Mam taką jedną kuleżankę. Kuleżanka jak kuleżanka, fajnie się gada, ostatnio pomagała mi się pakować na nowe mieszkanie

Uprzedzam - nie zanotowalam nigdy, zeby podczas jej bytnosci w moim domu cokolwiek zginelo, a lezalo, oj lezalo. I pieniądze, i jakis zloty lancuszek czy inna obrączka.
Wiem, że kuleżanka dorabia sprzątaniem w biurze i się nie kryje z tym, że ma jakiś limit podczas sprzątania na wytłuczenie szkła. I zamiast tłuc, raz na jakiś czas po prostu sobie coś przyniesie

Bo ma słabość do szklanek
Dziś byłam u niej na kawie, mieszałam łyżeczką długaśną, do deserów, mam takie same w domu

I se pomysłalam...
No, a potem se pomyślałam, że świnia ze mnie, bo przecież jednak takie same łyżeczki w sklepie naprzeciwko.
Złapałyście się kiedyś na podobnym zaszufladkowaniu czlowieka?