze drugiego zycia w moim krAJU nie bedzie , ze tamto zycie mija beze mnie. Od kilku lat zyje wiec z ta swiadomoscia i troche zaluje.Staram sie wiec czesciej bywac w Polsce ( mam rodzicow) kiedys potrafilam i dwa lata nie jezdzic (rodzice przyjezdzali do mnie).Pewnie troche idealizuje nasz kraj bo wszedzie dobrze gdzie nas nie ma.
      Wiem jednak ,ze pod pewnym wzgledami zawodowymi mialabym lepiej bo pochodze z Warszawy a tu mieszkam w malym miasteczku z 11000 mieszkancami , do pracy jezdze 40 km zeby robic cos co lubiewink))Jesli chodzi o adaptacje ta przyszla szybko ale ja jestem towarzyska wiec szukalam kontaktow .
      • odcienie.szarosci Re: mamy na emigracji 11.08.11, 18:25
        Towarzyska tez jestem ale sie boje, ze jednak inna kultura zrobi swoje, ze bede sie czula zle z dala od rodzicow, przyjaciol ale chyba sprobujemywink zawsze mamy gdzie i do kogo wracacsmile
        • azjaodkuchni Re: mamy na emigracji 11.08.11, 18:50
          Jesteśmy W Singapurze to taka mała czerwona kropka na dole Malezji.
          Mąż pracuje, dzieciak chodzi do szkoły a ja wiodę żywot domowy.
          Co nam jutro przyniesie jeszcze nie wiemy..

          azjaodkuchni.blogspot.com/
        • majenkir Re: mamy na emigracji 11.08.11, 19:01
          odcienie.szarosci napisała:
          > zawsze mamy gdzie i do kogo wracacsmile


          Na razie, nie zawsze.
          • bi_scotti Re: mamy na emigracji 11.08.11, 19:17
            Myslisz, ze cudze zyciorysy pomoga Ci w podjeciu decyzji? To jak z malzenstwem - wielu ma udane, inni beznadziejne, cala masa gdzies po srodku a 50% sie rozwodzi. No i co? Jak ta wiedza wplywa na Twoja decyzje "wstapienia w zwiazek"?
            C'mon, jak TY chcesz wyjechac i zyc na emigracji to nasze doswiadczenia w zaden sposob ani Cie nie wespra, ani nie powstrzymaja, bo kazda z nas przezywa swoje, indywidualne zycie smile
            • syswia Re: mamy na emigracji 11.08.11, 19:51
              Jedyna rozsadna odpowiedz w tej calej dyskusji.

              Ja wyjechalam, bo zdecydowalam sie na malzenstwo z Kanadyjczykiem. To byla decyzja na cale zycie, a nie emigracja ekonomiczna (typu: zarobie i wroce). Jak to sie ma do rozterek autorki watku - raczej srednio.
    • duzeq Re: mamy na emigracji 11.08.11, 19:18
      Mieszkalam troche tu, troche tam, nie zamierzam umrzec w kraju, w ktorym mieszkam obecnie. Dd zawsze wiedzialam, ze partner zycia Polakiem nie bedzie (nie wiem skad), do Polski nie wroce, chociaz ja lubie. NIe pamietam ile zajelo mi przystosowanie do pierwszego kraju, w ktorym mieszkalam, potem szlo to coraz szybciej. Tak, zdecydowalabym sie po raz drugi.

      Ale to jest tylko i wylacznie kwestia charakteru czy osobowosci. Sa ludzie, ktorzy lubia sie przemieszczac, sa tacy co przynajmniej sie szybko przystosowuja, sa tacy co latami mieszkaja rozdarci miedzy musem (np. zarabiania pieniedzy) a checia przebywania jednak w Polsce, sa tacy, ktorzy nie sa w stanie mieszkac za granica. Wyjedziesz - zobaczysz.

