Dodaj do ulubionych

A czy rano...

22.09.11, 20:02
A czy rano w tej gonitwie z dziecmi ,śniadaniami , kawą , przedszkolem , dużo czasu poświecacie własnemu wyglądowi ? Malujecie się , robicie coś z włosami , jakaś pielegnacja , prysznice ?
Co robicie ?
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: A czy rano... 22.09.11, 20:09
      Ja rano mam niewiele obowiązków - ogarnąć (uprasować) ubranie swoje i dziecka oraz ogarnąć się (ubrać, umalować itd).
      Śniadania w domu nie jem - dziecku robi tata.
      • mali_nowo Re: A czy rano... 22.09.11, 20:12
        Rano zajmuję się sobą, dziecko karmi i ubiera niania. Czasami nawet jeszcze śpi jak wychodzę do pracy.
        Tak więc wstaje o 6.00 piję kawkę, biorę szybki prysznic, suszenie włosów prostowanie, makijaż i lecę do pracy (w między czasie ubieram się również).
    • tomelanka Re: A czy rano... 22.09.11, 20:10
      dziecko mam w brzuchu poki co wiec nie wiem, czy moj glos bedzie brany pod uwage, ale rano
      mycie 5 do 10 minut (twarz, zeby, cialo)
      wlosy 5 minut jak nie myje, 10 jak myje
      makijaz 10 minut
      sniadanie 5-10 minut
      inne 5 minut
      czyli wychodzi maksymalnie 45 minut-zgadza sie smile
    • paulka25 Re: A czy rano... 22.09.11, 20:16
      Ja rano mam do ogarnięcia tylko i wyłącznie siebie. Kąpie się wieczorem, wtedy myje tez wlosy. Rano wygladowi poswiecam jakies 15 minut. Prostuje wlosy, maluje sie i tyle. Zapewne wiec strasze ludzi na ulicach i w pracy bo jak tokowala nam tu kiedys w-i-k-i porzadny makijaz to co najmniej 1,5 godziny.
    • 18_lipcowa1 Re: A czy rano... 22.09.11, 20:33
      tak, od czego są bajki?
      wlasnie od tego by puscic dziecku i sie spokojnie wyszykowac
      biore prysznic, myje glowe, susze głowe, oraz maluje sie
      szybko bo szybko ale spokojnie
      dziecko oglada bajke tym czasie, nie wisi mi na nodze


      > A czy rano w tej gonitwie z dziecmi ,śniadaniami , kawą , przedszkolem , dużo c
      > zasu poświecacie własnemu wyglądowi ? Malujecie się , robicie coś z włosami , j
      > akaś pielegnacja , prysznice ?
      > Co robicie ?
      • madeleine.b Re: A czy rano... 22.09.11, 20:42
        Nie chcę Cię straszyć, ale ten cudowny czas minie i dziecku bajka już nie wystarczy. Też za tym tęsknię, bo teraz to muszę się nieźle nagimnastykować, żeby małą coś zainteresowało. Toteż wykorzystuję męża i to on małą ubiera i karmi, a ja biorę prysznic, myję głowę i się maluję.
        • carmelax Re: A czy rano... 22.09.11, 20:48
          Pytam , bo ktoś pisze w innym watku że krem na twarz i do pracy , ewentualnie tam robi makijaż , ja np. muszę zrobić go w domu , nie ma opcji.
          • 18_lipcowa1 Re: A czy rano... 22.09.11, 20:51
            oczuywiscie ze wszystko robie w domu


            > Pytam , bo ktoś pisze w innym watku że krem na twarz i do pracy , ewentualnie
            > tam robi makijaż , ja np. muszę zrobić go w domu , nie ma opcji.
        • 18_lipcowa1 Re: A czy rano... 22.09.11, 20:51
          No wybacz ale chyba im wieksze dziecko tym bardziej kuma i poczeka chwile jak sie szykujesz




          > Nie chcę Cię straszyć, ale ten cudowny czas minie i dziecku bajka już nie wysta
          > rczy. Też za tym tęsknię, bo teraz to muszę się nieźle nagimnastykować, żeby ma
          > łą coś zainteresowało. Toteż wykorzystuję męża i to on małą ubiera i karmi, a j
          > a biorę prysznic, myję głowę i się maluję.
          • madeleine.b Re: A czy rano... 22.09.11, 23:12
            18_lipcowa1 napisała:

            > No wybacz

            Wybaczam.

            No co Ci będę pisać. Każde dziecko może inaczej przechodzić wszelkie etapy, więc ok, reguł nie ma. Ja mam na tapecie aktualnie wyjącą o wszystko marudę, która nie bardzo przejmuje się tym, że ja się maluję, bo ona akurat teraz z oczami kota ze Shreka prosi, żeby ja przytulić, bo jej smutno.
    • margotka28 Re: A czy rano... 22.09.11, 20:53
      ja łącznie pewnie około 30 minut. Prysznic, ubieranie i makijaż.
    • kosmitka06 Re: A czy rano... 22.09.11, 20:59
      Rano kiedy wstaję zazwyczaj udaję się do kuchni i nastawiam wodę na kawę/herbatę- zalewam i udaję się do łazienki. Tam biorę szybki prysznic... po wyjściu zazwyczaj siadam i piję herbatę. Pozniej budzę swoją pociechę i zajmuję się nią. Następnie się ubieram i robię delikatny makijaż- lekko oko i tusz, włosy traktuję lekko jedwabiem- po rozczesaniu zawijam je ścisło w gumkę i jestem w nich tak aż do wyjścia. Przed samym wyjściem rozpuszczam (powstaję wtedy takie delikatne fale) i pryskam lekko lakierem (zawsze myję wieczorem z racji że są dość długawe i gęste i suszenie zajęło by mi z godzinę). Przed wyjściem sprawdzam czy wszystko mam/y, poprawiam makijaż (nakładam błyszczyk) i wychodzimy. Ok 30-40 min poświęcam tylko dla siebie.
    • an_ni Re: A czy rano... 22.09.11, 21:01
      nie myje wlosow i prysznica tez nie biore rano, obmywam twarz, myje zeby
      rozbudzam sie strasznie dlugo, wybieram ubranie, maluje sie, cos przegryze
      az sie dziwie ze to mi tak duzo czasu zabiera!
      od czasu do czasu rzuce okiem na jakim etapie szykowania sie jest dziecko i cos pomoge
    • klubgogo Re: A czy rano... 22.09.11, 21:07
      Mam rano godzinę. Zawsze mycie włosów, kawa, jogurt, budzę dziecko, jak ono je jogurt, maluję oczy, ubieramy się i wychodzimy. Ostatnio ładnie się zgrywamy i nawet śmieci zdążymy wynieść.
    • lykaena Re: A czy rano... 22.09.11, 21:49
      Ja obowiązkowo prysznic z myciem włosów.
      Włosy mam krótkie i łatwo układające, a więc to szybko.
      Makijaż też robię: krem podkład+ puder matujący i tusz na rzęsy, odrobina różu i już.
    • cottonka Re: A czy rano... 22.09.11, 21:57
      - myję i układam włosy,
      - oczywiscie szybki prysznic
      - majkijaż koniecznie (teraz sie wyrabiam, kiedys w pracy sie malowałam)
    • aurinko Re: A czy rano... 22.09.11, 23:24
      Nie mam gonitwy...
      budzi mnie najmłodsze dziecko, karmię, kładę spać,
      biorę prysznic, piję kawę, suszę włosy, ubieram się, maluję, siadam do pracy.
    • rosapulchra-0 Re: A czy rano... 22.09.11, 23:28
      Do stanu używalności doprowadzam się dopiero wtedy, jak wszyscy mi z domu wyjdą. Inaczej nie wstaję z łóżka.
    • mathiola Re: A czy rano... 22.09.11, 23:28
      Więc tak: wstaję, prasuję ubrania, dzieci piją kakao zrobione przez tatę przed wyjściem do pracy.
      Robię sobie kawę i przeglądam prasę bądź książki. Spokojnie-przecież-zdążymy.
      Zmywam maść wieczorną, nakładam maść poranną. Włosy związuję gumką.
      Dzieci są ubrane.
      Łyk kawy, wychodzimy.
      Wracam. Dopijam kawę, jem śniadanie. Idę pod prysznic. Maluję się. Zdejmuję okulary, zakładam soczewki. Rozpuszczam włosy. Jestem gotowa do startu. Starszy (9 l.) albo już w szkole albo wyjdzie za chwilę, ale jest samodzielny i sam sobie radzi.
      No tak, rano pod przedszkolem strasz wyglądem. Zazwyczaj.
    • miminko Re: A czy rano... 23.09.11, 00:07
      rano dziecko przychodzi do nas i nas budzi, kolo 8:30
      moj chlop wstaje, ogarnia kuchnie i robi sniadanie
      ja w tym czasie albo dosypiam albo ide pod prysznic,
      wczesniej pomagajac dziecku wybrac ubranie
      potem jemy sniadanie i pijemy kawe
      potem chlop ogarnia sie szybko i zabiera dziecko do przedszkola
      a ja koncze sie stroic i malowac
      co drugi dzien myje wlosy i nawet je czasem nakrecam na walki
      krem na twarz, korektor na syfy, tusz na rzesy,
      zbieram graty, wskakuje na rower i jade do roboty, chwile po 10:00

      jeszcze rok zanim nasze dziecko pojdzie do szkoly. wtedy nasze cudowne poranki szlag trafi.
    • lilly_about Re: A czy rano... 23.09.11, 08:27
      Maluję się. W końcu do pracy wychodzę.
      • pierr-dzioszek Re: A czy rano... 23.09.11, 08:41
        Ja lubię wstać wcześnie,jakieś dwie godziny przed wyjściem,zresztą sypiam krótko,6 godzin w zupełności mi wystarcza. Rano prysznic,balsam,włosy myję poprzedniego dnia,bo mam długie i kręcone,schną bardzo długo,a suszarki i innych wynalazków typu prostownica nie uznaję,nie lubię prostowanych włosów,wg mnie wyglądają na "ulizane" i nuuudne. Szykuję ubranie,również służbowe,zajmuje mi to chwilkę,bo mam wszystko uprasowane i poukładane wcześniej-nie znoszę prasowania na ostatnią chwilę. Celebruję picie kawy,wypijam dwie,bo potem w ciągu dnia mogę nie mieć czasu. Makijaż,muesli i do roboty.Dzieci nie posiadam.
    • marika_2006 Re: A czy rano... 23.09.11, 08:55
      Wstaję ok 5:40, myję się, przygtowuję posiłek dla dziecka, budzę go ok 6:00, kiedy je ja maluję się, ubieram jednocześnie popędzając go, gdyż strasznie się grzebie. Wychodzimy z domu ok 6.30
    • beatulek Re: A czy rano... 23.09.11, 09:00
      Zazdroszczę Wam. U mnie małż wychodzi około 5-30 więc w ubieraniu dzieci się nie przydaje.
      Godz. 6-30 wstaję i szykuję dzieciom śniadanie do szkoły i do domu. Następnie budzę szkodniki i od razu sadzam do jedzenia (to lepsza opcja niż jedzenie po ubraniu się wolę zalaną herbatą piżame niż prasowanie kolejnych ciuchów do szkoły). W tym czasie wypijam zrobioną sobie kawę, ścieląc łóżka itp. następnie wyganiam szkdniki do mycia (dyskretnie kontrolując jak to robią i srzątam po nich łazienkę czyli np. wycieram pastę do zębów z blatu pralki.) Następnie podaję im przygotwanie wieczorem ubrania, młodszą raczej ubieram bo nie mam siły ani czasu powtarzać 100 razy "ubierz się". Wyprowadzam psa lub proszę o to starszą córkę. Następnie myję zęby i nakładam coś na twarz (podkład, pomadka, błyszczyk itp.,przeczeszę włosy), Kontroluję zawartość tornistrów, pilnuje by spakowały śniadanie, czeszę im włosy (obie maja długie do pasa). Idziemy do szkoły. Wracam - mam czas na pryśnic, drugą kawę i forum smile Dzieci wczesnoszkolne (starsza lat 8, 3 klasa sześciolatka, młodsza lat 5,5 1 klasa sześciolatka)
    • malka37 Re: A czy rano... 23.09.11, 09:04
      na dobry poczatek dnia - pieszczoty z mezem, doskonale wplywajace na nastroj, urode itp
    • princy-mincy Re: A czy rano... 23.09.11, 09:46
      ja jem z dzieckiem sniadanie a potem ide pod szybki prysznic i poranna toalete
      dzieckiem w tym czasie zajmuje sie ojciec
      on sie ogarnia, gdy my z corka jemy sniadanie (on je w pracy dopiero)
    • totorotot Re: A czy rano... 25.09.11, 21:50
      Budzę się. Otwieram prawe oko. Otwieram lewe oko. Szybko zamykam oba. Czekam aż mąż przyniesie kawę. Wtedy apiać od nowa: lewe, prawe, lewe, prawe, pije kawe.
      Wówczas wstaje i już jestem gotowa do wyjścia. Czasem jeszcze robię siusiu.
    • sueellen Re: A czy rano... 26.09.11, 00:21
      Wstaję o 6:00 kiedy wszyscy jeszcze śpią. Mam godzinę dla siebie. Na prasowanie czasu nie starcza.
    • edelstein Re: A czy rano... 26.09.11, 00:31
      Nie jadam tak wczesnie,kawy nie pijam wcale,mam wiec czas na to co wypisalassmile
      -prysznic
      -zakladanie majtek i stanika
      -oczyszczanie skory twarzy
      -makijaz
      -fryzura
      -zakladanie reszty klamotow

      gdzies w miedzyczasie czytam wiadomosci z kraju i swiata
      • paliwodaj Re: A czy rano... 26.09.11, 05:30
        maz wychodzi o 6:15
        7;00 obowiazkowa pobudka moja i 3 dzieci
        7:10 schodzimy na dol, dzieci siadaja do stolu, co jakis czas , ktores ma zaped odejscia od niego ,ale hamuje jak moge
        7:15 sniadanie ( platki na mleku, kakao, serki, jogurty, miodek ,cherbata, pieczywo - zalezy)
        Ja jem w miedzyczasie serwowania dzieciom
        7:45 - kazde ma sprawdzic czy cos jeszcze brakuje mu w plecaku, sprawdzam ja, kazde dziecko samo zapina plecak i ustawia pod drzwiami wyjsciowymi
        Lunch jedza w szkolach - wiec ufff, nie musze robic, z robieniem lunchu kilka pierwszych dni schodzilo mi 25 min
        7:55 kawa dla mnie i z ta kawa idziemy na gore ubrac sie , daje dzieciom ubrania, szoruja zeby przed ubraniem a ja doprowadzam sie do stanu " aby nie straszyc"
        8: 25 schodzimy na dol, zakladamy buty
        8: 32 ( dokladnie wyznaczony czas przez szkole ) autobus zabiera najstarszego syna
        8: 40 autobus zabiera mlodszego syna, na przystanek idziemy z cokra i synem 5 min
        9;00 musze byc pod przedszkolem corki, bo maja cos co nazywa sie "car line" samochody z dziecmi ustawione z rzadku, podjezdzamy pod wejscie ,a Panie wyprowadzaja nasze dzieci i zabieraja do klas. Jak nie zdaze , to musze parkowac, wchodzic do budynku

        Opoznienie chociazby 3 minutowe w ktorejkolwiek czynnosci, szczegolnie koncowych , moze spowodowac duzo problemow, chociazby z dowozem starszych synow do ich szkol, spozniem

        Slowem : przechlapane mam rano uncertain
    • aneta-skarpeta Re: A czy rano... 26.09.11, 08:30
      optymalnie jest jak wstaje przed 6
      mam czas zeby sie obudzic, wypic kawe
      budze meza po 6 ( wersja optymistyczna)
      budze meza przed 7 ( wersja gdy nie chce wstacwink)

      on wychodzi z psem na spacer, ja szykuje jedzenie dla wszystkich, budze syna, syn sie sam juz ogrania, wyprawiam go do szkoły na 8

      bez pospiechu wszystko

      przed 8 mam dom pusty i zajmuje sie soba, po umyciu na spokojnie sie szykuje, wyskakuje jeszcze z psem na malutkie siusiu jakby co i wychodze o 8,50 do pracy

      wersja hardcorowa
      wstaje o 7,30 i dre sie na wszystko i wszystkich jak w wojscu, zebysmy zdążyli

      wtedy maluje sie na zasadzie- puder na twarz i tuszsmile
      tylko syn dostaje jedzenie i jazda pedem- ale tych dni nie cierpie dlatego staram sie je ograniczac
      • pulcino3 Re: A czy rano... 26.09.11, 08:44
        na co dzień jestem sama-mama z dwójką dzieciów
        kanapki do szkoły/pracy szykuję na wieczór i myk do lodówki
        ubrania dla wszystkich szykuję- prasuję wieczorem
        rano wstaję 6.30 prysznic, mycie włosów, tapeta, śniadanie dla młodego, dla mnie kawa z byle czym lub sama kawa,w międzyczasie rozwieszam pranie z "nocy", młodą zwlekam ok 7.15, wyjeżdżam ok 7.30-7.40 do pracy, podrzucając młodą do przechowalni i jest everything under control suspicious
        • dzidka-dwa Re: A czy rano... 26.09.11, 08:53
          u mnie mąż wyjeżdża w poniedziałek rano do pracy jak my z młodym jeszcze śpimy. wraca dopiero w piątek.więc te robocze dni jesteśmy sami.
          najpierw toaleta i ubieranie syna (niespełna 2 lata). potem ratują mnie bajki -włączam minimini i mogę szybko wziąć prysznic i się wyszykować do pracy. zanim skończę się ubierać- syn już stoi ze smyczą w ręce - znaczy że też chce iść ze mną na poranny spacer z psem. Jest jedynym chyba dzieckiem na osiedlu, które spaceruje o 7 rano smile po drodze kupujemy bułki i wracamy do domu. Tu przejmuje go już babcia. makijaż robię w pracy niestety. inaczej codziennie zaliczałabym spóźnienie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka