Dodaj do ulubionych

downshifting czyli prostsze życie! Znacie?

19.10.11, 09:52
świadome zrezygnowanie z kariery, pieniędzy i stresującego życia na rzecz mniej stresującej i mniej płatnej pracy, ucieczka z miasta na wieś, przerzucenie się z Lexusa na rower itd.
Downshifting coraz bardziej popularny na świecie, ciekawe czy w naszym kraju też zajdzie swoje miejsce. Ja jestem za, nawet bardzo!
careerbreak.pl/2008/10/22/downshifting-czyli-proste-zycie/
Obserwuj wątek
    • naomi19 Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 09:55
      Ja tez jestem za, tylko co robić na wsi, jak zarabiać? Coś jednak jeść trzeba.
    • lelija05 Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 09:56
      Ja jestem przeciw, nie mam nic przeciwko by mieć pieniądze i Lexusa, chętnie się zamienię.
    • feel_good_inc Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 09:56
      daliakonwalia napisała:
      > świadome zrezygnowanie z kariery, pieniędzy i stresującego życia na rzecz mnie
      > j stresującej i mniej płatnej pracy, ucieczka z miasta na wieś, przerzucenie si
      > ę z Lexusa na rower itd.
      > Downshifting coraz bardziej popularny na świecie, ciekawe czy w naszym kraju te
      > ż zajdzie swoje miejsce. Ja jestem za, nawet bardzo!
      > careerbreak.pl/2008/10/22/downshifting-czyli-proste-zycie/

      Downshifting ma rację bytu w kraju, gdzie jest to wybór pomiędzy 500k€ rocznie w mieście, a 200k€ rocznie na wsi.
      • papalaya Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 10:10
        i ty rowerem będziesz wozić kartofle z geesu?
        • mama_kotula Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 10:13
          papalaya napisała:
          > i ty rowerem będziesz wozić kartofle z geesu?

          No ba. Za rowerem 2 przyczepki - w jednej dzieci, w drugiej kartofle. Po bokach sakwy, z których wystają łebki gęsi i gęgają w upojeniu.

          Mnie zawsze rozwalają dobre rady o przerzuceniu się z samochodu na rower. O ile tym samochodem się jeździ do pracy li i jedynie, to ja bardzo chętnie. Problem pojawia się, kiedy tymże samochodem wozi się dzieci do przedszkola, jeździ się na duże zakupy oraz na wakacje.
          Ale ok, jak ktoś lubi, niech sobie przewozi 2 zgrzewki mineralnej na rowerze tongue_out

          A co do meritum - czasem zwolnienie tempa się przydaje, ale nie wiem, czy w naszym kraju przeprowadzka na wieś spowoduje zmniejszenie kosztów życia. Obawiam sie, że jednak wręcz przeciwnie.
          • ally Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:12
            > No ba. Za rowerem 2 przyczepki - w jednej dzieci, w drugiej kartofle.

            Nie to co podróż samochodem z Tesco, ze zgrzewkami butelkowanej wody w bagażniku. To dopiero lans wink

            Niedawno byłam w Szwajcarii, widziałam mnóstwo ludzi na rowerach, z dziećmi w przyczepkach. Bida z nędzą w tej Szwajcarii.
            • cherry.coke Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:21
              A jak jest w PL z dowozeniem zakupow z supermarketow - PiP na pewno dowozi w Wwie, bo widzialam, a inne? Tutaj nie ma po co sie tluc do Tesco, Tesco ci przywiezie. Pare innych sklepow tez. Oszczedza sie czas, ekologicznie jest w dodatku, bo koszta energetyczne sa mniejsze, gdy rozwozi jeden samochod dostawczy niz gdy po te same towary musi pojechac i wrocic X samochodow prywatnych, przewozacych X kierowcow.
              • ally Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:24
                Jest coraz więcej takich ofert, ale wciąż mało i z ograniczonym zasięgiem.
              • mama_kotula Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:44
                Cytat
                A jak jest w PL z dowozeniem zakupow z supermarketow - PiP na pewno dowozi w Wwie, bo widzialam, a inne?


                Nie wiem, jak jest w PL, wiem jak jest w moim mieście - w moim mieście żaden market nie dowozi. Trzeba sobie przywieźć samemu. Nie ma to nic wspólnego z lansem, jak ktoś wyżej ironicznie pisał w odpowiedzi na mój post.

                Ja się powtórzę: na wycieczkę bardzo chętnie zapakuję dzieci w przyczepkę rowerową, do przedszkola (pod warunkiem, że nie mam innych planów w drodze powrotnej) również. Natomiast wożenie rowerem kilku-kilkunastu kilogramów zakupów między kilkoma sklepami i domem, a w międzyczasie załatwienie kilku innych spraw np. w urzędach - mam w głębokim poważaniu. Może ktoś to lubi, może ci państwo ze Szwajcarii - ja nie lubię.
                • papalaya Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 14:03
                  nie lubisz bo jesteś polski ciemnogród, jak wiadomo w Szwajcarii i Skandynawii wszystko jest lepsze big_grin
                  • mama_kotula Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 14:27
                    papalaya napisała:
                    > nie lubisz bo jesteś polski ciemnogród, jak wiadomo w Szwajcarii i Skandynawii
                    > wszystko jest lepsze big_grin

                    Biję się w pierś bo zapomniałam o tym, żem ciemnogród, zacofanie i wyznawczyni konsumpcjonizmu. O fó.
                • esr-esr Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 15:26
                  hmm a u nas takie przyczepki nie są aby niezgodne z prawem? coś mi się po głowie kołacze że policja zabrania?
                  • mama_kotula Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 15:30
                    esr-esr napisała:
                    > hmm a u nas takie przyczepki nie są aby niezgodne z prawem? coś mi się po głowi
                    > e kołacze że policja zabrania?

                    A nie wiem, czy się przepisy nie zmieniły, ale fakt, jakiś czas temu wożenie dzieci w przyczepkach było nielegalne.
                    Nie mówiąc już o tym, że sieć ścieżek rowerowych w Polsce i Szwajcarii (Finlandii, Holandii, wpisz dowolne) znacząco się różni. Ale to pewnie mój mały ciemnogrodzki zacofany szczegół.
                    • naomi19 Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 20:52
                      Tak, chyba się zmieniły, przyczepki są legalne.
                      • ally Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 21:01
                        Zgadza się, od paru miesięcy.
                      • mamaly Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 20.10.11, 14:28
                        Mieszkam w Niemczech i tu podobnie jak we wspomnianej Szwajcarii przyczepki i rowery są na porządku dziennym, ale samochód też. Ja wożę dziecko w przyczepce i drobne zakupy tym zrobię i jakieś sprawy załatwię, ale TYLKO wtedy kiedy jest ładna pogoda, jak deszcz się z nieba leje albo ręce do kierownicy zaczynają przymarzać to mam w zadku rower i przyczepkę i przesiadam się do samochodu. Duże zakupy też oczywiście samochodem. Rower jest fajny, ale jako pojazd jedyny i całoroczny to tylko dla zapalonych rowerzystów hobbystów przygotowanych na każdą pogodę i lubiacych gluty zamarzające w nosie big_grin

                        A.
            • papalaya Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:23
              nie ma jak to 10 km więcej w jedna strone rowerkiem w listopadowy/grudniowy piekny dzień, tylko brać dziecko w przyczepkę rozwieźc w jedna strone do szkoły, w drugą do przedszkola, a potem w trzecią zrobić zakupy...

              przy okazji zdążyć z i do pracy...

              łebscy ludzie ci Szwajcarzy...

              swoją drogą myslalam, że naturalnym miejscem dla zakupów jest bagażnik smaochodu, okazuje sie, że na forum są takie co myslą inaczej i jest to dla nich lans...
              • ally Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:27
                > nie ma jak to 10 km więcej w jedna strone rowerkiem w listopadowy/grudniowy pie
                > kny dzień, tylko brać dziecko w przyczepkę rozwieźc w jedna strone do szkoły, w
                > drugą do przedszkola, a potem w trzecią zrobić zakupy...