      I sorry, ale nie moge sie powstrzymac: chylic to sie mozna raczej ku upadkowi. Ku wyjazdowi (nie wyjedzie) mozna sie raczej sklaniac.
      • hermion-a Re: mamy na emigracji 11.08.11, 20:48
        A ja żałuję. Nigdy nie będę tu u siebie. Ludzie tutaj mają wspólne tematy, wzrastali razem, mają podobne doświadczenia, oglądali te same filmy w telewizji, śpiewali te same piosenki w szkole. Starają się oczywiście być mili, rozmawiać z "obcymi" ale jednak człowiek zawsze będzie jakby obok. Z kolei kiedy wracam do Polski też nie jestem u siebie, jestem gościem w miejscu które było moim prawdziwym domem. Jak to jedna z dziewczyn napisała- już nie ma mojego życia w Polsce. Ten ból, który czuję przyjeżdżając do Polski jest niemal fizyczny, dobrze rozumiem teraz śp. Papieża, który całował polską ziemię po przyjeździe. Mnie łzy płyną ciurkiem.
        Wiem dobrze, że na razie nie wrócę, bo nie mam do czego. Jednak nie podjełabym tej decyzji ponownie. Wiem że może idelizuję Polskę "kraj lat dziecinnych co zawsze zostanie święty i czysty jak pierwsze kochanie" ale tak po prostu czuję.
    • sueellen Re: mamy na emigracji 12.08.11, 10:34
      Mieszkam w Lonynie.
      Nie zamierzam wracać
      Ciężko powiedzieć czy żyje mi się lepiej. W Polsce byłam singielką, pracowałam wyłącznie na siebie, miałam mieszkanie po rodzicach. Tutaj muszę utrzymać rodzine i okolo 1600 funtów miesiecznie przeznaczyć na rachunki. Gdybym jednak wrociła do kraju, poziom życia drastycznie by sie pogorszył. Wyjechalam 3,5 roku temu w wieku 25 lat. Przystosowałam się szybko.
    • olena.s Re: mamy na emigracji 12.08.11, 10:58
      Czy lubisz być gdzie indziej?
      Czy dziwaczni obcy budzą twoją pogardę, strach czy zaciekawienie?
      Czy (o ile jestes katoliczką) przy wizycie w Nowym Jorku pytałabyś, gdzie tu taki kościół, żeby Czarnych nie było?
      Czy lubisz nowe smaki i zapachy?
      Czy upierasz się w trwaniu przy błędach, czy jesteś gotowa zaczynać jeszcze raz od początku?
      Czy myśl, że twoje dzieci będą inne niż ty oznacza dla ciebie porażkę?
      Czy mogłabyś jeść ryż na śniadanie i obejść się bez szynki?
      To są takie osobiste pytania, bo gdzie i jak ci się powiedzie, nikt nie zgadnie.
    • mruwa9 Re: mamy na emigracji 12.08.11, 11:06
      Mieszkam w Skandynawii, wyjechalam w wieku "chrystusowym" (33 lata). Bylam bardzo motywowana , zeby sie szybko znalezc w nowym kraju, czego absolutna podstawa jest znajomosc jezyka. Przywyklam bardzo szybko, nie moge powiedziec, ile czasu to zajelo, bo w moim przypadku wystarczylo wejsc do nowego mieszkania (ktore kilka tygodni wczesniej umeblowal moj maz, przyjechawszy z naszymi rzeczami), zorientowac sie, gdzie stoja garnki i kawa, i bylam juz u siebie. Samo "znajdowanie sie" w spoleczenstwie to proces dluzszy i przewlekly, kolejne etapy przystosowania przychodza w sposob niezauwazony, az nagle odkrywa sie, ze mowiac- wracam do domu- ma sie na mysli bynajmniej nie Polske. Zwlaszcza od momentu wybudowania i wprowadzenia sie do wlasnego (nie wynajmowanego) domu.Mamy dobra prace, dobre perspektywy rozwoju, dobre zarobki, wygodny, choc niewielki, dom, pieknie polozony, dzieci czuja sie tu dobrze, cala rodzina czuje sie szczesliwa i spelniona- czego wiecej chciec?
      Musialabym upasc na glowe, zeby chciec wracac do Polski, za ktora wcale nie tesknie. Moge pojechac w odwiedziny do znajomych, rodziny, ale ja po tygodniu mam dosyc pobytu w Polsce. Szczesliwie, dzieki malej odleglosci i dobrym , dostepnym cenowo, polaczeniom lotniczym, mozliwe sa krotkie wypady weekendowe, zamiast wielotygodniowych wypraw jak na antypody.
      • odcienie.szarosci Re: mamy na emigracji 12.08.11, 11:16
        smile Dzięki za wyczerpujaca odpowiedz, u nas tez pewnie bedzie skandynawia. Języka nie znamy ale mówimy biegle po angielsku to wystarczy, kursy jezyka mamy miec zapewnione. Boję sie wlasnie czy bede sie czula dobrze czy znajde przyjaciol, czy bardzo tamtejsza kultura rozni sie od naszej. Mam nadzieje, ze strach ma wielkie oczy i tez kiedys napisze jak ty, ze czuje sie tam tak jak w domusmile
        • mruwa9 Re: mamy na emigracji 12.08.11, 11:32
          u mnie strach nie mial wielkich oczu (ani zadnych innych)- ja sie nie balam. Bylam bardzo pozytywnie nastawiona do tej, jak by nie bylo, rewolucji w zyciu, zamiast leku przed nieznanym odczuwalam ogromna ciekawosc i podniecenie, bo to w sumie fascynujaca przygoda i bardzo wzbogacajace doswiadczenie. Nawet negatywne doswiadczenie moze byc wzbogacajace,, nie sadzisz? I co sie moze stac w przypadku zaplanownej z glowa emigracji? Nie spodoba nam sie, to wrocimy, albo pojedziemy jeszcze gdzie indziej. W koncu czasy, gdy wyjazd oznaczal palenie za soba wszystkich mostow, szczesliwie sie skonczyly. Wyszlismy z zalozenia, ze sprobowac warto, bo nie mamy nic do stracenia, za to duzo do zyskania.
      • thorgalla Re: mamy na emigracji 12.08.11, 11:37
        Cytat Musialabym upasc na glowe, zeby chciec wracac do Polski, za ktora wcale nie tesknie. Moge pojechac w odwiedziny do znajomych, rodziny, ale ja po tygodniu mam dosyc pobytu w Polsce. Szczesliwie, dzieki malej odleglosci i dobrym , dostepnym cenowo, polaczeniom lotniczym, mozliwe sa krotkie wypady weekendowe, zamiast wielotygodniowych wypraw jak na antypody.
        Mogę się pod tym podpisać.
    • najma78 Re: mamy na emigracji 12.08.11, 11:13
      odcienie.szarosci napisała:

