moperra
22.08.11, 16:18
Za około 5 miesięcy przyjdzie na świat nasze pierworodne dziecię. Chociaż zostało jeszcze sporo czasu zaczęłam się już zastanawiać, jak zorganizuję sobie życie w moim małym mieszkaniu.
W zasadzie przedpokój, kuchnia i salon tworzą jedno pomieszczenie, a osobno jest tylko łazienka i mały pokoik, który obecnie służy nam za sypialnię. W sypialni stoi szafa i małżeńskie łóżko, a miejsca zostaje tylko tyle, aby się przecisnąć do okna i dziecięce łóżeczko nijak tam nie wejdzie. Postanowiłam więc, że aby mieć "pole manewru" zamienię naszą sypialnie w pokój dziecięcy i po prostu usunę łóżko (spać mamy zamiar na rozkladanej kanapie w salonie) - w ten sposób zyskam miejsce na łóżeczko dziecięce, przewijak i swobodny dostęp do wszystkich mebli.
Pogratulowałam sobie takiego genialnego pomysłu i zadowolona z samych plusów (dziecko będzie z dala od okna i grzejnika, można je również odizolować od reszty mieszkania i psa, będę miała miejsce na dodatkowy mebel na rzeczy maleństwa i może nawet na rozkładany fotel, aby móc się tam przespać lub karmić, jedno z rodziców może zawsze spokojnie spać, gdy dziecko ma kolkę lub jest chore i marudzi) pochwaliłam się kilku innym mamom. Włos się im zjeżył na głowie i stwierdziły, że nie wiem o czym gadam.
Nie rozumiem o co chodzi...