                Powiem więcej. Takie rzeczy to nawet w zimnej Finlandii się dzieją. Finom tez współczujesz? Chyba niepotrzebnie, bo są ciut wyżej we wszelkich rankingach dot. standardu życia.
                • papalaya Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:42
                  Finom nie wspólczuję bo wsiadają do Volvo 4x4 i jadą 25 km na zakupy do Oulu

                  a standard fiński pozostawiam tobie, jak kogoś rajcuje mieszkanie na zadooopiu w lesie, 2 godziny światła w dzień zimą i obligatoryjne zalewanie pały w weekend, proszę bardzo
                  • aniorek Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 21:55
                    papalaya, ale pierd#lisz. finlandia to nie tylko laponia z mala iloscia mieszkancow i wierz mi, pod wieloma wzgledami cywilizacyjnie nadal przewyzsza twoje miejsce zamieszkania.
                • policjawkrainieczarow Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 14:06
                  > Powiem więcej. Takie rzeczy to nawet w zimnej Finlandii się dzieją. Finom tez w
                  > spółczujesz? Chyba niepotrzebnie, bo są ciut wyżej we wszelkich rankingach dot.
                  > standardu życia.

                  no dobra, tak technicznie rzecz biorąc, masz powiedzmy do zalatwienia zakupy w dwoch roznych sklepach. Zalatwiasz w jednym, jedziesz na rowerku do drugiego, cos trzeba z juz zrobionymi zakupami zrobic, albo taszczyc ze soba do sklepu nr 2, albo zostawic przy rowerku. W ktorym kraju raczej bys zostawila z nadzieja, ze jak wyjdziesz ze sklepu, to one tam nadal beda, w Finlandii czy w Polsce?
                  • papalaya Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 14:09
                    ona nie ma pojęcia o prawdziwych realiach finskich, gdzie domy rozrzucone są w grupach po kilka/kilkanaście co kilka km, a do najbliższego miasta jest i 50 km...

                    a co najlepsze, mało kto tam wie co to jest "nordic walking" smile
                    • aniorek Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 22:00
                      i znowu brednie. nordic walking zostal tu wynaleziony i mnostwo ludzi ten sport uprawia, szczegolnie starsi ludzie. a niektorzy dokladaja do tego jeszcze rolki.

                      i wyobraz sobie, ze wiekszosc finow mieszka w miastach i miasteczkach, gdzie niczego nie brakuje, a do lasu to sobie jezdza do domkow letnich nad jeziorem, na polnocy kraju.

                      ja mieszkam pod helsinkami i nie jest to pustelnia. "prawdziwe realia finskie", LOL. tak, my tu wszyscy w lesie mieszkamy i ludzi widujemy raz na miesiac.
                  • triss_merigold6 Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 14:11
                    Już widzę jak rowerem z przyczepką odwożę starszaka do szkoły (niemowlak w listopadzie też z przyczepce), robię zakupy (tam jest niemowlak!), odbieram awizo z poczty, a potem wnoszę rower z przyczepką i zakupami na I piętro w budynku bez windy... Jasne.
                    • papalaya Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 14:14
                      jesteś polski ciemnogród i zacofaniec, z defaultu należy robić wszstko tak jak to robią na zachodzie, bo oni są mądrzejsi i wszystko wiedzą lepiej...
                    • ally Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 20:42
                      A ktoś Ci każe?
                      Są jednak tacy, którzy mają możliwość, a nawet chęć używania roweru jako podstawowego środka transportu. I należy im to ułatwić (np. poprzez system odpowiednio zbudowanych i utrzymanych ścieżek). Jeśli jeździsz samochodem między domem, pracą, pocztą, przedszkolem itd., to również w Twoim interesie leży wysłanie choćby kilkunastu procent zmotoryzowanych na rower (mniejsze: korki, problemy z parkowaniem, dziury w jezdniach zanieczyszczenie środowiska).
                      • daliakonwalia Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 21:26
                        ale to nie chodzi o przerzucenie się na rower, to tylko taki przykład, równie dobrze można zrezygnować z Maserati na rzecz tańszego Opla. To chodzi o to, aby się nie zarzynać w pracy w pogoni za kolejnymi rzeczami do kupienia. Im ktoś jest bogatszy i ma wyższe stanowisko, tym więcej potrzebuje atrybutów aby utrzymać swoją pozycję, dlatego lepiej zwolnić obroty i mieć "święty spokój" - oto cała filozofia.
                        • mama_kotula Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 21:40
                          Cytat
                          dlatego lepiej zwolnić obroty i mieć "święty spokój" - oto cała filozofia.


                          No więc dokładnie - wystarczy zwolnić obroty. Nie potrzeba do tego dorabiać ideologii, filozofii itd. czy choćby obco brzmiącej nazwy.

                          Natomiast niemal zawsze jak jest mowa o zmianie trybu życia, uderza się w fanatyzm. Czyli na przykład: och, dramat, kupuję za dużo, więc od przyszłego miesiąca nie będę kupować NIC! kompletnie NIC! poza chlebem i mlekiem. Czuję, że jestem nieeko? Buch, w przyszłym tygodniu kupuję 150 pieluch wielorazowych, zaczynam prać w orzechach, wywalam wszelkie detergenty z domu i montuję na dachu baterię słoneczną. I tak dalej. Wszystko naraz, na hurra, diametralnie wywracamy życie do góry nogami. Nagle, bo nagle się nam objawiło. A tak się nie da. Oczywiście, można wzorować się na Szwajcarii, krajach skandynawskich itp - tylko trzeba wziąć pod uwagę, że a) nie wszystko da się na polskie warunki przełożyć, b) nie wszystko można zrobić naraz i szybko.

                          Oraz, fanatyk nawraca wszystkich naokoło do Jedynego Słusznego Trybu Życia. Jak już to dawno zostało dowiedzione, najbardziej czynią to neofici.
                          • triss_merigold6 Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 22:06
                            Dla mnie wszelkie radykalne eko-loty mają na celu wyłącznie wygenerowanie poczucia winy.
                            Powinnam czuć się winna, bo nie znoszę kiełków; nie wypiekam własnoręcznie chleba z ekomąki osobiście zmielonej na domowych żarnach; kupuję kurczaka w supermarkecie; używam pampersów i zabawek fisher price produkowanych zapewne w Chinach i prędzej odgryzłabym sobie nogę niż wsiadła na rower kiedy temperatura spada poniżej 15 stopni.
                            Mam alergię na wieś (poza wakacyjną agroturystyką); w życiu nie rąbałam drewna i nie zamierzam i nie umiem wyplatać wiklinowych koszy czy innego rękodzieła; na co dzień kocham miasto i centrum handlowe jakieś 5 minut na piechotę od domu oraz dostęp do miejskich atrakcji.
                          • cherry.coke Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 22:25
                            > Natomiast niemal zawsze jak jest mowa o zmianie trybu życia, uderza się w fanat
                            > yzm. Czyli na przykład: och, dramat, kupuję za dużo, więc od przyszłego miesiąc
                            > a nie będę kupować NIC! kompletnie NIC! poza chlebem i mlekiem. Czuję, że jeste
                            > m nieeko? Buch, w przyszłym tygodniu kupuję 150 pieluch wielorazowych, zaczynam
                            > prać w orzechach, wywalam wszelkie detergenty z domu i montuję na dachu bateri
                            > ę słoneczną. I tak dalej. Wszystko naraz, na hurra, diametralnie wywracamy życi
                            > e do góry nogami. Nagle, bo nagle się nam objawiło. A tak się nie da.

                            Nie przesadzasz ty aby lekko? Gdzie masz to "niemal zawsze" fanatyzowanie (zakladajac, ze nie masz jakiejs bandy wyjatkowych histerykow za znajomych)?
                            Osobiscie znam sporo osob zyjacych na luzie. Nikt nie zachowywal sie w opisywany sposob.
                            • mama_kotula Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 20.10.11, 07:11
                              Cytat
                              Nie przesadzasz ty aby lekko? Gdzie masz to "niemal zawsze" fanatyzowanie (zakladajac, ze nie masz jakiejs bandy wyjatkowych histerykow za znajomych)?
                              Osobiscie znam sporo osob zyjacych na luzie. Nikt nie zachowywal sie w opisywany sposob.


                              Właśnie, Cherry, o tym piszę. Ja też znam sporo ludzi żyjących "na luzie", będących "eko". Nikt się tak nie zachowuje. A potem otwieram artykuł w gazecie i bach, mam opowieść o bandzie oszołomów, wróć, o kilku bandach oszołomów, którzy są przedstawiani jako model. Wchodzę na forum i również wpadam na stado radykalnych wyznawców (i tak, tak jak napisała Triss wyżej - są oni idealnie zaprogramowani na wzbudzanie poczucia winy). Przez co zaczyna mnie od jakichkolwiek idei odrzucać, bo fanatyzmem się brzydzę, niezależnie od tego, czego on dotyczy.
                              A mnie się marzy taki artykuł o ludziach normalnych. Nie o ludziach "zobaczyłem, że jestem uzależniony od marek, więc z nich rezygnuję (i kupuję wysyłkowo z Singapuru szczoteczkę do zębów noname)", ale o ludziach żyjących w sposób umiarkowany - co by nie musieć dzielić wszystkiego na 10 i dokonywać wyborów i odsiewu. Da się? Pewnie się nie da, bo taki artykuł się po prostu nie sprzeda uncertain

                              Wszystko polega na tym, aby uprawiając wszelkie ...-ingi, przechodzić do nich stopniowo. Z jak najmniejszym szokiem dla organizmu. I nie dokonywać wyborów wbrew sobie, takich, po których będą ci zęby zgrzytać i będziesz sobie frustrację zamydlać myślami "ale to jest takie ...-ingowe, dobrze robię, znaczy się". Znaczy - podchodzić osobniczo.
                              Kilka miesięcy temu planowałam dla dziecka pieluchy wielorazowe - spodobało mi się, ekologicznie, nie generuje góry śmiecia, wszystko ładnie pięknie. A potem sobie przypomniałam, w jakim tempie u mnie w domu schnie pranie oraz że nie mam za Chiny miejsca aby wstawić suszarkę kondensacyjną - i nieco ochłonęłam, pomysł został odrzucony, trudno, ograniczę ilość śmieci w inny sposób, bo ten nie jest dla mnie.

                              I o ile ty się pewnie z tym zgadzasz i parę innych osób się zgodzi, to jednak część będzie przeć w stronę radykalizmu i przekonywać na siłę (jestem na forach różnych długo, to wiem tongue_out), że przecież mogę wstawić suszarkę do pokoju syna i przykryć serwetką, podwiesić pod sufitem, na balkonie, albo wieszać codziennie pranie w piwnicy.
                          • daliakonwalia Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 20.10.11, 11:29
                            mama_kotula napisała:

                            > Cytat
                            > dlatego lepiej zwolnić obroty i mieć "święty spokój" - oto cała filozofia.
                            >

                            >
                            > No więc dokładnie - wystarczy zwolnić obroty. Nie potrzeba do tego dorabiać ide
                            > ologii, filozofii itd. czy choćby obco brzmiącej nazwy.
                            >

                            oczywiście z postu gdzie podaję przykład "z samochodu na rower" zrobiła się cała awantura, że gdzie tam, rowerem ziemniaki i zgrzewki! no jak to, a przyczepki są nielegalne! To były tylko przykłady ta wieś i rower, zwalniać można na wiele sposobów, chodzi o to aby zrozumieć, że ZARZYNANIE się pracą prowadzi w ślepy zaułek.
                            To chyba specyfika forów, takie rozdmuchiwanie tematu i popadanie w skrajności. Jakoś niewiele osób pokusiło się aby przeczytać linkowany artykuł.
                        • crises Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 20.10.11, 09:21
                          W kraju, gdzie średni wiek samochodu to 14 lat i spora część społeczeństwa z pocałowaniem ręki przyjęłaby nawet opla, byle jeżdżącego... no proszę cię.
                          • daliakonwalia Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 20.10.11, 11:36
                            crises napisała:

                            > W kraju, gdzie średni wiek samochodu to 14 lat i spora część społeczeństwa z po
                            > całowaniem ręki przyjęłaby nawet opla, byle jeżdżącego... no proszę cię.

                            no zaraz, przecież całkiem niedawno była cała seria postów z cyklu życie w Polsce kontra emigracja. Jaki tam wrzask był że w Polsce jest dobrze, coraz lepiej i nie ma powodu mieć kompleksów i emigrować. A teraz znowu odwrotna historia, nagle w wątku pojawia się biedne polskie społeczeństwo, pani z kasy z Biedronki, matki co nie mają na pieluchy itd..... no proszę cię.
                            • kolpik124 Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 20.10.11, 11:42
                              Polaks emigracja w UK też nie zrezygnuje ze swoich świezo zakupionych używanych autek i mikroszregówek i ogrodkiem 2x2.
                              • daliakonwalia Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 20.10.11, 12:01
                                kolpik124 napisała:

                                > Polaks emigracja w UK też nie zrezygnuje ze swoich świezo zakupionych używanych
                                > autek i mikroszregówek i ogrodkiem 2x2.

                                jak ktoś nie bardzo ma z czego rezygnować, to nie rezygnuje.

                                Ale jak widzę prezesa firmy, lat ok 60 który jest też w radach nadzorczych wielu innych firm, jest doradcą dla kolejnych firm, od wielu lat w rozjazdach, nie ma dnia wolnego, ciągle na telefonie. Nawet nie wie gdzie się kupuje bilet do autobusu, nie ma pojęcia ile kosztuje chleb, w sklepie jest wtedy jak pomyli wejścia sklep-bank, nie ma pojęcia o zwyczajnym życiu, jest jak maszynka zaprogramowana na stale te same czynności - i on nie ma zamiaru zrezygnować chociaż z połowy swoich funkcji, bo kolejnej córce trzeba dom wybudować! A córki w głębokim poważaniu mają tatusia i jego zdrowie, ważne że kasę przynosi. I to jest mądre podejście?
                                • kolpik124 Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 20.10.11, 12:53
                                  Tjaa, społeczeństwo składa się z prezesów firm.

                                  • daliakonwalia Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 20.10.11, 13:05
                                    kolpik124 napisała:

                                    > Tjaa, społeczeństwo składa się z prezesów firm.
                                    >

                                    nie, składa się z samiutkich kasjerek z Biedronki. Prezesi to legenda, a wszystkie nowe domy na przedmieściach to fatamorgana.
                                    Nigdzie nie napisałam, że to jest sposób bycia dla wszystkich, pisałam o rezygnacji z kariery i dobrze płatnej pracy, większość społeczeństwa w Polsce nie ma z czego rezygnować, bo mają etat nie karierę i średnią krajową przy dobrych wiatrach, co nie znaczy że prezesi nie istnieją.
                                    Ręce opadają, a niedawno kłóciły się jaki to w Polsce dobrobyt a na emigracji zmywaki, no nie dogodzisz, tak źle i tak niedobrze!
                    • mamaly Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 20.10.11, 14:36
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Już widzę jak rowerem z przyczepką odwożę starszaka do szkoły (niemowlak w list
                      > opadzie też z przyczepce), robię zakupy (tam jest niemowlak!), odbieram awizo z
                      > poczty, a potem wnoszę rower z przyczepką i zakupami na I piętro w budynku bez
                      > windy... Jasne.

                      Ech nie jest tak źle (choć ja samochodu używam). W listopadzie w ładny dzień da się jechać na rowerze. Ja woże młodą 6 km w jedną stronę do przedszkola. Przyczepki mają bagażniki , średnie zakupy się zmieszczą, oczywiście bez zgrzewek wody itp. Jak nie ma się gdzie przechowywać roweru i przyczepki , tylko w mieszkaniu, to jest to rzeczywiście idiotyczny pomysł big_grin.
                      Realnie mi się zdarza zrobić zakupy, odebrać młodszą z przedszkola, wrócić do szkoły, odebrać starszą, zapakować młodszą na fotelik rowerowy a starszą do przyczepki i wrócić do domu. Ale jak już wyżej napisałam tylko w ładny , pogodny i niezbyt zimny dzień. Obecnie jeszcze jeżdżę rowerem. Są warunki to korzystam bo lubię jeździć na rowerze, ale zrezygnować z samochodu sobie nie wyobrażam.

                      A.
            • policjawkrainieczarow Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 14:02
              lly napisała:

              > Niedawno byłam w Szwajcarii, widziałam mnóstwo ludzi na rowerach, z dziećmi w p
              > rzyczepkach. Bida z nędzą w tej Szwajcarii.

              na polskich drogach panuje taka kultura kierowców, że ja bym po nich dzieci wozila raczej transporterem opancerzonym, a nie rowerkiem z przyczepką, jednakże.
            • agniesia1973 Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 14:27
              ally, co ma piernik do wiatraka? Już to widzę - Szwajcarzy jeżdżą do na zakupy rowerkiem z przyczepką, ładują wszelkie dobra i na czubek jeszcze dzieciaka sadzają - taki lans w Szwajcarii....
              • ally Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 21:00
                Nie twierdzę, że jeżdżą po jakieś gigantyczne zakupy jak dla pułku żołnierzy. Ale 2 kg ziemniaków? wink Co za problem wrzucić to w koszyk?
                Tak się składa, że rowerami jeździ mnóstwo mieszkańców Berlina, Amsterdamu, Kopenhagi... Można uznać, że wszyscy po prostu oszaleli, ale można też zastanowić się, dlaczego to robią i jakie z tego wynikają korzyści. Ale jak widać dyskusja jest u nas na poziomie "przyczepka, hehehe, toż to szczyt absurdu", "ziemniaki wiezie z GS-u, buhaha".
                • mama_kotula Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 21:07
                  Cytat
                  Ale jak widać dyskusja jest u nas na poziomie "przyczepka, hehehe, toż to szczyt absurdu", "ziemniaki wiezie z GS-u, buhaha".


                  Ally, ale to ty sprowadziłaś do absurdu, ironizując, że wożenie zakupów w bagażniku to, cytuję: LANS.
          • turzyca Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 22:18
            > Mnie zawsze rozwalają dobre rady o przerzuceniu się z samochodu na rower. O ile
            > tym samochodem się jeździ do pracy li i jedynie, to ja bardzo chętnie. Problem
            > pojawia się, kiedy tymże samochodem wozi się dzieci do przedszkola, jeździ się
            > na duże zakupy oraz na wakacje.
            > Ale ok, jak ktoś lubi, niech sobie przewozi 2 zgrzewki mineralnej na rowerze tongue_out

            Bo sa rozne okresy w zyciu czlowieka i rozne ma potrzeby.
            My mamy samochod do dyspozycji (ktos w rodzinie musial dostac kolumbryne, wiec mamy dyzurne kombi), uzywalismy raz na tydzien, zeby odwiedzic tesciowa i raz na dwa/trzy tygodnie w celach wiekszych typu ikea. Tesciowa sie wlasnie przeprowadzila, wiec samochod bedzie glownie stal. Na co dzien jezdzimy na rowerach, prawie cale centrum pokryte jest sciezkami rowerowymi, dojezdzam szybciej niz samochodem (rektor uniwerku zdecydowal sie na posiadanie sluzbowego roweru, bo przemieszcza sie nim szybciej niz samochodem z kierowca), zgrzewka mineralnej mojemu chlopu roznicy nie robi, a uzywajac samochodu zachlastalibysmy sie na smierc, dlugopostojowe miejsca parkingowe to u nas rzadka rzecz. A mnostwo moich polskich znajomych sie dziwi, ze ja tak bez przerwy na rowerze, zamiast uzyc samochodu. I dosc dlugo im musze tlumaczyc, ze mi sie po prostu samochod nie oplaca.
            Jakbysmy nie mieli luznego samochodu w rodzinie, to pewnie zapisalibysmy sie do sieci car-sharingowej lub po prostu od kogos pozyczyli czy wynajeli, raz na dwa - trzy tygodnie to nie jest problem.
            Ale jak sie dorobimy dzieci, to pewnie dorobimy sie i wlasnego auta i platnego miejsca parkingowego. A jak dzieci beda samodzielnie mobilne, to pewnie znow zrezygnujemy. Bo mozemy, bo mamy taki wybor.
            Zeby bylo zabawniej, gdy tesciowie byli w naszym wieku, rower w miescie nie wchodzil w gre, sciezek rowerowych brak, kultura jazdy minimalna. A w ich czasach studenckich samochod to w ogole byla najtansza opcja, tansza od autobusu. Obecny stan to efekt starannej wieloletniej polityki miasta, zeby ludzi zachecic do uzywania alternatywnych srodkow komunikacji na krotkich (do 3 km) i sredniodlugich (do 7 km) trasach. Dzieki temu ci, ktorzy naprawde musza uzyc samochodu, tez maja lepiej, mniej konkurencji. smile
          • nyktimene Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 22:39
            To ja tak z perspektywy osoby, która pierwsze 18 lat życia spędziła w małej wioseczce, a teraz mieszka w stolycy 500m od hipermarketu (i bardzo sobie chwali).
            Moja rodzina nadal mieszka na prowincji, więc trochę wiem, jak to wygląda organizacyjnie.

            > No ba. Za rowerem 2 przyczepki - w jednej dzieci, w drugiej kartofle. Po bokach
            > sakwy, z których wystają łebki gęsi i gęgają w upojeniu.

            Warzywa i owoce, które stanowią wagowo dużą część zakupów (ziemniaki, kapusta, włoszczyzna, jabłka) raz w tygodniu obwozi handlarz dostawczakiem, trąbiąc głośno po drodze, ludzie wychodzą przed dom, kupują co im potrzebne. Bardzo nie zdziera, ale ceny są wyższe niż na wielkomiejskim targowisku.

            > Ale ok, jak ktoś lubi, niech sobie przewozi 2 zgrzewki mineralnej na rowerze tongue_out

            Wody butelkowanej ludzie wiele nie kupują, kranówa jest ze studni głębinowej a nie z Wisły/Odry więc daje się pić.

            Za czasów mojego dzieciństwa każda zapobiegliwa gospodyni (nawet ta pracująca poza domem na pełnym etacie) w sezonie wiosna-lato odchodowywała 20-50 kurczaków czy kaczek, tłukła, upychała w zamrażarce (mieliśmy taką wielkości sklepowej na lody), przerabiała na pasztet w wekach, wędziła itp.itd. To rozwiązywało też problem jajek.
            Teraz co wtorek do lokalnego sklepiku przywożą świeży drób - rozchodzi się w 24h, w sobotę wieprzowinę, w środę (chyba) wędliny. Bezsamochodowi ludzie robią mięsne zakupy na cały tydzień i przynoszą do domu posiłkując się rowerem lub wózkiem na zakupy. Wychodzi zdecydowanie drożej niż zakupy w miasteczku w sieciówce typu polomarket czy biedronka, nawet jeśli doliczyć parę groszy na paliwo dla sąsiada. Artykuły przemysłowo - chemiczne w lokalnym sklepie mają co najmniej 50 -70% przebicia w porównaniu z biedronkowymi, krótkożyjące produkty lodówkowe (śmietana, ser, jogurty) często bywają na granicy przydatności do spożycia, bo są dowożone rzadko.
            Podstawowe zakupy robić się więc bez samochodu da, ale wychodzi drożej niż w mieście.

            Dzieci wiejskie do szkoły dojeżdżają gimbusem (do przedszkola - po długich walkach w gminie - też), ale to oznacza, że na zajęcia dodatkowe w szkole nie chodzą, bo gimbus odjeżdża przed 14:00, a kółka zainteresowań są na 7, 8 godzinie lekcyjnej. Dużo gorzej jest z dojazdem do szkół ponadgimnazjalnych - komunikacja autobusowa praktycznie upadła, prywatne busiki kursują tylko przez większe wioski. Jak masz 20 - 30 km do szkoły, to 3km rowerem w zimie, żeby dojechać do przystanku autobusowego nie jest kuszącą perspektywą.

            Bez samochodu z małym dzieckiem na prowincji - jak dojedziesz do lekarza w razie choroby?
            Pewnie, można poprosić sąsiada o podwiezienie, ale co, jeśli sąsiad z samochodem pracuje w godzinach otwarcia gminnej przychodni? NFZ refunduje wizyty domowe tylko wtedy, gdy stan zdrowia chorego uniemożliwia fizycznie dotarcie do przychodni - niemowlak z 40stopniową gorączką może zostać do lekarza dowieziony. Przygotuj się więc na dodatkowe koszty związane z opieką lekarską.

            Dojeżdżanie rowerem do pracy - suuper, zwłaszcza w sezonie jesienno - zimowym, gdy do tej pracy ma się 20km, z czego większość dziurawymi, nieoświetlonymi lokalnymi drogami. Oczywiście, jesli pracuje się z domu, to nie ma problemu...
    • angazetka Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 10:09
      Nigdy nie chciałam mieszkać na wsi, za to nie mam nic przeciwko dobrze płatnej pracy i karierze smile
      • daliakonwalia Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 10:26
        angazetka napisała:

        > Nigdy nie chciałam mieszkać na wsi, za to nie mam nic przeciwko dobrze płatnej
        > pracy i karierze smile

        ja myślę, że ci którzy decydują się na taką zmianę życia, najczęściej po prostu nie mają wyjścia. Do wyboru zostaje Lexus+zawał jako gratis, albo rower i powrót do równowagi. Ten problem dotyczy ludzi na wysokich stanowiskach, pracujących w korporacjach, wypalonych zawodowo, którzy nie mają czasu wydawać własnych pieniędzy, nie mają czasu założyć rodziny, zapomnieli jak to jest po prostu przystanąć i przestać się ścigać. Często początkiem zmian jest nagła choroba lub zalamanie psychiczne.
        • angazetka Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 10:42
          Tyle że w przypadku choroby trudno mówić o wyborze - to konieczność.
          • daliakonwalia Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 10:59
            angazetka napisała:

            > Tyle że w przypadku choroby trudno mówić o wyborze - to konieczność.

            no tak, w przypadku ciężkiej choroby gdzie nie jest w stanie wrócić do pracy, to konieczność. Ale czasami pierwszym sygnałem są jakieś lżejsze dolegliwości, czy bezsenność na przykład, wtedy jest czas aby się zastanowić i zdecydować czy ciągnąć takie życie dalej, czy coś zmienić.
    • gemmavera Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 10:10
      Można powiedzieć, że ja tak właśnie żyję, tyle że pominęłam etap lexusa i kariery tongue_out
    • tosterowa Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 10:21
      downshifting to kolejna zabawa dla gadżeciarzy, natomiast ograniczenie konsumpcjonizmu i życie na bardziej świadomym poziomie jak najbardziej popieram.
    • sumire Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 10:31
      po pierwsze to zabawa dla osób, które stać na taki krok.
      po drugie na wsi czy w małym miasteczku zwykle jedyną pracą, jaką ma szansę dostać przekwalifikowany człowiek (czy człowiek w ogóle) jest własna firma, a tę jeszcze trzeba utrzymać.
      po trzecie znam takich, co marzyli o chałupie w Bieszczadach i uciekli z niej po pierwszej zimie.

      wszystko to bardzo ładnie wygląda w różnych serialowych 'Domach nad rozlewiskami', gdzie wszyscy się snują nieśpiesznie, mają wieczne lato i dużo pieniędzy.
    • cherry.coke Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 11:57
      Popieram i stosuje. Nie pracuje juz w korporacji, tylko w mniejszej firmie o swietnych warunkach pracy, mieszkam w domku na przedmiesciu, a nie jak kiedys w scislym centrum, gdzie sie da uzywam roweru (samochod jest do wycieczek), wyleczylam sie z gadzetozy, zakupozy i posiadania czegos bo wypada, relaksuje sie w pierwszej kolejnosci tanio i lokalnie, bardzo dbam o wolny czas. Mam tez w ten sposob kupe wolnej kasy. I jest to zdecydowanie najlepszy okres w moim zyciu smile
      • daliakonwalia Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 12:28
        cherry.coke napisała:

        > Popieram i stosuje. Nie pracuje juz w korporacji, tylko w mniejszej firmie

        o! i o taką postawę mi chodziło, tu nie chodzi o zaszywanie się na wsi w Bieszczadach i hodowlę ziemniaków, ale o życia i zmianę pracy na mniej stresującą - mniej kasy ale mniej stresu i więcej wolnego czasu.
        wypróbowany sposób na psychofankę - znajdź sobie jakąś ofiarę, najlepiej taką co często tu nie zagląda, nazwij ją psychofanką w swojej sygnaturce I JUŻ!!!!
        • sumire Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:06
          ale to również jest dostępne li dla osób, które na danym etapie swojego życia mogą pozwolić sobie na zarabianie mniej, nie mają już lub jeszcze zbyt wielu zobowiązań rodzinno-finansowych lub mają kapitał pozwalający na spokojne życie tak czy inaczej.
      • braktalentu Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 12:35
        A ja ostatnio dokonałam spostrzeżenia, że w centrum Warszawy łatwiej i szybciej poruszać się rowerem niż na mojej wsi.
      • penelopa40 Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:21
        cherry.coke napisała:
        > Popieram i stosuje. Nie pracuje juz w korporacji, tylko w mniejszej firmie o sw
        > ietnych warunkach pracy, mieszkam w domku na przedmiesciu, a nie jak kiedys w s
        > cislym centrum, gdzie sie da uzywam roweru (samochod jest do wycieczek), wylecz
        > ylam sie z gadzetozy, zakupozy i posiadania czegos bo wypada, relaksuje sie w
        > pierwszej kolejnosci tanio i lokalnie, bardzo dbam o wolny czas. Mam tez w ten
        > sposob kupe wolnej kasy. I jest to zdecydowanie najlepszy okres w moim zyciu smile

        no super, tylko nie każdy w ogóle ma możliwość, nawet jakby chciał pracować w korporacji albo z takiej pracy rezygnować, wielu pracuje w małej firmie o złych warunkach pracy, nie każdy marzy o domku pod miastem, nie każdemu pasuje rower (ciężko rowerem wozić dziecko do szkoły czy zakupy, nie mówić o tym, ze nie każdy jest młody, zdrowy i lubi rower!), itd itp
        myślę ze to jeszcze jedna moda z bogatego "zachodu", większość ludzi w Polsce ledwo wiąże koniec z końcem, a w każdym razie nie ma tyle żeby mogło rezygnować z nadwyżek i prowadzić życie proste, ekologiczne czy jakie tam - większość żadnych nadwyżek nie ma!
        ja tam nigdy nie pracowałam w korporacji, jakaś obsesja tych korporacji istnieje czy co? porzuć pracę w korporacji! ale ja znam jedną tylko osobę, która pracowała w korporacji/dużym koncernie... może nie to pokolenie?! ja np. mam dobrą pracę na miarę moich możliwości i inną ciężko byłoby mi znaleźć, a niżej płatna nie zapewniłaby mi utrzymania domu, ani w mieście, ani na wsi... za skarby nie wyniosłabym się z centrum, gdzie mam wszędzie blisko, lubię miasto, dzielnicę w której mieszkam, nie znoszę wsi, wolno stojących domów, w których jest ciągle zimno, psy szczekają i w ogóle pustkowie mnie przygnębia, i na wsi chyba auto bardziej przydatne od roweru z powodu odległości, mam uczulenie na wszystkie kwitnące rośliny, siana, słomy, drzewa i zboża i na wsi umieram od marca do września...... nie miałam nigdy zakupozy, gadzetozy i innych oz, nigdy nie kupuję czegoś bo wypada, żyję skromnie i nie mam niestety nadmiarów gotówki, niczego na nic nie zamieniłam a wiodę dość proste ale miejskie życie... i znam takich wielu jak ja....nie ma dowshiftingu miejskiego? czemu mamy się wszyscy na wioskę przenosić? i w imię czego...
    • vivibon Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 12:19
      W Polsce prawie niemożliwe. Jaka praca czeka na Ciebie na wsi? Zbywanie własnoręcznie wyplecionych koszyków wiklinowych, żeby kupić opał na zimę byłoby dla mnie znacznie bardziej stresujące niż obecne życie suspicious
      • a.nancy Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 12:26
        vivibon napisała:

        > W Polsce prawie niemożliwe. Jaka praca czeka na Ciebie na wsi? Zbywanie własnor
        > ęcznie wyplecionych koszyków wiklinowych, żeby kupić opał na zimę byłoby dla mn
        > ie znacznie bardziej stresujące niż obecne życie suspicious

        jaka praca?? sprzedajesz wypasioną willę z basenem, lexusa i nie musisz pracować, koszyki wyplatasz żeby nie zdechnąć z nudów na zadupiu tongue_out
      • cherry.coke Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 12:38
        Mnie sie wydaje, ze w idei downshiftingu (po naszemu "zwolnienia obrotow"?) nie chodzi koniecznie o wies czy rower, tylko raczej o wyeliminowanie elementow blednego kola z czyjegos zycia i pracy.
        Moze ktos zapracowuje sie w korporacji, zeby miec pieniadze na styl zycia i symbole statusu niezbedne do zycia w korporacji.
        Moze ktos zapracowuje sie, zeby paradoksalnie zarobic na relaks i podroze.
        Moze ktos zapracowuje sie dla dzieci, ktorych w rezultacie prawie nie widuje.
        W takich przypadkach moze sie okazac, ze porzucenie pewnego umownego statusu, zmiana sposobu wypoczynku albo inne priorytety rodzinne moga pozwolic na zycie znaczniej bardziej na luzie czasowo i mentalnie.

        Oczywiscie jesli ktos zapracowuje sie, zeby zarobic na dach nad glowa i zakupy zywnosciowe, to nie bedzie mial z czego zwalniac...
        • donnasanta Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 12:48
          cherry.coke napisała:

          > Oczywiscie jesli ktos zapracowuje sie, zeby zarobic na dach nad glowa i zakupy
          > zywnosciowe, to nie bedzie mial z czego zwalniac...
          Dokladnie, dlatego jest to rzeczywiscie opcja dla osob, ktore sie juz dorobily...Ktore poprostu juz nie musza duzo pracowac zeby sie utrzymac i maja zaplecze finansowe.
          Jest to cudowna opcja i zamierzam ja wprowadzic w zycie. Juz powoli rezygnujemy z konsumpcyjnego trybu zycia, ganiania po Galeriach, na przedmiesciach juz mieszkamy a maz marzy o zyciu w malutkiej miejscowosci gdzie zycie plynie wolniej. Ok 40stki czlowiek dojrzewa do pewnych zmian i chce zyc bardziej w zgodzie z natura bez dzikiego pedu. Mam zamiar w wieku 50 lat nie pracowac tylko spokojnie sobie zyc bez stresow pod lasem smile
        • vivibon Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 12:54
          Odniosłam się do pierwszego postu, zamianie Lexusa na rower itp. Linku nie wizytowałam, bo internet mi ciurka żałośnie dzisiaj wink
          Nie wiem czy w ogóle jest potrzeba nadawania nazwy temu zjawisku, bo jedno niezłe już jest - starzenie się suspicious Ja mam zamiar na starość wyprzedać dobytek i przenieść się w inne rejony świata, co nie oznacza, że muszę przestać zapieprzać już teraz, szczególnie, że w mojej branży to działa dość zero-jedynkowo, nie wiem jak i co miałabym downshiftować, chyba przenieść się na staż.
          • donnasanta Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:02
            Jest to recepta dla tych, ktorzy sa zmeczeni codziennym zabieganiem i chca zwolnic...
            Bardzo czesto mysle, ze Pani sprzatajaca ma lepsze zycie od niejednego zamoznego i zabieganego czlowieka. jasne, ze ona pewnie wolalaby to bogatsze zycie, ale doswiadczajac go przez kilka lat na swojej skorze pewnie doszlaby do wniosku, ze woli swoje male mieszkanko, posprzatac cokolwiek bez wiekiego stresu w ciagu dnia i zjesc na kolacje bukle z serkiem zamiast krewetek...i poogladac spokojnie telenowele a nie nerwowo odbierac jeszcze telefon sluzbowy w czasie spozywania tychze wspanialosci.
            Ludziom kiedys zylo sie biedniej, ale szczesliwiej, spotkali sie przy paluszkach i wodeczce i na pewno mieli mniej stresu..
            • donnasanta Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:05
              A i nienawidze Galerii handlowych, ołaze sie tylko jak glupia i zmeczona potem jestem i wsciekla.
              Ale czasami musze cos kupic i nie ma co niby wygodniej po w jednym miejscu i w ciepelku.......
            • cherry.coke Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:10
              Zgadzam sie... W ogole mysle, ze umiejetnosc podejmowania decyzji redukujacych stres i komplikacje (nie mylic ze zwyklym lenistwem!) jest w zyciu bardzo wazna, a niedoceniania.
          • cherry.coke Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:09
            Artykul z bloga jest akurat calkiem fajny smile
    • braktalentu Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 12:44
      "ciekawe czy w naszym kraju też zajdzie swoje miejsce."

      O tak, z pewnością. Pierwszymi wyznawczyniami będą dziewczyny z kas w Biedronce. Jestem przekonana, że wszystkie w imię realizowania idei downshiftingu zrezygnują z pomysłu zakupu luksusowego domu i samochodu. Ba, pójdą dalej i w ogóle zrezygnują z zakupu lokum, pozostając w mężem i dziećmi w pokoju panieńskim M2 rodziców. Myślę, że pomysł spodoba się też starszemu pokoleniu. Matki kasjerek z Biedronki, zamiast tyrać na dwóch etatach w celu zapewnieniu wnukom prywatnego żłobka (bo do państwowego raczej się nie dostaną), zrezygnują ze stresującej pracy położnej środowiskowej i zostaną z wnuczętami w domu.

      Wybór droga autorko wątku polega na tym, że można z czegoś zrezygnować. Większość kobiet w Polsce nie ma z czego rezygnować, chyba, że w ramach downshiftingu zrezygnują z karmienia dzieci. Znasz?
      • ally Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:16
        Nie wszyscy w Polsce to kasjerki i pielęgniarki. Znam takich, którzy zrezygnowali z zakupu samochodu (a stać by ich było na luksusowy) na rzecz roweru. Tacy ludzie istnieją.
        Inna sprawa, że te rowery są droższe niż znaczna część aut sprowadzonych do Polski z Niemiec wink
        • aneta-skarpeta Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:26
          ja znam sporo ludzi, ktorzy w imie kariery i kasy wiele stracili
          nie maja czasu, pracocholizm etc

          znam ludzi, ktorzy szarpneli sie na piekny dom, super auta, a musza tyle pracowac, ze w zasadzie nie majączasu wyjechac na wakacje, bo ciagle cos
        • braktalentu Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 18:40
          Nie, nie wszyscy. Są jeszcze inni. Prezesa totalizatora sportowego też ktoś zna. Pewnie mógłby zrezygnować z tego czy innego hobby i krewetek. Ale on jest jeden. Pozostali, łącznie z managerami, przedsiębiorcami i sferą budżetową zarabiają średnio jakieś 3500PLN brutto. W sam raz, żeby realizować dziki i nieokiełznany konsumpcjonizm, lub w ramach wyboru rezygnować z niego.
          Polska nie kończy się na Jankach i jest dużo większa niż województwo mazowieckie. I tu na prowincji w ramach downshiftingu można co najwyżej z posiadania dzieci zrezygnować. Odpadłyby takie luksusy jak kurtka i buty na zimę oraz konsumpcjonizm w postaci zakupu podręczników szkolnych.
          Większość obywateli naszego kraju realizuje proponowany model nie podejmując dodatkowej pracy zarobkowej z powodu jej braku, a nie, żeby w imię wolnego czasu nie mieć z czego zapłacić za wizytę u dentysty. Serio, serio.
          • daliakonwalia Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 19:34
            braktalentu napisała:


            > Polska nie kończy się na Jankach i jest dużo większa niż województwo mazowiecki
            > e. I tu na prowincji w ramach downshiftingu można co najwyżej z posiadania dzie
            > ci zrezygnować. Odpadłyby takie luksusy jak kurtka i buty na zimę oraz konsumpc
            > jonizm w postaci zakupu podręczników szkolnych.

            jasne jest, że to idea nie dla wszystkich, tylko dla tych którzy już mają jakieś zasoby finansowe, robili "karierę" przez wiele lat i są wypaleni zawodowo. Nigdzie nie namawiam do skorzystania z downshiftingu urzędniczki z pensją 1500! Po prostu podoba mi się takie podejście do życia, aby w pewnym momencie zrobić rachunek zysków i strat i zrezygnować z tej pogoni za kasą i za karierą. Też mam nadzieję dotrzeć do takiego punktu w moim życiu aby móc sobie powiedzieć "ja już nic nie muszę", i nie będę jak ten prezes totalizatora trzymać się kurczowo pazurami pracy.
          • ally Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 21:14
            Chodzi o to, że to po prostu nie jest wątek o kasjerkach ledwo wiążących koniec z końcem mimo ciężkiej pracy. Tak, wiem, one istnieją. Dane GUS-u o zarobkach też znam. I nie jestem z Warszawy.
      • azjaodkuchni Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:17
        To tak jak z tym eksperymentem i przenosinami do lat 80... W tyłku się ludziom poprzewracało od nadmiaru wrażeń. Wystarczy zdrowy rozsądek w zakupach...
        • aneta-skarpeta Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:29
          ciezko o zdrowy rozsadek jak masz ambicje nalezec "do lepszego swiata"

          wink
          a jak sie wkrecisz to szybko sie zatracasz
          zarabiasz 3tys, dostajesz awans i dostajesz5, ale musisz ciezej pracowac, potem 10 tys, ale musisz dłuzej itd

          a masz kase to z niej korzystasz, poza tym jak na poczatku podobaly Ci sie auta za 10 tys, to pod koniec drogi nie spojrzysz na nic ponizej 400tyssmile
      • aneta-skarpeta Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:23
        matko jak wy nie kumacietongue_out

        chodzi o to, zeby nie żyć, aby pracować, ale pracować, aby życ

        i ta idea nie odnosi sie do pan z biedronki- niestety nie wszystko odnosi sie do kasjerek i pielęgniarektongue_out
        -*-
        Korek
        www.youtube.com/watch?v=P6JJUwUEc20&NR=1
        • papalaya Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:27
          moża wszystko byle rozsądnie, samochód ma swoje zastosowanie, rower też, są komplementarna a nie wymienne, korporacje i "domy nad rozlewiskiem" to z kolei nikły margines
      • triss_merigold6 Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:29
        Pozwolisz, że się podpiszę?
        Idea dotyczy wyboru: bardziej luksusowe i stresujące życie w mieście czy mniej luksusowe (ale nadal świetne) i bardziej komfortowe/spokojne życie na wsi. W naszych warunkach to wybór dostępny dla bardzo nielicznych, którzy się dorobili konkretnie i zdążyli zmęczyć konsumpcją oraz życiem na wysokich obrotach. Większość natomiast zap.... żeby nie trzymać dzieci w jednym pokoju, nie jeść wyłącznie lidla i przynajmniej raz w roku wyjechać na jakieś wakacje.
        • aneta-skarpeta Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:32
          ale tak jest na calym swiecie

          jest to rozwiązanie dla "nielicznej" grupy, ktora zatraciła sie w pracoholizmie i komsumpcjonizmie
        • dlania Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:35
          > Pozwolisz, że się podpiszę?
          > Idea dotyczy wyboru: bardziej luksusowe i stresujące życie w mieście czy mniej
          > luksusowe (ale nadal świetne) i bardziej komfortowe/spokojne życie na wsi.

          Dokładnie. Rozczuliło mnie pytanie retoryczne: "czy ta rodzina nie byłaby równie szczęsliwa w 3-pokojowym domku?". A co powiedza na 2-pokojowe ciasne mieszkanie w mrówkowcu?wink
          • dlania Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:40
            Aczkolwiek jestem nastawiona antykonsumpcjonistycznie i nie kupuje wielu rzeczy, np. mam tylko po jednej parze butów na każdy sezon , jedna kurtke (od kilku lat), jedna perfumę od 3 lat (chyba sie przeterminowaławink) itd.
            Jesli chodzi o takie dobra życiowe jak dom, agd czy samochód - to są w takim standardzie, że nie bardzo jest obca tańszego zamiennikawink
            • triss_merigold6 Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:54
              Dla mnie to takie ekonomiczne piękonduchostwo, sztuka dla nielicznych i w praktyce odbierana jako szyderstwo z tych co zap.... żeby przetrwać i sensownie ustawić dzieci. Coś jak francuscy kawiorowi komuniści.
              Kupuję, bo lubię, to na co mnie stać. Jak nie stać to trudno, odkładamy zakup albo odpuszczamy. Niemal codziennie muszę dokonywać ekonomicznych wyborów, które z rozbuchaną konsumpcją nie mają nic wspólnego np. jeśli w danym miesiącu zapłacimy za szczepionki jakieś 450 zł + z 600 zł raty OC to jakieś duże zakupy ciuchowe zostają odłożone.
        • joanna266 a co ty masz do lidla 19.10.11, 13:38
          to ze sie spedza wakacje na seszelach nie wyklucza równoczesnego zakupowania w lidlu.maja pare moze nawet parenascie swietnych produktów i w almie niestety ich nie dostane.jakiez to steretypowe: dyskont rowna sie gorsza kasta.a zycie na wsi bez internetu ,35 km od najblizszych zabudowan wypróbowuje co roku i tak kiedys bede a chłopem zyła.ale najpierw musze POCIECHY smileodchowac.ps.jakos nie zauwazyłam zebym sie jakos w tym lidlu czymkolwiek wyrózniała a spokojnie stac mnie na codzinna alme i innne piotry z pawłami.
          • triss_merigold6 Nic 19.10.11, 13:46
            Nic nie mam do lidla czy biedronki, sama tam kupuję część produktów, z wrodzonego skąpstwa zresztą, bo np. papier toaletowy niezależnie od marki służy do jednego celu. Sama napisałaś, że masz wybór - alma czy lidl. Ja też mam wybór więc Twoja i moja motywacja jest inna niż czysty przymus finansowy kupowania najtańszego żarcia.
            Spędzam każde wakacje bez internetu i tv. Mój wybór a nie przymus.
            Rozumiesz różnicę między posiadaniem wyboru i świadomą rezygnacją z tych Seszeli, leksusa etc. a przymusem życia w dziurze zabitej dechami z zasiłku z MOPS?
        • bri Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 14:18
          Bzdura. Jeśli się mieszkało całe życie w mieście to przeprowadza na wieś wymaga odwagi, ale to naprawdę jest możliwe i dostępne wcale nie tylko i wyłącznie dla bogatych/dorobionych zmęczonych pracą w korporacji. Mam przyjaciół, którzy wybrali takie życie, kupili naprawdę za grosze (jedna ósma ceny przeciętnej kawalerki w Wawie) gospodarstwo ze starym domem w lesie w małej wiosce we wschodnim województwie. Jedno z nich wykonuje prace rzemieślnicze, drugie pracuje trzy dni w tygodniu w najbliższym mieście. Samochód mają. Mają drewno z własnego lasu, którym się ogrzewają, własne warzywa i owoce, z których robią przetwory na zimę, zbierają grzyby, pomagają sąsiadom, sąsiedzi im. Nie wiem jak w przypadku innych miast, ale w porównaniu do Warszawy z pewnością żyją dużo taniej. Muszą przygotowywać drewno na opał, dokładać do pieca, dbać o dom, ogród, maja dalej do lekarza i większy problem jak samochód się zepsuje czy śnieg ich zasypie, ale pod wieloma względami prowadzą znacznie przyjemniejsze życie niż przeciętny mieszkaniec miasta.
      • ciociacesia beztalentu 19.10.11, 13:54
        ladnie to ujelas.
        moj ex uprawia extremalny downshifting
        nie ma nic swojego poza gaciami na tyłku, jak zarobi to kupi sobie jakas uzywke, jak nie zarobi to umawia sie ze znajomymi 'na papierosa' i pali 'pozyczone'. mieszka u mamusi, ktora boi sie odezwac słowem krytyki, bo ten trzasnie drzwiami i nie pokarze sie przez pol roku nocujac u coraz to nowych znajomych i nieznajomych
      • daliakonwalia Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 14:52
        braktalentu napisała:


        > Wybór droga autorko wątku polega na tym, że można z czegoś zrezygnować. Większo
        > ść kobiet w Polsce nie ma z czego rezygnować, chyba, że w ramach downshiftingu
        > zrezygnują z karmienia dzieci. Znasz?

        To że większość ludzi w Polsce ciągnie od pierwszego do pierwszego, to nie znaczy że nie istnieje spora grupa tych zamożnych, zapracowanych. Napisałam obrazowo o zmianie Lexusa na rower, nie miałam tu na myśli że to pani z kasy z Biedronki. Nie zrozumialaś. Takie zrezygnowanie z pogoni za karierą i kasą jest korzystne także dla tych niezamożnych, bo a nóż jakiś manager się wypali zawodowo i na jego miejsce wskoczy taki młody wilk który będzie się dorabiał od zera.
        • sumire Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 17:27
          w praktyce to nie wygląda tak różowo.
          większość managerów, których znam - a wielu znam - jest wypalona zawodowo lub zwyczajnie zmęczona od wielu lat. i to nie zmienia faktu, że nadal wykonują swoje obowiązki, ponieważ nie interesuje ich obniżenie standardu życia. a już na pewno mało kto z nich wspaniałomyślnie ustąpi miejsca młodemu wilkowi. podjęcie takiej decyzji to w dużej mierze sprawa gotowości do rezygnacji z tego, co się ma (nie podejrzewam, żeby to dotyczyło szerokich rzesz społeczeństwa - już mniejsza o to, że trzeba mieć z czego rezygnować, przede wszystkim trzeba tego po prostu chcieć), ale też osobowości. dlatego na taki krok zawsze zdecyduje się nikły ułamek ludzi. niezależnie od panujących mód.
    • lineczkaa Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:47
      Ja bym wszystko chętnie, ale gdybym już miała Lexusa, to bym z niego na rzecz roweru nie zrezygnowała wink.
    • napieralska Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:47
      Jestem za i wcielama to w prawdziwe zycie. Jestem wlasnie po studiach i wszlekie prace, jakie mi prioponuja to 8-16,9-17. Dla mnie za dlugo: pol dnia mnie nie ma, pol zycia jestem nieobecna, a zycie ucieka. Na pol etatu jako sekretarka mam za wysokie kwalifikacjesad Wybralam wersje lzejsza i z pracy rezygnuje. W tej chwili nic sie nie mzieni, bo nadal bede mieksala z rodzicami, ale zanim calkowita bieda chwyci mnie za gardło po mseirc rodzicow to sie nazyje. Wlasnie szukam jakich tanich lotow.. No i dlasza edukacja bedzie postepowala. Ale w tej chwili mysle o podrozach:p
      • sumire Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:51
        a koszty 'nażycia się' ponosił będzie duch święty i wszystko pięknie.
        jak można mieć zbyt wysokie kwalifikacje, będąc tuż po studiach? smile
        • papalaya Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:53
          wyjedzie w świat, pozna habibi "jor ajs lajk blu si", i kwestia inwestycji z wykształcenie stanie się nieaktualna, mąż zadba o utrzymanie smile
        • napieralska Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:56
          sumire napisała:

          > a koszty 'nażycia się' ponosił będzie duch święty i wszystko pięknie.
          > jak można mieć zbyt wysokie kwalifikacje, będąc tuż po studiach? smile


          po niejednych jestem i po obcojęzycznych
      • triss_merigold6 Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 13:56
        Serio czy ironizujesz? jako zdrowa, wykształcona baba będziesz na utrzymaniu rodziców, bo nie masz ochoty pracować tylko się bawić? Pasożyt.
        • napieralska Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 14:00
          triss_merigold6 napisała:

          > Serio czy ironizujesz? jako zdrowa, wykształcona baba będziesz na utrzymaniu ro
          > dziców, bo nie masz ochoty pracować tylko się bawić? Pasożyt.

          mam 28 lat, więc to już trochę trwa. A pakowanie się w kociołek 8-17 jest dla albo biedy, albo takich z aspiracjami (chociaż co w tym aspirującego ja nie wiem). Mi moje życie odpowiada-powiem więcej kocham je i jestem najszczęśliwsza na świecie jedząc o nromnych porach, wychodząc kiedy chce i robiąc to co chce.
          Próbowałam, naprawdę, bije się w piersi próbowałam, ale tam wysiedzieć nie mogłam.

          Tylko co, gdy m irodzice umrą: mama 55, tata 52
          • papalaya Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 14:04
            jedź i nie wracaj
          • triss_merigold6 Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 14:06
            A Twoi rodzice też są szczęśliwi z tego powodu?
            • papalaya Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 14:10
              na pewno, stara panna lubiąca se pospać, na utrzymaniu rodziców to samo szczeście big_grin
              • napieralska Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 14:12
                taa
                bardzo stara panna
            • napieralska Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 14:11
              triss_merigold6 napisała:

              > A Twoi rodzice też są szczęśliwi z tego powodu?


              ojjjj, juZ się tak "forumowo" nie podniecaj tym faktem
              Pilnuj swoich dzieci.
              • triss_merigold6 Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 14:13
                Ciekawi mnie po prostu jakich błędów wychowawczych nie popełniać.
                • papalaya Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 14:16
                  big_grin
                • napieralska Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 14:20
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Ciekawi mnie po prostu jakich błędów wychowawczych nie popełniać.

                  moze miec dzieci tylko z jednym facetem, abo cos takiego?
                  • papalaya Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 14:26
                    przynajmniej się wie z kim się ma to dziecko
                  • gryzelda71 Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 20.10.11, 07:33
                    napieralska napisała:

                    > triss_merigold6 napisała:
                    >
                    > > Ciekawi mnie po prostu jakich błędów wychowawczych nie popełniać.
                    >
                    > moze miec dzieci tylko z jednym facetem, abo cos takiego?

                    Ciebie matka miała z kilkoma facetami?
      • gaskama rodzina napieralskiego? 20.10.11, 09:03
        Jeśli w wieku 28 lat całe twoje osiągnięcie to ukończone studia, to sporo życia ci już uciekło. Jak będziesz tak "mieksala" z rodzicami, to zapewnie ci nie ucieknie. Bylebym ja w przyszlości na emeryture głupiego nieroba płacić nie musiała.
    • gaja78 Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 19:41
      Taki "downshifting" to po prostu zwyczajne, zdrowe życie.

      Moglibyśmy z mężem pracować w korporacji i zarabiać w sumie 3 razy tyle, co teraz. Przy czym zdaję sobie sprawę, że posiadanie takiego wyboru to swojego rodzaju luksus.
      Teraz mamy tyle, żeby jeść bez ekstrawagancji, ubierać się skromnie, jeździć na krótkie wakacje raz w roku. Żadne z nas nie musi udowadniać w pracy, że jest "niezbędne". Prawie nie ma nadgodzin. Do pracy mąż jeździ rowerem, ja chodzę pieszo. Jednocześnie w pracy jest duża satysfakcja, możliwość robienia "kariery", kontakt z otwartymi, światłymi ludźmi. Myślę, że mamy duże szczęście. Druga prawda, że na posiadanie takiej pracy mąż harował ostro podczas studiów. Ja niekoniecznie, ale też moje zarobki są dużo mniejszą częścią domowego budżetu.

      Przyjaciel zamienił niedawno dużą korporacje na jeszcze większą korporację. Cieszą się, że będzie lepsze auto, może większe mieszkanie. Tylko czas im się nieco skompresował a problemy domowe łamane przez osobiste - urosły. Począwszy od pewnego poziomu zarobków ( umożliwiających spokojny sen, czy starczy do pierwszego) niekoniecznie opłaca się "zarzynać" dla większej ilości dóbr.
    • karra-mia Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 20:27
      nie popieram, znaczy się, jak ktoś chce, to proszę bardzo. Ja nie mam zamiaru rezygnować z miasta, jakbym miała lexusa to z niego tez nie, z kareiry tez nie. Mnie tam to nie stresuje.

      Natomiast śmieszą mnie juz te wszystkie mody, na eko, na odrzucenie konsumpcyjnego życia i blablabla. Nagle się wszystkim źle żyje i chętnie by się cofnęli. Tak na pewno, szczególnie, kiedy się okazuje, ze odkrycie tej konsumpcyjnej epoki ratuje im życie na przykład.
    • buuenos Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 19.10.11, 23:34
      Moja kolezanka po 16 latach pracy reklamie spakowala plecak i poleciala wczoraj do Tanzanii jako wolontariuszka.Oczywiscie nie z dnia na dzien ,ale w ostatnich miesiacach przezywala cos na ksztalt burnout.Uciekla,zeby znalezc zloty srodek.Jedno jest pewne, po powrocie nie wraca do branzy,idzie w strone pracy socjalnej.Ja podziwiam.
      • kolpik124 Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 20.10.11, 07:38
        "Burnout" ma piekny polski odpowiednik: "wypalenie".

        Niedawno był wątek o forumowym lansie polegającym na niepotrzebnych obcojęzycznych wstawkach.

        A wracając do tematu wątku, spodobał mi się "dom nad rozlewiskiem gdzie wszyscy się snują". Nic dodać nic ująć smile
    • gaskama Na downshifting to człowieka musi być stać! nt 20.10.11, 09:05
      • ceide.fields brednie pt. Szwajcaria, Finlandia i inne utopie 20.10.11, 09:16
        Dzień jak dzisiaj. Zimno, ciemno, leje. Przeszkole dziecka 5 km dalej, szkoła drugiego 8 km w inna stronę. O ile dobrze zrozumialam, mam wsiąść na rower doczepić przyczepkę i rozwieźć towarzystwo. Po rozwiezieniu dryndam do kontrahenta 15 km, potem z powrotem do centrum zalatwić sprawy w urzędach, potem z kolei do firmy do biura.

        Weekendowe zakupy to zwykle u nas 5-6 dużych toreb. Jadę do marketu rowerkiem i wracam z tym towarem umieszczonym w rowerowym koszyczku-bagażniczku.

        Powodzenia.
    • lipsmacker Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 20.10.11, 12:13
      Ja zaliczylam hardcorowe downsizing. Z domu 420m z basenem i pania do sprzatania, swietlanej kariery w korporacji gdzie bylam legenda i cieplego kraju przenioslam sie do domku 120m na lubelszczyznie i pracy na wlasny rachunek. Wlasnie dlatego ze chcialam zyc prosciej, zaznac polskiej kultury, a przy okazji zwiedzic na spokojnie Europe. Zawsze mialam nature ryzykantki i podejmowalam decyzje ktore wcale nie musialy byc zrozumiale dla innych.

      I wiecie co, mimo tego ze koncowo w Polsce nie zostalam (jednak nie tam moj DOM, po 30stu latach zagranica trudno zreszta zeby okazalo sie inaczej, poza tym kilmat polnocnej Europy to dla mnie nieporozumienie) to chwale sobie taki krok. Bardzo wiele mnie to nauczylo, pokazalo mi ze dla mnie spokojniej znaczy lepiej. Dzis nie czuje presji zeby byc w pracy najlepsza, zreszta nie wyobrazam juz sobie pracy inaczej niz na wlasny rachunek. Pracuje nad tym zeby za kilka lat moc tylko dogladac na spolke z mezem firme i zyc sobie spokojnie na farmie pod miastem. Jako ciekawostke dodam ze nasza firma zajmuje sie recyklingiem a my zyjemy tak aby jak najmniej konsumowac, jak najmniej wyrzucac. Co nie znaczy ze jestem hipiska robiaca koraliki z drucikow zbieranych po chodnikach. Mam wiele markowych drogich ciuchow, torebek, butow, marki najdrozsze z mozliwych ale second-hand smile
      • kolpik124 Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 20.10.11, 12:51
        My też mamy w firmie takiego Arturka, który jest legendą.
        • lipsmacker Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 20.10.11, 13:39
          Wspolczuje, bycie legenda jest fajne tylko na krotka mete smile
          • kolpik124 Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 20.10.11, 14:08
            Dokładnie, na dluzszą metę nie jest łatwo byc słynnym nieudacznikiem biurowym, nawet jesli to nadrabia się ogolnie stosowanymi wyrazami sympetii.
            • daliakonwalia Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 20.10.11, 14:51
              kolpik124 napisała:

              > Dokładnie, na dluzszą metę nie jest łatwo byc słynnym nieudacznikiem biurowym,
              > nawet jesli to nadrabia się ogolnie stosowanymi wyrazami sympetii.

              och, jakie sympatyczne te jematki! ile tu życzliwości!
              Nie osądzaj po sobie, świat się nie kończy na twoim biurze, naprawdę istnieją tacy którzy zarabiają więcej niż średnia krajowa.
            • lipsmacker Re: downshifting czyli prostsze życie! Znacie? 20.10.11, 15:26
              Niech Ci bedzie, choc ja zgola inna legenda bylam owiana smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka