pasadena_35
29.09.11, 13:27
Mnie dziadkowie mojego syna zawiedli jak do tej pory.
Poczawszy od mojej matki fantastki wiecznie mlodej duchem, a co za tym idzie ogromnej egoistki poprzez wycofanego ojczyma, a skonczywszy na tesciach, ktorym nichil novi wszystko, bo oni juz maja troje wnuczat oraz mieli swoje dzieci.
Ogolnie nie jest zle, matka moja to oszalala na punkcie wnuka to lekko ciepla w temacie, "bezuzyteczna" jako babcia, wiedza z magazynow(wspomina jak to widziala mnie na usg, LATA 70TE WTDF?!) zyje w innym kraju na innym poziomie ogolnei oderwana od rzeczywistosci, ale sie stara (moja ciezka praca, prostowania ja)
wizyty u tesciow poprawne (dzieki mnie, bo sie kontroluje) acz po musze odreagowac bo "czemu nie chodzi, chodz dziadek cie nauczy i cap za lapki i ciagac mi mlodego" "czemu nie mowi" i swiete oburzenie jak to nie bedzie jadl czekolady??? ale tesciowa przynajmniej slucha. Ale co mam tak naprawde w glowie, who knows.
ojczym bezdzietny, wiec zielonego pojecia o dzieciach skutem czego maly w rowie, bo blednei zalozylam ze jak do neigo pobiegl to moge spojrzec na tel odebrac smsa
ech, to napisalam sobie.
pare wyobrazen jednak leglo w gruzach. Rozczarowali mnie. Nie skreslam, ale niesmak z tych pierwszych miesiecy roku mam.
A co u Was?