      > gdzie mieszkacie?
      UK

      zamierzacie wracac do polski? czy absolutnie nie

      absolutnie nie i to deczyja podjeta juz dawno temu

      i uwazacie, ze zyje wam sie duzo lepiej niz mogłoby w ojczyzniesmile?

      Tak, zdecydowanie zyje mi sie tu duzo lepiej niz mogloby w Pl, bo tam zylam i pracowlam wiec mam porownanie, co wazne zylam tam jako osoba bezdzietna, majaca wlasne mieszkanie i dobra prace, posiadajac dzieci byloby juz tylko fatalnie

      ile lat miałyscie jak wyemigrowałyscie i jak długo zajeło wam przystosowanie sie do nowego krajuwink?


      Wyjezdzalam kilka razy na okresy 1-1.5 roku, nie do UK, wracalam z powodu ''milosci'' do faceta, tracilam czas, w koncu podjelam najsluszniejsza decyzje w zyciu i wyjechalam na stale w wieku 26 lat. Dla mnie emigracja nie byla kara, jakims etapem tylko celem, ja chcialam tu byc, tu zyc dlatego zaaklimatyzowalam sie szybko. Nie stoje jedna noga tu a druga w PL, nie zyje w rozdarciu, nie mam watpliwosci gdzie chce byc, nie szukam miejsca - zyje i jestem szczesliwa.
      >
      > Wiele pytań ale my stoimy przed znakiem zapytania emigracja czy jednak zostac,
      > bardziej chylimy sie ku wyjezdzie. Pod uwage bierzemy skandynawia, francja to t
      > ak najbardziej. Zdecydowałybyscie sie po raz drugi?

      Oczywiscie, ze zdecydowalabym sie po raz drugi, ale radze nie brac wiekszosci odpowiedzi z forum ''tak'' jako czynnik podjecia decyzji, ja nie kierowalam sie cudzymi odczuciami i doswiadczeniami, to co dobre dla jednego dla drugiego moze byc meka.
    • krecik Re: mamy na emigracji 12.08.11, 12:26
      Ja sobie rodzinnie wyjechalam z Polski jakies 5-6 lat temu, dobrze po trzydziestce, w chwili, gdy nalozylo sie na siebie wiele czynnikow sprawiajacych, ze moja ojczyzna stala sie dla mnie krajem nieprzyjaznym finansowo i ideologicznie.
      Nie mialam zadnych problemow z przystosowaniem sie. Owszem, nie mam korzeni w tutejszej kulturze, ale takie rzeczy mozna nadrobic czytajac ksiazki i opracowania kulturoznawcze oraz po prostu ogladajac tutajsza tv (i nie mam tu na mysli seriali, ale bardziej wiadomosci i rozmaite programy dokumentalne i komediowo-humorystyczne, ktore pozwalaja zagladnac w to, co brytyjczykom w duszy siedzi).

      Moge sie podpisac pod wieloma glosami w watku. Jesli tylko nieprzewidziane okolicznosci mnie do tego nie zmusza, nie zamierzam wracac. Wiem, ze gdybysmy mieli wracac do Polski w tej chwili, moja stopa zyciowa oraz komfort psychiczny zmniejszylyby sie drastycznie.
      Z obecnym rynkiem pracy i kosztem zycia proba powrotu skonczylaby sie powtornym wyjazdem(caly czas przezywam moje ostatnie zakupy w markecie w miescie rodzinnym, gdzie w kasie za maly koszyczek przegryzek i snackow zaplacilam tyle, ile przed wyjazdem za dwutygodniowe zakupy). Poza tym jako, ze moje dziecko jest tu w 3 klasie szkoly podstawowej, nie wiem, co musialoby sie wydarzyc, zebym ja przerzucala na calkiem jej obcy polski system edukacji.

      Ag (ktorej blizej do brytyjskiego niz polskiego poczucia humoru)
    • asia06 Re: mamy na emigracji 12.08.11, 12:59
      Mieszkam w Stanach Zjednoczonych od 8 lat. Ogólnie rodzinie żyje się tu wygodniej i ciekawiej niż w Polsce. Ale nie zamierzam tu mieszkać na zawsze. Za jakieś dwa - trzy lata wracam do mojego normalnego polskiego życia. Nie narzekam na życie tutaj, ale jednak kultura, organizacja tejże kultury, organizacja miast, jedzenie, mentalność, prawo, względy towrzyskie i kilka innych ważnych rzeczy nie pozwalają mi się czuć jak u siebie w domu. Nie mogę się już doczekać powrotu na stare śmieci. Trzyma mnie tu tylko kilka rodzinnych spraw.
    • kropkacom Re: mamy na emigracji 12.08.11, 13:02
      Nie zamierzam wracać. Gdzie będę mieszkać za kilka lat tez nie wiem. Wolałabym jednak zmieniać miejsce pobytu na ładniejsze i ciekawsze big_grin Nie lubię się cofać. Wyjechałam kilka lat temu do naszych południowych sąsiadów. Teraz jestem na wakacjach w kraju raju nad Wisłą i tęsknie do domu sad
    • basia_mikulski Re: mamy na emigracji 12.08.11, 14:09
      > gdzie mieszkacie?

      USA

      > zamierzacie wracac do polski? czy absolutnie nie

      Absolutnie nie

      > i uwazacie,
      > ze zyje wam sie duzo lepiej niz mogłoby w ojczyzniesmile?

      Roznica 180 stopni. W Polsce nie mialam nic. Jesli potrzebowalam np. spodnice i bluzke, to musialam rozlozyc te zakupy na 2 miesiace. Czasami po oplaceniu wszystkich rachunkow do wyplaty zostawalo mi po 4 zl. dziennie na jedzenie. Tutaj mam wlasny dom i samochow, nie musze martwic sie o finanse, kupuje wszystko, na co mam ochote (chociaz bez szalenstw) i to wszystko z jednej pensji - meza.

      > ile lat miałyscie jak wye
      > migrowałyscie i jak długo zajeło wam przystosowanie sie do nowego krajuwink?
      30.
      Mi akurat Ameryka podoba sie i szybko sie przystosowalam. Ciesze sie, ze moje dzieci bawia sie z dzieciakami o najrozniejszych odcieniach skory i to jest dla nich normalne. Mam kolezanki zarowno Amerykanki jak i cudzoziemki.


      > Zdecydowałybyscie sie po raz drugi?

      Na pewno. Mi bylo latwo, bo mialam meza tubylca ale jesli bylabym sama, to pewnie tez bym wyjechala po wstapieniu Polski do UE.

      • jlo83 Re: mamy na emigracji 12.08.11, 17:25
        widzisz
        jak ja potrzebuję w PL kupić spódnicę czy spodnie, to po prostu to robię, nie potrzebuję wyjeżdząć do USA aby to zrobić big_grin
        moze jesteś bardzo ograniczona, skoro kupno spódnicy wymagało od Ciebie w PL odkładania przez 2 miesiace...
    • lilly_about Do emigrantem 12.08.11, 14:12
      Miałyście zaklepaną pracę i mieszkanie, jak wyjeżdżałyście z Polski? Zaczynałyście od zera?
      • odcienie.szarosci Re: Do emigrantem 12.08.11, 14:19
        My mamy zaklepaną pracę, w ciemno nie pojedziemy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka